Było coś takiego jak społeczeństwo

14.12.08, 20:48
Zatem nie ma tez czegos takiego jak "rzad" - tylko mezczyzni i
kobiety zasiadajacy w roznych absurdalnych gmachach i zajmujacy sie
glownie nic nie robieniem.
Nie ma tez czegos takiego jak panstwo, wladza, wiara, morale, prawo,
wiedza, odpowiedzialnosc, bieda, kapitalizm..itd
Wszystko to sa pojecia abstrakcyjne.
    • maryla3389 Było coś takiego jak społeczeństwo 15.12.08, 10:50
      Mysle, ze pani Thatcher chodzilo tutaj nie tyle o to, aby negowac istnienie kategorii znaczeniowych, ile o to, zeby nie przypisywac tym kategoriom jakiegos szczegolnego znaczenia, w kazdym razie ja tak to odebralem i popieram takie podejscie. Nikt nie neguje tego, ze ludzie sie roznia albo ze mozna wyodrebnic w nich jakas grupe, ktora z punktu widzenia statystyki cos laczy, problem w tym kiedy takie wyodrebnianie na sile powoduje szkody.

      O ile mowienie o spolecznosci ludzi ktorzy nosza koszule w kratke jest po prostu bez sensu, o tyle mowienie o spolecznosciach ludzi czarnych, bialych, lesbijek, obywateli i nielegalnych imigrantow, Wietnamczykow, Polakow, czy Zydow, ma te wade, ze w mniejszym lub wiekszym stopniu przyczynia sie do tworzenia podzialow, budowania samoswiadomosci opartej na kolorze skory i narodowosci, wyznaniu, preferencjach seksualnych itd., a stad tylko krok do rasizmu oraz szeregu innych plugawych swiatopogladow. Trudno chyba uznac to za przypadek, kiedy gladko ogolone podrostki zafascynowane tak zwana ideologia "patriotyczna" skopia Zyda dorwanego w ciemnej uliczce, albo kiedy czarne podrostki szwedajace sie po ulicach w gettach i przesiakniete martyrologia ucisnionej rasy czarnoskorych, skatuja bialego albo azjate, ktory wszedl na nie swoj teren.

      Im mniej pieprzenia o spoleczenstwach, narodach, grupach a wiecej szacunku dla czlowieka samego w sobie, tym lepiej.


Pełna wersja