przycinek.usa
17.04.04, 22:01
Sposób na "ogranie" Totolotka
"Super Express" opisuje jak zdolni matematycy znaleźli sposób na wygranie w
sportowych zakładach bukmacherskich. Regularnie zgarniają po kilkadziesiąt, a
nawet kilkaset tysięcy złotych.
Zdesperowani szefowie firmy Totolotek Toto-Mix S.A zdecydowali, że nie będą z
nimi zawierać zakładów bo za dużo ich to kosztuje.
Dziennik pisze o bezrobotnym matematyku Krzysztofie, który w Toto-Miksie
wygrał kilkaset tysięcy. Jego zdaniem uniemożliwienie matematykom zawierania
zakładów to skandal i dyskryminacja. W gazecie czytamy, że największa wygrana
Krzysztofa wyniosła 300 tysięcy, za które kupił mieszkanie. Sam przyznał, że
średnio w miesiącu wyciągał 5 tysięcy netto.
Według dziennika sielanka nie trwała długo. Toto-Mix szybko zorientował się,
że kilka osób regularnie inkasuje wysokie wygrane. "Szczęściarze", w tym
Krzysztof, zostali zaproszeni na rozmowy do prezesa Toto-Mixu w Warszawie,
który oznajmił im, że więcej już nie będą grać.
Matematycy zeszli do podziemia i kupony wysyłają przez podstawionych ludzi.
Ale Toto-Mix ma operatorów w centrali, którzy monitorują, jakie i gdzie
zakłady są zawierane. " Mamy prawo odmówić przyjęcia zakładu bez podania
przyczyn. Siła wiedzy tych ludzi jest zbyt duża - argumentują szefowie
Totolotka.
"Super Express" podkreśla, że matematycy dalej będą robić dużą kasę... tylko
w Czechach i na Słowacji.