kubissimo 20.06.09, 08:48 zastanawiam sie, jak bardzo istotnym kluczem do produkcji Warlikowskiego jest podkreslenie faktu, ze Joe Dalessandro w mlodosci sie prostytuowal? :) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: andy Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.09, 10:28 Brawo Paryż. Nie dają nabierać się na efekciarstwo i bzdury polskich "reżyserów", których tak preferuje w Polsce "spółdzielnia" (grupa recenzentów, dla których ważny jest skandal i "wydarzenie", a nie piękno i przeżycie artystyczne) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: uff Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu IP: 80.54.36.* 20.06.09, 10:31 Brawo Jacek Hawryluk! Wszystkie te uwagi dotyczą również nieoperowych inscenizacji Warlikowskiego i cieszę się, źe nareszcie zostały publicznie wypowiedziane. Może potrzebny był do tego krytyk muzyczny, który nie musi się liczyć z teatralną koterią. Odpowiedz Link Zgłoś
swiat_jest_plaski Re: Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu 20.06.09, 11:18 Szymanowski zrewolucjonizował świat muzyki. A Warlikowski zrewolucjonizował Szymanowskiego. Co z tego musiało wyjść? Brednia.'Stabat Mater' rozrywa mnie za strzępy kiedy słucham i nie chcę, żeby ktokolwiek z Warlikowskich kiedykolwiek znisczył to dzieło. choć (brawo Panie Hawryluk!) sztuka sama się broni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jentyk Re: Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu IP: *.rev.numericable.fr 20.06.09, 20:41 Szanowny Kubissimo: masz Pan do wyboru dwie możliwości. Albo Warlikowski jest artystą świadomym i wybiera łatwy do zidentyfikowania, znamienny i znaczący obrazek filmowy, ze wszystkimi ukrytymi w nim podtekstami, także dotyczącymi przeszłości emblematycznego aktora... albo sam nie wie co robi i wali na ślepo. A czy jest to klucz istotny, sam Pan sobie odpowiedz: skoro postać Pasterza przebrana została (bez żadnego związku z tekstem opery) za podstarzałego, zniewieściałego hippisa, rodem dokładnie z czasów Warhola, Morrisseya i Dalessandro, to chyba kluczyk jakiś jest... Ale jeśli Pan wolisz Warlikowskiego bezmyślnego, co wali na ślepo, to Pańska wola, my nie robimy trudności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: świadom Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.06.09, 22:10 No no, Warlikowski ośmielił się wyrwac spod kurateli orkiestry i zaczynają w niego walic. To przestroga dla każdego, kto ośmieli się podnieśc głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jentyk Re: Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu IP: *.rev.numericable.fr 20.06.09, 22:44 Żeby podnieść, trzeba mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: narzekacz nagie krolewiatko IP: 212.180.168.* 21.06.09, 09:34 czy trzeba az zagranicznej, paryskiej publicznosci aby obnazyc Warlikowskiego i jego malo ciekawie prezentowane homoerotyczne obsesje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teatroman Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu IP: *.aster.pl 22.06.09, 16:34 Proszę Państwa i oto mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch światów. Jeden to Szymanowski jako kompozytor, pisarz (zaginiony Efebos), esteta wielkiej klasy i wrażliwości, oczywiście homoseksualista niekryjący się do przyjaciół ze swoimi skłonnościami, kochający życie, stroniący od taniego efekciarstwa w sztuce i przypadobania się publiczności także tej homoerotycznej dla którego muzyka to przede wszystkim piękno. A z drugiej strony Warlikowski czyli odwrotność tego co napisałem o Szymanowskim i nic więcej. Myślę że publiczność w Paryżu wybrała to lepsze. Prawda jest też taka, że w Polsce Warlikowski jest marginesem dla publiczności, a objawieniem dla krytyki i pewnej części środowiska teatru i nic więcej. warlikowski to pustka. Idźcie na Apolonię to się przekonacie jak łatwo można wydać pieniądze na NIC. Warlikowski nie ma pojęcia o teatrze operowym. On po prostu jest głuchy i nie słyszy muzyki. Gdyby miał słuch to by tak nie reżyserował. Tym kto wg mnie słyszy i ma słuch muzyczny to Treliński z dwiema świetnymi realizacjami Króla Rogera. Szanowni krytycy nie popierajcie tak Warlikowskiego bo się sami wkrótce zblamujecie. Brawo Panie Jacku za odwagę i celną recenzję. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Triumf i klęska, czyli "Król Roger" w Paryżu 23.06.09, 11:44 Jesli ktoś chce zobaczyć "Króla Rogera" zrobionego swietnie, to niech ogląda pierwsze inscenizację Mariusza Trelińskeigo. Dla mnie to arcydzieło, a uwspólczesnienia są na tyle wyważone, ze nie przeradzają sie w groteskę. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 "Le Monde" zamieszcza recenzje,... 24.06.09, 17:49 w ktorej jest duzo wiecej o gwizdaniu niz o triumfie, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: "Le Monde" zamieszcza recenzje,... 26.06.09, 09:15 Zawsze wierzysz gazetom? Nie warto, trzeba przekonać się samemu. Koniecznie pierwszą, bo druga jest zupelnie inna i wydaje mi się, ze druga pojechała w świat, a szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś