Niemcy : podwyższyć polskie podatki !

11.04.04, 20:48
Niemcy domagają się wprowadzenia wyższych podatków w krajach Europy
Wschodniej, w tym w Polsce. Rząd i związki zawodowe chcą minimalnego progu
podatkowego we wszystkich krajach UE.

Według premiera Bawarii Edmunda Stoibera, niemieckie władze nie mogą bronić
się przed przenoszeniem firm z Niemiec do nowych krajów Unii Europejskiej,
ponieważ nie przestrzegają one zasad uczciwej konkurencji.

Występujące w tych krajach połączenie niskich podatków z wysokimi dotacjami z
unijnych funduszy strukturalnych może stać się "zabójczą mieszanką" dla
miejsc pracy w niektórych niemieckich branżach - zauważa bawarski premier na
łamach "Bild am Sonntag".

Według niego, wszystkie kraje UE powinny mieć taki sam dolny próg podatkowy -
i np. granica podatku dochodowego od osób indywidualnych mogłaby wynosić 25
procent. Co ciekawe, w Polsce ów podatek wynosi dziś 19 proc., a w
Niemczech... 15 proc. (najwyższe odpowiednio od 45 proc. do 42 proc.).

Podobnie myślą niemieccy związkowcy i rząd. Minister finansów Hans Eichel
powiedział np., że rząd nie akceptuje "podatkowego dumpingu". Kanclerz
Gerhard Schröder krytykował z kolei zbyt niskie - w porównaniu do poziomu w
UE - opodatkowanie firm w krajach przystępujących do Wspólnoty.

Wiele niemieckich koncernów, w tym Siemens, rozważa możliwość przeniesienia
się do krajów środkowo- i wschodnioeuropejskich, które oferują im lepsze
warunki, w tym te podatkowe. A w Polsce od dawna toczy się dyskusja o
podatkach: że są za wysokie, że duszą przedsiębiorców, ograniczają
inwestycje, że zamrożone są progi podatkowe i znikają kolejne ulgi.
fakty.interia.pl/swiat/news?inf=490994
    • marcepanna Re: Niemcy : podwyższyć polskie podatki ! 11.04.04, 22:58
      No wlasnie a propos podatkow w Polsce.
      Z praktyki widze ze NIJAK sie one przekladaja na rentownosc firmy. Inaczej
      mowiac kto upada to nie z powodu podatkow ani tez kto sie bogaci to nie z
      powodu podatkow.

      Swoja droga ciekawe czy wladze niemieckie celowo matacza z tym naszym podatkiem
      czy tez sa tak fatalnie poinformowane, wcale bym sie nie zdziwila gdyby to byla
      druga ewentualnosc , im wieksza administracja tym wiekszy bajzel
      • robisc Re: Niemcy : podwyższyć polskie podatki ! 11.04.04, 23:02
        marcepanna napisała:

        > No wlasnie a propos podatkow w Polsce.
        > Z praktyki widze ze NIJAK sie one przekladaja na rentownosc firmy. Inaczej
        > mowiac kto upada to nie z powodu podatkow ani tez kto sie bogaci to nie z
        > powodu podatkow.
        >
        > Swoja droga ciekawe czy wladze niemieckie celowo matacza z tym naszym
        podatkiem
        >
        > czy tez sa tak fatalnie poinformowane, wcale bym sie nie zdziwila gdyby to
        byla
        >
        > druga ewentualnosc , im wieksza administracja tym wiekszy bajzel

        Stawiam jednak na mataczenie pod publike. Groźby Siemensa są realne.
        Tak naprawdę to niższy mamy jedynie CIT.
        • marcepanna niski CIT 11.04.04, 23:25
          no wlasnie

          i czy ten niski CIT dziala proinwestycyjnie az tak znowu??
    • viper39 Re: Niemcy : podwyższyć polskie podatki ! 12.04.04, 18:29
      ponizej ciekawy artykul na temat podatkow, wiecie to co najsmieszniejsze to to
      ze jeszcze nie jestesmy w EU a co dopiero bedzie jak wejdziemy tam?...
      przewodnia mysl niemiec i francuzow to w zasadzie rzadzenie nami tak jak oni
      sobie to mysla, my mamy byc kupowac od nich a reszta sie nie liczy.. no
      ewewntualnie tanio produkowac, ale bron Boze nie podnosic glosu... brrrr. to
      jest ciekawa koncepcja EU

      www.wprost.pl/ar/?O=58512&C=57
      a tu ponizej odpowiedz niemieckich bankow ktore juz maja dosc finansowania
      panstwa socialnego

      www.wprost.pl/ar/?O=58511&C=57
      • robisc polityka kredytowa 12.04.04, 18:52
        No proszę, a myslałem, że zaostrzanie polityki kredytowej to tylko przypadłość
        banków działających w Polsce. Ogólnie od kilku lat banki starają się zmienić
        strukturę dochodów, co przejawia się m.in. wyceną każdej czynności z osobna i
        wprowadzniem nowych tytułów prowizyjnych. Opócz cash managementu wielki nacisk
        kładziony jest na intensyfikację dochodów z nowoczesnych narzędzi rynków
        finansowych. Ale i tak ciągle głównym źródłem przychodów są odsetki od
        kredytów. Ale własnie: przychodów a nie dochodów, ponieważ koszty ryzyka często
        przekraczają wpływy odsetkowe, co przejawia sie w drastycznych przypadkach
        nawet stratą finansowa banku. Zważywszy jak ogromne kapitały są zainwestowane w
        działność każdego większego banku, niski zysk lub nawet strata muszą
        akconariuszy doprowadzać do białej gorączki.

        W Polsce firmy nigdy nie były rozpieszczane np. tanim kredytem, ale na pewno
        kilka lat temu o kredyt było znacznie łatwiej niż obecnie. Nadmienię tylko, że
        o ile jeszcze niedawno byłem w stanie załatwić kredyt nowemu dla banku
        klientowi w ciągiu ca 3 tygodni, to teraz okres ten wydłuzył sie do dwóch
        miesięcy, z powodu zaostrzenia procedur, w tym wprowadzenia kilku poziomów
        kontroli. Dla mnie to koszmar, z drugiej strony jednak rozumiem pracodawcę -
        lepiej nie udzielić kredytu niż stracić miliony.
    • bebokk Wyborcza zauważyła problem 12.04.04, 20:51
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2018496.html
      Ta Unia musi się rozecieć. Sprzeczności ekonomiczne są nie do rozwiązania.
      Bogaci desperacko będa chcieli dyskryminować biednych.
      Biedni na to nie pójdą.
      W historii takie coś kończyło się zawsze mordobiciem
      • przycinek.usa jest to typowa ingerencja w suwerennosc panstwa 12.04.04, 21:02
        j/w takie gadanie nie mialoby dyplomatycznego uzasadnienia GDYBYSMY pozostawali
        POZA unia. Wlasnie wejscie do tej unii dalo Shrederowi mandat do takiego
        chlapania ozorem.

        Oczywiscie rozwiazywanie takich konfliktow w obrebie kultury jednojezycznej
        daje efekty pozytywne. Jednak Europa to tygiel jezykowy i kulturowy z wielkim
        obciazeniem historycznym. Mozesz miec racje Bebokk. To sie tak po jakims czasie
        konczy. Mordobiciem.
        • viper39 Re: jest to typowa ingerencja w suwerennosc panst 12.04.04, 22:33
          co najciekawsze juz nikt na zachodzie nie stara sie jakos ladnie tego w slowa
          ubierac ale dopieprza z grubej rury od razu, znaczy nikt tak w zasadzie sie nie
          liczy wogole juz z polska w tej chwili, jestesmy 38 milionowym panstwem ktorego
          traktuje sie jak jakies male panstweko afrykanskie
          ja mysle ze trzeba sie obudzic i to szybciutko bo inaczej to bedzie dla nas
          katastrofa, znajac naszych idiotycznych politykow (z widmem prezydenta leppera)
          to cholera zaczyna byc to przerazajace
          nie dosc ze w polsce biurokracja, zbior idiotycznych przepisow promowac bedzie
          dosc dlugo lapowkarstwo, to na dodatek mamy sasiadow ktorzy mieszaja w naszej
          polityce....
          oj bedzie to lato gorace....
          a te bazy amerykanskie by sie nam napewno przydaly w tym przypadku....
          • franzmaurer Re: jest to typowa ingerencja w suwerennosc panst 14.04.04, 11:24
            viper39 napisał:

            > co najciekawsze juz nikt na zachodzie nie stara sie jakos ladnie tego w slowa
            > ubierac ale dopieprza z grubej rury od razu, znaczy nikt tak w zasadzie sie
            > nie liczy wogole juz z polska w tej chwili, jestesmy 38 milionowym panstwem
            > ktorego traktuje sie jak jakies male panstweko afrykanskie

            Z tego właśnie powodu uważałem i uważam nadal że hasło "Nicea albo Śmierć" ma
            nie tylko sens ale i racjonalne przesłanki...
            To nie jest jakaś moja fobia franko-germańska tylko obserwacja tego do czego
            powoli zmierzają głównie Niemcy - do próby wyrwania się z własnego kryzysu
            kosztem słabszych.

            Wschodnie landy strefą specjalną z preferencjami podatkowymi - tak, niższe
            podatki w Polsce - nie; to jest jakaś kompletna paranoja...
        • klip-klap suwerenność hehe 13.04.04, 12:44
          Jaka tam suwerenność,teraz Unię mamy.Słusznie zauważyłeś,że Shroeder trzymał
          język za zębami bardzo długo czekajac na odpowiedni moment, w czym przeszkadzał
          mu Czyrak mówiąc nieco za wcześnie o co w tym wszystkim chodzi.
          Istnieje też inna możliwość,choć dla mnie mniej prawdopodobna,że to tylko wyraz
          frustracji socjalistów i że nie ma szans tego w UE wprowadzić.
          Unia to przedsięwzięcie nie znoszące postojów,postępowe. Kwestią zasadniczą
          jest to kto ten postęp napędza,a obecnie są to socjaliści czy jak kto woli
          socjaldemokraci.Liberalizując powolutku pewne gałęzie gospodarki nie moga sobie
          darować coraz większej interwencji wprowadzanej drobnymi kroczkami w innych.Jest
          jeszcze bardziej radykalne ich skrzydło,które nie chce poprzestać na gospodarce
          i na razie tylko czai się za plecami swych kolegów.
          Nadzieja są oczywiście rządy jakiejś prawicy wolnorynkowej w Europie,ale wtedy
          taka formacja będzie mieć zadanie utrudnione,bo trzeba będzie dużo odwracać i
          wprowadzać zmiany w takim zakresie by odwrót nie nastapił od nich
          szybko(przekroczyć masę krytyczną).
          W normalnym wolnorynkowym społeczeństwie taki Shroeder zacisnalby zęby i obnizył
          podatki u siebie.Wymusza to u niego właśnie rożnorodność w UE. Jeśli ta
          organizacja będzie dążyć do ujednolicania,to dość prędko stanie się
          interwencjonistycznym molochem,gdyz wtedy narzucenie tego bedzie łatwiejsze.Taki
          Shroeder nic nie będzie mówił,bo po prostu to zrobi.Po drodze może dojść do
          konfliktów,bo niektórzy cenią sobie różnorodność i pewną odrębność.
          Receptą jest tylko różnorodność,co w połączeniu z mądrymi zasadami prawnymi(nie
          mam tu na mysli projektu konstytucji),rządami wolnorynkowców mogłby uczynic UE
          niezłym miejscem do życia. Jeśli jednak UE bedzie dalej szła wytyczonym szlakiem
          , to przemiany będą niemożliwe .
          To jest coś jak remont budynku,gdy konserwacja jest na bieżąco i funadamenty są
          mocne,to wszystko idzie sprawnie.Jesli przez wiele lat nie naprawiamy
          uszkodzeń,to w pewnym momencie bardziej się opłaca zburzyc i wybudowac nowy.
          Jeśli oczywiście znajdzie się inwestor a mieszkańcy nie wymrą.
          • bebokk Artykuł w Forum z New Statesman 13.04.04, 22:10
            To jest typowy socjalistyczny bełkot.
            Aby uniknąć ludobójstwa Europa MUSI się zjednoczyć w ramach UE i utworzyć
            superpaństwo, tak wnioskuje autor.
            Jego zdaniem wszelkie rzezie brały się stąd, że istniały państwa narodowe.
            Jak się wszystkich zjednoczy, to problem nienawiści między ludźmi zniknie.
            Artykuł nie jest niestety w wersji online.
            • klip-klap Re: Artykuł w Forum z New Statesman 13.04.04, 22:23
              Europa wlasnie tworzy super panstwo. W kazdej wazniejszej dziedzinie
              przygotowane są już struktury i fundamenty,trzeba tylko cierpliwie poczekac. Z
              tym ideologicznym nastawieniem, co tam jest, to niczego dobrego po tym panstwie
              się nie spodziewam.
              Pisze to jako liberal,bo tak naprawde jest mi prawie obojetne czy bede zyc w
              Polsce czy w UE-panstwie. Prawie - bo blizsza koszula cialu,ale najwazniejsze sa
              zasady na ktorych panstwo jest oparte.
              Te zasady zas to ujednolicanie i to jest najprostsza droga do klęski. A jesli
              nie do kleski to do niezbyt pociagajacego modelu.
              • franzmaurer Re: Artykuł w Forum z New Statesman 14.04.04, 11:13
                klip-klap napisał:

                > tak naprawde jest mi prawie obojetne czy bede zyc w Polsce czy w UE-panstwie.

                Jak nazwiesz Chiraca głupim fiutem a Berlusconiego zwykłym złodziejem i Ci
                jakiś Europejski Prokurator Geneneralny wystawi Europejski Nakaz Zatrzymania to
                Ci już nie będzie wszystko jedno wink
    • klip-klap Jaka suwrenność ? 13.04.04, 13:12
      http://rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040413/prawo/prawo_a_16.html

      Rozważania prezesa Trybunału Konstytucyjnego

      Integracja a suwerenność systemu prawnego

      MAREK SAFJAN

      Zbliżający się gwałtownie termin integracji wywołuje na nowo, z większą
      ostrością, pytania, które były już wcześniej stawiane. Nieustannie jestem
      pytany, czy Rzeczpospolita nie straci suwerenności prawnej, czy nie nastąpi
      marginalizacja polskich sądów łącznie z Trybunałem Konstytucyjnym, czy nie
      utracimy - krótko mówiąc - realnego wpływu na to, jakie prawo w Polsce obowiązuje.

      W tym kontekście przedmiotem szczególnych obaw staje się treść art. 10 projektu
      konstytucji europejskiej (dalej: PKE), który wyraża zasadę, że prawo wspólnotowe
      ma pierwszeństwo przed prawem wewnętrznym państwa członkowskiego.

      Zasada wyrażona w tym przepisie nie jest niczym nowym i nie zapowiada rewolucji
      w odniesieniu do sposobu rozwiązywania problemu prawo wspólnotowe - prawo
      wewnętrzne. Zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego jest fundamentem tworzenia
      wspólnej przestrzeni prawnej, narzędziem koniecznym, jeśli w ogóle proces
      integracyjny ma być urzeczywistniany. Bez jej respektowania realizacja
      jakichkolwiek celów i wspólnych zamierzeń w dziedzinie poszczególnych filarów
      Unii Europejskiej zamieniałaby się w zbiór postulatów, luźnych założeń, a o
      skuteczności takich "instrumentów" szkoda nawet dyskutować. Nie ma żadnej
      wątpliwości, że uznawanie zasady pierwszeństwa prawa wspólnotowego jest więc z
      natury wpisane w istotę systemu integracji europejskiej i nie można udawać, że
      mamy do czynienia z czymś, co nie było objęte zamiarem i świadomością w
      momencie, kiedy jako państwo podejmowaliśmy strategiczną decyzję o
      stowarzyszeniu z Unią, a następnie przystępowaliśmy do skomplikowanego procesu
      negocjacyjnego.

      Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS) zasadę tę potwierdza
      konsekwentnie od kilkudziesięciu lat. W słynnym i często powoływanym orzeczeniu
      w sprawie Internationale Handelsgesellschaft (1970, ECR 1125) ETS stwierdził, że
      odwołanie się do krajowych przepisów i koncepcji prawnych w celu oceny ważności
      aktów prawnych stanowionych przez instytucje Wspólnot wpłynęłoby niekorzystnie
      na jednolitość i efektywność prawa wspólnotowego. W innej sprawie -
      Ammistartzione delle Finanze dello Stato versus Simmenthal SpA (1978, ECR 629) -
      znajdujemy taką oto tezę: "Bezpośrednie stosowanie prawa wspólnotowego oznacza,
      że przepisy tego prawa muszą być stosowane w sposób pełny i jednolity we
      wszystkich państwach członkowskich od daty swojego wejścia w życie i tak długo,
      jak trwa ich moc obowiązująca". Zważywszy choćby na daty przykładowo
      wymienionych orzeczeń, zasada pierwszeństwa nie jest wynalazkiem PKE.

      Pierwszeństwo prawa wspólnotowego niewątpliwie ograniczy swobodę ustawodawcy w
      porównaniu do okresu przedakcesyjnego. We współczesnych systemach respektujących
      zasadę demokratycznego państwa prawnego, a przede wszystkim prawa podstawowe
      jednostki, swoboda ustawodawcy ulega już dzisiaj, bez względu na obowiązywanie
      prawa wspólnotowego, zasadniczemu ograniczeniu. Demokratycznie legitymowana
      większość nie jest więc uprawniona do przyjęcia każdego pomysłu legislacyjnego
      (chociaż, co dobrze widać z perspektywy orzecznictwa TK, zakres owych pomysłów i
      idei pozostaje nadal bardzo szeroki). Odbywa się zarazem proces, który wart jest
      tu zauważenia: pomniejszeniu zakresu kompetencji ustawodawcy krajowego, czy -
      jeśli kto woli - zrelatywizowaniu pojęcia suwerenności towarzyszy znaczące
      zwiększenie pola wolności jednostek wobec państwa, otwarcie znacznie szerszej
      przestrzeni prawa i wolności gwarantowanych jednostce. Pierwszeństwo prawa
      wspólnotowego nie przekreśla jednak podstawowego znaczenia regulacji krajowych,
      które - zważywszy na charakter dyrektywy, a w przyszłości tzw. europejskiej
      ustawy ramowej - pozostaną podstawowym i najczęściej nieodzownym narzędziem
      wprowadzania instytucji wspólnotowych w polską przestrzeń prawną. Twierdzenie to
      nie traci swojego waloru także i przy założeniu, że ponad 60 proc. - jak się
      czasem wylicza - przyjmowanych w Polsce regulacji prawnych zdeterminuje prawo
      wspólnotowe. Zakres swobody i doboru właściwych instrumentów dla osiągnięcia
      l'effet utile pozostaje szeroki i musi uwzględniać wewnętrzny system źródeł
      prawa, tradycje prawne, a także i dominujące kierunki interpretacji i praktyki
      stosowania prawa. Nie zapominajmy też, że dopiero członkostwo w strukturach
      unijnych zapewnia rzeczywisty wpływ na tworzenie prawa europejskiego, którego
      byliśmy dotychczas pozbawieni. Mamy za sobą bezprecedensowy wysiłek
      zharmonizowania naszego systemu prawnego z europejskim, które powstało bez
      naszego udziału i wpływu. Należy więc ocenić pozytywnie fakt, że po 1 maja
      sytuacja zasadniczo zmieni się na naszą korzyść. O tym, czy będziemy
      współtwórcami prawnego "produktu unijnego" czy jego pasywnymi odbiorcami,
      zdecydujemy sami, wykazując (lub też nie) determinacje i umiejętności
      skutecznego oddziaływania na proces tworzenia prawa w strukturach wspólnotowych.

      Pozostaje jednak problem najbardziej drażliwy w dyskusjach: suwerenności
      konstytucyjnej. Art. 10 PKE nie rozróżnia wszak między prawem wewnętrznym rangi
      ustawowej (czy podstawowej) oraz konstytucyjnej, z czego można łatwo wywieść
      wniosek, że pierwszeństwo obejmuje także normy konstytucyjne. Uważam, że problem
      relacji konstytucja - prawo wspólnotowe jest często źle stawiany i przez to
      obarczony licznymi nieporozumieniami.

      Po dacie akcesji konstytucja pozostanie nadal najważniejszym hierarchicznie
      aktem normatywnym. Prawo wspólnotowe, jako część systemu prawa obowiązującego w
      Polsce, czerpie swoją moc obowiązującą również z norm konstytucyjnych. Bez
      wyraźnego określenia przez konstytucję procedury akcesyjnej i konsekwencji
      wynikających z przeniesienia określonych kompetencji na organizację, którą jest
      Unia Europejska, nie byłoby możliwości wprowadzenia do systemu prawnego
      Rzeczypospolitej prawa wspólnotowego. Z perspektywy unijnej dystynkcja
      umożliwiająca hierarchizację norm prawa wewnętrznego i ograniczająca
      pierwszeństwo prawa wspólnotowego tylko do norm ustawowych byłaby niemożliwa,
      nieracjonalna, czy wręcz dysfunkcjonalna. Musiałaby oznaczać, że respekt dla
      prawa wspólnotowego będzie zrelatywizowany, uzależniony de iure i de facto od
      woli państw członkowskich. Oznaczałoby to zakwestionowanie istoty pierwszeństwa.
      To jest "perspektywa unijna", wewnętrzna podstawowa zasada organizacyjna i
      prawna, która nie przesądza o suwerenności konstytucyjnej. Oznacza to tylko tyle
      (i aż tyle), że państwa, które akceptują swój udział w Unii, muszą zapewnić
      dostosowywanie prawa wewnętrznego również na poziomie norm najwyższego rzędu.
      Jest to, mówiąc kolokwialnie, przyjęcie reguł gry, w której chcemy brać udział,
      bo bez nich nie może się ona odbywać. Respekt dla tych reguł gry wyznaczony jest
      jednak pierwotnie przez naszą autonomiczną decyzję i trwa tak długo, jak długo
      chcemy przy tej decyzji pozostać. I tak jest też z respektem dla zasady
      pierwszeństwa prawa wspólnotowego również wobec norm konstytucyjnych.

      Podczas niedawnego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK stwierdziłem, że wszelkie
      zmiany konstytucji będące następstwem integracji następować mogą jedynie poprzez
      suwerenne decyzje polskiego ustawodawcy. Decyzja któregokolwiek z organów Unii
      nie może bezpośrednio powodować zmiany konstytucji lub utraty mocy wiążącej
      jakiejś konkretnej regulacji konstytucyjnej. Zachowa też swój status i znaczenie
      kontrola konstytucyjności prawa. Nie ulega wątpliwości, że przy tej kontroli
      wymiar wspólnotowy regulacji prawa polskiego będzie musiał i powinien być brany
      pod uwagę. Doświadczenia sądów konstytucyjnych państw członkowskich potwierdzają
      tezę, że to właśnie przyjazna dla prawa wspólnotowego wykładnia ustaw krajowych,
      przyjmowana w orzecznictwie tych sądów, pozwalała niejednokrotnie uniknąć
      zwarcia z systemem wspólnotowym na poziomie zasad pods
      • klip-klap c.d. Jaka suwrenność ? 13.04.04, 13:20
        Decyzja któregokolwiek z organów Unii nie może bezpośrednio powodować zmiany
        konstytucji lub utraty mocy wiążącej jakiejś konkretnej regulacji
        konstytucyjnej. Zachowa też swój status i znaczenie kontrola konstytucyjności
        prawa. Nie ulega wątpliwości, że przy tej kontroli wymiar wspólnotowy regulacji
        prawa polskiego będzie musiał i powinien być brany pod uwagę.Doświadczenia sądów
        konstytucyjnych państw członkowskich potwierdzają tezę, że to właśnie przyjazna
        dla prawa wspólnotowego wykładnia ustaw krajowych, przyjmowana w orzecznictwie
        tych sądów, pozwalała niejednokrotnie uniknąć zwarcia z systemem wspólnotowym na
        poziomie zasad podstawowych.

        Pojęcie suwerenności prawnej jest we współczesnym świecie zjawiskiem złożonym i
        odbiegającym od utartego stereotypu. Na marginesie można zauważyć, że
        przenikanie się zasad prawa, instytucji i podstawowych rozwiązań, czy wręcz
        dążenia uniwersalistyczne w pewnych dziedzinach prawa mają co najmniej tak długą
        tradycję, jak prawna kultura europejska oparta na prawie rzymskim. Ale przecież
        nie przeszkadza to temu, aby kultywować swoje własne prawnicze tradycje i
        odmienności i nie rozważać, tak jak to czynią obecnie Francuzi z okazji
        200-lecia Code Civil, jaki będzie kształt tego kodeksu za następne 100 lat.

        Suwerenność prawna na pewno nie może już dzisiaj oznaczać niczym nieograniczonej
        arbitralności ustawodawcy. Jest związana z przestrzeganiem określonych reguł
        tworzenia prawa, na które składają się również powinności płynące z dobrowolnie
        i suwerennie przyjętych zasad prawa wspólnotowego oraz międzynarodowego. W tym
        więc sensie zakres suwerenności jest coraz częściej współkształtowany czy
        współokreślany przez samo państwo, uczestniczące w szeroko rozumianym obrocie
        międzynarodowym, w tym w tak specyficznej strukturze, jaką jest Unia Europejska.


        Klip:pisalem,ze prawnicy to zdolne bestie.Jasne,ze to(umieszczenie tej zasady
        expressis verbis w KUE) nie rewolucja,tylko ewolucja,co mnie zmienia faktu,ze
        jest to zmiana zasadnicza,co prezes umniejsza i rozmywa.Dalszy rozwoj dosc latwo
        przewidziec.
Pełna wersja