motyleczek.exe
28.10.05, 19:44
Bankrut użyteczny
W środowym programie publicystycznym Debata prowadzący i zaproszeni goście z PiS i PO przedstawili własną wizję źródeł nieporozumień podczas budowania koalicji między dwiema największymi partiami. Największym nieporozumieniem programu okazał się jednak reprezentujący Platformę Stefan Niesiołowski, który kolejny raz w swojej politycznej retoryce dał popis chamstwa. Gdy nowo wybrany marszałek Sejmu Marek Jurek wyraził zrozumienie szoku i negatywnych emocji, jakie przeżywają politycy PO po przegranych wyborach parlamentarnych i prezydenckich, były poseł ZChN zarzucił mu niedelikatność. Niesiołowski to, owszem, człek delikatny, ale inaczej. Zarzucił on PiS-owi wejście w koalicję z "Lepperem, Rydzykiem i Giertychem". Dwukrotna uwaga Marka Jurka, że Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk jest kapłanem i przyjęte jest w chrześcijańskiej kulturze tytułowanie osoby duchownej słowem "ksiądz" czy "ojciec", wywołała jedynie rozjuszenie posła PO. Niesiołowski demonstracyjnie raz jeszcze "po nazwisku" odniósł się do ojca założyciela Radia Maryja, tłumacząc, że czyni tak świadomie.
Zachowanie byłego posła ZChN-u można ocenić różnie: chamstwo, skandal, hucpa, tylko nie sensacja. Zdaniem Klary Górskiej piszącej na łamach portalu polskiejutro.com, "Niesiołowski jest wyraźnie niespełniony: kiedyś był lizusem Wałęsy, jako rozgrywający zakulisowe partie z ramienia ZChN-u wbijał nóż w plecy dwóm prawicowym rządom (szczególnie obrzydliwą rolę odegrał podczas 'nocnej zmiany' 4 czerwca 1992 roku, działając na rzecz przywrócenia 'starego porządku')".
Rzeczony poseł PO już wcześniej, 21 października 2005 r., w Gościu Radia Zet uznał Radio Maryja za "obciążenie, kulę u nogi, kompromitację", a powszechnie szanowanego Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka za "parodię kapłana". W "Gazecie Wyborczej" z 21 sierpnia 2005 r. zaliczył on m.in. Andrzeja Leppera, Macieja Giertycha do "czołowych szczurołapów". Dlatego przestało już być ważne, co Niesiołowski robi, ale co z nim robią. Gdy Platforma proponuje go na marszałka Senatu, dobrze wie, że posyła niechcianego politycznego bulteriera, który zdążył już nawymyślać wszystkim czołowym politykom PiS. Polityczne bankructwo może więc być politycznie użyteczne.
Waldemar Moszkowski