brookstar
28.03.06, 02:52
Według szacunków analityków po fuzji "pod nóż" musiałoby pójść co najmniej
400-500 placówek i 3-6 tys. pracowników Pekao-BPH. Czy znaleźliby się chętni
na zakup gorszej części BPH? - Na pewno. Włosi oddaliby świetnie wypromowaną
markę BPH oraz sprawnie działający system informatyczny, którego i tak nie
potrzebują, bo Pekao ma własny - dodaje Macierzyński. Dla nieobecnych w Polsce
gigantów, takich jak brytyjski HSBC czy austriackie Erste, zakup
funkcjonującego już na rynku banku mógłby być prawdziwą gratką.
Na rynku aż huczy od plotek, że "odzyskaną" od Włochów część BPH rząd wniósłby
jako "wiano" do narodowej grupy finansowej. Pomysł jej utworzenia np. na bazie
PZU, politycy PiS promowali jeszcze przed wyborami. Pośrednikiem rządu w
przejmowaniu od Włochów majątku BPH miałby być któryś z polskich biznesmenów z
doświadczeniem w branży bankowej. Plotki mówią o Leszku Czarneckim (twórca
m.in. Getin Banku) oraz Zygmuncie Solorzu (poza Polsatem kontroluje m.in.
Invest Bank). Żaden z nich nie potwierdza rozmów z rządem.
• W poniedziałek PAP podał, że polski rząd ma już gotową odpowiedź na list z
8 marca, w którym komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes pyta, na jakiej
podstawie polski rząd blokuje fuzję Pekao-BPH, skoro KE zatwierdziła ją w
październiku 2005 r.
Co znajduje się w odpowiedzi polskiego rządu? Nie wiadomo. Jeśli KE uzna
polskie argumenty za niewystarczające, rozpocznie formalną procedurę
zmierzającą do procesu przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości.