roomtsays
10.03.04, 00:04
Zapomniane szlaki polskich Tatr
Prowadziły przez najbardziej nieprawdopodobne bezdroża, przez zupełnie
nieznane i tajemnicze zakątki Tatr.
Czy potrafisz wyobrazić sobie, że idziesz prowadzony znakami szlakowymi -
wprost od "galeryjki" na Mięguszowiecki Szczyt Czarny, północną ścianą? Albo
dochodząc "Orlą percią" do Krzyżnego, natrafiasz na tabliczkę z napisem:
Polana pod Wołoszynem - Orlą Percią 4h?
Owe "szlaki widma" umarły śmiercią powolną, nie uczęszczane przez wędrowców,
nie odnawiane, spłukiwane przez wodę , zacierane cierpliwie siłami przyrody.
Znikały też nagle, zamykane po 1954 roku przez Tatrzański Park Narodowy lub
wcześniej, za sprawą Komisji dla Robót w Górach Polskiego Towarzystwa
Tatrzańskiego.
Pierwszą ze wspomnianych dróg wytyczył Mieczysław Karłowicz - słynny
kompozytor, współtwórca Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W
1908 r. wymalował on niebieską farbą znaki z miejsca, gdzie obecny szlak na
Mięguszowiecką Przełęcz przechodzi eksponowanym trawersem Czarnego
Mięguszowieckiego Szczytu, wprost po skałach, w górę na wierzchołek.
Karłowicz w ogóle charakteryzował się dużą odwagą w dobieraniu
celów "znakarskich".
Jego to bowiem dziełem był szlak na Niżnie Rysy od Buli pod Rysami,
pozbawiony podobnie jak inne jego trasy, jakiejkolwiek ścieżki tudzież innych
sztucznych ułatwień. Wcześniej jeszcze, w 1892 r. w wieku 16 (!) lat,
oczywiście na własną rękę, wytyczył drogę z Doliny Kościeliskiej, przez Stoły
i strome skaliste zbocza Kominiarskiego Wierchu, na jego wierzchołek.
Tutaj trzeba by wyjaśnić, co oznacza sformułowanie "na własną rękę". Od 1906
r. oficjalnie budową i znakowaniem szlaków w górach zajmowała się Komisja dla
Robót w Górach Towarzystwa Tatrzańskiego, kierowana przez Władysława
Kulczyńskiego. Ów pan znany był z tego, że zawsze udawał się w góry w długich
czarnych spodniach, elastycznych kamaszkach i czarnym meloniku a na popasach
palił długie cygara. Sprzeciwiał się on często zbyt wybujałym projektom
niektórych znakarzy - na przykład odwiódł Mariusza Zaruskiego od pomysłu
poprowadzenia trasy turystycznej od Morskiego Oka na Hińczową Przełęcz przez
Mnichowy Żleb i Galerie Cubryńskie.
Zaruski z kolei w tajemnicy przed panem Władysławem, pociągnął niebieskim
kolorem piękne szlaki z Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem na Czarny
Szczyt Mięguszowiecki i drugi, północno-wschodnią ścianą na Kościelec, na
którym to szlaku założył nawet dwie stalowe klamry.
Pan Mariusz miał jedną dosyć ciekawą cechę: otóż w miejscach z których TOPR
ściągał ofiary malował czerwoną farbą krzyżyki ...
Przebieg słynnej Orlej Perci także nie był zawsze taki sam, jak obecnie. W
1932 r. skasowany został pierwszy jej odcinek - z polany pod Wołoszynem przez
grań Wołoszyna na Krzyżne.
Nie przetrwał również szlak z doliny Pańszczycy przez przełęcz Nowickiego do
Dolinki Buczynowej, stanowiący niegdyś wariant zejściowy z Perci. "Umarła"
śmiercią naturalną trasa znakowana prowadząca doliną Waksmundzką na Krzyżne;
do odwołania zamknięto, chyba z powodu niegdysiejszego "zimnowojennego"
zaostrzenia przepisów granicznych szlak z Pięciu Stawów na Gładką Przełęcz.
Po utworzeniu TPN zlikwidowane zostały szlaki biegnące, często dosyć
nielogicznie, terenami ścisłych rezerwatów - z Małołąckiej przełęczy pod
Chudą Turnię, przez dolinę Miętusią i Wantule do Kobylarza, przez Dolinę
Pyszniańską na Pyszniańską Przełęcz, od Lodowego Źródła do Zbójnickich Okien.
Skasowano wtedy również znakowania na starej i historycznej drodze "popod
Żabiem"; biegnącej zboczem grani Żabiego do granicy państwa i dalej w dolinę
Białej Wody, po której to ścieżce przemykali za czasów Hochenlohego i tuż po
wojnie taternicy "na tamtą stronę"; zlikwidowano też perć z doliny Tomanowej
przez Rzędy na Ciemniak i kilka szlaków reglowych.
Długość wszystkich nie istniejących już znakowanych szlaków w polskich
Tatrach wynosi około 50 kilometrów.
Krzysztof Stankowicz