Nowy film "The Secret of Oz"

23.11.10, 22:55
Do obejrzenia na youtube tutaj:
www.youtube.com/watch?v=U71-KsDArFM&feature=player_embedded
Film przedstawia historię bankowości w usa, czyli o tym jak złe banki się zmawiały by tworzyć bańki, po czym zaprzestawały udzielania kredytów i wywoływały kryzysy. Źródła zła szuka się w Anglii i europie. Wszelkie to zmowy trwają od kilkuset lat, a mechanizmy stosuję wciąż te same. Kontrolując ilość pieniądza na rynku, posiadają wiedzę i władzę nad tym kiedy nadejdzie kryzys. Ponadto banki aktywnie zwalczają wszelkie próby zawładnięcia ich monopolu tworzenia pieniędzy przez państwo. Wszystkie ważne osoby zabite w USA zginęły z powodu stworzenia pieniędzy nie opartych na długu. Wniosek stąd płynie taki, że tylko państwo powinno kontrolować ilość pieniędzy w obrocie. Ponadto pieniądze oparte na złocie i srebrne są złe, bo tylko ułatwiają bankom generowanie sztucznych baniek i prawdziwych kryzysów. Rozwiązaniem jest kontrola parlamentu nad ilością pieniędzy. Co prawda kilkukrotnie kontrola parlamentu nad ilością pieniędzy prowadziła do katastrofy, ale to wszystko przez knowania złych prywatnych banków, chcących przejąć kontrolę nad ilością pieniądza w obrocie i długiem.

Film ten moim zdaniem w wielu kwestiach ma rację w wielu innych nagina fakty albo kłamie. Ciekawy jestem opinii innych.
    • vice_versa Re: Nowy film "The Secret of Oz" 23.11.10, 23:28
      Brzmi ciekawie, fajnie że wrzucasz, llukiz. Jak znajdę czas to obejrzę i ten i te zalinkowane poprzednie.Dzięki.
    • sendivigius Re: Nowy film "The Secret of Oz" 24.11.10, 02:50
      "We'll therefore speed up the question of reform of tariffs within the Democratic Party; and we'll put the spotlight on the question of protection for the Republican Party. By dividing the electorate this way we'll be able to have them spend their energies at struggling amongst themselves on questions that for us have no importance whatsoever."

      United States Bankers magazine 1892

      "It is well that the people of the nation do not understand our banking and monetary system, for if they did there would be a revolution before tomorrow morning."

      Henry Ford.
    • lulu1024 Re: Nowy film "The Secret of Oz" 24.11.10, 14:22
      llukiz napisał:
      > Wszystkie ważne osoby zabite w USA zginęły z powodu stworzenia p
      > ieniędzy nie opartych na długu. Wniosek stąd płynie taki, że tylko państwo powi
      > nno kontrolować ilość pieniędzy w obrocie. Ponadto pieniądze oparte na złocie i
      > srebrne są złe, bo tylko ułatwiają bankom generowanie sztucznych baniek i praw
      > dziwych kryzysów.

      Sa dwa wyjscia, albo jest to bzdura na resorach (ja tak to widze i nie polecam bzdur do ogladania) Albo Zoelicka zastrzela w przeciagu 0.5 roku.

      • vice_versa Kilka uwag 24.11.10, 19:15
        Tam jest pomieszanie bardzo celnych tez- silniejsza deprecjacja pieniądza= okres prosperity, z zupełnie absurdalnymi receptami: np quantity of money supply powinna być zarządzana przez państwo, a obecny system jest zły bo mamy pieniądz oparty na długu.

        Zastanówmy się: jeśli silniejsza deprecjacja pieniądza oznacza okres prosperity (zgodnie z prawem Kopernika Greshama) to OBECNY SYSTEM oparty o system rezerwy frakcyjnej i kreacji pieniądza w bankach gwarantuje nieskończenie większą prosperity!!! Gdyby oprzeć podaż pieniądza o system demokratyczny mielibyśmy chaos: jedna ekipa zacieśniałaby politykę pieniężną(co prowadzi jak wiemy z filmu do collapsu) a kolejna robiłaby nadmierną inflację. To wcale nie byłaby zatem recepta na kryzysy, a renacjonalizacja podaży pieniądza nie spowodowałaby żadnej stabilizacji wzrostów.

        Problem z tym filmem jest taki, że pomimo trafnego opisu problemu: controll of QMS jako gwarancja dobrobytu, z założenia przypisuje sobie cel: eliminację długu publicznego jako główną bolączkę gospodarki amerykańskiej. Krótko mówiąc ten film pomija główny problem: jak doprowadzić do długotrwałego i możliwie stabilnego okresu prosperity a receptę wskazuje już na początku(renacjonalizacja kontroli podaży pieniądza).

        Jeśli jednak za cel postawimy sobie trwały okres prosperity, środkiem do celu będzie kontrola nad ilością pieniądza, to okaże się, że dzisiejszy system oparty o rezerwę frakcyjną zapewnia zarówno szybszą deprecjację poprzez kreację pieniądza w bankach a więc zapewnia większą prosperity niż przypadkowość demokratycznych wyborów i koncepcji.

        Czy obecny system jest optymalny? Oczywiście nie!

        Nie można jednak wylewać dziecka z kąpielą- stąd tezy filmu, o Rzymie (że związanie waluty ze złotem oznaczało dla Rzymu zapaść), wypowiedzi demitologizujące goldbugów, czy łączenie angielskiej prosperity z systemem deseczek- są prawdziwe.
        Zmniejszenie podaży pieniądza prowadzi do kryzysów- to oczywiste- i wcale nie gwarantuje demokratyzacji dostępu do pieniądza a wręcz odwrotnie-plutokratyzację i tezauryzację.

        Skoro ten system optymalny nie jest, to pytanie DLACZEGO? I odpowiedź na to pytanie również pojawia się w filmie: dlatego, że niezależnie od tego co będzie środkiem wymiany to KONTROLA nad emisją będzie kluczem do sukcesu i zarazem będzie wywoływała konflikt interesów, a walka o sprawowanie tej kontroli będzie istotą historii świata. Krótko mówiąc: my ludzie tacy jesteśmy i kropka.

        Czy jest lepszy system? Oczywiście. Uznać, że jedyną drogą wyjścia jest NAUKA i MATEMATYKA. Wielokrotnie mówiłem, że kontrolę nad QMS powinien sprawować za nas matematyczny algorytm- obiektywny, niezmienny i progresywny... Czy to zapobiegnie pragnieniom "skoku na algorytm" przez tych którzy będą mieli inne poglądy(choćby błędne jak goldbugów)? Oczywiście nie. Dlatego konflikty o kontrolę nad podażą ilości pieniądza będą istnieć ZAWSZE. Tacy jesteśmy.
        Algorytm oparty na wykładniczym wzroście podaży pieniądza i tak byłby ze 100razy lepszy niż dzisiejsze fluktuacje podporządkowane kalendarzowi wyborczemu (zrobili kryzys pół roku przed upływem drugiej kadencji, choć zmniejszenie podaży w środku kadencji doprowadziłoby do kryzysu już 2lata wcześniej, skosili gigantyczne premie i dofinansowali własne banki).

        Alternatywa lulu1024 jest nieporozumieniem: wolność słowa jest faktem, bo... i tak nie zagraża matematyce pieniądza! Nie trzeba mordować "messengerow" wystarczy mordować Cezarów i JFK którzy realnie systemowi zagrażają...

        Demokracja jest możliwa- bo jeśli chcecie się kłócić to się kłóćcie, ale system pieniężny ma być rozsądny. Mało tego: prywatność FEDu gwarantuje, że system przetrwa najgorsze demokratyczne kłótnie łącznie z braniem się za pyski, a system zwiększania ilości pieniądza przetrwa. Poza FEDem- nikt nie potrafił sprywatyzować Banku Centralnego na stałe, reszta świata nadal kłóci się o kontrolę nad podażą pieniądza mając państwowe banki centralne(z demokratyczną, a więc nieefektywną z założenia kontrolą). Z resztą de facto poprzez bilanse i instrumenty finansowe te państwowe banki centralne też są już uzależnione od FED, choć de iure nadal komunistyczne-państwowe.

        P.S.
        Obejrzałem dopiero połowę filmu, więc może uprzedzam fakty, ale już teraz wydaje mi się, że film skupiając się na "problemie długu publicznego" nie ogarnia całego horyzontu: Ameryka już od wieku jest mocarstwem i coś do tego doprowadziło. Co do tego doprowadziło jeśli nie silniejsza deprecjacja?
        Jeśli więc przyjmujemy tezę: szybsza deprecjacja= prosperity to jak można winić system bankowy rezerwy frakcyjnej pozwalający na kreację pieniądza opartą o jeszcze silniejszą dźwignię?
        A teraz zadajcie sobie pytanie: kto doprowadził do konstytucyjnej bariery naszego wzrostu na poziomie 60%PKB, skoro już dziś wiadomo, że cała Europa (z Niemcami i UK na czele) ma wielokrotnie wyższe te wskaźniki? Nie robi się u nas deflacji SPECJALNIE? Umocnienie waluty w systemie ERM2 też nie jest WBREW NAM? To czemu DM zmieniono w 2 miesiące po zjednoczeniu- niby horrendalna inflacja powinna być nie???? I czemu mówi się, że Niemcy dopłacają a nie mówi się jak zwiększyła się siła nabywcza aktywów i pracy Osti wobec reszty Europy Środkowo Wschodniej???
        Powodzenia!

        Jeśli ma ktoś ochotę to z chęcią porozmawiam o szczegółach, bo film jest inspirujący.
        • damkon Re: Kilka uwag 24.11.10, 19:34

          > Czy jest lepszy system? Oczywiście. Uznać, że jedyną drogą wyjścia jest NAUKA i
          > MATEMATYKA. Wielokrotnie mówiłem, że kontrolę nad QMS powinien sprawować za nas
          > matematyczny algorytm- obiektywny, niezmienny i progresywny...

          Jak sobie Vice wyobrażasz taki matematyczny algorytm? Jakie zmienne byś tutaj zastosował?
          • vice_versa Wizja... 24.11.10, 20:46
            To jest świetne pytanie!
            Pewnie powiązałbym to jakoś z velocity of money- spada zwiększamy podaż, wzrasta nadmiernie-zmniejszamy. Jasne, że jest problem jak to liczyć- w bankach, przedsiębiorstwach, na dole u ludzi- no i proporcji...
            Ale przy stałym algorytmie z góry wiadomo byłoby, że bilanse banków i na odpowiednio mniejszą skalę funduszy, przedsiębiorstw musiałyby skyrocketing uprawiać wink
            Nie byłoby więc żadnego komunizmu tylko jeszcze większe zróżnicowanie potencjałów, natomiast konsumpcja siłą rzeczy rosłaby szybciej.

            Zrobiłby się problem np. ze zmniejszaniem podaży surowców od strony państw surowcowych- po co produkować skoro i tak jest nadmiar kaski- ale w sumie to samo i tak przerabiamy gdy ropa zaczyna rosnąć, czyż nie? Za nadmiar kaski w ostateczności i tak można wybudować jakiś nowy Dubai, czy nowe wyspy...I to jest dopiero absurd. Może wreszcie komuś przyszłoby do głowy ten nadmiar kasy w kraje trzeciego świata. Saudyjczycy powinni zwyczajnie uzależnić te biedne kraje od kasy- pompować w nie kasę i robić sobie kolonie, za wszelką cenę byle byli na sterydach finansowych. Gdyby algorytm im gwarantował stały wzrost- nie musieliby się bać fluktuacji na rynkach ropy. Mieliby zagwarantowaną systemowo świetlaną przyszłość i wzrost bazy pieniężnej. Ja wiem, że zawsze będą watażkowie typu Castro, Jaruzela czy kacyków plemiennych którym łatwiej będzie naród trzymać pod butem, ale nic nie rozwala tych systemów szybciej niż silna deprecjacja w krajach ościennych. Ameryka zawsze będzie się zajmować wielkimi, pytanie czy nie można stworzyć globalnego systemu pośrednich deprecjatorów z gwarantowanym bezpośrednim stałym zasilaniem pieniężnym ze strony US.
            Po prostu US zajmuje to zbyt wiele czasu, raz są skupieni na ekspansji światowej a potem cyk, i mamy totalny izolacjonizm. Ameryka zajęta jest własnym kryzysem, więc Rosja sobie odbije jakiś Priwislanskij kraj korzystając z nieuwagi.

            No więc trzeba wprowadzić mechanizm pewności budżetowej dla strategicznych partnerów Ameryki i jednocześnie dać Ameryce jakiś bat by strategiczni partnerzy nie ześwirowali i nie próbowali tego nadużywać. W sumie system SWAPów FEDu i jakieś Guantanamo powinno rozwiązać problem, tylko musiałoby to być permanentne...

            Nie umiem na dziś sam takiego algorytmu zbudować. Są różne rynki, mają różne podstawy i różne wymogi płynnościowe, prawda? Myślę, że bardziej potrzebujemy iskry wiary, że to jest możliwe, reszta może wymagać zatrudnienia 1000osób i setek superkomputerów. Ważne żeby zacząć w ten sposób myśleć na skalę globalną, póki co świat cierpi na partykularyzm interesów.

            Nie sposób nie zauważyć, że dzisiejszy system prowadzi do absurdów i marnotrawstwa (głównie potencjału ludzkiego). Nie chce uderzać w lewackie tony ale naprawdę to jest wielki wyrzut sumienia wobec nas wszystkich sytych i zadowolonych. Nawet z pozycji zwolennika kapitalizmu i zwolennika fiat money należy wprowadzać jakieś globalne mechanizmy korygujące te absurdy- inaczej zmieniać będziemy tylko małe wycinki świata wokół siebie. Np. lotniska w Polsce, ale już nie w Smoleńsku(przy założeniu, że to był wypadek). Zachód kupi sobie milion superjachtów, ale zrobi się tłok, bo wszyscy będą chcieli Karaiby, ale już nie Afrykę... Z powodu biedy, braku infrastruktury, mentalności (którą można zmienić pieniędzmi) etc. Nie sposób zauważyć więc że ten system sam dla siebie tworzy ograniczenia i bariery rozwoju.

            Twoim celem nie było chyba wprowadzenie mnie w zakłopotanie brakiem algorytmu, co Damkon? Doskonale przecież wiesz, że nie wyciągnę go z rękawa. Nawet jeśli założyć, że musiałby on podlegać nieustannym zmianom i korektom to i tak warto próbować. Może byłoby tysiące zmiennych, komputery liczyłyby online, wychodzi 0 to dolewamy, wychodzi 1 to lejemy takim tempem jak dotychczas. Krótko mówiąc siłą rzeczy musiałoby to być cholernie skomplikowane, ale nie znaczy to że nie dałoby się tego sprowadzić do zero-jedynkowego wyniku + mechanizmy korekcji. Ale czy ktokolwiek próbuje? Wątpię. Powstają superwymądrzaśne teorie giełdowe, które okazują się oczywiście g**** warte, ale online podaży pieniądza na świecie nikt nie liczy. Niemożliwe? Nawet jak się część watażków wypnie z dostarczaniem danych ze swoich gospodarek to... tym gorzej dla nich, nie?
            Tym silniej trzeba deprecjować w ościennych aby szybciej przywrócić równowagę a systemy zamykające się upadały. So why not?

            Yes we can!
            • damkon Re: Wizja... 24.11.10, 22:54

              Widzisz Vice, ja się z Tobą całkowicie zgadzam, z tym co powiedziałeś, tzn.:

              > Czy jest lepszy system? Oczywiście. Uznać, że jedyną drogą wyjścia jest NAUKA i
              > MATEMATYKA. Wielokrotnie mówiłem, że kontrolę nad QMS powinien sprawować za nas
              > matematyczny algorytm- obiektywny, niezmienny i progresywny... Czy to zapobiegnie
              > pragnieniom "skoku na algorytm" przez tych którzy będą mieli inne poglądy(choćby błędne
              > jak goldbugów)? Oczywiście nie. Dlatego konflikty o kontrolę nad podażą ilości pieniądza
              > będą istnieć ZAWSZE. Tacy jesteśmy. Algorytm oparty na wykładniczym wzroście podaży
              > pieniądza i tak byłby ze 100razy lepszy niż dzisiejsze fluktuacje podporządkowane
              > kalendarzowi wyborczemu (zrobili kryzys pół roku przed upływem drugiej kadencji, choć
              > zmniejszenie podaży w środku kadencji doprowadziłoby do kryzysu już 2lata wcześniej,
              > skosili gigantyczne premie i dofinansowali własne banki).


              Jednak z małym "ale" - chodzi mi oczywiście o ten algorytm. Jeżeli przyjmiemy założenie stałej podaży pieniądza, lub bardzo powolny jej progres i za zupełnie nieistotne uznamy co takim pieniądzem będzie (niech to będzie złoto, platyna, pieniądz fiducjarny czy cokolwiek innego) a przy okazji wyłączymy go spod kontroli polityków i podporządkujemy niezależnemu obiektywnemu czynnikowi np. jakiemuś matematycznemu algorytmowi to rzeczywiście otrzymamy system gospodarczy oparty na solidnym i niekryzysogennym pieniądzu. Takie rozumowanie ma jednak jeden słaby punkt, tzn. właśnie ten algorytm, który ze względu na ogromny stopień skomplikowalności systemu rynkowego jest nie do skonstruowania. Poza tym, przy tworzeniu takiego algorytmu należy wziąć pod uwagę nie tylko podaż pieniądza, ale także popyt na niego, a ten ze względu na subiektywną stronę naszych oczekiwań w żaden sposób nie da się zamienić na matematyczny model.

              Na studiach, jednym z moich ulubionych przedmiotów była ekonometria, czyli dokładnie mówiąc nauka o tworzeniu modeli matematycznych, które z jednej strony miały wyjaśniać funkcjonowanie gospodarki a z drugiej tworzyć narzędzia do planowania i przewidywania procesów ekonomicznych a także do dostarczania nam narzędzi do ręcznego sterowania tymi procesami. Wynikało to z tego, że po pierwsze zawsze lubiłem matematykę, a po drugie ekonometria dawała mi iluzję, że gospodarką można w jakiś sposób odgórnie sterować. Pamiętam również jak wielkie było moje rozczarowanie, gdy uznałem, że cala ta wiedza, której poświęciłem tyle lat studiowania, jest w zasadzie całkowicie do niczego nie przydatna. Nauka iście pasjonująca, w przemożny sposób działająca na wyobraźnię jednak bazująca na fałszywym założeniu, że nauki społeczne, a ekonomia niewątpliwie do takich należy, dadzą się opisać za pomocą matematycznych modeli. Wszystko rozbija się tutaj o subiektywizm naszych ocen, które są z kolei podstawą naszego działania i podejmowania decyzji. Pomijam tu oczywiście fakt, że modele takie muszą bazować na statystyce a jak już sam wcześniej napisałeś w poprzednich swoich wypowiedziach, statystyka to największe kłamstwo, jakie do tej pory wymyślono, ponieważ za jej pomocą można w zasadzie udowodnić praktycznie wszystko. Jednak zostawiając już w spokoju ową statystykę, to największym i nierozwiązywalnym problemem matematycznego modelowania w ekonomii jest właśnie owy subiektywizm naszego działania.
              Jakiś czas temu Szutnik napisał na naszym forum o najśmieszniejszych nagrodach Nobla przyznanych właśnie za skonstruowanie matematycznych modeli portfelowych. Chodziło mu dokładnie o model CAMP i model wyceny wartości opcji Blacka – Scholesa:

              forum.gazeta.pl/forum/w,17007,89420464,89450613,Najsmieszniejsze_sa_Nagrody_dla_Markovitz_a.html

              Modele ciekawe skonstruowane, rzeczywiście intrygujące od strony analitycznej i silnie działające na wyobraźnię, jednak w praktyce całkowicie nietrafione.

              Vice, dobrze wiem, że kto jak kto na tym forum, ale Ty doskonale zdajesz sobie sprawę, o niemożliwości matematycznego modelowania w ekonomii, dlatego Twój wpis potraktowałem jako bardzo ciekawą intelektualną prowokację. wink
              • dirloff Re: Wizja... 25.11.10, 01:39
                Właśnie, właśnie...
                Odwieczne pytanie o ekonomię. Ile w niej z nauk ścisłych, a ile ze społecznych. Ile w tym "cukru w cukrze", hehe... Czy ekonomia jako taka w ogóle w rzeczywistości jest nauką, racjonalną i skończoną (w sensie doskonałości opisowej), czy tylko interpretacyjno-komentatorskim wymądrzaniem się, ględzenem?
                Natomiast ten algorytm... Vice, czy czasem tym pomysłem nie zanegowałeś lekko swoich poprzednich wspisów na tym forum? Czy to politycznych, czy gosp. ekonom.? Niezależnie czy świadomie (np. chcąc wywołać rozmowę, polemikę), czy nieświadomie. Czy to nie jest utopia? Czy już sam pomysł na "rzeczywistość" takiego algorytmu, a w konsekwencji całego systemu pieniężnego na nim opartego, nie jest pseudonaukową, arogancką próbą opracowania "kamienia filozoficznego" ekonomii? Sorry, ale dla mnie to zahacza o arogancję marksistów-leninistów, przekonanych do "naukowego" komunizmu. Oczywiście, piszę to jak najbardziej z humorem i chęcią podjęcia Twojej algorytmowej prowokacji, dlaczego - bez urazy!wink Opisując z grubsza system, a raczej pomysł na to, wykazujesz wymóg dobrowolności bądż bata. Ok, musiałby obejmować jakieś skonfederowane terytorium (niczym UE i euro) i być odpornym na czynniki konfrontacyjne z ościennych terytoriów - a to już jest problem, vide wojny ekonomiczne, walutowe. Poza tym, tak jak i w przypadku euro - owe skonfederowane terytorium nie byłoby jednorodne, lecz skrajnie zróżnicowane: politycznie, kulturowo, mentalnościowo, no i last but not least - gospodarczo. Inne doświadczenia, cele, stadium rozwoju, etc., etc. Komu rozsądzać kompromisowowść i sprawiedliwość takiego systemu? Jakiej maszynie zdecydować przy tylu czynnikach i zmiennych o doskonałości algorytmu?
                Czy to, co opisuje się często jako wady róznych walut, systemów walutowych, a raczej polityk pieniężnych, nie jest jednocześnie i największą zaletą owych? Ten potencjał do zastosowania tu i teraz, np. tu i teraz dla Aten, a nie Berlina? I oczywiście, odwrotnie.
                Czy algorytmem da się opisać sztukę? Czy w ten sam sposób da się opisać kulinaria?
                Wiesz, powinieneś uważać, aby czasem, bawiąc się intelektualnie, nie podjąć pałeczki po Marx'ie i Engelsie, próbujących "algorytmem" opisać i naprawić świat...wink
                Prometeizm nie zawsze kończy się goniem w każdej jaskini czy siedzibie ludzkiej, czasem kończy się nieskończonym wyżeraniem wątroby...wink
                • vice_versa Re: Wizja... 25.11.10, 03:36
                  > Vice, czy czasem tym pomysłem nie zanegowałeś lekko swoich poprzednich wspisów na
                  > tym forum? Czy to politycznych, czy gosp. ekonom.?
                  > Niezależnie czy świadomie (np. chcąc wywołać rozmowę, polemikę), czy nieświado
                  > mie. Czy to nie jest utopia? Czy już sam pomysł na "rzeczywistość" takiego algo
                  > rytmu, a w konsekwencji całego systemu pieniężnego na nim opartego, nie jest ps
                  > eudonaukową, arogancką próbą opracowania "kamienia filozoficznego" ekonomii? So
                  > rry, ale dla mnie to zahacza o arogancję marksistów-leninistów, przekonanych do
                  > "naukowego" komunizmu.

                  Ależ szaleństwo organizacji rynków takich jakimi dzisiaj je widzimy, z horrendalną ilością danych, wskaźników, wykresów,ekonometrii, technologią i praktyczną dostępnością tych danych na każdym PCcie świata jest takim właśnie rzucaniem wyzwania ekonomii i porwaniem się z motyką na księżyc. Mimo, że dwadzieścia lat temu uznałbyś to za utopię, to jednak na potrzeby tych rynków tworzone są modele ekonometryczne i analityczne.
                  To przypomina żywioł- nie ma jachtów niezatapialnych i 100% odpornych na wywrotkę- a jednocześnie mnóstwo ludzi na nich pływa, liczy, dokonuje zmian w zależności od dostępnych informacji...
                  Nie wiem czemu akurat o arogancję marksitów-leninistów to zahacza, bo oni proponowali to zastosować na wycinku świata, a ja proponuję rozszerzyć na cały świat- a wyspy same się będą wykluczały. To kapitalizm wyeksportował rewolucję i to deprecjowanym pieniądzem i organizacją rynków, marksiści leniniści tylko to głosili, a wprowadzali czołgami i zbrojeniami.
                  Absolutnie nie mówię więc o militaryzacji tylko o ostateczności przymusu i chirurgiczności represji-bata i gwaranta dla pożyczkodawcy.

                  > Ok, musiałby obejmować jakieś skonfederowane terytorium (niczym UE i euro) i b
                  > yć odpornym na czynniki konfrontacyjne z ościennych terytoriów - a to już jest
                  > problem, vide wojny ekonomiczne, walutowe. Poza tym, tak jak i w przypadku euro
                  > - owe skonfederowane terytorium nie byłoby jednorodne, lecz skrajnie zróżnicow
                  > ane: politycznie, kulturowo, mentalnościowo, no i last but not least - gospodar
                  > czo. Inne doświadczenia, cele, stadium rozwoju, etc., etc. Komu rozsądzać kompr
                  > omisowowść i sprawiedliwość takiego systemu? Jakiej maszynie zdecydować przy ty
                  > lu czynnikach i zmiennych o doskonałości algorytmu?

                  Skonfederowane terytorium nazywa się Ziemia. Buntowników załatwia się ekonomią tylko trzeba więcej drukować. Tym samym bunt przestaje być opłacalny.
                  Popatrz na Argentynę: chce już wrócić na rynki światowe, chce ale nie może, pożycza na horrendalny %%-kilkanaście, nacjonalizuje ubezpieczenia społeczne etc.

                  Zróżnicowanie gospodarcze jest faktem, prawne też, kosztu kredytu również, opodatkowania etc. A mimo to wymiana międzynarodowa rośnie. Czemu to przypisujesz dirloff jeśli nie deprecjacji pieniądza i szybszej cyrkulacji?

                  Na resztę pytań odpowiedzi nie znam. Wiem jednak że Amerykanie zadrukowują głównie Chiny i Japonię, tam relatywnie tanieje siła robocza, aktywa niby rosną choć niepłynny pieniądz potęguje narastającą nierównowagę. Piszę o rozszerzeniu tej rewolucji zadrukowywania świata na resztę. Pojedź do Afryki i zobacz: jeśli tam włożysz wystarczającą ilość pieniądza to też zacznie się kręcić. Musisz tylko dać tam, a nie zawozić koce i namioty w postaci pomocy humanitarnej upłynniając własne nadwyżki produkcyjne, pieniądz zostawiać u siebie a w prasie podawać ile to mld pomocy podarowaliśmy (np. Haiti)

                  Wykładniczy algorytm wzrostu QMS spowodowałby konieczność szukania przez ten nowy taniejący pieniądz nowych rynków. W zasadzie o tym właśnie mówią zegary długów publicznych. I tak bogacić będziemy się szybciej niż Ci słabiej rozwinięci, ale zaprzęgając ich do roboty pieniądzem uruchamiamy potencjał.

                  > Czy to, co opisuje się często jako wady róznych walut, systemów walutowych, a r
                  > aczej polityk pieniężnych, nie jest jednocześnie i największą zaletą owych?

                  >Ten potencjał do zastosowania tu i teraz, np. tu i teraz dla Aten, a nie Berlina?

                  Właśnie. A nie jest tak, że dziś i tak decyduje Berlin, a Grecja może sobie płonąć dokąd politycy greccy się nie złamią i nie przyjmą niekorzystnych i narzuconych przez Berlin warunków/kontraktów na zbrojenia itp?

                  > Czy algorytmem da się opisać sztukę? Czy w ten sam sposób da się opisać kulinar
                  > ia?

                  Nie wiem. Wiem że jeśli muzykę można zapisać zero jedynkowo to się dało. Nie wiem jak smaki i zapachy i kiedy to wejdzie do kin wink

                  Algorytmy i modele i tak się tworzy aby MÓC WIĘCEJ. Niezależnie jak bardzo nie działają, tworzy się je i rozwija bo są użyteczne. A tutaj mamy do czynienia z bezwzględnymi liczbami-oczywiście możesz powiedzieć że tu nawet liczby nie są bezwzględne bo pozostaje metodologia, kucharzenie przy budżetach, niewspółmierność instrumentów wysokiego ryzyka w porównaniu z instrumentami podstawowymi etc.
                  Ale czy dlatego, że Ikarowi się nie udało nie należy próbować???
                  Czy dlatego że niektórym samolotom nie udaje się wylądować tworzenie lepszych, cholernie skomplikowanych modeli odwzorowania Ziemi, prądów powietrza, układów meteo nie ma sensu?
                  W nawigacji morskiej są instrumenty pozwalające na kilka dni do przodu przewidzieć zmieniające się w czasie układy ciśnień, wiatrów i prądów. Są softy które przeliczają najkrótszą drogę-optymalną dla tych zmiennych- jak chcesz popłynąć z punktu A do B to trasa biegnie zygzakiem, droga się wydłuża, ale czas się skraca. Gdy pracujesz na normalnych papierowych mapach kreślisz prostą między punktem A i B, ale widzisz zmiennych nie wprowadzisz, a Ziemia nie jest płaska jak mapa- nie wytyczasz najkrótszej drogi nie mówiąc już o dopasowaniu do warunków meteo- więc szans żebyś żeglując jak za króla Ćwieczka był szybciej niż ktoś żeglujący na sofcie z układem prądów/meteo/pływów są małe. Biorąc udział w regatach (takich walutowych rzecz jasna) kupisz taki soft z wieloma zmiennymi czy bedziesz liczył na szansę 1:1000 że będziesz miał nosa, przewidzisz uklady meteo i wygrasz bo bardzo chcesz?
                  To jest zwyczajnie kwestia dokładności pomiarów i płynności danych. Nawet jeśli po regatach na podstawie rzeczywistych danych widzisz, że można byłoby popłynąć jeszcze szybciej inną drogą. Możesz wtedy wyciągnąć wniosek że soft jest do luftu i wyrzucić bo się nie sprawdził. Możesz jednak spróbować wprowadzić tam kilka danych, coś tam sfiltrować, zwiększyć częstotliwość pobierania danych meteo etc. Albo uznać że następnym razem wygrasz na swój nos. Co wybierzesz?

                  > Prometeizm nie zawsze kończy się goniem w każdej jaskini czy siedzibie ludzkiej,
                  > czasem kończy się nieskończonym wyżeraniem wątroby
                  ...wink

                  Rewelacyjny tekst, hehehe smile

                  Brak prometeizmu kończy się jak zwykle. Brakiem ognia i jaskinią.
                  A statystycznie to prometeizm leży u zarania wszystkiego, co znamy.
                  Od klawiatury którą masz przed sobą, po umiejętność czytania- pomimo wszystkich głupich postów i książek jakie napisano wink
              • vice_versa Re: Wizja... 25.11.10, 02:28
                Bardzo Ci dziękuję za tak ciekawą odpowiedź Damkonie.
                Chciałbym poznać też Twoją ocenę filmu: jak go widzisz?
                Zgadzasz się? Spójny jest?
                Ja go nie rozumiem: najpierw długo o walce o pieniądz silniej deprecjowany, zamachach na prezydentów, czarnoksiężniku z Oz, a potem wniosek dokladnie odwrotny- zlikwidujmy system rezerwy frakcyjnej. Gdy banki zaczną pożyczać tylko tyle ile mają, to 9/10 pieniądza zniknie z rynku w jeden dzień! No to przecież prosta recepta na depresję światową i kilka scenariuszy wojen nuklearnych, gorsze niż standard złota...

                > Jednak z małym "ale" - chodzi mi oczywiście o ten algorytm. Jeżeli przyjmiemy z
                > ałożenie stałej podaży pieniądza, lub bardzo powolny jej progres i za zupełnie
                > nieistotne uznamy co takim pieniądzem będzie (niech to będzie złoto, platyna, p
                > ieniądz fiducjarny czy cokolwiek innego) a przy okazji wyłączymy go spod kontro
                > li polityków i podporządkujemy niezależnemu obiektywnemu czynnikowi np. jakiemu
                > ś matematycznemu algorytmowi to rzeczywiście otrzymamy system gospodarczy opart
                > y na solidnym i niekryzysogennym pieniądzu. Takie rozumowanie ma jednak jeden s
                > łaby punkt, tzn. właśnie ten algorytm, który ze względu na ogromny stopień skom
                > plikowalności systemu rynkowego jest nie do skonstruowania. Poza tym, przy twor
                > zeniu takiego algorytmu należy wziąć pod uwagę nie tylko podaż pieniądza, ale t
                > akże popyt na niego, a ten ze względu na subiektywną stronę naszych oczekiwań w
                > żaden sposób nie da się zamienić na matematyczny model.

                1. A zaproponujesz coś W ZAMIAN? Czy mam uznać że obecny model huśtawkowy jest absolutny i po wsze czasy? Widzisz potrzebę zmian czy nie?

                2. Złoto i platyna NIE NADĄŻY jako środek płatniczy z przyrastającą wykładniczo ilością zobowiązań. Dlatego przestaliśmy używać złota,a zaczęliśmy papieru, a teraz papier eliminujemy na rzecz elektronicznych zer. To taka uwaga na marginesie.

                3. Popyt na pieniądz jest NIEOGRANICZONY. Ściślej mówiąc jest ograniczony kosztem pieniądza.

                Jeśli widziałeś ten film który jest inspiracją tego wątku, to zauważyłeś z pewnością, że spór koncentruje się wokół zagadnienia KTO ma kontrolować QMS(quantity of money supply)- prywatne banki pożyczające Kongresowi na procent czy też ma być to przymiot suwerena. Efekem oczywiście jest nie tylko odebranie przywileju prowokowania kryzysów bankom przez zacieśnianie polityki pieniężnej ale również koszt pieniądza. Chodziło więc o to by koszt pieniądza pompowanego w gospodarkę był ZEROWY. Dokładnie z taką sytuacją z resztą mamy do czynienia obecnie- zerowe stopy, FED nabywcą UST.

                Popyt na pieniądz jest więc ograniczany wraz z dalszą cyrkulacją pieniądza i zróżnicowany w zależności od statusu pożyczkobiorcy. Jak pewnie wiesz większość działalności kredytowej banków jest nieopodatkowana, ani VAT, ani CIT,ani PIT ani PCC. Istnieją tylko marże, prowizje, stopy%% i opodatkowanie różnic kursowych. Zupełnie inaczej przedstawia się to jednak pomiędzy przedsiębiorstwami lub osobami prywatnymi- tam już są ograniczenia od cienkiej kapitalizacji ograniczającej zeroopodatkowanie CITem i PITem po PCC pomiędzy osobami prywatnymi. To są całkiem realne bariery i narzucane gospodarce koszty kredytu. Mamy więc zróżnicowanie podmiotowe, a nawet wg formy prawnej-już nie tylko chodzi więc o banki versus reszta, ale o różnice pomiędzy różnymi podmiotami na rynku. O ileż łatwiej jest podnieść kapitał akcyjny w SA i przeskakując progi cienkiej kapitalizacji niż w z o.o., prawda? (a to jest jedynie przykład, zobacz jaka skomplikowana struktura kredytowa świata powstanie Ci kiedy przemnożysz ilość globalnie podpisanych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, które - a jakże- opodatkowują bądź zwalniają niektóre odsetki i niektóre podmioty- głównie państwowe)

                Mam więc pytanie: KTO i PO CO ogranicza popyt na pieniądz podnosząc koszty kredytu podmiotów na rynku a uprzywilejowując banki? Nie prościej byłoby wprowadzić wolny rynek kredytowy niż zajmować się sztucznym problemem braku popytu na pieniądz? To potrzeby tworzą popyt na pieniądz, a ludzie (oraz spółki -choć też ludziewink ) wolą wydawać więcej niż mniej- to jest tylko i wyłącznie kwestia dostępności do pieniądza i stabilnej dostępności tegoż pieniądza. To może być zagwarantowane JEDYNIE przez systemowe gwarancje wzrostu ilości pieniądza, każdy kryzys, zachwianie, niepewność otrzymania kredytu- tę idylliczną płynność zaburza.

                Jednocześnie powstaje kwestia szersza- tzn powszechności dostępu do pieniądza i zwiększenia jego ilości również w krajach trzeciego świata. To naprawdę jest istotne- pieniądz i kredyt zmuszają do wysiłku, stymulują i wyzwalają energię. Czy nie byłoby zatem prościej znieść koszty wewnętrzne i przywileje banków w postaci braku opodatkowania a przerzucić koszty kredytu na trzeci świat jednocześnie pompując w nie nową masę pieniądza, ale już kredytowego?
                Dokładnie to-tylko za wolno- stało się z resztą z Polską, to nie jest jakiś wymysł- wystarczy przypomnieć sobie jak żyli ludzie w komunizmie i jak żyją dziś.

                4. Damkonie, czy myślisz, że ktokolwiek opracowuje ekonometryczne modele PODAŻY pieniądza? Ja myślę że NIE. Modele jak te Blacka-Scholesa nie sprawdzają się ad infinitum, ale pewnie właśnie dlatego że się nie rozwijają w czasie. Niektórzy koszą na nich potężne pieniądze, pewnie więc za to dostają Nobla(dawno o tym czytałem u Mertona chyba).

                Myślę, że informacjami o podaży pieniądza się manipuluje, skrywa a kryzysy prowokuje umyślnie. Wypadki też się zdarzają, ale to są sporadyczne wpadki jak Enron, Andersen, LTCM itp.
                Pamiętasz jeszcze nagłe zniknięcie oficjalnych statystyk M3 bodaj w 2006??? Pisałem wtedy jasno, że podczas ciągnięcia stóp w górę nie można pokazać rynkowi co się dzieje. To był właśnie ów "subiektywizm naszego działania"- może nie do końca naszego ale z pewnością Big Boys z FEDu. Pisałem wtedy czemu M3 zniknęło- żeby nie było widać zmniejszania podaży pieniądza (Przycinek wtedy mi pisał że ilość pieniądza wciąż wzrasta-jeszcze wzrastała- tyle że już coraz wolniej).
                Moim zdaniem to wszystko jest do policzenia. Zarówno velocity jak i volume versus QMS. To wymaga jedynie jawności albo mechanizmów śledzenia tego online zamiast monopolizacji informacji.
                Wyobraźmy sobie że można zorganizować rynek globalny jak giełdę: masz wyceny państw, masz QMS, masz velocity na każdym z rynków, masz ceny CDS. Online.
                OK.
                Rozumiem, też mam wątpliwości:
                Gadam jak frontman Soros albo polujący na waluty Buffet. wink
                Dobra, być może ułatwiłoby to ataki spekulacyjne na państwa. Tylko po co atakować skoro za miesiąc można sobie tyle samo wydrukować? A upłynniając rynek zwiększamy jego stabilność i nie dopuszczamy do tworzenia się takich nawisów jak np.w Polsce i za Gierka i za Towarzysza Generała i teraz za Tuska... Takie akcje po prostu zwiększają ryzyko przerwania płynności. Jak najbardziej wolitywnego. Papierów wysokiego ryzyka jednak nie kupujemy wolitywnie tylko z musu i idiotycznych progów konstytucyjnych 50-55-60% PKB
                Dokładnie tak samo jak ekonometria- może wydawać się nieskuteczna w długim okresie czasu- jednak z nią rynki są znacznie bardziej stabilne i odporne na panikę, nie potwierdzone plotki etc. Mimo wszystko jakby ekonometria nie zawodziła musisz przyznać, że tysiące traderów mają bardziej racjonalne dane do podejmowania zerojedynkowych decyzji i summa summarum rynki są stabilniejsze. Nawet jeśli modele nie działają ZAWSZE, to daleko mi jednak do stwierdzenia że nie działają NIGDY, choćby przez to, że niektórzy cholernie mocno w nie wierzą (np. w taką AT,która zależy głównie od skali zoom in zoom out na chartachwink )
                Więc mimo wszystko modele ekonometryczne są przydatne- uodparniają rynki na wstrząsy i dają decydentom czas na reakcję np. zagwarantowanie sobie SWAPów czy pożyczek.
Pełna wersja