Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki

13.06.03, 20:55
Tekstem tym chcę po raz kolejny (z uzasadnionym uporem) sprowokować dyskusję
na temat możliwości wyeliminowania z naszego życia choćby części, najbardziej
realnych zagrożeń dla turystyki kwalifikowanej a zwłaszcza młodzieżowej w
polskich górach, związanych z wprowadzaniem monopolów przewodnickich.

Histeryczna reakcja niektórych moich adwersarzy na moje posty (zablokowanie
strony, usuwanie niewygodnych głosów w dyskusji na Forum PTTK, blokowanie
dostępu itp.) świadczy o powadze problemu. Dlaczego? Wiadomo. Być może
właśnie teraz ich klienci zastanawiają się nad sensem wydania własnych
pieniędzy na wynajęcie i opłacenie przewodnika; czy nie lepiej pojechać nad
morze i poleżeć sobie na piasku albo na Mazury i popłynąć kajakiem szlakami
wodnymi wzdłuż rzek i jezior (tam nikt nie wymaga zatrudnienia przewodnika,
choć wypadków śmiertelnych - utonięć jest bez porównania więcej niż wypadków
w górach)? Związane jest to z nieoczekiwaną (dla mnie) prawidłowością
socjologiczną. Otóż dla większości Polaków, niezależnie od zajmowanego przez
nich miejsca w hierarchii społecznej, góry kojarzą się niemal wyłącznie z
Tatrami. Dotyczy to w równym stopniu elit umysłowych (twórców, dziennikarzy,
lekarzy itp.), jak i zwalnianych grupowo pracowników PGR, hut i kopalni.
Niemal nikt nie widzi też nic niewłaściwego w nadawaniu przez media programów
o górach pokazujących niemal wyłącznie Tatry i straszących ludzi zatłoczonymi
szlakami i niebezpieczeństwami odnoszącymi się w tym kontekście do wszystkich
polskich gór.

Zainteresowanie społeczeństwa w większości nizinnego kraju, jakim jest
Polska, sprowadza się najczęściej do sensacji, a więc do relacji z wypadków w
górach lub widowiskowych programów o wyprawach wysokogórskich. Początek tego
roku dał kolejną sensacyjną pożywkę dla dziennikarskich hien: w lawinie w
Karkonoszach ginie ratownik, pod Rysami traci życie grupa młodych ludzi,
zimowa wyprawa na K2 wycofuje się tuż spod szczytu... To wszystko jest
perfidnie wykorzystywane przez wąską grupę ludzi - urzędników państwowych
powiązanych ze środowiskami przewodnickimi - jako argument przemawiający za
wprowadzeniem kolejnych restrykcyjnych zarządzeń i monopolistycznych
przepisów dławiących tanią turystykę młodzieżową, nakazujących organizatorom
wycieczek wynajmowanie do ich obsługi zawodowych przewodników, bo tylko to
może zagwarantować - ich zdaniem - bezpieczeństwo i pozwoli zapobiec wypadkom.

Nie będę tu ukrywał, że jestem przekonany, iż kierunek w jakim zmierzają nasi
decydenci w kwestii uregulowania organizacji ruchu turystycznego w polskich
górach dławi społeczne inicjatywy i skłania potencjalnych społecznych
organizatorów wycieczek do rezygnacji z organizacji imprez górskich. Te
przepisy jednocześnie uderzają w szalenie pozytywny model pracy wychowawczej
z młodzieżą, który sprawdzał się przez dziesiątki lat. I to jest zasadnicza
różnica między dawnymi a obecnymi laty. Nie dziwmy się więc, że niektóre
tradycyjne ścieżki i górskie polany powoli zarastają, a schroniska straszą
pustkami. Czy nie warto do nich powrócić?

Tylko niewielka grupa osób kojarzy opisane wyżej zjawisko z działalnością
oszustów medialnych i rozumie związane z tym zagrożenia dla ruchu
turystycznego w naszych górach. Wystarczy przypomnieć dowcip, który do
niedawna co tydzień serwowała nam TV, czyli tzw. energetyzowanie wody
mineralnej przez pana Nowaka.

Logika wskazuje, że spośród dwóch diametralnie różnych sposobów zapobiegania
niebezpieczeństwom w górach (np. zamykanie odcinków niebezpiecznych szlaków
albo chodzenie po tych szlakach z wynajętym przewodnikiem zawodowym) tylko
jeden sposób może być naprawdę skuteczny, jeśli turyści się do niego
zastosują. Drugi jest błędem lub oszustwem (zarówno w Polsce jak i w innych
górach zdarzają się wypadki wycieczek z przewodnikami). Ale jakże łatwo
logikę można obejść lub zlekceważyć. Przykład? Kto mi powie: kiedy członkowie
obecnego lewicowego establishmentu kłamali? Wtedy gdy byli członkami
totalitarnej organizacji o nazwie Polska Zjednoczona Partia Robotnicza?… czy
teraz, kiedy jako socjaldemokraci uchwalali monopolistyczne przepisy oddające
monopol na prowadzenie grup w górach w ręce przewodników górskich? Nie ma
przecież dwóch różnych prawd.

Problemu bezpieczeństwa w górach, tak jak medycyny niekonwencjonalnej i
różnych szarlatanów polecających doskonałe metody uzdrawiające, nie da się
rozwiązać żadnymi środkami administracyjnymi. Jedyne co można zrobić to
publicznie demaskować to oszustwo.
    • Gość: uiuiuiu Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.zakopane.sdi.tpnet.pl 15.06.03, 17:58
      podbijam
      • Gość: Ciupazka Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.it-net.pl 16.06.03, 03:45
        Lepiej bee dlo nieftorych, ze zarosnom trowom, jako kie bedom poznacone
        nieodpowiedzialnymi turystami.
        • Gość: Rumcajs Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: 80.72.65.* 18.06.03, 20:23
          Czy wiadomo w czyjej gestii jest remontowanie tychze szlakow? W zeszlym roku
          schodzilem z Liliowego na hale - szlak byl zdewastowany jak zreszta i przed 5-
          oma laty. To samo dotyczy np.Krzyznego i zoltego na Granaty. Musze przyznac, ze
          niestety podobnie jest na slowackiej stronie.
          • Gość: Poznańczyk Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 14:49
            Proponuję przeczytać ten wątek:

            users.nethit.pl/forum/read/gory/2111733/
        • Gość: Poznańczyk Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 00:28
          Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

          > Lepiej bee dlo nieftorych, ze zarosnom trowom, jako kie bedom poznacone
          > nieodpowiedzialnymi turystami.

          Myślę, że jest tylko jeden kraj na świecie, gdzie regulacje prawne dotyczące
          przewodnictwa mogą być zbliżone do tak totalitarnych jak w Polsce. Tym krajem
          jest - być może ...Korea Północna.

          Przeglądam te czy inne turystyczne fora dyskusyjne, te dywagacje o tych
          przewodnikach, przodownikach, uprawnieniach, klasach, tysiącu czy sześciuset
          metrów nad poziomem morza i po prostu jestem przerażony!!! Czy ja mieszkam w
          Polsce, w praworządnym, wolnym kraju, czy rzeczywiście w jakeiś Korei Pn? Czy
          Polska jest aż taką klatką, czy nie widzicie co jest na zewnątrz?

          Normą prawną w krajach Europejskich jest to, że:

          - Przewodnictwo turystyczne jest _wolnym zawodem_ - tak jak zawód dziennikarza,
          aktora, piosenkarza czy ulicznego żebraka. Organizowanie kursów, szkoleń itp.
          jest dobrowolne.

          - Odpowiedzialność za swoje czyny wobec prawa każdy ponosi jednakową. Jeżeli
          organizator narazi uczestników wyprawy na niebezpieczeństwo, dojdzie do wypadku
          z jego ewidentnej winy, to prokurator go osądzi tu nie ma ma absolutnego
          znaczenia, czy ten ktoś miał jakieś papiery, czy za swoje usługi wziął jakieś
          pieniądze, czy tylko całusy uczestniczek, czy może z własnej kieszeni do
          interesu dołożył.

          Raz po raz czytam, że przewodzenie grupie bez licencji itp. to jest łamaniem
          prawa. W podobny sposób łamał prawo - jescze w latach 80-tych pewien handlarz
          na podkarpaciu który woził bułki z miasta na jakąś wioskę gdzie nie było
          piekarni i sprzedawał je z jakąś marżą. Tego handlarza jak pamiętacie skazali
          jako spekulanta - tą historię do dziś cytuje się jako przykład głupoty
          totalitarnego państwa. W podobny sposób miliony ludzi co dzień łamali prawo np.
          handlując walutą czy robiąc dziesiątki innych czynności, które w totalitarnym
          były zabronione. Gdyby wtedy całe społeczeństwo było takie jak niektórzy
          dyskutanci, to żylibyśmy do dziś nawet nie w komuniźmie tylko w jakimś
          niewolnictwie.

          W połowie lat 90-tych wprowadzono ustawę turystyczną przy wielkim szumie
          medialnym, że jest to "dla ochrony klienta". Tymczasem przy okazji ustalania
          zabezpieczeń finansowych biur i kategoryzacji hoteli, udało się tylnymi
          drzwiami przemycić do ustawy cały pokomunistyczny bagaż kretyńskich regulacji
          dot. przewodnictwa.

          Czy wiecie, że np. według tejże ustawy każda grupa obcokrajowców
          _obligatoryjnie_ musi mieć przewodnika ? przecież to jest przepis rodem z
          najgłębszego stalinizmu. Szczegóły można mnożyć -ustawa w obecnym kształcie
          jest potwornie szkodliwa dla rozwoju gospodarczego, społecznego, psuje obraz
          Polski w świecie, nie uwzględnia konstytucyjnych praw człowieka i służy jedynie
          wąskiej garstce urzędników. Nie wróżę jej dłuższego funkcjonowania.

          Na szczęście mamy teraz w kraju bardzo dobry klimat do demaskowania i
          likwidowania tego typu ustawodawczych bubli. Trzeba sprawą zainteresować media.
          Wśród dziennikarzy możemy znaleźć świetnych sprzymierzeńców. W tym zawodzie
          większość aktywnych dziś ludzi zrobiło kariery po 1989r. Jakakolwiek próba
          powrotu do komunistycznych regulacji tego wolnego zawodu nie miałaby
          najmniejszych szans. Wyobrażacie sobie np. Adama Michnika zdającego egzamin
          dziennikarski przez jakimś podrzędnym redaktorkiem z "Trybuny" ? Paranoja!
          Właśnie w takiej upokarzającej sytuacji zostało postawionych przed kilku laty
          mnóstwo osób, którzy po 1989r. zaczęli swoją nowoczesną wiedzą i zaangażowaniem
          budować polski biznes turystyczny na zdrowych zasadach.

          O to że zakusy na państwowe regulowanie i korumpowanie biznesu są w tym kraju
          od paru lat normą, to wiedziałem. Ho, ho! Teraz widzę, że ustawa również
          zrobiła kuku społecznym organizatorom - przodownikom jak i wychowawcom -
          opiekunom szkolnych kół PTTK - to już zakrawa na jakiś kabaret.
          • Gość: Ciupazka Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.it-net.pl 03.07.03, 12:16
            Lekućko ci sie pise, fajnie sie chodzi po górach tym, co majom w głowicce
            troche rozumu, doświadcynio, i moze takim nie trza przewodników. Hale som jest
            tacy, ftorzy w góry sami nie powinni być wpuscani, abo ze wzgledu na zdrowie
            fizycne , bądź psychicne, abo na brak doświadcynio w porusaniu sie w terenie
            nieznanym i co wte. Kie idzie z ojcem, matką znajęcymi sprawy turystyki, niek
            idom, a kie samozwańcze grupy widzis, jak idom na Świnice i zrucajom skołki w
            dół, a ponizyj drózka sie wije i na niyj ludzie, to co byś zrobiył.? Byłak
            świadkiem, jak kwalifikowany przewodnik od innyj grupy wylegitymował rzekomego
            popiekuna grupy( nauczyciela) i co ni mioł racji?. Zastanwiałak sie , cy mo
            takie prawo? A co ? Mioł patrzeć na wybryki chłopców w wieku 15-17 lat i
            milceć, he? .

            A moze mo chodzić policja turystycno po górach i mandaty wlepiać głuptokom.?
            Jakie rozwiązanie widzis, he? Dyżury na kozdyj przełęcy?, na kozdym wejściu?

            Bezpieczeństwo turystyki górskiej ? Za mało sie o tym pisze, za mało przed
            feriami audycji na tyn temat w radio, TV, prasie. A w szkołach ? Myśli sie
            tylko, jak zorganizować wycieczkę i wszystko zwala się na opiekuna. A ten jak
            mądry, bierze przewodnika na miejscu i dzieli młodzież na dozwolone grupy i
            w zależności od pogody przewodnik, decyduje o trasie wycieczki. Tak
            przynajmniej kiedyś robiłam to ja, pomimo, że miałam uprawninia do
            wspinaczki.
            Nie trzeba eliminować z przepisów tego, co jest w nich dobre. Weryfikacja - też
            musi być, i tu nie ma dyskusji. Nie będę sie nad tym rozwodzić. Wszyscy nie
            mogą być przewodnikami tatrzańskimi, czy też przewodnikami górskim (niższych
            gór) Niebezpieczeństwo w górach, bez względu na ich wysokość zawsze istnieje i
            z tym się należy zawsze liczyć.

            I jeszcze mi się nasuwa taka uwaga, czy młodzi ludzie w każdym wieku muszą od
            razu jechać w Tatry Wysokie? Może zrobić ograniczenie wiekowe? Co wy na to? Są
            Bieszczady, Karkonosze, Sudety, wszystkie Beskidy i może należałoby kierować
            ruchem turystycznym, feriami itd. itp. A nie szukać winy w uprawnieniach
            przewodników, weryfikacji ich, i kształceniu tychże no i przepisach dotyczących
            tego zawodu. To moje uwagi. Pozdr.

            Może szlaki nie będą zarastać w innych górach? Skierować ruch na zarastające
            szlaki turystyczne i tu problem, jak?
            • Gość: Poznańczyk Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 12:47
              Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

              > a kie samozwańcze grupy widzis, jak idom na Świnice i zrucajom skołki w
              > dół, a ponizyj drózka sie wije i na niyj ludzie, to co byś zrobiył.?

              A co, wedle wylegitymowanio trza kuniecnie kuńczyć jakieś
              przewodnickie "Sorbony", dwuletnie kursy itp. zdawać karkołómne egzaminy? A łód
              czegó sum regulaminy TPN i strażnicy parkowi?

              > Ni mozna Byłak świadkiem, jak kwalifikowany przewodnik od innyj grupy
              > wylegitymował rzekomego popiekuna grupy( nauczyciela) i co ni mioł racji?.
              > Zastanwiałak sie , cy mo
              > takie prawo? A co ? Mioł patrzeć na wybryki chłopców w wieku 15-17 lat i
              > milceć, he? .
              >
              > A moze mo chodzić policja turystycno po górach i mandaty wlepiać głuptokom.?
              > Jakie rozwiązanie widzis, he? Dyżury na kozdyj przełęcy?, na kozdym wejściu?

              Nu nie na każdy, bo na każdy szosie tyż nie stoji policja i wlepia mandaty...,
              jinak to rozwiązanie bych bóło niechybnie nejmundrzejsi...

              > Bezpieczeństwo turystyki górskiej ? Za mało sie o tym pisze, za mało
              > przed feriami audycji na tyn temat w radio, TV, prasie. A w szkołach ?
              > Myśli sie tylko, jak zorganizować wycieczkę i wszystko zwala się na
              > opiekuna. A ten jak mądry, bierze przewodnika

              Jak mundry to nie jedzie w polskie góry, jino jedzie na Słowacje czy do Czech i
              tak tania turystyka dle młódzieży upado, tracom Polocy jak u nas nima
              turystow...

              > na miejscu i dzieli młodzież na dozwolone grupy i
              > w zależności od pogody przewodnik, decyduje o trasie wycieczki.

              Nu, a w takim np. Masywie Śnieżnika tyz przewodnik mo decydować gdzie mo grupa
              leżć? Nima tam znakowanych szlaków? A skundy mo tam kto zlecieć w dół? Mosz tam
              jakie ostre granie, turnie czy przeposciste źleby? ...

              > Tak
              > przynajmniej kiedyś robiłam to ja, pomimo, że miałam uprawninia do
              > wspinaczki.

              Tu nie idzie o wpinaczke a o lazenie po wszytkich polskich górach...

              > Nie trzeba eliminować z przepisów tego, co jest w nich dobre. Weryfikacja -
              > też musi być, i tu nie ma dyskusji. Nie będę sie nad tym rozwodzić. Wszyscy
              > nie mogą być przewodnikami tatrzańskimi, czy też przewodnikami górskim
              > (niższych gór)

              A po cholere? Jo rzym nie jest przewodnikiem, a łod lot prowadzam grupy po
              górach Słowacji i w Czechach. Tam takich głupot z przepisami o przewodnikach
              jak u nos nima...

              > Niebezpieczeństwo w górach, bez względu na ich wysokość zawsze istnieje

              Nu to na Kaszubach na Wieżyce tyż by trza przewodnika. Na takom kapuścianom
              górke jak Ślynża tyż już musi być przewodnik...Paranoja...
              • Gość: Ciupazka Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.it-net.pl 03.07.03, 21:04
                Wiesz, gdybym nie chodziła po Karkonoszach, Sudetach , Beskidzie, to mógłbyś mi
                wciskać kit, tam też są niebezpieczeństwa różnego typu, w zależności od pory
                roku, aury i prosę mi nie mówić, że wejścia na Śnieżkę, Śnieżne Kotły są super
                bezpieczne. Najlepiej przejrzyj sobie kronikę wypadków w tych partiach gór i
                sam zobaczysz, czy wszystko jest cacy. Nie wszystkie szlaki sa dobrze utrzymane
                ba, zarośniete trawą... Sama kiedyś błądziłam po wiatrołomie wydeptanymi w
                różnych kierunkach ścieżkami, i sporo czasu zajęło mi, wytrawnej turystce
                znalezienie właściwej drogi na szlaku zwanym Drogą Orłowskiego ze
                Szklarskiej Poręby do Świeradowa Zdroju. A w lesie nikogo nie ma, mogło się
                różnie skończyć.... A teraz wyślij tam same dzieci, niedojrzałą młodzież,
                powiedzcie im: wszędzie wam wolno iść.... i to bez przewodnika? z opiekunem
                bez uprawnień, a czasami i bez doświadczenia? Mam tu mieszane uczucia. Szkoda
                słów! Pozdr.
                • Gość: Poznańczyk Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 22:11
                  Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                  > Wiesz, gdybym nie chodziła po Karkonoszach, Sudetach , Beskidzie, to mógłbyś
                  > mi wciskać kit, tam też są niebezpieczeństwa różnego typu, w zależności
                  > od pory roku,


                  Sama wcieskasz kit i jesteś słabo zorientowana w temacie bzdur w naszych
                  przepisach o przewodnictwie turystycznym. Otóż te idiotyczne przepisy dławiące
                  turystykę młodzieżową nie rozróżniają ani pory roku, ani charakteru gór. Do
                  jednego wora wrzucono Tatry z rezerwatami przyrody położonymi w niskich
                  partiach gór lub nawet poza górami, jak np. Ślęża na Przedgórzu Sudeckim...
                  Szerzej o problemie:
                  ksp.republika.pl/nsz_list.htm
                  > aury i prosę mi nie mówić, że wejścia na Śnieżkę, Śnieżne
                  > Kotły są super bezpieczne. Najlepiej przejrzyj sobie kronikę wypadków w
                  > tych partiach gór i sam zobaczysz, czy wszystko jest cacy.

                  Znów próbujesz wciskać kit. Dość dobrze się akurat w tym temacie orientuję.
                  Własnie m.in. w Karkonoszach służyłem we wojsku (służba graniczna). Od czasu
                  kiedy zimą są zamykane szlaki przechodzące przez tereny lawiniaste i oblodzone,
                  o znacznej ekspozycji (kotły), liczba wypadków zimowych znacznie się
                  zmniejszyła. Najwięcej wypadków powodują indywidulalni narciarze. Wypadków z
                  letnimi obozami wędrownymi tam nie było (może ktoś złamał nogę), ale zdarzył
                  się opisany w prasie wypadek z przewodnikiem, kiedy sam przewodnik prowadzący
                  wycieczkę schodząc ze Śnieżki przewrócił się i dotkliwie potłukł...

                  > Nie wszystkie szlaki sa dobrze utrzymane

                  Przeczytaj, a dowiesz się dlaczego:
                  users.nethit.pl/forum/read/gory/2111733/
                  >
                  > ba, zarośniete trawą... Sama kiedyś błądziłam po wiatrołomie wydeptanymi w
                  > różnych kierunkach ścieżkami, i sporo czasu zajęło mi, wytrawnej turystce
                  > znalezienie właściwej drogi na szlaku zwanym Drogą Orłowskiego ze
                  > Szklarskiej Poręby do Świeradowa Zdroju. A w lesie nikogo nie ma, mogło się
                  > różnie skończyć.... A teraz wyślij tam same dzieci, niedojrzałą młodzież,
                  > powiedzcie im: wszędzie wam wolno iść.... i to bez przewodnika? z opiekunem
                  > bez uprawnień,

                  A ja z praktyki wiem, że ten bez uprawnień ma nierzadko dużo większe
                  doświadczenie od zawodowego przewodnika, który nabywa praktyki w opowiadaniu
                  ludziom dowcipów podczas prowadzenia wycieczki ...w autokarze...

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Ciupazka Re: Dlaczego w polskich górach zarastają szlaki IP: *.it-net.pl 03.07.03, 22:51
                    Należało zacząć dyskusję od podania na wstępie linków i przepisów prawnych, a
                    nie na samym końcu, to pierwsza uwaga, a druga: jeżeli nie wiadomo o co
                    chodzi , to chodzi napewno o pieniądze, których nie ma wyposażenie TOPR-u,
                    GOPR-u, na ratowanie nieszczęśników, na konserwację tras i szlaków
                    turystycznych, a po trzecie, łatwiej zasłonić się przepisami prawnymi,
                    zakazami, nakazami, bo zawsze władza będzie mogła powiedzieć, nie trzeba
                    było łamać przepisów prawnych i w ten sposób może obciążać wszystkich, tylko
                    nie siebie.
                    To samo dotyczy bezpieczeństwa na drogach, łatwiej i taniej postawić nowy
                    znak drogowy albo go przesunąć, ograniczający prędkość, aniżeli reperować
                    drogi. Kierowca natomiast poniesie wszelką odpowiedzialność z tytułu
                    przekroczenia tejże prędkości, ba jeszcze do kasy państwowej coś wpadnie. Nie
                    wciskajmy więc sobie kitu nawzajem, mija się dyskusja z celem. Bryndza w
                    kasie państwowej każe może uszanować obecne zaostrzenia dotyczące
                    bezpieczeństwa w turystyce i niestety musimy się z tym pogodzić, zwłaszca po
                    ostatnich wypadkach w Tatrach i nie tylko tam. Telo. Pozdr.
                • Gość: Poznańczyk dr Mieczysław Orłowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.03, 22:36
                  Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                  > ba, zarośniete trawą... Sama kiedyś błądziłam po wiatrołomie wydeptanymi w
                  > różnych kierunkach ścieżkami, i sporo czasu zajęło mi, wytrawnej turystce
                  > znalezienie właściwej drogi na szlaku zwanym Drogą Orłowskiego

                  To przykre, że takich działaczy, którzy tworzyli zręby turystyki młodzieżowej i
                  akademickiej się już nie pamięta! Ba! nawet przekręca się ich nazwiska. Otóż
                  szlak jest im. Mieczysława Orłowicza, założyciela Akademickiego Klubu
                  Turystycznego we Lwowie, społecznika, który nie mając uprawnień przwodnickich
                  zorganizował i poprowadził obóz wędrowny w Sudetach, kiedy jeszcze należały do
                  Niemiec.

                  Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją pazernościa
                  za brak szacunku dla działaczy społecznych - przodowników GOT i organizatorów
                  turystyki PTTK - opiekunów SKKT. Historia rozliczy tworców przewodnickich
                  monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w polskich górach, za upadek
                  schronisk młodzieżowych i górskich obiektów PTTK świecących dziś pustkami i za
                  zarośnięte i nieprzetarte szlaki, po których kiedyś wędrowała wesoło młodzież
                  szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie pozytywnej pracy
                  wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania się młodzieży
                  zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych subkultur i innej
                  patologii...

                  > Szklarskiej Poręby do Świeradowa Zdroju. A w lesie nikogo nie ma, mogło się
                  > różnie skończyć.... A teraz wyślij tam same dzieci, niedojrzałą młodzież,
                  > powiedzcie im: wszędzie wam wolno iść.... i to bez przewodnika?

                  Ciekawe, że przez całe lat obozy wędrowne z młodzieżą prowadzili przodownicy
                  GOT PTTK - tacy ludzie jak dr Mieczysław Orłowicz i ta forma społecznej pracy z
                  młodzieżą się doskonale sprawdzała. Komu to przeszkadzało? Oczywiście rzeszom
                  dawnych działaczy wydających pozwolenia pilotom wycieczek zagranicznych,
                  których główną kwalifikacją była deklaracja współpracy z SB, i którzy zostali
                  nagle odstawieni od koryta.

                  Pozdrowienia
                  • Gość: Ciupazka Re: dr Mieczysław Orłowicz IP: *.it-net.pl 03.07.03, 23:02
                    Pardon, masz rację, dr M.Orłowicz, o tej porze i w moim wieku, przydarzaja się
                    takie potknięcia. Masz rację, że pozbawienie uprawnień Przodownikow GOT, PTTK,
                    nie przyniesie nic pozytywnego, zważywszy na wyż demograficzny i liczbę
                    młodzieży chodzącej po górach. Przepisy będą omijane, prawo nie będzie
                    szanowane, ale przyznaj również, że od czasu do czasu jest konieczna
                    weryfikacja uprawnień. Dotyczy to równiez wolnych zawodów. Dziękuję za
                    dyskusje. Pozdr.
                  • Gość: uiuiuiu Do Poznańczyka IP: *.zakopane.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 00:39
                    napisałeś "przodowników". Poważnie? Nie "przewodników"?
                    • Gość: Poznańczyk Re: Do Poznańczyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 09:31
                      Gość portalu: uiuiuiu napisał(a):

                      > napisałeś "przodowników". Poważnie? Nie "przewodników"?

                      Zobacz:
                      ksp.republika.pl/regptg.htm
                      ksp.republika.pl/fotki/legitymacja.jpg
                      ksp.republika.pl/fotki/reg1.jpg
                      • Gość: uiuiuiu Re: Do Poznańczyka - dziękuję IP: *.zakopane.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 09:54
                        A jeden adres nie wchodzi.. :o(
                        Ale dzięki. Po prostu dziwnie to brzmi. Znaczenie słowa rozumiem. Kojarzy mi
                        się trochę inaczej.
                        • Gość: Poznańczyk Re: Do Poznańczyka - dziękuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 11:01
                          Gość portalu: uiuiuiu napisał(a):

                          > A jeden adres nie wchodzi.. :o(
                          > Ale dzięki. Po prostu dziwnie to brzmi. Znaczenie słowa rozumiem. Kojarzy mi
                          > się trochę inaczej.

                          Poprawiam link i dodaję kilka słów objaśnień. Otóż w Polskie Towarzystwo
                          Tatrzańskie już w 1935 roku wprowadziło Górską Odznakę Turystyczną PTT oraz
                          przewodników GOT PTT celem prowadzenia wycieczek. Oto pierwszy Regulamin GOT
                          PTT z 1935 roku:
                          ksp.republika.pl/stary_gotptt.htm
                          i obecny regulamin GOT PTT:
                          ksp.republika.pl/reg1.htm
                          W reaktywowanym PTT ta funkcja nadal istnieje, a przewodnicy GOT PTT noszą
                          takie oto odznaki:
                          ksp.republika.pl/przewpttd.jpg
                          W PTTK mamy natomiast przodowników turystyki górskiej.

                          Nowe monopolistyczne ustawy i rozporządzenia wprowadziły sprzeczny z
                          Konstytucją RP monopol dla przewodników zawodowych, przewidujący kary za
                          prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym uprawnienia przodownika
                          turystyki górskiej PTTK czy przewodnika GOT PTT. Rozporządzenie Rady Ministrów
                          odnośnie całych gór jest sprzeczne z konstytucją gwarantującą organizacjom
                          społecznym wolność działalnia, w tym prawo do samodzielnego decydowania przez
                          grupę stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A
                          wydawać by się mogło, że czasy totalitaryzmu kiedy o tym decydowali urzędnicy
                          państwowi już się skończyły bezpowrotnie...


                          Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
                          turystycznych, stanowiących bardzo pozytywną pracę wychowawczą z młodzieżą,
                          jest zakazane i zagrożone karą ograniczenia wolności lub grzywny. W ich miejsce
                          wchodzą narkotyki, młodzieżowe subkultury kierujące się agresją i inna
                          patologia.

                          Wiadomo nie od dziś, że niektórzy co odważniejsi lekceważą przepisy dotyczące
                          obowiązku wynajmowania zawodowego przewodnika do prowadzenia imprez
                          turystycznych w polskich górach. Inni obchodzą te przepisy i organizują imprezy
                          górskie w Czechach i na Słowacji, gdzie tamtejsze prawo nie narzuca takiego
                          obowiązku.

                          Przykładowo na Lysą Hore (1325 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Baskidu Śląsko -
                          Morawskiego (teren Republiki Czeskiej) można prowadzić grupy bez przewodnika
                          zawodowego. Osoba prowadząca podobną wycieczkę w polskich górach by czyni to
                          nielegalnie i naraża się na karę ograniczenia wolności lub grzywny (sic!).

                          Jestem przeciwny łamaniu prawa, ale co w tej sytuacji mają zrobić w
                          demokratycznym państwie prawa turyści, którzy mają konstytucyjnie
                          zagwarantowane swobodne poruszanie się po terenie własnego kraju, do którego
                          należą również góry? Kto wie, może najbardziej sensowną metodą przełamywania
                          wadliwych zarządzeń i przepisów okażą się nie czasochłonne skargi i postulaty
                          do różnych organów administracji, lecz obywatelskie nieposłuszeństwo. Wielu
                          przecież stawia sobie pytanie: Może trzeba po prostu powiedzieć, że decyzji i
                          zarządzeń, które stanowią prawo i jednocześnie łamią prawo, z konstytucją
                          włącznie, po prostu nie będziemy słuchać?

                          • Gość: uiuiuiu To nie jest wyjście. IP: *.zakopane.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 11:13
                            Gość portalu: Poznańczyk napisał:
                            > Jestem przeciwny łamaniu prawa, ale co w tej sytuacji mają zrobić w
                            > demokratycznym państwie prawa turyści, którzy mają konstytucyjnie
                            > zagwarantowane swobodne poruszanie się po terenie własnego kraju, do którego
                            > należą również góry? /.../ Może trzeba po prostu powiedzieć, że decyzji i
                            > zarządzeń, które stanowią prawo i jednocześnie łamią prawo, z konstytucją
                            > włącznie, po prostu nie będziemy słuchać?
                            =======
                            Jeśli prawo przewiduje, że grupa turystów musi mieć przewodnika takiego, a nie
                            innego, to po prostu robić większe przerwy między idącymi. w razie czego będą
                            mówić, że każdy idzie sobie sam... To był żart. Wiem, że nie śmieszny, ale
                            trudno.
                            • Gość: Poznańczyk A właśnie jest wyjście. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.03, 12:09
                              Gość portalu: uiuiuiu napisał(a):

                              > Gość portalu: Poznańczyk napisał:
                              > > Jestem przeciwny łamaniu prawa, ale co w tej sytuacji mają zrobić w
                              > > demokratycznym państwie prawa turyści, którzy mają konstytucyjnie
                              > > zagwarantowane swobodne poruszanie się po terenie własnego kraju, do które
                              > go
                              > > należą również góry? /.../ Może trzeba po prostu powiedzieć, że decyzji i
                              > > zarządzeń, które stanowią prawo i jednocześnie łamią prawo, z konstytucją
                              > > włącznie, po prostu nie będziemy słuchać?
                              > =======
                              > Jeśli prawo przewiduje, że grupa turystów musi mieć przewodnika takiego, a
                              > nie innego, to po prostu robić większe przerwy między idącymi. w razie czego
                              > będą mówić, że każdy idzie sobie sam... To był żart. Wiem, że nie śmieszny,
                              > ale trudno.

                              Jak to? Sądzisz, że da się obejść prawa? Jadę do Czech albo na Słowację i
                              prowadzę grupy najzupełniej legalnie i zgodnie z ich prawem. Przykład:
                              ksp.republika.pl/zlot1.html . Tak robi wielu innych pasjonatów gór. Tam
                              takich głupot niszczących tanią turytykę młodzieżową i przedsiębiorców
                              turystycznych Czesi i Słowacy w swoim prawie nie umieścili. U nich turystyka
                              kwitnie, ludzie chodzą po górach indywidualnie czy to w grupach, jak kto chce,
                              i nikt się nikogo o nic nie czepia. Mieszkańcy regionów turystycznych w
                              Czechach i Słowacji mają możliwość zarobienia na turystach, bo przecież takie
                              grupy korzystają z bazy noclegowej, gastronomii, wyciągów... Zamiast Polaków,
                              zarobią bracia Czesi i Słowacy. Kogo więc uderzają po kieszeni nasi
                              parlamentarzyści, którzy uchwalili tak szkodliwe dla naszych własnych interesów
                              narodowych przepisy?

                              A czy wiesz, że np. według tejże ustawy każda grupa obcokrajowców zwiedzająca
                              polskie góry _obligatoryjnie_ musi mieć przewodnika? Przecież to jest przepis
                              rodem z najgłębszego stalinizmu. Szczegóły można mnożyć - ustawa w obecnym
                              kształcie jest potwornie szkodliwa dla rozwoju gospodarczego, społecznego,
                              psuje obraz Polski w świecie, nie uwzględnia konstytucyjnych praw człowieka i
                              służy jedynie wąskiej garstce urzędników. Nie wróżę jej dłuższego
                              funkcjonowania.


                              • Gość: Ciupazka Re: Temat aktualny... IP: *.it-net.pl 06.05.04, 11:31
                                ...stanie się z sezonem wycieczkowym. Up!
Pełna wersja