Dodaj do ulubionych

ENRON, PARMALAT, Stocznia Szcz. - o co chodzi?

06.01.04, 01:07
Defraudacje, oszustwa, kreatywna księgowość? Ostatnio słyszymy o tym aż
nazbyt często. Jaki widzimy to problem globlany - przykłady możemy znaleść
prawie wszędzie: w USA, Europie a nawet Polsce. Gdzie szukac przyczyn
wielkich afer gospodarczych i jak im zapobiegać? Czy zgadzacie się z JKM?

"Nasi eurozłodzieje, którzy rządzą Polską - chcą koniecznie wejść do Unii
Europejskiej - bo dopiero TAM się naprawdę kradnie" - tak Janusz Korwin-
Mikke komentuje znaną już powszechnie aferę przedsiębiorstwa
Parmalat "włoskiego regionu" ZSRE, gdzie "wyparowało" ponad 10 MILIARDÓW
euro. Jest to konsekwencją rozpowszechnienia się w ostatnich latach systemu
korporacyjnego (wymyślonego przez faszystów), gdzie firmami zarządzają tzw.
menedżerowie - którzy postrzegają akcjonariuszy-nominalnych właścicieli jako
bezosobowy, bezimienny tłum. Prywatny właściciel - po prostu kapitalista -
nie jest podatny na ofertę korupcyjną - a menedżerowie - zazwyczaj tak. UPR
od 25 lat żąda ZAKAZU tworzenia holdingów spółek... Choroba socjalizmu sięga
nie tylko Zachodniej Europy - ale niestety także i Ameryki."

W podonym tonie wypowiadał się Kzrysztof Dzierżawski na łamach Rzepy
(niestety felieton dostępny już tylko w płatnym archiwum
arch.rzeczpospolita.pl/szukaj/archiwum.pl?q_1=Krzysztof+Dzier%BFawski;m_1=autor;t=2003120720040106;spis=1;wf_1=2;k=on)
Obserwuj wątek
    • vico1 Re: ENRON, PARMALAT, Stocznia Szcz. - o co chodzi 06.01.04, 12:25
      Czy to oznacza, ze JKM jest wrogiem multinationals i globalizacji? Jesli tak,
      to nie bardzo jest to problem unijny smile
      Defraudacje sa typowym zjawiskiem nie zaleznym od systemu politycznego i
      miejsca na swiecie. Pamietam jeszcze afery gospodarcze z PRL, za ktore karano
      nawet smiercia.
      Drobny kapitalista tez defrauduje i kradnie, na mniejsza skale. Kiedy wpada,
      nie trafia na pierwsze strony gazet.

      W duzych firmach panuje propaganda sukcesu. Nikt nie chce sie przyznac do
      slabosci, padlby w konfrontacji z konkurentami. Kadre dobiera sie takze pod tym
      katem. Wszystko dla 'dobra' firmy, stad kreatywna ksiegowosc.


    • franzmaurer Re: ENRON, PARMALAT, Stocznia Szcz. - o co chodzi 06.01.04, 17:29
      > Jest to konsekwencją rozpowszechnienia się w ostatnich latach systemu
      > korporacyjnego (wymyślonego przez faszystów), gdzie firmami zarządzają tzw.
      > menedżerowie - którzy postrzegają akcjonariuszy-nominalnych właścicieli jako
      > bezosobowy, bezimienny tłum.
      [...]
      > Prywatny właściciel - po prostu kapitalista -
      > nie jest podatny na ofertę korupcyjną - a menedżerowie - zazwyczaj tak. UPR

      Trochę w tym takiego "narwaństwa" JKM smile
      Stare przysłowie powiada ze 'okazja czyni złodzieja' - obojętnie czy mamy
      system korporacyjny z jego standardami czy prywatny geszeft prowadzony "żelazną
      reką" przez głowę rodziny.
      Tam gdzie przepływają miliardy zawsze się znajdzie ktoś kto będzie chciał
      dodatkową "prowizję" ewentualnie zatuszować finansowe "wtopy" - bo to są dwa
      głowne mechanizmy.

      U źródła leży atawizm jakim jest chciwość smile
      Albo jest to chciwość akcjonariuszy która wyzwala gigantyczną presję na
      menagerach aby kursy rosły pod sufit co prowadzi choćby do 'baniek' z
      internetową na czele.
      Czasami pierwotnym źródłem owej chciwości jest 'zaprogramowany' na sukces CEO
      lub President typu 'American Dream' - w którego głowie się nie może zmieścić że
      ktoś go przegonił albo zwyczajnie 'czasy się skończyły' - i firma którą kieruje
      tak czy siak musi zostać w tyle choćby niewiadomo ile władować w know-how i
      marketing.

      Polecam serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34267,1849668.html - zwłaszcza
      koncówke, i artykuł w papierowej GW z 29.12.03 "Europejskie firmy rodzinne mogą
      ukrywać kłopoty", przedruk z Wall Street Journal Europe - gdzie dokładnie
      opisana została anatomia upadku rodzinnego holdingu Erb Group.
      • robisc Re: ENRON, PARMALAT, Stocznia Szcz. - o co chodzi 06.01.04, 22:51
        Sam pracuję w dużej międzynarodowej korporacji finansowej. Oczywiście, że
        jest duża presja na kadrę managerską, aby wykazać się wynikami. Jednak z
        drugiej strony istnieją rozwinięte komórki kontroli wewnętrznej
        uniemożliwiające (moim zdaniem) przekręty na skalę Parmalatu. Jako manager
        odpwiedzialny za sprzedaż, ciągle czuje się, jak bym był pomiędzy młotem a
        kowadłem. Być może jest to specyfika branży, która podlega także szczególnym
        rygorom kontrolnym instytucji państwowych (w Polsce GINB czy Urząd Nadzoru
        Ubezpieczeń).
        Nasuwa się wiec pytanie, czy nie poddać większej kontroli państwa wszystkich
        dużych koncernów, nie tylko finansowych? W końcu bankructwa Enronu czy obecne
        problemy Parmalatu mocno zatrzęsły całymi gospodarkami, silnych gospodarczo
        przecież krajów. Upadek potężnego (choć jak się okazuje - na glinianych
        nogach") koncernu powoduje reakcję łańcuchową: m.in. straty banków,
        ubezpieczycieli, no i pośrednich sprawców nieszczęścia - czyli samych
        akcjonariuszy, którzy swoją presją (jak słusznie napisałeś) często motywują
        zarządy do, conajmniej ryzykownych, przedsięwzięć.

        No dobrze, ktoś powie - stworzone zostaną kolejne biurokratyczne i kto wie,
        czy nie korupcjogenne instytucje kontrolne (jakby ich było mało). Czy o to
        chodzi w liberalnej gospodarce rynkowej? Na pewno nie. Z drugiej strony
        postulat JKM, aby zabronić tworzenia holdingów jest utopią - konsolidacja
        oznacza większą efektywność, którą wymusza konkurencja. Jest to więc proces
        naturalny, którego nie można sztucznie hamować, a conajwyżej kontrolować
        poprzez zapobieganie tworzeniu monopoli czy oligopoli.

        Jak widać znalezienie złotego środka nie jest łatwe, bo gdyby go znaleziono
        nie byłoby afer Enronu czy Parmalatu smile

        A chciwość
    • robisc Afera Parmalatu 08.01.04, 21:49
      Afera zatacza coraz większe kręgi i wygląda na to, że zamieszane są w nią
      banki. Zastanawiam się jak to możliwe, że w tak sformalizowanej i
      naszpikowanej instytucjami kontrolnymi UE, możliwy był przekręt na taką skalę.
      Z kasy firmy na prywatne konta wyciekły miliardy EUR (sic!) i nikt, włącznie z
      bankami w porę się nie połapał. Czyżby korupcja na nienotowaną dotąd skalę?
      • franzmaurer Re: Afera Parmalatu 09.01.04, 02:21
        robisc napisał:

        > nikt, włącznie z bankami w porę się nie połapał. Czyżby korupcja na
        > nienotowaną dotąd skalę?

        Myślę że wiedzieli co się dzieje, albo przynajmniej się domyślali.
        Ale kto zamnknie 'drzwi przed nosem' takiemu klientowi korporacyjnemu ?
        Nawet jak się jakiś bankier przebudzi to pozostaje kwestia tego że najpierw
        trzeba odzyskać np. miliard kredytu od takiego 'żywego trupa' a dopiero potem
        'zamknąć trumnę'. Urzędnik który zrobi odwrotnie może pożegnać się z pracą...

        Raczej żadna korupcja - ile można dać łapówki szefom banków skoro i tak latają
        z domu do pracy odrzutowcami... (no może 'te czasy' się chwilowo skończyły wink
        Po upadku Andersena audytorzy też mają przynajmniej trochę pozaszywane
        kieszenie...

        IMO wychodzi na to że wszystkiemu winna nadmierna polityka dbania o klienta -
        Erb Group zadłużył się 'tylko' na 2 miliardy dolców w... 82 bankach smile
        afr.com/articles/2003/12/04/1070351721765.html
        Myślę że wieeeele nas jeszcze ciekawostek czeka - szczególnie w europejskim
        sektorze telekomunikacyjnym i żywieniowym.
        • robisc Re: Afera Parmalatu 09.01.04, 23:07
          franzmaurer napisał:


          > Myślę że wiedzieli co się dzieje, albo przynajmniej się domyślali.
          > Ale kto zamnknie 'drzwi przed nosem' takiemu klientowi korporacyjnemu ?
          > Nawet jak się jakiś bankier przebudzi to pozostaje kwestia tego że najpierw
          > trzeba odzyskać np. miliard kredytu od takiego 'żywego trupa' a dopiero potem
          > 'zamknąć trumnę'. Urzędnik który zrobi odwrotnie może pożegnać się z pracą...

          Z doświadczenia wiem,że tak duże kredyty zatwierdzane są nawet na poziomie
          zarządu banku, stąd żaden pojedynczy uzrednik bankowy nie był w stanie ukryć
          wtopy. Raczej podejrzewam,że mamy tu do czynienia z sytuacją podobną do naszej
          Stoczni Szczecińskiej. Otóż tzw. przeglądy zaangażowania kredytowego robi się
          przeważnie raz do roku, po audycie. Żaden bankowiec nie jest w stanie zbadać
          finansów firmy, bazuje się więc na zaufaniu do audytora. W przypadku Stoczni
          banki przyznały wysokie limity kredytowe na podstawie pozytywnej opinii
          audytora (Ernst@Younga bodajże) za 2001 r. Tymczasem smród zaczął się roznosić
          pod koniec 2002 r. i w tym momencie już było na późno na ratunek dla banków -
          kasa wypłynęła.

          Na Zachodzie ponadto wielką wagę przywiązuje się do brandu. Znana marka +
          pozytywny audyt to właściwie 100% pewność na uzyskanie finansowania w bankach.


          > Raczej żadna korupcja - ile można dać łapówki szefom banków skoro i tak
          latają
          > z domu do pracy odrzutowcami... (no może 'te czasy' się chwilowo skończyły wink
          > Po upadku Andersena audytorzy też mają przynajmniej trochę pozaszywane
          > kieszenie...

          Zdaje się jednak, ze ta afera wyłoży kolejnego audytora. A propos kto nim
          jest?

          > IMO wychodzi na to że wszystkiemu winna nadmierna polityka dbania o klienta -
          > Erb Group zadłużył się 'tylko' na 2 miliardy dolców w... 82 bankach smile

          Nieźle, chociaż i na gruncie polskim znalazałoby sie parę przykładów,
          oczywiście w mniejszej skali. Dla mnie firma, która korzysta z finansowania w
          wiecej niż 2- bankach od razu jest podejrzana.

          > Myślę że wieeeele nas jeszcze ciekawostek czeka - szczególnie w europejskim
          > sektorze telekomunikacyjnym i żywieniowym.


          W zeszłym roku wpadkę miał np. holenderski Ahold, która mało go nie wyłożyła.
          Przez nią właśnie Ahold w Polsce zastopował ekspansję.
    • robisc Parmalat - najnowsze wieści 10.01.04, 10:17
      No to już wiemy, kto był audytorem.

      Skandal z Parmalatem
      Rewizja w Bank of America, szef centrali telefonicznej we władzach prawie 30
      spółek

      Ulotny ślad 7 miliardów euro

      Do dziewięciu wzrosła w piątek liczba osób aresztowanych w związku z aferą
      Parmalatu, włoskiej spółki, która ogłosiła niewypłacalność w wyniku
      gigantycznych nadużyć. Zdefraudowane fundusze szacuje się na ponad 10
      miliardów euro. Sensacyjne doniesienia o trafieniu na ślad 7 mld euro nie
      potwierdziły się.


      W piątek w ręce włoskiego wymiaru sprawiedliwości oddał się szef Parmalat
      Venezuela Giovanni Bonici. Został aresztowany, pierwsze przesłuchanie
      zaplanowano na sobotę. Przez pewien czas Bonici kierował firmą Bonlat, spółką
      Parmalatu na Kajmanach, która była ważnym ogniwem w mechanizmie nadużyć.

      Poruszenie wywołała informacja ujawniona przez jednego z prawników wierzycieli
      Parmalatu, jakoby natrafiono na ślad 7 miliardów euro wyprowadzonych z tej
      firmy. Od tej rewelacji w piątek zdystansowało się pozostałych pięciu
      prawników reprezentujących Komitet Kredytodawców. Rewelacje o 7 mld euro
      ujawnił prasie Carlo Zauli, który wczoraj przyznał, że nie ma dokumentów
      potwierdzających ich odnalezienie.

      W piątek w mediolańskiej siedzibie Bank of America przeprowadzono rewizję.
      Bank ten 19 grudnia poinformował, że Bonlat, spółka kontrolowana przez
      Parmalat, nie ma w nim żadnego rachunku. Oznaczało to, że 3,95 mld euro, o
      których informowała Bonlat, nie ma. Dokumenty mające świadczyć o ich istnieniu
      były fałszywe, a to na ich podstawie stan zasobów finansowych Bonlat oceniła
      firma audytorska Grant Thornton. Wcześniej policja przeszukała biura Grant
      Thornton i Deloitte.

      Ponownie przesłuchano pracowników Deutsche Banku, który współpracował z
      Parmalatem. Chodzi o wyjaśnienie okoliczności sprzedaży przez DB części akcji
      włoskiej spółki i zmniejszenia pakietu udziałów z 5,1 proc. do 1,5 proc.

      Niemiecki dziennik "Handelsblatt" poinformował, że jeden z menedżerów DB we
      Włoszech Massimo Armanini w latach 1998 - 2000 kierował działalnością
      Parmalatu w Ameryce Północnej, a szef włoskiej filii Deutsche Banku Vincenzo
      de Bustis jest związany z rodziną Calisto Tanziego, przebywającego w areszcie
      założyciela Parmalatu.

      Włoska prasa ujawniła, że we władzach blisko trzydziestu spółek Parmalatu
      zasiadał szef centrali telefonicznej tej firmy Angelo Ugolotti, który nie miał
      najmniejszego pojęcia, co to oznacza i nie czerpał z tego tytułu żadnych
      korzyści. Po prostu podpisywał dokumenty. Podobno jeszcze 15 grudnia kupował
      akcje Parmalatu.

      Komisja Europejska ogłosiła w piątek, że tak szybko, jak to będzie możliwe,
      oceni nowy włoski dekret w sprawie upadłości firm uchwalony 23 grudnia, aby
      państwo mogło pomóc Parmalatowi.

      (AFP, Reuters, w.z.)
      • robisc Re: Parmalat - najnowsze wieści 16.01.04, 01:02
        Muszę przyznać, że polskie afery to jednak małe piwo. Coarz bardziej mnie to
        wciaga. Czyta się jak powieść sensacyjną w odcinkach.

        Skandal z Parmalatem Turystyka księgowa pod lupą
        Citigroup występuje do sądu

        Śledztwo w sprawie krachu Parmalatu dotyczy różnych dziedzin imperium rodziny
        Tanzich, teraz skupia się nad działem turystyki, gdzie doszło do wielu
        nieprawidłowości. Zwiększa się nadal presja na banki.


        Kolejne przesłuchanie b. szefa pionu finansów Fausto Tonniego pozwoliło
        potwierdzić podejrzenia prowadzących śledztwo dotyczące grupy turystycznej
        Parmatour. W księgach tego holdingu znaleziono dziurę na ponad 2 mld euro; z
        pierwszych ustaleń wynika, że zdefraudowano 500 mln - 1,5 mld. Te ogromne sumy
        jak na dość małą firmę utworzoną w grudniu 2002 r. powstały - wyjaśnił Tonna -
        bo zawyżano wartość kupowanych aktywów, aby banki dawały dodatkowe kredyty.
        Podobny mechanizm znaleziono w dystrybucji wyrobów Parmalatu we Włoszech w
        części dotyczącej Citigroup. Sam bank uznał się za ofiarę fałszowania faktur i
        wystąpił do sądu przeciw grupie.

        Prokuratura podejrzewa podwójne księgowanie i fikcyjne operacje dla uzyskania
        280 mln euro na działalność grupy. Parmalat sprzedawał mleko, soki, ciasteczka
        supermarketom poprzez 30 firm pośredniczących, w istocie kontrolowanych przez
        Calisto Tanziego. Następnie uzyskiwał od firmy Eureka utworzonej przez
        Citibank kredyty, a bank poręczał je na podstawie faktur pośredników. Tanzi -
        który pozostał w więzieniu mimo problemów z sercem - stara się teraz
        przerzucić część odpowiedzialności na banki. Wymienił Capitalia i jego
        prezesa, ale bank stanowczo odrzucił oskarżenia. Według Tanziego inny bank,
        Banca Intesa, zmusił Parmalat do wykupienia części obligacji grupy za 300 mln
        euro, "przykładając nam pistolet do głowy". Kierownictwo banku uznało
        działania za całkowicie poprawne. Prowadzący śledztwo zwrócili już uwagę na
        podobieństwa w bankructwach Parmalatu i Cirio. Przy okazji wyszło na jaw, że
        Parmalat używał bezprawnie logo Deutsche Banku w piśmie zapewniającym agencję
        wiarygodności kredytowej S&P o swej płynności finansowej.

        Skutkami afery z Parmalatem dla sektora bankowego mieli zająć się też wczoraj
        na swym regularnym posiedzeniu członkowie bazylejskiej komisji nadzoru
        bankowego. (AFP, Reuters) P.R.

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040115/ekonomia/ekonomia_a_3.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka