Gość: sou
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.11.08, 00:08
Panie Redaktorze,
Widać Pańską znajomość tematyki bondowskiej, tym bardziej dziwię się Pana zachwytom nad najnowszym odcinkiem. Podróże 007 zostały sfilmowane nijako, reżyser żongluje lokacjami, a montażysta nie daje widzowi chwili wytchnienia. Na dodatek całość przypomina nieskładny teledysk, a nie porządnie rozwijaną fabułę, która tłumaczyłaby częste zmiany miast. Co więcej, brak gadżetów w nowych odsłonach nie przydaje serii wiele realizmu; przeciwnie, gros scen akcji (choćby w "Quantum" - ze spadochronem) wywołuje u widza uśmiech niedowierzania i śmiem twierdzić, że niejeden gadżet z poprzednich części był bardziej realistyczny niż obecne popisy kaskaderskie 007, takie jak pojedynek powietrzny na linach połączony ze strzelaniną. Niestety, nie podzielam też Pańskiego zachwytu nad poczuciem humoru (ciężko takowe dostrzec w "Quantum") i pokazywaniem M w scenach prywatnych. To bardzo daleko idąca ingerencja w konwencję cyklu i na dłuższą metę nie przyniesie mu wiele dobrego. Pozdrawiam