Gość: Boss
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
03.11.05, 15:42
Warszawa, 2 listopada 2005
Janusz Pietkiewicz
Dyrektor Biura Teatrów i Muzyki Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy
Warszawa szczyci się tym, że ma najwięcej miejskich scen w Europie. Czas
uświadomić sobie, że sama ilość jeszcze o niczym nie świadczy. Stołeczne
teatry nie wykorzystują wszystkich swoich możliwości, nie poszukują nowych
środków, nie podejmują dyskusji o współczesnym świecie, oddając się komercji
i pielęgnując archaiczne formy. Stoi za tym brak szacunku dla widza, z którym
nie podejmuje się poważnej rozmowy. Zapomina się o tym, że prawdziwie istotny
teatr nie może być tylko poprawny – musi rozdrapywać i irytować.
Wszystko to sprawia, że Warszawa od dawna przestała być teatralną stolicą
Polski. Tutejsze spektakle bardzo rzadko są zapraszane na jakiekolwiek
festiwale. Warszawskie sceny są zacofane nie tylko wobec Berlina, Wiednia czy
Londynu. Daleko im nawet do prężnie działających teatrów Gdańska, Wrocławia,
Wałbrzycha czy Legnicy.
Zaniepokojeni artystyczną martwicą większości warszawskich scen domagamy się
podjęcia rzetelnej dyskusji na temat poziomu wystawianych tam przedstawień i
rozpisania konkursów na stanowiska dyrektorskie we wszystkich teatrach, które
nie realizują swoich twórczych zobowiązań.
Uważamy, że tylko wtedy może pojawić się szansa na podjęcie artystycznych
poszukiwań i zaangażowanie w otaczającą rzeczywistość. Dopiero to sprawi, że
warszawskie teatry przestaną być skansenami i zaczną mówić żywym,
współczesnym językiem.
Stowarzyszenie Trans-Fuzja
dla warszawskich scen