Dodaj do ulubionych

Znowu jaja z przewodnikami tatrzańskimi

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.03, 22:01
kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1134642&KAT=239
Kilka wybranych cytatów:

"'- Zdarza się, że przewodnik idzie 30 m przed grupą, która go wynajęła,
i czyta sobie gazetę. Był taki, który jeździł do Morskiego Oka na
rowerze, poganiając drepczących za nim piechotą turystów

połowa moich klientów ma większe doświadczenie i jest lepiej
przygotowana do wspinaczki niż połowa przewodników ze stosownymi
uprawnieniami -

Człowiek, którego znam i wiem, że może prowadzić spacerowiczów co
najwyżej do Doliny Chochołowskiej, wywlókł na Mnicha około 40 turystów!
Zawodowiec wyprowadza tam trzech sprawnych klientów, lub dwóch mniej
sprawnych, do tego asekurowanych liną. Interweniowałem w tej sprawie,
ale tamten przewodnik nie poniósł żadnych konsekwencji.

- W całym tym przewodnickim sporze zbyt dużo jest emocji -
/../ TPN. - Pewno dlatego, że chodzi o pieniądze...

- Nieprawda! Mamy tylu klientów, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich
obsłużyć

Większość Polaków świadczących wysokogórskie usługi przewodnickie w
Alpach, Pirenejach czy na Kaukazie nie ma... żadnych licencji. Reklamują
się w gazetach oraz w Internecie i nikt im w tym nie przeszkadza"
Obserwuj wątek
          • Gość: ktos Re: Znowu jaja z Trampem! IP: *.chorzow.um.gov.pl / *.chorzow.um.gov.pl 17.10.03, 16:37
            Nie tylko na tym forum Lech Rugała vel sec, vel Tramp vel a_r znany jest na
            wielu forach i na wielu grupach dyskusyjnych w usenecie. Np. na forum TOPR i
            PTTK. Jego dwa "ulubione" tematy - to przewodnictwo (ponieważ sam oblał egzamin
            przewodnicki) oraz wegetarianizm.
            Klasyczny troll internetowy, nie należy z nim dyskutować.
            Często zmienia nicki i dyskutuje sam ze sobą. Na tym forum również.
            Czasem również podszywa się pod innych użytkowników.

            Najlepiej z nim nie dyskutować.

            Ktoś - stały czytacz grupy usenetowej pl.rec.gory ,która ma już dosć Rugały.
            • Gość: Sec Re: Znowu jaja z Basią! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 17:46
              Gość portalu: ktos napisał(a):
              [ciach...]
              >
              > Ktoś - stały czytacz grupy usenetowej pl.rec.gory ,która ma już dosć Rugały.

              Nie ktoś, tylko Barbara Zygmańska. I nie czytacz, tylko dyskutantka na tej
              grupie, której wydaje się że cała grupa ma kogoś dość, a w rzeczywistości to
              tylko zdemoralizowana część tej grupy, która nie zawaha się przed chamstwem i
              intrygami czy wysyłaniem tego rodzaju kartek:
              poczta.pnet.pl/~zosia/kultura.jpg
              • Gość: Ktos Re: Znowu jaja z Basią! IP: *.chorzow.um.gov.pl / *.chorzow.um.gov.pl 17.10.03, 18:37
                No cóz - Lechu - ja się nie mam czego wstydzić, bo moje nazwisko jest znane w
                środowisku tatrzańskim :

                ksiegarnia.pascal.onet.pl/book_show.html?book_id=840
                www.rewasz.com.pl/inne_wydaw/pttk_kraj/Choczanskie.htm
                www.npm.pl/redakcja.php
                www.npm.pl/artykul.php?art=135
                www.npm.pl/artykul.php?art=258
                Dziękuję za darmową reklamę :-)

                Natomiast Ty masz się czego wstydzić, nie masz żadnych osiągnięć, oblałeś
                egzamin przewodnicki, nic w życiu nie osiągnąłeś i już nie osiągniesz, jesteś
                rozżalony na cały świat i wylewasz swoje żale na wszystkich dostępnych Ci
                forach internetowych korespondując sam ze sobą.

                Grupa, którą tak ciągle obrażasz - jest grupą moich serdecznych przyjaciół, nie
                lubię po prostu jak ich ktoś obraża.

                Podobnie nie lubię, kiedy obrażasz Przewodników Tatrzańskich, sama jestem
                przewodnikiem i obelgi wobec tego srodowiska bardzo mnie bolą, nawet
                wypowiadane przez kogoś tak mało znaczącego jak Ty.
                Ja osobiście jestem dumna ze swoich "blach". Nie zrobiłam kursów dla pieniędzy,
                może jestem zbytnią idealistką, przykro mi po prostu jak cały czas ktoś na moje
                ideały pluje.

                Pozdrawiam serdecznie większość korespondentów, szczególnie Ciupazkę i
                Rumcajsa, których lubię czytać :-)
                Natomiast nie pozdrawiam sec-a Trampa a_r-a i jemu podobnych.

                Basia
                • Gość: Tramp Re: Znowu jaja z Basią! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.03, 19:06
                  Gość portalu: Ktos napisał(a):

                  > No cóz - Lechu - ja się nie mam czego wstydzić, bo moje nazwisko jest znane
                  > w środowisku tatrzańskim :

                  A moje na Ziemi Kłodzkiej: ksp.republika.pl/medal.htm

                  > ksiegarnia.pascal.onet.pl/book_show.html?book_id=840
                  > www.rewasz.com.pl/inne_wydaw/pttk_kraj/Choczanskie.htm
                  > www.npm.pl/redakcja.php
                  > www.npm.pl/artykul.php?art=135
                  > www.npm.pl/artykul.php?art=258
                  > Dziękuję za darmową reklamę :-)

                  Nie rozśmieszaj mnie. Sama siebie reklamujesz i się przechwalasz. Ja też pisuję
                  artykuły i upowszechniam (publikuję) mało znane fakty z historii turystyki
                  górskiej. Własnym sumptem wydałem też pewne publikacje, m.in. reprint
                  przewodnika po Ladku, wydanego w 1881 roku w Poznaniu. Nie będę tu podawał
                  linków do stron, gdzie jest wymienione moje nazwisko jako autora tekstów
                  krajoznawczych, bo nie jestem chwalidupą, jak co niektórzy.

                  > Natomiast Ty masz się czego wstydzić, nie masz żadnych osiągnięć, oblałeś
                  > egzamin przewodnicki, nic w życiu nie osiągnąłeś i już nie osiągniesz,

                  Przemiawia przez Ciebie taka sama złośliwość i zazdrość, jak u autorów ukazanej
                  w poprzednim wątku chamskiej kartki, do której zainspirowałaś - rozsiewając
                  kłamliwe plotki o mnie - swoich kolegów podczas pijackiej balangi w Hawiarskiej
                  Kolibie.

                  Mylisz się. Osiągnąłem wiele. Założyłem w Poznaniu Klub Sudecki, skupiłem wokół
                  siebie wielu pasjonatów tych pięknych gór, działam z powodzeniem w Towarzystwie
                  Tatrzańskim, byłem w 1981 roku współinicjatorem jego reaktywowania i członkiem
                  Zarządu Tymczasowego TT, razem z moją małżonką byliśmy współinicjatorami
                  upamiętnienia hr. Władysława Zamoyskiego na terenie WPN:
                  ksp.republika.pl/kawtatr.htm
                  Oblanie egzaminu przed grupą nadętych bufonów, zwaną komisją egzaminacyjną, nie
                  jest żadnym wyznacznikiem powodzenia w życiu. Jest jedynie doświadczeniem
                  życiowym, które pozwoliło mi poznać, z kim naprawdę mam do czynienia. I nie
                  muszę tu przytaczać tasiemcowych linków do swoich przechwałek. Wystarczy jeden
                  do strony klubowej: ksp.republika.pl/klub.htm


                • ciupazka Re: Do Basi.... 17.10.03, 21:09
                  ...pięknie dziękuje za pozdrówka, jak juz jo ni moge se dać ś nim, to na mój
                  dusiu , nik se rady nie do. Worek nicków i na obarot to samo w koło
                  Wojcieju. Męcy sie chłopisko , fórt a fórt ozpolo som sie, coby sie to ino źle
                  dlo niego nie skońcyło . Casami mi go zol, hale nie przetłumacys, nijak.
                  Przeciy nie on jeden obloł, moj siostrzeniec w lecie tyz obloł, nei co, dobrze
                  mu tak, niek sie ucy. Poculi grosz w kiesyniak przewodnicki i myślom, ze
                  bedom przewodzić Morciny Morcinom, ba jako. Fajne linki, pocytałak, obzierałak
                  te ksiązki w pasażu zokopiańskim, hale na syćkie nowości nie starcyło
                  dutków. bier sie s nami do goniacki na Forum. Telo. Pozdr.
                • travel_wawa Jesli Basiu jestes taka znana... 17.10.03, 23:36
                  To mam wspaniala propozycje dla Ciebie.

                  Zamiast obrazac kogos, kto moze ma inne poglady niz Ty na organizacje turytyki
                  gorskiej ( on probuje walczyc z monopolizacja, wskazujac na to, ze w innych
                  krajach europejskich podobnych regulacji nie ma), sprobuj zaangazowac sie w cos
                  innego.

                  Czy nie uwazasz, ze sytuacja zwiazana z takim a nie innym funkcjonowaniem
                  granicy polsko slowackiej i polsko czeskiej, czyli praktyczna jej
                  nieprzekraczalnosc na szlakach, jest czyms normalnym na OWE CZASY ( wstepujemy
                  do UE). Co dotychczas zrobilo twoje srodowisko dla naglosnienia i zalatwienia
                  tej sprawy? Opor ze strony Strazy Granicznej i slowackiej policji jest
                  zrozumialy - chca zachowac miejsca pracy i , ze tak to ujme, przewage nad
                  obywatelem. Jednak wasze zdanie, wykazanie, ze utrzymywanie komunistycznych
                  procedur nie ma sensu, byloby wskazane. Bo rozumiem, ze Wam, powaznym turystom
                  na NORMALNOSCI w tym temacie zalezy.

                  Acha, i nie tlumaczmy tego stanu tzw. Schengen, bo ani Czechy, ani Slowacja,
                  nie wspominajac o Szwajcarii do Schengen nie nalezy, a tam ruch na szlakach
                  odbywa sie bez przeszkod.
                  • Gość: Basia Z. Re: Jesli Basiu jestes taka znana... IP: 213.216.74.* 19.10.03, 18:09
                    W przedostatnim "npm" : www.npm.pl jest wzmianka na ten temat (akurat
                    dyskutowana na pl.rec.gory - zapraszam do dyskusji). Temat na pewno powróci w
                    najblizszym czasie (kolega, który jest z Warszawy planuje wywiad z kimś ze
                    Straży Granicznej aby wyjaśnić wszystkie wątpliwości).

                    Nie rozumiem co masz na myśli pisząc :
                    > "takim a nie innym funkcjonowaniem
                    > granicy polsko slowackiej i polsko czeskiej, czyli praktyczna jej
                    > nieprzekraczalnosc na szlakach, jest czyms normalnym na OWE CZASY (
                    wstepujemy
                    > do UE)."

                    Granica jest przekraczalna na turystycznych przejściach granicznych. Kiedy
                    wejdziemy do układu z Schengen (za 3-5 lat) będzie można ja przekraczać
                    wszędzie, gdzie nie zabraniają tego przepisy ochrony przyrody.

                    Nie sądzę aby kiedykolwiek można było przekraczać granicę np. na Kasprowym,
                    właśnie ze względu na ochronę przyrody i tutaj się wcale Słowackom nie dziwię.

                    Pozdrowienia.

                    Basia
      • Gość: Tramp Re: Znowu jaja z przewodnikami tatrzańskimi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 21:40
        Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

        > Wies co ci powiym, to ci powiym, hale ci powiym, ze jaja to mogom być
        > bez przewodnika tatrzańskiego!
        > Telo.Pozdr.

        To powiedz mi Ciupazko, czy ktoś wyczynia takie jaja w innych znacznie bardziej
        niebezpiecznych formach turystyki, jak wyczynia przewodnicka kucpa spod Tatr?
        Wyjaśnij dlaczego prowadzący np. wycieczkę rowerzystów po ruchliwej krętej
        szosie, gdzie niebezpieczeństwo jest bez porównania większe niż na asfalcie do
        Moskiego Oka albo w Dolinie Kościeliskiej, nie musi mieć w ogóle prawa jazdy
        ani też uprawnień przewodnika rowerowego czy coś w tym rodzaju? A może też
        wyjaśnisz dlaczego prowadzący wycieczkę kajakową nie musi mieć karty
        pływackiej? Dlaczego nikt nie weryfikuje czy on w ogóle potafi pływać? Nie
        wiesz? Bo zgodnie z stadardami międzynarodowymi zniesiono kretyńskie karty
        pływackie. A wypadki też się zdarzają i śmiem twierdzić, że więcej niż w górach
        przez kilka lat pod rząd. Jednak takie wycieczki nie muszą mieć eskorty
        przewodnika i i nikt się aż tak wnikliwie nie zastanawia nad weryfikowaniem
        umiejętności osób je prowadzących, by musiały uzyskiwać aż licencje od
        wojewody.

        Wiesz dlaczego? Bo tam nikt nie wymyśla takich głupot, jak Twoi kolesie z
        przewodnickiej hucpy z Zakopca.

        Twoje argumenty Ciupazko są żałosne. A jeszcze bardziej żałosne jest to, że Ci
        te przewodniki zrobili niezłe pranie mózgu i uwietrzyłaś w te ich wszystkie
        brednie.



    • travel_wawa No ale Polska to jest specyficzny kraj... 10.10.03, 18:55
      Jeszcze raz wszystkich majacych watpliwosci uswiadamiam.

      Grupa zorganizowana to jest liczaca wiecej niz 10 osob.

      Jesli wiec jestescie w gorkach w wiekszej grupie podzielcie sie na mniejsze i
      po klopocie.
      Samemu tak zrobilismy niegdys idac z Chocholowsiej na Grzesia z osma klasa
      podstawowki. Kazda grupa liczyla mniej niz 10 osob i bylo to wejsce legalne.
      Do dzisiaj mamy fantastyczne wspomnienia, choc sporo czasu minelo, a owczesni
      14 latkowie maja teraz po 23 lata. Zreszta z chetna grupa absolwentow
      wybralismy sie po zakonczeniu roku w Tatry do Schroniska w Roztoce prywatnie w
      15 osob. A ze byly dwie osoby pelnoletnie, bylo OK.
      Jedna z dziewczyn obchodzila 15 urodziny i w Pieciu Stawach dmuchala 15
      swieczek na szarlotce. Nigdy tego nie zapomni.

      W Polsce sa wyjatkowe warunki do wymyslania kretynskich przepisow, ktore
      RZEKOMO maja jakies racjonalne uzasadnienie.

      Tramp!!!
      Tak trzymaj dalej!

      Sadze, ze w Unii Europejskiej wynajmowanie przewodnikow moze byc co najwyzej
      zalecane ( przeciez nic nie szkodzi, zeby reklamowiali swoje uslugi, wszak
      jesli sa one atrakcyjne, to chetni sie zawsze znajda.Nie ma gorszej rzeczy, jak
      przymus).

      Zniknie wiele innych bzdur, bo nie beda zgodne z unijnym prawem, tak samo, jak
      te absurdalne obostrzenia graniczne, rodem z czasow komunistycznych.(od razu
      wyprzedzam riposte, ze z Schengen nie ma to nic wspolnego - Szwajcaria do
      Schengen nie nalezy, a miedzy Francja a Szwajcaria w Alpach chodzi sie
      swobodnie).Wiec juz SG nie bedzie wylapywala Szwajcarow:) (oni-biedacy byli
      dosc liczna grupa wsrod szykanowanych - w pale sie biedakom nie miescilo, ze
      skoro wstepujemy do Unii, to jeszcze nie obowiazuja europejskie zwyczaje wmysl
      ktorych po gorach lazi sie normalnie).

      Pozdrawiam wszystkich, ktorzy chca uwolnic polskie gory od gorsetu debilnych
      przepisow niczemu nie sluzacych!
      • ciupazka Re: No ale Polska to jest specyficzny kraj... 10.10.03, 19:17
        No włąśnie, dobrze, ze to zaznaczono w tytule postu - na drodze
        transformacji systemu i wiele się musi zmienić w wielu systemach, prawnym
        przede wszystkim. Zapominacie, że tam leczenie poszkodowanego idzie na
        jego karb, a nie na karb społeczeństwa. Brak odpowiedzialności ze strony
        turysty bije go po kieszeni, a u nas wszystkich nas bije. Porównywanie
        turysty, który penetruje wysokie partie Tatr do jadącego na rowerze , czy
        samochodem jest nieporozumieniem. Karta rowerowa i prawo jazdy wymuszają na
        zainteresowanym zapoznanie się i zdanie przepisów ruchu drogowego i
        nieznajomość ich dyskwalifikuje tychże. Natomiast w Tatry wybierają się
        często ludzie nie mający zielonego pojęcia ani o topografii, ani o skali
        trudnosci i kończy się to fatalnie ba, słynny wypadek pod Rysami dał
        wszystkim do myślenia i stąd te obostrzenia i regulacje prawne.
        Można dyskutować, czy wszystkie zapisy prawne są zasadne, ale jakiś postęp
        jest. Czas pokaże i wykaże , czy ilość wypadków jest mniejsza i czy te
        posunięcia były i są słuszne, zwłaszcza, kiedy nie można liczyć na szybką
        pomoc, ze względów technicznych, o czym wielokrotnie pisano. Tyle. Pozdr.
        • Gość: Tramp Re: No ale Polska to jest specyficzny kraj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.03, 19:28
          ciupazka napisała:

          > No włąśnie, dobrze, ze to zaznaczono w tytule postu - na drodze
          > transformacji systemu i wiele się musi zmienić w wielu systemach, prawnym
          > przede wszystkim. Zapominacie, że tam leczenie poszkodowanego idzie na
          > jego karb, a nie na karb społeczeństwa. Brak odpowiedzialności ze strony
          > turysty bije go po kieszeni, a u nas wszystkich nas bije. Porównywanie
          > turysty, który penetruje wysokie partie Tatr do jadącego na rowerze , czy
          > samochodem jest nieporozumieniem. Karta rowerowa

          Co Ty bredzisz Ciupazko???!!! Jaka "karta rowerowa"? Dawno takie kretyństwa jak
          karta rowerowa czy karta pływacka zostały zniesione. Teraz kolej na zniesienie
          kretyńskich rozporządzeń naszych ministrów. Niestety tkwisz swoją świadomością
          jeszcze głęboko w komunie - vide twoje dyktatorskie zapędy do przymuszenia
          wszystkich do eskortowania na górskich szlakach jak niewolników przez płatną
          siłę roboczą, zwaną przewodnikami. Gdyby wszyscy nasi rządzący byli tacy jak
          Ciupazka to byśmy nadal żyli nawet nie w stalinizmie tylko w jakimś
          niewolnictwie...
          • Gość: Ciupazka Re: No ale Polska to jest specyficzny kraj... IP: *.it-net.pl 10.10.03, 23:25
            Ja nie wiem, gdzie ty żyjesz, ale na kurs żeglarski wymagano od wnuczki karty
            pływackiej i chyba słusznie .W szkole wnuki robiły karty pływackie, rowerowe i
            znajomość przepisów ruchu drogowego egzekwowano. Wygląda na to, że szkoła
            szkole nierówna, teraz wprowadzą jeszcze OC dla rowerzystów i słusznie. I
            bardzo proszę, ja ci nie wymyślam i zwracam sie do ciebie z uprzejmą prośbą
            o to samo. Nie musimy mieć jednakowych zdań na dany temat i wzajemnie sobie
            przytakiwać, ale kultura nas jakaś obowiązuje. A gdzie ja tkwię, to dobrze
            wiem, czasami się zastanawiam, czy ty wiesz, gdzie sam tkwisz. A gdzie nasi
            ministrowie i elita tkwi, to słyszysz codziennie. I co masz jakiś wpływ na
            to??? Owszem chcesz mieć! Ja już pasuję... Za długo walczyłam i co? Z
            wiatrakami trudno walczyć. Telo.Pozdr.
            • Gość: Tramp Re: No ale Polska to jest specyficzny kraj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 16:13
              Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

              > Ja nie wiem, gdzie ty żyjesz, ale na kurs żeglarski wymagano od wnuczki
              > karty pływackiej i chyba słusznie .W szkole wnuki robiły karty pływackie,
              > rowerowe i znajomość przepisów ruchu drogowego egzekwowano.

              Teraz też się egzekwuje, tyle że soba pełnolenia nie musi mieć żadnej karty
              rowerowej, motorowerowej ani pływackiej. I to nawet jeśli prowadzi wycieczkę
              rowerową na górskiej kamienistej drodze albo krętych serpentynach lub spływ
              kajakowy w bystym nurcie rzecznym. Te rzeczy wg standardów europejskich są
              zbędne. A Tobie Ciupazko śnią sie jeszcze czasy stalinowskie...

              Jeśli obywatel popełni wykroczenie lub przestępstwo drogowe albo wodne, dojdzie
              do wypadku z jej winy, to prokurator go oskarży i nie będzie pytał o żadne
              karty. Po prostu poniesie odpowiedzialność i żadna karta tu nie pomoże.

              >Wygląda na to, że szkoła szkole nierówna,

              Zgadza się. Ty opierasz się na szkole stalinowskiej...
                • Gość: Tramp Re: No ale Polska to jest specyficzny kraj... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 17:25
                  Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                  > I znowu pieprzysz, wnuczka jest na informatyce i pełnoletnia i musiała
                  > mieć kartę pływacką na kurs żeglarski, bo takie są przepisy.

                  Musiała mieć może przed kilku laty jak chodziła do szkoły. Karty pływackie
                  zostały zniesione. Nie żyjemy już w czasach stalinowskich - tak dla
                  uświadomienia - jeśli tego też nie wiesz. Jeśli twierdzisz że jest inaczej, to
                  wskaż link do aktualnie obowiązującej ustawy, która mówi o kartach pływackich.
                  Jeśli nie wskażesz, znaczy że jesteś kilka lat do tyłu za murzynami.

                  A może twierdzisz również, że prowadzący wycieczkę rowerową po górach musi mieć
                  kartę rowerową i uprawnienia przewodnika górskiego? Co masz w tej kwestii do
                  powiedzenia poza rozdziawioną ze zdummienia gębą?


                  > Mieszasz różne sporty, a g...wies o nich, jak i o przepisach ,

                  Jakie sporty? Wycieczka rowerowa to wycieczka. Czym się różni od np. wycieczki
                  narciarskiej, które muszą prowadzić przewodnicy? Może dlatego, że łatwiej ją
                  prowadzić? W takim razie piesze jeszcze łatwiej...

                  Jeśli nie odpowiesz i nie wskażesz konkretnego przepisu, który by nakazywał
                  prowadzącemu wycieczkę rowerową w górach posiadać kartę rowerową albo
                  prowadzącemu spływ kajakowy posiadać kartę pływacką i w obu przypadkach
                  uprawnienia przewodnika, to znaczy że sama g... wiesz o przepisach.
                • Gość: Sec PRZESTAŁA OBOWIĄZYWAĆ W POLSCE KARTA PŁYWACKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 17:46
                  Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                  > I znowu pieprzysz, wnuczka jest na informatyce i pełnoletnia i musiała
                  mieć
                  > kartę pływacką na kurs żeglarski, bo takie są przepisy. Mieszasz różne
                  > sporty, a g...wies o nich, jak i o przepisach , które obowiązują.

                  www.alpinizm.com/pryw/pik/zglowy/zglowy16.html
                  Istotny fragment:
                  "Zacząłem od porównania alpinizmu i żeglarstwa, żeby pokazać, że obie te
                  dziedziny trzymają się pod względem prawnym podobnych zasad, gdyż w czasach
                  nadopiekuńczego państwa każde działanie zagrożone odrobiną ryzyka było
                  chronione przed obywatelami systemem zgód, egzaminów, pozwoleń i właściwych
                  legitymacji. Powoli bo powoli, ale jednak jakieś ruchy wyzwoleńcze można
                  zaobserwować. Pierwszego lipca weszła w życie decyzja najbardziej podstawowa w
                  tej dziedzinie. PRZESTAŁA OBOWIĄZYWAĆ W POLSCE KARTA PŁYWACKA."

                  Wymaganie uprawnień powinno mieć miejsce jedynie wtedy, gdy działanie w danej
                  dziedzinie może zagrozić innym osobom. Prawo jazdy jest niezbędne nie dla mnie,
                  ani nawet dla mojego pasażera (jeżeli tylko jest pełnoletni), gdyż nawet on
                  powinien być świadom jaki jest ze mnie kierowca. Natomiast dziesiątki innych
                  kierowców spodziewają się, że moje zachowanie będzie zgodne z pewnymi regułami
                  i na tym opierają swoje przewidywania, działania, a tym samym swoje
                  bezpieczeństwo. Muszą być pewni, że na skrzyżowaniu będziemy się kierowali
                  wspólnymi zasadami, co pozwoli nam jakoś przebrnąć tę trudność, że jadąc prawą
                  stroną szosy nie wyskoczy im z nagła pojazd, który ma odmienną regułę jazdy.
                  Natomiast wszędzie tam, gdzie podejmuję ryzyko związane jedynie z własnym
                  życiem lub życiem innych osób, które są tego świadome i godzą się na to
                  (partner na linie, albo uczestnik wycieczki górskiej) nikt nie ma prawa mi tego
                  zabronić, ani ograniczać. Świat prawdziwych demokracji już dawno to odkrył,
                  natomiast u nas stary "opiekuńczy" sposób myślenia będzie pokutował jeszcze
                  bardzo długo.
                  • Gość: Szwager Kapusta z grochym IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.03, 18:28
                    Tyn Tramp to jakis napolony na wszysko jak pieron - wadzic sie paczy a niy
                    godac. suchej co kto godo drogi Trampie i wyciongej wnioski. Oczywiscie ize
                    ogolnie coby np puywac abo jezdzic na rowerze niy poczeba zodnych kartow, ale
                    coby to robic rozsondnie i zorganizowanie to mogom roztomaite organizatory
                    tego wymagac. Na zachodzie tysz niyma obowionzku tych tzw kart (np.
                    puywackyj), ale pomimo tego rozsondne ludzie mogom se je wyrobic a roztomaite
                    organizatory ich wymagac w konkretnych sytuacjach. Mysla ize tera kapujesz co
                    ciupazka mo an mysli.

                    Pyrsk!
                    • Gość: Tramp Re: Kapusta z grochym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 19:22
                      Gość portalu: Szwager napisał(a):

                      > Tyn Tramp to jakis napolony na wszysko jak pieron - wadzic sie paczy a niy
                      > godac. suchej co kto godo drogi Trampie i wyciongej wnioski. Oczywiscie ize
                      > ogolnie coby np puywac abo jezdzic na rowerze niy poczeba zodnych kartow, ale
                      > coby to robic rozsondnie i zorganizowanie to mogom roztomaite organizatory
                      > tego wymagac.

                      Mogą, ale nie muszą. W Polsce natomiast jest odgórnie narzucony obowiązek
                      wynajęcia płatniej siły roboczej do eskortowania grupy turystów jak niewolników
                      na znakowanych szlakach turystycznych w górach. I to jest różnica między
                      demokracją a totalitaryzmem, który panuje w m.in. w Tatrach, Beskidach i w
                      Sudetach. I To nawet w górach niskich jak Beskid Niski (Magurski Park Narodowy)
                      czy Sudety Środkowe (Park Narodowy Gór Stołowych), gdzie każda wycieczka piesza
                      (rowerowych - o dziwo - nie dotyczy) musi obligatoryjnie wynająć przewodnika
                      górskiego.

                      W czasach nadopiekuńczego państwa każde działanie zagrożone odrobiną ryzyka
                      było chronione przed obywatelami systemem zgód, egzaminów, pozwoleń i
                      właściwych legitymacji. Powoli bo powoli, ale jednak jakieś ruchy wyzwoleńcze
                      można zaobserwować. Pierwszego lipca weszła w życie decyzja najbardziej
                      podstawowa w tej dziedzinie. PRZESTAŁA OBOWIĄZYWAĆ W POLSCE KARTA PŁYWACKA.

                      Wymaganie uprawnień zewnętrzych powinno mieć miejsce jedynie wtedy, gdy
                      działanie w danej dziedzinie może zagrozić innym osobom. Prawo jazdy jest
                      niezbędne nie dla mnie, ani nawet dla mojego pasażera (jeżeli tylko jest
                      pełnoletni), gdyż nawet on powinien być świadom jaki jest ze mnie kierowca.
                      Natomiast dziesiątki innych kierowców spodziewają się, że moje zachowanie
                      będzie zgodne z pewnymi regułami i na tym opierają swoje przewidywania,
                      działania, a tym samym swoje bezpieczeństwo. Muszą być pewni, że na
                      skrzyżowaniu będziemy się kierowali wspólnymi zasadami, co pozwoli nam jakoś
                      przebrnąć tę trudność, że jadąc prawą stroną szosy nie wyskoczy im z nagła
                      pojazd, który ma odmienną regułę jazdy.

                      Wszędzie tam, gdzie podejmuję działania związane z jakąś odpowiedzialnością
                      wobec osób, które są tego świadome i godzą się na to (partner na linie, albo
                      uczestnicy wycieczki górskiej powierzający mi przewodnictwo na szlaku), nikt
                      nie ma prawa mi tego zabronić, ani ograniczać. Świat prawdziwych demokracji już
                      dawno to odkrył, natomiast u nas stary "opiekuńczy" sposób myślenia będzie
                      pokutował jeszcze bardzo długo. I to właśnie dzieki takim "Ciupazkom" i jej
                      podobnym betonom, myślącym nadal kategoriami dawnego totalitarnego systemu.
                      • Gość: Szwager Re: Kapusta z grochym IP: *.dip.t-dialin.net 11.10.03, 19:35
                        Jo bou w polskich gorach i zodyn mi niy kozou miec przewodnika. Jak take cos
                        je na trudnych szlakach to mozno je tego jako prziczyna. Je jeszcze chyba
                        roznica miyndzy wyndrowaniym po gorach w wiynkszych grupach abo w kilka osob.
                        Niyznom przepisow tatrzanskich, ale starom sie rozsondnie myslec.
                        • Gość: Tramp Ostrzą na siebie ciupagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 19:44
                          Gość portalu: Szwager napisał(a):

                          > Jo bou w polskich gorach i zodyn mi niy kozou miec przewodnika. Jak take cos
                          > je na trudnych szlakach to mozno je tego jako prziczyna. Je jeszcze chyba
                          > roznica miyndzy wyndrowaniym po gorach w wiynkszych grupach abo w kilka osob.
                          > Niyznom przepisow tatrzanskich, ale starom sie rozsondnie myslec.

                          Ha, ha! To wiedz, że te przepisy przymuszają ludzi do wynajmowania siły
                          roboczej do ich eskortowania, a ta siła robocza nie myśli rozsądnie tylko żrą
                          się między sobą. I tacy kretyni mają prowadzić ludzi po górach? Zeby wrócili z
                          wycieczki z ciupagą w plecach? O tym jakie kretyństwa odstawiają tu:
                          dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/dziennik/2003/10.03/i/Kraj/50/50.html
                          Oto fragmenty samych tylko nagłówków, które wystarczająco już mówią za siebie i
                          potwierdzają moje wcześniejsze spostrzeżenia:

                          "Sezon jesiennych wycieczek w góry właśnie się rozpoczął, tymczasem w
                          środowisku przewodnickim wrze. Padają oskarżenia o przekraczanie uprawnień i
                          niskie kwalifikacje, rozsyłane są donosy, komuś z zemsty wybito szyby w
                          samochodzie. Co się dzieje?
                          (...) emocje muszą być nieliche, skoro donosy trafiają do wszystkich świętych,
                          prokuratury nie wyłączając (...) doszło do gwałtownych kłótni (...)


                          TO JA NIE CHCĘ, ABY MNIE TACY PROWADZILI PO GÓRACH!!!!

                  • Gość: Ciupazka Re: PRZESTAŁA OBOWIĄZYWAĆ W POLSCE KARTA PŁYWACKA IP: *.it-net.pl 11.10.03, 18:47
                    Cytuję: A dzisiaj jeszcze wielu ludzi nie potrafi się przestawić z
                    pozycji "brania odpowiedzialności za wszystko" na pozycję "rób co chcesz, byleś
                    nie zagroził innym".
                    Ano właśnie, kiedy masz patent żeglarza i bierzesz na łódż 4-5 osób bez
                    pojęcia o żeglarstwie ba, nie umiejących pływać to w porządku jesteś? To ja
                    się pytam , kto komu zagraża, kiedy wszyscy są nieodpowiedzialni. Wyraźnie
                    zaznaczono, że musisz mieć kartę, kiedy masz ludzi na łódce. Przepis
                    dotyczacy karty pływackiej wprowadzono od 1 lipca o czym napisałeś, ale są
                    klauzule...kiedy ją trzeba mieć. Sprawdzę przepisy żeglarskie. Osobiście mam
                    mieszane uczucia, patent żeglarza można było robić od 13 lat, teraz chyba od
                    16 lat .Zaczynam rozumieć, dlaczego wszystkich (prawie) oblewają. Z jednej
                    strony słusznie, bo 13- latek to nie żeglarz z uprawnieniami do prowadzenia
                    łodzi z ludźmi. Tak samo mam mieszanie uczucia co do poruszania się
                    wszystkich chętnych po trasach wspinaczkowych, bez szkolenia i zdobywania
                    uprawnień taternickich. Nikogo nie obchodzi już ludzkie życie? "Róbta co
                    chceta". Jeszcze raz powiadam, że od dziewczyny wymagano( ma żółty czepek),
                    i nie tylko od niej na letnim kursie żeglarskim i ja się nie dziwię, ba
                    sprawdzano każdego, czy umie pływać. I słusznie.

                    Demokracja demokracją a poznanie przepisów, techniki, opanowanie do
                    perfekcji umiejętności poruszania się w górach z liną, za kierownicą, czy na
                    rowerze w ruchu drogowym, czy w żeglarstwie - to istotna sprawa dla
                    bezpieczeństwa każdego z nas uprawiającego w/w sporty.
                    • Gość: Tramp Re: PRZESTAŁA OBOWIĄZYWAĆ W POLSCE KARTA PŁYWACKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 19:05
                      Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                      [ciach...]
                      >
                      > Demokracja demokracją a poznanie przepisów, techniki, opanowanie do
                      > perfekcji umiejętności poruszania się w górach z liną, za kierownicą, czy
                      > na rowerze w ruchu drogowym, czy w żeglarstwie - to istotna sprawa dla
                      > bezpieczeństwa każdego z nas uprawiającego w/w sporty.

                      Mylisz pojęcia i mieszasz sport z turystyką. Wycieczka rowerowa ani spływ
                      kajakowy nie jest imprezą sportową, a turystyczną. I do ich prowadzenia nie
                      potrzeba żadnego przewodnika - do wycieczek pieszych i narciarskich tak. I na
                      tym polega właśnie to całe kretyństwo, za którym się opowiadasz, że do
                      wycieczki pieszej w górach musi być przewodnik, mimo że do rowerowych -
                      znacznie bardziej niebezpiecznych - nie trzeba.
                        • Gość: Tramp Szwagier!!! Nie mieszaj grochu z kapustą!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 19:30
                          Gość portalu: Szwager napisał(a):

                          > nojwiyncyj to cza do wszyskego rozsondku - w sporcie tysz mosz przepisy.

                          Nie mieszaj grochu z kapustą. Mówimy o kretyńskich przepisach dotyczących
                          turystyki (a nie sportu), które nakazują wycieczkom pieszym (od kiedy to
                          wycieczka piesza jest imprezą sportową?) wynajmowanie wysokopłatnej siły
                          roboczej do ich eskortowania w polskich górach jak niewolników. Nawet na
                          asfalcie do Morskiego Oka, gdzie można co najwyżej potknąć się o własne nogi i
                          stłuc kolano lub w nagorszym przypadku złamać rękę czy nogę.
                          • Gość: Ciupazka Re: Zapomniałeś wyjaśnić, że... IP: *.it-net.pl 11.10.03, 20:06
                            ... z Morskiego Oka masz wyjście na Rysy, do Pięciu Stawów Polskich przez
                            Opalone, lub przez Szpiglasową Przełęcz oraz inne i tam grupa powyżej 10
                            osób oraz ze względu na wysokoś: 򗨬 m nad poziom morza, na skalę trudności
                            trasy musi mieć przewodnika i te przepisy m.inn. takich przejść dotyczą.

                            Wycieczki szkolne liczą po 30-40 osób, nigdy w Tatrach nie byli i weź ich
                            puść samych... Załamanie pogody, brak znajomości terenu często sś przyczyną
                            nieszczęśliwych wypadków. Przewodnicy muszą być! Poza tym nikt w warunkach
                            rynkowych nie będzie za darmo chodził, a fiskus też żąda ok.50 % podatku z
                            wynagrodzenia przewodnika.

                              • Gość: Tramp Re: Zapomniałeś wyjaśnić, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 20:58
                                Gość portalu: Szwager napisał(a):

                                > tak podejrzywouech Ciupazko. Chyba Tramp trocha sie snerwowou bez powodu i
                                jak
                                > widac wiedzy.

                                Bzdury klepiesz. Przewodnicy są w róznych górach, ale nawet w Alpach nie ma
                                przymusu ich wynajmowania. Jak grupa uzna, że dadzą sobie radę to korzystają ze
                                szlaku. U nas każda wycieczka musi obligatoryjnie wynająć przewodnika i to jest
                                właśnie niewolnictwo. U nas jest w górach przewodnicka hucpa, która uważa
                                siebie za jedynych, którzy sobie poradzą w każdej sytuacji, wręcz ca jasnowidzó
                                i cudotwórców. A że tak nie jest dowodzi fakt, że były też wypadki z
                                przewodnikami.

                                Jeżeli już takie ograniczenia w górach wprowadzono, to wycieczki górskie
                                powinni mieć też możliwość prowadzić ratownicy TOPR, GOPR, przodownicy PTTK
                                (nie wyszli w końcu krowie spod ogona), instruktorzy narciarscy, bo Ci też
                                znają realia i niebezpieczeństwa góskie. W końcu nie każdy przewodnik górskic
                                umie jezdzić na nartach, a wycieczki narciarskie na "biegówkach"
                                czy "skiturach" prowadzi się coraz częściej. Może instruktor narciarski nie
                                będzie umiał powiedzieć, dlaczego dane chronisko jest im. takiego pana a nie
                                innego, ale napewno da wskazówki uczestnikom jak np. podchodzić pod górę, zeby
                                nie uszkodzić stawu kolanowego, czy skokowego...

                                Trzeba zdefiniować dokładnie jakie grupy mają mieć opiekuna i rozszerzyć ilosć
                                uprawnionych (czasami przodownik GOT o wiele lepiej poprowadzi grupę turystów
                                od wieloletniego przewodnika, bo ten strzela jak z karabinu: Kozia Przełęcz,
                                Kozie Czuby, Kozia Przełączka Wyżnia, Kozi Wierch... a tak na prawdę taka
                                dokładność nikogo nie interesuje.

                                Jeżeli ktoś twierdzi, że przodownictwo GOT to hobby, to przewodnictwo też i
                                brak w nim jest tak samo profesjonalizmu jak u PTG (Przodownik Turystyki
                                Górskiej). 70% przewodników prowadzi dwie, trzy wycieczki rocznie. To czasami
                                mniej niż liczba imprez przeprowadzonych przez PTG

                                Sprawa mnie szczególnie irytuje, bo mam kilkuletnie doświadczenie jako żołnierz
                                wysoko na górskiej granicy w Sudetach i różne uprawnienia na góry, niestety bez
                                przewodnickich (byłem na kursie sudeckim, ale szczegółowe egzaminy i wycieczki
                                stażowe, które trzeba było zdać przed "wysoką komisją", były dla mnie poprostu
                                koniecznością wyssaną z palca, bo co z tego, że kandydat wiedział powiedzmy, że
                                kościółek w Wypierdziałej Wólce był pod wezwaniem Pimpeli Iksińskiej, skoro w
                                praktyce nie był w stanie powiedzieć ile jest jeszcze do szczytu... Bez
                                problemów prowadziłem kiedyś jako kierownik obozy wędrowne, narciarskie,
                                wychowałem wielu pasjonatów gór nie biorąc za przewodnictwo na szlaku żadnych
                                dodatkowych wynagrodzeń a teraz po prostu wielka KUPA...
        • Gość: ola-f Re: Co chciałaś przez to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 11:21
          Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

          > powiedzieć Olu f.?
          Tylko oczywistą rzecz- dzięki przewodnikom zmniejszy się ilość wypadków w
          Tatrach i ratownicy nie będą się niepotrzebnie narażać ratując bezmyślnych
          turystów.
          Cytat z mojej profesorki- dlatego, że i mnie " kapcie z nóg lecą ",
          jak czytam te bzdury o zbędnych przewodnikach w górach.
          Nie wytrzymałam i musiałam napisać... Ciupazko.
            • Gość: ola-f Re: Co chciałaś przez to... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 18:21
              Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

              > Masz rację! Rozsądna jesteś! Do zobaczenia kiedyś w górach! Teraz już na
              > nartach! Oj marzy mi się... A ty jeździsz na nartach? Hej!
              Ciupazko... Góry nasze nie są duże, ale pewnie dlatego mogą się w nich spotkać
              miłośnicy Tatr i Goralszczyzny, do zobaczenia na szlaku... i nie tylko...
              Na nartach teraz nie jeżdżę, ale na białych górkach jestem bardzo często, bo
              ciągnie " wrazicę" do Zakopanego.
              pozdrowienia
          • Gość: Tramp Re: Co chciałaś przez to powiedzieć????... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 15:13
            Gość portalu: ola-f napisał(a):

            > Gość portalu: Ciupazka napisał(a):
            >
            > > powiedzieć Olu f.?
            > Tylko oczywistą rzecz- dzięki przewodnikom zmniejszy się ilość wypadków w
            > Tatrach i ratownicy nie będą się niepotrzebnie narażać ratując bezmyślnych
            > turystów.
            > Cytat z mojej profesorki- dlatego, że i mnie " kapcie z nóg lecą ",
            > jak czytam te bzdury o zbędnych przewodnikach w górach.

            Sama bzdury klepiesz niesamowite. Przewodnicy są w róznych górach, ale nawet w
            Alpach nie ma przymusu ich wynajmowania. Jak grupa uzna, że dadzą sobie radę to
            korzystają ze szlaku turystycznego, bo te szlaki w końcu są dla turystów a nie
            dla przewodników by nie zabłądzili. Zresztą kiedyś nawet wskazałem drogę
            przewodnikowi, który zgubił zimą szlak letni (w zimie nie powinien tam w ogóle
            prowadzić turystów). U nas każda wycieczka musi obligatoryjnie wynająć
            przewodnika i to jest właśnie niewolnictwo. U nas jest w górach przewodnicka
            hucpa, która uważa siebie za jedynych, którzy sobie poradzą w każdej sytuacji,
            wręcz za jasnowidzów i cudotwórców. A że tak nie jest dowodzi fakt, że były też
            wypadki z przewodnikami.

            Jeżeli już takie ograniczenia w górach wprowadzono, to wycieczki górskie
            powinni mieć też możliwość prowadzić ratownicy TOPR, GOPR, przodownicy PTTK
            (nie wyszli w końcu krowie spod ogona), instruktorzy narciarscy, bo Ci też
            znają realia i niebezpieczeństwa góskie. W końcu nie każdy przewodnik górskic
            umie jezdzić na nartach, a wycieczki narciarskie na "biegówkach"
            czy "skiturach" prowadzi się coraz częściej. Może instruktor narciarski nie
            będzie umiał powiedzieć, dlaczego dane chronisko jest im. takiego pana a nie
            innego, ale napewno da wskazówki uczestnikom jak np. podchodzić pod górę, zeby
            nie uszkodzić stawu kolanowego, czy skokowego...

            Trzeba zdefiniować dokładnie jakie grupy mają mieć opiekuna i rozszerzyć ilosć
            uprawnionych (czasami przodownik GOT o wiele lepiej poprowadzi grupę turystów
            od wieloletniego przewodnika, bo ten strzela jak z karabinu: Kozia Przełęcz,
            Kozie Czuby, Kozia Przełączka Wyżnia, Kozi Wierch... a tak na prawdę taka
            dokładność nikogo nie interesuje.

            Jeżeli ktoś twierdzi, że przodownictwo GOT to hobby, to przewodnictwo też i
            brak w nim jest tak samo profesjonalizmu jak u PTG (Przodownik Turystyki
            Górskiej). 70% przewodników prowadzi dwie, trzy wycieczki rocznie. To czasami
            mniej niż liczba imprez przeprowadzonych przez PTG

            Sprawa mnie szczególnie irytuje, bo mam kilkuletnie doświadczenie jako żołnierz
            wysoko na górskiej granicy w Sudetach i różne uprawnienia na góry, niestety bez
            przewodnickich (byłem na kursie sudeckim, ale szczegółowe egzaminy i wycieczki
            stażowe, które trzeba było zdać przed "wysoką komisją", były dla mnie poprostu
            koniecznością wyssaną z palca, bo co z tego, że kandydat wiedział powiedzmy, że
            kościółek w Wypierdziałej Wólce był pod wezwaniem Pimpeli Iksińskiej, skoro w
            praktyce nie był w stanie powiedzieć ile jest jeszcze do szczytu... Bez
            problemów prowadziłem kiedyś jako kierownik obozy wędrowne, narciarskie,
            wychowałem wielu pasjonatów gór nie biorąc za przewodnictwo na szlaku żadnych
            dodatkowych wynagrodzeń a teraz po prostu wielkie g***o...

            I tak upadła tania turystyka młodzieżowa. Młodzież zamiast interesować się
            przyrodą i górami, tworzy w miastach złodziejskie gangi napadające na kobiety i
            wyrywające im torebki albo okradające samochody. Za tym się opowiadasz?
            • Gość: ola-f Re: Co chciałaś przez to powiedzieć????... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 18:44
              To co napisałam jest oczywiste dla innych, tylko nie dla Ciebie Trampie.
              Do Twojej wypowiedzi o młodzieży nie mogę się odnieść, bo to co myślę na ten
              temat, też jest oczywiste. I wydaje mi się, że ostatnie zdania nie powinny być
              skierowane do mnie, bo to właśnie ja chcę, aby tych wycieczek w góry było jak
              najwięcej. Zadaj je młodzieży w szkołach, zainteresuj turystyką, książkami
              itp...Trzeba trochę więcej od nich wymagać, to się więcej uzyska...
              I Przewodnicy mogą w tym tylko pomóc, a nie zaszkodzić.
              Nie myśl tylko o kasie, bo Ratownicy jak idą po " luzaków" w góry to o nią nie
              pytają...
              Wszyscy już Ci to pisali na FZ, pora zrozumieć w czym rzecz.

              Pozdrowienia i szerokich horyzontów...
              • hanys_hans Re: Co chciałaś przez to powiedzieć????... 12.10.03, 19:33
                Gość portalu: ola-f napisał(a):


                > Nie myśl tylko o kasie, bo Ratownicy jak idą po " luzaków" w góry to o nią
                nie
                > pytają...
                > Wszyscy już Ci to pisali na FZ, pora zrozumieć w czym rzecz.
                >
                > Pozdrowienia i szerokich horyzontów...

                Mozno i niy pytajoom o kase jak idoom po takich "luzaków"
                Rachunek zrobioom po akcji! "Za darmo umaruo" Kerys´ to i tak zapuaci.
                Jo na taki wypadek jak sie wybiyroom w goory wykupuja polisa ubespieczyniowo
                kero pokryje koszty takyj akcji ratunkowyj. Na Suowacji jest nawet taki wymoog
                coby tako polisa miec´ jak sie idzie w goory. Niywiym jak to we Polcse majoom
                rozwioonzane.

                pyrsk_hanys_hans
              • Gość: Tramp Re: Co chciałaś przez to powiedzieć????... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 19:37
                Gość portalu: ola-f napisał(a):

                > To co napisałam jest oczywiste dla innych, tylko nie dla Ciebie Trampie.
                > Do Twojej wypowiedzi o młodzieży nie mogę się odnieść, bo to co myślę na ten
                > temat, też jest oczywiste. I wydaje mi się, że ostatnie zdania nie powinny
                > być
                > skierowane do mnie, bo to właśnie ja chcę, aby tych wycieczek w góry było jak
                > najwięcej. Zadaj je młodzieży w szkołach, zainteresuj turystyką, książkami
                > itp...Trzeba trochę więcej od nich wymagać, to się więcej uzyska...

                Nie wystarczy chcieć. Trzeba jeszcze mieć prawo do działania, a kretyńskie
                przepisy wymagające wynajmowania płatnego stróża do eskortowania mnie razem z
                grupą, z której prowadzeniem radzę sobie dobrze bez owego stróża,
                uniemożliwiają mi taką działalność.

                A przecież prowadziłem kiedyś obozy wędrowne z młodzieżą jako kierownik obozu.
                Wychowałem wielu pasjonatów gór nie biorąc za przewodnictwo turystyczne żadnych
                wynagrodzeń; wszelkie czynności jak objaśnianie panoram, opowiadanie o
                geologii, pokazywanie przykładów piętrowości w roślinności czy historii
                zagospodarowania turystycznego gór oraz prowadzenie grupy po trasie,
                wykonywałem całkowicie bezinteresownie, a teraz po prostu wielkie g***o...
                Padła tania turystyka młodzieżowa, bo wielu mi podobnych, w tym także moi
                wychowankowie, mimo nabytego doświadczenia nie mogą już prowadzić
                w górach. Bo muszą wynajmować przewodników. O tym szerzej :
                ksp.republika.pl/nsz_list.htm
                > I Przewodnicy mogą w tym tylko pomóc, a nie zaszkodzić.

                Jak na razie to szkodzą, nawet sobie sami. Wystarczy przeczytać:
                "Dziennik Polski", 3.10.2003, ADAM MOLENDA,"Przewodnickie waśnie":

                dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/dziennik/2003/10.03/i/Kraj/50/50.html
                Oto fragmenty samych tylko nagłówków, które wystarczająco już mówią za siebie i
                potwierdzają moje wcześniejsze spostrzeżenia:

                "Sezon jesiennych wycieczek w góry właśnie się rozpoczął, tymczasem w
                środowisku przewodnickim wrze. Padają oskarżenia o przekraczanie uprawnień i
                niskie kwalifikacje, rozsyłane są donosy, komuś z zemsty wybito szyby w
                samochodzie. Co się dzieje?
                (...) emocje muszą być nieliche, skoro donosy trafiają do wszystkich świętych,
                prokuratury nie wyłączając (...) doszło do gwałtownych kłótni (...)
                Trudno się oprzeć wrażeniu, że chodzi głównie o pieniądze.
                (...) polski przepis, nakładający na grupy dziesięcioosobowe, wybierające się
                powyżej 1000 m n.p.m., obowiązek wynajmowania przewodnika, to swoiste curiosum.
                Nawet w Alpach nie ma takiego przymusu. Ostatnio GOPR wystąpił z wnioskiem, by
                kryterium złagodzić do 1300 m n.p.m."

                  • Gość: Tramp Re: Co chciałaś przez to powiedzieć????... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 19:51
                    Gość portalu: Szwager napisał(a):

                    > a jo mysla ize przesadzosz - jak je wiyncyj osob to przewodnik je wskazany
                    ze
                    > wzglyndu na bezpieczynstwo - ajnfach zdrowy rozsondek to godo. Jak chcesz
                    > koniecznie isc som to idz

                    Chrzanisz tu w kółko o tym bezpieczeńtswie jak zdarta płyta. Na takie argumenty
                    to możesz nabierać naiwne dziecioki z przedszkola.

                    Wystarczy popatrzeć na grupy wycieczkowe idące szosą , którą jednocześnie
                    przebiega szlak turystyczny. Chodzą jak chcą: jedni prawą, drudzy lewą stroną,
                    rzadko idą gęsiego... Co ciekawe; żaden przepis nie wymaga od nich wynajmowania
                    płatnego porządkowego, posiadającego państwowe uprawnienia przewodnickie do ich
                    eskortowania. A przecież jest bardzo niebezpiecznie kiedy jadą tam coraz
                    częściej samochody, bo ich liczba w naszym kraju wzrasta. Natomiast na
                    wygodnej, spokojnej górskiej drodze prowadzącej grzbietami Beskidów czy
                    Sudetów, ba, nawet na bruku czy na asfalcie jak np. do Morskiego Oka, gdzie
                    ruch pojazdów jest zabroniony, "dla bezpieczeństwa" i "zdrowego rozsądku" muszą
                    być tam eskortowani przez przewodnika górskiego, jak jacyś niewolnicy? Głupoty
                    Szwagier pieprzysz i tyle...
                      • Gość: Tramp Re: Co chciałaś przez to powiedzieć????... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 20:01
                        Gość portalu: Szwager napisał(a):

                        > Tys je faktycznie jakis komiczny "ptok", najprzod cie ktos za bozna robi,
                        > potym Ci kozom we gorach we wiyncyj jak 10 ludzi uazic ...
                        > Co bydzie nastympne?

                        Lepiej sie zastanów, jaki sens wynajmować do prowadzenia wycieczek świrów,
                        którzy żrą się miedzy sobą i odstawiają jaja gorsze jak nawalony ruski rychlik

                        Przeczytaj:
                        "Dziennik Polski", 3.10.2003, ADAM MOLENDA,"Przewodnickie waśnie":

                        dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/dziennik/2003/10.03/i/Kraj/50/50.html
                        Oto fragmenty samych tylko nagłówków, które wystarczająco już mówią za siebie i
                        potwierdzają moje wcześniejsze spostrzeżenia:

                        "Sezon jesiennych wycieczek w góry właśnie się rozpoczął, tymczasem w
                        środowisku przewodnickim wrze. Padają oskarżenia o przekraczanie uprawnień i
                        niskie kwalifikacje, rozsyłane są donosy, komuś z zemsty wybito szyby w
                        samochodzie. Co się dzieje?
                        (...) emocje muszą być nieliche, skoro donosy trafiają do wszystkich świętych,
                        prokuratury nie wyłączając (...) doszło do gwałtownych kłótni (...)
                        Trudno się oprzeć wrażeniu, że chodzi głównie o pieniądze.
                        (...) polski przepis, nakładający na grupy dziesięcioosobowe, wybierające się
                        powyżej 1000 m n.p.m., obowiązek wynajmowania przewodnika, to swoiste curiosum.
                        Nawet w Alpach nie ma takiego przymusu. Ostatnio GOPR wystąpił z wnioskiem, by
                        kryterium złagodzić do 1300 m n.p.m."

                      • Gość: Ciupazka Re: Wyjaśniam... IP: *.it-net.pl 12.10.03, 20:23
                        ...że po weryfikacji przewodników do prowadzenia wycieczek powyżej 10 osób w
                        Tatry nie dostali uprawnień przodownicy GOT oraz inni przewodnicy, nie
                        mający kwalifikacji i ukończonych specjalistycznych kursów na przewodnika
                        tatrzańskiego. I tu pies pogrzebany, niektórzy z nich nie chcą się z tym
                        pogodzić, gdyż to dyskwalifikacja w ich mniemaniu. Nic nie stoi na
                        przeszkodzie aby te kursy zrobili i egzamin zdali, ale nie chcą. Urażone
                        ambicje wylewają na Forum i zawracają głowę, komu tylko się da. Dzięki takim
                        samozwańczym opiekunom , niby przewodnikom zginęło pod Rysami wielu młodych
                        ludzi( patrz wątki wcześniejsze) Porzadek należało zrobić, a kiedy zrobiono,
                        to niektórzy płaczą i jęczą, ba wszystkim wymyślają od głupich,
                        stalinowczyków i tp i td, a sami są reliktami poprzedniego systemu, niestety.
                        Ta hucpa wg Trampa - to przewodnicy tatrzańscy I i II klasy zweryfikowani- wróg
                        nr 1. Tyle.

                        Odnośnie ubezpieczenia - każdy dobrowolnie może się ubezpieczyć na wypadek w
                        dowolnej firmie ubezpieczeniowej na czas urlopu,lub jeżeli uprawia sporty
                        ekstremalne itd, itp. Grupa prowadzona w góry przez przewodnika ma obowiązek
                        ubezpieczyć się we własnym zakresie lub przez organizatora wycieczki).
                        Indywidualni turyści ubezpieczają się indywidualnie( dobrowolnie). Rozsadek
                        nakazuje się ubezpieczyć.
                          • hanys_hans Re: Wyjaśniam... 12.10.03, 20:50
                            Gość portalu: Szwager napisał(a):

                            > Biedny Tramp-karz.

                            Uoon ´na 100% oblou egzamin na pszewodnika, ze sie teroski ciepie jak kryka w
                            kiblu. Niych sie ino sam lepi pochwoli skuli czego! Jo mys´la ze na egzaminie
                            oriyntacjo staciyu i musieli go szukac´!?!?
                        • Gość: Tramp Re: Wyjaśniam... czyli arogancja Ciupazki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 20:51
                          Gość portalu: Ciupazka napisał(a):

                          > ...że po weryfikacji przewodników do prowadzenia wycieczek powyżej 10 osób
                          w
                          > Tatry nie dostali uprawnień przodownicy GOT oraz inni przewodnicy, nie
                          > mający kwalifikacji i ukończonych specjalistycznych kursów na przewodnika
                          > tatrzańskiego. I tu pies pogrzebany, niektórzy z nich nie chcą się z tym
                          > pogodzić, gdyż to dyskwalifikacja w ich mniemaniu. Nic nie stoi na
                          > przeszkodzie aby te kursy zrobili i egzamin zdali, ale nie chcą.

                          Są ludzie, którzy mają dużo mocniejszy kręgosłup moralny, niż komuś się wydaje
                          i nie będą robić z siebie błaznów robiąc od początku dwuletnie kursy i tracąc
                          czas i pieniądze na konieczność ubzduraną z nieba czy z fusów po kawie przez
                          klikę nawiedzonych arogantów.

                          Nikt nie wymaga zdawania po raz drugi prawa jazdy, jeśli ktoś jeździł
                          nienagannie, wręcz wzorowo ani nie prowadził po pijaku i tak samo nikt nie ma
                          moralnego prawa kogoś zmusić do zdawania po raz drugi egzaminu. Ludzie, którzy
                          to sobie ubzdurali, że trzeba teraz innych przeegzaminować, to ludzie nikczemni
                          i podli, wyzuci z jakiejkolwiek godności. Nie zasługują na szacunek.

                          > urażone
                          > ambicje wylewają na Forum i zawracają głowę, komu tylko się da. Dzięki takim
                          > samozwańczym opiekunom , niby przewodnikom zginęło pod Rysami wielu młodych
                          > ludzi( patrz wątki wcześniejsze)

                          Twoje argument są podbudowane na nieprawdzie. Były przypadki w Tatrach, kiedy
                          ludzie ulegli wypadkom prowadzeni przez przewodników tatrzańskich z ważnymi
                          uprawnieniami państwowymi i wszystkimi możliwymi licencjami. Odsyłam do bogatej
                          lektury przedmiotu jak również zasobów archiwalnych GOPR i TOPR.

                          Również w Alpach były wypadki z ludźmi prowadzonymi w górach przez
                          wysokokwalifikowanych przewodników, a nawet wypadki zasypania przez lawinę
                          całej wycieczki razem z przewodnikiem.

                          Wypisujesz tu takie brednie, jakby przewodnicy byli co najmniej cudotwórcami o
                          mocy nadprzyrodzonej...
                              • Gość: Tramp Zatem o tych przewodnikach to prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 21:38
                                Widać, że nie masz nic do dodania w kwestii artykułów ukazujących drugie,
                                skrywane oblicze przewodników z Zakopca i ich prawdziwą moralność opisaną przez
                                prasę tu:

                                "Dziennik Polski", 3.10.2003, ADAM MOLENDA,"Przewodnickie waśnie":

                                dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/dziennik/2003/10.03/i/Kraj/50/50.html
                                Oto fragmenty samych tylko nagłówków, które wystarczająco już mówią za siebie i
                                potwierdzają moje wcześniejsze spostrzeżenia:

                                "Sezon jesiennych wycieczek w góry właśnie się rozpoczął, tymczasem w
                                środowisku przewodnickim wrze. Padają oskarżenia o przekraczanie uprawnień i
                                niskie kwalifikacje, rozsyłane są donosy, komuś z zemsty wybito szyby w
                                samochodzie. Co się dzieje?
                                (...) emocje muszą być nieliche, skoro donosy trafiają do wszystkich świętych,
                                prokuratury nie wyłączając (...) doszło do gwałtownych kłótni (...)
                                Trudno się oprzeć wrażeniu, że chodzi głównie o pieniądze.
                                (...) polski przepis, nakładający na grupy dziesięcioosobowe, wybierające się
                                powyżej 1000 m n.p.m., obowiązek wynajmowania przewodnika, to swoiste curiosum.
                                Nawet w Alpach nie ma takiego przymusu. Ostatnio GOPR wystąpił z wnioskiem, by
                                kryterium złagodzić do 1300 m n.p.m."

                                Drugi artykuł tu:

                                kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1134642&KAT=239
                                NIE KWESTIONUJESZ, A ZATEM TO WSZYSTKO PRAWDA
                          • hanys_hans Re: Wyjaśniam... czyli arogancja Ciupazki 12.10.03, 21:15
                            Gość portalu: Tramp napisał(a):

                            > Są ludzie, którzy mają dużo mocniejszy kręgosłup moralny, niż komuś się
                            wydaje
                            > i nie będą robić z siebie błaznów robiąc od początku dwuletnie kursy i tracąc
                            > czas i pieniądze na konieczność ubzduraną z nieba czy z fusów po kawie przez
                            > klikę nawiedzonych arogantów.


                            Teroski wiym po czamu niy mosz tych uprawniyn´ przewodika!
                            Widac´ to zresztoom po twojich moondrosciach kere sam szkryflosz!
                            Po piyrszym dniu kursu zes´ im padou ze jusz wszysko umisz! He!He!
                            Podug prawa Ohmato sciebie by byu dobry opornik a niy przewodnik!
                            Podug tego samego prawa Ohma radziyu bych ci tysz siedziec´ dooma
                            bo opór maleje proporcjonalnie do wypitego C2-H5-OH....... i juzajs´ sie kaj
                            stracisz!

                            pyrsk_hanys_hans

                            • Gość: Rumcajs Lo matuluuuuuuuuuuuuuuu! IP: 80.72.65.* 12.10.03, 21:34
                              Jeszcze przelewacie z pustego w prozne z tym nawiedzonym Salomonem? Tramp, a-r,
                              Sec i jaki tam jeszcze nick sobie wymysli - powtarza jak papuga ciagle jedno i
                              to samo w calym necie i czesto gada z samym soba. I ja mam potem wynajmowac
                              jego na przewodnika dla siebie albo dla moich dzieci? To juz lepiej od razu
                              skoczyc z Kazalnicy!
                              • Gość: Tramp Słócone z sobą barany mają prowadzić wycieczki??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 21:43
                                Gość portalu: Rumcajs napisał(a):

                                > Jeszcze przelewacie z pustego w prozne z tym nawiedzonym Salomonem? Tramp, a-
                                r,
                                >
                                > Sec i jaki tam jeszcze nick sobie wymysli - powtarza jak papuga ciagle jedno
                                i
                                > to samo w calym necie i czesto gada z samym soba. I ja mam potem wynajmowac
                                > jego na przewodnika dla siebie albo dla moich dzieci? To juz lepiej od razu
                                > skoczyc z Kazalnicy!

                                To może ja mam wynajmować przewodników - takich świrów co się żrą między sobą,
                                że śmieje się z tego już prasa w całej Polsce?:
                                "Dziennik Polski", 3.10.2003, ADAM MOLENDA,"Przewodnickie waśnie":

                                dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/dziennik/2003/10.03/i/Kraj/50/50.html
                                Oto fragmenty samych tylko nagłówków, które wystarczająco już mówią za siebie i
                                potwierdzają moje wcześniejsze spostrzeżenia:

                                "Sezon jesiennych wycieczek w góry właśnie się rozpoczął, tymczasem w
                                środowisku przewodnickim wrze. Padają oskarżenia o przekraczanie uprawnień i
                                niskie kwalifikacje, rozsyłane są donosy, komuś z zemsty wybito szyby w
                                samochodzie. Co się dzieje?
                                (...) emocje muszą być nieliche, skoro donosy trafiają do wszystkich świętych,
                                prokuratury nie wyłączając (...) doszło do gwałtownych kłótni (...)
                                Trudno się oprzeć wrażeniu, że chodzi głównie o pieniądze.
                                (...) polski przepis, nakładający na grupy dziesięcioosobowe, wybierające się
                                powyżej 1000 m n.p.m., obowiązek wynajmowania przewodnika, to swoiste curiosum.
                                Nawet w Alpach nie ma takiego przymusu. Ostatnio GOPR wystąpił z wnioskiem, by
                                kryterium złagodzić do 1300 m n.p.m."

                                Drugi artykuł tu:

                                kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1134642&KAT=239
                                NIE KWESTIONUJESZ, A ZATEM TO WSZYSTKO PRAWDA
    • Gość: X Dla smaczku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.03, 12:39
      Gość portalu: Tramp napisał(a):

      > kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1134642&KAT=239
      Znam dzieci, również ze szkoły podstawowej, które mieszkają powyżej ustawowej
      wysokości i codziennie chodza w doliny bez przewodnika i tak też wracają do
      domu. Kiedy jednak idą w to samo miejsce z wycieczką klasową, muszą mieć
      przewodnika:)
      • ciupazka Re: Dla smaczku 10.09.04, 07:59
        Dopokiela ni ma wypodku to se mogom być jaja...Po drugiyj stronie lusterka som
        jest inkse smaki wynikające z doświadcynio tu i teroz. Casami na zimne trza
        duchać. ba jako!

        Telo.Pozdr.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka