ciupazka
13.01.04, 10:08
... na sprzęt, na auta, na portfele - bo kradnom... nasi "PRZYJACIELE":
"W ciągu ostatnich dni zakopiańscy policjanci zatrzymali dwie szajki
trudniące się kradzieżami nart przy wyciągach. W sumie za kratki trafiło
sześć osób. A wartość odzyskanego sprzętu to przeszło 11 tys. złotych.
W sobotę pod Nosalem policjanci zatrzymali małżeństwo z Ukrainy i ich rodaka,
którzy w zorganizowany sposób kradli narty. Kobieta jeździła po stoku
wybierając osoby szusujące na drogim sprzęcie. Gdy narciarz zostawiając
sprzęt przed restauracją szedł coś zjeść, do środka wchodził za nim mężczyzna
pilnując, czy ten zbyt szybko nie wyjdzie na zewnątrz. Wtedy trzecia osoba
dokonywała kradzieży.
Zatrzymani przez policję Ukraińcy nie chcieli zdradzić, gdzie mieszkali. Na
kluczykach od zajmowanych przez siebie pokoi wydrapali nazwę pensjonatu.
Policjantom udało się jednak ustalić, że zatrzymali się w jednym z
pensjonatów na Antałówce. Przeszukano pokoje i znaleziono tam siedem par
kradzionych nart oraz markową odzież, która zniknęła z zakopiańskich sklepów.
W tym wypadku kradzieży dokonywano po wyrwaniu elektronicznych czipów, które
zabezpieczają ubrania przed wynoszeniem ze sklepów. Jeżeli chodzi o
narciarskie kradzieże, to Ukraińcy działali przez kilka dni pod Nosalem i na
Szymoszkowej.
- W czasie przesłuchania tłumaczyli, że na Ukrainie popadli w kłopoty
finansowe - mówi podinspektor Jan Szymański z Komendy Powiatowej Policji w
Zakopanem. - Skradzione w Zakopanem rzeczy planowali przewieść do Warszawy i
sprzedawać na Stadionie Dziesięciolecia. Zostali oni zatrzymani i oddani do
dyspozycji prokuratora. Dziś odbędzie się wizja lokalna z ich udziałem.
Dzień wcześniej pod Nosalem policjanci zatrzymali trzech 22-letnich mężczyzn
z Warszawy i okolic, którzy również trudnili się kradzieżami nart. Szajkę
złapano po kradzieży zgłoszonej przez jedną z narciarek. Przy zatrzymanych
znaleziono również dwie studenckie legitymacje, które albo zostały
skradzione, albo znalezione i nie zwrócone właścicielom.(PP) Dz. POlski."