Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestety

IP: *.nv.nv.cox.net 26.07.03, 05:01
Dziekuje Autorce za wyjasnienie sprawy. Rzeczywiscie nagonka na
Pendereckich byla paskudna.
    • Gość: neo POLSKIE PIEKLO IP: *.utaonline.at 26.07.03, 07:52
      • olias Re: jest jeszcze inne piekło 27.07.03, 00:34
        przepraszam, że zakłócę tę świąteczną lemoniadę, ale
        1. ja płacę podatki i nikt nie raczy zapytać mnie czy życzę
        sobie przeznaczyć 3,5 mln zł na urodziny geniusza wszechczasów
        2. o piekle to proszę porozmawiać z matkami głodnych dzieci, a
        są takie w tym kraju
        3. może to uprzedzenie, ale faktycznie nienawidzę tego całego
        towarzystwa achów i ochów, tej durnowatej śmietanki żyjącej
        tylko dla siebie i siebie tylko widzącej
        • Gość: neo Re: jest jeszcze inne piekło IP: *.net.uta.at 27.07.03, 10:21
          olias napisał:

          > 2. o piekle to proszę porozmawiać z matkami głodnych dzieci,
          a
          > są takie w tym kraju
          i koniecznie wymagaja wsparcia bo trzeba kolejnej generacji
          kretynow p.. sie jak kroliki , bez jakiegokolwiek
          zabezpieczenia , przy pelnej swiadomosci , ze na dzieci ani nie
          maja warunkow ani NIE chca tak naprawde sie nimi zajac.
          biedna mama bedzie miala na wodeczke z kolejnym tata N.N. a
          dzieci i tak posle sie na ulice - albo cos ukradna a przy
          odrobinie "szczescia" trafia na lubiace swieze miesko seksualne
          kaleki , co zaplaca
          • olias olias w odpowiedzi dla nienawiści neo 27.07.03, 14:08
            w odpowiedzi

            który skrzywdziłeś

            Który skrzywdziłeś człowieka prostego
            Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
            Gromadę błaznów koło siebie mając
            Na pomieszanie dobrego i złego

            (nie kojarzysz? to Miłosz)
            • Gość: neo Re: olias w odpowiedzi dla nienawiści neo IP: *.net.uta.at 27.07.03, 20:27
              patos z lektur szkolnych zawsze bardzo mnie wzruszal , dziekuje
              olias napisał:

              > w odpowiedzi
              >
              > który skrzywdziłeś
              >
              > Który skrzywdziłeś człowieka prostego
              > Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
              > Gromadę błaznów koło siebie mając
              > Na pomieszanie dobrego i złego
              >
              > (nie kojarzysz? to Miłosz)
              • Gość: ppp Re: olias w odpowiedzi dla nienawiści neo IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 27.07.03, 23:19
                Gość portalu: neo napisał(a):

                > patos z lektur szkolnych zawsze bardzo mnie wzruszal , dziekuje

                A mnie zachwyca niezmiennie ta szlachetna prostota myśli, która
                tu akurat demaskuje biedę jako wynik niefrasobliwego mieszania
                testosteronu z wódką.
                Pachnie Noblem ani chybi!
    • Gość: Krakauer Nazarowa najgorszym ministrem kultury IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 09:31
      Gdyby istniał ranking na najgorszego ministra kultury w III Rzeczypospolitej to p. Nazarowa z pewnością otrzymałaby pierwsze
      miejsce. Na szczęście dla kultury premier Buzek szybko ją odwołał. A tak na marginesie, żenująca jest wypowiedź eks-minister o
      wojewodzie Tadeuszu Piekarzu, człowieku wielkich zasług. Żenujące jest też "ballada" o dobrym ministrze Grzegorzu Kołodce, przez
      którego fanaberie jedna z piszczałek w Filharmonii Krakowskiej nosi imię .... Grzegorz. Poza tym, Kołodka z własnej kieszeni na
      Filharmonię nie dał ani grasza, a jedynie szastał pieniędznymi publicznymi. I to ma byc zasługa?
      • Gość: neo Re: Nazarowa najgorszym ministrem kultury IP: *.utaonline.at 26.07.03, 11:31
        nie twiedze , ze Nazarowa byla dobrym ministrem kutury ,
        tylko , ze tutaj nie oto chodzi .Nie byla nim niestty rowniez
        Cywinska , ktora wysoko cenilem jako artystke i czlowieka -
        moze nalezaloby po cywilnym ministrze obrony wprowadzic zasade
        nie-artysty jako mninstra kultury - najlepiej nadawalby sie
        ktos , kto z cienkim budzetem prowadzil droga instytucje typu
        uczelnia lub klinika/centrum badawcze - doswiadczony w walce z
        przykrotka koldra , ktora kazdy z podopiecznych chce miec na
        wylacznosc
        Gość portalu: Krakauer napisał(a):

        > Gdyby istniał ranking na najgorszego ministra kultury w III
        Rzeczypospolitej to
        > p. Nazarowa z pewnością otrzymałaby pierwsze
        > miejsce. Na szczęście dla kultury premier Buzek szybko ją
        odwołał. A tak na mar
        > ginesie, żenująca jest wypowiedź eks-minister o
        > wojewodzie Tadeuszu Piekarzu, człowieku wielkich zasług.
        Żenujące jest też "bal
        > lada" o dobrym ministrze Grzegorzu Kołodce, przez
        > którego fanaberie jedna z piszczałek w Filharmonii
        Krakowskiej nosi imię .... G
        > rzegorz. Poza tym, Kołodka z własnej kieszeni na
        > Filharmonię nie dał ani grasza, a jedynie szastał
        pieniędznymi publicznymi. I t
        > o ma byc zasługa?
      • Gość: gorf Re: Nazarowa najgorszym ministrem kultury IP: *.ex.ac.uk 26.07.03, 15:39
        Gość portalu: Krakauer napisał(a):

        A tak na marginesie, żenująca jest wypowiedź eks-minister o
        > wojewodzie Tadeuszu Piekarzu, człowieku wielkich zasług.
        Żenujące jest też "ballada" o dobrym ministrze Grzegorzu
        Kołodce, przez
        > którego fanaberie jedna z piszczałek w Filharmonii Krakowskiej
        nosi imię .... Grzegorz.

        Kolego Krakus... radze uwaznie czytac tekst... O wojewodzie
        Piekarzu nie padlo ani jedno zle slowo, natomiast byla wzmianka
        o tym jakto nieladnie sie wobec niego zachowalo 'centrum', z
        ministrem Kolodko wlacznie... a co do samego ministra, tez
        przeciez Nazarowa pisze ze musiala go przekupic piszczalka...

        Nie twierdze ze byla dobrym ministrem, hmmm... przyznac trzeba
        ze nie byla... tak jak sie sprawdzila na stanowisku dyrektora
        filharmonii (zreszta zostawiajac zarzadzanie fachowcom, sama sie
        niewiele wtracajac), tak w ministerstwie sobie nie poradzila.
        Jednak nie sadze aby z tego powodu nalezalo krytykowac kazde jej
        slowo, i nawet wywracac znaczenie zeby bylo sie do czego
        przyczepic...
        pozdrawiam
        • Gość: Realista Re: Nazarowa najgorszym ministrem kultury IP: *.local.pl / 192.168.1.* 26.07.03, 20:19
          Żenujący tekst pani minister. Myślenie typowe dla elit
          komunistycznych. Pani minister, to MY podatnicy opłacamy tego
          typu imprezy a nie pan minister Kołodko. Notabene, czy
          piszczałka to forma łapówki za którą powinien wziąć się
          prokurator? Tłumaczenie, że pani jako minister nie ma wpływu na
          komisję kultury jest co najmniej nie na miejscu. Nie mam nic
          przeciwko organizacji festiwalu ale w dzisiejszych czasach
          przedsięwzięcie to powinno być czysto komercyjne, a nie z
          pieniędzy podatników. Jestem ze Śląska i już się boję co też
          tutaj pani zdziała.
        • Gość: Krakauer Re: Nazarowa najgorszym ministrem kultury IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 22:33
          Do pana Gofra:
          A jak ocenić słowa eks-minister o wojewodzie Piekarzu. Cytuję: Wojewoda Piekarz odsłaniał organy lewą ręką, kuśtykając. Czy to jest
          pisanie z szacunkiem, jak przystało na ministra kultury??? Czy raczej jest to "mięso" w beznadziejnym artykule zajadłej autorki, która
          chyba ma jakieś potworne kompleksy z faktu, że nie jest rodowitą krakowianką i że w Krakowie zwichnęła się jej wątpliwa kariera ?
    • Gość: neo Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.utaonline.at 26.07.03, 10:13
      proponuje wladzom Krakowa spojrzec na Salzburg - miasto zyje z
      festwalu , bedacego (mimo sezonowosci najwiekszym (TAK!)
      pracodawca w okolicy - szansa na cos takiego dla Krakowa bylby
      Festiwal Beethovenowski - oczywiscie za pare lat - najpierw
      trzeba zainwestowac , zeby zarobic , tym niemniej bylo juz pare
      osob z Niemiec i Austrii , ktore na niego jezdzily (i to nie z
      tych oszczedajacych na hotelu i jedzacych pizze na stojaco ,
      jako kolacje)
    • Gość: beztalencie Mamy dość! IP: *.Red-81-34-18.pooles.rima-tde.net 26.07.03, 10:34
      Mamy dość tej rodziny bufonów żydowskich, ślizgającego się
      beztalencia i bezprzykładnego zrzynacza ze średniowiecznych
      dzieł - swoje wybrali już z nawiązką!
      • Gość: lwowiak Re: Mamy dość! IP: *.gdynia.mm.pl 26.07.03, 14:31
        Gość portalu: beztalencie napisał(a):

        > Mamy dość tej rodziny bufonów żydowskich, ślizgającego się
        > beztalencia i bezprzykładnego zrzynacza ze średniowiecznych
        > dzieł - swoje wybrali już z nawiązką!

        Jeszcze jeden krakowski debil ujawnia swoje poglądy.
        • Gość: gorf Re: Mamy dość! IP: *.ex.ac.uk 26.07.03, 15:43
          ej lwowiaku.... prosze bez wycieczek osobistych i uogolnien...
          to ze facet jest ciemny i glupi to nie znaczy ze nalezy obrazac
          mieszkancow krakowa....
      • sbig Tys nie beztalencie lecz bezmozgowie 26.07.03, 21:34
        Piszesz nie na temat
    • Gość: jk Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: 193.62.17.* 26.07.03, 11:28
      czy mam rozumiec, bo tak wynikaloby z artykulu pani minister, ze
      noblistka Szymborska zawdziecza swojego Nobla wysilkom Elzbiety
      Pendereckiej??? czy tez moze wysilkowi pani minister? i co ma do
      rzeczy noblista Milosz?
    • Gość: ANTY-PENDERECKI Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: 193.51.125.* 26.07.03, 11:31
      CO ZA ULGA DLA KRAKOWA! MAMY JUZ DOSYC TEGO NADETEGO BUFONA I
      JEGO WIELKIEJ SZTUKI!
    • Gość: aaa Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 11:36
      Pani Nazarowa zostałam ministrem kultury tylko dzięki pani
      Pendereckiej, a swoją drogą pani Penderecka zachowuje się jak by
      to ona była wielka a nie jej mąż. Lekceważenie ludzi to jej
      specjalność, było to widać jak się wyraża o urzędnikach.
    • Gość: pak Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.07.03, 11:52
      Dlaczego ci ludzie mowia bez przerwy: Krakow, Krakow a maja na
      mysli tak na prawde paru zidiocialych z zazdrosci polglowkow?
      Sam jestem z Krakowa i pewnie podobnie jak 99% jego mieszkancow
      jestem za tym zeby Penderecki jednak tam sie pojawil.
      Tragiczne jest to, ze mowiac Krakow ma sie na mysli jedna, dwie
      osoby; mowiac Polska obcokrajowcy maja na mysli nasz rzad.
    • Gość: nona Piszczałka Kołodki IP: *.topole.waw.pl 26.07.03, 12:15
      Jak to jest że Kołodko dając publiczne pieniądze (bo przecież
      nie swoje) na piszczałki jest gloryfikowany i traktowany jak
      jakiś mecenaś - to chyba małe przegięcie...
      • Gość: nona Re: Piszczałka Kołodki IP: *.topole.waw.pl 26.07.03, 12:32
        A tak w ogóle myślałam że tylko u nas w Warsiawce istnieje
        takie polskie piekiełko - myślę o osobach z nowej rady
        programowej festiwalu - naprawdę imponujący zestaw.
    • Gość: Krzysztof K. Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.fema.pl / 192.168.2.* 26.07.03, 12:52
      Prezydent Majchrowski do dymisji!
    • Gość: WAK Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 13:09
      Niegdys Pani E.P. zrobiła przyjaciółkę ministrem, teraz czas w
      rewanżu na obronę. ot, prowinconalne gesty
      • Gość: rupert23 Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 13:57
        O czym był artykuł Nazarowej jak nie o niej samej? Dawno nie wydrukowano
        panegiryku napisanego przez samego siebie. Co mnie obchodzą konkursy, w
        których brała udział Nazarowa? Żal, że została dyrektorem NOSPR, bo słyszałem
        ich dwa razy w czasie Festiwalu Beethovena i dwakroć dali dupy. Grali nudno,
        ciężko jakby dźwigali meble gdańskie nie instrumenty. Teraz wiem dlaczego...
        A propos orkiestr. NOSPR był dobry kiedyś, ostatnio stracił barwę, gra sucho i
        bez emocji. Muzycy "pracują ciężko", pisze o nich Nazarowa. Lepiej byłoby,
        gdyby grali z lekkością.
        Najlepsze dziś orkiestry w kraju to znana wszystkim Sinfonia Varsovia i mało
        znana Sinfonietta Cracovia. Ich koncerty wspomina się długo. O NOSPRze staram
        się zapomnieć.
        • Gość: do ruperta23 Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.chello.pl 26.07.03, 14:47
          Gość portalu: rupert23 napisał(a):
          > Najlepsze dziś orkiestry w kraju to znana wszystkim Sinfonia
          Varsovia i mało
          > znana Sinfonietta Cracovia. Ich koncerty wspomina się długo. O
          NOSPRze staram
          > się zapomnieć.

          A Sinfonietta Cracovia, drogi Rupercie23, to orkiestra powstała
          dzięki Pendereckim i przez nich wspierana. Jeszcze jedna rzecz,
          jaką zatęchły Krakówek im zawdzięcza!
          • Gość: rupert23 Sinfonietta Cracovia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 20:29
            Niechby ją założył diabeł, byleby dobrze grała!
    • Gość: jacek ŻENADA!!! ("Kraków nie Kioto...") IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 14:08
      Ciekaw jestem, czy p.Wnuk-Nazar przeczytała swój tekst przed
      drukiem. Chyba nie bo wtedy spaliła by się ze wstydu. Jako
      artysta winna mieć choć odrobinę wrażliwości... A tak powstał
      smutny, gorzki i żenujący zarazem wiernopoddańczy pean.
      • Gość: lwowiak To i Kraków debilami stoi? IP: *.gdynia.mm.pl 26.07.03, 14:35
        • Gość: emdees Re: To i Kraków debilami stoi? IP: *.uia.ac.be 26.07.03, 17:25
          A jakze. I to nie od dzisiaj.
          Debilami i chamami.
          Sam mialem z nimi przyjemnosc
          kilka lat temu w gmachu
          Gimnazjum Nowodworskiego...
      • Gość: też art Re: ŻENADA!!! ('Kraków nie Kioto...') IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 22:10
        Tak, klasą nie grzeszy, ani Penderecki, ani Penderecka,
        ani Nazarowa. Szantaże, to przykra rzecz. Szczególnie ze
        strony osób które mają ogromne zasługi..... A ich
        wielkość sama świeciła by, gdyby nie takie niskie
        zachowanie. Rzeczywiście mocno żenujące.
    • Gość: Smok Wawelski A ilez to już razy mistrz się obrażał na Krakó ? IP: *.slowiki.eu.org / *.gazeta.pl 26.07.03, 17:15
      Bardzo dobrze nie to nie wypad na Antypody i już , tam moze
      znajdzie naiwnych na słuchanie tych Jego Kociokwików .W tym
      miescie jest o wiele więcej potrzeb za taką kasę niż ta
      siermiężna muzyka .
      • Gość: Smok Wawelski Ja go tu nie chcę widzieć a tym bardziej słyszeć IP: *.slowiki.eu.org / *.gazeta.pl 26.07.03, 17:19
        Jako urodzony Krakus nie zamierzam go tu tolerować , a tym
        bardziej jego żony Bufonki .
    • Gość: muzyk Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.ed.shawcable.net 26.07.03, 17:31
      "Ulubiony ciag dalszy nastapil..." Wyrazalem juz swoja opinie na
      temat "PENDEREKIADY" w Krakowie i nie bede sie powtarzal.
      przypominam tylko, ze zupelnie inaczej zachowywali sie w tym
      miescie inni wielcy - Wojtyla, Ingarden, Wyka. Bywali w Krakowie
      na wielkich festiwalach Lutoslawski, Kilar Gorecki. Mieszka w
      tym miescie Milosz, Szymborska i Wajda. Czy ktokolwiek z nich
      zadal niebotycznych sum na SWOJE festiwale??? Miara wielkosci
      czlowieka jest jego skromnosc. Pani Pendereckiej trzeba kupic w
      prezencie POSKROMIENIE ZLOSNICY a Panu Pendereckiemu STO LAT
      SAMOTNOSCI. Obydwie ksiazki pasuja jak ulal do ich osobowosci.
      Zachecam czytelnikow do POWAZNEJ dyskusji na temat krakowskiego
      zycia artystycznego. Wszak dopiero co odbyly sie seminaria
      poetyckie, przygotowane minimalnym kosztem, z udzialem
      noblistow, poetow i pisarzy (nie mowiac o studentach) z calego
      swiata. TAKIE IMPREZY SA TEMU MIASTU POTRZEBNE A NIE PRYWATNE
      FESTIWALE ZA PUBLICZNE PIENIADZE!
    • Gość: Lajkonik Co ta ciota wypisuje IP: *.slowiki.eu.org / *.gazeta.pl 26.07.03, 17:32
      Wnuk-Nazarowa kto to jest co zrobiła dla nas wszystkich ?
      Niemogę sobie przypomnieć .A Krzysio jak to Krzysio pomruczy i
      mu przejdzie .Czyli o......e
      • Gość: nuta dlaczego ludzie boja sie prawdy? IP: *.sympatico.ca 26.07.03, 17:39
        .....Krakow nie Kioto...........a Penderecki nie Alfred
        Schnittke niestety.....nasz Mistrz sie skonczyl 24 lata
        temu......dzisiaj jego kompozycje to niezbyt interesujacy
        eklektyzm...
        ale to nie oznacza ,ze nalezy Go mieszac z
        blotem......Mickiewicz tez stracil zdolnosc tworzenia... wszyscy
        Go kochaja...a Pendereckiego nie....
        a moze sam Mistrz wie dlaczego tak jest? bo mily czlowiek to
        On nie jest..znam Go....
        • Gość: dzwon Zygmunta Dziadek daj se siana IP: *.slowiki.eu.org / *.gazeta.pl 26.07.03, 17:45
          Msz już ponad 70 -lat wyleguj się na zasłużonym wypoczynkua nie
          domagaj się ciężkiej kasy za swe żympolenie .Są inne potrzeby w
          tym mieściei, w tym państwie . A swą Bonę wyślij na kurację .
        • Gość: wku CO TO ZA MISTRZ ? IP: *.wmc.com.pl 26.07.03, 18:29
          DLA KTÓREGO LICZY SIĘ TYLKO KASA - NIECH KOSI SWÓJ OGRÓDEK I BASTA!!!
          • Gość: Krokowiaczek jeden Ludzie co wy wygadujecie IP: *.arcor-ip.net 26.07.03, 19:30
            penderecki mozna lubic albo nie jest znanym arystysta na
            swiecie: U niego zamawia sie muzyke na uroczystosci panstwowe i
            miejskie. Jego zonie sie chcialo i zrobila festiwal, gdyby byla
            normalna krakuska to tylko by gadala ze zrobi i narzekala ze nie
            ma pieniedzy a tak zrobila siedem razy. gdyby byl jakis normalny
            wykszatcony wlodarz miasta rozumialby ze to jest promocja miasta
            rozkrecanie biznesu turystycznego goscie festiwalowi z europy i
            swiata opowiadaja o krakowie pendereckim i sie rozszerza wiedza
            o miescie w dobrym mam nadzieje kontekscie. Miasto i jego
            mieszlkancy w duzej mierze zyja z turystyki wiec powinni byc
            zainteresowani rozwijanie takiej i tym podobnych imprez. Mozna
            przy nim rozwinac cala siec imprez towarzyszacych wszystkie
            orkiestry i chory krakowskie zatrudnic uruchomic i odkurzyc
            wszystkie mozliwe hale koncertowe, zrobic koncerty nie tylko
            pendereckiego ale popularnej muzyki powaznej (Carmina Burana,
            Czetry pory roku itp ktore zawsze sie ciesza powodzeniem).
            Trzebaby by przy okazji rozwinac caly przemysl festiwalowy, ale
            do tego jest potrzebny wykszatlcony madry czlowiek a nie
            profesor. Profesory na uniwersytety mielismy juz Handkego
            profesora inzyniera z Krakowa co nie umial liczy teraz mamy
            Majchrowskiego ktory nie umie myslec. Golas przynajmniej byl
            profesor ale i wariat wiec nie wiedzial ze nie mozna wybudowac
            nowych drog i mostow wiec dzieki tej niewiedzy wybudowal A
            Majchrowski jest przerazony i wladza go przerosla Dla dobra
            miasta panie Majchrowski wracaj pan na uczelnie mniej szkod pan
            tam narobisz i mniej ludzi sie o tym dowie
            • Gość: rupert23 Re: Ludzie co wy wygadujecie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.03, 21:03
              Napisałeś:" Miasto i jego
              mieszlkancy w duzej mierze zyja z turystyki wiec powinni byc
              zainteresowani rozwijanie takiej i tym podobnych imprez. Mozna
              przy nim rozwinac cala siec imprez towarzyszacych wszystkie
              orkiestry i chory krakowskie zatrudnic uruchomic i odkurzyc
              wszystkie mozliwe hale koncertowe, zrobic koncerty nie tylko
              pendereckiego ale popularnej muzyki powaznej (Carmina Burana,
              Czetry pory roku itp ktore zawsze sie ciesza powodzeniem"
              Gdybyś lubił muzykę klasyczną i chodził czasami na koncerty, wiedziałbyś, jak
              często się grywa w Krakowie "Cztery pory roku" i usłyszałbyś zapewne o
              festiwalu "Muzyka w starym Krakowie", który od lat organizuje szef Capelli
              Cracoviensis z udziałem wielu, często światowej sławy wykonawców. Koncerty
              odbywają się w wielu kościołach i klasztorach krakowskich. Grywa się na nich
              przede wszystkim muzykę dawną, często przebojową, o ile przebojem można nazwać
              np. koncert skrzypcowy 1041 Bacha. Na takim koncercie widziałem kiedyś mniej
              widzów niż wykonawców. A i na Vivaldiego nie przychodzi więcej niż 100 osób.
              Prawdziwe tłumy bywają 1 listopada na "Requiem" Mozarta, ale ludzie przychodzą
              bardziej z przyczyn towarzyskich niż dla muzyki. To obrzędowe słuchanie muzyki
              dotyczy także Festiwalu Beethovena. Wypada się pokazać i bić brawo do
              upadłego, a że w przerwie między częściami utworu, kogo to obchodzi? A na
              koniec obowiązkowo owacja na stojąco, nawet dla skrzypka, który spartolił
              wszystko, łącznie z bisem( Julian Rachlin w tym roku).
              W Krakowie grywa się dobrą muzykę dość często. Za rzadko wykonuje się jednak
              muzykę trudną, wymagającą od słuchacza skupienia, taką choćby jak wczesne
              dzieła mistrza Pendereckiego.
              Problem widzę raczej w tym, że aby przyciągnąć słuchacza na koncert grywa się
              muzykę łatwą i powszechnie znaną, zamiast uprawiania kultury wysokiej. I tak,
              to my, melomani, spotykamy się na koncertach, dlaczego ma się dla nas grać
              wciąż Vivaldiego?
              Zagrajcie Bartoka, Schnittkego, Parta, Szymańskiego, Bacewiczównę,
              Lutosławskiego, i innych. Jak już musicie, Kilara.

    • Gość: NIKODEM P.,Indiana PREZYDENT KRAKOWA BYC MOZE WZIAL W LAPE.. IP: *.dial.indiana.edu 26.07.03, 19:28
      Jezeli to prawda, ze prezydent Krakowa zatrudnil na
      odpowiedzialnych stanowiskach ludzi o podejrzanych zyciorysach
      albo osoby nie kwalifikujace sie na te stanowiska, to albo jest
      glupi, albo wzial lapowke... A poniewaz otwarcie krytykowal USA
      to byc moze jest mu blisko do czerwonej socjalistycznej Europy.
      A przeciez wiadomo, ze socjalisci to CWIERCINTELIGENCI...
      • sbig Nawet nie musial wziac w lape: jako miernota 26.07.03, 21:43
        otacza sie jeszcze bardziej miernymi. A zeby miernosc nie
        wyszla wietrzch mysi byc opatulona bezczelnosci i krzykliwoscia,
        czego zapewne geniuszom Biura Krakow 2000 nie brakuje ("a)
        sprzedawcę bakalii; b) pana, który zajmował się deportacją
        nielegalnie pracujących cudzoziemców; c) wizażystkę z Géanta
        (ponoć zna kilka języków słowiańskich)?")
      • Gość: icek Re: PREZYDENT KRAKOWA BYC MOZE WZIAL W LAPE.. IP: *.va.shawcable.net 29.07.03, 07:39
        Gość portalu: NIKODEM P.,Indiana napisał(a):

        > Jezeli to prawda, ze prezydent Krakowa zatrudnil na
        > odpowiedzialnych stanowiskach ludzi o podejrzanych
        zyciorysach
        > albo osoby nie kwalifikujace sie na te stanowiska, to albo
        jest
        > glupi, albo wzial lapowke... A poniewaz otwarcie krytykowal
        USA
        > to byc moze jest mu blisko do czerwonej socjalistycznej
        Europy.
        > A przeciez wiadomo, ze socjalisci to CWIERCINTELIGENCI...

        Anie pachnie tu, coraz bardziej pleniącymi się znowu w
        Krakowie, toważydoskimi uzależnieniami?
    • sbig majchrowski - nastepne komunistyczne bydle 26.07.03, 21:31
      Mam nadzieje ze 'bydle' przejdzie przez cenzure GW bo to chyba
      najlzejsze slowo oddajace cala ta komunistyczna bande. Nepotyzm
      komuchow jest bezgraniczny, bezczelny i przerazajacy. Powoli
      zaczynam sie czuc jak w czasach komuny, gdy towarzysze robili co
      chcieli a telewizja pokazywala ich zadowolone pyski zaprawiajac
      wszystko komentarzem o kolejnych sukcesach. Boli ze jedna
      sldowska swinia potrafi zniszczyc lata mozolnej pracy wielu
      ludzi dobrej woli. Boli ze Polakom brak szacunku dla tych
      nielicznych co potrafili sie mimo komunizmu wybic w swiecie
      (klasyczne polskie piekielo). A najbardziej boli ze Polacy na
      te bydleta wciaz glosuja.
      • Gość: valdi Re: majchrowski - nastepne komunistyczne bydle IP: *.carlson.com 26.07.03, 23:40
        jak cie tak boli to idz do lekarza to ci wytnie i nie berdzie
        tak bardzo bolalo /schorowany glupolu/
      • Gość: woj Re: majchrowski - nastepne komunistyczne bydle IP: *.glusk.sdi.tpnet.pl 27.07.03, 23:42
        sbig napisał:

        > Mam nadzieje ze 'bydle' przejdzie przez cenzure GW bo to chyba
        > najlzejsze slowo oddajace cala ta komunistyczna bande.
        Nepotyzm
        > komuchow jest bezgraniczny (...)

        Mniejsza o "bydle", ale za głupotę, to powinni jednak cię
        wykasować.
      • Gość: yurek Re: majchrowski - nastepne komunistyczne bydle IP: *.dsl.support.nl 29.07.03, 11:50
        Protestuje, przeciw okreslaniu komuchow bydlem. Bydlo na to nie
        zasluguje.
      • Gość: yurek Re: majchrowski - nastepne komunistyczne bydle IP: *.dsl.support.nl 12.08.03, 13:40
        sbig napisał:

        > Mam nadzieje ze 'bydle' przejdzie przez cenzure GW bo to chyba
        > najlzejsze slowo oddajace cala ta komunistyczna bande.
        Nepotyzm
        > komuchow jest bezgraniczny, bezczelny i przerazajacy. Powoli
        > zaczynam sie czuc jak w czasach komuny, gdy towarzysze robili
        co
        > chcieli a telewizja pokazywala ich zadowolone pyski
        zaprawiajac
        > wszystko komentarzem o kolejnych sukcesach. Boli ze jedna
        > sldowska swinia potrafi zniszczyc lata mozolnej pracy wielu
        > ludzi dobrej woli. Boli ze Polakom brak szacunku dla tych
        > nielicznych co potrafili sie mimo komunizmu wybic w swiecie
        > (klasyczne polskie piekielo). A najbardziej boli ze Polacy na
        > te bydleta wciaz glosuja.
        Gdyby kto inny byl zamieszany w sprawe Pendereckih
        niz "p.prezydent" Majchrowski to moze mial bym w;tpliwosci, ale
        z tym przyglupem sprawa jest prosta. Twoj komentarz jest jak
        najbardziej wlasciwy.
    • Gość: Jagnieszka Penderecki? Kto to? IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 26.07.03, 22:30
      JW-N napisała:

      >>>Trwa bezprecedensowa nagonka na Elżbietę Penderecką<<<

      Ale nie poparła tego ŻADNYMI dowodami, tylko sama akapit niżej
      przeszła do frontalnego ABSURDALNIE POZAMERYTORYCZNEGO ataku na
      pendereckich oponentów. To jest typowe wykręcanie kota ogonem
      (zresztą w najlepszym stylu "GW"). To są jakieś miałkie i małe
      pretensje i urazy małych ludzi. Krakówek?
      Czy pani Elżebieta Penderecka zamierza - w odwecie - wyrżnąć
      swoje arboretum?
      A może lepiej od razu zmienić naród, skoro taki głupi i
      niewdzięczny?

      Powtarzam: muzyka pana Krzysztofa Pendereckiego to MODA. To
      EFEMERYDA. To CHWILOWE. Podobnie jak ś.p. pana Witolda
      Lutosławskiego. Za pół wieku nikt spośród spytanych melomanów
      nie będzie wiedział, o kogo ani o co chodzi
      • Gość: Wrocław Re: Penderecki? Kto to? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.07.03, 22:50
        Pani Agnieszko, skąd Pani wie, co będzie za pół roku? Taka
        mądra? To wszystko jest bardzo smutne, że Kraków stolica kultury
        polskiej jest podobna do chlewa. Kultura to jeszcze jedno koryto
        dla kumpla/kumpelki a nie cecha szlachectwa, wymagająca
        pielęgnowania, oddawania w godne ręce, tj. wykształcone,
        doswiadczone, humanistyczne, to nie wizażyzm lecz zupełnie coś
        innego. Z tym nie tak prosto jak z hip hopem.
        Hip hop Krakowianie!
        Jestem związana z promocją kultury i wiem, jak wiele w Polsce
        niszczy ograniczona, tępa administracja, ożywiająca się tylko
        przy piwku i kiełbaskach glilowanych.
        Dyskutujący na tym forum sami sobie wystawiaja świadectwo.
        • Gość: Jagnieszka Re: Penderecki? Kto to? IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 26.07.03, 22:54
          Właśnie. Niech forumowicze sami osądzą.
          A co do meritum?
          • Gość: ### Re: Penderecki? Kto to? IP: *.sims.nrc.ca 27.07.03, 00:10
            a moze trzeba spojrzec na to z innej strony?
            oto tekst z Przekroju (z numeru 29/2003)

            prawda o tym, ze na imprezy panstwa pendereckich idzie 30% budzetu miasta
            prezznaczonego na wszystkie domy kultury, i ze celowo te festiwale towrzone sa
            w czasie, gdy w warszawie jest warszawska jesien-impreza o kilka poziomow wyzsza


            URODZIN NIE BEDZIE

            Elżbieta Penderecka obraziła się na Kraków, że nie daje dość pieniędzy na
            festiwal męża. Krzysztof Penderecki obraził się na polskich krytyków. Oboje
            grożą emigracją do Japonii

            MACIEJ TYŚNICKI, BARTEK CHACIŃSKI

            Poszło o dwa miliony złotych - tyle żona Krzysztofa Pendereckiego Elżbieta
            chciała wydać na wrześniowy festiwal muzyczny z okazji urodzin swojego męża.
            Biuro Kraków 2000, z którym Penderecka od lat współorganizuje festiwale muzyki
            klasycznej w Krakowie, zdołało zgromadzić prawie półtora miliona złotych. Gdy
            władze miasta odmówiły dodatkowych dotacji, Penderecka obraziła się na Kraków i
            z hukiem odwołała festiwal.
            "Kraków, ukochane miasto mojego męża, nie znajdzie się w międzynarodowym gronie
            miast świętujących tegoroczny jubileusz 70. urodzin i 50-lecia pracy twórczej
            Krzysztofa Pendereckiego" - pisze rozżalona żona kompozytora w wydanym przed
            tygodniem komunikacie.
            Ale to nie wszystko. Ogłaszając swoją decyzję w mediach, Penderecka usiłuje -
            tym razem z pomocą opinii publicznej - wymusić na władzach zmianę decyzji. W
            końcu Krzysztof Penderecki jest najwybitniejszym polskim kompozytorem i jak sam
            mówi, "coś mu się od Krakowa należy". Szantaż to metoda zbierania państwowych
            dotacji, którą Elżbieta Penderecka opanowała do perfekcji. Tyle że dotąd
            stosowała ją tylko w zaciszu urzędniczych gabinetów.
            - Ona była przyzwyczajona do tego, że tam, gdzie poszła, to dostawała. W pewnym
            momencie to się skończyło - skomentował zachowanie Pendereckiej dla PAP-u
            prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.


            KARNAWAŁ ZAMIAST KONCERTU
            Festiwale Elżbiety Pendereckiej od lat otrzymują od państwa wielomilionowe
            dotacje, choć wśród krytyków zbierają marne opinie. Na organizowany przez nią
            od siedmiu lat Festiwal Wielkanocny Ludwiga van Beethovena zjeżdża do Krakowa
            europejska śmietanka. Ostatnio angielski lord, niemieccy arystokraci z głową
            rodu dawnych królów Bawarii i inne znakomitości.
            Miasto oblicza, że na ostatnim festiwalu z samej turystyki zarobiło około 10
            milionów złotych. Rzeczywistych zysków było mniej, bo impreza została w dużej
            mierze sfinansowana ze środków publicznych - dotacji z kasy miasta oraz z
            budżetu państwa. Festiwal kosztował łącznie około 3,4 miliona złotych.
            Zdaniem wszystkich krytyków muzycznych, z którymi rozmawialiśmy, Festiwal
            Wielkanocny nie jest wart tych pieniędzy. Ma przeciętny poziom artystyczny,
            bywa wtórny. Znane utwory wielkich kompozytorów są wykonywane w sposób
            sztampowy i anachroniczny, a dysponująca porównywalnym budżetem Wratislavia
            Cantans wypada w tej artystycznej rywalizacji o dwie klasy lepiej.
            Konsternację wywołuje też rozdmuchana forma krakowskiej imprezy. - Pierwszy raz
            widziałem w filharmonii tylu ludzi w smokingach i karnawałowych bez mała
            kreacjach. Taka oprawa pasuje bardziej do gali dobroczynnej niż do wydarzenia
            muzycznego - mówił krakowskiej prasie Stefan Rieger, polski krytyk muzyczny z
            francuskiej rozgłośni RFI. Dla "Przekroju" nie chciał już się wypowiadać.
            - W Krakowie i tak jestem skreślony - mówi.


            PIENIĄDZE MUSZĄ SIĘ ZNALEŹĆ
            Elżbieta Penderecka uchodzi dziś za jedną z najbardziej wpływowych postaci w
            krakowskim świecie towarzysko-kulturalnym. W 1995 roku została szefową rady
            przygotowywanego wówczas Festiwalu Kraków 2000. Dała się wtedy poznać jako
            wyjątkowo twardy gracz, który bardzo często stawia na swoim.
            - Ja dopiero po jakimś czasie się do niej przekonałem - opowiada ówczesny
            wiceprezydent Krakowa Krzysztof Goerlich, który często musiał współpracować z
            Penderecką. - Ona działa w zgodzie z zasadą: "Na moje pomysły pieniądze muszą
            się znaleźć".
            Goerlich wspomina, że spotkania z Penderecką miały często bardzo burzliwy
            przebieg, a wraz z prezydentem miasta Józefem Lassotą toczyli ciężkie boje o
            cięcia w wydatkach na imprezy Krakowa 2000. Ale w czasie przygotowań do
            festiwalu Penderecka zasłynęła również z szerokiego gestu. Gdy zwiedzała po raz
            pierwszy Filharmonię Krakowską, gdzie miały odbywać się obchody, zastała
            toalety w żenującym stanie. Wyremontowała je na własny koszt.
            Ci, którzy spotkali Penderecką, zapewniają, że jest urocza, ale jednocześnie
            potrafi dyrygować otoczeniem. - Spotkałem ją tylko raz - opowiada Tomasz Cyz,
            krytyk muzyczny "Tygodnika Powszechnego". - Zapytałem, dlaczego jedynym żyjącym
            kompozytorem granym na Festiwalu Wielkanocnym jest jej mąż. Odpowiedziała, że
            nie może być inaczej, bo takie propozycje dostaje od rady programowej festiwalu.
            Penderecka w radzie nie zasiada. Jest dyrektorem artystycznym festiwalu.


            OFICJELE SIĘ NUDZĄ
            W środowisku muzycznym czy ministerialnym mało kto chce głośno mówić o jej
            metodach. - To potężna osoba, wśród znajomych przezywa się ją Lady Makbet -
            tłumaczą. Penderecka przyjaźni się z Aleksandrem i Jolantą Kwaśniewskimi, w
            wyborach samorządowych w Krakowie poparła późniejszego zwycięzcę Jacka
            Majchrowskiego. - Dobre układy ma zarówno z prawicą, jak i z lewicą - mówi
            krakowski polityk z prawej strony.
            Renoma nazwiska Pendereckiej i jej dobre kontakty w świecie polityki sprawiają,
            że urzędnicy odpowiedzialni za rozdział dotacji wolą nie odmawiać jej
            pieniędzy. Za publiczne w dużej mierze środki Elżbieta Penderecka organizuje
            wystawne imprezy, o jakich inni twórcy kultury mogą tylko pomarzyć. Na
            tegorocznym Festiwalu Ludwiga van Beethovena honoraria wykonawców pochłonęły
            ponad półtora miliona złotych. Na kwiaty dla artystów wydano 20 tysięcy, a
            muzycy byli wożeni po mieście limuzynami udostępnionymi za darmo przez
            Mercedesa.
            Według niektórych muzyków bogata oprawa imprez Pendereckiej to część jej
            strategii w walce o dotacje z konkurencyjnymi przedsięwzięciami muzycznymi.
            Penderecka doskonale wie, że politycy zaszczycają swoją obecnością te imprezy,
            które cieszą się zainteresowaniem mediów. Przekonali się o tym pięć lat temu
            organizatorzy festiwalu Warszawska Jesień, kiedy w tym samym terminie w
            Krakowie zorganizowano festiwal Pendereckiego.
            - Mnie osobiście nie czyni wielkiej różnicy, czy oficjele nudzą się na
            inauguracji naszego festiwalu, czy gdzie indziej - mówi kompozytor i krytyk
            muzyczny Krzysztof Baculewski, członek rady programowej Warszawskiej Jesieni. -
            Ale czyni mi różnicę, kiedy i w jakiej wysokości przychodzi dotacja na
            festiwal, a tak się składa, że między tymi dwoma zjawiskami zachodzi stosunek
            łączności. Dla decydentów ważne jest to, kto zaszczycił koncert inauguracyjny
            swoją obecnością, a nie jego poziom merytoryczny.
            Tegoroczny Festiwal Wielkanocny kosztował łącznie 3,4 miliona złotych. Skąd
            Penderecka wzięła tak wielkie pieniądze? Miasto Kraków wyłożyło 800 tysięcy
            złotych, czyli jedną trzecią rocznego budżetu, na wspieranie miejskich
            instytucji kultury. Według specjalistów od organizacji dużych imprez muzycznych
            miasto nie miało w ogóle prawa dotować Festiwalu Wielkanocnego. Oficjalnie jego
            organizatorem jest bowiem Biuro Kraków 2000, które samo jest utrzymywane przez
            miasto. Tym samym środki przeznaczone na działanie Biura są dodatkową, ukrytą
            dotacją festiwalu.
            - To była część układu - mówi krakowski polityk. - W zamian za poparcie
            kandydatury Majchrowskiego Penderecka dostała wolną rękę. Prezydent dał jej 800
            tysięcy złotych na Festiwal Wielkanocny, dodał 400 tysięcy na jesienny festiwal
            imienia Pendereckiego i jeszcze stanowisko szefa Biura Kraków 2000 osobie
            wskazanej przez żonę kompozytora.
            Rzeczywiście szefową Biura została polecona przez Penderecką Jolanta Kozłowska.


            JUBILEUSZ, CZYLI KATAKLIZM
            Tymczasem festiwal dostał pieniądze także z Warszawy. Z naszych informacji
            • Gość: ### c.d. z przekroju IP: *.sims.nrc.ca 27.07.03, 00:26
              JUBILEUSZ, CZYLI KATAKLIZM
              Tymczasem festiwal dostał pieniądze także z Warszawy. Z naszych informacji
              wynika, że Ministerstwo Kultury wyłożyło 400 tysięcy złotych. Dotacja
              ministerialna nadal nie zamyka jednak budżetu, zwłaszcza że z biletów uzyskano
              około 300 tysięcy złotych, a sponsorzy przekazali dalsze 800-900 tysięcy.
              Pozostałe pieniądze w budżecie festiwalu pojawiają się w zadziwiający sposób.
              Na początku stycznia okazało się, że minister kultury Waldemar Dąbrowski
              przeliczył się, ustalając w ubiegłym roku budżet na przyszłe imprezy
              kulturalne. Rozdzielając dotacje, założył wpływy z funduszu z gier losowych,
              który miał powstać po nowelizacji stosownej ustawy. Niestety, Sejm debatował
              nad nią o kilka miesięcy za długo i już na początku roku stało się jasne, że
              minister ma mniej pieniędzy, niż zakładał. Przed gabinetem Dąbrowskiego
              ustawiła się kolejka zawiedzionych organizatorów. Minister odesłał wszystkich
              do Sejmu, by tam zabiegali o szybsze uchwalenie ustawy. W końcu wyszła ona z
              Senatu w maju.
              Elżbieta Penderecka wybrała inną drogę. - Wpadła tutaj na początku stycznia z
              furią - opowiada nam osoba zatrudniona w Ministerstwie Kultury. - Od razu
              pobiegła do Dąbrowskiego i zamknęła się z nim na kilka godzin w gabinecie. Co
              się działo w środku, nie wiem, ale efektem tego spotkania było przyznanie 400
              tysięcy złotych dotacji z kruchego budżetu ministerstwa.
              Prawdopodobnie na tym spotkaniu ustalono także sposób zamknięcia budżetu
              Festiwalu Wielkanocnego. Penderecka - do czego sama się przyznaje - napisała do
              premiera, prosząc o przyznanie pieniędzy z rezerwy budżetu państwa
              przeznaczonej na nadzwyczajne sytuacje, takie jak powodzie czy inne kataklizmy.
              Sprawa stanęła na posiedzeniu rządu. Dyskusja była podobno bardzo burzliwa. W
              obronie rezerwy wystąpiła wiceminister finansów odpowiedzialna za budżet Halina
              Wasilewska-Trenkner. - 70-lecie Pendereckiego nie było wydarzeniem nie do
              przewidzenia - ironizowała. W głosowaniu politycy przyznali na wszystkie
              imprezy Pendereckiej 1,6 miliona złotych.
              - My, niestety, nie mamy aż tak wielkich możliwości promocji - komentuje Lidia
              Geringer dŐOedenberg, szefowa Wratislavia Cantans, a w ostatnich wyborach
              samorządowych kandydatka SLD na prezydenta Wrocławia.
              Krzysztof Baculewski ma wątpliwości, czy państwo powinno w ogóle wspierać
              Festiwal Ludwiga van Beethovena. - Bardzo lubię Beethovena, ale czy naprawdę
              nie ma innych kompozytorów, których polskie Ministerstwo Kultury winno
              promować? - ironizuje. - Beethoven należy do tych, którzy najlepiej się
              sprzedają, więc promocji nie potrzebuje. Warszawska Jesień, która ma się
              rozpocząć za dwa miesiące, mimo promesy ministerstwa do dziś nie otrzymała ani
              złotówki i właściwie nie wiadomo, czy będzie mogła się odbyć.


              ŻUCZKI NA KUPIE ŁAJNA
              Atmosfera niedopowiedzeń wokół pracy Pendereckiej zbiega się z krytycznym
              odbiorem utworów jej męża. W zeszłym roku Penderecki zaprezentował w Nowym
              Jorku koncert fortepianowy "Zmartwychwstanie". Tuż po wydarzeniach 11 września
              2001 r. dopisał do prawie gotowego utworu martyrologiczną ideologię. To
              przesłanie krytyk muzyczny Andrzej Chłopecki nazwał "ideowym szantażem".
              Koncert opisał na łamach "Gazety Wyborczej" jako "żonglerkę gęsto
              poszatkowanych cytatów z całej biblioteki ostatnich kilkunastu lat twórczości
              Pendereckiego". Zauważył też, że utwór ku czci ofiar zamachów ma lekką, wręcz
              wesołą tonację.
              Na domiar złego podczas polskiej premiery koncertu na zeszłorocznej
              Warszawskiej Jesieni oklaski były równie głośne jak gwizdy. Na ripostę
              Pendereckiego nie trzeba było długo czekać. Krytyków jego dzieła kompozytor
              nazwał na antenie telewizyjnej "Lepperami muzykologii". A kto gwizdał? Zdaniem
              samego twórcy jego dawni koledzy, których kompozytorskie szuflady są od dawna
              puste.
              W telewizyjnym programie "Autograf" Penderecki porównał środowisko muzyczne w
              Polsce do "żuczków na kupie łajna", które czyhają na tych, którzy za długo byli
              za granicą. - Jak wracasz, to każdy chce cię z powrotem wciągnąć za nogi do
              łajna. Uczciwa krytyka jest potrzebna, tyle że artysta potrzebuje zimnej wody,
              a nie gnojówki - mówił kompozytor.
              - Penderecki wyrastał ze świata muzyki nowej, ale teraz sam próbuje go negować -
              komentuje Chłopecki. - Jego utwory to sztuka skomercjalizowana o tyle, że
              została dostosowana do kultury mieszczańskiej. To taki postdziewiętnastowieczny
              eklektyzm i epigonizm. Wydaje mi się, że Penderecki chciał pisać muzykę dla
              koronowanych głów i taką pisze. Ja nie mam do niego pretensji.
              Za granicą zapraszają Pendereckiego na koncerty i wręczają doktoraty honoris
              causa, ale krytyka muzyczna też nie ma doń podejścia czołobitnego. Recenzent
              prestiżowego magazynu "Gramophone" wytknął mu ostatnio, że jego "Sen Jakuba"
              to "ciężkawa próba naśladownictwa późnoromantycznej stylistyki". "Süddeutsche
              Zeitung" nazwał nowy koncert Pendereckiego "muzyką malarza pokojowego: farba
              błyszczy do bólu, ale błyszczy".


              SZANTAŻ I ODWET
              Zaraz po zakończeniu Festiwalu Wielkanocnego Elżbieta Penderecka zaczęła
              przygotowania do obchodów 70-lecia urodzin swojego męża - festiwalu jego
              imienia, który miał się odbyć w Krakowie we wrześniu.
              W pierwszym kosztorysie przysłanym do Ministerstwa Kultury imprezę wyceniono na
              blisko pięć milionów złotych. Jeszcze w maju tego roku, na kilka dni przed
              wybuchem otwartego konfliktu z władzami Krakowa, Penderecka przyznała w
              rozmowie z "Przekrojem", że załatwienie takiej sumy było niemożliwe i dlatego
              postanowiła skrócić festiwal do dziewięciu dni i zmniejszyć budżet do niespełna
              półtora miliona złotych. - Z tego już mamy ponad milion - mówiła. - Są to
              głównie dotacje z rezerwy budżetowej oraz oszczędności z wpływów biletowych z
              poprzedniej imprezy.
              Kilka dni po naszej rozmowie magistrat odwołał szefową Krakowa 2000 Jolantę
              Kozłowską, którą dwa miesiące wcześniej poleciła na to stanowisko Elżbieta
              Penderecka. Jako przyczynę podano niezłożenie oświadczenia majątkowego. Z
              nieoficjalnych informacji wynika, że prawdziwym powodem była odmowa
              zatrudnienia w Biurze Kraków 2000 dwóch osób wskazanych przez Majchrowskiego. W
              sprawie Kozłowskiej Penderecka osobiście interweniowała w Warszawie, ale nie
              zdołała zmienić decyzji magistratu.
              Nie mogąc odzyskać kontroli nad Biurem Kraków 2000, tydzień temu Elżbieta
              Penderecka zrezygnowała z festiwalu jubileuszowego na cześć swojego męża.
              Prezydent Krakowa nie ugiął się pod publicznym szantażem. Odwet przyszedł dzień
              po oświadczeniu: Krzysztof Penderecki wycofał patronat nad Konkursem
              Współczesnej Muzyki Kameralnej. Być może nie odbędzie się również
              przyszłoroczny Festiwal Ludwiga van Beethovena, bo Penderecka "nie widzi
              możliwości współpracy z miastem".
              Minister "kultury jako takiej"
              Minister kultury Waldemar Dąbrowski odmówił komentarza w jakiejkolwiek z
              opisywanych powyżej spraw. Przez kilka tygodni ożywionych kontaktów z jego
              biurem prasowym otrzymaliśmy ponadpółstronicową odpowiedź, krótszą niż lista
              wysłanych przez nas pytań. Z odpowiedzi ministra wynika, że Elżbieta Penderecka
              otrzymuje wszystkie dotacje w sposób właściwy i na takich samych warunkach
              merytorycznych jak pozostali.
              Przez kolejne dwa tygodnie bezskutecznie próbowaliśmy umówić się na spotkanie z
              ministrem Dąbrowskim. Udało nam się go złapać na uroczystości wręczania nagród
              dla wybitnych ludzi kultury. Gdy usłyszał, że chodzi o Elżbietę Penderecką,
              wybuchnął: - Ja wiem, co kombinujecie. Chcecie zniszczyć zasłużoną dla kultury
              osobę. Jesteście tylko narzędziem w ręku osób mało zdolnych - wykrzyknął
              Dąbrowski w obecności kilkudziesięciu osób. Nie sprecyzował, których artystów
              czy krytyków muzycznych uważa za "mało zdolnych". Minister odmówił rozmowy
              z "Przekrojem", chyba że będzie ona dotyczyć "kultury jako takiej".
              Krzysztof Penderecki zagroził tymczasem Krakowowi wyprowadzką do Tokio, Paryża
              lub Nowego Jorku. Sześć lat
            • Gość: ### c.d. 2 z przekroju IP: *.sims.nrc.ca 27.07.03, 00:27
              Krzysztof Penderecki zagroził tymczasem Krakowowi wyprowadzką do Tokio, Paryża
              lub Nowego Jorku. Sześć lat temu inny znany krakowski kompozytor Zbigniew
              Preisner też zwołał konferencję i obrażony na Polaków odgrażał się emigracją.
              Do dziś mieszka pod Krakowem. Zagraniczne miasta mają bez wątpienia większe
              budżety na imprezy kulturalne niż stolica Małopolski. Tylko czy szantaż Lady
              Makbet wystarczy, by je zdobyć?

              MACIEJ TYŚNICKI, BARTEK CHACIŃSKI

              Elżbieta Penderecka odmówiła autoryzacji udzielonych nam wypowiedzi
              • Gość: Jagnieszka Brawo, "Przekrój"! IP: *.acn.pl / 10.71.4.* 27.07.03, 04:19
                Nic dodać, nic ująć.
                • Gość: falszywe...C EMIGRACJA............dobry pomysl...ale dokad? IP: *.sympatico.ca 27.07.03, 07:27


                  Krzysztof Penderecki zagroził tymczasem Krakowowi wyprowadzką do
                  Tokio, Paryża
                  lub Nowego Jorku.
                  _______________________
                  ...Nowy York odpada....Penderecki w Ameryce Polnocnej nie ma
                  dzis zadnej "opini"...Nowy York tym rozni sie od Europy,ze tu
                  trzeba sie potwierdzac CO ROKU!!!!...tu nie mozna odcinac
                  kuponow....napor mlodych, zdolnych z calego swiata jest tu
                  ogromny w kazdej dziedzinie...wiec zostaje Japonia ,do ktorej
                  nasz Mistrz powinien udac sie bezzwlocznie razem z
                  bylym ..prezydentem . ..obaj maja cos wspolnego..sa skromni..jak
                  typowy Japonczyk..sic!
                  • Gość: krok Re: EMIGRACJA............dobry pomysl...ale dokad IP: *.sympatico.ca 27.07.03, 07:48
                    Zemlinski,Mahler,Schoenberg,Dworzak....i wielu innych wyjechalo
                    do USA...na chwilke lub na stale...w tym towarzystwie...pan
                    penderecki bylby nieporozumieniem...
                    a teraz cytuje za CLASSICAL MUSIC---ROUGH GUIDE....ktory BBC
                    Music Magazin uznal za...THE PERFECT CLASSICAL MUSIC PRIMER:
                    ..pierwsze zdanie o Pendereckim brzmi "Penderecki jest
                    problematyczna obecnoscia we wspolczesnej muzyce"--koniec
                    zdania...nie ulega kwestii,ze Penderecki to niebywaly
                    spryciarz..wzorujacy sie na kim sie da...np: na Lutoslawskim !!!
                    tak ,tak panie i panowie czy ....Ligetim.
                    ..ale....dalej jest to interesujacy kompozytor....nie pozwolmy
                    mu sie zamartwiac....moze zlapie drugi oddech ...bo na razie to
                    jest..cieniutko
                • Gość: Znawczyni tematu Tendencyjny i ignorancki artykuł w "Przekroju" IP: *.chello.pl 27.07.03, 15:53
                  Od razu widać, że pisały ten tekst, i to w pośpiechu, dwie
                  osoby, i to z założoną złą wolą. No bo:
                  "Poszło o dwa miliony złotych (...) Gdy władze miasta odmówiły
                  dodatkowych dotacji, Penderecka obraziła sie na Kraków i z
                  hukiem odwołała festiwal" (to z początku artykułu, zaraz za
                  leadem)
                  "Penderecka (...) postanowiła skrócić festiwal do dziewięciu dni
                  i zmniejszyć budżet do niespełna półtora miliona złotych" (to w
                  dalszej części artykułu)
                  "Nie mogąc odzyskać kontroli nad Biurem Kraków 2000, tydzień
                  temu Elżbieta Penderecka zrezygnowała z festiwalu
                  jubileuszowego" (dwa akapity dalej)
                  Tak więc: 1. słowa "poszło o dwa miliony", i to wybite na sam
                  początek, są grubą manipulacją; 2. to niby o co poszło - o
                  pieniądze czy o kontrolę?
                  Itd. itp. Tekst jest też pełen przekłamań w sprawach czysto
                  merytorycznych. Pierwszy przykład z brzegu: cytat z rzekomej
                  recenzji z magazynu "Gramophone" albo jest zmyślony, albo podany
                  jest nieprawidłowy tytuł, bo kto słyszał "Przebudzenie Jakuba",
                  ten wie, że ten utwór nie ma nic wspólnego z późnoromantyczną
                  stylistyką. Późniejsze - i owszem, ale ten akurat nie.
    • Gość: Góral Majchrowski jest niegodny Krakowa IP: *.chello.pl 27.07.03, 10:21
      Obraża Papieża, Busha a teraz Pendereckiego. To głupi dupek, w
      dodatku komuch. Krakusy - wybierzcie wreszcie kogoś, kto będzie
      godny stać na czele królewskiego miasta.
      • Gość: Jan K. Papież, Bush i... Penderecki? IP: *.asm.bellsouth.net 27.07.03, 22:29
        Nie można stawiac koło siebie Papieża, Busha i Pendereckiego. Mozna sie
        spierać o wartość muzyki Pendereckiego, ale facio, który tylko wyciąga rączkę
        do pieniędzy podatników, powinien mieć troszkę pokory. Niestety, Penderecki
        przyzwyczaił się w czasach Gierka i Jaruzelskiego do deszczu forsy i orderów i
        ciężko mu się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości. Zresztą, podobny problem
        ma wielu innych "zasłużonych twórców kultury". Tyle lat prowadzili życie
        pasożytnicze, że teraz im ciężko w tych ich pałacach. Służba odchodzi, zamiast
        francuskich szampanów terz już tylko rosyjskie wino musujące, karety
        sześciokonne musieli zamienić na dwukółki. Straszne!!!!!!!!!!

        Jan K.


        Gość portalu: Góral napisał(a):

        > Obraża Papieża, Busha a teraz Pendereckiego. To głupi dupek, w
        > dodatku komuch. Krakusy - wybierzcie wreszcie kogoś, kto będzie
        > godny stać na czele królewskiego miasta.
    • Gość: hary Szanowna Pani Minister IP: *.chello.pl 27.07.03, 16:40
      Szanowna Pani Minister. Ze Śląska do Krakowa jest blisko. Może
      lepiej by było przejechać sie do Krakowa i zobaczyć co się
      dzieje na miejscu, bo Śląskie powietrze panią otumania...
      Zadała pani kilka pytan prez. Majchrowskiemu. Szkoda, że nie do
      końca prawdziwe są w nich fakty... Ale to nie moja brocha i
      myżle ze odpowiedzi pani nie uzyska.
      Ja tez mam kilka pytań, ale do pani ( i sądzę że odpowiedzi też
      nie uzyskam, a szkoda).
      1. Dlaczego poprzedniczką p. Gilarskiej byla niejaka Jolanta
      Róża-Kozłowska, także nie pochodząca z konkursu, ale popierana
      przez p. Penderecką? I co z tym wyborem ma wspólnego, że wille
      p. Pendereckich i Kozłowskich sąsiadują ze sobą na Woli
      Justowskiej w Krakowie?
      2. Dlaczego pani argumentacja i część stwierdzeń są kropka w
      kropkę identyczne z wypowiedziami p. Pendereckiej? Kto pisał
      ten artykuł?
      3. Dlaczego nie wspomina pani, ze w Biurze 2000 pracuje niejaki
      Paweł Korski- muzyk z wyksztalcenia?
      4. Czy sprawdziła pani, kto naprawde tam pracuje, czy zostało
      to pani przekazane przez kogoś? Radzę sprawdzić dokładnie, bo
      gdy całą afera wybuchła słuchałem wywiadu p. Gilarskiej i ona
      mówiła, kto jest, a kto nie jest zatrudniony. Rzetelność jest
      obowiązkiem felietonisty, nawet eks-minister powinien jej się
      trzymać.
      5. Jak pani skomentuje fakt, że p. Penderecka nie mając
      wyzszego wykształcenia moze robić festiwal, a p. Gilarska- nie.
      6. Czy nie jest amoralne wydawanie takiej kasy na czyjeś
      urodziny? Pan Penderecki nie jest szejkiem i to nie jest jego
      kasa. A ze jest wielkim kompozytorem? Owszem, ale czy jest
      wielki dla sztuki, czy dla chwały własnej?

      Pani Minister, co Panią kierowało - nepotyzm, chęć
      odwzajemnienia się komuś, jakiś układ, czy co? Bo przecież nie
      prawda. I dlaczego wprowadza Pani w błąd opinię publiczną?
      • Gość: rupert23 Szanowny panie prezydencie Majchrowski IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.03, 22:57
        Korzystam z zamieszania, żeby przypomnieć, że przed wyborami obiecywał Pan
        wybudowanie w ciągu najbliższych 4 lat sali koncertowej w Krakowie. I zdobył
        Pan mój głos tylko z tego powodu. Nie wierzę, że to się Panu uda. Porównywałem
        koszty festiwali i koszt budowy sali koncertowej. Festiwale stają się okazją,
        by grube miliony utopić w kieszeniach krakowskich hotelarzy, zamiast zamienić
        je w doskonały akustycznie obiekt. Przykro o tym mówić, ale dlaczego p.
        Penderecka tak się upierała przy zaproszeniu do Krakowa orkiestry chińskiej?
        Czy nie dlatego, że będzie potrzeba aż tylu miejsc hotelowych odpowiedniej
        klasy? Chodzi o duże w skali Polski pieniądze. Jeśli prawdą jest, że w ramach
        tegorocznego Festiwalu Beethovena przy budżecie ok. 3,5 mln zł na gaże
        artystów wydano 1,5 mln, to z prostego rachunku wynika, że w ciągu tygodnia
        wydano 2 mln na obsługę gości festiwalu. Słyszeliśmy wszyscy o 20 tys. na
        kwiaty, o 120 tys. za wynajęcie limuzyn od dilera mercedesa(który był
        nazywany "sponsorem" na tej samej widzę zasadzie, co Kołodko "fundatorem"
        piszczałki). A pozostałe kwoty? Na co zostały rozdysponowane? Który krakowski
        restaurator cieszy się względami p. Pendereckiej?
        Jedną stroną medalu jest tzw. "kultura wysoka" a drugą po prostu publiczne
        pieniądze, które płyną do prywatnych kieszeni przy okazji festiwali.
        Łódzki Festiwal Czterech Kultur jest tego kolejnym przykładem. Od "sponsorów",
        czyli prezesów spółek skarbu państwa wyciąga się duże pieniądze po to, by je
        szybko przelać na prywatne konta. A tzw."kultura wysoka" bywa listkiem figowym
        cwaniaków rodem z "Wodzireja".

        Nie podoba mi się, że polem politycznych targów stało się stanowisko dyrektora
        Biura Kraków 2000. Co wynikło z odwołania poprzedniego dyrektora widać gołym
        okiem. Naiwnie sądziłem, że jeśli ktoś deklaruje zainteresowanie kulturą
        wysoką, jest porządnym człowiekiem. Dzisiaj widzę, że postępuje Pan jak
        przedsiębiorca budowlany, który wiedząc, że odwiedzi go Ewa Lipska, położył na
        biurko tom Seneki...
        • Gość: yurek Re: Szanowny panie prezydencie Majchrowski IP: *.dsl.support.nl 29.07.03, 11:47
          Majchrowski jest jeszcze jednym mizernym umyslowo profesorzyna
          polskim, ktory mysli ze znaczy cokolwiek. Teraz rzeczywiscie
          moze byc slynny : raz dzieki Bushowi i teraz dzieki Pendereckim.
          Ot tega glowa krakowska sciesniona od sredniowiecza do dzisiaj.
    • Gość: Gucio Re: Muzyka i obyczaje - Kraków nie Kioto, niestet IP: *.qc.sympatico.ca 27.07.03, 18:57
      Sztuka dla Sztuki.
      A jesc trzeba.
      I niech kazdy to sobie interpretuje jak chce.
    • Gość: Emily Polskie samobojstwo IP: *.nv.nv.cox.net 27.07.03, 19:34
      Kiedy sie czyta pelne pogardy i nienawisci wypowiedzi wielu
      tutejszych komentatorow, dochodzi sie do wniosku, ze Polacy to
      narod moralnych samobojcow. Czyzby nie zdawali sobie sprawy z
      tego, ze opluwajac narodowe skarby zasluguja na pogarde innych
      narodow? W USA, synonim Polaka (calkiem niezasluzony) to pijak i
      zboczeniec. W Europie zachodniej - zlodziej. Ludzie tacy jak
      Penderecki pokazywali swiatu, ze sa Polacy ktorzy zasluguja na
      szacunek swiata. Mozna nie lubic jego muzyki, de gustibus non
      disputandum, ale publiczne obrzucanie go blotem swiadczy tylko o
      prymitywizmie wielu rodakow i braku narodowego instynku
      zachowawczego. Smutne to i nie wrozy Polsce dobrze.
      • Gość: krok Re: Polskie samobojstwo IP: *.sympatico.ca 27.07.03, 20:41
        Gość portalu: Emily napisał(a):

        > Kiedy sie czyta pelne pogardy i nienawisci wypowiedzi wielu
        > tutejszych komentatorow, dochodzi sie do wniosku, ze Polacy to
        > narod moralnych samobojcow. Czyzby nie zdawali sobie sprawy z
        > tego, ze opluwajac narodowe skarby zasluguja na pogarde innych
        > narodow? W USA, synonim Polaka (calkiem niezasluzony) to pijak
        i
        > zboczeniec. W Europie zachodniej - zlodziej. Ludzie tacy jak
        > Penderecki pokazywali swiatu, ze sa Polacy ktorzy zasluguja na
        > szacunek swiata. Mozna nie lubic jego muzyki, de gustibus non
        > disputandum, ale publiczne obrzucanie go blotem swiadczy tylko
        o
        > prymitywizmie wielu rodakow i braku narodowego instynku
        > zachowawczego. Smutne to i nie wrozy Polsce dobrze.
        ______________________________
        ..nic dodac ..nic ujac....mieszkam za granica...w usa Polacy
        maja opinie NIEROZGARNIETYCH... w Canada sa obiektem zarcikow..z
        podobnym wydzwiekiem....coz....powiem tak...Penderecki nie jest
        najmilszym czlowiekiem pod sloncem....pewne rzeczy wysysa sie z
        piersi matki...On tej okazji nie mial...ale nie obrzucajmy Go
        blotem..nirktore jego kompozycje(koniec lat 60 ch uwazam za
        znakomite..a potem...wlasnie!...co sie stalo potem..kto
        odpowie?
      • ich1 Re: Polskie samobojstwo 27.07.03, 21:10
        Publiczna dyskusja na temat celowości wydawania środków z kasy miasta to
        jeszcze nie obrzucanie błotem.
        • Gość: Emily Re: Polskie samobojstwo IP: *.nv.nv.cox.net 27.07.03, 22:07
          ich1 napisał:

          > Publiczna dyskusja na temat celowości wydawania środków
          z kasy miasta to
          > jeszcze nie obrzucanie błotem.

          Rzeczowa dyskusja jest jak najbardziej na miejscu i nie
          powinno byc tematow tabu. mowimy o wyrazaniu publicznej
          pogardy i zniewazaniu kogos, kto w oczach swiata
          zasluguje na szacunek. niewielu jest takich Polakow, lecz
          Penderecki jest wsrod nich. On moze i jest narcyzem, ale
          to jest raczej typowe dla osob wybitnych. Jesli koszty
          planowanego jubileuszu Pendereckiego przekraczaly polskie
          mozliwosci, mozna bylo skwitowac te sprawe neutralna
          notatka i na tym zakonczyc. Z duzo w Polakach
          bezinteresownej zawisci, ktora im samym szkodzi.


          • Gość: Jan K. Re: Polskie samobojstwo IP: *.asm.bellsouth.net 27.07.03, 22:32
            Pani Emilko:
            A nie pomyślała Pani, aby urządzić "bake sale" i zarobione w ten sposób
            pieniądze posłać temu "geniusiowi znad Wisły"?

            Popierajmy sami tych, których cenimy a nie przymuszajmy rządów czy parlamentów,
            aby finansowały "geniusiów" z pieniędzy podatników.

            Jan K.


            Gość portalu: Emily napisał(a):

            > ich1 napisał:
            >
            > > Publiczna dyskusja na temat celowości wydawania środków
            > z kasy miasta to
            > > jeszcze nie obrzucanie błotem.
            >
            > Rzeczowa dyskusja jest jak najbardziej na miejscu i nie
            > powinno byc tematow tabu. mowimy o wyrazaniu publicznej
            > pogardy i zniewazaniu kogos, kto w oczach swiata
            > zasluguje na szacunek. niewielu jest takich Polakow, lecz
            > Penderecki jest wsrod nich. On moze i jest narcyzem, ale
            > to jest raczej typowe dla osob wybitnych. Jesli koszty
            > planowanego jubileuszu Pendereckiego przekraczaly polskie
            > mozliwosci, mozna bylo skwitowac te sprawe neutralna
            > notatka i na tym zakonczyc. Z duzo w Polakach
            > bezinteresownej zawisci, ktora im samym szkodzi.
            >
            >
            • Gość: Emily Re: Polskie samobojstwo IP: *.nv.nv.cox.net 28.07.03, 02:29
              Gość portalu: Jan K. napisał(a):

              > Pani Emilko:
              > A nie pomyślała Pani, aby urządzić "bake sale" i
              zarobione w ten sposób
              > pieniądze posłać temu "geniusiowi znad Wisły"?
              > Popierajmy sami tych, których cenimy a nie przymuszajmy
              rządów czy parlamentów,
              > aby finansowały "geniusiów" z pieniędzy podatników.

              Panie Janie,
              widac nie zrozumial Pan, o co mi chodzi. Prosze rodakow,
              zeby nie pluli publicznie na swoich wielkich (nawet jesli
              ich nie cenia), tylko o to. czy to za duzo? A "bake
              sales" mnie nie interesuja, mam ciekawsze zajecia.


    • robertpk Re: Nagonka nagonką, Penderecka.. 28.07.03, 09:42
      ..Penderecką

      tzn. oddzielmy te sprawy

      nie znosze Majchrowskiego i wprowadzanych przez
      niego "porzadków", również w biurze Kraków 2000 - to załosna
      sitwa.

      ale nie znaczy to, że nabiorę szacunku do Pani Pendereckiej -
      wielce obrażonej na całe miasto.

      Też wkurzają mnie urzędniczyny i łajzy które przyssały się do
      naszych pieniedzy i wegetują - rozkradając po trochę co się da.

      Nie zmienia to faktu że Pani Penderecka i jej mąż nie wzbudzają
      u mnie ani (podobno należnego im ) szacunku i czci, ani tym
      bardziej sympatii.

      Szkoda, ze Kraków stracił to wydarzenie, wydaje mi się że wina
      leży po obydwu stronach.

      - z jednej nieudolność, niekompetencja i jakieś gierki
      - z drugiej pycha i arogancja
      • Gość: rupert23 Re: Nagonka nagonką, Penderecka.. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 21:40
        Najgorsze, co zrobił ostatnio Penderecki, to odebranie konkursowi młodych
        wykonawców muzyki współczesnej swojego poparcia. Jako pedagog powinien
        rozumieć, że Majchrowski przeminie, a młodych instrumentalistów warto
        zachęcać, by grali muzykę trudniejszą od "Czterech pór roku". Tutaj mistrz
        Penderecki strzelił sobie samobója.
    • Gość: XY Ale to już było... IP: 217.30.139.* 29.07.03, 11:35
      Pamiętam jak pod koniec lat 70-ych w "Trybunie Ludu" jakiś
      dyżurny, komitetowy pismak wysmażył artykuł o skandalu z
      Pendereckim. Miało to polegać na tym, że nie dość iż żyją ponad
      stan w wielkim, warszawskim mieszkaniu, to jeszcze dwór sobie
      sprawili!
      I jak to w ogóle mozliwe w świetle przeoisów pozwalających
      jednej rodzinie na jedno mieszkanie! Domagał się podjęcia
      stanowczych kroków w tej sprawie. Przy okazji dostało się
      Pendereckiemu co do wartości jego "sztuki".
      Warto by odszukać ten artykuł u towarzyszy socjaldemokratów i
      przesłać temu tumanowi Majchrowskiemu, który nawet wobec obcych
      głów państw nie umie się znaleźć. Miałby gotowe argumenty, które
      podniosłyby gotowość bojową jego azjatyckich hufców.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja