Komisarz Danuta Huebner a interes Polski

12.05.04, 10:33
Parę dni temu widziałem krótka migawkę z wypowiedząią "polskiej" komisarz.
Na pytanie, czy będzie reprezentowała interesy Polski odpowiedziała, że
(cytuję z pamięci): "Interes Polski jest w wielu kwestiach zbieżny z
interesem europejskim".

To na wypadek, gdyby ktoś jeszcze miał złudzenia...
    • robisc Re: Komisarz Danuta Huebner a interes Polski 12.05.04, 20:13
      wolna_galicja napisał:

      > Parę dni temu widziałem krótka migawkę z wypowiedząią "polskiej" komisarz.
      > Na pytanie, czy będzie reprezentowała interesy Polski odpowiedziała, że
      > (cytuję z pamięci): "Interes Polski jest w wielu kwestiach zbieżny z
      > interesem europejskim".
      >
      > To na wypadek, gdyby ktoś jeszcze miał złudzenia...

      Ciekawi mnie co jest poza pojeciem "wielu".
      • viper39 Re: Komisarz Danuta Huebner a interes Polski 12.05.04, 20:16
        > Ciekawi mnie co jest poza pojeciem "wielu".

        znaczy praktycznie wszystko, bo ona bardziej jak sie okazuje pracuje dla EU niz
        dla polski, nazywano ja w unii najwieksza europejka (czy cos takiego)
        praktycznie szla na kompromis w kazdej sytuacji co w wiekszosci sytuacji
        oznaczalo przystawanie na rzadania francusko/belgijsko/niemieckie...
        oh chcialem powiedziec unijne....


      • klip-klap Re: Komisarz Danuta Huebner a interes Polski 12.05.04, 22:23
        Pani komisarz jest konsekwentna...na swój sposób.
        Aby nie byc do końca złośliwym trzeba zauważyc,że taka jest rola komisarza i że
        inaczej łamałaby prawo.
    • klip-klap agenci,niemcofile nie mają zastrzeżeń 27.05.04, 10:45
      Konflikt interesów,a co to takiego ?


      Polscy wiceministrowie chcą pracować w Brukseli

      Nie potwierdzam, że jadę

      Czy główny negocjator polskiego członkostwa w UE Jan Truszczyński wybiera się do
      pracy w Brukseli? Nasze informacje wskazują, że tak. To nie jedyny wysokiej
      rangi przedstawiciel rządu, który chciałby pracować w Komisji Europejskiej.

      Pełną parą ruszył nabór na najważniejsze dyrektorskie stanowiska w Komisji
      Europejskiej, w tym dyrektorów generalnych, którzy w praktyce są zastępcami
      komisarzy.

      Kto z polskich urzędników wybiera się do Brukseli? Na rządowych korytarzach
      wymienia się kilka nazwisk. To głównie wiceministrowie odpowiedzialni w swych
      resortach za integrację europejską. Listę otwiera wiceszef MSZ Jan Truszczyński,
      główny negocjator członkostwa, a niegdyś szef naszej misji w Brukseli. - Nie
      wypowiadam się w tej sprawie - mówi Truszczyński. Zaraz dodaje jednak, że nic
      nie powie, "dopóki nie ma finalnej decyzji". A zapadnie ona wtedy, gdy z grona
      kandydatów z nowych krajów członkowskich Komisja Europejska wybierze zwycięzców.
      - Dyrekcja ds. polityki zagranicznej poszukuje specjalisty ds. bezpieczeństwa.
      To wymarzona posada dla Truszczyńskiego - opowiada jeden z członków rządu.

      Innym kandydatem, który ucieka się do formuły "nie potwierdzam, nie zaprzeczam",
      jest Jan Krzysztof Frąckowiak, wiceminister nauki i informatyzacji. - Podjąłem
      decyzję, że nie komentuję takich informacji - mówi w rozmowie z "Rz". Frąckowiak
      jest fizykiem, specjalistą od fal elektromagnetycznych. Od 13 lat jest
      wiceministrem nauki, odpowiadał za przygotowania do członkostwa w UE. W zgodnej
      opinii naszych rozmówców Frąckowiak ma duże szanse na posadę w Brukseli, bo jest
      dobrze oceniany w krajach członkowskich. Niedawno Niemcy przyznały mu Wielki
      Krzyż Orderu Zasługi, jedno z najwyższych odznaczeń państwowych.

      Polska ma nadzieję na funkcję zastępcy dyrektora generalnego w dyrekcji ds.
      rolnych, o którą mógłby się ubiegać wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa. Jednak
      na miejsce odchodzącego na emeryturę Aleksandra Tilgenkampa już mianowano
      kandydata z krajów starej "15". Objęcie równorzędnego stanowiska przez Polaka
      wymagałoby albo odsunięcia jednego z trzech obecnych wicedyrektorów, albo
      stworzenia czwartego stanowiska. Jerzy Plewa mógłby się ubiegać o mniej ważną
      posadę dyrektora departamentu, ale się nie zdecydował. - Nie startuję w
      przeprowadzanym obecnie konkursie - powiedział "Rz".

      W podobnej sytuacji jest większość naszych rozmówców, których nazwiska pojawiają
      się w spekulacjach. Wiceminister sprawiedliwości Sylweriusz Królak przyznaje: -
      Nie złożyłem dokumentów. Ale praca w Brukseli pozostaje w sferze mojego
      zainteresowania. - Nie wiem, czy dobrze zrobiłem, nie składając podania -
      przyznaje Mirosław Franciszek Zieliński, wiceszef resortu gospodarki. - Na
      dyrektorskich stanowiskach w Brukseli są bardzo dobre warunki pracy.

      Urzędnik najwyższego szczebla, a więc dyrektor generalny i jego zastępca,
      zarabiają od 11 do 13 tys. euro miesięcznie. Pensja dyrektorów departamentów
      wynosi od 9 do 11 tys. euro.

      - Z jednej strony ci, którzy się znają na Unii, powinni pojechać do Brukseli, a
      z drugiej - dobrze jest jednak pracować w kraju - mówi Jan Truszczyński. Według
      naszych informacji tę drugą opcję wybrał szef UKIE Jarosław Pietras. Zostaje w
      Polsce.

      Anna Słojewska z Brukseli

      Andrzej Stankiewicz

      rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040527/kraj/kraj_a_15.html
Pełna wersja