św. Jana Krzciciela noc Kupały

IP: *.it-net.pl 19.06.06, 23:23
Przybądź do mnie, dam Ci kwiat paproci...prorok.pl/czarownica/art-
80,0.html


forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=13643035&a=13690488
    • Gość: Ciupazka Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały, sobotka IP: *.it-net.pl 19.06.06, 23:30
      Sobótka, czarowna noc, kwiat papropci...

      "Bieda zaś cała z tego, że noc ta jest tylko jedna w roku, a taka niezmiernie
      krótka, i paproć w każdym lesie tylko jedna zakwita, a to w takim zakątku, tak
      ukryta, że nadzwyczajnego trzeba szczęścia, aby na nią trafić.
      Ci, co się na tych cudowiskach znają, mówią jeszcze i to, że droga do kwiatu
      jest bardzo trudna i niebezpieczna, że tam różne strachy przeszkadzają, bronią,
      nie dopuszczają i nadzwyczajnej uwagi potrzeba, aby zdobyć ten kwiat.
      Dalej jeszcze powiadają, że samego kwiatka w początku rozeznać trudno, bo
      wydaje się maleńki, brzydki, niepozorny, a dopiero urwany przemienia się w
      cudnej piękności kielich.
      Że to tak trudno dojść do tego kwiatuszka i ucapić go, że mało kto go oglądał,
      a starzy ludzie wiedzą o nim tylko z posłuchów, więc każdy rozpowiada inaczej
      swojego coś dorzuca.
      (…)
      Wiadomo także, iż tylko młody może tego kwiatu dostać, i to rękami czystymi.
      Stary człowiek, choćby nań natrafił, to mu się w palcach w próchno rozsypie.
      Tak ludzie bają, a w każdej baśni jest ziarenko prawdy, choć obwijają ludzie w
      różne szmatki to jąderko, że często go dopatrzeć trudno, ale tak i ono jest.”

      Powyższy fragment pochodzi z „Kwiatu paproci” autorstwa także Józefa Ignacego
      Kraszewskiego.

      Wierzono, że ten, kto znajdzie kwiat paproci w noc św. Jana w ciemnym lesie,
      stanie się bogaty, szczęśliwy i zdrowy. Złoty, lśniący niczym płomień kwiat
      zakwita na krótko. Młodzieńcy błądzili więc po lasach, by go zdobyć. Szukają od
      wieków, ale jeszcze nikomu nie udało się go zobaczyć. Może dlatego, że jak
      wiemy z lekcji biologii paproć nie rozkwita ognistym kwiatem, ma tylko malutkie
      brodaweczki na spodzie liścia. A może dlatego, że kwiatu paproci i jej skarbów
      strzegły okrutne, leśne straszydła? Albo po prostu nie umiemy szukać i nasze
      serca nie są tak czyste, jak być powinny, aby go ujrzeć. Widocznie nie jesteśmy
      godni, by być szczęśliwymi. A może powinniśmy docenić to, co już mamy?

      Bieda zaś cała z tego, że noc ta jest tylko jedna w roku, a taka niezmiernie
      krótka, i paproć w każdym lesie tylko jedna zakwita, a to w takim zakątku, tak
      ukryta, że nadzwyczajnego trzeba szczęścia, aby na nią trafić.
      Ci, co się na tych cudowiskach znają, mówią jeszcze i to, że droga do kwiatu
      jest bardzo trudna i niebezpieczna, że tam różne strachy przeszkadzają, bronią,
      nie dopuszczają i nadzwyczajnej uwagi potrzeba, aby zdobyć ten kwiat.
      Dalej jeszcze powiadają, że samego kwiatka w początku rozeznać trudno, bo
      wydaje się maleńki, brzydki, niepozorny, a dopiero urwany przemienia się w
      cudnej piękności kielich.
      Że to tak trudno dojść do tego kwiatuszka i ucapić go, że mało kto go oglądał,
      a starzy ludzie wiedzą o nim tylko z posłuchów, więc każdy rozpowiada inaczej
      swojego coś dorzuca.
      (…)
      Wiadomo także, iż tylko młody może tego kwiatu dostać, i to rękami czystymi.
      Stary człowiek, choćby nań natrafił, to mu się w palcach w próchno rozsypie.
      Tak ludzie bają, a w każdej baśni jest ziarenko prawdy, choć obwijają ludzie w
      różne szmatki to jąderko, że często go dopatrzeć trudno, ale tak i ono jest.”

      Powyższy fragment pochodzi z „Kwiatu paproci” autorstwa także Józefa Ignacego
      Kraszewskiego.

      Wierzono, że ten, kto znajdzie kwiat paproci w noc św. Jana w ciemnym lesie,
      stanie się bogaty, szczęśliwy i zdrowy. Złoty, lśniący niczym płomień kwiat
      zakwita na krótko. Młodzieńcy błądzili więc po lasach, by go zdobyć. Szukają od
      wieków, ale jeszcze nikomu nie udało się go zobaczyć. Może dlatego, że jak
      wiemy z lekcji biologii paproć nie rozkwita ognistym kwiatem, ma tylko malutkie
      brodaweczki na spodzie liścia. A może dlatego, że kwiatu paproci i jej skarbów
      strzegły okrutne, leśne straszydła? Albo po prostu nie umiemy szukać i nasze
      serca nie są tak czyste, jak być powinny, aby go ujrzeć. Widocznie nie jesteśmy
      godni, by być szczęśliwymi. A może powinniśmy docenić to, co już mamy?

      prorok.pl/czarownica/art-79,0.html
      • ciupazka Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały, sobótka 20.06.06, 12:18
        "Pieśń świętojańska o sobótce" (Jan Kochanowski)

        www.halat.pl/kochanowski.html
        "Tak to matki nam podały,
        Same znowu z drugich miały,
        Że na dzień świętego Jana
        Zawżdy sobótka palana.

        Gdy słońce Raka zagrzewa,
        A słowik więcej nie śpiewa,
        Sobótkę, jako czas niesie,
        Zapalono w Czarnym Lesie.

        Tam goście, tam i domowi,
        Sypali się ku ogniowi;
        Bąki za raz troje grały,
        A sady się sprzeciwiały.

        Siedli wszyscy na murawie;
        Potym wstało sześć par prawie
        Dziewek jednako ubranych i belicą przepasanych.
        Wszytki śpiewać nauczone,
        W tańcu także niezganione..."

        A byli tacy co wybrzydzali nad Sobótką" np.Kasper Twardowski, wierszopis
        polski, tworzący, w pierwszej połowie XVII stulecia . Wybrzydzał :

        "Wszyscy na rozpust, jako wyuzdani
        Idą bylicą w poły przepasani,
        Świerkowe drzewa zapalone trzeszczą,
        Dudy z bąkami jak co złego wrzeszczą;
        Dziewki muzyce po szelągu dali,
        Ażeby skoczniej w bęben przybijali.
        Włodarz, jako wódz przed wszystkimi chodzi,
        On sam przodkuje, on sam rej zawodzi.
        Za nim jak pszczoły drużyna się roi,
        A na murawie beczka piwa stoi.
        Co który umie, każdy dokazuje,
        Ten skacząc wierzchem płomienia strychuje;
        Ow pożar pali, drudzy huczą, skaczą,
        Aż ich dzień zdybie, to się wzdy zobaczą (opamiętają - MZ)"

        www.halat.pl/sobotka.html
        • Gość: Ciupazka Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały, sobótka IP: *.it-net.pl 21.06.06, 15:40
          Na św. Jonek dziywcyny puscajom na wode wionek...

          Kie św. Jon okrzciył syckie wody, umyjcie sie i Wy chłopcy dlo ochłody.

          Bo o świętym Janie cichnie juz wselkie kukanie.
          • Gość: Ciupazka Re: Zaprosynie na "wionki 2006" do Krakowa IP: *.it-net.pl 23.06.06, 11:34
            I utrudnienia dla kierujacych pojazdami.Komunikaty dla kierowców:

            RUCH DROGOWY UTRUDNIONY.

            W związku z Wiankami 2006, na terenie bulwarów wiślanych oraz na ulicach w
            bezpośrednim sąsiedztwie bulwarów zostanie wprowadzona czasowa organizacja
            ruchu. 24 czerwca wystąpią utrudnienia w ruchu kołowym w szczególności na
            moście Grunwaldzkim i moście Dębnickim oraz na ulicach: Zamkowej i Marii
            Konopnickiej na odcinku od mostu na rzece Wildze do ronda Grunwaldzkiego.
            Czasowa organizacja ruchu wprowadzona zostanie również na ulicy Zwierzynieckiej
            i ulicy Powiśle. Utrudnienia w ruchu występować będą już od godziny 14.00. Z
            ruchu wyłączone zostaną od godziny 14.00 następujące ulice: Koletek, Smocza,
            Bernardyńska. Z ruchu może zostać czasowo wyłączona również ulica
            Zwierzyniecka.

            DODATKOWE AUTOBUSY I TRAMWAJE.

            Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne SA w Krakowie uprzejmie informuje
            Pasażerów, że po zakończeniu widowiska na bulwarach wiślanych "Wianki" - od ok.
            godz. 23.15 zostaną uruchomione dodatkowe tramwaje i autobusy.

            AUTOBUSY będą rozmieszczone zgodnie z decyzją Głównej Dyspozycji Ruchu: na ul.
            Konopnickiej, w rejonie byłego Hotelu Forum, w kierunku mostu Grunwaldzkiego;
            na ul. Monte Cassino w kierunku Ruczaju i w kierunku mostu Grunwaldzkiego; na
            ul. Kałuży (przy Cracovii). Autobusy będą kursować w zależności od bieżących
            potrzeb przewozowych w następujących kierunkach: Ruczaj i Kampus UJ; Bieżanów
            Nowy; os. Kurdwanów i Piaski Nowe; Prądnik Czerwony, Prądnik Biały, Azory i
            Górka Narodowa; Wieczysta, Mistrzejowice, plac Centralny.

            TRAMWAJE będą kursować w zależności od bieżących potrzeb przewozowych w
            następujących kierunkach: z Salwatora - Kurdwanów, Mistrzejowice, os. Piastów,
            Wzgórza Krzesławickie, plac Centralny; z I Obwodnicy - Bronowice Nowe,
            Krowodrza Górka, Borek Fałęcki; z mostu Grunwaldzkiego - Borek Fałęcki,
            Krowodrza Górka, Kombinat, plac Centralny.

            Przewidywane zakończenie kursowania tramwajów i autobusów - ok. godz. 1.00.

            Więcej informacji na stronie: www.mpk.krakow.pl, lub tel: 9150.
            www.mpk.krakow.pl, lub tel: 9150


            Cobyście ino głowwicek nie potraciyli, wionki mus!
            • Gość: Ciupazka Re: "Wianki 2006" w Krakowie pod Wawelem IP: *.it-net.pl 23.06.06, 11:48
              Jutro 24 czerwca wieczorem w zakolu Wisły obejrzymy widowisko
              Carmina '06.Półgodzinny sen o idealnej miłości w reżyserii MACIEJA
              SOBOCIŃSKIEGO, jestto inscenizacja słynnego dzieła Carla Orffa, skomponowanego
              w 1937 roku - Carmina burana. Noc kupały, zwana inaczej sobótką, zaś później
              nocą świętojańską, to noc ognia, wody i miłości...

              Będzie i ogień!
              Tegoroczny pokaz ogni sztucznych na wiankach będzie wyjątkowo piękny. Nie
              tylko ze względu na kształty fajerwerków, jakie przygotowaliśmy, ale przede
              wszystkim na niezwykłe kolory. Nie będzie to jednak dyskoteka barw, lecz
              finezyjny i wysublimowany pokaz. Niebo w zakolu Wisły zabarwione zostanie
              zdecydowanymi, odseparowanymi od siebie kolorami. Pojawi się przede wszystkim
              złoto, srebro, błękit i purpura - mówi Paweł Zyguła, pirotechnik,
              współwłaściciel firmy Forteca, reżyser pokazu ogni sztucznych.

              Specjalnie na potrzeby widowiska zostały wybudowane, zaprojektowane przeze mnie
              ogromne machiny ogniowe, wysokie na 10-12 metrów. I tak pojawią się płonące
              gigantyczne słońca oraz olbrzymie ogniowe wahadła. Reżyser widowiska Maciej
              Sobociński wymyślił także olbrzymi diabelski młyn, który płonąc będzie się
              toczyć niczym koło fortuny - tłumaczy reżyser pokazu. - Zastosujemy także
              pirotechnikę nawodną. Na Wiśle zapłoną setki niebieskich i czerwonych ogni.
              Poza tym skutery, na których tancerze będą tworzyli wodny balet także zostaną
              wyposażone w efekty pirotechniczne - dodaje Paweł Zyguła.

              W tym roku na pokazie zaprezentowanych zostanie wyjątkowo wiele nowości. Wiele
              z efektów pirotechnicznych będzie miało na wiankach polską premierę. - Pokażemy
              sporo efektów produkcji włoskiej, hiszpańskiej, m.in. włoskie pociski
              cylindryczne, które wybuchając tworzą na niebie przeróżnego rodzaju mozaiki,
              np. w kształcie meduzy. Pociski te sprowadziliśmy specjalnie z myślą o
              wiankach - podkreśla Paweł Zyguła.

              Na pokazie zobaczymy także wiele elementów złotych. Będą lejące się z wysokości
              do wody złote wodospady, a także złote deszcze. Pojawią się także gigantyczne
              złote wachlarze mieniące się srebrnym brokatem. - Do ostatniej chwili robiłem
              wraz z reżyserem widowiska korekty pokazu. Zaplanowanie każdego efektu to
              mozolna praca, misterne układania form i kształtów w wyobraźni. Nie robię
              symulacji komputerowych, bo one fałszują obraz. Mam doświadczenie w tej branży
              i wyobraźnię i potrafię przewidzieć efekty, obliczyć ich czas trwania i
              rozpiętość - mówi Paweł Zyguła. (AMS)


              Autor o spektaklu:
              "- Publiczność będzie stała pod Wawelem, scena zaś usytuowana zostanie po
              drugiej stronie Wisły. Nie boi się Pan, że nawet największy tancerz będzie dla
              wielu widzów raptem paromilimetrową postacią, a taniec ze względu na odległość
              pozostanie kompletnie nieczytelny?

              - Mam świadomość, że działania teatralne są trudne do przeniesienia w plener.
              Dlatego specjalnie na potrzeby widowiska zostały sprowadzone dwa największe w
              Polsce telebimy diodowe, każdy po około 50 metrów kwadratowych powierzchni.
              Mamy do dyspozycji osiem kamer, które będą w dużych zbliżeniach opowiadały
              historię. Do tego zostały nakręcone i przygotowane specjalne projekcje.
              Starałem się także powiększyć optycznie postaci, aby były lepiej widoczne. Nasi
              tancerze mają powiększone peruki, a ubrani zostali w kostiumy, których średnica
              czasami ma nawet trzy metry. Tancerze będą się poruszali na różnych poziomach.
              Będą tańczyli w powietrzu. Nad wodą zawiesimy dwa 10-metrowe fortepiany.
              Surduty pianistów mają ponad 6 metrów długości. Jorgos Skolias będzie śpiewał,
              stojąc na 8-metrowej wieży. Aby lepiej było widać, kostiumy artystów
              zaplanowaliśmy w jednolitych, mocnych i zdecydowanych kolorach, m.in. w
              czerwieni. Poza tym przestrzeń została tak pomyślana, aby z każdego miejsca
              było dobrze widać przynajmniej jeden z elementów przedstawienia. Trzy sceny
              zajmują przestrzeń 150 metrów. Te wszystkie zabiegi, mam nadzieję, sprawią, że
              widowisko będzie czytelne.

              - Co było najtrudniejsze w realizacji Carminy '06?

              - Konsekwencja, aby wszystkie elementy i tropy zostały do końca doprowadzone.
              Operujemy dużą ilością elementów - grupami ludzi, kamerami, które transmitują
              na żywo obraz, zespołem muzycznym, tancerzami, efektami pirotechnicznymi.
              Trzeba być skrupulatnym i przewidującym.

              - Gdyby Pan miał zaprosić mieszkańców miasta na spektakl, to co Pan by
              powiedział?

              - Chciałbym, abyście Państwo przyszli obejrzeć inny świat. Historię, która
              spowoduje, że będą Państwo szukać magicznych momentów w swoim życiu. Chciałbym,
              aby zakole Wisły w ten wieczór stało się miejscem szczególnym i abyśmy wszyscy
              wspólnie przenieśli się w inny wymiar. Zostawili naszą codzienność i popłynęli
              w kosmos, który specjalnie dla Państwa wybudujemy."

              Nei, jak tu nie jechać?!
              • Gość: Ciupazka Re: "Wianki 2006" w Krakowie pod Wawelem IP: *.it-net.pl 23.06.06, 11:54
                Wokół wianka. Drzewiej i panowie w wieńcach chodzili.

                Wianek: ozdoba czoła i włosów - zdefiniował Samuel Bogumił Linde w swoim
                Słowniku języka polskiego sprzed blisko 200 lat, licząc od daty I wydania. Nie
                sformułował wyraźnie, czyje czoło - damskie czy męskie - miała dekorować ta
                ozdoba. I słusznie, bo różnie z tym bywało. Nie tylko w starożytnym Rzymie
                panowie nosili wieńce na głowach podczas uczt. Wieńcami dekorowano głowy,
                męskie też, podczas towarzyskich uroczystości również u nas, w sercu
                Słowiańszczyzny.

                Statuta djecezyi wrocławskiej z czasów Jagiełły zakazywały duchowieństwu
                kujawskiemu noszenia wieńców na głowie podczas wesel i tańców (...) a i prymas
                Łaski w djecezyi gnieźnieńskiej za Zygmunta I zakazywał - pisze Zygmunt Gloger
                w swojej Encyklopedii staropolskiej. W wieńcu różanym w lecie rad chadzał i sam
                król Zygmunt I Stary, co odnotował Marcin Bielski. Można przypuszczać, że
                wieńce z pachnących kwiatów i ziół miały - poza funkcją dekoracyjną - również
                bardziej praktyczną; ich zapach przytłumiał nieco odór spoconego ciała. W tych
                czasach, a i w późniejszych też, kąpiel uważana była w Europie za wielce
                niezdrową...

                Na estetykę wianków daje pogląd wspomniany już Słownik języka polskiego. Otóż w
                rozszerzeniu hasła Samuel Bogumił Linde pisze (a raczej cytuje): Panienka,
                kiedy wianek wije, część go jasnemi, część ciemnymi kwiatkami przeplatywać
                zwykła.

                Nosili więc wieńce mężczyźni podczas zabaw hucznych (król raczej po domu),
                nosiły - od zawsze - panny na znak, że są stanu wolnego, ale nigdy, przenigdy
                nie paradowały w wieńcach mężatki. Kobiety zamężne, w zależności od epoki i od
                mody, przykrywały głowy chustami, zawitkami, czepcami, pod które upinały włosy.
                Spory skandal towarzyski polskiego średniowiecza wywołała księżna Gryfina, żona
                Leszka Czarnego, która w szóstym roku małżeństwa zarzuciła mężowi - publicznie,
                podczas zwołanego zgromadzenia panów i poważnych niewiast - niedopełnianie
                obwiązków małżeńskich, skutkiem czego zdjęła czepiec i zamierza chodzić z
                rozpuszczonymi włosami, w wianku jak panna...

                Wianek był nie tylko ozdobą. Na wiele stuleci stał się symbolem panieństwa.
                Uwity z ostatnich kłosów w czasie żniw stawał się zaklinaniem trwania urodzaju.
                Miał liczne znaczenia, wśród których nie brakło wróżebnych, a wszystkie stare
                jak świat, sięgające głęboko w czasy pogańskie.

                Liczni bogowie w dobie przedchrześcijańskiej byli głównie uosobieniem sił
                natury, a z tymi ludzie ówcześni układali się na co dzień, bezbronni wobec ich
                siły. Gdy przyszło chrześcijaństwo, uporanie się z bogami było stosunkowo
                łatwe. Pozostały głęboko zakorzenione zwyczaje i obrzędy. Kościół, który - gdy
                polskie ziemie przyszedł - mądry był blisko tysiącem lat doświadczeń, czego
                przewalczyć nie mógł, przyjął drogą adopcji. I tak czas letniego przesilenia -
                najkrótsza noc roku - z nocy Kupały stała się nocą świętojańską. Noc
                rozpalanych ogni, szukania kwiatu paproci, zawsze była również nocą wianków.

                Podczas sobótek dziewczęta wiły wieńce z bylicy. W ową noc świętojańską z 23 na
                24 czerwca, gwoli wróżbom zamążpójscia, płynęły wianki dziewcząt po nurtach
                Wisły, Warty i innych dunajów naszych. Świętojańskie Wianki są jednym z
                najstarszych i najpiękniejszych prastarych polskich zwyczajów. Dziewczęta,
                zebrane o zmroku, rzucają wianki na prąd rzeki, a młodzieńcy na łódkach idą w
                zawody za wieńcami. Dola wianka, komu się dostanie, czy zatonie lub popłynie na
                kraj świata, stanowi wróżbę dla dziewczęcia, powód do niepokoju, radości,
                nadziei... Tak pisze Zygmunt Gloger.

                Czasy zmieniły się radykalnie, ale... Pewnie, że z wianków dziś nikt nie wróży
                (a jeśli wróży, to za nic się nie przyzna; ani do niepokoju, ani do radości,
                ani do nadziei), zaś zamążpójście przestało być znaczącą pozycją na liście
                marzeń panien współczesnych. Ale wciąż umiemy wić wianki. Tego nikt nigdy nie
                uczył, wystarczy jednak trochę polnych kwiatów o giętkich łodygach i prosty,
                jednorzędowy wianek sam spłynie z palców. Zakodowane w genach? Chyba tak.
                Oczywiście, nikt już nie ściga się łódką z wiankami; wiosła ciężkie, woda
                mokra, a współcześni młodzi dżentelmeni to - jeśli przy literaturze
                staropolskiej pozostać - raczej satyra na leniwych chłopów. Ale wianki, choć
                przez nikogo nieścigane, niewyławiane z wody, przecież wciąż, co roku, płyną z
                nurtem Wisły, spod samego Wawelu. Jak przed tysiącem i więcej lat temu.

                Ba, współcześnie mamy nawet konkurs wianków. Zatem, na wypadek gdyby konkurs
                wygrała nie panienka, ale mężczyzna, przypominamy, że drzewiej i panowie w
                wieńcach chodzili, nie ma więc powodów, by biegać do prokuratury z doniesieniem
                o lansowaniu niewłaściwych prefencji. To na wszelki wypadek. (AN)
                www.dziennik.krakow.pl/nr180/?2006/06.23/Malopolska/22/22.html
                • Gość: Ciupazka Re: "Wianki 2006" w Krakowie pod Wawelem IP: *.it-net.pl 23.06.06, 16:21
                  A jak drzewiej bywało, to sie niektórym tez nie podobało... Niektórzy
                  twórcy, mający wpływ na kształtowanie opinii ogółu zwalczali sobótkę. Wśród
                  nich Kasper Twardowski, wierszopisarz polski, tworzący, w pierwszej połowie
                  XVII stulecia . Tak wybrzydzał :

                  "Wszyscy na rozpust, jako wyuzdani
                  Idą bylicą w poły przepasani,
                  Świerkowe drzewa zapalone trzeszczą,
                  Dudy z bąkami jak co złego wrzeszczą;
                  Dziewki muzyce po szelągu dali,
                  Ażeby skoczniej w bęben przybijali.
                  Włodarz, jako wódz przed wszystkimi chodzi,
                  On sam przodkuje, on sam rej zawodzi.
                  Za nim jak pszczoły drużyna się roi,
                  A na murawie beczka piwa stoi.
                  Co który umie, każdy dokazuje,
                  Ten skacząc wierzchem płomienia strychuje;
                  Ow pożar pali, drudzy huczą, skaczą,
                  Aż ich dzień zdybie, to się wzdy zobaczą (opamiętają)"

                  Jeszcze w połowie XIX stulecia noc świętojańska płonęła sobótkowymi ogniskami,
                  rozbrzmiewała muzyką i śpiewem. Ale z czasem cichła coraz bardziej, przygasała
                  tłamszona przepisami przeciwpożarowymi i odchodziła w niepamięć przed świtaniem
                  nowych obyczajów..

                  No to Kraków tradycję Sobótkową podtrzyma!
                  • Gość: Ciupazka Re: Nowotarskie Sobótki i 660 -lecie N.Targu IP: *.it-net.pl 24.06.06, 10:32
                    W plenerze !
                    W 660-lecie Nowego Targu zapraszamy na niedzielną plenerową imprezę w parku,
                    nad brzegiem Czarnego Dunajca, czyli 4. edycję Nowotarskich Sobótek.

                    Otwarcie zabawy trwającej pół dnia i pół nocy zaplanowano na godz. 15. Potem na
                    scenie przy lodowisku wystąpi zespół "Zielony Jawor" z Krempach. Czas konkursów
                    i zabaw dla dzieci umilą nuty góralskiej muzyki z Mizernej. O 16.30 wystąpi
                    zespół "Sieniawianie".

                    O godz. 17 - dalsze konkursy i zabawy z nagrodami dla dzieci, tudzież
                    ogłoszenie konkursu na najładniejszy wianek. Pół godziny później będzie można
                    poznawać "Strój góralski dawniej i dziś". O godz. 18 sceną zawładnie
                    zespół "Hyrni". Kto przyjedzie na 18.30 - trafi na pokaz mody inspirowanej
                    zdobnictwem ludowym. O 19 wystąpią "Mali Śwarni" - z własną muzyką oczywiście.
                    Losowanie głównej nagrody w loterii fantowej nastąpi o godz. 19.30, potem
                    uczestników sobótkowej zabawy czeka rozstrzygnięcie konkursu na najpiękniejszy
                    wianek.

                    Od 20.30 będzie uczestnikom sobótek umilał czas romski zespół Zolego Czureji.
                    Potem chętni - w ramach "Zwyczajów sobótkowych" - zajmą się szukaniem kwiatu
                    paproci. O 21.30 znowuż wystąpią "Mali Śwarni", z paleniem ognisk i puszczaniem
                    wianków. O godz. 22 zabłysną sztuczne ognie, a finałem imprezy będzie zabawa
                    przy muzyce do północy.

                    Nadwątlone zabawą siły będzie można pokrzepić, kosztując specjałów góralskiej
                    kuchni, szczęścia pozwolą spróbować loteria fantowa i sobótkowe wróżby.
                    Organizatorami dorocznej imprezy są: nowotarski Urząd Miasta, miejscowy Oddział
                    Związku Podhalan, Miejski Ośrodek Kultury oraz Zakład Gospodarczy Zieleni i
                    Rekreacji. (ASZ)
                    Zapraszamy!
                    • ciupazka Re: A Janom, Jankom, Jańciom Jancyskom... 24.06.06, 11:45
                      ...nolepse zycynio, ka ftory, w Zokopie, w Hamaryce, we Wrocławiu, w
                      Krakowie, syckim , syćkim jo tyz, zdrowio zyce! Nei i Jaśkowi Karpiylowi-
                      Bułecce! Wase zdrowie or rania do wiecora i zas do rania.
                      Telo.Pozdr.
              • Gość: Ciupazka Re: "Wianki 2006" w Krakowie pod Wawelem IP: *.it-net.pl 24.06.06, 19:07
                Wianki

                A ta modra rzeka
                Ogniami się pali;
                Wesoła drużyna
                Płynie po jej fali.

                Wesoła drużyna
                Chwyta kwietne wieńce,
                Co jej zaplatały
                Tych panienek ręce.

                Na wysokim brzegu
                Panieneczka stała,
                Modrymi oczkami
                Na wianek patrzała.

                Płyńże, mój wianeczku,
                Po tej bystrej fali,
                Póki się ten ogień
                Świętojański pali.

                Płyńże, mój wianeczku,
                Do brzegu drugiego,
                Pytaj się tam ludzi
                O braciszka mego.

                Mój braciszek miły
                Wędruje po świecie,
                A ja mu posyłam
                To różane kwiecie

                (Maria Konopnicka)
                www.krakow.pl/miasto/tradycje/?id=wianki.html
                • Gość: Ciupazka Re: Noc Swiętojańska w Muzeum Orkana IP: *.it-net.pl 27.06.06, 12:13
                  Przy watrze poezja góralska wedle zwyku piykno do cudu:

                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4181.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4197.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4200.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4199.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4169.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4170.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4198.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4192.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4184.JPG
                  www.watra.pl/rozne/muzeum/orkana/Zmiana%20rozmiarunew_IMG_4172.JPG

    • Gość: gosc 997 Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.06, 12:29
      kto to jest ten Kupała o którym wszyscy mówią
      • ciupazka Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały 27.06.06, 17:35
        Kupała - domniemane bóstwo lata i dojrzewania płodów rolnych. Imię bóstwa
        oznacza kąpiel, której zażywano w jeziorach i rzekach dla oczyszczenia
        i uczczenia Kupały w święto letniego przesilenia (Noc Kupały)= Noc Świętojańska


        Słownik Wł. Kopalińskiego:

        kupała, kupałowa noc, dawn. odpowiadający polskiej sobótce obchód letniego
        przesilenia słonecznego u Słowian wsch., zwł. na Rusi.
        Etym. - ukr. kupalo pochodzi od 'kapieli' i nawiązuje do chrztu w Jordanie
        (święto Jana Chrzciciela); jednak obrzędy kupały, tak jak sobótki, pochodzą od
        dawnych, pogańskich uroczystości słowiańskich.

        www.dubicze-cerkiewne.pl/aktualnosci/art040717/index1.html
        tu jeszcze:Noc Kupały, czyli noc świętojańska, do dziś wywołuje spore emocje.
        Po dawnym święcie pozostało palenie ognisk i puszczanie na wodę wianków z
        zapalonymi świeczkami, ale także niejasne przekonanie, że nasi pogańscy
        przodkowie czcili to święto... dużo śmielej. Artur Kowalik, autor
        książki "Kosmologia dawnych Słowian",1 tak streszcza dawny sens Kupalnej Nocy:

        "[Noc ta] służyła inicjacji seksualnej młodego pokolenia: nagie, a przynajmniej
        bose dziewczęta, śpiewając, wirowały w koło wokół świętojańskiego ognia w
        kierunku przeciwnym do ruchu słońca, symbolicznie pogrążając się w podziemnym
        świecie. Oszołomione tańcem unosili wyłaniający się z ciemności chłopcy,
        przenosząc w ramionach przez ogień i znikając z nimi na powrót w ciemności, by,
        na wzór kosmicznego zarodka żar namiętności przezwyciężył przeciwieństwa
        wynikające z różnicy płci."

        w:

        www.taraka.pl/index.php?id=kupala.htm
        • ciupazka Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały 27.06.06, 17:37
          I tu jeszcze:

          www.bisi.com.pl/zbstrony/tradycje/kupala.html
          • Gość: gość 997 kto to jest ten Kupała o którym wszyscy mówią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.06, 01:06
            Noc ta] służyła inicjacji seksualnej młodego pokolenia: nagie, a przynajmniej
            bose dziewczęta, śpiewając, wirowały w koło wokół świętojańskiego ognia w
            kierunku przeciwnym do ruchu słońca, symbolicznie pogrążając się w podziemnym
            świecie. Oszołomione tańcem unosili wyłaniający się z ciemności chłopcy,
            przenosząc w ramionach przez ogień i znikając z nimi na powrót w ciemności, by,
            na wzór kosmicznego zarodka żar namiętności przezwyciężył przeciwieństwa
            wynikające z różnicy płci."

            Aha, to taki Pietia Jebakow. Senkiu
    • morfeusz_1 Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały 28.06.06, 01:48
      www.tvp.pl/_zdjete/opole/historia/opole1999/mp3/przeboje/kwiat_jednej_nocy.mp3
      • ciupazka Re: św. Jana Krzciciela noc Kupały 28.06.06, 08:41
        Dzięki!...raz tylko raz... przez jedną noc... Szkoda, że tylko reklama...

        www.tvp.pl/_zdjete/opole/historia/opole1999/mp3/przeboje/kwiat_jednej_nocy.mp3
Pełna wersja