Gość: Ciupazka
IP: *.it-net.pl
26.10.03, 16:11
49. zgromadzenie delegatów Międzynarodowej Komisji ds. Ratownictwa
Alpejskiego (IKAR-CISA) zorganizowano w tym roku w Szkocji pod Ben Nevisem.
W obradach uczestniczyli również przedstawiciele TOPR i GOPR. Udział Polaków
w tym kongresie był istotny, gdyż w przyszłym roku jubileuszowy kongres
odbędzie się w Zakopanem.
Międzynarodowa Komisja ds. Ratownictwa Alpejskiego została założona w
Bolzano w październiku 1955 roku. Od tego czasu co roku odbywają się
zgromadzenia generalne, w których uczestniczą delegacje ratowników górskich
poszczególnych państw członkowskich.
Polska została członkiem zwyczajnym IKAR w 1968 roku i od tego czasu jej
delegaci aktywnie uczestniczą w pracach poszczególnych komisji - medycznej,
lawinowej, ratownictwa naziemnego i ratownictwa z powietrza. Obecnie
reprezentują Polskę w IKAR dwie organizację: Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie
Ratunkowe i Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Ważnym wydarzeniem był 42. Kongres IKAR w Karpaczu w 1996 roku, zorganizowany
przez GOPR. Tegoroczne zgromadzenie zostało zorganizowane w szkockim
Inverness, w odległości ponad stu kilometrów od najwyższego szczytu Wielkiej
Brytanii - Ben Nevis (1343 m), w dniach 1-5 października. TOPR reprezentowali
Lesław Riemen, Sylweriusz Kosiński - lekarz i Mieczysław Ziach. - Posiedzenia
poszczególnych komisji trwały trzy dni, od rana do późnego wieczora, nie
mieliśmy nawet czasu na zwiedzanie - powiedział po przyjeździe Mietek. -
Sławek i ja uczestniczyliśmy w obradach komisji ds. ratownictwa naziemnego i
lawinowej, a Sylwek brał udział w pracach komisji medycznej. Dyskutowano nad
wieloma istotnymi dla ratownictwa górskiego sprawami i przedstawiono
delegatom interesujące sprawozdania z działalności służ ratowniczych w
minionym roku.
My także mieliśmy swoje pół godziny na omówienie akcji ratunkowej w lawinie
śnieżnej pod Rysami, w której zginęło ośmiu licealistów z Tychów wraz z
opiekunem. Spotkało się ono z dużym zainteresowaniem uczestników kongresu.
Przekonali się, że w Tatrach też mogą schodzić duże lawiny śnieżne,
katastrofalne w swoich skutkach. Obrywy skalne i lawiny śnieżne Tegoroczne
upalne lato spowodowało gwałtowne topnienie lodowców w Alpach i obrywanie się
seraków oraz dużych partii skalnych na skutek rozluźnienia skał przez
rozmarzanie podłoża. Było to przyczyną wielu wypadków i okresowego zamknięcia
niektórych szlaków górskich. Te warunki stwarzały również zagrożenie dla
samych ratowników, prowadzących akcje ratownicze. Kilka ciekawych raportów
przedstawionych na komisji ds. ratownictwa naziemnego oraz na komisji
lawinowej wartych jest odnotowania. Szef żandarmerii górskiej z Chamonix -
Stefan Bozon omówił pięć wypadków, jakie miały miejsce w tym rejonie Alp. 10
lipca powstała tak duża szczelina w lodowcu na Mont Blanc du Tacul, że nie
dało się jej przejść, turyści musieli zawracać. W trzeciej dekadzie lipca
zaczęły schodzić duże lawiny kamienne kuluarem spod Aiguille du Gouter. W
każdym tygodniu zginęła co najmniej jedna osoba, a kilka było rannych. W
związku z tym zebrała się specjalna komisja z udziałem mera miasta,
przewodników i ratowników. Dyskutowano nad możliwością ograniczenia ruchu
turystycznego na tej najpopularniejszej trasie na Mont Blanc. Ale na skutek
sprzeczności interesów nic nie postanowiono. Dwa dni później zeszła tym
kuluarem ogromna lawina kamienna i ratownicy musieli ewakuować z rejonu
schroniska Gouter około 40 osób. Zamknięto na trzy tygodnie szlak przez
Aiguille du Gouter na najwyższy szczyt Alp. Dopiero pod koniec sierpnia,
kiedy spadł śnieg, warunki się poprawiły i szlak został otwarty. Podobne
wypadki z lawinami kamiennymi wydarzyły się również na Petit Dru i na Filarze
Walkera. Duże obrywy skał były także w Alpach Szwajcarskich w rejonie
Zermatt. Głośno było w mediach o obrywie skał na Grani Hörnli na
Matterhornie. 15 lipca w dolnej partii grani nastąpił ogromny obryw skalny.
Obliczono, że spadło wtedy około 1500 metrów sześc. skały. Granią podchodziło
wówczas dużo osób, bo pogoda była ładna. Ratownicy musieli ewakuować 84
osoby, w tym rannych. Szlak Granią Hörnli na Matterhorn został zamknięty na
dziesięć dni. Potem na tym odcinku wytyczono inny przebieg szlaku i
ubezpieczono go linami. Zrobili to przewodnicy górscy z Zermatt.
Omówiono też wypadek, jaki miał miejsce w Totengebirge w Alpach Austriackich.
Prowadzona tam była dwudniowa akcja poszukiwawcza za trzema turystami, którzy
zaginęli.
W drugim dniu akcji jedna grupa ratowników szła granią, trasą poszukiwanych
turystów, natomiast 58 ratowników z ośmioma psami lawinowymi sondowało pod
ścianami. W pewnym momencie ratownicy idący granią spowodowali zejście dużej
deskowej lawiny, która zaczęła się zsuwać prosto na ich kolegów znajdujących
się pod ścianą. Na szczęście deska śnieżna rozdrobniła się na szerokiej i
dużej ścianie i ratownicy ocaleli. Poprzewracało tylko niektórych i lekko
poturbowało. Dwa psy lawinowe zostały zasypane ale same się wykopały.
Statystykę lawinową zilustrował na wykresach przedstawiciel Instytutu
Lawinowego w Davos. W latach 1970-2002 w krajach alpejskich zginęło w
lawinach śnieżnych 3581 osób, natomiast w samej tylko Szwajcarii w latach
1936-2003 zginęło 1687 osób. Obecnie stan wiedzy o lawinach większości
turystów udających się w Alpy jest zadowalający. Bezpieczeństwo ratowników
najważniejsze
W pracach komisji medycznej IKAR uczestniczył Sylweriusz Kosiński, ratownik
tatrzański i równocześnie lekarz, który powiedział: - Myślą przewodnią obrad
tej komisji było pytanie - co robić, by zapewnić bezpieczeństwo ratownikom w
czasie akcji ratunkowych. Jak ratować, by sobie również zapewnić
bezpieczeństwo. Zostało przedstawionych kilka dokumentów, nad którymi
dyskutowano, przed ostatecznym sformułowaniem wniosków. Lekarz z
austriackiego pogotowia ratunkowego miał wykład o leczeniu przeciwbólowym w
warunkach górskich.
Wspólny dokument IKAR i UIAA, przedstawiony komisji medycznej, dotyczył
problemu porażenia przez pioruny. Jak zapobiegać i jak postępować w przypadku
porażenia piorunem. Omawiany był również temat automatycznych defibrylatorów,
co było nowością dla przedstawicieli niektórych służb ratowniczych. Ratownicy
TOPR mogą się pochwalić, gdyż na ich wyposażeniu są cztery defibrylatory,
które mogą być użyte w każdej akcji reanimacyjnej.
Powrócił również temat z ubiegłego roku, dotyczący udziału śmigłowca w
operacjach medycznych w warunkach górskich. Jeden z naukowców szwajcarskich
zaprezentował projekt detektora lawinowego, na podstawie którego ratownik
mógłby stwierdzić, czy zasypany pod lawiną żyje, w jakiej jest pozycji, na
jakiej głębokości, czy ma tętno oraz ile ma tlenu. Prace nad tym projektem
trwają.
Z dużym zainteresowaniem spotkało się wystąpienie ratowników TOPR, którzy
omówili lawinę śnieżną spod Rysów ze stycznia tego roku, jedną z
najtragiczniejszych w Tatrach. Był to pokaz przeźroczy z akcji ratunkowych i
animacja komputerowa. Duże wrażenie zrobiły zdjęcia połamanych przez lawinę
tafli lodowych na Czarnym Stawie. Część materiałów tam zaprezentowanych
została udostępniona naszym ratownikom przez Tatrzański Park Narodowy.
W celu promocji Tatr i naszego regionu odbył się pokaz 20-minutowego filmu.
W ostatnim dniu kongresu, na Zgromadzeniu Generalnym zatwierdzono termin i
miejsce następnego, 50. kongresu IKAR. Odbędzie się on w dniach 13-17
października w Zakopanem, a będzie w nim uczestniczyło ponad dwustu
ratowników z poszczególnych organizacji członkowskich.
Zatwierdzono też posiedzenie komisji technicznej IKAR, które odbędzie się w
styczniu 2004 roku w rejonie Piz Bernina w Szwajcarii. Będzie trwało trzy
dni, które zostaną poświęcone kolejno ratownictwu lodowcowemu, lawinowemu
oraz ratowniczemu transportowi zimowemu. Na tegorocznym kongresie IKAR na
członka zwyczajnego została przyj