To nie jest non-fiction

28.08.08, 02:58
"Kościół to my". Zaiste, zaskakująco dojrzałe, proszę szanownej redaktorki,
która apologizuje Kościół inaczej - nie po wsiowemu, bynajmniej. Ale pytanie,
co za "my", kim są "oni", po co komu Kościół i religia w ogóle i jaki jest
bilans zysków i strat dla ludzkości spowodowanych istnieniem tych idiotyzmów -
o, to już do blond główki nie przyjdzie. A jeśli nawet przyjdzie, to główka
jest w piasku.
    • Gość: matka To nie jest non-fiction IP: 194.146.248.* 28.08.08, 09:01
      Ksiądz winien - oczywiście! Ale jakie to matki, które nie potrafią tak wychować
      dzieci, by ustrzec je przed takim złem! Widać, że tam jeszcze nie wkroczył
      kaganek oświaty. Zabrakło tam nie tylko szczerych rozmów pomiędzy matka a córką
      (synem też, choć może tu raczej z ojcem) na temat zachowań, sytuacji, miejsc,
      niewłaściwych. Bo niewłaściwym było już to, ze dziewczynki przychodziły na
      plebanię.Niewłaściwe są wszelkie zbyt bliskie (a jakie - to ma wytłumaczyć
      matka!)kontakty dziecka z dorosłymi mężczyznami a nawet dopiero dorastającymi.
      Że zło takie czyha nie tylko wśród mniej uczonych świadczy biografia słynnej
      angielskiej pisarki z kręgu elit intelektualnych, którą w dzieciństwie
      molestował przyrodni brat. Ale i tam właśnie zabrakło opieki matki, bo zmarła.
      Niech matki biorą pod baczniejszą opiekę swe biedne dzieci, często krzywdzone w
      różny sposób przez świat dorosłych. Słynne:"uwzięła się na mnie pani w szkole"
      niestety jest nagminne wobec nieco zbyt ruchliwych uczniów.Niejeden młody
      człowiek ma złamaną karierę życiową przez głupią nauczycielkę, która chce mieć
      spokój na lekcji i udowodnić rodzicom, kto w szkole rządzi a ma w swym ręku
      potężny oręż w postaci dwój i wywalenia ze szkoły. Dlatego nie współczuję, że
      nauczyciele za mało zarabiają.
    • heterofob2 To nie jest non-fiction 29.08.08, 08:20
      to są wprawdzie dwie różne postawy rodzicielskie, ale dla mnie to jedno i to
      samo: matka zaniedbująca dziecko i pozwalająca na krzywdę ze strachu przed
      księdzem oraz niedawny skandal z kroloppem - skandal nie polegał tylko na
      seksualnym wykorzystaniu, ale że rodzice przyprowadzali mu dzieci mając pełną
      świadomość, co je czeka. to jest właśnie kwintesencja "tradycyjnego" wychowania
      - dziecko jest własnością rodziców, których ma "szanować", nawet jeśli się nim
      nie zajmują. jeśli przyszło na świat niechciane, to ma za zadanie przysporzyć
      rodzicom dumy.

      nieważne, że były wykorzystywane, ważne, że rodzice mogli znajomym opowiadać, że
      "MOJE (!) dziecko właśnie jest na tournée w niemczech".
    • kasjo_peja To nie jest non-fiction 24.09.08, 18:13
      Podobny temat porusza film dokumentalny "Deliver Us From Evil". Opowiada on historię amerykańskiego pastora Oliver'a O'Grady, który przez lata molestował dzieci, a hierarchia przymykała na to oko. Jego proces, kiedy sprawa wreszcie wyszła na jaw, rozpoczął badanie skali pedofilii w Kościele Katolickim w USA.
      Film jest przejmujący; wywiady z ofiarami, wywiady z pastorem, fragmenty procesu, listy. I nie ma tam żadnego żerowania na sensacji; film zdobył wiele nagród, był nominowany do Oscar'a.
    • Gość: zael To nie jest non-fiction IP: 217.153.202.* 02.01.09, 15:18
      Na marginesie - może byście przestali używać w Wyborczej słowa "podjudzić"?
      Ciągle jeszcze się to zdarza. Chyba od "Wyborczej" można tego wymagać? Nie
      widzicie w nim nic podejrzanego? Jest kilka synonimów, błagam.
Pełna wersja