audir
08.03.06, 07:41
Amerykanie odtajnili 28 przechwyconych dokumentów al Kaidy. W prywatnych
listach, raportach służbowych i rozprawkach terroryści sami ujawniają słabości
i konflikty toczące tę organizację. I podpowiadają, jakimi metodami można ich
pokonać
Terrorystów al Kaidy prócz dżihadu i radykalnej ideologii łączy zwykła umowa o
pracę. Nowy członek organizacji podpisuje kontrakt, który do złudzenia
przypomina umowy zawierane przez każdą firmę z nowymi pracownikami.
"Brat mudżahedin" nawet jak na warunki środkowej Azji nie zarabia kokosów.
Kawalerowi al Kaida płaci co miesiąc tysiąc pakistańskich rupii, czyli 54 zł.
To mniej, niż wynosi próg ubóstwa ustalony przez ONZ.
Stawka żonatego terrorysty jest już trochę lepsza - 6,5 tys. rupii (350 zł). A
jeśli terrorysta zdecyduje się na wielożeństwo, to każda kolejna żona oznaczać
będzie dodatkowe 700 rupii (38 zł).
Marne pensje rekompensuje pokaźny pakiet świadczeń socjalnych - 20 tys. rupii
dla nowożeńców na zakup mebli czy becikowe, gdy terroryście urodzi się dziecko
- 500 rupii, czyli 27 zł.
GW donosi:
"Firma" funduje swoim pracownikom opiekę medyczną oraz finansuje
rehabilitację, gdy odniosą rany wykonując zlecone im zadania. Hojnie też
rozdaje urlopy - żonaty może wziąć tydzień wolnego po trzech tygodniach pracy,
kawaler - pięć dni po miesiącu.
Na końcu umowy widnieje podpis (zawsze tylko pseudonimem), narodowość
podpisującego, data jego zatrudnienia i stan cywilny. Na prośbę terrorysty
kontrakt może zostać rozwiązany, ale nie przysługuje odprawa.
Widać nie spotkali się jeszcze z Polakami, inaczej pracę mieliby tylko na czarno