Czego nie pokazali 13 grudnia '81

IP: *.nycmny.east.verizon.net 13.12.05, 00:10
Wtedy telewizja klamala,a teraz popiera Tuska.
    • Gość: MACIEJ Re: Czego nie pokazali 13 grudnia '81 IP: *.nycmny.east.verizon.net 13.12.05, 00:11
      Tusk sie tak tym przejal,ze przeszedl do oPOzycji.
      • Gość: asd Re: Czego nie pokazali 13 grudnia '81 IP: *.chello.pl 13.12.05, 05:21
        "Zbudzisz sie pewnego ranka i nie bedzie teleranka"
    • Gość: Strummer ...Pamiętam 13 grudnia jako 9-letni ksyk.... IP: 217.98.71.* 13.12.05, 08:15
      Dzięń wcześniej byłem z rodzicami u ciotki na jakiejś imprezce,do domu
      wróciliśmy jakoś przed północą...Rano ojca zbudził tzw."kac" i klik odpala
      tv...A tu nic,wiadomo piąstka w telewizor, ale nadal nic się nie dzieje. Zero
      fali...Pełna konsternacja!!! Dochodzi godzina 9-ąta (stary 1 paczka fajek
      wyjarana plus pół telewizora w częściach,a programu jak nie ma tak nie
      ma.Wstaję ja i pytam się co jest grane, że jeszcze nie ma teleranka ??? Tata
      zły mówi, że nie ma pojęcia....Wtem po jakimś czasie pojawia się Sam On
      Mr.Jaruzelski vel WRON-a i klepie coś o wojnie. Oczywiście mi najbardziej
      utkwiło słowo "Wojna".No to bedzie czad (czterj pancerni, kloss itp.)
      Stary zaraz za telefon, ale tam również echo !!! Więc mówi leć biegusiem do
      ciotki( tej z wczorajszej imprezy) i powiedz,że mamy "stan wojenny".
      Więc ja podbudowany, że będę uczestniczył w tak ważnej misji, ubrany byłem w 3
      minuty!!! Wychodzę na miasto, a tam już skoty,czołgi,koksowniki i pełno
      żołnierzy....Minąłem więć ten cały komitet powitalny i już za chwilę byłem u
      ciotki.
      Oczywiście wujostwo jeszcze spało (w myśl zasady-przespać kaca). No , ale w
      końcu się dobiłem i cotka otwiera mi drzwi, a ja ledwie dysząc krzycze na całą
      klatkę schodową - tata powiedział, że dziś wybuchła wojna! Jak ciocia nie
      wierzy to niech wyjrzy przez okno! Wuja jak tylko to podchwycił na wpół
      przytomny już ćwiczył oko przez firankę na pobliską ulicę...I nie wierzył
      własnym oczom....Oczywiście nie było mowy o tym bym samotnie do domu
      wracał...Wujek mnie za jedną rękę, a w drugiej dzierżąć pozostałość z imprezy w
      postaci 0,5 l "wody rozmownej" do domu bezpiecznie odprowadził!
      Tak oto pamiętam pierwsze godziny "Stanu Wojennego"......:)
      • kosheen4 nie pamiętam 13 grudnia... 13.12.05, 23:34
        ...ten dzień znam jedynie z opowieści. mój ojciec pracował wtedy w pogotowiu
        jako sanitariusz. 13 grudnia miał na rano do pracy, wyszedł z domu na przystanek
        tramwajowy. nic nie jechało, na piechotę by nie doszedł (kraków, "stara" nowa
        huta do łazarza), więc wrócił do domu żeby zadzwonić do pracy. zaraz, a może
        jeszcze poszedł na postój taksówek a żadnej nie było? możliwe... kiedy wrócił do
        domu, okazało się że telefony nie działają, tv nie działa.
        w tym momencie wyobraźcie sobie jak ojciec mi to opowiada: robi okrągłe oczy i
        mówi: "...i wtedy włosy stanęły mi na głowie".
        ja pamiętam dobrze jedną zadymę na os. teatralnym, przed teatrem ludowym
        niedaleko miejsca gdzie znajduje się słynny krzyż o który nowohucianie stoczyli
        batalię. byłam mała, ale tą sytuację pamiętam jak dzisiaj. z lewej grad kamieni
        od strony cywilów, z prawej stukanie kamieni o tarcze zomowców, przezroczyste, ,
        takie wielkie. zomowcy machają pałkami. po prawej mamy dwa kioski, tuż za nimi
        dwaj zomowcy leją wiadra wody na młodego człowieka. ojciec bierze mnie na ręce i
        zaczyna uciekać. nikt go nie zaczepia ani nie goni. więcej nie pamiętam.
        późniejsza opowieść ojca: kiedy wracaliśmy stamtąd zobaczył dwie dziewczyny
        stojące na balkonie. funkcjonariusze zaczęli do nich krzyczeć żeby weszły do
        środka, potem wbiegli do klatki sschodowej pod balkonem.
Pełna wersja