Czy winny wyłącznie nauczyciel???

IP: *.core.lanet.net.pl 15.04.06, 23:17
W związku z tragicznym wypadkiem grupy licealistów z Tych TOPR-owcy powinni
również poczuwać się do winy. Dyżurujący nad Morskim Okiem TOPR-owiec
wiedział co się dzieje, ponieważ prowadzący grupę młodzieży nauczyciel
zgłaszał mu wyjście na Rysy, a on widząc tak dużą grupę wybierającą się w
góry, powinien zainteresować się czy są spełnione warunki bezpieczeństwa. Z
Rozporządzenia MSWiA z dnia 12 listopada 2002 r. (Dz. U. Nr 193, poz. 1624) -
patrz paragraf.4, szczególnie w tym paragrafie pkt 1, 2) oraz pkt 3 wynika,
że TOPR i GOPR jest zobowiązany i uprawniony "zażądać zaniechania imprezy,
zaniechania wyjścia w góry" i ma obowiązek sporządzić na tą okoliczność
stosowny protokół. Patrz =>
www.mswia.gov.pl/index_wai.php?dzial=28&id=506

Sąd zarzuca nauczycielowi, że nie wynajął przewodnika. To śmieszne. Przede
wszystkim ta wycieczka nie powinna się tam w ogóle znaleźć, niezależnie czy z
wynajętym przewodnikiem czy bez niego, bo w takich warunkach on też nie jest
w stanie zagwarantować bezpieczeństwa. Jeżeli była to wycieczka Uczniowskiego
Klubu Sportowego "Pion", działającego przy I LO w Tychach, to dlaczego
dyrektor szkoły zezwolił na taki wyjazd zimą w sam środek Wysokich Tatr,
gdzie stopień ryzyka wypadku jest szczególnie wysoki? Nie widział uchybień w
organizacji wyjazdu? A rodzice nie wiedzieli, że Tatry w zimie są szczególnie
niebezpieczne z uwagi na częste oblodzenie i schodzące lawiny? Dlaczego owego
feralnego dnia TOPR-owcy nie zatrzymali tak licznej grupy udającej się
wówczas na Rysy? Dlaczego TOPR podjął działania dopiero wtedy, gdy już były
ofiary? Bo jak tak, to kto jest współwinny za wypadek? Może sędziowie się
zastanowią ile osób powinno odpowiadać za to co się wydarzyło, a nie obarczać
winą tylko i wyłącznie jednego nauczyciela?

18 kwietnia Sąd Okręgowy w Katowicach wyda wyrok w ponownym procesie
Mirosława Sz., nauczyciela geografii i opiekuna wycieczki tyskich
licealistów, których w styczniu 2003 roku porwała lawina pod Rysami. Patrz =>
wiadomosci.onet.pl/1305072,11,item.html

Obawiam się, że będzie to kolejne "wylanie dziecka z kąpielą" i pretekst do
dalszego zaostrzenia przepisów. A przecież przepisy odnośnie bezpieczeństwa
osób przebywających w górach już są przesadnie sztywne, nie rozróżniają
warunków panujących w sezonie letnim od zimowych, nie uwzględniają różnic
między górami łatwymi a terenami wysokogórskimi. Ta sama zasada
prowadzenia "za rączkę" przez przewodnika obowiązuje w każdej porze roku
zarówno na Magurze Wątkowskiej w Beskidzie Niskim jak i w Tatrach na szlaku
Orlej Perci oraz dotyczy w jednakowym stopniu grupy przedszkolaków jak i
obozu wędrownego zorganizowanego przez specjalistycznych klub górski. Czy ma
być jeszcze gorzej i turystyka społeczna w polskich górach ma całkowicie
upaść?
    • Gość: Lech Re: Czy winny wyłącznie nauczyciel??? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.04.06, 13:06
      Czytajcie artykuł => serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3290424.html

      • ciupazka Re: Czy winny wyłącznie nauczyciel??? 21.04.06, 11:24
        Czy, czy kazdy z nas trochę wine też ponosi, a czemu? Po prostu trzeba
        kontrolowac uprawnienia przewodników a z tego co sie stało i sie nie
        odstanie weyciagnąć konsekwencje na przyszłość i to musimy zrobić wszyscy.
        Nauczycielowi dajcie juz spokój, współczuje mu serdecznie, pomimo, że uwazam,
        ze ponosi dużą odpowiedzialność za to, co sie tam wydarzyło. Większej kary
        nie mógł otrzymać, niż ta, którą dostał. To piętno pozostanie mu do końca
        życia. Serdecznie go pozdrawiamy.
        • Gość: Lechu Re: Czy winny wyłącznie nauczyciel??? IP: *.core.lanet.net.pl 28.04.06, 18:18
          > Czy, czy kazdy z nas trochę wine też ponosi, a czemu? Po prostu trzeba
          > kontrolowac uprawnienia przewodników

          Nawet gdyby miał uprawnienia najwyższej klasy z możliwych na świecie, to z taką
          grupą nie powinien się tam wybierać. TOPR-owcy mieli obowiązek skontrolowania,
          czy ta grupa spełnia warunki bezpieczeństwa, a wtedy od tak dużej grupy powinni
          zarządać zaniechania wyjścia w gory niezależnie czy z przewodnikiem czy bez
          niego.

          Oto istotny fragment podsumowujący ten artykuł:

          "Ten proces miał odpowiedzieć na pytanie, jak karać ludzi za wypadki w górach.
          Na szczęście udało się nam wykazać, że to nie mój klient spowodował lawinę -
          podkreślał adwokat. Dodał jednak, że ta tragedia nie była wyłącznie wynikiem
          błędów jednego człowieka. Jego zdaniem winę ponoszą też osoby odpowiedzialne w
          górach za bezpieczeństwo. Chodzi mu przede wszystkim o ratowników TOPR-u,
          którzy błędnie mieli ocenić zagrożenie lawinowe. - Mam nadzieję, że oni też
          wyciągną z tej sprawy odpowiednie wnioski - dodał mecenas Lesiak."

          I wnioski powinni wyciągnąć, a w oparciu o nie działać czynnie na rzecz
          bezpieczeństwa osób przebywających w górach. Aby nigdy nie powtórzyła się
          podobna sytuacja, kiedy to TOPR-owcy biernie przygląda się jak duża grupa
          młodzieży idzie w góry na spotkanie ze śmiercią w lawinie.

Pełna wersja