bebokk
11.04.04, 20:48
Niemcy domagają się wprowadzenia wyższych podatków w krajach Europy
Wschodniej, w tym w Polsce. Rząd i związki zawodowe chcą minimalnego progu
podatkowego we wszystkich krajach UE.
Według premiera Bawarii Edmunda Stoibera, niemieckie władze nie mogą bronić
się przed przenoszeniem firm z Niemiec do nowych krajów Unii Europejskiej,
ponieważ nie przestrzegają one zasad uczciwej konkurencji.
Występujące w tych krajach połączenie niskich podatków z wysokimi dotacjami z
unijnych funduszy strukturalnych może stać się "zabójczą mieszanką" dla
miejsc pracy w niektórych niemieckich branżach - zauważa bawarski premier na
łamach "Bild am Sonntag".
Według niego, wszystkie kraje UE powinny mieć taki sam dolny próg podatkowy -
i np. granica podatku dochodowego od osób indywidualnych mogłaby wynosić 25
procent. Co ciekawe, w Polsce ów podatek wynosi dziś 19 proc., a w
Niemczech... 15 proc. (najwyższe odpowiednio od 45 proc. do 42 proc.).
Podobnie myślą niemieccy związkowcy i rząd. Minister finansów Hans Eichel
powiedział np., że rząd nie akceptuje "podatkowego dumpingu". Kanclerz
Gerhard Schröder krytykował z kolei zbyt niskie - w porównaniu do poziomu w
UE - opodatkowanie firm w krajach przystępujących do Wspólnoty.
Wiele niemieckich koncernów, w tym Siemens, rozważa możliwość przeniesienia
się do krajów środkowo- i wschodnioeuropejskich, które oferują im lepsze
warunki, w tym te podatkowe. A w Polsce od dawna toczy się dyskusja o
podatkach: że są za wysokie, że duszą przedsiębiorców, ograniczają
inwestycje, że zamrożone są progi podatkowe i znikają kolejne ulgi.
fakty.interia.pl/swiat/news?inf=490994