ciupazka
06.06.06, 15:12
I coz mu biydazrobi, kie go w gorzci mo, he? Nydyć łaska bosko
i skrzypce, ze zyje...
"Turysta, który z Morskiego Oka próbował dotrzeć do Doliny Pięciu Stawów
zranił sobie nogę, spędził noc w kosodrzewinie i nawet nie potrafił zadzwonić
po pomoc do ratowników TOPR.
W niedzielę turysta wyszedł ze schroniska w Morskim Oku. Zupełnie nie znał
terenu. Szedł poza szlakiem przez Marchwiczny Żleb.
W pewnym momencie spadł kilka metrów i zranił sobie nogę. Miał przy sobie
telefon komórkowy, ale nie znał numeru do TOPR.
www.topr.pl
Noc spędził w kosodrzewinie. Rano przemoczony i zziębnięty zadzwonił na nr
alarmowy 112, skąd informacja o wypadku dotarła do ratowników TOPR.
Przez telefon udało się ustalić, że turysta widzi schronisko nad Morskim
Okiem. Ratownicy dotarli do niego przedzierając się przez kosodrzewinę.
Przypominamy, że w Tatrach powyżej 1500 m panują typowo zimowe warunki i
lepiej na razie odłożyć wysokogórskie wycieczki."
(PP), AM
Ku przestrodze! dlo śmiałków!
www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=2764