Japonia może zbankrutować już w 2011 r.

19.04.10, 20:20
Prawda, czy humbug? Czy w ogóle jest możliwe, aby tak bardzo
rozwinięty cywilizacyjnie i gospodarczo kraj, jeden z największych
światowych eksporterów, dysponujący tak ogromnymi rezerwami, mógłby
zbankrutować?

Mógłby ktoś przytoczyć dane, jakimi rezerwami walutowymi dysponuje
Japonia (bądż jej bank centralny)? Do tego jaki jest rozkład
własnościowo-nadzory nad nimi między rządem i rządowymi funduszami,
a bankiem centralnym? Wiem, że są to jedne z największych rezerw na
świecie. Chyba 4 czy 5 miejsce, jak mniemam.

Czy możliwy jest do zrealizowania taki wyjątkowy, katastroficzny
scenariusz, iż Japonia jako państwo, jednorazowo, bądż w kilku
większych transzach - spłaciłaby przy pomocy owych rezerw swoje
zadłużenie? Zarówno zewnętrzne, jak iwewnętrzne? Całkowicie lub
przynajmniej częściowo, np. połowę, czy 1/3, 1/4, 1/5... Tak, aby
odciążyć finanse państwa, tworzenie budżetów na kilka, kilkanaście
czy kilkadziesiąt kolejnych lat i udrożnić gospodarkę. Oczywiście,
byłoby to przeprowadzone w ekstraordynaryjnych warunkach, przy
zagrożeniu stabilności państwa i porządku publicznego, w formie
jakiejś ustawy, np. o pożyczce narodowej udzielonej przez bank
centralny narodowi, przy pełnej zgodzie całego parlamentu, cesarza,
etc., etc. Dodano by do ustawy zapisy o zobowiązaniu do corocznego
przekazywania danej sumy do banku centralnego w celu odbudowania
rezerwy. Oczywiście, większość tych rezerw, to papiery dłużne tego
czy tamtego państwa (zwłaszcza amerykańskie), jednak możnaby dokonać
spłaty w postaci przekazania tych obligacji i bonów skarbowych. Bez
ich upłynnienia. Być może nawet za bardzo nie zdestabilizowałoby to
rynku.

Czy tożsamy scenariusz mógłby być zrealizowany w przypadku innych
wysokorozwiniętych państw?

wyborcza.biz/biznes/1,100896,7787597,Japonia_moze_zbankrutowac_juz_w_2011_r_.html
    • poszi A co mają rezerwy do długu publicznego? 19.04.10, 21:04
      > światowych eksporterów, dysponujący tak ogromnymi rezerwami, mógłby
      > zbankrutować?

      Jak w temacie. Jedno i drugie to trochę inna para kaloszy. To raz. Rezerwy
      wynosiły pod koniec 2008 roku raptem 90 bln jenów, jakieś marne 20% PKB. To dwa.
      Upłynnienie rezerw oznaczałoby takie umocnienie jena, że Japonia by po tym nie
      wstała. To trzy.
      • dirloff Re: A co mają rezerwy do długu publicznego? 21.04.10, 03:28
        > Jak w temacie. Jedno i drugie to trochę inna para kaloszy. To raz.
        Rezerwy
        > wynosiły pod koniec 2008 roku raptem 90 bln jenów, jakieś marne
        20% PKB. To dwa
        > .
        > Upłynnienie rezerw oznaczałoby takie umocnienie jena, że Japonia
        by po tym nie
        > wstała. To trzy.

        Raz, dwa, trzy:
        To, że zastanawiałem się, czy gdyby były wystarczające wysokie, to
        czy przy ich pomocy -oczywiście, w sytuacji krytycznej - możnaby
        spłacić lwią część długu. I nie odnoszę tego wyłącznie do
        przytaczanej tu Japonii, lecz do kilku mocarstwowych państw,
        osiągających punkt krytyczny zadłużenia. Niestety, jak widać - o ile
        dane które przytoczyłeś są prawdziwe - obecnie pokrywają jakieś
        kilkanaście proc. zadłużenia, zatem słabiutko... Natomiast odnośnie
        sytuacji jena i japońskiej gosp., tak, byłoby takie zagrożenie -
        lecz ja rozpatrywałem stan o wiele gorszy, np. globalny krach i
        niemożność spłaty długów przez mocarstwa (USA, UK, Francja, Niemcy,
        Japonia) i podjęcie jakiejś ekstraordynaryjnej próby zaradzenia
        temu, np. właśnie upłynnienie rezerw walutowych...
    • stoje_i_patrze Japan Must Curb Debt to Avoid ‘Unprecedented Crisi 22.04.10, 09:45
      Japan Must Curb Debt to Avoid ‘Unprecedented Crisis,’ BNP Says
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=abv22nOj5F38
    • lj-3 Japonia to gospodarcza tykająca bomba zegarowa. 27.04.10, 16:01

      Całkiem prawdopodobne jest, że ten wybuch nastąpi w najbliższej dekadzie.
      Bank Japonii w piątek (30.04) ma przedstawić swoje prognozy gospodarcze na najbliższe miesiące.
      Budżet rządu na 2010 rok, przyjęty 1 kwietnia, jest rekordowo duży i wyniesie prawie jeden bilion USD, z czego większość trzeba będzie pożyczyć. Przychód z podatków nie pokryje nawet połowy wydatków.
      ”Partia Demokratyczna Hatoyamy wygrała wybory we wrześniu 2009 r. Tym samym społeczeństwo przełamało monopol LDP, którzy trzymali ster Japonii niepodzielnie od 1996 r. Szybko się okazało, że rząd Hatoyamy to grupa polityków, uwikłanych w liczne afery korupcyjne. Sam premier jest wyjątkowo niezdecydowany i nieudaczny. „
      ”Do niedawna Japonia mogła sobie pozwolić na stałe powiększanie deficytu, gdyż stopa oszczędności krajowych była bardzo wysoka – jeszcze w 2008 r. wynosiła 26,7 proc. Od tamtego momentu jednak spada, co oznacza, że finansowanie tego długu staje się coraz trudniejsze. Bardziej niż kiedykolwiek rząd japoński potrzebuje inwestorów z zewnątrz. Aby ich jednak przekonać do zakupu papierów Japonii, trzeba będzie podwyższyć stopy procentowe. Podniesienie z kolei stóp procentowych – które do tej pory znajdowały się na najniższym poziomie wśród krajów rozwiniętych - będzie oznaczać dalsze zahamowanie wzrostu gospodarczego Japonii. To ślepy zaułek.”
      A jak to jest w Polsce?
      Mieliśmy być drugą Japonią?
      Mieliśmy być Drugą Irlandią?
      Czy będziemy?
      Jeżeli wziąść pod uwagę niedotrzymywanie danego słowa przez Tuska, mogę powiedzieć tylko :
      Bzięki Bogu !
      To marne pocieszenie.
      • jeepwdyzlu Re: Japonia to gospodarcza tykająca bomba zegarow 27.04.10, 16:48
        Budżet rządu na 2010 rok, przyjęty 1 kwietnia, jest rekordowo duży i
        wyniesie prawie jeden bilion USD, z czego większość trzeba będzie
        pożyczyć. Przychód z podatków nie pokryje nawet połowy wydatków.
        ---------
        chcesz powiedzieć, że deficyt przekracza 50%

        ciekawe
        może jakies źródło?

        jeep
Pełna wersja