vico1 Re: 100 dni do Unii cd. 17.04.04, 20:40 Czytajac was koledzy mam wrazenie, ze zbyt zajeci jestescie nieistotnymi detalami... typu stemplowanie jaji miesa. Jezeli sa z tym problemy (ciekawe ze w komunistycznej Polsce stemplowano PGRowskie jajka, czym sie nikt specjalnie nie interesowal...no tak, nie bylo wtedy forum GW) to oznaczaloby, ze kultura jakiejkolwiek produkcji upadla juz do poziomu krajow centralnej Afryki. Jezeli zaczna padac zaklady produkcji rolnej, produkujace zywnosc zlej jakosci, bedzie to pozytywny sygnal. Zdrowie najwazniejsze. Takie zaklady predzej czy pozniej upadna, gdyz nawet krajowy konsument, majacy wybor w sklepie, wybierze towar gwarantowany, chociaz moze troche drozszy. Tylko nie zaczynajmy dyskusji na temat ceny tuszu i stempli. Korzyscia bedzie to, ze tesciowa znajdzie zajecie przy stemplowaniu jaj, co poprawi atmosfere w rodzinie. Odpowiedz Link
przycinek.usa Re: 100 dni do Unii cd. 17.04.04, 21:21 "Jezeli zaczna padac zaklady produkcji rolnej, produkujace zywnosc zlej jakosci, bedzie to pozytywny sygnal. Zdrowie najwazniejsze. Takie zaklady predzej czy pozniej upadna, gdyz nawet krajowy konsument, majacy wybor w sklepie, wybierze towar gwarantowany, chociaz moze troche drozszy." Problem w tym co nazywamy jakoscia? Bo poruszajac temat mleka nieprzechowywanego w warunkach chlodniczych, to istotnie mozna to zdefiniowac iloscia mikroorganizmow w jednostce objetosci. Ja jednak ZAWSZE bede uwazal walory smakowe jako pierwszoplanowe. Wtedy mleko prosto od krowy, jeszcze cieple, z pianka, jest po prostu nieporownywalnie lepsze. Jakosc produkcji rolnej w Polsce, oceniajac "zdroworozumowo" jest na zaskakujaco wysokim poziomie. Wszystko ma smak. No prawie wszystko. Poczekaj Vico na te "reformy" i nie bedzie juz w Polsce oazy, do ktorej Polak przyjedzie po latach aby porzadnie zjesc. Mozna ostatecznie zawsze pojechac na Ukraine. Ciekawe co zrobi statystyczny Polak? Acha, sa tez produkty, ktore w warunkach masowej produkcji lepiej smakuja. Jest np. takim produktem marchew. Nie wiem co jest w tutejszej marchewce, ale jest ona o niebo lepsza jak europejska. Po prostu nie do porownania. "Tylko nie zaczynajmy dyskusji na temat ceny tuszu i stempli. Korzyscia bedzie to, ze tesciowa znajdzie zajecie przy stemplowaniu jaj, co poprawi atmosfere w rodzinie." Trudno mi sie pogodzic z takim postawieniem sprawy. Uwazam, ze bedzie wprost przeciwnie. Sprobuj na probe wyobrazic sobie, ze masz na codziec mase pracy, dojenie, mycie, pielenie itp. a jeszcze ci maz kaze jajca steplowac. Mysle, ze przez te jajca polowa wyborcow znienawidzi unie. He he he. Odpowiedz Link
vico1 Re: 100 dni do Unii cd. 17.04.04, 22:21 przycinek.usa napisał: > Jakosc produkcji rolnej w Polsce, oceniajac "zdroworozumowo" jest na > zaskakujaco wysokim poziomie. Wszystko ma smak. No prawie wszystko. > Poczekaj Vico na te "reformy" i nie bedzie juz w Polsce oazy, do ktorej Polak > przyjedzie po latach aby porzadnie zjesc. Bez przesady z ta oaza. Wszystko zalezy od umiejetnosci kulinarnych. Bez wzgledu na to gdzie jestesmy i jakie mamy surowce, robimy potrawy smakujace po polsku. Do tych potraw nalezy odgrzewane (czyli nieswieze bigos i golabki, barszcze, ryba (tfu)po grecku i inne smakolyki. > Acha, sa tez produkty, ktore w warunkach masowej produkcji lepiej smakuja. > Jest np. takim produktem marchew. Nie wiem co jest w tutejszej marchewce, ale > jest ona o niebo lepsza jak europejska. Po prostu nie do porownania. Przestan jesc marchew pastewna Kupuje cienka, europejska marchewke w peczkach, idealna w smaku. Jesli nie darzy sie sympatia Unii, to nawet stemplowanie jaj stanowi powazny argument. Mnie bardziej denerwuja powazniejsze sprawy w Unii, np konstytucja, ktora chociaz powinna miec ogolny charakter, to szczegolnie traktuje tereny bylego NRD. W ogole denerwuje mnie ta zbyt szczegolowa i natretna konstytucja. Takze selektywna tolerancja jesli chodzi o sprawy etyki, swiatopogladu itd. Pachnie to totalitaryzmem, na ktory mam alergie. Odpowiedz Link
franzmaurer 12 dni do Unii - z Luftwaffe do Europy ;) 19.04.04, 12:24 Taka fajna czytanka www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040419/publicystyka/publicystyka_a_8.html Z Luftwaffe do Europy MACIEJ RYBIŃSKI Przed nami Wielki Moment Dziejowy, powrót przez Dublin do Europy, z której wyrzucono nas w roku 1815 przez Wiedeń. Gdyby Jan Sobieski przewidział kongres wiedeński, zamiast na Kahlenberg pomaszerowałby z Wilanowa do Konstancina i zawrócił. Austriacy do dziś chodziliby w fezach i czarczafach, a "Tygodnik Powszechny" rozważałby, czy są Europejczykami, wskazując, jak przystało na pismo katolickie, na równoważność wszystkich religii i nawołując Polaków do skromności i pokory. Cóż, nasi przywódcy nigdy nie odznaczali się dalekowzrocznością. Przez co wszystko zawsze kończyło się u nas dramatem. Tak samo i teraz. Mamy Moment Dziejowy, a tu walec historii rozjeżdża właśnie na placuszek polityka, który jeszcze trzy lata temu był Jutrzenką Dobrobytu, Słonkiem Ubogich, Krynicą Mądrości i Oazą Prawości. Virtute ornatus sprzed trzech lat jest dziś hebes malus. Doszło do tego, że prezydent wstydzi się swego premiera i nie chce z nim lecieć jednym samolotem do Dublina. Ponieważ państwo polskie ma podobno tylko jeden samolot, wzgardzony Miller będzie musiał skorzystać ze wspaniałomyślności Gerharda Schr?dera i poleci do Irlandii z kanclerzem Niemiec. Będzie to piękny, historyczny widok, kiedy na lotnisku Shannon z samolotu Luftwaffe wysiądzie kanclerz zjednoczonych Niemiec, a za nim z tyłu premier Rzeczypospolitej. Kolejność i wszelkie inne okoliczności zgodne z duchem projektu konstytucji europejskiej. Zastanawiałem się, jak uniknąć dwuznaczności takiej sytuacji. Są różne sposoby. Leszek Miller mógłby w ogóle nie lecieć do Dublina. Polską flagę na maszt wciągnie tam i tak prezydent, a okolicznościowe przemówienie może za Millera wygłosić Schr?der. Precedens już był, bo niedawno za Schr?dera przemawiał Chirac. I nikt nie zauważył różnicy. W ten sposób ustaliłaby się też ostatecznie europejska hierarchia. Zamiast Millera mogliby polecieć z Kwaśniewskim do Irlandii Belka i Oleksy. Zawsze dwóch premierów to większa pompa niż jeden. Gdyby jednak Miller się upierał, mógłby go Schr?der zrzucić na spadochronie nad Dublinem. Spadając, Miller mógłby rozwinąć wstęgę z napisem Orlen. Ale najlepiej jednak byłoby, gdyby oddał mu do dyspozycji samolot Jan Kulczyk. Kulczyk na pewno ma samolot, a po drodze byłaby okazja do omówienia kolejnych zmian w radach nadzorczych i zarządach spółek z udziałem skarbu państwa. Czasu jest mało i zawsze to lepsze, gdy polskiego męża stanu wozi polski przedsiębiorca niż niemiecki kanclerz, skoro państwa nie stać na komunikacyjne fanaberie. A jak już wszyscy razem znajdą się w Dublinie i będą obchodzić dookoła Moment Dziejowy, waląc w tam-tamy, paląc kadzidła i wzywając duchy przodków, my sobie tu trochę od nich odpoczniemy w długi weekend. Odpowiedz Link
robisc Dzień 11 - to dlaczego sie nie cieszą? 21.04.04, 00:08 "Rzeczpospolita"/ Rolnicy zyskają najwięcej 20.04.2004 Warszawa (PAP) - Dochody 7 milionów osób żyjących w gospodarstwach rolnych zwiększą się po 1 maja średnio aż o 35 procent. Żadna grupa społeczeństwa nie skorzysta na integracji tak bardzo - pisze "Rzeczpospolita". Analiza dokonana przez Komisję Europejską pokazuje, że najwięcej zyskają średnie i duże gospodarstwa. Ale i sytuacja tych najmniejszych, które nie spełniają unijnych norm sanitarnych ani nie sprzedają swoich produktów na rynek, bardzo się poprawi - podaje dziennik. Bruksela nie stawia warunków rolnikom ubiegającym się o dopłaty bezpośrednie. Dzięki tym dopłatom już w tym roku za każdy hektar gruntów ornych rolnik dostanie ponad 500 złotych. Unia zaoferuje wiele świadczeń o charakterze socjalnym, m.in. wsparcie dla gospodarstw mających trudne warunki upraw (dotyczy to 56 procent obszaru kraju) - informuje gazeta. Dla większych gospodarstw otwierają się specjalne możliwości skorzystania na integracji. Ceny większości produktów rolnych wzrosną i staną się bardziej stabilne. Skończy się np. cykl gwałtownych zmian cen skupu wieprzowiny. Rolnicy mogą także liczyć na zwiększenie sprzedaży, bo 1 maja znikną wszelkie bariery w eksporcie polskiej żywności do krajów Unii. W sprzedaży poza Wspólnotę pomogą dopłaty do eksportu. Polska powinna stać się czołowym w Europie producentem m.in. drobiu, soku jabłkowego i mleka - pisze "Rzeczpospolita". Odpowiedz Link
vico1 Re: Dzień 11 - to dlaczego sie nie cieszą? 21.04.04, 20:21 Rolnik z zasady nie jest zadowolony ...ceny skupu za niskie, za zimno, za cieplo, za mokro za sucho. Taka postawa nie jest umiejscowiona geograficznie. Rolnicy sa niezadowoleni i protestuja wszedzie mimo, ze solidna czesc budzetu Unii idzie na rolnictwo. Mieszkam w rejonie rolniczym i widze wspaniale rezydencje rolnikow. Marudzenie sie wiec oplaca. Odpowiedz Link
robisc Dzień 10 - Koniec sporu z Rosją 22.04.04, 00:09 Rosja - UE Koniec sporu o współpracę gospodarczą po poszerzeniu Unii Na warunkach Brukseli Współpraca gospodarcza między Rosją i Unią Europejską będzie po 1 maja prowadzona na warunkach, jakie postulowała Bruksela - dowiaduje się "Rz". 27 kwietnia władze rosyjskie podpiszą porozumienie o objęciu nowych krajów członkowskich wiążącym UE i Moskwę porozumieniem o partnerstwie i współpracy, mimo że ich żądania nie zostały spełnione. Jeszcze niedawno Rosjanie grozili wojną handlową i podwojeniem ceł na import z Polski i innych krajów Europy Środkowej. - Zwyciężył realizm - twierdzi Krzysztof Trepczyński, zastępca dyrektora Departamentu ds. Europejskich Ministerstwa Gospodarki. - Po 1 maja cła importowe w nowych krajach członkowskich spadną trzykrotnie. Rosyjskie firmy będą miały do czynienia z identycznym zestawem regulacji we wszystkich państwach. Gdyby zdecydowali się na starcie z Brukselą, nie mieliby tych wszystkich korzyści - dodaje. Droższe nawozy Porozumienie może znacząco ograniczyć eksport do Polski niektórych rosyjskich towarów. Bruksela nie zgodziła się na prawo do utrzymania zerowej stawki na import aluminium i wyrobów aluminiowych. Od 1 maja cło wyniesie odpowiednio 4 i 6 proc. Nie pomogły także protesty Rosjan przeciwko objęciu Polski i jej sąsiadów unijnymi regulacjami antydumpingowymi. Dotyczyć one będą m.in. nawozów i komponentów do ich produkcji, a także kilku innych produktów chemicznych. Przeważnie są wysokie: 47 euro/tonę dla nawozów azotowych, 18 euro/tonę dla nawozu UAN. Zdaniem Brukseli cła są konieczne, bo dotowane ceny energii w Rosji fałszują warunki konkurencji. Mimo wszystko Unia zgodziła się na ponowny przegląd zasadności utrzymania każdego ze środków antydumpingowych. Dlatego do 1 listopada będą utworzone preferencyjne kontyngenty importowe. Polsce na tym zależało, aby utrzymać niskie ceny nawozów dla rolników. Utrzymane zostaną także wysokie cła na sprowadzane z Rosji wyroby stalowe. Bruksela zgodziła się na powiększenie obowiązujących dziś preferencyjnych limitów importowych o średnią wielkość importu do krajów przystępujących do Wspólnoty z ostatnich 3 lat. Jednak jak podkreślają eksperci Komisji Europejskiej, to nie wynik ustępstw wobec Rosji, ale spełnienie normalnych wymogów WTO. Tylko ciche samoloty Po 1 maja Rosjanie nadal będą sprowadzać z Polski wyroby mięsne i mleczne zaopatrzone w zaświadczenia polskich służb weterynaryjnych o spełnianiu unijnych norm sanitarnych. Moskwa upierała się, aby zaświadczenia takie wydawała jedynie Komisja Europejska. Ostatecznie jednak zadowoliła się ogólną obietnicą Brukseli, że w przyszłości taka możliwość zostanie rozpatrzona. Od 1 maja nie będą na polskich lotniskach mogły lądować rosyjskie samoloty, które nie spełniają unijnych norm hałasu. W praktyce wyklucza to większość tupolewów. W Europie Środkowej będą one mogły lądować jedynie na Litwie i Węgrzech, które już w traktacie akcesyjnym wywalczyły sobie taki wyjątek. Porozumienie nie rozstrzyga, czy Unia ostatecznie wprowadzi limity na import paliwa jądrowego stosowanego m.in. w elektrowniach w Czechach i na Litwie. Ostateczne decyzje w tej sprawie zapadną już w gronie "25" za kilka miesięcy. KE obiecała natomiast, że nie wprowadzi limitów na import pozostałych surowców energetycznych, a przede wszystkim gazu i ropy. Moskwa obawiała się, że tak może się stać, jeśli Komisja będzie chciała zwiększyć dywersyfikację dostaw do nowych państw członkowskich. Rosjanie zadowolili się ogólną deklaracją o możliwości rozważenia przez UE w nieokreślonej przyszłości zniesienia wiz wjazdowych. Bruksela uznała za nieuzasadnione apele Moskwy o przyznanie dodatkowych praw mniejszości rosyjskiej na Łotwie i w Estonii. Jej zdaniem samo przyjęcie obu państw do Wspólnoty oznacza, że respektują one prawa człowieka i prawa mniejszości. Rosjanie otrzymali gwarancje, że Unia nie ocli towarów przewożonych między obwodem kaliningradzkim a resztą Federacji Rosyjskiej przez obszar Litwy. Litwini będą jednak mogli sprawdzić, czy produkty te spełniają unijne normy bezpieczeństwa. Jędrzej Bielecki www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040421/ekonomia/ekonomia_a_3.html Odpowiedz Link
franzmaurer Dzień 9 - Papiery im zgineły ;)) 22.04.04, 11:03 www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040422/kraj/kraj_a_2.html Urzędnicy zgubili dokumenty niezbędne do uruchomienia unijnej pomocy Zaginione w resorcie gospodarki Skandal w Ministerstwie Gospodarki. Urzędnikom zginęły dokumenty z Komisji Europejskiej, przyznające polskim samorządom około 300 milionów euro w ramach unijnego programu ISPA. Samorządy czekają na te środki od wielu miesięcy, bo od tego uzależnione jest rozpoczęcie inwestycji związanych z gospodarką wodno-ściekową. Były przekonane, że zwłoka z ich przekazaniem wynika z opieszałego działania urzędników w Brukseli. Tymczasem okazuje się, że Komisja Europejska podpisała memoranda finansowe jeszcze w grudniu zeszłego roku i natychmiast zostały przekazane do podpisania stronie polskiej, co skutkuje bezzwłocznym przekazaniem środków przez Komisję Europejską. Dokumenty, które mają charakter umów międzynarodowych, zaginęły jednak w szufladach, najprawdopodobniej Ministerstwa Gospodarki. Przez trzy miesiące sprawę trzymano w tajemnicy. Ujawniła to dopiero 30 marca wiceminister gospodarki Krystyna Gurbiel, która w piśmie do wiceministra środowiska Krzysztofa Szamałka, pełnomocnika ds. realizacji projektów ISPA pisze: "Z przykrością pragnę poinformować, że zaginęły podpisane przez Komisję Europejską memoranda finansowe dla następujących projektów ISPA". Uspokajała, że wystąpiono już do Komisji Europejskiej, by jeszcze raz podpisano memoranda. Chodzi o projekty z Programu ISPA 2003 złożone przez dziesięć miast w kraju: Nowy Targ, Olsztyn, Żywiec, Sosnowiec, Rzeszów, Wałbrzych, Stalową Wolę, Chorzów, Tarnów i Kędzierzyn-Koźle. Wszystkie dotyczą inwestycji z zakresu gospodarki wodno-ściekowej. Samorządowcy nie chcą się jednak oficjalnie wypowiadać, by - jak mówią - nie zadzierać z urzędami, które mogą ich ukarać w przyszłości. Mówią, że w głowie im się nie mieści, jak mogły zaginąć umowy międzynarodowe. W Ministerstwie Gospodarki nie chcą mówić o tej sprawie. Padają tylko zapewnienia, że nikt nie ucierpi z tego powodu, bo dokumenty są właśnie odtwarzane. - Nie potrafię powiedzieć, dlaczego zaginęły te dokumenty i kto jest za to odpowiedzialny - taką lakoniczną informację przekazała wczoraj "Rz" Monika Majewska z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki. Równocześnie do beneficjentów funduszu rozsyłano pisma uspokajające, że już wkrótce mogą się spodziewać unijnych pieniędzy. Odpowiedz Link
klip-klap Re: Dzień 9 - Papiery im zgineły ;)) 22.04.04, 12:10 A co z traktatem akcesyjnym ? Ogłoszony czy też im zginał ? Odpowiedz Link
franzmaurer Re: Dzień 9 - Papiery im zgineły ;)) 22.04.04, 19:15 klip-klap napisał: > A co z traktatem akcesyjnym ? Ogłoszony czy też im zginał ? Gdzieś niedawno czytałem że jeszcze nie znaleźli "Fakty" właśnie podały że wiceminister Krystyna Górbiel odpowiedzialna za sprawy związane z zaginionymi dokumentami dostała upomnienie. Ciekawe czy ustne czy z wpisem do "dzienniczka ucznia" Żałosne... ludzie którzy harują po 12 godzin za byle co dostają po kieszeni albo wylatują a jakiś niekompetentny babsztyl dostaje 'upomnienie'. Odpowiedz Link
robisc Dzień 8 - koszty ochrony środowiska 24.04.04, 00:38 Śleziak/ Środowisko - koszty dostosowania do dyrektyw UE to 35-40 mld euro 23.04.2004 Warszawa (PAP) - By dostosować się do unijnych dyrektyw w ochronie środowiska, Polska musi wyłożyć w najbliższych kilkunastu latach 35-40 mld euro, czyli jednoroczny budżet państwa - powiedział minister środowiska Czesław Śleziak, który w piątek uczestniczył w konferencji nt. zrównoważonego rozwoju "ziemia-woda-powietrze" w Łazienkach Królewskich. "Ostatni rok pozwolił na nadrobienie zaległości legislacyjnych w obszarze środowisko. Jednak 1 maja 2004 to nie koniec, lecz początek ciężkiej pracy" - powiedział Śleziak. Szacuje, że dostosowanie do 10 unijnych dyrektyw będzie kosztować 35-40 mld euro. Minister przypomniał, że trzeba kontynuować "wielkie i kosztowne" inwestycje przeciwpowodziowe, dalej ograniczać emisje zanieczyszczeń z zakładów przemysłowych (reguluje to tzw. unijna dyrektywa IPPC) i pracować nad Europejską Siecią Ekologiczną Natura 2000. Sieć ta obejmuje 10 proc. terytorium Polski. "Realizacja założeń krajowego programu oczyszczania ścieków komunalnych oznacza konieczność budowy, rozbudowy, modernizacji prawie 1300 oczyszczalni ścieków, trzeba doprowadzić 21 tys. km kanalizacji" - wyliczał minister. Jego zdaniem wielkie inwestycje stwarzają szansę na "ekologiczny rynek pracy", a pieniądze, które Polska ma wyłożyć na środowisko, "zarobią firmy budowlane, konsultingowe czy wprowadzające nowoczesne, czyste technologie". Minister przypomniał, że Polska poczyniła spore postępy w ochronie środowiska: w ostatnich dwudziestu latach emisja zanieczyszczeń spadła o 60 proc., a pobór wody - o 30 proc. Ścieków odprowadzanych do wód jest o 80 proc. mniej. Przybyło natomiast obszarów objętych różnymi formami ochrony - z 3,5 proc. w 1980 do 33 proc. obecnie. W konferencji nt. zrównoważonego rozwoju wzięli także udział m.in. premier Leszek Miller i minister ds. europejskich Danuta Hübner. Odpowiedz Link
robisc Dzień 7 - nie będzie klauzul 24.04.04, 23:20 Nie będzie klauzul ochronnych na polską żywność Po 1 maja br. polska żywność nie będzie w Unii Europejskiej objęta klauzulami ochronnymi - zapewnił na piątkowej konferencji prasowej minister rolnictwa i rozwoju wsi Wojciech Olejniczak. Oznacza to, że rynek UE stanie przed polską żywnością otworem. Tylko od jej jakości i cen będzie zależała sprzedaż polskich produktów rolnych. Niebezpieczeństwo wprowadzenia takich klauzul było parę miesięcy temu całkiem realne, jednak w ostatnim okresie przed akcesją w większości polskich gospodarstw rolnych i zakładów przemysłu spożywczego zdołano osiągnąć wymagane przez Unię Europejską standardy produkcji. - Przykładem takiego dostosowania - powiedział minister Olejniczak - jest polskie mleczarstwo, gdzie w dużym tempie postępuje koncentracja produkcji i szybko poprawia się jakość mleka. Obecnie ponad 45 proc. skupowanego w Polsce mleka pochodzi od stad liczących 10 i więcej krów, około 90 proc. dostaw uzyskuje klasę extra. Z dniem 1 maja unijne wymogi jakościowe w produkcji mleka spełnią już 204 zakłady mleczarskie, czyli więcej niż połowa. Zdaniem ministra Olejniczaka, polskie mleczarstwo ma szansę stać się jednym z najnowocześniejszych w Europie. Minister Olejniczak poinformował, że gotowe są lub znajdują się w ostatniej fazie przygotowania wszystkie niezbędne po integracji z Unią akty prawne, a więc stosowne ustawy i rozporządzenia. Do korzystania z mechanizmów Wspólnej Polityki Rolnej UE przygotowują się również gospodarstwa rolne. Około 1,3 mln rolników złożyło już wnioski o przydzielenie ich gospodarstwom numeru ewidencyjnego, co najmniej tyle samo rolników założyło już konieczne dla otrzymania dopłat konta w banku. Obecnie rolnicy składają wnioski o dopłaty bezpośrednie. Wśród rolników utrwala się przekonanie, że w pierwszym okresie po akcesji to właśnie oni będą głównymi odbiorcami pomocy Unii Europejskiej. Zapowiedź wprowadzenia po 1 maja br. 22-proc. podatku VAT na ciągniki i maszyny rolnicze wpłynęła na wzrost sprzedaży sprzętu rolniczego. - Zwiększone dochody rolników spowodują zwiększenie popytu na środki produkcji i artykuły konsumpcyjne produkowane w miastach - zauważył minister Olejniczak - przyczynią się zatem do wzrostu liczby miejsc pracy. Rolnicy będą więc częściowo pośrednikami w przepływie unijnej pomocy do mieszkańców miast www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040424/ekonomia/ekonomia_a_7.html Odpowiedz Link
robisc Dzień 5 - koniec sklepów wolnocłowych 26.04.04, 23:58 UE: Ostatnie dni sklepów wolnocłowych 26.04.2004 19:32 Z kilkunastu promów kursujących na wodach województwa zachodniopomorskiego do Niemiec znikną z dniem 1 maja sklepy wolnocłowe. Armatorzy zapowiadają przeniesienie niektórych jednostek na wschód Bałtyku lub przyciąganie klientów innymi ofertami. Niemiecki armator Adler Schiffe, dysponujący siedmioma jednostkami, zamiast sklepów wolnocłowych utworzy na swoich statkach sklepy z typowo polskim asortymentem. "Od 1 maja będziemy sprzedawać na pokładach naszych promów polski nabiał, polskie wędliny, słodycze i papierosy. Wiemy, że takimi towarami są zainteresowani Niemcy" - powiedział w poniedziałek PAP przedstawiciel armatora w Polsce, Waldemar Wnuk. Wnuk dodał, że generalnie jednak armator liczy na ruch turystyczny. Już wprowadził pakiety turystyczne, w których oprócz rejsu z niemieckiej miejscowości Kaminkee do polskiego Nowego Warpna jest przejazd autokarowy do Szczecina połączony ze zwiedzaniem miasta. Zainteresowanie jest duże, chcielibyśmy nawet zwiększyć naszą flotę - podkreślił. Adler Schiffe utrzymuje połączenia na Zalewie Szczecińskim, na Odrze oraz pomiędzy Świnoujściem i najbliższymi niemieckimi portami na Bałtyku. Prezes Żeglugi Pomorskiej Ryszard Naklicki powiedział, że armator część swojej floty przerzuci na wschodnią granicę Polski. Przynajmniej trzy spośród siedmiu jednostek Żeglugi Pomorskiej będą kursowały pomiędzy Trójmiastem a obwodem kaliningradzkim. Na tej trasie nadal będą mogły funkcjonować sklepy wolnocłowe. Statki, które pozostaną na wodach zachodniopomorskich będą obsługiwały jedynie ruch turystyczny. "Chcemy jednak rozszerzyć ofertę. Planujemy np. urządzać śluby na morzu i inne okolicznościowe imprezy" - dodał prezes. Koniec statków wolnocłowych to także koniec tzw. mrówek, czyli osób, które przemycały zakupione bez cła papierosy i alkohol i sprzedawały je w Polsce po wyższych cenach. Jak poinformował PAP rzecznik prasowy Izby Celnej w Szczecinie Janusz Wilczyński w samym Nowym Warpnie, granicę morską przekroczyło w ubiegłym roku około 2 mln ludzi, z czego ogromna większość dokonywała zakupów wolnocłowych. Najliczniejszą grupę stanowiły właśnie "mrówki". (PAP) Odpowiedz Link
klip-klap 4 dni jeszcze - pryska euromit solidarności 27.04.04, 11:26 rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040427/swiat/swiat_a_7.html Wizy bez solidarności Unia Europejska obawia się, by nowi członkowie nie zażądali od "15" solidarnej postawy w sprawie wiz do USA. Na przykład Polska po 1 maja mogłaby zmusić kraje UE do wprowadzenia wiz dla obywateli amerykańskich. Prawdopodobnie w najbliższy czwartek ministrowie sprawiedliwości i spraw wewnętrznych UE będą dyskutować o zmianie umowy z Schengen, która umożliwi uniknięcie sporu ze Stanami Zjednoczonymi. Umowa, która reguluje politykę wizową Unii, zawiera tzw. klauzulę solidarności. Jeśli jeden z członków UE czuje się pokrzywdzony praktykami wizowymi stosowanymi wobec niego przez państwo trzecie, to może wystąpić do pozostałych państw Unii o solidarne wstawienie się za nim - na przykład o wprowadzenie w ciągu 30 dni wiz wobec obywateli tego państwa. W praktyce ta klauzula nigdy nie była stosowana. Jak twierdzi wczorajszy "Financial Times" Bruksela przestraszyła się jednak, że zechcą z niej skorzystać nowe państwa członkowskie, wobec których obowiązek wizowy stosują Stany Zjednoczone. Polska mogłaby zażądać solidarności i wtedy, państwa UE musiałyby wprowadzić wizy dla Amerykanów. Obywatele wszystkich krajów "15", poza Grecją, mogą bez przeszkód odwiedzać USA. Spośród nowych państw UE takim przywilejem cieszy się tylko Słowenia. - Pracujemy nad zmianą tej klauzuli - przyznał wczoraj Pietro Petrucci, rzecznik Komisji Europejskiej ds. polityki wewnętrznej i sprawiedliwości. Jego zdaniem, gdyby została ona zastosowana, spowodowałaby dużo zamieszania. - Ta klauzula nie jest najlepszym i najszybszym sposobem rozwiązania problemu wiz do USA - stwierdził. Lepszym rozwiązaniem będą negocjacje z Amerykanami. - Mam nadzieję, iż zakończą się one w 2006 roku - powiedział Petrucci. Grecja, która mogła, teoretycznie, skorzystać z klauzuli solidarności w sprawie amerykańskich wiz, nigdy tego nie zrobiła. - Wiedziała, jak wielki byłby to problem dla innych państw - mówił rzecznik. Unia chce zmienić klauzulę solidarności, choć twierdzi, że nie wierzy, by nowe państwa zechciały ją stosować. - Wiedzą, tak jak my, że chodzi o zapewnienie jak najlepszej kontroli na granicach - mówił Jonathan Faull, dyrektor Departamentu Sprawiedliwości KE. Amerykanie będą rozstrzygać kwestie wizowe w porozumieniach dwustronnych. - Nie będziemy traktować państw jednakowo tylko dlatego, że są członkami UE - stwierdził w Brukseli Asa Hutchinson, szef amerykańskich służb granicznych. Anna Słojewska z Brukseli i z GW serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2042040.html Odpowiedz Link
klip-klap 3 dni zostały - prawo i porządek 28.04.04, 11:28 JĘDRZEJ BIELECKI, SŁAWOMIR WIKARIAK Na trzy dni przed poszerzeniem Unii Europejskiej ani jedna strona prawa wspólnotowego nie została w ostatecznej wersji opublikowana po polsku. Urzędnicy stanęli przed trudnym dylematem: egzekwować prawo wstecz czy złamać zobowiązania wobec Brukseli. W Urzędzie Publikacji Wspólnot Europejskich OPOCE w Luksemburgu trwa wyścig z czasem. Do soboty unijni prawnicy chcą na stronach internetowych umieścić przynajmniej pierwszy tom europejskich przepisów przełożony na języki 10 państw przystępujących do Wspólnoty. Nawet jednak jeśli się to uda, to opublikowane zostanie jedynie 1,5 tys. stron na 83 tys., jakie zostały przetłumaczone. Mowa więc zaledwie o niespełna 2 procentach! Opublikowanie całości może potrwać nawet do końca roku. Nie ma winnych Urzędnicy Komisji Europejskiej i polskiego Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej nawzajem obciążają się winą za zwłokę. Pierwsi wskazują, że dopiero w ostatnich czterech miesiącach otrzymali z Warszawy "surowe" wersje tłumaczeń, które musiały być jeszcze poddane ostatecznej korekcie. Więcej: ich zdaniem polskie ministerstwa jeszcze w ostatnich dniach przesyłały poprawki o całkiem zasadniczym znaczeniu. Polska strona wskazuje, że Bruksela bardzo późno przekazała ostateczną listę aktów prawnych, które mają być przełożone. Prawdą jest, że spośród państw przystępujących Polska jest najbardziej zaawansowana w tłumaczeniu. Przetłumaczyliśmy już wstępnie 83 tys. dokumentów. Dla porównania: Malta, najbardziej pod tym względem opóźniony kraj, przetłumaczyła dopiero 63 tys. dokumentów. Od kiedy obowiązuje prawo W Warszawie i w Brukseli próbuje się zminimalizować problem. Urzędnicy w obu stolicach wskazują, że gros europejskiego prawa i tak zostało ujęte w ustawach przyjętych w ostatnich latach przez Sejm. Podkreślają, że prawo europejskie od dawna jest opublikowane w 11 obecnych językach Wspólnoty i każdy, kto zna choć jeden z nich, może się z nim zapoznać. Dodają, że w wersji roboczej tłumaczenia na stronie internetowej unijnego biura tłumaczeń Eurolex obejmują już blisko 80 tys. stron europejskich przepisów. - Ścierają się dwa poglądy. Według jednego państwa przystępujące są związane traktatem akcesyjnym, w którym zobowiązaliśmy się do stosowania prawa unijnego już od dnia akcesji. Drugi zaś powołuje się na regułę, zgodnie z którą akt normatywny obowiązuje i może być stosowany dopiero wtedy, gdy został prawidłowo ogłoszony w organie promulgacyjnym - mówi Maciej Górka, dyrektor Departamentu Tłumaczeń w UKIE. Maja Koźmińska, ekspert firmy audytorskiej Pricewaterhouse Coopers, jest jednak stanowcza: to, co nie zostało opublikowane w ostatecznej wersji w języku polskim w Dzienniku Ustaw, nie może być obowiązującym prawem. A ponieważ unijne wymogi mają obowiązywać od 1 maja, złamanie podstawowej zasady, że prawo nie działa wstecz, jest nie do uniknięcia. - Niezależnie od wymogów prawnych, dostęp w języku angielskim czy francuskim do unijnych przepisów jest mało pomocny dla mniejszych przedsiębiorców, którzy nie zatrudniają ekspertów. Natomiast wersje robocze tłumaczeń, publikowane m.in. na stronach internetowych UKIE, często dalece odbiegają od ostatecznej wersji i są pisane językiem, który w ogóle trudno zrozumieć - przyznaje Koźmińska. Sprawy nie rozwiązują także krajowe ustawy. Często kraje członkowskie, czy to umyślnie, czy nie, nie dostosowują w pełni swojego prawa do unijnych regulacji. Wówczas przedsiębiorcy czy obywatele mogą w krajowych sądach wystąpić przeciwko państwu i odmówić wykonania jego nakazów. Oczywiście, jeśli znają wymagania Brukseli. Precedensowa była akcja sprzed kilkunastu lat, podjęta przez holenderską grupę Van Gent en Loos, która odmówiła płacenia wprowadzonych przez władze w Hadze nowych ceł w ramach Unii. Po długich korowodach otrzymała wysokie odszkodowanie - tłumaczą unijni prawnicy. Jeszcze gorzej z rozporządzeniami Jeszcze większy problem jest związany z brukselskimi rozporządzeniami, które, w przeciwieństwie do dyrektyw, nie wymagają dostosowania krajowego ustawodawstwa, bo obowiązują bezpośrednio kraje członkowskie. Obejmują tak kluczowe obszary, jak unijna polityka rolna, fundusze strukturalne czy zasady konkurencji. Jeśli nie zostaną do soboty w całości opublikowane, a tak się nie stanie, trudno wymagać, aby polscy przedsiębiorcy je stosowali. Przykładem warunki fuzji przedsiębiorstw oraz podejmowanie przez nie współpracy w sprawach polityki cenowej. - Czy jeśli takie porozumienia zostaną podpisane po 1 maja, ale przed publikacją tłumaczeń, Bruksela będzie mogła domagać się ich rewizji? - zastanawiają się polscy eksperci. Pierwotnym tłumaczeniem zajmują się instytucje krajowe. W Polsce jest to UKIE. Po sprawdzeniu takiego tekstu jest on oznaczany jako "zweryfikowany" i przesyłany do Brukseli. Po sprawdzeniu przez urzędników unijnych oznaczany jest jako "sfinalizowany", choć nawet później możliwe jest nanoszenie poprawek. Mimo że większość tekstów przesłanych przez Polskę jest już oznaczona jako "sfinalizowane" (można to sprawdzić na stronie: ccvista.taiex.be), to sporo jest i takich, które wciąż mają dopiero status "zweryfikowanych". Należy do nich np. Wspólny Słownik Zamówień (CPV), zawierający zbiór kodów, które trzeba stosować do opisu zamówień publicznych oraz przy grupowaniu dostaw i usług. Wygląda więc na to, że można spodziewać się opóźnienia w jego publikacji. Jeśli rzeczywiście do tego dojdzie, zamawiający będą mieli poważny problem, gdyż ustawa zobowiązuje ich do stosowania CPV już od 1 maja. Zamieszanie potęgują prywatne wydawnictwa wydające w formie książkowej akty, które nie zostały jeszcze oficjalnie opublikowane. Ukazała się np. książka o tytule "Wspólny Słownik Zamówień". Urząd Zamówień Publicznych przestrzega, że nie jest to autoryzowana przez niego publikacja. Moc obowiązującą będzie miał dopiero dokument opublikowany w Dzienniku Urzędowym UE. rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040428/prawo/prawo_a_1.html Odpowiedz Link
klip-klap 3 dni zostały - kompromis z Rosją 28.04.04, 11:58 Po wielu miesiącach negocjacji Rosja zgodziła się wczoraj na rozszerzenie układu o partnerstwie i współpracy z UE na nowe państwa członkowskie. Na tę zgodę od dawna czekały polskie firmy obecne na rosyjskim rynku. Wielu rosyjskich odbiorców polskiej wieprzowiny, wołowiny czy jogurtów nie chciało zawierać kontraktów z datą realizacji po 1 maja 2004 roku. Bali się, że wtedy polskie produkty zostaną obłożone karnymi cłami. Taka groźba była realna, bo Rosja długo nie chciała rozszerzyć układu z UE na nowe państwa członkowskie. Gdyby negocjacje z Brukselą nie przyniosły efektu, Polska po wejściu do UE nie miałaby porozumienia handlowego z Rosją. Z dwustronnego wycofała się wiele miesięcy temu na żądanie Brukseli, termin wypowiedzenia ustalono właśnie na koniec kwietnia. Na wejściu Polski do UE powinien skorzystać rosyjski eksport, który będzie obłożony stawkami celnymi w średniej wysokości 4 proc. w porównaniu z 9 proc. obecnie. Niektórzy rosyjscy producenci muszą się jednak liczyć z możliwością nałożenia na nich ceł ochronnych, tzw. antydumpingowych. Dotyczy to przede wszystkim wytwórców chemikaliów. Unia uważa, że ich wyroby są sprzedawane po nieuczciwych cenach. Na razie UE zgodziła się na liczące kilka miesięcy okresy przejściowe, które pozwolą odbiorcom dotowanego rosyjskiego importu w Polsce na utrzymanie produkcji. Potem te procedury mają być weryfikowane - z czasem polskie firmy będą musiały płacić rosyjskim dostawcom takie same ceny, jakie płacą firmy w państwach obecnej Unii. To może być bolesne na przykład dla branży AGD. Jednym z postulatów Moskwy, od którego uzależniała ona rozszerzenie porozumienia na nowe państwa, było zwiększenie kwot na import rosyjskiej stali. Ostatecznie podniesiono je w tym roku o 438 tys. ton - dodatkowy import zostanie podzielony pomiędzy 10 nowych państw Unii. Porozumienie będzie też korzystne dla polskich eksporterów. Co prawda, cła pozostaną takie same jak przed wejściem Polski do UE, ale zyskują oni stabilizację. Strona rosyjska nie może już zmienić warunków handlowych tylko wobec Polski, bo związana jest układem z Unią 25 państw. Unia zgodziła się, by dostawy materiałów rozszczepialnych do nowych państw UE były kontynuowane, jeśli kontrakty zostały zawarte przed 1 maja i jeśli została o nich poinformowana Bruksela. Moskwa żądała ułatwień w tranzycie swoich towarów z Kaliningradu przez Litwę na terytorium Rosji. UE zgodziła się na to, żeby nie był on obłożony dodatkowymi kosztami poza normalną procedurą tranzytową. Kompromisem zakończyły się blokujące podpisanie porozumienia rozmowy w sprawie mniejszości rosyjskojęzycznej w Estonii i na Łotwie. Rosja zrezygnowała z obstawania przy wymienieniu tych konkretnych krajów we wspólnym oświadczeniu, a Unia zgodziła się na zapis mówiący o "ochronie praw człowieka i osób należących do mniejszości". Protokół o rozszerzeniu porozumienia UE - Rosja musi być ratyfikowany przez Parlament Europejski i rosyjską Dumę. Niezależnie od terminu, w którym to nastąpi, nowe porozumienie zacznie obowiązywać od 1 maja. Anna Słojewska z Brukseli rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040428/ekonomia/ekonomia_a_2.html Odpowiedz Link
klip-klap 2 dni - ci niedobrzy Amerykanie 29.04.04, 11:34 (Dobrze wiedziec,ze w USA czy Anglii liberalizm jest żywy i obecny politycznie czy publicystycznie.) USA-UE/ W USA krytyczne głosy o UE przed jej rozszerzeniem 29.04.2004 Waszyngton (PAP) - W przeddzień wejścia Polski i dziewięciu innych krajów do Unii Europejskiej, w prasie amerykańskiej pojawiają się opinie nieprzychylne dla UE, zwłaszcza ze strony mediów konserwatywnych. Prawicowy dziennik "Washington Times" ostrzega, że pod wpływem Francji i Niemiec, które forsują w projekcie konstytucji UE model super-państwa, polityka rozszerzonej i bardziej zintegrowanej Unii będzie nabierać coraz bardziej antyamerykańskiego ostrza. "Jeżeli konstytucja UE stanie się wiążąca dla wszystkich państw członkowskich, włącznie z krajami Nowej Europy - wkrótce pełnymi członkami - na pewno nie zobaczymy już tego rodzaju niezależnego, ani tym bardziej wiarygodnego, poparcia dla Ameryki" - pisze o poparciu krajów Europy Środkowowschodniej dla USA w sprawie Iraku ultrakonserwatywny komentator gazety, Frank Gaffney Jr. "Nawet bez konstytucji Unia Europejska szkodzi interesom USA. Jej biurokracja handlowa stara się nie dopuszczać do fuzji między niektórymi amerykańskimi firmami i karać grzywnami inne (może to być aluzja do kar na Microsoft - PAP). Jej system satelitarnej nawigacji Galileo zaprojektowano nie tylko po to, by konkurował z amerykańskim GPS, lecz aby zakłócał jego sygnały. A nowa niezależna armia europejska powstająca poza NATO będzie z pewnością konkurowała z nim o środki i go osłabiała" - pisze Gaffney. Nawiązując w zakończeniu do sporu o konstytucję UE między zwolennikami mniej i bardziej federalistycznego modelu Unii, autor konkluduje: "Administracja prezydenta Busha powinna pomóc swoim brytyjskim, polskim i innym prawdziwym przyjaciołom za Atlantykiem udusić potwora Starej Europy w jego kołysce". Tymczasem na łamach "Washington Post" Anders Aslund krytykuje model gospodarki panujący w Unii Europejskiej, ostrzegając nowo przystępujące do niej kraje Europy Środkowowschodniej, że hamuje on wzrost ekonomiczny. Autor - ekspert ds. Rosji i Eurazji w waszyngtońskim instytucie analitycznym Carnegie Endowment for International Peace - zwraca uwagę na dość powolny wzrost produktu krajowego brutto w państwach Unii w ostatnich latach, oraz przyhamowanie wzrostu w największych wchodzących do niej krajach, jak Polska. To ostatnie Aslund przypisuje takim czynnikom jak nadmierne obciążenie budżetów wydatkami na osłonę socjalną, wysokie podatki i sztywny, nadmiernie - jego zdaniem - regulowany rynek pracy. Taki sam model - podkreśla - panuje w krajach zachodnioeuropejskich, które są jednak o wiele zamożniejsze. Nieoczekiwanie jako pozytywny przykład dla krajów Europy Środkowej autor stawia... byłe republiki dawnego ZSRR, z Rosją, Ukrainą, Azerbejdżanem i Kazachstanem na czele. Wzrost jest tam od kilku lat szybszy niż w krajach wchodzących obecnie do UE (poza krajami bałtyckimi). Ekspert fundacji Carnegiego przyznaje, że np. Rosja i Azerbejdżan zawdzięczają przyspieszenie w dużej mierze wyższym cenom ropy naftowej, ale twierdzi, iż jest to także wynik większej liberalizacji gospodarki, mniej skrępowanej normami Unii Europejskiej. Jako dowody przytacza m.in. wprowadzenie 13-procentowego podatku liniowego w Rosji i na Ukrainie, prywatyzację systemu emerytalnego w Kazachstanie na wzór Chile oraz obcięcie w byłych radzieckich republikach wydatków na cele publiczne. Kraje tego regionu - pisze Aslund - naśladują nie model "państwa opiekuńczego" powszechny w UE, lecz wzory z Azji wschodniej, które - jego zdaniem - zapewniły tamtejszym krajom szybki wzrost ekonomiczny. "Unia Europejska musi zliberalizować swoją gospodarkę i zmniejszyć fiskalną rozrzutność.(...) Zamiast wymagać od nowych członków przyjęcia wszystkich swoich przepisów, Unia powinna się pozbyć najbardziej szkodliwych regulacji, takich jak Wspólna Polityka Rolna. Z 25 członkami i bez skutecznych politycznych instytucji, nowa UE wydaje się skazana na gospodarczą stagnację" - pisze w zakończeniu autor. euro.pap.com.pl/cgi-bin/europap.pl?grupa=1&dzien=0&ID=55531 Odpowiedz Link
krzysztofsf Dzien ostatni - lirycznie 30.04.04, 01:08 Bo gdy Titanic tonął To też orkiestra grała, Bo gdy Titanic tonął To też był pełny szpan, Dowódca miał do końca Koszulę śnieżnobiałą A para szła za parą w tan Odpowiedz Link
byly-kadi Fart in the wind 14.04.16, 18:52 kamakambo napisała: Tak moze sie rozplynac wasza unia. Odpowiedz Link