Panowie przedsiebiorcy - jak tam zatrudnienie?

25.02.04, 21:55
Wzrośnie czy zmaleje w Waszych firmach, po takim ukłonie rządu w Waszą strone?

"Wyższe składki na ubezpieczenie społeczne dla firm - Protestują organizacje
przedsiębiorców i Platforma Obywatelska
Przedsiębiorcy zapłacą więcej

- Od przyszłego roku składka na ubezpieczenie społeczne płacona przez
przedsiębiorców może wzrosnąć nawet dwukrotnie - wynika z projektu ustawy o
systemie ubezpieczeń społecznych, do którego dotarła "Rzeczpospolita".
Stracić mogą nawet małe firmy, jeśli tylko ich miesięczny dochód zbliży się
do 2,1 tys. zł.


Zmiany w wysokości składek na ubezpieczenie społeczne zostały zapowiedziane w
Planie ograniczenia wydatków społecznych wicepremiera Hausnera. To bardzo
duże zaskoczenie dla przedsiębiorców, gdyż w czasie debaty nad programem nie
była zgłaszana taka propozycja.

Obecnie - zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych - każdy
przedsiębiorca, który prowadzi działalność gospodarczą i samodzielnie opłaca
składki, może zadeklarować dochód, od którego będą naliczane zusowskie
obciążenia.

Podstawa, od której są one liczone, nie może jednak być niższa niż 60 proc.
przeciętnego wynagrodzenia podawanego przez GUS (aktualnie 1366,10 zł).

W praktyce większość przedsiębiorców - aby zmniejszyć koszty swojej
działalności - wybiera najniższą podstawę. Składka na ubezpieczenie społeczne
wynosi dziś 477,72 złotych.

Trzy progi

Ten system ma być zmieniony. Nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń
społecznych, do której dotarliśmy, zakłada, że będą trzy różne podstawy, od
których będzie naliczana składka na ubezpieczenie społeczne - 60, 90 i 120
proc. To, jaka podstawa zostanie zastosowana, będzie zależało od wielkości
podatku zapłaconego za cały ubiegły rok.

W projekcie czytamy, iż składki będą - jak dotychczas - naliczane od podstawy
wynoszącej 60 proc. wynagrodzenia, ale tylko wtedy, gdy przedsiębiorca w
zeszłym roku zapłacił podatek mniejszy niż 4750 złotych.

Tak więc, aby płacić taką samą składkę, przedsiębiorca, który rozlicza się na
zasadach ogólnych (księga przychodów i rozchodów) - musi mieć dochód
miesięczny brutto z działalności gospodarczej mniejszy niż 2083 złotych.

Jeśli podatek zapłacony przez niego w całym poprzednim roku będzie wynosił od
4750 do 6190 złotych, to podstawa, od której będą mu naliczane składki,
będzie wynosiła 90 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Taki przedsiębiorca
zapłaciłby dziś 716,59 złotych miesięcznej składki, a więc o prawie 240
złotych więcej.

Najwyższą składkę płaciliby przedsiębiorcy, których podatek w ubiegłym roku
wyniósłby więcej niż 6190 złotych. Podstawa, od której takim osobom będzie
naliczana składka, będzie wynosiła 120 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Wcale nie tak trudno będzie "wpaść" w najwyższą składkę. Z naszych wyliczeń
wynika, że najwyższą składkę będzie płacił przedsiębiorca, którego miesięczny
dochód brutto wynosi nieco ponad 2,7 tys. zł (zakładamy, że rozlicza się
według liniowej stawki 19 proc.). Jeśli z fiskusem rozlicza się według stawek
ryczałtu ewidencjonowanego, to wystarczy, że roczny przychód z działalności
gospodarczej wyniesie blisko 207 tys. zł. Takiego rzędu dochody i obroty
osiągają nawet małe firmy handlowe.

Przedsiębiorcy przeciw

Ministerstwo Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej w uzasadnieniu wyjaśnia,
że do obliczenia kwot podatku i podstawy, od której będą naliczane składki,
zostały wzięte dane dotyczące osób, które pracują na umowie o pracę i płacą
składki od wynagrodzeń. Poza tym, będą waloryzowane kwoty podatku
wyznaczające, jaką składkę będzie płacił przedsiębiorca.

Przedsiębiorcy są przeciw rozwiązaniu zaproponowanemu przez ministerstwo.

- Składki powinny być powiązane z dochodem, który osiąga przedsiębiorca, a
nie być zależne od sztywnych limitów. Ta propozycja to czysty fiskalizm. Nie
można zgodzić się na nią - powiedziała wczoraj "Rz" Małgorzata Krzysztoszek,
dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Polskiej Konfederacji Pracodawców
Prywatnych.

- Nie zgadzamy się na takie rozwiązanie. Spowoduje ono wzrost kosztów pracy,
a powinniśmy walczyć o ich obniżenie. Na początku roku wprowadzono podatek
liniowy, a teraz próbuje się obciążyć firmy dodatkowymi kosztami - mówi
Grażyna Jaskuła-Pereta, wiceprezes Business Centre Club.

- Ten pomysł jest całkowicie niezgody z przedstawianą dotąd polityką
gospodarczą rządu - mówi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji
Pracodawców Prywatnych. - Pod znakiem zapytania stoi poparcie przedsiębiorców
dla planu Hausnera - dodaje.

Platforma mówi "nie"

Od wycofania się z pomysłu wzrostu składek swoje poparcie dla programu
oszczędnościowego Hausnera uzależnia również Platforma Obywatelska. - Takiego
rozwiązania nie poprzemy - oświadczył wczoraj Zbigniew Chlebowski, zastępca
przewodniczącego PO.

Za nowym rozwiązaniem opowiada się SLD. - Popieram ten pomysł. Nie może tak
być, żeby wszyscy przedsiębiorcy płacili składki w wysokości 1,3 tys. zł, bo
dochód niektórych jest znacznie wyższy. Składki powinny być podwyższone,
zwłaszcza gdy tnie się wydatki społeczne - mówi Anna Bańkowska.

Paweł Blajer"


www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040225/ekonomia/ekonomia_a_9.html
    • klip-klap Re: Panowie przedsiebiorcy - jak tam zatrudnienie 25.02.04, 22:23
      Kochani władcy chyba chcą przekroczyć próg 30 % bezrobocia.Nie chce sie nawet
      komentować.
    • robisc Jescze jeden artykuł - o skutkach 28.02.04, 00:10
      Przedsiębiorcy. Skutki podwyższenia składek ZUS
      Może nam zagrozić jesień bankrutów


      Skutkiem zapowiadanego przez rząd w ramach tzw. planu Hausnera podwyższenia
      wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne dla osób prowadzących działalność
      gospodarczą może być pod koniec br. zasilenie armii bezrobotnych w Polsce o
      kilkaset tysięcy osób, rekrutujących się z przedsiębiorców, którzy będą
      zmuszeni do zlikwidowania działalności.



      Jak już informowaliśmy (artykuł „Kto straci, kto dopłaci” we wczorajszej „GP”
      czytaj >>>), rządowy projekt zmian w przepisach regulujących obowiązkowe
      ubezpieczenia zakłada podwyższenie podstawy wymiaru składek dla przedsiębiorców
      z obecnych 60 proc. do 90 i 120 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

      Uzasadnieniem dla tego rozwiązania jest twierdzenie, że nie jest społecznie
      uzasadnione, by osoby osiągające wysokie dochody płaciły składki, których
      podstawa wymiaru wynosi obecnie ok. 1,3 tys. zł. Tymczasem, w zależności od
      jednego z dwóch wariantów przyjętych w projekcie, podwyżka składek ma dotyczyć
      37 proc. lub 47 proc. przedsiębiorców, czyli 1 mln lub 1,3 mln osób. W każdym
      przypadku dodatkowe obciążenie spadnie na osoby, których miesięczny dochód w
      ub.r. przekroczył 2 tys. zł.

      Obecnie, po zsumowaniu wszystkich składek odprowadzanych na konto ZUS, osoby
      fizyczne prowadzące działalność gospodarczą płacą 637,15–676,63 zł. Po zmianach
      osoby o miesięcznych dochodach 2–2,7 tys. zł zapłacą 1014,95 zł, a o dochodach
      przekraczających 2,7 tys. zł miesięcznie – 1353,26 zł.

      Jak wynika z oficjalnych podsumowań wpływów podatkowych za 2002 r. (rozliczenia
      za rok ubiegły są w toku), 95,09 proc. podatników stanowią podatnicy z
      pierwszego przedziału podatkowego (dochód miesięczny 3085 zł). W ub.r. sytuacja
      nie mogła zmienić się na lepsze, o czym świadczy fakt, że tylko kilka procent
      przedsiębiorców wybrało 19-proc. podatek liniowy, który jest opłacalny dopiero
      wtedy, gdy dochody miesięczne przekraczają 3,5 tys. zł.

      Nikt nawet nie ukrywa, że podwyżka składek na ubezpieczenie społeczne ma
      charakter wyłącznie fiskalny. Podwyższone składki mają dać nawet 5 mld zł. Dla
      przykładu w 2002 r. z tytułu podatku dochodowego w 2002 r. przedsiębiorcy
      zapłacili 8,2 mld zł. Te liczby mówią same za siebie.

      Konieczność zarobienia dodatkowych 300 czy 600 zł miesięcznie to dla większości
      przedsiębiorców ciężar nie do udźwignięcia. Już teraz, mając dochody nawet w
      wysokości 3 tys. zł miesięcznie, nie mają oni środków na rozwój firmy, bo
      wszelkie wydatki inwestycyjne trzeba finansować z dochodu po opodatkowaniu. Ze
      względu na niskie dochody nie mogą też liczyć na kredyty, a dodatkowe
      obciążenie tę niską zdolność kredytową małych firm obniży jeszcze bardziej.

      Wnioski z porównania liczb potwierdzają reakcje zainteresowanych. Wielu już
      teraz zapowiada, że takie rozwiązanie zmusi ich do zlikwidowania działalności i
      zgłoszenia się na rynku pracy jako poszukujący zajęcia. Najbardziej
      zdeterminowani, by zyskać jakiekolwiek środki do życia, przejdą do szarej
      strefy, opłacając dla bezpieczeństwa – na zasadzie dobrowolnej kontynuacji –
      symboliczną składkę na ubezpieczenie zdrowotne.

      Zbigniew Biskupski

      www.gp.infor.pl/dzialy/6.html?numer=1150&dok=1150.6.3.2.1.1.0.1.htm
      • krzysztofsf "samozatrudnienie" 28.02.04, 00:39
        Ciekawe jak w tym kontekscie beda wygladaly nagminne w wielu firmach umowy z
        pracownikami przechodzacymi na "samozatrudnienie". ktorym pracodawca
        jako "firmie" placi zus (uwzgledniajac w akceptowanym co miesiac rachunku jego
        wysokosc, podatek i umowiona z pracownikiem kwote netto)
        To jest naprawde paranoja. "Wakacje podatkowe" niedluga zaczna zaczynac sie w
        listopadzie albo grudniu.
Pełna wersja