Gość: Ciupazka
IP: *.it-net.pl
12.01.06, 15:31
Tyk holenderskik kibiców tyz ftosi kopnon w i majom juz kuku na
móniu, cy jako
"Holenderscy kibice jadą na mundial w hełmach Wehrmachtu. Firma, która
produkuje i sprzedaje te hełmy w internecie, reklamuje je
jako "najpotrzebniejszy produkt na najbliższych mistrzostwach świata w piłce
nożnej". Hełmy wzorowane na tych, jakie mieli na wyposażeniu żołnierze
Wehrmachtu w czasie II wojny światowej, są lekkie, zrobione z pomarańczowego
plastiku i kosztują 4,95 euro (niespełna 20 zł).
Kibice holenderskiej reprezentacji mają do wyboru wersje z różnymi napisami
bocznymi, np. "Naprzód, Holandio, naprzód!" i "Atak!". Wszystkie bojowe
slogany widnieją na tle flagi Królestwa Niderlandów. Aby zwiększyć zyski,
sklep internetowy sprzedaje minimum po pięć sztuk kontrowersyjnych nakryć
głowy. - To żart. Hełmy nie niosą żadnego politycznego przesłania - tłumaczy
Weno Geerts, szef firmy Free Time Products, która sprzedaje repliki hełmów. -
Żartujemy z naszych rywali Niemców dokładnie tak samo jak oni z nas - dodaje.
Jednak Niemcom wcale nie jest do śmiechu, a hitlerowskie hełmy działają na
nich jak płachta na byka. Tygodnik "Der Spiegel" z oburzeniem donosi, że na
stronie internetowej (www.helmpje.nl) można kupić nie tylko hełmy, ale
także przeczytać niewybredne dowcipy o Niemcach. Pomysł holenderskiej firmy
skrytykował też holenderski związek piłkarski. - Ten żart nie ma nic
wspólnego z duchem turniejów futbolowych. Jest płaski i mało pomysłowy - nie
kryje oburzenia rzecznik związku Frank Huizinga.
Holendrzy należący do ścisłej czołówki najlepiej bawiących się fanów na
piłkarskich imprezach już nie raz pokazali, że można kibicować swojej
drużynie, nie urażając przy tym niczyich uczuć. Na Euro 2004 w Portugalii
setki holenderskich kibiców miało na głowach dmuchane wiatraki lub
pomarańczowe korony. Kobiety wtykały sobie we włosy pomarańczowe tulipany,
inni kibice występowali w stroju holenderskich żeglarzy. Przed meczem z Łotwą
pojawił się nawet fan z metalowym hełmem na głowie - zwykłym, żółtym hełmem
nie przywołującym żadnych skojarzeń, z napisem "100% Oranje". Przyczepiono do
niego tulipany, pomarańczowe marchewki i pomarańczowe wełniane warkocze.
Na wielkich piłkarskich imprezach fani, aby dodać otuchy swoim piłkarzom i
wyróżnić się w tłumie, zawsze starają się wyglądać oryginalnie, często
odnosząc się do narodowej tradycji. Na mistrzostwach świata w Korei i Japonii
w 2002 r. można było zobaczyć meksykańskich kibiców ubranych w tradycyjne
słomiane sombreros i indiańskie szaty (niektóre kobiety miały minisombreros
na piersiach). Irlandczycy nosili zielone kapelusze (podobne do tego, w jakim
paradował legendarny karzeł pilnujący skarbu na końcu tęczy), a kilku
Francuzom udało się przemycić na trybuny żywego galijskiego koguta. Fani
drużyny ze Stanów Zjednoczonych nosili kapelusze Wuja Sama, a ci bardziej
fanatyczni przebierali się za Elvisa Presleya i przy najefektowniejszych
akcjach Amerykanów wykonywali gesty godne Króla. Na Euro 2004 ubrani w
bawarskie stroje Niemcy mieli na sobie maski selekcjonera Rudiego Voellera, a
kilku Anglików przed meczem ze Szwajcarią przebrało się za rycerzy króla
Artura. Jednak zamiast mieczy trzymali w dłoniach piwo."Daniel Rupiński,
Agnieszka Skieterska 12-01-2006, ostatnia aktualizacja 12-01-2006 10:50