Gość: Ryszard
IP: 80.72.45.*
09.03.09, 21:42
Byłem na 2 spotkaniach z Bernardem Pivot. Wielka szkoda, iż skądinąd
całkiem ciekawy profesorek z UW dokładnie zawłaszczył sobie
konferencję w Gazecie a jego nasłani nawiedzeni studenci na dokładkę
zadawali całkiem głupie pytania.... Pomijam zakwas wprowadzony przez
męża Sophie Marceau, typowy dla tego pana ale nie pozbawiony
inteligencji. Tylko "target" był nie ten, co Bernard mu wypomniał,
że nie przyjechał do Warszawy naprawiać błędy rządu Republiki...
Za to w Instytucie Francuskim to było to! Przypomniały mi się lata
spędzone przed A2 w piątki oglądając Apostrophes... Prawdziwa msza
dla spragnionych słowa mądrego. I wszystko to miało miejsce w dużym,
europejskim, chwalącym się kulturą kraju gdzie TV publiczną rządzi
jakiś faszystek, gdzie w tejże telewizji 9i jej mutacjach) nie ma
ani jednej audycji poświęconej literaturze... Gdzie w końcu , jeśli
nawet ukaże się jakiś artykulik w GW o nowej książce to na próżno
jej szukać przez najbliższy miesiąc w księgarniach. Księgarniach
takich jak Empik gdzie niby wszystko jest urządzone jak na Zachodzie
a w realu sprzedawane są komercyjne śmiecie... Więc kiedy Pan znowu
tutaj przyjedzie Bernard Pivot?