Opis obyczajów za panowania gen. W. Jaruzelskiego

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 20:29
Motto:

"Lubo nie masz nic nowego pod słońcem, jako powiedział Salomon, jednakowoż
rzeczy na świecie, odmieniając się ustawicznie według przepisanego im od
Stwórcy prawa i za koleją jedne po drugich następując, nowymi się być zdają,
chociaż, już dawniej były.(...)Ci, co przed nami żyli stem lat prędzej, jak
czytamy z dziejów dawnych, w cale byli odmiennych od naszych obyczajów. Sama
nawet postać dawnych Polaków odmienna dużo była od dzisiejszych, co się
doskonale ukazuje w portretach i posągach staroświeckich. Ci, co po nas
nastąpią za lat sto Polacy, pewnie się od nas tak będą różnili, jak się my
różniemy od dawniejszych. Niechże potomność, dla której to piszę, przygląda
się w dawniejszych i nowszych obyczajach, z dobrych niechaj wzór bierze,
złych niechaj się wystrzega".
. (Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III)

Zanurzeni w codzienności nie dostrzegamy zmian jakie wokół nas następują.
Świat lat 80-tych, świat "przedkomercyjny" choć nieodległy w czasie, jest
dziś epoką zamierzchłą, i obcą - tak wiele się zmieniło. Czy dzisiejszy -
powiedzmy - 17 latek może wyobrazić sobie brak piwa w sklepach? (już prędzej
wyobrazi sobie inwazję z kosmosu). Ci, którzy tamte lata pamiętają mają
OBOWIĄZEK wobec przyszłych pokoleń, by ocalić od zapomnienia atmosferę
schyłkowych lat PRL-u, atmosferę Polski, za panowania Wojciecha
Jaruzelskiego. Kartki na mięso, festiwale w Zielonej Górze, czy
Jarocinie, "Pewexy" (import wewnętrzni - sic!), cinkciarze itd, itp.
Czym dziś dres dla dresiarza, tym była kurtka "Parlalat" (?), dla prawdziwych
elegantów lat 80-tych, czym dziś "Matrix", dla adeptów cyberpunka, tym
było "Wejście Smoka", dla fanatyków wschodnich sztuk walki z lat 80-tych XXw,
Niech bywalcy tego forum przytaczają swoje wspomnienia obyczajów za panowania
Wojciecha Jaruzelskiego. Co się wtedy nosiło, jak się wtedy bawiło, jakie
były ówczesne "kultowe" książki, płyty, filmy czy "gadżety". Starszym ku
rozrywce, młodym ku nauce. Bo nie tylko Wielka Historia jest ważna, ale i
historia mała.
    • Gość: burzhuj Re: Opis obyczajów za panowania gen. W. Jaruzelsk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 21:34
      mozna bylo malolatke poderwac na PARMELATKE
    • Gość: Kubeł Re: Opis obyczajów za panowania gen. W. Jaruzelsk IP: *.uwoj.wroc.pl 14.10.03, 15:50
      Bożesz ty mój, a kto pamieta co to były kalgrafy? Takie klisze, z których
      mozna było sobie skopiowac na szafkę albo na piórnik samolocik, samochodzik,
      oczywiscie wszystko zachodnie i natowskie...
      a domorsłe resoraki?
      a wycinanie z encyklopedii flag państw zeby sobie zrobic lepsze kapsle do gry
      w wyscig pokoju na narysowanym na chodniku torze?
      A 'blok" zamiast chałwy?
      a wyroby czekoladopodobne?
      a filmy z japońskimi potworami - powrót mechagodzilii, na ten przykład?
      a nasz kochany polski rock lat 80_tych?
      dołozyłbym jeszcze radziecki garnizon w miasteczku gdzie mieszkam... ale to
      osobny wszechswiat folkloru
    • dr.krisk Idea zacna! 16.10.03, 00:32
      Pozdrawiam mojego dawnego adwersarza!
      Co do idei spisania obyczajów jaruzelskich, to bardzo mi się podoba. Już prawie
      sam nie wierzę w to co pamiętam...
      Dodałbym zwyczaj samodzielnego naprawiania samochodów PF 126. Zwłaszcza na
      przedblokowych parkingach. Wychodziły takie książeczki "126 napraw Fiata 126P",
      gdzie krok po kroku opisane, oraz niestarannie obfotografowane były podstawowe
      czynności obsługowo-naprawcze owego samojazdu.
      Moje osiągnięcia w tym względzie: kompletny remont skrzyni biegów, wymiana
      uszczelniaczy zaworów, naprawa pompy paliwowej, wymiana przegubów elastycznych,
      półosi.. w zasadzie wszystkiego.
      Jak sobie coś przypomnę, to napiszę!
      Pozdrawiam.
      KrisK
      • spatologizowana_sempiterna Dwa molochy 16.10.03, 21:08
        Ja w domowym archiwum posiadam korespondencję ze spółdzielnią mieszkaniową. W
        sprawie takiej, że na ostatnie piętro nie dochodzi ciepła woda oraz kaloryfery
        nie grzeją.
        Ciepła woda pojawiała zazwyczaj się tak między 1 a 4 w nocy, potem w ciągu dnia
        tak do 16-17.
        W niedzielę jeździliśmy się kąpać do rodziny :)

        No a listy do spółdzielni - to były takie inteligentne wymiany zdań typu:

        pytanie do prezesa: -Kiedy będzie uruchomiona przepompownia, bo woda nie
        dochodzi?
        odpowiedź: -Woda nie dochodzi, bo nie ma przepompowni.

        I jeszcze jakieś opinie nt. spółdzielnianych hydraulików, którzy na naprawy
        przychodzili bez narzędzi, za to w dobrym humorze:)

        Ale trzeba przyznać, że ostatnie pismo w tej sprawie to już z czasów Wałęsy
        jest datowane...

        A drugi moloch to Polmozbyt
        I korespondencja z nimi w sprawie napraw, a potem wymiany samochodu fiat 126p
        650-coś tam, który popsuł się juz mając na liczniku jakieś 30 km.
        Silnik posiadał w swym wnętrzu na tyle dużą ilość opiłków żelaza, ze
        uniemożliwiało to jego bezawaryjną obsługę.
        Ponadto przy którejś z napraw mechanicy hunkęli przodem w coś - i myśleli, że
        jak odklepią i świeży lakier położą, to nie będzie nic widać.

        O smaku surowej parówki dwie minuty po wyjsciu z mięsnego, w którym sterczało
        się od rana często i do 16 nie wspomnę. Teraz już parówki tak nie smakują...


        Ech, i niektórzy tęsknią za tym. A najgorsze jest to, że takie podejście cały
        czas jest obecne wśród rodaków...
Pełna wersja