zimna_dupa
07.11.05, 18:11
Contra
„Liczą się tylko czyny” twierdzi Jan Rokita. Niewątpliwie. Oraz tupet. Zaraz
po wyborze prezydenta Platforma Obywatelska przedstawiła Prawu i
Sprawiedliwości listę 21 żądań. Punkt pierwszy głosił: „Większość ministerstw
dla PO”. Nie przeszkadza to Donaldowi Tuskowi twierdzić, że jego partii na
liczbie ministrów kompletnie nie zależało. Przy wielu resortach pojawia się
na liście dopisek: „szef z PO”. Nie przeszkadza to posłance Gronkiewicz-Waltz
twierdzić, że „nam nie chodziło o takie czy inne ministerstwo”.
Najważniejszym żądaniem było to, aby wicepremier, szef MSWiA, miał w „wielu
dziedzinach” kompetencje równe premierowi, nadzorował innych ministrów. Jan
Rokita miał więc zostać premierem bis. Wiedząc doskonale, że dyktat ten
grzebie koalicję, PO nominowała na marszałka Bronisława Komorowskiego
(prezydenta bis?), by potem bredzić o jakiejś „zdradzie”. Zaiste dobra wola
PO widoczna jest jak na dłoni. Nic dziwnego, że doceniły ją i odpowiednio
naświetliły czołowe media.