Gość: aaa IP: 213.17.172.* 19.02.09, 17:30 ileś cycu dostal ze ów pseudotekst, he? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: bezportek Sie nie znam, sie nie czepiam IP: *.unassigned.ntelos.net 20.02.09, 17:16 Niemniej, w Appalachach "wiekowe ludowe piesni" rozbrzmiewaja bez przerwy. Nikt tubylcom nie kazal przestac, a nawet gdyby kazal, to go wysmieja i obija po ryju. Niekoniecznie trzeba szukac daleko i gleboko - nie tylko oficjalna "Crooked Road" ale i byle wiocha wzdluz Blue Ridge rozbrzmiewa dzwiekami banjo, gitar i skrzypiec. Wystarczy zjechac z trasy, zatrzymac sie w sobotnie popoludnie kolo stacji benzynowej i zapytac, gdzie graja, uczynni ludzie pokaza droge. Zazwyczaj schodzi sie pare rodzin, jedni graja i spiewaja a inni rozpalaja grilla, otwieraja piwo i pytaja, czy moj dziwaczny akcent to z New Jersey? Wiekszosc melodii jest starsza od budynkow w okolicy, ba, nawet od Joe Milligana, dziadka szesnasciorga wnuczat. Nieslychanie rzadko zdarza sie zobaczyc nuty, za to czesto siostry DiCamillo wpychaja sie na schody i powtarzaja motyw po rodzinie Smith'ow, zeby im pokazac, jak to sie powinno naprawde zaspiewac. Kultura muzyczna, tak jak plastyczna i obyczajowa Ameryki niewiele ma wspolnego z komercyjnym plastykiem dla mas, produkowanym na eksport i zarabiajacym miliardy dla wielkomiejskich "artystow". Moze dlatego jest autentyczna, czego w Europie ze swieca szukac. Odpowiedz Link Zgłoś