paee
28.10.05, 11:07
Dziś przeszedł sam siebie. Te HANIEBNE aluzje w stosunku do prof.
Bartoszewskiego - osoby, która miałaby się stać mediatorem między PO i PiS -
że niby kręcił się przy aferze "Olina. Że powierzano Jemu jakieś podejrzane
misje, a przecież pamiętamy, że tam na każdym kroku grały służby specjalne. I
gdzieś w tym wszystkim był Pan Profesor!
No tak, dopóki nie okazało się, że doradza zarówno Tuskowi, ale i Kaczyńskiemu
to był dobry, znamienity, szanowany na świecie itd. Teraz, gdy już nie
utożsamia się go z UW to okazuje się, że ma jednak ciemne sprawki, jakieś
niewyjaśnione konszachty, jakieś służby, udział w wątpliwych
przedsięwzięciach... I to tylko dlatego, bo zaproponowano Jego osobę, jako
mediatora w rozlatującej się koalicji.
No tak, cesarzowi polskiego dziennikarstwa wolno dokonywać - oczywiście dla
dobra opinii publicznej - dowolnych interpretacji. Zaraz, zaraz, a może
znajdzie się jakaś sprawka z przesłości, jakiś malutki choćby antysemityźmik,
jakaś niewielka krytyka Okrągłego Stołu? Dzielny Panie Redaktorze, Do boju!