Dodaj do ulubionych

Prezydent Kaczyński odsłoni dziś pomnik "Ognia"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 10:41
wiadomosci.onet.pl/1370430,11,item.html
Obserwuj wątek
    • Gość: ona Re: Prezydent Kaczyński odsłoni dziś pomnik "Ogni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 10:48
      Jak widać do dziś konfidenci i Ubecy i ich dzieci bojąsię prawdy o Ogniu!!!
      50 lat zakłamywaliście historię ale już koniec- nareszcie prawda o Józefie
      Kurasiu ujrzy światło dzienne i zostaną docenione jego działania. Dzięki niemu
      i innym jak np. Hubal mamy dziś wolną Polskę. A wy ktorzy go obrażacie
      powiedzcie co wy zrobiliście, co zrobiły wasze rodziny żeby Polska była wolna.
      Czy potrafilibyście poświecić wszystko życie , rodzinę a nawet dobrą pamieć-
      sądzę po waszych kometarzach że nie- wiec lepiej zamilknijcie!!!
              • hepik1 Re: Prezydent Kaczyński odsłoni dziś pomnik "Ogni 13.08.06, 18:02
                speckomisarz 13.08.06, 15:14 + odpowiedz


                Wychowałem się na Podhalu i nigdy nie słyszałem dobrego słowa o nim, w jego
                rodzinnej wsi czyli Waksmundzie ludzie mają go za pospolitego bandziora- kradł,
                gwałcił , mordował. To jest wiedza powszechna, bo ludzie pamiętają. (Niedawno
                mieszkacy Zakopanego oprotestowali próbę nadania im. Kurasia jednej z ul.
                Zakopanego).

                Ciupazka a Ty co powiesz?
                Przecież ty musisz pamiętać i wiedziec jak było?
                Ja wiem ,że Twój pezydent ale...
                • Gość: Ciupazka Re: Prezydent Kaczyński odsłoni dziś pomnik "Ogni IP: *.it-net.pl 13.08.06, 18:21
                  Starzy tak godajom, młodzi g ... wiedzom, Mnie tyz sie nie widzi tyo
                  bałwochwalstwo bandziora. Manipulacja a w jakim celu, dobry cas se przed
                  wyborami samorządowymi wybrali, coby ludzi podjudzać, poroźnić i miysać,
                  miysać... Stare metody zdajom egzamin, wystarcy pocytać tyn dyskusje.
                  judzynie i telo. A fto judzi, hehe, ci sami, hale nie tacy sami, hehe.
                  W mętnej wodzicce choćjakom rybke przed wyborami złowis... Fuj! Śmierdzi
                  mi to i juz. Ubeki majom wreście pomnik!
                  • Gość: turbacz Re: Prezydent Kaczyński odsłoni dziś pomnik "Ogni IP: *.ntvk.com.pl 13.08.06, 19:30
                    Kaczyński był równiez na Kasprowym i złożył kwiaty tam gdzie sie przechadzał Jan
                    Paweł. Ja bym wolał, żeby otworzył pare kilometrów drogi, albo stołówkę dla
                    ubogich [ solidarne państwo], albo odwiedził chorych w szpitalu, albo przywiózł
                    prezenty dla dzieci z domu dziecka. Nie wspominam już o tym, ile każdego rodzica
                    szkoła kosztuje [ tanie podręczniki - gdzie?]. Czy prezydent jest potrzebny,
                    skoro jest już premier - wypisz wymaluj - pan prezydent?!
                    • Gość: Ciupazka Re: Prezydent Kaczyński odsłoni dziś pomnik "Ogni IP: *.it-net.pl 13.08.06, 21:10
                      Som jest tacy, ftorym to na tym zolezało...Telo ino powiym. Miysace!
                      Cytaliście te dwa artykuły Pawła Smoleńskiego? Nawet tam o Poroninie
                      było. To fakt Stowarzyszenie Kulturalne Żydów w Polsce przez wiele lat
                      organizowało kolonie, obozy w Poroninie, nawet z tymi dzieciakami
                      jeździłam na wycieczki (moja piyrso wyprawa na Wiyrch Kasprowego była ś
                      nimi (1947)), nei siedzieli m.in. u rodzonego brata mojego dziadka,
                      Alozego, chałupa dalyj, na ul. Kasprowicza, przy kaplicce, hale Kuronia z
                      tyk casów nie boce.

                      serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,544662.html
                      serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,554516.html
                        • Gość: Ciupazka Re: Prezydent Kaczyński odsłoni dziś pomnik "Ogni IP: *.it-net.pl 13.08.06, 21:39
                          On chyba i dzisiok tam był... Może bedzie i wartowoł, w końcu telo
                          gości zjedzie na Grand Prix 2006, to honory ftosi musi i przy pomniku
                          pełnić. Ty uwazuj lepiyj i pod pomnik nie chodź, hehe. Z tym pomnikiem to
                          mi sie w głowicce ni moze pomieścić, nie rozumiem , cemu w Zokopanym go
                          postawiyli, kie pochodziył z ziemi nowotarskiej i spod Gorców. Tam jego
                          miyjsce, pewnie górole tamtejsi by nie dali. A poza tym Zokopane to nie
                          to co Nowy Targ dlo nieftoryk...Nowemu Targowi musi wystarcyć "cela
                          Lenina", hehe.
                          • janbezziemi Skandal nie tylko zakopiański 14.08.06, 02:33
                            Obecny prezydent odsłonił w Zakopanem pomnik Józefa Kurasia „Ognia”,
                            powojennego watażki działającego na Podhalu, który według obliczeń Światowego
                            Związku Żołnierzy Armii Krajowej zamordował ok. 450 osób, w tym wielu Żydów i
                            Słowaków. Dziś Kuraś lansowany jest przez rządzącą prawicę na bohatera
                            walczącego z komunistyczną władzą.
                            Kim był człowiek, któremu wczoraj oddano w Zakopanem cześć? W czasie okupacji
                            Kuraś działał w podziemiu. AK wydała na niego wyrok śmierci za opuszczenie
                            wyznaczonej pozycji, w wyniku czego zginęło kilku partyzantów. Wykonania wyroku
                            uniknął dzięki podporządkowaniu się Batalionom Chłopskim. Potem Kuraś ściśle
                            współpracował z Armią Ludową i radziecką partyzantką w wyzwalaniu Podhala. Z
                            nową władzą związał się na tyle, że w marcu 1945 r. został kierownikiem
                            Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu. Pozostawał jednak
                            w ostrym konflikcie z miejscowymi strukturami PPR, która nie akceptowała
                            Kurasia. Zaczęto badać wojenną przeszłość „Ognia”. Gdy Kuraś dowiedział się o
                            wszczęciu śledztwa przeciwko niemu, zdezerterował zakładając w górach
                            kilkusetosobowy oddział mordujący przedstawicieli władzy ludowej, Żydów,
                            Słowaków oraz osoby, które odmawiały współpracy z jego ludźmi.
                            Kuraś słynął z antysemityzmu. W odezwach do ludności pisał o „najeźdźcach
                            bolszewickich” i „przeklętym żydostwie”. „Pluskwy żydowskie” i „opryszki ze
                            służby bezpieczeństwa” – takie wyzwiska padały w jego pismach. Nie kończyło się
                            na słowach. 29 lutego 1946 r. jego ludzie zamordowali w Zakopanem Józefa
                            Oppenheima, przewodnika i szefa Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
                            Powodem było „niepolskie” brzmienie nazwiska znanego naukowca. W swoim
                            dzienniku pod datą 3 maja 1946 r. Kuraś zapisał: „W nocy samochód z Żydami.
                            Mieli być przeprowadzeni przez granicę. Przed Krościenkiem do rowów. Salcia
                            krzyczy: Panie Ogień, taką nieładną demokrację pan robi. Ucięto język”.
                            Wszystkich pasażerów autobusu zamordowano.
                            W Maniowach oddział Kurasia zabił cztery osoby, które jego dowódca podejrzewał
                            o współpracę z władzą ludową. Ale z jego ręki cierpieli także „swoi” – jako
                            szef PUBP brał udział w represjach wymierzonych w byłych żołnierzy AK. W lutym
                            1947 r. Kuraś zginął otoczony przez oddział KBW w Ostrowsku.
                            Nic dziwnego, że przeciwko uhonorowaniu Kurasia protestowali kombatanci, w tym
                            byli żołnierze AK, a także środowiska żydowskie. W 1996 r., gdy pojawiły się
                            pierwsze poważne próby rehabilitacji Kurasia, środowisko żydowskich kombatantów
                            wydało oświadczenie pt. „Ilu Żydów trzeba zamordować, by zostać narodowym
                            bohaterem?”. Przeciwko gloryfikacji „Ognia” opowiadają się także historycy
                            słowaccy, dla których właściciel pomnika w Zakopanem jest autorem czystek
                            etnicznych na Orawie i Spiszu i wypędzenia stamtąd 6,5 tys. Słowaków. Przez
                            kilka lat budowę pomnika próbowali blokować niektórzy radni Zakopanego. Tylko
                            częściowo osiągnęli sukces – monument stanął nie w centrum miasta, ale w
                            bardziej oddalonym od szlaków turystycznych miejscu – niedaleko dworca PKS.
                              • Gość: Ciupazka Re: Haenaś do budy! Nie scekoj! IP: *.it-net.pl 14.08.06, 08:24
                                Harnaś broni harnasia "Ognia", hehe...Tego sie mozno było spodziywać. Kie
                                telo był prawy, to cemu w Zokopanym z obawy przed dewastacją zamontowano
                                monitoring i oświetlenie pomnika, he? Cemu telo dyskusja w Polsce? Godajom
                                nie rusoj śmierdzącego g... Jo mom pytanie: fto i poco go rusył? Wyłazi
                                sydło z wora... i dziubie. dziubie i Tobie w rzyć, nie inacyj.
                                • ciupazka Re: Harnaś, kupy sie to nie trzymo... 14.08.06, 08:43
                                  Jakosi nie widać tego poparcia ze strony Pana Prezydenta dlo pomysłodawców
                                  imprezy (burmistrza Bąka i spółki), kie zodnego słowa ze sobie nie wydusiył
                                  przy odsłonięciu tego pomnika, haj! Cemu? Wie fto. A teli holof w kraju
                                  na Forum. Fto holofi. Istno paranoja.

                                  www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=3115
                              • ciupazka Re: bzdury 14.08.06, 14:23
                                Gość portalu: Harnaś napisał(a):

                                > stek bzdur.

                                Pewnie! Twoja prowda, nasa prowda i g...prowda. To cemu telo gwary nad
                                tym? Harnaś wie? Cy tyz miyso tu i tam?


                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=46834663&a=46874064
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=45597648&a=46881172
                                  • ciupazka Re: bzdury 14.08.06, 18:09
                                    Tyn link to jo znom i cytowałak tu na Forum troskę wceśniej, a mnie nim po
                                    roz wtory nie przekonos. Kozdy wie swoje i mu wolno. Nie bede przytakiwać
                                    tam, ka nie trza. Tyk "ignorantów historycnyk" na scęście jest więcej.
                                    Dokucos i telo.
                                    Telo. Pozdr.
                                    • Gość: Harnaś Re: bzdury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 21:14
                                      dla konserwatywnej prawicy jest bohaterem, natomiast dla lewicy i liberałów jest
                                      bandytą... zapominasz tylko, że Ci "ignoranci historyczni" opierają się na
                                      komunistycznej propagandzie...
                                      ps. jak dobrze poszukasz na "Watrze" to znajdziesz tam ONR'owców i kombatantów z
                                      Narodowych Sił Zbrojnych.
                                      Ja Ci dokuczam? Nigdy w życiu! Nie śmiał bym...
                                      • Gość: Ciupazka Re: obecni IP: *.it-net.pl 14.08.06, 22:31
                                        coś nie widze...

                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4228.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4111.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4110.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4019.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4015.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4016.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4231.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4371.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4372.JPG
                                        www.watra.pl/rozne/zakopane/prezydent/DSC_4346.JPG
                                    • ciupazka Re: czyste serce widzi wszystko:P 15.08.06, 18:22
                                      Harnaś tam stoł tyz, pokoz ka tois, niek uwidze Cie dziadu sakramencki przed
                                      śmierzciom, hehe...?

                                      "Inicjatywa wybudowania pomnika wyszła od Fundacji "Pamiętamy", zajmującej się
                                      dokumentowaniem oraz popularyzacją historii walki Polaków o niepodległość oraz
                                      prawa człowieka w latach 1918-1989."

                                      Wsparcia udzieliła jej Rada Miasta Zakopanego.

                                      - To był wielki bohater, niektórzy nazywali go "królem Podhala". Jest w tym
                                      dużo prawdy, to był znakomity dowódca, który walczył do ostatka. Chciał życia w
                                      tej wolnej, wyśnionej Rzeczpospolitej. I o takich musimy pamiętać - mówił pod
                                      pomnikiem prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Czesław Cywiński.

                                      Prezydent Lech Kaczyński przybył na odsłonięcie pomnika dorożką w towarzystwie
                                      konnej eskorty honorowej górali i orkiestry wojskowej. Wcześniej uczestniczył
                                      we mszy św. w kościele Najświętszej Rodziny, której przewodniczył bp Albin
                                      Małysiak.

                                      Nei tak, grule z mydłem, groch z powidłem a na deser baranie j a j a .
                                      Stare truposze o sobie bocom, kielo to sie zasłuzyli.
                                      Wdowa po "Ogniu" Czesława Bochyńska odebrała w szpitalu w Nowym Targu z rąk
                                      wicewojewody Andrzeja Muchy Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, którym
                                      uhonorował ją -
                                      "Za wybitne zasługi w działalności na rzecz niepodległości Rzeczpospolitej
                                      Polskiej i za pracę społeczną w środowisku kombatantów"

                                      - prezydent Lech Kaczyński.
                                      Tyz sie docekała gloryfikacji, ino nie wiada za co...Ej, Booze!
    • Gość: Harnaś innym okiem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 18:22
      Pomnik „Ognia” okiem oenerowca – spostrzeżenia subiektywne.

      Część I
      Powstanie w Zakopanem pomnika poświęconego Józefowi Kurasiowi oraz jego
      podkomendnym jeszcze przed samym jego odsłonięciem zyskało spore znaczenie wśród
      mieszkańców Podhala, jak również wśród zainteresowanych w całej Polsce. I to z
      kilku powodów.
      Primo, jest ono kolejnym, choć wciąż jednym z pierwszych kroków na drodze
      odkłamywania powojennej historii Polski, dotychczas skutecznie fałszowanej, bądź
      zatajanej przez władze komunistyczne. Dotyczy to losów wielu oddziałów w całym
      kraju, walczących do późnych lat ’40 z sowiecką okupacją, po czym brutalnie
      pacyfikowanych i mordowanych. Obrońcy wolności skazani byli na potępienie, a
      pamięć o nich przetrwała jedynie dlatego, że pielęgnowana była potajemnie przez
      najwierniejszych patriotów.
      Secundo, doprowadzenie do wystawienia pomnika osobie czasem dwuznacznie
      postrzeganej na Podhalu, w dodatku w miejscu widocznym, często uczęszczanym
      przez turystów, jest sporą osiągnięciem władz Zakopanego. Wystarczy wspomnieć,
      że nowotarska Rada Miasta już kilkakrotnie w przeszłości odrzucała plany
      uhonorowania partyzanta spod Turbacza choćby nazwą którejś z nowych ulic. A to
      właśnie z tym miastem Józef Kuraś był przede wszystkim związany. Choć być może
      to wciąż niejednoznaczne wspomnienia o „Ogniu”, żywe na Skalnym Podhalu
      spowodowały taką sytuację.
      Tertio wreszcie, to okoliczności odsłonięcia pomnika. A przede wszystkim udział
      prezydenta Rzeczypospolitej, Lecha Kaczyńskiego. Fakt, iż uroczystości odbyły
      się akurat w ramach obchodów Święta Wojska Polskiego (co prawda przypada ono na
      15 sierpnia, lecz wiele uroczystości odbywało się właśnie w niedzielę) i że
      uczestniczyła w nich głowa państwa, nadaje temu wydarzeniu najważniejszą rangę.
      Jednocześnie wzbudza nadzieję, iż w końcu polityka związana z kształtowaniem i
      umacnianiem narodowego ducha zyska nowy, odpowiedni wymiar. Choć oczywiście nie
      na samym wystawianiu pomników powinna ona polegać. Lecz to już osobny temat...
      Przejdźmy teraz do samych uroczystości. Od początku dobry los sprzyjał
      organizatorom i uczestnikom. Niebo, mimo że momentami mocno zachmurzone, nie
      uraczyło zgromadzonych deszczem. Korki wokół Zakopanego, choć utrudniały dojazd,
      pozwoliły wszystkim dotrzeć na czas. Wreszcie turyści, a było ich w mieście
      mnóstwo, wykazali zrozumienie i zaciekawienie całą sytuacją, nawet jeśli
      wyjeżdżając na wakacje, pragnęli się uwolnić od wszelkiej polityki. Tak więc
      uroczysta msza, koncelebrowana prze bp Albina Małysiaka, zaczęła się jedynie z
      małym poślizgiem. Wygłoszone zostało płomienne i długie kazanie o momentach w
      polskiej historii, kiedy to naród wykazywał się swoją niezłomnością i oddaniem
      Bogu i Ojczyźnie. Po nabożeństwie, z kościoła wyszła kolejno honorowa warta
      żołnierzy Wojska Polskiego, poczty sztandarowe oraz przybyli notable – władze
      krajowe, samorządowe i kościelne – którzy zajęli miejsca w czekających na
      Krupówkach dorożkach. Niemal jak w II Rzeczypospolitej. Tylko idący na końcu
      tłum pozostałych uczestników, gapiów i turystów był bardziej kolorowy...
      Spod kościoła w ustalonym porządku przemaszerowano pod pomnik znajdujący się
      przy ul. Kościuszki, niemal vis a vis dworca PKS. Tam czekała już konna
      banderia, tak charakterystyczna dla Zakopanego czasów patriotycznych świąt i
      uroczystości. Były przemówienia, min. żyjącego syna bohatera – Zbigniewa
      Kurasia, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – Andrzeja
      Przewoźnika i prezes Światowego Związku Żołnierzy AK – Czesława Cywińskiego.
      Niestety, nie usłyszano wyczekiwanych słów prezydenta Kaczyńskiego. Był apel
      poległych, były wieńce składane przez przedstawicieli różnych organizacji i
      instytucji, wreszcie pamiątkowe zdjęcia. A później władze się rozjechały, wojsko
      rozeszło, a przy pomniku pozostały grupki kombatantów i ludzi chcących dokładnie
      i z bliska obejrzeć pomnik.

      Część II
      Tyle mógł zobaczyć przeciętny świadek całej uroczystości. I dobrze, bo był to
      pokaz patriotyzmu, narodowej dumy, zaangażowania władz w przywracanie pamięci o
      zapomnianych bohaterach, próbka rodzącej się być może IV RP. Jednak dla nas,
      oenerowców, którzy na tę uroczystość czekali długo i z niecierpliwością, będąc w
      pełni świadomi jej wagi; dla młodych znających prawdziwe losy „Ognia”, 15
      sierpnia pozostanie dniem spod znaku fałszywej demokracji dla wybranych, kiedy
      to do tej „beczki miodu narodowej radości”, czyjaś, nieznana nam ręka, dołożyła
      łyżkę dziegciu...
      Jak można się domyślać, plany odsłonięcia tego pomnika ONR Podhale przyjął z
      radością i dumą, że stanie on akurat tutaj, w sercu Tatr, miejscu o takiej
      tradycji narodowej i niepodległościowej. Dlatego zawczasu poczyniliśmy
      przygotowania – zaprosiliśmy znajomych z krakowskiego Ruchu Narodowo -
      Radykalnego, zamówiliśmy stosowny bukiet, część wzięła wolne, przynajmniej na
      czas uroczystości – ogólnie rzecz biorąc szykowała się spora feta. No ale i taka
      okazja nie zdarza się często. Początkowo wszystko zapowiadało się dobrze. Choć
      nie wszyscy mogli się zjawić na czas, to i tak uzbierała się kilkunastoosobowa
      grupka młodych narodowców oraz kilku naszych starszych kolegów, w tym
      przyodziany po góralsku, tradycyjny już poczet sztandarowy, z przedwojennym
      sztandarem zakopiańskiego Stronnictwa Narodowego.
      Pod koniec mszy rozwinęliśmy swój transparent (podobnie uczynili koledzy z RNR),
      chwyciliśmy w dłoń flagi i gotowaliśmy się, aby ruszyć razem z marszem wzdłuż
      Krupówek tak, jak zazwyczaj miało to miejsce 3 maja i 11 listopada lat
      poprzednich. Jednak po około 200 m spotkała nas niemiła niespodzianka. Karetka
      pogotowia, jadąca za pocztami sztandarowymi zatrzymała się, oddzielając nas od
      czoła pochodu. Zaraz potem, jak spod ziemi wyrośli funkcjonariusze Biura Ochrony
      Rządu i miejscowej policji, w cywilnych ubraniach, żądając od nas schowania
      baneru i flag oraz rozwiązania nielegalnej manifestacji. Wielce zaskoczeni,
      szczególnie tą nielegalną manifestacją, poczęliśmy protestować, gdyż jako
      legalnie działająca, lokalna organizacja, ONR Podhale dostał oficjalne
      zaproszenie na obchody i my, jako mieszkańcy Podhala, mieliśmy prawo w nich
      uczestniczyć, pokazując jednocześnie, kim jesteśmy. Nie zakłócaliśmy przy tym
      porządku, nie zachowywaliśmy się w sposób jakkolwiek mogący godzić w powagę
      sytuacji, a wręcz – zaryzykuję tu brak pokory – mogliśmy stanowić wzór do
      naśladowania, zarówno pod względem ubioru, zachowania jak i zorganizowania. Coś,
      czy raczej ktoś, kazał jednak „tajniakom” nas spacyfikować. Zaskoczenie i
      niezrozumienie demonstrowali mijający nas ludzie, zwracając uwagę, że przecież
      oni nic złego nie zrobili. Niektórzy nie omieszkali wypomnieć policjantom, że
      chyba mają ważniejsze rzeczy na głowie, niż tego typu interwencje. Nic to jednak
      nie pomogło. Na szczęście osobom nie niosącym flag lub transparentów udało się
      spokojnie powrócić do marszu, co dawało szansę na to, iż chociaż one zdążą na
      uroczystości, mające się lada chwila odbyć pod pomnikiem. Natomiast grupę 5
      członków ONR Podhale (w tym autora niniejszego tekstu) i jednego erenerowca z
      Krakowa funkcjonariusze, nie bacząc na protesty, prośby i tłumaczenia, poprosili
      ładnie o dowody tożsamości, zasłaniając się już nie rozwiązywaniem nielegalnej
      manifestacji, ale działaniami prewencyjnymi ze względów bezpieczeństwa. Jak
      mogliśmy się spodziewać procedury sprawdzające trwały dość długo i chaotycznie,
      co znakomicie ilustruje zasłyszany przeze mnie dialog dwóch „tajniaków”:
      – Spisałeś już tego pana?
      – Nie.
      – To na co czekasz?
      – No, nie mam ołówka...
      Ciekaw jestem, czy prawdziwych terrorystów też tak zatrzymują?
      Po około 20 minutach żmudnego sprawdzania naszej tożsamości i nieudanych, bo
      bezprawnych, próbach odebrania nam transparentu i flag, zostaliśmy w końcu
      zwolnieni i panowie p
          • Gość: Ciupazka Re: bohater czy bandyta IP: *.it-net.pl 08.09.06, 13:05
            A fto tyj prowdy nie fcioł widzieć, UB i telo! Nifto im nie stawioł pomników
            to se sami naśli pretekst i postawiyli... Ej, Boze, ka to my juz som jest,
            kie nie ozróźniomy, co cacy a co be???? Slowacy lepiyj widzom?

            "Mniejszość słowacka w Polsce protestuje przeciw upamiętnieniu partyzanta
            Józefa Kurasia-Ognia. Według słowackiej organizacji państwowe honory dla
            Kurasia uwłaczają pamięci jego ofiar. Molitoris nie nazywa go inaczej jak
            bandytą, rabusiem i mordercą."

            "Oficjalny protest przesłał do prof. Władysława Bartoszewskiego,
            przewodniczącego ROPWiM, która poparła upamiętnienie "Ognia". W piśmie piętnuje
            sekretarza rady Andrzeja Przewoźnika za to, że podczas uroczystości w Zakopanem
            nazwał Kurasia "jednym z polskich bohaterów, których trzeba naśladować".

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3603035.html
            A jo sie pytom komu zoleży na wstydzie POLSKI na arenie miedzynarodowyj,
            oto jest pytanie i nad nim sie zastanowiojcie. Fto nom buty w Polsce syje???
            Cy musimy dawać se te buty syć???
            Wara od POLSKI niepilcom!
                • Gość: Ciupazka Re: Pozegnanie żony "Ognia" IP: *.it-net.pl 14.02.07, 21:38
                  Wczoraj na cmentarzu w Nowym Targu pożegnano porucznik Czesławę Bochyńską, żonę
                  Józefa Kurasia "Ognia", partyzanta z Podhala.

                  - Żyła z piętnem nadanym jej przez tych, którzy "Ognia" uważali za bandytę i
                  zdrajcę kraju. Dopiero niedawno przywrócono tej bohaterskiej góralce
                  zbezczeszczony honor - mówił podczas uroczystości pogrzebowych Franciszek
                  Oremus, prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej i
                  Więźniów Politycznych.

                  Msza święta odprawiona została w kościele pod wezwaniem Świętej Anny na
                  nowotarskim cmentarzu. Porucznik Czesławę Bochyńską żegnała rodzina, poczty
                  sztandarowe, kombatanci AK, górale, przedstawiciele władz, harcerze. - To
                  pogrzeb bohaterki Polski. Była żoną człowieka, o którym różnie mówiono. Na jego
                  przykładzie dobrze widać, jak historia kołem się toczy - mówił w homilii ks.
                  Mieczysław Łukaszczyk.

                  Porucznik Czesława Bochyńska, z domu Polaczyk, należała do I Pułku Strzelców
                  Podhalańskich AK.
                  - W 1945 roku niewielu zdawało sobie sprawę, że po jednej okupacji nadchodzi
                  druga. "Ogień" był jednym z nielicznych, który wiedział, co robić. Porucznik
                  Czesława Bochyńska dobrze poznała jego cele. Stanęła do walki u jego boku. Była
                  dla niego podporą duchową z całą świadomością konsekwencji, jakie jej groziły.
                  W tym czasie było to heroizmem - mówił podczas pogrzebu Franciszek Oremus.

                  W marcu 1945 roku "Ogień" został szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w
                  Nowym Targu, ale kilka tygodni później uciekł, by w zgrupowaniu "Błyskawica"
                  działać w ruchu oporu walczącym z ówczesną władzą. Zginął w 1947 roku w wyniku
                  ofensywy KBW na dom w Ostrowsku. Czesława Bochyńska była jego drugą żoną. Po
                  śmierci męża przebywała m.in. w USA, gdzie udało jej się wyjechać mimo
                  prześladowań. 10 sierpnia ubiegłego roku odznaczona została Krzyżem
                  Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski nadanym przez prezydenta RP Lecha
                  Kaczyńskiego. (AGN)

                  • Gość: Ciupazka Re: 60. rocznica walki i śmierci "Ognia" IP: *.it-net.pl 16.02.07, 10:28
                    "Ogniowa" rocznica w Wsmundzie- 17 lutego o godzinie 11 w Waksmundzie
                    rozpoczną się uroczystości związane z 60. rocznicą ostatniej walki i śmierci
                    majora Józefa Kurasia "Ognia".

                    Organizuje je Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego Oddział w
                    Krakowie Koło "Podhale" w Waksmundzie. Obchody rozpoczną się mszą świętą, która
                    odprawiona zostanie w kościele w Waksmundzie. Później, na cmentarzu, odbędzie
                    się Apel Poległych. Następnie kombatanci oraz goście przejdą do budynku szkoły
                    podstawowej, gdzie zaplanowano dalszą część uroczystości, podczas której
                    wręczone zostaną odznaczenia. (AGN)
                    • Gość: Ciupazka Re: 60. rocznica walki i śmierci "Ognia" IP: *.it-net.pl 17.02.07, 10:26
                      Apel Poległych w Waksmundzie na Podhalu

                      Będą wspominać "Ognia"

                      22 lutego minie 60 lat od śmierci majora Józefa Kurasia "Ognia". "Król
                      Podhala" - jak mówili jego zwolennicy, zginął w lutym 1947 r. Do dziś nie
                      ustalono miejsca jego pochówku. Okrągłą rocznicę śmierci "Ognia" uczczą dzisiaj
                      w Waksmundzie na Podhalu, miejscu, gdzie się urodził, kombatanci ze Związku
                      Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego.

                      Spotkania rocznicowego nie doczekała druga żona "Ognia" (pierwszą zabili w 1943
                      r. Niemcy). Prześladowana w czasach komunizmu, została niedawno pochowana z
                      wojskowymi honorami na cmentarzu w Nowym Targu.

                      Pochodzący z rodziny góralskiej o patriotycznych tradycjach Józef Kuraś był
                      przed wojną funkcjonariuszem Korpusu Ochrony Pogranicza. W czasie wojny został
                      dowódcą partyzantów na Podhalu, przyjmując pseudonim "Orzeł". Zmienił go
                      na "Ogień" po tym, jak 29 czerwca 1943 roku Niemcy zamordowali jego żonę i 2,5-
                      letniego syna. W marcu 1945 r. Kuraś uczestniczy w tworzeniu na Podhalu MO.
                      Krakowski historyk dr Maciej Korkuć twierdzi, że robił to na zlecenie
                      Mikołajczykowskiego Stronnictwa Ludowego, które chciało mieć w tych szeregach
                      swoich ludzi. Kuraś szybko jednak przekonał się, z kim ma do czynienia i już 12
                      kwietnia 1945 r. zdezerterował z dużą częścią podkomendnych. Utworzył Oddział
                      Partyzancki "Błyskawica" walczący z komunistyczną władzą.

                      Z rąk "Ognia" oraz jego ludzi w latach 1945-1947 zginęło ponad 60 ubeków, ponad
                      40 milicjantów oraz 27 członków NKWD. Przypisuje się mu również śmierć pewnej
                      grupy Żydów i mieszkańców Podhala, choć do dzisiaj nie zostało wyjaśnione, czy
                      rzeczywiście zginęli oni z rąk partyzantów "Ognia".

                      Jesienią 1946 r. organa bezpieczeństwa rozpoczęły ofensywę przeciwko
                      zgrupowaniu "Ognia". 21 lutego 1947 r. Kuraś, otoczony przez grupę operacyjną
                      Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Ostrowsku, usiłował popełnić samobójstwo.
                      Zmarł następnego dnia w szpitalu w Nowym Targu. Zwłoki przewieziono do Krakowa.
                      UB ukryła je. Do dzisiaj nie udało się ustalić ze stuprocentową pewnością,
                      gdzie Kuraś został pochowany.

                      O tym, jak silna jest legenda "Ognia" świadczy ogromny odzew, z jakim spotkała
                      się prowadzona na naszych łamach akcja poszukiwania miejsca pochówku "Ognia".
                      Odbieraliśmy dziesiątki listów i telefonów w tej sprawie. Poszukiwaniami zajął
                      się też dr Maciej Korkuć, historyk z krakowskiego oddziału IPN. Obecnie
                      gromadzi on dokumentację dotyczącą tej sprawy. Dr Korkuć bierze pod uwagę kilka
                      miejsc, w których być może przeprowadzone zostaną prace ekshumacyjne. (G)


                      Ciekawość, kielo miejscowyk pódzie na te spominki?
                      • ciupazka Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewoleniu 10.03.07, 10:17
                        Wczoraj w Nowym Targu rozpoczęła się trzydniowa Ogólnopolska Konferencja
                        Naukowa "Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewoleniu: Polska - Małopolska -
                        Podhale 1945 - 1956". - Niezależnie od wątpliwości narosłych w przeszłości
                        wokół osoby "Ognia", trzeba mieć świadomość, że walczył on o niepodległość -
                        mówił Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, podczas otwarcia
                        sympozjum.

                        - Żołnierze podziemnej walki niepodległościowej po zakończeniu II wojny
                        światowej nie mogli wrócić do normalnego życia. Często otwierały się przed nimi
                        bramy więzień, a tam - nierzadko - czekała na nich szubienica bądź pluton
                        egzekucyjny. Ofiary więzień nazywano bandytami. Propaganda komunistyczna
                        zafałszowała rozum, pamięć, słowo - mówił Robert Kowalski, prezes nowotarskiego
                        oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, które wraz z Instytutem Pamięci
                        Narodowej w Krakowie jest jej głównym organizatorem.


                        Prezes IPN Janusz Kurtyka objął patronatem konferencję dotyczącą "Ognia"

                        Na otwarcie sympozjum, które odbyło się w Miejskim Ośrodku Kultury, przybyli
                        syn Józefa Kurasia "Ognia" - Zbigniew oraz Stanisław Sulka "Nosek" i Edward
                        Klempka "Węgorz" - żołnierze, którzy należeli do oddziału "Ognia". Byli m.in.
                        przedstawiciele władz samorządowych oraz posłowie na Sejm. - Chcielibyśmy, aby
                        konferencja stała się jednym z etapów przywracania społecznej pamięci Podhala,
                        gdzie major NKWD wciąż pozostaje honorowym obywatelem Nowego Targu, a żołnierze
                        Konfederacji Tatrzańskiej oraz ludzie "Ognia" wciąż są wyklęci. Eugeniusz
                        Zajączkowski, wiceburmistrz Nowego Targu: - Mam nadzieję, że dzięki
                        przedsięwzięciom takim, jak ta konferencja, będą opadać emocje, które nie są
                        dobrym czynnikiem w ocenie, zwłaszcza tamtych, gorących dla Podhala czasów.
                        Krzysztof Faber, starosta powiatu nowotarskiego: - Myślę, że kręte ścieżki
                        historii Podhala mogą zostać wyprostowane poprzez organizowanie takich
                        konferencji.

                        Patronat honorowy nad sympozjum objęli Kazimierz Ujazdowski, minister kultury i
                        dziedzictwa narodowego, oraz Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci
                        Narodowej. (AGN)

                        Bajako, niedługo bedzie wyniesiony na ołtorze...No wiecie, wiecie cego to my
                        docekali sie. Bandytom pomniki, konferencje.Fto robi? Tacy sami, cy jako?
                        • Gość: Ciupazka Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen IP: *.it-net.pl 12.03.07, 10:18
                          Czy Józef Kuraś był antysemitą? Jakie były kulisy jego ostatniej walki? Kto
                          doniósł na niego do UB? Czy partyzant doczeka się pełnej rehabilitacji?
                          Odpowiedzi na te pytania szukano w Nowym Targu.

                          Prawda o "Ogniu"

                          W Nowym Targu zakończyła się wczoraj trzydniowa, ogólnopolska konferencja
                          naukowa "Wokół legendy ťOgniaŤ. Opór przeciw zniewoleniu: Polska-Małopolska-
                          Podhale". W konferencji wzięli udział naukowcy i pracownicy IPN.

                          Autorzy kilkudziesięciu referatów nie unikali tematów trudnych. Z ich ust
                          padały nie tylko pseudonimy, również nazwiska konfidentów bezpieki, którzy
                          przyczynili się do rozbicia oddziałów "Ognia" i "Wiarusów". Trudno się więc
                          dziwić, że dyskusja była niezwykle gorąca. Krakowski IPN oraz Polskie
                          Towarzystwo Historyczne oddział w Nowym Targu zamierzają wydać drukiem
                          materiały z tego niezwykle ciekawego spotkania.

                          Przedstawiając stosunek Józefa Kurasia do mniejszości narodowych, dr Julian
                          Kwiek z Wydziału Nauk Społecznych AGH podkreślił, że stosunek "Ognia" do
                          Słowaków, którzy tuż po wojnie domagali się przyłączenia Spiszu i Orawy do
                          Czechosłowacji, wynikał z jego głębokiego patriotyzmu i z tego, że "on czuł się
                          gospodarzem tego terenu".

                          Co do zarzutów o antysemityzm "Ognia" dr Kwiek przyznał, że stosunek Józefa
                          Kurasia do Żydów był negatywny, bo uważał ich za popleczników nowego ustroju.
                          Referent zaznaczył jednak, że nie ma dowodów na to, iż "Ogień" czy jego
                          żołnierze mają cokolwiek wspólnego z odnotowanymi wówczas przypadkami śmierci
                          obywateli żydowskiego pochodzenia.

                          W jednym przypadku - śmierci 5 Żydów jadących samochodem w Waksmundzie,
                          zatrzymanych przez jednego z "ogniowców", szczegółowa analiza dokumentów
                          wykazała, że pierwszy otworzył ogień kierowca samochodu.

                          Ogromne emocje towarzyszyły wystąpieniu kolejnego z referentów - Roberta
                          Rubachy z krakowskiego oddziału IPN. Przedstawił on kulisy ostatniej
                          walki "Ognia" i operacji UB, która doprowadziła do jego śmierci. Ujawnił nie
                          tylko pseudonimy, ale także nazwiska konfidentów, którzy przyczynili się do
                          ujęcia "Ognia". Niektórzy żyją do dziś. Okazuje się, że agentka o
                          pseudonimie "Wanda" (po śmierci "Ognia" zamieszkała w Krakowie) pracowała dla
                          bezpieki, będąc "cennym źródłem informacji" aż do 1957 r.

                          Według dr. Macieja Korkucia z krakowskiego oddziału IPN problem "Ognia" i jego
                          żołnierzy, a także innych zgrupowań, które walczyły z komunistami tuż po
                          wojnie, polegał na tym, że "to była partyzantka przegrana". Dr Korkuć,
                          prowadząc jako historyk swoje prace badawcze na Podhalu, musiał odpowiadać
                          m.in. na pytania: "A co my z tych partyzantów mieliśmy?".

                          - Otóż powtórzę to, co wielokrotnie pisałem, że dzięki takim ludziom
                          jak "Ogień" i jego żołnierze przez co najmniej dwa lata komunistyczna władza
                          miała problem z opanowaniem Podhala, że tu miał miejsce przynajmniej czasowy
                          paraliż systemu, którego zdeklarowanym wrogiem był "Ogień" i zdecydowana
                          większość miejscowej ludności - mówił dr Korkuć.

                          Sala Miejskiego Ośrodka Kultury w Nowym Targu była wypełniona niemal do
                          ostatniego miejsca. Przeważali sympatycy "Ognia" i jego działalności. Wiadomo
                          jednak, że nie wszyscy mieszkańcy Podhala są piewcami jego legendy. Opinie i
                          jednych, i drugich przedstawiła Katarzyna Mlekodaj z UJ.

                          Burzliwą dyskusję na temat społecznej pamięci o "Ogniu" trafnie podsumowała dr
                          Ewa Kurek z Wyższej Szkoły Umiejętności z Kielc, autorka referatu, w którym
                          porównywała "Ognia" z partyzantem o pseudonimie "Zapora" - symbolem chłopskiego
                          oporu przeciwko komunistom na Lubelszczyźnie.

                          - Przestańcie tego "Ognia" rozliczać ze skonfiskowanych krów i świń. To byli
                          partyzanci, oni musieli coś jeść. Słuchajcie historyków, a nie rodzinnych
                          opowieści jak to "Ogień" wydał wyrok śmierci na wujka czy dziadka. Jak wynika z
                          zachowanych dokumentów "Ogień" karał śmiercią donosicieli i zwykłych zbójów. A
                          nasi wujowie czy dziadowie nie zawsze byli święci - te słowa dr Kurek
                          nagrodzono brawami.

                          Dr Kurek zakończyła swoje wystąpienie stwierdzeniem, że jest niemal pewna,
                          iż "Ogień", podobnie jak opisywany przez nią partyzant "Zapora", doczeka się
                          pełnej rehabilitacji również u tych, którzy dziś są jego przeciwnikami.
                          GRAŻYNA STARZAK (Dz.P.)

                          Zolezy w cyik ocak...I w tym ostatnim stwierdzeniu nie byłabyk tako pewno.Haj!
                          Poraj to Twój temat? Hehe.
                          • antyubek Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen 12.03.07, 19:46
                            Zacznę od końca .Nikt "Ognia"nie rozlicza ze świnek i krówek , wystarczy
                            rozliczyć go z wielu niewinnych ofiar , które straciły życie z jego rąk , albo
                            dzięki jego działalności.Pani referentka bezcześci pamięć ludzi , którzy leżą w
                            zbiorowej mogile na cmentarzu w Waksmundzie.Pewnie nawet nie wie , że leżą tam
                            członkowie Konfederacji Tatrzańskiej pomordowani przez Niemców i nad którymi
                            odbywa się apel poległych w czasie mszy za "Ognia".Dziwnym trafem nikt z IPN-u
                            nie wspomina o czasie okupacji , roli "Ognia" oraz fakcie ,że Waksmund "Ogniowi
                            zawdzięcza właśnie te mogiły ,dwie pacyfikacje oraz ponad 30 osób w obozach , a
                            po wojnie miano "karnej wsi".Bardzo ciekawa jest postać brata "Ognia" -
                            Wojciecha Kurasia. W czasie ,gdy Józef Kuraś"Ogień" był dowódcą partyzantów i
                            za jakikolwiek z nim związek groziła kula w łeb -Wojciech był sołtysem
                            Waksmunda , wysyłał kontrybucje dla Niemców oraz przy okazji pozbywał się
                            niewygodnych dla brata osób.Więc nazywanie ofiar ognia konfidentami jest co
                            najmniej nie na miejscu chyba ,że obowiązują różne kryteria dla różnych
                            osób.Mieszkańcy Waksmunda są zrozpaczeni , gdyż różni pseudo-historycy
                            prześcigają się w wymyślaniu coraz to innych zasług "Ognia" i coraz innych
                            obelg w stosunku do nich.Zyje jeszcze kobieta do której strzelił osobiście oraz
                            jej mąż , który woził Kurasia ostatniego dnia jego życia.Ostatnia walka Kurasia
                            zaczęła się od litrowej butelki wódki u "Tomusiów", przez Jana
                            Ligęzę "Kupcyka", gdzie był już tak pijany ,że leżał bez świadomości. Gdyby
                            Waksmundzianie byli konfidentami w tym momencie mogli zawołać UB-ków , którzy
                            aresztowali jego kompana ps.Potrzask i przebywali w jego kryjówce u sąsiada
                            Jana Ligęzy. Zamiast tego po ocknięciu się Kurasia niedaleki sąsiad Waksmundzki
                            na jego rozkaz odwiózł go wraz z towarzystwem do Ostrowska zahaczając jeszcze
                            po drodze o kilka domów.W Ostrowsku zakończyła się "ostatnia walka "Ognia"
                            strzałem w łeb.Tragiczne jest , że historię tworzy się na podstawie wypowiedzi
                            takich pań z Kielc a nie naocznych świadków.
                              • Gość: antyubek Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 21:33
                                Mieszkam w Waksmundzie , na konferencji byłem , takich bzdur w życiu bym nie
                                wymyślił jakie tam słyszałem.Ludzie z Waksmunda nie chcą "Ognia"zgnoić jak to
                                się robi z nimi , chcą by pozwolono im w końcu zapomnieć koszmar czasu wojny i
                                po wojnie. Wszyscy doskonale wiedzą jakim był człowiekiem , nikt jego rodziny
                                nie szykanuje, wręcz przeciwnie wszyscy się ich boją.Waksmundzianie nie milczą
                                ze wstydu , tylko ze strachu iż każde słowo sprzeciwu powoduje falę obelg i
                                pomówień ze strony Kurasiów i Kolasów.Kurasie miesiąc temu uparli się ,by
                                zrobić referendum w sprawie imienia naszej szkoły.Wyniki:na ponad 800 osób
                                głosujących 89 było za ich propozycją .Wyniki mówią same za siebie.Nie
                                rozumiemy, po co ta sprawa po 60 latach znowu jest rozgrzebywana , po co
                                przydaje się bólu i cierpienia ludziom , którzy widzieli śmierć swoich
                                bliskich .Waksmund chce świętego spokoju , ale nie można milczeć ,gdy
                                wszystkich mieszkańców oprócz rodziny "Ognia" i jego bandy nazywa się
                                konfidentami.Zaznaczam ,że żaden dziennikarz nie chce rozmawiać z naocznymi
                                świadkami , a pani Mlekodaj , która rozmawiała z Mroszczakami całkowicie
                                wypaczyła ich słowa.Każdy wywiad polega na gloryfikowaniu "Ognia" i ośmieszaniu
                                jego przeciwników.Warto wiedzieć ,iż żyjący świadkowie wydarzeń nie mają na
                                swoich nazwiskach nawet jednej plamy.
                                • Gość: antyubek Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 21:50
                                  W tej chwili przyszło mi do głowy , że gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o
                                  kasę.I jeszcze jedna sprawa , która mnie zaintrygowała na tych
                                  odczytach.Myślałem , że krewni "Ognia" będą solidarnie siedzieć obok siebie i
                                  promienieć szczęściem , a tu pomyłka - każda rodzina siedziała dosłownie w
                                  innym miejscu i ze skwaszoną miną. Natomiast Waksmundzianie w przeciwieństwie
                                  do nich są zgodni i zjednoczeni jak nigdy.
                                  • ciupazka Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen 13.03.07, 10:43
                                    Przecie ta ubecka swita sama se daje swiadectwo o sobie do dzisiok, klapki na
                                    ocak , bohaterzy tamtyk i pozniejsyk stalinowskik casow, jako z koziej d..
                                    traba. Do dzisiok som jest i macom, ka ino mogom,haj. Paranoja i telo. Majom
                                    okazyje do Zakopanego pojechac,klaniac sie Ogniowi na parceli Zydow, bajako,
                                    toto wej toto. Tego my sie docekali, konferencje za naskie dudki robic i
                                    cyganstwo na kozdym kroku. Na co licom, na dudki z UE, cel... dalyj judzynie
                                    pomiedzy ludziami i telo.
                                    • Gość: Ciupazka Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen IP: *.it-net.pl 13.03.07, 14:59
                                      I to mo być wiarygodne?

                                      "W 1945 r. oddział partyzantów Józefa Kurasia "Ognia" rozbił Powiatowy Urząd
                                      Bezpieczeństwa w Nowym Targu. Wczoraj na nowotarskim Rynku znowu rozległy się
                                      strzały i odgłosy eksplozji. Odżyła historia.

                                      Wokół Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa przechadzają się wolnym krokiem dwaj
                                      wartownicy. Przystają, zapalają papierosy. Nagle ciszę przerywa warkot silnika.
                                      Z auta wysiadają ubecy, wyrzucają na chodnik zakrwawionych zakładników -
                                      ludzi "Ognia". Po aresztowaniu "ogniowców" przed Urzędem Bezpieczeństwa zalega
                                      cisza.

                                      Nagle na Rynek wbiega grupa 30 partyzantów. Rozlegają się strzały i wybuchy
                                      granatów. Ginie wartownik. Partyzanci okrążają urząd, atakują funkcjonariuszy
                                      milicji, wbiegają do środka. Wyprowadzają kapitana UB. Kopią go, każą mu
                                      klęczeć. - Zgnijesz, ty sowiecka gnido! - rozlegają się okrzyki. - Niech
                                      żyje "Ogień"! A do wyprowadzanych z urzędu przetrzymywanych przez milicję
                                      mieszkańców Podhala: - Jesteście wolni!

                                      W czasie autentycznej akcji zginęło czterech funkcjonariuszy UB.

                                      Rekonstrukcja przygotowana została przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji
                                      Historycznej "Wrzesień '39" z Krakowa, Grupę Rekonstrukcji "Barka" Łódź,
                                      Polskie Towarzystwo Historyczne Odział Nowy Targ. Stanowiła zakończenie
                                      trzydniowej ogólnopolskiej konferencji naukowej "Wokół legendy ťOgniaŤ. Opór
                                      przeciw zniewoleniu. Polska - Małopolska - Podhale 1945 - 1956", zorganizowanej
                                      przez PTH Oddział Nowy Targ oraz Instytut Pamięci Narodowej Oddział w
                                      Krakowie."
                                      (AGN)

                                            • Gość: Ciupazka Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen IP: *.it-net.pl 14.03.07, 08:05
                                              Pódzies i Ty do Muzeum "Ognia", hehe...Nowy Targ mo Cele Lenina i tym sie
                                              szczyci, teroz jest szansa na MUZEUM "Ognia"! Nie wierzys? Cytuje za
                                              Dz.Polskim, hehe:

                                              Muzeum "Ognia"?

                                              Czy w Nowym Targu powstanie Muzeum Józefa Kurasia "Ognia"? Z wnioskiem o
                                              powołanie takiej instytucji zwrócili się do władz powiatu nowotarskiego oraz
                                              miasta Nowego Targu uczestnicy ogólnopolskiej konferencji naukowej "Wokół
                                              legendy Ognia", która odbywała się w Nowym Targu.

                                              Inicjatorem wniosku jest Bolesław Dereń, autor biografii partyzanta z Podhala.

                                              - Uczestnicy ogólnopolskiej konferencji naukowej (...) zwracają się do władz
                                              miasta Nowego Targu i powiatu nowotarskiego z wnioskiem o powołanie Oddziału
                                              Muzealnego Józefa Kurasia "Ognia" przy Muzeum Okręgowym w Nowym Targu. Zadaniem
                                              oddziału będzie gromadzenie, zabezpieczanie przed zniszczeniem lub zapomnieniem
                                              oraz opracowanie pamiątek po Józefie Kurasiu "Ogniu" i jego żołnierzach oraz
                                              upowszechnianie treści patriotycznych zwłaszcza na Podhalu - czytamy we
                                              wniosku.

                                              - Został on odczytany pierwszego dnia konferencji oraz na jej zakończenie. Nie
                                              zgłoszono żadnych sprzeciwów ani uwag, uważamy więc, że został przyjęty. Naszym
                                              krokiem jako organizatorów konferencji będzie przekazanie wniosku w najbliższym
                                              czasie władzom miasta oraz powiatu, ponieważ jeszcze do nich nie dotarł - mówi
                                              Robert Kowalski, prezes Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział Nowy Targ.

                                              Podkreśla, że tylko dwa wydarzenia historyczne z Podhala zapisały się w
                                              historii Polski - powstanie chchołowskie oraz podziemna działalność
                                              partyzantów "Ognia".

                                              Józef Kuraś w czasie II wojny światowej był partyzantem, a po zakończeniu wojny
                                              uczestnikiem ruchu oporu wobec władzy komunistycznej. W 1943 roku Niemy
                                              zamordowali jego pierwszą żonę, 2,5-letniego syna oraz ojca. Kuraś przyjął
                                              wówczas pseudonim "Ogień". W marcu 1945 roku został szefem Powiatowego Urzędu
                                              Bezpieczeństwa w Nowym Targu, ale kilka tygodni później uciekł, by w
                                              zgrupowaniu "Błyskawica" działać w ruchu oporu walczącym z władzą
                                              komunistyczną. Zginął w 1947 roku w wyniku ofensywy na dom w Ostrowsku.
                                              Osaczony przez UB, śmiertelnie postrzelił się w głowę. (AGN)

                                              Tym im rozum odebrało, proponuje świątynię p.w. UB-eka "Ognia" wybudować
                                              i pielgrzymki partyji z Radyja Maryja z Oćcem Dyrechtorem do Nowego Targu
                                              prowadzić, hehe. Chyci?



                                              • Gość: antyubek Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 21:11
                                                Ciekawe . Można by takowe muzeum zorganizować w Waksmundzie. Zwolnił się cały
                                                budynek starej szkoły i ciekawe czemu "ogniowcy" nie poddali takiej propozycji
                                                na zebraniu wiejskim u nas. Zdaje się ,że się zlękli tego , iż mogliby zostać
                                                tam pierwszymi eksponatami.Waksmundzianie zwierają szyki i może być , że
                                                czciciele nowego "bożka" mogą popłynąć.No ale nie wyprzedzajmy faktów.Całe to
                                                zamieszanie oparte jest na niepełnych informacjach . Na szczęście żyją jeszcze
                                                wiarygodni świadkowie. A propos pamiątek , to może im ich zabraknąc , gdy będą
                                                robić po szkołach gazetki .W Waksmundzie dyrektor zrobił osobiście w piątek
                                                wieczór , a w poniedziałek w południe nieznany sprawca ukradł mu ją.Może chciał
                                                sobie zrobić prywatne muzeum ?
                                                  • Gość: onufry Re: Wokół legendy "Ognia". Opór przeciw zniewolen IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.07, 22:50
                                                    Korkuć napisał w swojej pracy
                                                    "Dla komunistów, którzy władzę w Polsce zawdzięczali brutalnej interwencji i
                                                    militarnemu oraz politycznemu wsparciu Związku Sowieckiego, był on jednym z
                                                    najbardziej znienawidzonych dowódców podziemia w całej Polsce. Dla ludzi
                                                    walczących o Polskę niepodległą „Ogień” stał się symbolem bohaterskiego oporu
                                                    przeciw zniewoleniu i instalowaniu obcych rządów. Stefan Korboński, pełniący w
                                                    1945 roku obowiązki Delegata Rządu RP na Kraj nazwał go „Królem Podhala”
                                                    i „tatrzańskim Janosikiem dwudziestego wieku, którego sława na Podhalu żyć
                                                    będzie przez wiele lat przekazywana z pokolenia na pokolenie”.

                                                    www.zakopianskibazar.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=70&Itemid=31
                                                  • ciupazka Re: "Syćka winowaci" legendy "Ognia"- 26.03.07, 09:01
                                                    Członkowie nowotarskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego wybrali
                                                    nowe władze. Prezesem zarządu wybrany został po raz drugi Robert Kowalski.
                                                    Nowotarski oddział PTH od 3 lat prowadzi na terenie Podhala, Spisza i Orawy
                                                    wielowymiarową działalność naukową polegającą m.in. na organizowaniu
                                                    konferencji, badań terenowych, wystaw i wydawaniu publikacji.

                                                    Robert Kowalski to nowotarżanin, inicjator powołania nowotarskiego oddziału
                                                    PTH, członek Zarządu Głównego PTH, założyciel Komisji Historii Wojskowości.Jest
                                                    organizatorem wielu konferencji naukowych, wystaw historyczno-modelarskich,
                                                    redaktorem Prac Komisji Historii Wojskowości, inicjatorem wydawania
                                                    Podhalańskich Monografii Historycznych.

                                                    Wiceprezesem ds. naukowych został wybrany - również po raz drugi - dr Krzysztof
                                                    Wielgus z Krakowa - pracownik naukowy Politechniki Krakowskiej, architekt
                                                    krajobrazu, rzeczoznawca Ministerstwa Kultury w zakresie ochrony zabytków,
                                                    jeden z inicjatorów Małopolskiego Szlaku Historii Lotnictwa i Historii
                                                    Fortyfikacji. Na stanowisku wiceprezesa ds. wydawniczych Krzysztofa Kopera
                                                    zastąpił Piotr Sadowski z Pcimia - dr geografii, wykładowca Podhalańskiej
                                                    Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, prowadzący w oddziale nowotarskim PTH
                                                    prace terenowe, autor licznych publikacji w zakresie historii i geografii,
                                                    przewodnik beskidzki oraz autor przewodników.

                                                    Sekretarzem zarządu wybrana została Jagoda Kurkowska ze Szczawnicy -
                                                    bibliotekoznawca (na co dzień pracująca w Bibliotece Pedagogicznej w Nowym
                                                    Targu), przewodnik beskidzki. Wcześniej funkcję tę pełniła Beata Kowalik.
                                                    Zmiana zaszła także na stanowisku skarbnika. Krzysztofa Leśniowskiego zastąpił
                                                    Wojciech Batkiewicz z Nowego Targu, zajmujący się historią XIX-wiecznego
                                                    Podhala. Na członków zarządu wybrani zostali: Elżbieta Geryszewska z Nowego
                                                    Targu, historyk, nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 11 (prowadzi w szkole Izbę
                                                    Regionalną), zajmująca się dziejami I Pułku Strzelców Podhalańskich AK,
                                                    współautorka konkursu internetowego "Regiony Polski - Małopolska"; oraz
                                                    Bronisław Chowaniec-Lejczyk z Poronina - historyk, nauczyciel, członek Związku
                                                    Podhalan, specjalizujący się w historii nowożytnej Podhala, Spisza i Orawy,
                                                    członek kolegium redakcyjnego Podhalańskiej Oficyny Wydawniczej.

                                                    Do Komisji Rewizyjnej wybrani zostali: Jan Maria Kac-win, Paweł Pietrzak,
                                                    Tomasz Jastrzębski.

                                                    Oddział liczy obecnie 39 osób, nie tylko z Nowego Targu, ale także m.in. z:
                                                    Krakowa, Wieliczki, Zakopanego, Poronina. Nowotarski Oddział PTH powołany
                                                    został w styczniu 2003 roku przez działaczy Komisji Historii Wojskowości. Jego
                                                    działalność to praca naukowa, badawcza i edukacyjna; organizowanie sympozjów,
                                                    konferencji, wystaw, wydawanie publikacji. To zarówno wielogodzinne wyprawy w
                                                    gorczańskie ostępy w poszukiwaniu szczątków samolotów z czasów II wojny
                                                    światowej, jak również organizowanie wystąpień naukowych o skali
                                                    ogólnopolskiej.

                                                    - Uważam, że najważniejszy w naszej dotychczasowej działalności jest fakt, że
                                                    udało nam się zaistnieć w świadomości mieszkańców, samorządów, organizacji
                                                    naukowych i społecznych - mówi prezes zarządu Robert Kowalski.

                                                    Wśród najważniejszych inicjatyw pierwszej kadencji wymienia on podpisanie
                                                    deklaracji współpracy w grudniu 2004 roku z najważniejszymi organizacjami
                                                    regionalnymi działającymi w południowej Małopolsce: Związkiem Podhalan,
                                                    Związkiem Polskiego Spisza i Towarzystwem Przyjaciół Orawy. - Zorganizowaliśmy
                                                    razem 3 konferencje naukowe, promocje książek. Zajęliśmy również wspólne
                                                    stanowiska - w sprawie tzw. polskich obozów śmierci oraz goralenvolku - mówi.

                                                    Jedną z najważniejszych spośród kilkudziesięciu inicjatyw nowotarskiego
                                                    oddziału PTH jest projekt "Umocnienia polowe na Podhalu, Spiszu, Orawie w
                                                    Pieninach oraz Beskidzie Średnim" realizowany od 2003 roku wspólnie z Kołem
                                                    Studenckim "Architektura Militaris" Politechniki Krakowskiej oraz Towarzystwem
                                                    Przyjaciół Fortyfikacji. Efektem wielu wypraw badawczych są odkrycia m.in.
                                                    reliktów nieznanej austro-węgierskiej linii umocnień, biegnącej od Krakowa do
                                                    Chochołowa, a także XVIII-wiecznego wału granicznego w Paśmie Podhalańskim.

                                                    Ostatnim zakrojonym na ogólnopolską skalę przedsięwzięciem było zorganizowanie
                                                    przez nowotarski oddział PTH we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej
                                                    Oddział Kraków konferencji naukowej "Legenda ťOgniaŤ. Opór przeciw zniewoleniu.
                                                    Polska - Małopolska - Podhale 1945-1956".

                                                    W obecnej kadencji nowotarski oddział PTH zamierza nie tylko kontynuować
                                                    dotychczasową działalność badawczą, naukową i wydawniczą, ale ma zamiar
                                                    zrealizować kilka nowych pomysłów. Do nich należy m.in. powołanie historycznej
                                                    grupy rekonstrukcyjnej. - Chcemy historię uczynić bliższą ludziom, pokazać ją w
                                                    sposób żywy i interesujący - mówi Robert Kowalski. (AGN)

                                                    Rekonstrukcja wydarzeń z 1945 roku na nowotarskim rynku - atak partyzantów na
                                                    Powiatowe Biuro UB. Prezes nowotarskiego oddziału PTH Robert Kowalski w roli
                                                    kapitana UB leży na ziemi.
                                                    Robert Kowalski - inicjator powołania nowotarskiego oddziału PTH, prezes
                                                    zarządu pierwszej i drugiej kadencji
                                                  • Gość: antyubek Re: "Syćka winowaci" legendy "Ognia"- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.07, 07:27
                                                    Może mnie ktoś oświeci w jakim państwie żyjemy? Od miesiąca prosimy IPN o
                                                    wyjaśnienie , dlaczego nikt nie zebrał relacji żyjących świadków ostatnich dni
                                                    życia "Ognia" i nie ma żadnej reakcji z ich strony.Czyżby jego nowa legenda już
                                                    się uprawomocniła ? Może nowe władze PTH w Nowym Targu postarają się o rzetelne
                                                    wyjaśnienie paradoksalnej dla Nas sprawy ?
                                                  • Gość: Ciupazka Re: Nie gloryfikować "Ognia" IP: 84.201.213.* 28.04.07, 10:01
                                                    Moze ik inni oświycom...Orawiacy i Śpisz, ftorzy fest protestujom prociw
                                                    gloryfikacji Józefa Kurasia "Ognia"

                                                    Plenum Zarządu Głównego Towarzystwa Słowaków w Polsce z zaniepokojeniem
                                                    przyjęło informacje o działaniach Instytutu Pamięci Narodowej i Rady Ochrony
                                                    Pamięci Walk i Męczeństwa, gloryfikujących postać Józefa Kurasia "Ognia", mimo
                                                    że w dziejach Spisza i Orawy (w latach 1945-47) zapisał się on jednoznacznie
                                                    negatywnie jako prześladowca słowackiej mniejszości narodowej (zabójstwa,
                                                    pobicia, wysiedlenia, kontrybucje, rabunki itp.) - czytamy w uchwale przyjętej
                                                    przez Plenum Zarządu Towarzystwa Słowaków w Polsce. Jednocześnie Plenum "zwraca
                                                    się do kompetentnych organów z wnioskiem o wszczęcie - przez Sekcję
                                                    Prokuratorską Instytutu Pamięci Narodowej - śledztwa w zakresie przestępczej
                                                    działalności Kurasia oraz o opublikowanie wszelkich dostępnych dokumentów
                                                    dotyczących działalności Józefa Kurasia na Spiszu, Orawie i Podhalu".
                                                    Zarząd Główny Towarzystwa Słowaków w Polsce zwrócił się do Instytutu Pamięci
                                                    Narodowej z wnioskiem o wszczęcie śledztwa w sprawie "przestępczej
                                                    działalności" Józefa Kurasia "Ognia", partyzanta z Podhala, w stosunku do
                                                    mniejszości słowackiej.

                                                    - Do zadań Instytutu Pamięci Narodowej należy przeprowadzanie śledztw w
                                                    sprawach zaniechanych z przyczyn politycznych w danym okresie, co było
                                                    elementem systemu komunistycznego. Wszystkie sprawy, które mogły być
                                                    wykorzystane w propagandzie przeciwko Józefowi Kurasiowi były przez
                                                    komunistyczny wymiar sprawiedliwości podejmowane. Nie ma tu miejsca na nowe
                                                    odkrycia - tłumaczy dr Maciej Korkuć z krakowskiego Oddziału Instytutu Pamięci
                                                    Narodowej. - Działacze słowaccy w tamtym okresie dążyli do tego, by oderwać
                                                    polski Spisz i Orawę od Polski. Działania "Ognia", nazywane przez Towarzystwo
                                                    Słowaków w Polsce antysłowackimi, były działaniami na rzecz Polski. Ogień był
                                                    patriotą swojego kraju, a komunistyczna propaganda uważała to za okoliczność
                                                    zwiększającą jego popularność.

                                                    Dr Maciej Korkuć: - Podobną negatywną ocenę antypolskiej działalności Słowaków
                                                    prezentowali wszyscy Polacy, także Kościół oraz oficjalne władze powiatu
                                                    nowotarskiego, od września 1945 roku zarządzanego przez starostę z
                                                    Mikołajczykowskiego PSL-u. Zarówno polska ludność, jak i partyzanci mieli
                                                    świadomość skrajnie antypolskiej działalności Słowaków na Spiszu i Orawie w
                                                    latach wcześniejszych, w tym z udziałem Słowaków z profaszystowskiej Hlinkowej
                                                    Gardy. Być może nadszedł czas, żeby Słowaków zapytać oficjalnie o obywateli
                                                    polskich, którzy zginęli z rąk słowackich od września 1939 roku? (AGN)

                                                    Zarząd Główny Towarzystwa Słowaków w Polsce zwrócił się do Instytutu Pamięci
                                                    Narodowej z wnioskiem o wszczęcie śledztwa w sprawie "przestępczej
                                                    działalności" Józefa Kurasia "Ognia", partyzanta z Podhala, w stosunku do
                                                    mniejszości słowackiej.

                                                    Moze nas IPN tyz przejrzy wreście na ocy?
                                                  • Gość: ciupazka Re: Nie gloryfikować "Ognia" IP: 84.201.213.* 17.05.07, 14:11
                                                    "Ambasador Izraela był zbulwersowany sprawą pomnika Józefa Kurasia i jego
                                                    partyzantów

                                                    Już prawie rok mija od odsłonięcia w Zakopanem pomnika legendarnego partyzanta,
                                                    Józefa Kurasia „Ognia” i jego żołnierzy, a wciąż nie milkną kontrowersje wokół
                                                    tej historycznej postaci. Tym razem postumentem zainteresował się sam ambasador
                                                    Izraela. Ze słów burmistrza Zakopanego wynika, że dyplomata był zbulwersowany
                                                    całą sprawą. Tymczasem były burmistrz Zakopanego Piotr Bąk uważa za rzecz
                                                    nieprawdopodobną, aby wysoki dyplomata w oficjalnej rozmowie wyrażał takie
                                                    opinie.
                                                    Nie milkną dyskusje wokół Józefa Kurasia „Ognia”, legendarnego partyzanta z
                                                    Podhala. Jesienią ubiegłego roku w centralnym punkcie Zakopanego uroczyście
                                                    odsłonięto pomnik zarówno dowódcy oddziału, jak i jego żołnierzy. Na
                                                    uroczystości był sam prezydent RP Lech Kaczyński. Ale postawienie pomnika nie
                                                    zakończyło sporów wokół działalności „Ognia”. – W poniedziałek gościliśmy w
                                                    Zakopanem ambasadora Izraela – mówi burmistrz Janusz Majcher. – Dyplomata
                                                    przede wszystkim interesował się śledztwem w sprawie tragicznej śmierci
                                                    dziewczynki na Gubałówce. Ale interesował się również pomnikiem Józefa Kurasia,
                                                    który w Zakopanem ostatecznie stanął. Mówiąc delikatnie był całą sprawą
                                                    zbulwersowany. Mogę domniemywać, że ambasador podejmie jakieś działania w tej
                                                    sprawie. Bardzo możliwe, że razem z ambasadorem Słowacji, który jak wiem ma
                                                    podobne zdanie na temat działalności Józefa Kurasia na Podhalu. Ja pomnik
                                                    odziedziczyłem po poprzedniku i fakt jest taki, że stoi w centrum miasta.
                                                    Pomnik Józefa Kurasia „Ognia” powstał, gdy burmistrzem Zakopanego był Piotr
                                                    Bąk. Były burmistrz jest zaskoczony reakcją ambasadora Izraela.
                                                    – Wydaje mi się to nieprawdopodobne, aby coś takiego powiedziano – mówi
                                                    poproszony o komentarz Piotr Bąk. – Nie wydaje mi się, aby dyplomaci tak
                                                    poważnych państw jak Izrael zajmowali się takimi sprawami. Trzeba pamiętać, że
                                                    pomnik powstał dzięki fundacji, która upamiętnia żołnierzy polski podziemnej. A
                                                    o tym dlaczego zdecydowaliśmy o budowie pomnika mówił podczas odsłonięcia
                                                    historyk Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i
                                                    Męczeństwa. Wydarzenie zaszczycił swoją obecnością Prezydent RP. To powinno
                                                    rozwiewać jakiekolwiek wątpliwości i zagwarantować, że pomnik upamiętnia
                                                    właściwych ludzi. Myślę, że właśnie wtedy, gdy planowano i budowano pomnik, był
                                                    czas na dyskusje wokół całej sprawy. Być może jakąś uwagę ambasador zrobił w
                                                    prywatnej rozmowie i nie jest to jego oficjalne stanowisko.
                                                    Zapewne wkrótce przekonamy się, czy rzeczywiście ambasador Izraela będzie
                                                    czynić jakiekolwiek kroki w sprawie pomnika Józefa Kurasia „Ognia” pod Tatrami.
                                                    Na razie dużo mówi się właśnie m.in. na temat ewentualnego protestu Słowacji w
                                                    tej kwestii."

                                                    Przemek Bolechowski - Gazeta Krakowska
                                                    zakopane.naszemiasto.pl/wydarzenia/730219.html
                                                    Hehe, teroz widać te hrube nici , ftorymi to było syte... przed wyborami,
                                                    a teroz skadajom to syćko na Bąka? Jancykrysty te Zydy, do tego z piekła
                                                    rodem i telo. No wiycie, wiycie, tak sie dac nabrac na Podhalu na "bohatera"
                                                    Podhala J. Kuronia ps. "Ogień". On Wos jesce i po śmierzci popiece, bajako.
                                                  • Gość: ciupazka Re: Nie gloryfikować "Ognia" IP: *.it-net.pl 10.07.07, 13:09
                                                    Cytuję;
                                                    "Jednym z bardziej znanych dowódców partyzantki był Józef Kuraś (1915-1947), do
                                                    1943 r. ps. Orzeł, później ps. Ogień . Pochodził z Waksmunda koło Nowego Targu,
                                                    z wielodzietnej rodziny chłopskiej, która przed wojną była związana z ruchem
                                                    ludowym. W 1941 r. Józef Kuraś wstępuje do pierwszej lokalnej organizacji
                                                    podziemnej - Konfederacji Tatrzańskiej. 29 czerwca 1943 r. zamaskowani sprawcy
                                                    napadają na dom Kurasia, mordują jego żonę, trzyletniego syna i starego ojca.
                                                    Wtedy Józef Kuraś zmienia swój pseudonim na Ogień.

                                                    W 1943 roku jego skromny jeszcze oddział wchodzi do Armii Krajowej. Pod
                                                    koniec roku bezpośrednią komendę nad oddziałem przejmuje porucznik Zawisza,
                                                    który popada w konflikt ze swoim zastępcą Ogniem. W grudniu 1943 pod
                                                    nieobecność dowódcy Ogień Zabiera partyzantów do Ochotnicy, a po ich śladach
                                                    obóz dobywają Niemcy. Ta samowola stała się powodem wydania na Ognia wyroku
                                                    śmierci przez AK. Nigdy nie próbowano go wykonać, a po pewnym czasie dowódca
                                                    zgrupowania AK na Podhalu umorzył wobec Ognia wszelkie śledztwa. W 1944 r.
                                                    Ogień utworzył oddział Ludowej Straży Bezpieczeństwa, politycznie
                                                    podporządkowany nowotarskiej strukturze Polskiego Stronnictwa Ludowego. 22
                                                    stycznia 1945 Armia Radziecka wyzwoliła Nowy Targ. Oddział Ognia zszedł do
                                                    miasta i przekształcił się w Milicję Obywatelską. W lutym Józef Kuraś pojechał
                                                    do Lublina i do Warszawy. Wrócił niezadowolony z rozwoju sytuacji w Polsce.
                                                    Kiedy w kwietniu doszło do próby jego aresztowania, Ogień zebrał swoich ludzi i
                                                    ponownie ruszył do lasu.

                                                    Całe lato 1945 skromny jeszcze oddział umykał przed obławami UB i NKWD. W
                                                    1946 r. oddział liczył już kilkuset członków i setki współpracowników, Ogień
                                                    podzielił swoich ludzi na kilka grup. Jedna udała się w rejon Zakopanego, druga
                                                    w rejon Pienin i Szczawnicy, trzecia na Myślenice, czwarta w rejon Limanowej.
                                                    Jesienią 1946 władze przystąpiły do zmasowanego ataku na oddziały leśne. We
                                                    wszystkich miejscowościach, zwłaszcza po północnej stronie Gorców, ulokowano
                                                    silne oddziały wojskowe. Na początki października Ogień odesłał część swoich
                                                    ludzi do oddziału stacjonującego w Starej Robocie w Dolinie Chochołowskiej w
                                                    Tatrach. W samego Mikołaja, 6 grudnia 1946 doszło do rozbicia tego oddziału i
                                                    likwidacji obozu.

                                                    W lutym 1947 z powodu zdrady doszło do kolejnej obławy na oddział i
                                                    kolejnej ucieczki. W jej trakcie 22 lutego 1947 roku Ogień z najbliższym
                                                    sztabem został osaczony w Ostrowsku i sam postrzelił się śmiertelnie w głowę.
                                                    Jego ciało lub miejsce spoczynku nie zostały ustalone do dziś."

                                                  • ciupazka Re: Rajd szlakiem żołnierzty "Ognia" 26.10.07, 14:13
                                                    Dziś rozpocznie się trzydniowy rajd "Szlakami żołnierzy wyklętych
                                                    majora Józefa Kurasia Orła - Ognia".

                                                    Piątek

                                                    Start: Nowy Targ - Długa Polana (obok goprówki).

                                                    Trasa: dolina potoku Kowaniec Mały - polana Cyrwusówki-Sralówki.
                                                    Inscenizacja odprawy i przysięgi żołnierzy w wykonaniu Grupy
                                                    Rekonstrukcji Historycznych "Podhale w ogniu". Dalej: Bukowina
                                                    Waksmundzka - schronisko pod Turbaczem - Hala Długa (miejsce, gdzie
                                                    rodziła się Konfederacja Tatrzańska i zginęła Albina Białoń) -
                                                    Polana Gabrowa (inscenizacja akcji partyzanckiej) - Kiczora -
                                                    Zielenica (miejsce związane z obławą NKWD na "ogniowców" w kwietniu
                                                    1945 r.) - Polana Fiedorówka - Ochotnica Górna.

                                                    Sobota

                                                    Ochotnica Górna - dolina potoku Jaszcze - miejsce katastrofy
                                                    samolotu B-24 Liberator w grudniu 1944 r. - ścieżka dydaktyczna
                                                    GPN "Pańska Przechybka" - Magórki - Przełęcz Holina (miejsce
                                                    egzekucji współpracowników "Ognia" przez KBW w październiku 1946
                                                    r.) - dolina potoku Forędówki - Kurnytowa Polana (inscenizacja życia
                                                    obozowego partyzantów, przesłuchania schwytanych Niemców i
                                                    konfidentów, uratowanie amerykańskiego lotnika) - Ochotnica Górna.

                                                    Niedziela

                                                    Zwiedzanie wystawy w Wiejskim Ośrodku Kultury w Ochotnicy Górnej
                                                    związanej z lotniczymi znaleziskami na terenie Gorców. Godz. 10.30 -
                                                    inscenizacja potyczki partyzantów z patrolem niemieckim. Przejazd do
                                                    Waksmunda i zapalenie zniczy na grobach bliskich i
                                                    żołnierzy "Ognia". (AGN)

                                                    Wartko mu zrobiyli nie ino pomnik:

                                                    fotoforum.gazeta.pl/photo/4/qe/sa/buzg/baoJIjb7wS3Vv54YyB.jpg
                                                    ba i szlak...
                                                  • Gość: ciupazka Re: Nie gloryfikować "Ognia" IP: *.it-net.pl 21.02.08, 09:36
                                                    I gloryfikujom i we Waksmundzie, telo ze patrzojcie dobrze fto....

                                                    "W sobotę w Waksmundzie mszą świętą i apelem poległych uczczona zostanie 61.
                                                    rocznica ostatniej walki i śmierci Józefa Kurasia "Ognia", partyzanta z Podhala.

                                                    Wcześniej, o godz. 11, grupa rekonstrukcji historycznych "Barka" przedstawi
                                                    plenerową inscenizację historyczną pt. "Ogień schodzi z gór '46". O godz. 12 w
                                                    kościele pod wezwaniem Świętej Jadwigi Śląskiej odprawiona zostanie msza święta
                                                    w intencji Podhalan poległych w walce o wolną Polskę z niemieckim i sowieckim
                                                    okupantem w latach 1939 - 1955. O godz. 13 na cmentarzu przy grobach
                                                    Konfederatów Tatrzańskich oraz żołnierzy "Ognia" odbędzie się apel poległych.

                                                    Organizatorami uroczystości są: Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji
                                                    Tatrzańskiej ROCHa i Zgrupowania "Błyskawica", Związek Więźniów Politycznych
                                                    Okresu Stalinowskiego Koło w Waksmundzie. (AGN)"
                                                  • Gość: ciupazka Re: Kto gloryfikuje "Ognia" ? IP: *.it-net.pl 25.02.08, 11:42
                                                    Organizatorami uroczystości byli: Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy
                                                    Konfederacji Tatrzańskiej ROCH-a i Zgrupowania "Błyskawica", Związek Więźniów
                                                    Politycznych Okresu Stalinowskiego - Koło w Waksmundzie.

                                                    O godz. 12 w kościele pod wezwaniem Świętej Jadwigi Śląskiej odprawiona została
                                                    msza święta w intencji Podhalan poległych w walce o wolną Polskę z niemieckim i
                                                    sowieckim okupantem w latach 1939 - 1955. Wcześniej, o godz. 11, grupa
                                                    rekonstrukcji historycznych "Barka" przedstawiła plenerową inscenizację
                                                    historyczną pt. "Ogień schodzi z gór 46"
                                                    Apelem poległych na cmentarzu w Waksmundzie kombatanci oraz wiele innych osób
                                                    uczciło 61. rocznicę śmierci Józefa Kurasia "Ognia", partyzanta z Podhala.
                                                    O godz. 13 na cmentarzu przy grobach konfederatów tatrzańskich oraz żołnierzy
                                                    "Ognia", w asyście licznych sztandarów, odbył się uroczysty apel poległych.
                                                    Wspomniano "Ognia" oraz jego żołnierzy. Apel rozpoczął się od góralskiej pieśni
                                                    "Byli chłopcy byli, ale się minęli".

                                                    Józef Kuraś (ur. 1915 roku w Waksmundzie), w czasie II wojny światowej był
                                                    partyzantem, a po zakończeniu wojny uczestnikiem ruchu oporu wobec władzy
                                                    komunistycznej. W 1943 roku Niemcy zamordowali jego pierwszą żonę, 2,5-letniego
                                                    syna oraz ojca. Kuraś przyjął wówczas pseudonim "Ogień". W marcu 1945 roku
                                                    został szefem Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu, ale kilka tygodni
                                                    później uciekł. Rozpoczął działalność w ruchu oporu walczącym z ówczesną władzą.
                                                    Przystąpił do zgrupowania "Błyskawica". Zginął w lutym 1947 roku w wyniku
                                                    ofensywy KBW na dom w Ostrowsku. Sobotnia uroczystość miała na celu
                                                    przypomnienie nie tylko 61. rocznicy śmierci "Ognia", ale również ostatniej
                                                    walki Józefa Kurasia i jego żołnierzy.

                                                    To wiem po co onufry tam pojechoł, akurat teroz... Czciciele Józefa Kurasia
                                                    "Ognia" sie naśli po sześćdziesieciu poru rokach....?! Długo cekali na to,
                                                    coby syćka pomarli, ftorym on krzywdy wyrządziył. Ej, mocny, kany...
                                                  • Gość: onufry Re: Żołnierze wyklęci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 22:25
                                                    55 lat temu, 24 lutego 1953 r., w więzieniu na Mokotowie został zamordowany w
                                                    wyniku komunistycznej zbrodni sądowej generał August Emil Fieldorf "Nil",
                                                    zastępca komendanta głównego Armii Krajowej, szef Kedywu AK. Do dziś nie znamy
                                                    miejsca pogrzebania ciała wielkiego bohatera.
                                                    www.zakopianskibazar.pl/content/view/491/37/