Gość: adam02138
IP: *.nwrknj.btas.verizon.net
28.12.08, 01:12
"Czy jednak najlepsza nawet inscenizacja sztuki o ludobójstwie, w
której polska katoliczka odwodzi ciężarną Żydówkę od aborcji,
przyciągnie zmęczoną recesją nowojorską publiczność?"
Rozumiem ze to jest glowna tresc sztuki (nic innego nie jest opisane
w artykule), i dlatego polski podatnik wylozyl 50 tysiecy dolarow.
Ja nie pojde - aborcja mnie nie interesuje. A publicznosc nie
wyglada na zmeczona.
Za to znamy prowieniencje pradziadkow producenta, a to wazne. Ma sie
wrazenie, ze tak jak negatywni bochaterowie tego spektaklu, GW
maniakalnie musi okreslic pochodzenie kazdego bohatera artykulu
conajmniej kilka pokolen wstecz. A noz znajdzie sie polski pra pra
pra pra dziadek.
Oczekuje rozmowy z kims ktorego przodkowie wyemigrwali za Mieszka.