Niesamowite - podobno dopłacimy do UE?

07.01.04, 09:04
W głowie się nie mieści, nie?

"W 2003 roku Polska wykorzystała o 1/3 mniej pomocy, niż zakładała Bruksela
Możemy dopłacić do Unii

W minionym roku Polska wykorzystała około 650 milionów euro pomocy Unii
Europejskiej. To o 1/3 mniej, niż szacowała Bruksela. Jeśli w tym roku tempo
realizacji unijnych inwestycji nie podwoi się, będziemy dopłacać do
członkostwa we Wspólnocie.

Od 1 maja Polska będzie musiała wpłacać miesięcznie 168 mln euro składki do
kasy Unii. Według ustaleń traktatu akcesyjnego miało być więcej: 218 mln euro
miesięcznie. "Uratowało" nas gwałtowne umocnienie europejskiej waluty, dzięki
czemu "statystycznie" wartość polskiego PKB zmalała, a wraz z nią składka.
Komisja Europejska zrewidowała także w dół potrzeby nowych krajów
członkowskich. Mimo to Polska będzie miała kłopoty z wykorzystaniem wsparcia,
które ma zrekompensować 1,344 mld euro tegorocznej składki.

Z traktatu akcesyjnego wynika, że w 2004 r. pozyskamy z budżetu Unii w
różnych formach o 1,55 mld euro więcej, niż do niego wpłacimy. Jednak wśród
tytułów wsparcia Polski jest tylko jedna pewna pozycja: specjalna kompensata
budżetowa w kwocie 490 mln euro (gotówką).

Według KE z "zaległych" programów pomocy przedczłonkowskiej: ISPA, SAPARD i
Phare, powinniśmy otrzymać w br. 1,074 mld euro. To mało prawdopodobne, bo
oznaczałoby, że wykorzystamy o ponad połowę więcej niż w ub.r., kiedy to
potrafiliśmy wydać 650 mln euro (zamiast planowanych przez Brukselę 917 mln
euro). Najbardziej zawiódł program budowy autostrad i inwestycji w ochronę
środowiska ISPA, z którego otrzymaliśmy jedynie 50 mln euro, niewiele ponad
1/10 rocznej puli pomocy. Na wykorzystanie czeka od 2000 roku blisko 2 mld
euro. Lepiej było z Phare (ok. 430 mln euro wykorzystanej pomocy) m.in.
dzięki 15-letniemu doświadczeniu w realizacji tego programu. Tempa nabiera
projekt rozwoju wsi SAPARD. jego wartość zamknie się w 2004 roku sumą 170 mln
euro, odpowiadającą kwocie, jaką co roku, od 4 lat, Unia odkładała dla Polski.

Słabe wykorzystanie funduszy ISPA (brak projektów i wykupionych pod
inwestycje terenów) źle wróży wykorzystaniu funduszy strukturalnych. Z braku
ustawy o zamówieniach publicznych start tej części pomocy Brukseli,
zaplanowany na 1 stycznia, opóźnia się. KE liczy zaś, że w tym roku przekaże
Polsce 921 mln euro z tego tytułu.

- To zaliczka, która trafi na konta Ministerstwa Finansów. Nie będzie jej
jednak można ruszyć, dopóki realizacja projektów nie zostanie zakończona -
tłumaczy Elisabeth Werner, rzeczniczka ds. budżetowych Komisji.

Jest zaś wykluczone, aby tak się stało w tym roku. Podobnie z innymi
pozycjami, np. 171 mln euro na umocnienie granicy wschodniej i 145 mln euro
na usprawnienie pracy administracji.

Bruksela założyła również, że w 2004 roku polska wieś (niezależnie od SAPARD)
otrzyma 470 mln euro. Gregor Kreuzhuber, rzecznik komisarza ds. rolnych,
przyznaje jednak, że nie wiadomo, czy będzie to możliwe. Jego zdaniem 135 mln
euro z tej sumy to wsparcie cen produktów rolnych. Reszta - środki na rozwój
obszarów wiejskich. Ze względu na tempo realizacji tego typu inwestycji jest
jednak wykluczone, aby przelewy trafiły do Polski już w tym roku.

Polska dopiero w przyszłym roku otrzyma ok. 850 mln euro na dopłaty
bezpośrednie dla rolników. Będzie to zwrot za nakłady na ten cel budżetu
państwa. Pod warunkiem jednak, że system kontroli produkcji żywności IACS
powstanie na czas. To pomoże Polsce "wyjść na swoje" w 2005 roku. Jednak i
składka do "zbilansowania" będzie o wiele większa: 2,7 mld euro.

Założenia traktatu akcesyjnego okazały się nader optymistyczne. -To były
ustalenia polityczne, aby pokazać, że Polska "wychodzi na swoje" - przyznają
dziś polscy negocjatorzy.

Jędrzej Bielecki"

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040107/ekonomia/ekonomia_a_2.html
    • krzysztofsf Re: Niesamowite - podobno dopłacimy do UE? 07.01.04, 09:38
      Wlasnie na forum ue puscilem to samosmile
      Zauwazyliscie, ze mowa jest o "wyjsciu na zero" czyli zwrocie tego co sie
      wplaci do unii a nie o "zarobieniu" na akcesji ?
      Ciekawe jak beda wygladaly bilanse strat i zyskow gospodarczych bedacych
      wynikiem akcesji? Tez bedziemy sie cieszyc jesli nie doplacimy?

      pzdr
      Krzysztof





      • vico1 Re: Niesamowite - podobno dopłacimy do UE? 08.01.04, 19:42
        Czy "wyjscie na swoje" oznacza "wyjscie na zero"? Moim zdaniem nie.
        Wyjscie "na swoje" powinno oznaczac osiagniecie zamierzonych celow, czyli
        wyjscie na plus.
        Byc moze jest to dopiero przygotowanie ludzi do "wyjscia na zero"? Miejmy
        nadzieje, ze nie bedzie jeszcze gorzej.


        • robisc Moda na eurosceptycyzm 08.01.04, 21:43
          vico1 napisał:

          > Czy "wyjscie na swoje" oznacza "wyjscie na zero"? Moim zdaniem nie.
          > Wyjscie "na swoje" powinno oznaczac osiagniecie zamierzonych celow, czyli
          > wyjscie na plus.
          > Byc moze jest to dopiero przygotowanie ludzi do "wyjscia na zero"? Miejmy
          > nadzieje, ze nie bedzie jeszcze gorzej.

          Vico, nie raz się o tę sprawę spieraliśmy. Ty obstawałeś,ze mamy
          zagwarantowane, że do interesu zwnanego akcesją do UE nie dopłacimy, ja i inni
          pisaliśmy, że to propaganda. I w parę miesięcy po referendum największy
          dziennik gospodarczy kraju pisze,ze faktycznie to była propaganda. Jak to się
          ma do tych 3 słynnych raportów "ekspertów" ogłoszonych przed referendum (a
          propos Przecinek kiedyś na gospodarce coś cytował z raportu Natolin, z kórego
          można się teraz śmiać, ale przez łzy chyba)? I jak to się ma do słynnej,
          niemałym kosztem przygotowanej i rozdytstrybuowanej broszury Kwaśniewskiego?

          Mogłem zrozumieć ironię i niechęć do faktycznie eurofobicznych postaw
          polityków z LPR-u i Samoobrony, ale zbyt wielu ludzi trzeźwo myślących i
          otwartych na świat przestrzegało, że warunki traktatu są dla Polski
          niekorzystne, a termin akcesji jest zły. A teraz tydzień po tygodniu prasa
          odkrywa z niejakim zdziwieniem fakty, o których pisaliśmy wiele miesięcy
          wcześniej. To może oznaczać tylko jedno: w tym kraju nie ma wolnej prasy, w
          tym kraju rządzą układy. Przed referendum obwiązywało embargo na rzetelną
          informację o UE, a teraz modne staje się wyciąganie brudów. Przoduje w tym
          Newsweek, który w tygogodniu przed referendum opływał w prounijne teksty, a
          tydzień po referendum napisał,że eurosceptycy mieli rację.
          Niestety pod tym względem wciąż nam bliżej do Wschodu niż Zachodu.
Pełna wersja