przycinek.usa
02.04.04, 05:26
"Małe lokalne browary dają zaledwie ok. 5 proc produkcji piwa w Polsce.
Ministerstwo Finansów zapowiada, że nie obniży akcyzy na jego produkcję, za
to będzie monitorować piwny rynek po 1 maja. - Nawet gdy padnie kilka czy
kilkanaście małych browarów, nie będzie to miało wpływu na globalną produkcję
piwa w Polsce i rząd nic nie zmieni. Będziemy się bili do końca, ale tych
małych browarów, które mogą paść, po prostu żal - mówi Szuszakiewicz z
witnickiego Browaru.
Ale boją się także zarządy wielkich grup piwowarskich. Kilka miesięcy temu
prezes Carlsberga-Okocimia Marcin Piróg powiedział, że jeśli nasz kraj
zostanie zalany tanim piwem, to może być zmuszony zamknąć nawet tak duży i
nowoczesny browar jak szczeciński Bosman. Grupa Żywiec drży o los małego
browaru Zamkowy w Cieszynie. Inne, nawet te największe browary Żywca czy
Kompanii Piwowarskiej (warzy Tyskie), są dość blisko granicy.
W czarnym scenariuszu branża przewiduje, że po 1 maja nawet 20 proc. piwa
może pochodzić z importu, co doprowadzi do bankructwa wielu zakładów i
zagrożonych będzie 11 tys. miejsc pracy. W tej sytuacji nie dziwi, że murem
za właścicielami browarów stoją związki zawodowe.
Wysoka stawka akcyzy na piwo nie jest tylko polskim problemem. Akurat wczoraj
(1 kwietnia) Finlandia obniżyła akcyzę o 32 proc. (przełożyło się to średnio
na 15 proc. spadek ceny w detalu), bo obawiała po rozszerzeniu Unii napływu
tańszego piwa, głównie z Estonii. Co czwarte piwo wypite przez Duńczyków
pochodzi z wyjazdów turystycznych do Niemiec, z kolei Brytyjczycy kupują
masowo tańsze piwo we Francji. "
Pieknie,
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2001513.html