robisc
29.02.04, 22:56
Urban to postać nadal prominentna wśród postpezetpeerowskiej nomenklatury.
Mozna przypuszcać chyba, że jego słowa odzwierciedlają prawdziwą frustrację
wśród człoków SLD. W dodatku trwa własnie walka o schedę po Millerze. Źle to
wszystko wróży tzw. planowi Hausnera, o który za chwile zacznie sie bój w
Sejmie.
No to jaki kurs złotego prognozujecie na koniec marca?
, MFi /2004-02-29 21:37:00
Urban: SLD jest "martwym psem"
Za późno jest już na zmiany w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który
jest "martwym psem", trzeba budować nową formację lewicową - uważa redaktor
naczelny tygodnika "Nie" Jerzy Urban, który w niedzielę spotkał się z
kielczanami w Domu Środowisk Twórczych.
Urban oznajmił, że już półtora roku temu proponował, żeby SLD zaczęło walkę z
korupcją od ujawnienia jej w swoich szeregach, co zapoczątkowało jego
konflikt z premierem. Rok temu proponował, żeby premier i rząd ustąpił. Wtedy
nowy rząd SLD - jego zdaniem - miałby jeszcze czas, by stworzyć pewne szanse
na dobre wyniki lewicy w wyborach parlamentarnych.
"Uważam to wszystko już za nieaktualne. Teraz jestem zdania, że całe SLD jest
już martwym psem, że, niestety, trzeba budować nową formację lewicową" -
powiedział naczelny "Nie".
Urban przypuszcza, że SLD przy ośmioprocentowym progu wyborczym, który
obowiązuje, jako że Sojusz tworzy koalicję z Unią Pracy, może tak jak AWS w
2001 roku nie wejść do parlamentu.
Pytany, kto jego zdaniem zostanie szefem SLD, Urban odparł, że
najprawdopodobniej będzie to Krzysztof Janik czyli żadna zmiana w Sojuszu nie
nastąpi. Urban rozważał, że jeśli nie Janik, to być może przywództwo obejmie
Jolanta Banach, co by oznaczało jego zdaniem, że "zgromadzeni są
zdeterminowani, by zmiany rzeczywiste w polityce dokonać". Urban uważa, że
sytuacja Banach byłaby jednak trudna, gdyż ustępuje tylko przewodniczący,
pozostaje "stara ekipa" i Banach musiałaby "firmować nie swoją politykę".
Urban skrytykował prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i socjaldemokratyczny
rząd za "minimalistyczną i nacjonalistyczną" motywację wstępowania do Unii i
za brak poparcia dla dalszej perspektywy federacji ogólnoeuropejskiej, jako
wspólnego państwa, mocarstwa europejskiego. Jego krytykę wzbudziła
również "lizusowska" polityka Polski wobec Ameryki i zaangażowanie się Polski
w konflikt iracki".