mela_1
21.01.09, 08:02
Dopóki nie będzie nowej ustawy o mediach publicznych, politycy dalej
będą traktować telewizję czy radio jako łup polityczny, obsadzać
wszystkie stanowiska (od prezesa po sprzątaczki) swoimi ludżmi,
wyrzucać na bruk prawdziwych,potencjalnych albo urojonych
przeciwników politycznych. Pretekst zawsze się znajdzie, by zrobić
miejsce dla swojaków. Korporacja (bo tak jest traktowana tvp przez
urzędników) jest nie po to, żeby myśleć w kategoriach programu a
tylko po to, żeby zarządzać, zatrudniać, zwalniać. Pan Piotr pisze o
fabule. Ale to samo dotyczy np. dokumentu, który został poddany
niesłychanej presji politycznej, jego poziom zleciał na łeb i szyję,
stając w jednym szeregu z prostytuującą się politycznie (to modne
określenie pasuje jak ulał do tvpis) publicystyką "na zamówienie".
Będe powtarzac do znudzenia, że nie może dobrze działac telewizja,
jeśli na jednego pracownika twórczego przypada siedmiu urzędników.
Dla zobrazowania problemu podam przykład - komentator (czyli twórca
dziennikarski z górnych widełek) dostaje na rękę 850 złotych
miesięcznie. Pani Kazia - asystentka asystentki - co najmniej trzy
razy tyle. Komentator nie jest w stanie przebić się ze swoimi
pomysłami przez szwadron urzędników. No, chyba że jest "swój".
Produkcja zewnętrzna również schodzi na psy, jest na nią coraz mniej
pieniędzy, bo musi starczyć na kolejnych urzędników. Zatem telewizja
przestaje być producentem, zamienia się w korporację urzędników i 37
związków zawodowych i nawet nie aspiruje do tego, by być emitentem.
A dziura w mózgu obywateli-wszystko mi jedno, której-RP rośnie. I
złość, na co idą moje pieniądze za abonament.