Dodaj do ulubionych

Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA

10.11.11, 07:01
W poprzednim watku rozpoczela sie zawzieta dyskusja o D maryny i postanowilem zalozyc nowy watek o katastrofie. Jak ten watek znowu zostanie zawalony tona wypowiedzi na tematy poboczne, to zaloze kolejny i tak dalej. W ciagu ostatnich kilku dni pojawilo sie kilka naprawde waznych informacji i jestem zdumiony, ze nikt z was tego nie zauwazyl. Takie towarzystwo wzajemnej adoracji PiSowskiej, a nikt zawziecie nie sledzi tematu katastrofy. To zupelnie niebywale. No ale przejde do rzeczy, aby zaoszczedzic panstwu straty czasu. Chodzi o to, ze Macierewicz UDOWODNIL, ze ten cholerny samolot nie uderzyl w brzoze tak jak mowil Mak i reszta towarzystwa, ktore podpisalo protokol Milera. I ja w ten dowod wierze. To jest wedlug mnie calkiem przekonywujaca sprawa i co ciekawe - latwa w zrozumieniu. Wystarczy wlaczyc to video:
www.youtube.com/watch?v=z0P9dhvOAmQ
I dokladnie obejrzec od 8 minuty. Okazuje sie, ze w rekonstrukcji samolotu ze zdjec czesci - wynika, ze sloty, ktore odpadly z lewego skrzydla SA NIEUSZKODZONE w miejscu, gdzie RZEKOMO samolot uderzyl w brzoze. Mowiac ironiczne - wielka grupa klamcow z Rosji + kolejna wielka grupa klamcow rzadu Tuska zaplatala sie w swoich matactwach i zapomniala o slotach - a konkretnie zapomnieli te sloty pociac - tam, gdzie ta brzoza wedlug nich uderzyla.
A teraz jest juz za pozno na krycie tych klamstw - za pozno na usuwanie dowodow bo sloty zostaly tak jak byly i teraz NIE DA SIE JUZ NIC ZROBIC.

W poprzednim watku rozpoczalem dyskusje o materialach wybuchowych - teraz juz widac, ze taka dyskusja nie tylko jest potrzebna - ale wrecz NIEZBEDNA, bo skoro to nie skrzydlo zaczelo katastrofe - TO CO?

Acha, osobom spoza towarzystwa wzajemnej adoracji forumowej - zwlaszcza tym wyborcom PO, ktorzy pracuja w bankach - gratuluje serdecznie wyboru nowego marszalka sejmu.
To wspaniala kandydatura - taka bystra i prawdomowna babka, prawdziwy ideal i wzor cnot obywatelskich, ktory nikogo nigdy nie oklamal. Zastanawiam sie co by sie stalo, gdyby obecny prezydent gdzies lecial i to sie wszystko zmienilo... Kopacz prezydentem? He he he.
Ale jest jasne, ze Komorowski nigdzie nie bedzie lecial. On nie jest taki glupi, aby sie stadem do jednego samolotu zaladowac.
Obserwuj wątek
    • orzesztywmorde Re: Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA 10.11.11, 08:55
      "to są sloty i one prawie są w całości. Gdyby skrzydło rzeczywiście było, tak jak mówiono nam rozbite na skutek uderzenia, tego by po prostu... to by po prostu nie istniało w ogóle. Tymczasem BRAK NAM TYLKO TAKIEGO DROBNEGO FRAGMENCIKU".

      Czyli akurat tego fragmenciku, który miał kontakt z brzozą. Bo przecież brzoza miała 30 cm średnicy? Tak? Dlaczego miałoby więc nie być kilku/kilkunastometrowego odcinka slotów?

      Mimo pełnego szacunku dla dociekliwości, zacięcia, poświęconego czasu i ogromu włożonej pracy, mnie to nie przekonuje. Nadal rozkład zniszczeń mi pasuje do oficjalnego przebiegu wydarzeń. Uderzenie w brzozę, w miejscu w którym brak tego drobnego fragmenciku. Stopniowy rozpad skrzydła, obrót samolotu uderzenie lewym skrzydłem i górną częścią kadłuba w ziemię. Gięcie kesonu paliwowego spowodowane uderzeniem, a nie eksplozją.

      Pokazanie co jest, a czego brakuje to trochę za mało. Trzeba jeszcze pokazać którą część w którym miejscu znaleziono i dokładnie krawędzie uszkodzeń. Po tym w którą stronę różne elementy są wygięte można zorientować się jak działały siły. Żeby udowodnić tezę o eksplozji, trzeba pokazać jak różne elementy znajdujące się wokół punktu eksplozji były wyginane konsekwentnie na zewnątrz. Ślady działania energii - największej w punkcie eksplozji itd. Ślady ładunku... Jeśli to eksplozja "doprowadziła do otwarcia góry samolotu" - to też należałoby pokazać skutki działania ciśnienia i jego rozkładu wzdłuż kadłuba.
      Prawdopodobnie metoda "rekonstrukcja papierowa zdjęć, które tam realnie są" tego nie umożliwia.

      Oczywiście wskazane byłoby, żeby taką analizę zrobił ktoś, kto już kilka eksplozji samolotów przeanalizował i wie na co zwracać uwagę... Niestety profesorowie Nowaczyk i Binieda ekspertami w tej dziedzinie nie są i są w tym temacie co najwyżej "wyedukowanymi amatorami".
      • lohicon Re: Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA 10.11.11, 16:44
        Konferencja właścicieli browarów, a po jej skończeniu wspomniani szefowie wybieraja sie do baru.
        Szef browaru Okocim podchodzi i mówi: proszę najlepsze piwo świata - oczywiście Okocim.
        Kolejny szef zamawia: poproszę najlepsze polskie piwo- Warka Strong (i nie ma mocnych...)
        Kolej na szefa Lecha, zamawia: Lej pan najlepsze piwo- Lecha oczywiscie...
        Na koniec podchodzi szef Zywca: poprosze Colę..
        Barman jest troche zdziwiony, ale podaje colę. Pozostali szefowie patrzą jednak na tego z Żywca i pytają? Dlaczego wziąłeś cole???
        Skoro wy nie pijecie piwa i ja nie będe.

        orzesztywmorde i inni anty antyspiskowcy IMHO naprawdę to trud daremny przekonać tych którzy WIERZĄ w:
        - mgłę,
        - wybuch,
        - bomby,
        - mylenie lub zagłuszanie sygnału GPS,
        - pancerne skrzydła bombowca,
        - dobijanie rannych,
        - śmigłowce i liny,
        - rozpylanie wodoru,
        - super wyszkolenie pilotów (choć to nie ich wina za skąpiono na to pieniędzy),
        - itd.. itp...

        a zapominają o:
        - fatalnym stanie lotniska w Smoleńsku,
        - niskim profesjonalizmie pracowników wierzy w Smoleńsku,
        - słabym przygotowaniu całej wizyty Prezydenta RP,
        - słabym zgraniu załogi i najwyżej dostatecznym jej wyszkoleniu,
        - słabych parametrach TU-154 - odbiegających od nowszych konstrukcji,
        - tym że, samolot to aluminiowa/metalowa kratownica pokryta blachą,
        - itd... itp...
      • przycinek.usa NIE. Powolutku. Wyjasniam. 11.11.11, 04:02
        Nie wypowiadam sie o wybuchu w kesonie. Czy ja cos mowilem o kesonie? Ja na razie jestem na etapie dowodu, ze brzoza nie urwala skrzydla i na tym sie skupmy.

        W prezentacji sa dwa ujecia samolotu z gory i z dolu i jest tylko jedno miejsce, gdzie EWENTUALNIE moglo dojsc do kontaktu z drzewem i to jest wlasnie tam, gdzie jest pokazany przerwany slot. To miejsce jest zaznaczone zarowno w widoku z gory - ktory zaczyna sie okolo 4 minuty 30 sekund klipu - jak i z dolu - okolo 8 minuty.
        Dotad sie zgadzamy, nie?
        Chyba nikt nie sugeruje, ze drzewo trafilo w inne miejsce?

        Oficjalna wersja mowi, ze dowodem na calkowite przerwanie skrzydla jest brak dyslokacji brzozy, ktorej czubek zostal nam zaprezentowany publicznie tuz kolo pnia. Jesli wiec zakladamy, ze brzoza rzeczywiscie przerabala skrzydlo na pol - to znaczy, ze nalezy oczekiwac zniszczen w postaci otwartego pasa - rownoleglego do osi ruchu samolotu - czyli rownoleglego do osi kadluba. Wtedy jakakolwiek czesc znajdujaca sie w tej osi ruchu brzozy powinna byla zostac calkowicie zniszczona i nie ma prawa znalesc sie w rekonstrukcji Macierewicza. Tylko wtedy ta brzoza mogla upasc kolo pnia. Innych mozliwosci nie ma.
        Tzn. nie ma mozliwosci przerabania czesciowego - bo wtedy gorna czesc brzozy musialaby sie przemiescic i nastapilaby dyslokacja gornej czesci drzewa. Prawda?

        Tymczasem rekonstrukcja Macierewicza, zrobiona na podstawie fotografii trojwymiarowych, o ktorych pisaly gazety jakis czas temu pokazuje czesci, ktore sa cale, a nie mialy prawa przetrwac tego zderzenia. Tymi czesciami sa zarowno poszycie platow na gorze jak i na dole skrzydla. Nie moze byc tak, ze najpierw skrzydlo jest przerabane na pol a potem sie okazuje, ze czesci sa cale. To jest absurd. To zas wyczerpuje dowod na to, ze zadna brzoza nie przerwala skrzydla. Przerwanie skrzydla przez brzoze jest wiec calkowita fikcja.

        Gdybym mial spekulowac na temat tego co spowodowalo takie uszkodzenie slotow - to mozliwe, ze faktycznie bylo to uszkodzenie przez drzewo - ale nie wiadomo ktore!
        I nadal obecnosc pozostalych czesci plata dowodzi, ze zadne drzewo tego skrzydla nie zlamalo.

        A tu jest artykul na temat tego kesonu:
        autorzygazetypolskiej.salon24.pl/362459,co-rozerwalo-tupolewa
        Mysle, ze powinno sie przynajmiej sprobowac wykonac jakies badania na obecnosc materialow wybuchowych. Tak dlugi okres czasu, jaki uplynal od katastrofy prawdopodobnie uniemozliwi ustalenie czegokolwiek, ale ja uwazam, ze wystarczy obalic jedno klamstwo - aby podwazyc wiarygodnosc calosci raportow - zatem i Millera i MAK. Dla mnie sprawa brzozy jest dosyc oczywista - a co do pozostalych spraw, to poczekam na konkrety, bo wprawdzie widze, ze ten samolot wydmuchnelo - ale wolalbym zobaczyc szczegolowe zdjecia. Prawde mowiac bardzo mnie interesuje ta hipoteza wyrwanych kabli. To interesujace. Moze faktycznie cos tam wybuchlo w srodku kadluba? No ale za malo na ten temat wiemy.
        • notsofast Re: NIE. Powolutku. Wyjasniam. 11.11.11, 14:43
          Tymczasem rekonstrukcja Macierewicza, zrobiona na podstawie fotografii trojwymiarowych, o ktorych pisaly gazety jakis czas temu pokazuje czesci, ktore sa cale, a nie mialy prawa przetrwac tego zderzenia.

          Skąd wiesz i skąd Macierewicz mógłby wiedzieć, że to są części pochodzące DOKŁADNIE z tych 40cm fragmentu konstrukcji, skoro nikt z taką precyzją nie określił miejsca uderzenia? Poza tym wystarczy spojrzeć tu www.mak.ru/russian/info/news/2010/files/tu154m_101_pic3.jpg żeby uzmysłowić sobie jakie androny M. plecie i pokazuje na obrazkach. Możesz tutaj pokazać owe niezniszczone sloty czy też dalej wolisz "WIERZYĆ W DOWODY". smile To jest oksymoron, ogórków z kisielem i wiary z nauką się nie miesza, wiesz o tym?
        • orzesztywmorde Re: NIE. Powolutku. Wyjasniam. 12.11.11, 12:40
          Brzoza niszczy konstrukcję skrzydła - główny dźwigar. Sama zostaje przecięta - jej końcówka nie przemieszcza się, co najwyżej zaczyna się obracać i spada w pobliżu pnia, mniej więcej w ten deseń:
          www.youtube.com/watch?v=a0zCdZWR_5k&feature=related
          Brzoza zapoczątkowuje destrukcję skrzydła. Do oderwania końcówki mogło dojść dalej w wyniku działania sił aerodynamicznych i bezwładności. Dlatego poszycie może nie być przeorane całe. Czyli drzewo nie przecięło skrzydła ale na tyle naruszyło jego konstrukcję, że doszło do oderwania końcówki.
          • przycinek.usa e tam. 12.11.11, 19:43
            Sama zostaje przecięta -
            > jej końcówka nie przemieszcza się, co najwyżej zaczyna się obracać i spada w po
            > bliżu pnia

            > Brzoza zapoczątkowuje destrukcję skrzydła.

            Nie tworz nowej rzeczywistosci, bo tego nie ma ani w opisie MAK ani Milera ani na zdjeciach.
            To jest absolutnie niemozliwe. Raporty sa jednoznaczne - brzoza przecina skrzydlo calkowicie.

            Czy ty wiesz jakiej szerokosci jest to skrzydlo? W miejscu rzekomego przeciecia ma ono ponad 4 metry szerokosci. Nawet gdyby bylo tak jak mowisz, ze brzoza nie przeciela skrzydla, tylko zapoczatkowala przeciecie i przeciela czesciowo, to ten pien urwalby sie, przemiescilby sie przynajmiej o szerokosc skrzydla zakladajac, ze nie przyspieszylby w powietrzu w skutek uderzenia. Ale to jest niemozliwe, bo przy takiej predkosci pien musialby przyspieszyc - wiec przemiescilby sie znacznie dalej, byc moze nawet o kilkadziesiat metrow, bo czesciowo przeciete skrzydlo porwaloby to drzewo za soba. A wszyscy widzieli zdjecie, ktore nam wciska jeden i drugi raport. Brzoza byla pokazana w TYM SAMYM MIEJSCU. Gorna czesc drzewa byla oparty o pien wyrastajacy z ziemi. To jak bylo? Wrocila sie z powrotem po czesciowym przecieciu skrzydla?

            Czy ty naprawde nie widzisz tego, ze czesciowe przeciecie przez brzoze stojaca w tym samym miejscu jest wykluczone? To sa wydarzenie sprzeczne. Albo brzoza rozwalila skrzydlo calkowicie, czemu przeczy dokumentacja Macierewicza, albo samolot trafil w inne drzewo, ktore skrzydla nie przecielo - ale w jedym i drugim przypadku raporty klamia, bo oba mowia, ze brzoza rozwalila skrzydlo na miejscu.

            W tym miejscu mam prosbe do pozostalych forumowiczow - prosze o glos te osoby, ktore nadal tego nie widza. Chce poznac opinie pozostalych uczestnikow dyskusji - jakie jest wasze stanowisko w tej sprawie?
            • llukiz Re: e tam. 12.11.11, 22:35
              > W tym miejscu mam prosbe do pozostalych forumowiczow - prosze o glos te osoby,
              > ktore nadal tego nie widza. Chce poznac opinie pozostalych uczestnikow dyskusji
              > - jakie jest wasze stanowisko w tej sprawie?

              niezalezna.pl/14997-dowod-ws-smolenska-zostal-spreparowany
              Nie mam czasu i ochoty zastanawiać się czy to co opisali w linku powyżej trzyma się kupy. Niemniej pamiętam, że na forum forum.gazeta.pl/forum/f,1157,Katastrofa_w_Smolensku.html
              próbowano mnie przekonać, że skoro brzoza jest złamana, ale nie rozerwana, to oczywistym jest, że to skrzydło jest rozerwane. Poprosiłem wtedy o dowód, że brzoza jest nierozerwana. Odpowiedzi nie było, nikt dowodu nie miał, że brzoza jest nierozerwana. Tylko kiepskie zdjęcie na którym nic nie widać.
              Tak więc pierwszy link pisze o tym, że możliwe że brzoza została po prostu złamana przez kadłub samolotu, a nie przez skrzydło. Dla mnie to ma sens że samolot kadłubem łamie drzewo, jednocześnie nie ścinając go. I wilk syty i owca cała, a jednocześnie widać że oba raporty zamiatają sprawę pod dywan.
              • przycinek.usa Re: e tam. 13.11.11, 10:05
                "Poprosiłem wtedy o dowód, że brzoza jest nierozerwana. Odpowiedzi nie było, nikt dowodu nie miał, że brzoza jest nierozerwana."

                Co za dziwne pytanie - oczywiscie, ze byla rozerwana, czlowieku, przeczytaj raport. No jak rany, czy ja jestem tutaj jedyna osoba, ktora przeczytala te wszystkie szmatlawe raporty????

                Masz zdjecie brzozy na stronie 84 raportu MAK po polsku, rysunek 27. Odlamany kawalek jest na pierwszym planie, pien jest na drugim planie zdjecia. Opis z raportu mowi o czesciach skrzydla wbitych w brzoze. Raport dalej mowi, ze to skrzydlo zostalo calkiem urwane.

                • przycinek.usa raport tego konkretnie nie opisuje 13.11.11, 10:35
                  Trzeba dodac, ze MAK tego szczegolowo nie opisuje. Oni pisza cytuje: "Odnalezione fragmenty i ich wzajemne połozenie pozwalają wywnioskować, ze w wyniku zderzenia z drzewem nastąpiło zniszczenie konstrukcji skrzydła z oddzieleniem lewej części" "pozwalaja wnioskowac" - jest okresleniem malo konkretnym - wrecz spekulacja.

                  Jesli jest tak, jak pokazal orzesztywmorde w linku, ze brzoza zostala przecieta jak mieczem samurajskim, to tym bardziej watpliwa jest kwestia urwania skrzydla. Samo polozenie pnia swiadczyloby ze skrzydlo bez trudu przecielo brzoze. -)
                • llukiz Re: e tam. 13.11.11, 11:35
                  > Masz zdjecie brzozy na stronie 84 raportu MAK po polsku, rysunek 27. Odlamany k
                  > awalek jest na pierwszym planie, pien jest na drugim planie zdjecia

                  Ja tam żadnych planów nie widzę. Widzę odłamany kawał oparty o pień. Z tego zdjęcia nie wynika jednoznacznie czy on jest rozerwany. Za to w polskim raporcie jest zdjęcie, z którego wynika moim zdaniem że jest rozerwany. Załącznik str 75 rys. 7. (mam nadzieję że to ta sama brzoza)

                  A tutaj wypowiedź you-know-who (założyciel bloga "fizyka smoleńska") który twierdzi, że brzoza nie była rozerwana.

                  "czy ty dobry czlowieku w zyciu widziales zdjecie tej brzozy i tego jej zlamanego lecz nie oderwanego kawalka? "
                  forum.gazeta.pl/forum/w,1157,128702810,128753783,Re_brzoze_to_i_podmuch_powietrza_moze_zlamac.html
                  Tak więc pokazujesz komuś czarno na białym, że kłamie, a reakcji nie ma.
                  • przycinek.usa NIE. No jak mozesz tak mowic? 13.11.11, 22:18
                    Popatrz na to zdjecie - pien stojacy pionowo jest CIENSZY, a pien oderwany, ten lezacy poziomo jest GRUBSZY. One sa takiej samej grubosci, a zdjecie pokazuje perspektywe - pionowy pien wydaje sie byc cienszy, bo stoi dalej - a poziomy wydaje sie byc grubszy, bo jest blizej obiektywu. To sa calkiem rozlaczone kawalki tego samego drzewa.

                    Mnie natomiast szokuje to, ze wy tego nie widzicie. Kochani, patrzcie sie na te dowody otwartymi oczami. Przeciez to wszystko jest takie oczywiste. Brzoza = przerwana, lezy w tym samym miejscu - zatem skrzydlo = cale. Skrzydlo musialo byc cale.

                    Ekspertyza Macierewicza tylko to potwierdza.
                    Ekspertyza Biniedy tylko to potwierdza.
                    • bagracz Re: NIE. No jak mozesz tak mowic? 13.11.11, 23:59
                      Też jestem zaskoczony postawą niektórych osób. Niby próbują łapczywie chwytać się logiki i racjonalności a tak naprawdę grzęzną w jakichś mniej czy bardziej idiotycznych próbach potwierdzenia rządowej wersji. Tymczasem, po takim niby śledztwie, po takim lekceważącym podejściu do dowodów, ich zabezpieczeniu i zbadaniu. Po całej tej szopce, tylko człowiek bez choćby krztyny instynktu samozachowawczego może, ot tak sobie, bez przymusu, bronić wersji rządowej. Z prostego powodu. Jeśli takie coś łatwo przejdzie to będzie czytelny znak dla władców, że mogą zrobić dokładnie wszystko. Bez żadnych konsekwencji.
                      Jeśli ktoś nie pojmuje takich prostych w sumie, rzeczy, to absolutnie nie powinien zabierać głosu jeśli jest uczciwy wobec siebie i innych.
                      • przycinek.usa dokladnie - ! 14.11.11, 08:06
                        No pewnie - malo tego - ludzie sa jacys tacy malo samodzielni w ocenie. To jest dla mnie zaskakujace - bo wydawalo mi sie, ze jak juz ktos trafi na to nasze male forum, to ma ponad przecietne mozliwosci oceny. [Tak przynajmiej zakladalem.]

                        A wracajac do konkretow - W tym zalaczniku do raportu koncowego jest ten caly proces opisany, tez jest zdjecie brzozy - tez jest przerwana - dokladnie tak jak powiedzial wczesniej llukiz. Wszedzie jest to samo opisane. Wysokosc 5.1 metra, uderzenie w brzoze = oderwanie sie skrzydla.

                        Jest jeszcze kilka zdjec brzozy w tym jedno dosyc wyrazne na stronie 239 i inne na str. 283 zalacznika do protokolu (zalacznik numer 4 technika lotnicza i eksploatacja)

                        Wszedzie w raporcie polskim, czyli Millera jest mowa, ze skrzydlo ulega urwaniu na tej brzozie. To jest absolutnie jednoznaczne i bez watpliwosci. Oni pisza w tym zalaczniku o technice lotniczej, ze skojarzyli te zdarzenia na podstawie impulsu przyspieszenia pionowego.
                        A dlaczego tak powiazali, to juz nie powiedzieli.

                        To jest ciekawostka, bo oni wyraznie mowia, ze cytuje: "08:40:59.375 – gwałtowny przyrost przeciążenia pionowego PRZECPION zmienia się od 1.38[g]
                        do 0.88[g], WYSRADIO=6.2[m], KURSMAGN=260[deg], zderzenie z przeszkodą
                        terenową – duża brzoza, POCHYLENIE=12.8[deg], PRZECHYL= -2.5[deg],
                        OBRSNCS1=68.1[% rpm], OBRSNCS2=61.9[% rpm], OBRSNCS3=68.6[% rpm],"

                        Oni mowia o czasie na stronie 573 gdzie pisze, ze "Opóźnienie to określono porównując moment wystąpienia zjawisk charakterystycznych [!!!] dla zderzenia z przeszkodą – w tym przypadku z dużą brzozą. Zgodnie z zapisem MSRP uderzenie w brzozę rejestrowane jest o godz. 08:40:59.375 czasu MSRP (występuje skokowa zmiana wartości przeciążenia pionowego).[!!!] Na podstawie analizy zapisu dźwięku w kabinie samolotu odgłos uderzenia wystąpił o godz. 08:41:02.8 czasu MARS-BM. [!!!] Z powyższych danych wynika, że czas MSRP jest opóźniony o 3.425 sekundy w stosunku do czasu MARS-BM. Do dalszych analiz przyjęto opóźnienie 3 sekundy."


                        I TO JEST PROBLEM - poniewaz:
                        1) skad oni wiedza ze uderzenie w brzoze spowodowalo ten impuls przyspieszenia pionowego?
                        2) Na jakiej podstawie oni twierdza, ze skrzydlo urwalo sie na tej brzozie??
                        3) Skad wiedza, ze ta brzoza spowodowala ten dzwiek w kabinie?
                        4) A moze samolot uderzyl w jakas przeszkode kadlubem?

                        Gdzie sa dowody takiego wplywu uderzenia w osi samolotu na zmiane przyspieszenia pionowego? Przeciez to jest logicznie bez sensu - akcelerometr bezwladnosciowy z olejem w srodku ustawiony pionowo, POPRZECZNIE do osi samolotu, w jego srodku masy, w odleglosci 12.3 metra od miejsca uderzenia - pokazuje zmiane przyspieszenia pionowego z 1.38 na 0.88g na skutek uderzenia w osi samolotu czyli poprzecznie do tego czujnka????!
                        To jest idiotyzm!!

                        Roznica pomiedzy wartosciami tego przyspieszenia wynosi 0.5 g a masa samolotu jest 76 ton, wiec sila ktora zadzialala w tym impulsie wyniosla 38 ton w punkcie ciezkosci samolotu w czasie 0.24 sekundy. I to udalo sie osiagnac jednej brzozie? TO JEST NIEMOZLIWE!!!

                        Jak dziennikarze, zajmujacy sie ta katastrofa od roku nie moga zrozumiec, ze aby zarejestrowac zmiane przeciazenia o pol g to trzeba potrzasnac CALYM SAMOLOTEM.
                        To jest straszna sila - 38 ton to nie jest kopniecie ani podmuch wiatru.

                        I teraz kiedy okazuje sie, ze ta brzoza wcale nie obciela skrzydla - to co spowodowalo to przyspieszenie i w ktorym czasie naprawde nastapilo uderzenie w brzoze?

                        Przeciez te raporty normalnie klamia i to jest szczyt wszystkiego, ze nikomu sie nie chce tego samodzielnie analizowac. Wszyscy tylko pozwalaja sie zagadywac "specjalistom" - ktorzy ustalili czas uderzenia w brzoze na podstawie przyspieszenia pionowego - bo jak powiedzieli - bylo to "charakterystyczne" "do uderzenia w przeszkode" !!!!

                        A moze ta brzoza byla wczesniej o pol sekundy - w kabinie nic nawet nie zauwazyli, rejestrator tego nie zarejestrowal - po czym cos przywalilo w ten samolot - albo wybuchla tam bomba i oni przyspieszenie wynikajace z wybuchu zinterpretowali jako uderzenie drzewa.
                        To sa normalnie jaja panskie.
                        • przycinek.usa uwaga dotyczaca masy samolotu 14.11.11, 08:33
                          mase samolotu wzialem z pamieci. Masy byly podawane roznie. MAK mowil co innego - a Miler co innego - str. 272 zalacznika numer 4 mowi cytuje: "Całkowity ciężar samolotu w tym czasie wynosił około 77 883 kg"

                          Czyli sila uderzenia w pierwszym impulsie pionowym wyniosla prawie 39 ton.
                        • orzesztywmorde Re: dokladnie - ! 14.11.11, 16:20
                          > Roznica pomiedzy wartosciami tego przyspieszenia wynosi 0.5 g a masa samolotu j
                          > est 76 ton, wiec sila ktora zadzialala w tym impulsie wyniosla 38 ton w punkcie
                          > ciezkosci samolotu w czasie 0.24 sekundy. I to udalo sie osiagnac jednej brzoz
                          > ie? TO JEST NIEMOZLIWE!!!
                          Hej, ale nie możesz przeprowadzać takich obliczeń nie wiedząc nic o tym jak mierzone były przyspieszenia - częstotliwość próbkowania, oversampling, uśrednianie, filtry, antialiasing, itp. Bez tego nie wiadomo co się tak naprawdę zarejestrowało, wybuch, glitch, czy inne "przeciążeniowe stopklatki' drgań konstrukcji po zderzeniu z przeszkodą. Posługujesz się jakąś wartością nie wiedząc jakim błędem jest ona obarczona. W ten sposób nic nie udowodnisz. Nawet nie wiadomo jak był zabezpieczony układ czujnik-rejestrator przed zakłóceniami. Skąd wiadomo jak taki rejestrator się zachowa, gdy równoległym kablem płynie prąd zwarciowy? Nic nie wiadomo...
                          • przycinek.usa Re: dokladnie - ! 15.11.11, 02:20
                            "Hej, ale nie możesz przeprowadzać takich obliczeń nie wiedząc nic o tym jak mierzone były przyspieszenia - częstotliwość próbkowania, oversampling, uśrednianie, filtry, antialiasing, itp."

                            Najpierw wypadaloby rozumiec co wlasnie napisales. Probkowanie 1/8 sekundy - reszty nie komentuje bo sobie nie przemyslales.
                            • orzesztywmorde Re: dokladnie - ! 17.11.11, 18:17
                              Zapewne rejestrowane były co 1/8 sekundy. A z jaką częstotliwością próbkowane i jak filtrowanie w czujniku to wiesz?
                              Chodzi o to, jeszcze raz powiem, że nie można opierać się na cytowanych wartościach nie znając błędu jakim są one obarczone. Zwykle błąd pomiaru w ekstremach zakresu pomiarowego jest większy, bo urządzenie optymalizuje się, żeby mierzyło dobrze wartości typowe.
                              • przycinek.usa Re: dokladnie - ! 27.11.11, 21:12
                                Boze, nie widzisz nawet, jak bardzo bujasz w oblokach.
                                Po pierwsze to zupelnie osobne obwody odlegle od siebie o wiele metrow, – ale nawet gdyby byly jakies hipotetyczne “rownolegle kable” z pradem zwarcia, to jakiego rodzaju czestosc tego wyindukowanego pradu by wystapila? Myslales o tym? Czas narastania? Czy jak zewrzesz kable to prad plynie przez milisekunde, czy mikrosekunde zanim urwie kable albo wywali bezpieczniki? JAK DLUGO bedzie plynal ten “prad zwarcia”?

                                Kabel ma dlugosc pomijalna w sensie szerokosci skrzydla – niech ma nawet cal grubosci – zalozmy, ze jest umocowany poprzecznie do skrzydla i jego calkowite przerwanie nastapi po przemieszczeniu skrzydla o pol metra. Wtedy czas przerwania kabla przez brzoze wyniesie … 7 milisekund! OK? A twoje wymagane zaklocenia musialyby trwac 1 sekunde a w dotatku reszta urzadzen rejestrujacych zadzialala prawidlowo - zatem takie zwarciowe dywagacje sa po prostu bredniami.

                                Pamietaj, ze prad indukuje sie wtedy, kiedy w innym miejscu sie zmienia, zatem nie mozesz za dlugo czekac na ten prad. Wez pod uwage, ze calosc tych przyspieszen pionowych trwala sporo ponad 1 sekunde. To dosyc dlugo. Czestosc przebiegu w takim czyms jest rowna okolo 1Hz. 1Hz z punktu widzenia zjawiska elektrycznego to epoka. Zalozmy nawet ze zewrzesz akumulatory na krotko - prad zacznie plynac - ustabilizuje sie i ... nastapi koniec indukowania sie.

                                1 Hz z punktu widzenia bezwladnosci samolotu jest impulsem bardzo szybkim. Za dlugo jak na zwarcie i za krotko jak na powiew wiatru. Wyindukuj sobie w drucie przebieg 1Hz. Zobacz czy to latwo. Przebiegi o tak niskich okresach nie lubia sie indukowac. Dlatego w domu w gniazdku masz przynajmiej 50Hz a my mamy nawet 60Hz. Zapomnij, ze tam sie cokolwiek indukuje. Zreszta nawet jakby sie indukowalo, to zapewniam ciebie, ze tacy specjalisci od propagandy jak Miller i Anodina na pewno by o tym powiedzieli w swoich wypoconych raportach.

                                Dalej wspomniales cos o probkowaniu. No dobrze, to zastanowmy sie wspolnie. Probkowanie to process polegajacy na zbieraniu informacji w czasie. Jesli zbieramy 8 informacji na sekunde w czasie 1/64 sekundy na probke – to wtedy dlugosc probki bedzie 15.6 milisekundy. Jakiego rzedu czestosc probkowania tutaj wystepuje? Liczymy – och, nie trzeba liczyc! 64x2=128 Hz. (f=1/T – gdzie T to jest 2 razy 15,6). To zreszta jest podstawa twierdzenia Nyquista–Shannona. Mamy czestosc probkowania 128 hercow a signal ma 1Hz. Jak myslisz, Orzesz - czy jesli przebieg uderzenia w samolot mial ksztalt zblizony do sinusoidy o czestosci 1 Hz, to czy mamy odpowiednio duzy “oversampling”? Czy satysfakcjonuje cie 128 krotny oversampling? Nie?

                                Zastanow sie. Przemysl sobie zanim zaczniesz znowu pisac o zwarciach i indukowaniu sie.
                                Wspomniales “usrednianie”. OK. Wez na przyklad taka hipotetyczna sytuacje, ze masz przemienny prad w drucie od tego czujnika. I ten przemienny prad w drucie bedzie miec czestosc na przyklad 10kHz. Jak dziala probkowanie? Ano jest sobie uklad elektroniczny, w ktorym jest uklad scalony w ktorym sa 3 przelaczniki i kondenstator. Od ukladu kontrolnego idzie komenda wykonania odczytu, kosc ukladu wlacza pierwszy przelacznik i do obwodu wejscia tego pradu przemiennego wlacza sie kondensator. Kondensator laduje sie przez 15.6 milisekundy a potem przelacznik rozwiera sie i wlacza sie drugi przelacznik i to co sie zgromadzilo na kondensatorze – jest zczytywane przez przetwornik analogowo cyfrowy potem wlacza sie 3 przelacznik i kondensator sie rozladowuje. To wszystko odbywa sie wewnatrz kosci ukladu scalonego. Jaki jest wynik takiego odczytu? Podpowiem = ZERO. Dlaczego? Bo wejscie jest taktowane przez 15.6 milisekundy sygnalem o czestosci 10kHz czyli w czasie 15.6 milisekundy odbedzie sie 156 pelnych cykli prob ladowania i rozladowania tego kondensatora. W efekcie przetwornik nie zarejestruje nic. On zarejestrowalby owszem jakas wartosc – ale tylko wtedy, kiedy czas probkowania bylby duzo szybszy od okresu przebiegu wejsciowego. Zatem taki hipotetyczny wariant dowodzi - ze cokolwiek tam sie zarejestrowalo - bylo wartoscia niedomierzona. Zero - jest raczej mniejsze od amplitudy sygnalu. Nie?

                                Ale wyobrazmy sobie, ze ten system jest idealem rosyjskiej mysli technicznej i dziala rownie szybko jak urzednicy Tuska w zimie przed wyborami. Jakie przebiegi maksymalne takie cos moze zarejestrowac? Maksymalnie moze trafic w szczyt takiej fali, prawda? Jest to wtedy obarczone bledem statystycznym i prawdopodobienstwo trafienia w szczyt fail wynosi mniej od ¼. Wtedy w ponad 75% przypadkow poziom sygnalu bedzie nizszy od maksymalnego.

                                Powtorze zatem: W kazdym wypadku zarejestrowany przebieg bedzie NIZSZY JAK W RZECZYWISTOSCI. Czyli bylo wiecej jak 39 ton sily dzialajacej w czasie 0.24 sekundy.

                                Mowiles cos o jakis filtrach. Filtry tlumia drgania – zatem jesli nawet byl tam filter i zarejestrowany zostal jakis sygnal, to filter go tlumil. Wtedy w rzeczywistosci wystapil wiekszy wstrzas i 39 ton jest bardzo dobrym szacunkiem obarczonym bledem dodatnim. Czyli “39 ton + blad” a nie “39 ton – blad”. Nawet jesli byl tam filter – to jakiego rzedu wedlug ciebie on byl? Jesli probkowanie jest co 1/8 sekundy – to czy czestosc filtra byla nizsza od 8Hz? Jak myslisz? A moze filter byl obliczony na 1/64 sekundy? W kazdym wypadku zarejestrowany przebieg bedzie NIZSZY JAK W RZECZYWISTOSCI. Czyli bylo wiecej jak 39 ton. To jak bedzie? Niedoszacowalem sily?

                                Co do alisingu to nawet nie bede komentowal, bo musialbys obnizyc oversampling, ktory jak wynika z powyzszego jest wystarczajaco dobry.

                                Nie, nie spiesz sie orzesz, przemysl sobie. To trzeba przemyslec.
                                Nie chcesz chyba nalezec do grupy 38 milionow Polakow, ktorzy tego nie przemysleli.
                                A jesli juz przemyslisz, to wpadnij tutaj i powiedz dlaczego zakladasz, ze w danym obwodzie cos sie dzieje - zanim zobaczyles schematy, nie wiesz jak ta aparatura funkcjonowala - nie masz pojecia o tych zagadnieniach i na dodatek nie spedziles odpowiednio duzo czasu nad tym problemem.
                    • llukiz Re: NIE. No jak mozesz tak mowic? 14.11.11, 10:56
                      > Popatrz na to zdjecie - pien stojacy pionowo jest CIENSZY, a pien oderwany, ten
                      > lezacy poziomo jest GRUBSZY

                      Pod dziwnym kątem to zrobili i z dziwnym zbliżeniem. Mam wrażenie że specjalnie tak właśnie. Po zastanowieniu, rzeczywiście wygląda że oderwany kawałek jest dużo bliżej, ale zdjęcie jest mylące na pierwszy rzut oka.
                  • przycinek.usa obliczenia forumowicza 14.11.11, 08:47
                    dopiero teraz rzucilem okiem na ten link, ktory zamiesciles do forum o Smolensku.

                    I zauwazylem te opinie:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,1157,128702810,128711851,No_wlasnie_wszyscy_dociekaja_czy_trafil_czy_nie_tr.html
                    Ten pan obliczyl sile w tym zderzeniu na 7.5 tony - to powinno to dac do myslenia pozostalym uczestnikom dyskusji, ze cos jest nie tak. Bo z jednej strony jest 7.5 tony, a z drugiej 39 ton rzucilo calym samolotem. To dosyc dziwne, prawda? Najwyrazniej forumowi eksperci od obliczen z fizyki wchodza w zakres metafizyczny. Odnioslem tez wrazenie, ze ten pan jest chyba zwolennikiem raportu millera. Czyli zwalcza spiski. -) he he he.
                    Wot specjalista.
                    • llukiz Re: obliczenia forumowicza 14.11.11, 11:10
                      > a. Czyli zwalcza spiski. -) he he he.
                      > Wot specjalista.

                      To jest bardzo śmieszne co on napisał. On wyliczył jaką siłę trzeba przyłożyć by wyhamować skrzydło, a następnie stwierdził, że tak siła musiała zniszczyć skrzydło. To jest absurd. To tak jak by ktoś wyliczył, jaką siłę trzeba przyłożyć by wyhamować samochód do zera podczas uderza w karton i potem stwierdzić na tej podstawie, że siła taka musi zniszczyć samochód, stąd już prosty wniosek, że samochód jest niszczony gdy uderzy w karton. Ten gość jest lepszy niż myślałem smile
    • aspagnito Re: Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA 10.11.11, 10:24
      Oglądałem o 10.00 w tamtą sobotę TVPINFO i widziałem Sławomira Wiśniewskiego, naocznego świadka Katastrofy Smoleńskiej w lesie, jak mówił o spadającym pod kątem 45 stopni z ryczącym i dymiącym lewym silnikiem, który się potem rozbił. Pisałem o tym... chodziło o kasę. Konkretnie o to, że od 1989 wszystkie rządy tworzyły furtki dla pieniędzy, które nie wiadomo gdzie wypływały. Tu wypływały na rzecz rzekomych przeglądów tej maszyny, które robił MAK.
      To była awaria maszyny, ale szybko znaleziono winnego w postaci kozła ofiarnego - pilota. Dlatego to jest kłamstwo smoleńskie.
    • notsofast Przecinku, ręce opadają 10.11.11, 11:13
      W sumie to już wcześniej opisywałem mechanizm to tłumaczący, ale czasem tak po ludzku w głowie się nie mieści, jak można być tak łatwowiernym. Sloty zapewne są nieuszkodzone bo ten kawałek skrzydła, jakbyś nie zauważył w ogóle zachował się w lepszej kondycji niż reszta szczątków własnie dlatego, że został od tej reszty oderwany przed przyglebieniem.


      PS: Stanowczo nadużywasz słowa DOWÓD. Ile tych DOWODÓW ogłaszanych przez Ciebie w kwestii wytrzymało konfrontacje z rzeczywistością?

      > W poprzednim watku rozpoczalem dyskusje o materialach wybuchowych
      Czy naprawdę nie zauważyłeś, ze wleiłeś tam jedno wielkie głupstwo?
      • viper39 Re: Przecinku, ręce opadają 10.11.11, 16:19
        notsofast napisał:

        > Czy naprawdę nie zauważyłeś, ze wleiłeś tam jedno wielkie głupstwo?

        do takich jak ty, ktorym pewnie placa za pisanie idiotyzmow na forach nie dotra zadne dowody ani logiczne wytlumaczenia, ty jestes tutaj aby zagluszac / zamazywac to co ludzie pisza na forach

        faktem jest to ze caly ten raport millera jest jednym wielkim zartem z wszystkich Polakow i tych wierzacych w wypadek / zaniedbania i tych ktorzy wierza w zamach
        faktem tez jest ze obecny rzad tuskow to jedna wielka banda zlodzieji na garnuszku rosjan i postkomunistow, ktorzy to rzucili srebrnikami i cholota dorwala sie do wladzy
        a wiec usuwanie ludzi ktorzy sa im bardzo nie wygodni bylo nie tylko celem ale koniecznoscia dla nich aby czasem ludzie ktorzy chca dowiedziec sie prawdy i rozliczyc za to co sie dzialo w czasach socjalizmu (i nie tylko) nie dostali sie do wladzy

        teoria o pancernej brzozie upada,

        jeszcze raz zapodam link od V_V
        tam na linku widac las ktory byl wyciety przez TU154
        dalej w stronie widac broze ktora byla scieta przez samolot... hmmm... no tak ale to nie byla brzoza pancerna spod smolenka, to jest jedyny gatunek ktory rosnie w tamtej okolicy oczywiscie

        www.fakt.pl/Tupolew-nie-trafil-w-pas-i-sie-nie-rozbil-FOTO,artykuly,135985,1.html
        no i tu z nie pancerna brzozy (i inne drzewa), ktore byly skoszone przy korzeniach...
        zagloba.salon24.pl/271056,ruski-samolot-caly-las-wykosi-nasz-wysadza-1-brzoza

        pomijajac wszystkie te rzeczy, po co wogole sie na tym forum dyskutuje z zagluszaczami?

        zgadzam sie "rece opadaja"
        • notsofast Re: Przecinku, ręce opadają 11.11.11, 14:56
          > dowody ani logiczne wytlumaczenia, ty jestes tutaj aby zagluszac / zamazywac to co ludzie pisza na forach

          Czekam więc na dowód i wytłumaczenie znaczenia reklamy niemieckiego porno inicjującej poprzedni wątek! W procesie wyjaśniania sprawy smoleńskiej, ofkors.
          • przycinek.usa gdzie wyniki badan obecnosci materialow wybuchowyc 27.11.11, 21:21
            A kogo obchodzi jakas reklama porno strony? Komu rece opadaja? Chyba tylko tobie.

            Mnie obchodzi konkretnie to, co jest napisane w tamtym poscie - a mianowicie prosze pokazac konkretne badania na obecnosc materialow wybuchowych.

            Jeszcze raz powtorze - interesuje mnie co rozwalilo ten samolot.
            Nowe zaprezentowane nam informacje mowia, ze w samolocie cos jednak wybuchlo, ze brzoza nie skosila skrzydla tak jak mowi miller i tusk - ze uszkodzenia cial w okolicach srodskrzydla sugeruje wybuch bomby - zatem uwazam pytania o materialy wybuchowe za calkowicie zasadne.

      • niegracz wersja MAK mało prawdopodobna 17.12.11, 21:39
        do dziś nie wiadomo

        wiele nowych informacji dostarczy wirtualna rekonstrukcja wraku

        jaka jest aktualnie robiona na zlecenie polskiej prokuratury

        Zbyt wiele precedensów w tej katastrofie i zagadek by oficjalna wersja MAK była zgodna z faktami I tak

        1. Pierwsza katastrofa ważnych oficjeli przy której
        kontrolerzy lotu podają nieprawdziwe informacje pilotom.
        2. Nikt z Polaków nie widział ciał ofiar na miejscu katastrofy bezpośrednio po niej
        powiedzmy w okresie paru godzin - choc w niecale 10 minu na miejscu był juz przedstawiciel ambasady.
        3. Rosjanie pobili rekord świata dlugosci dojazdu na miejsce zdarzenia,
        4. Pierwsza katastrofa o takiej wadze przy której nie zbadano wraku.
        5. Pierwsza katastrofa o takich parametrach upadku ( niewielka wysokosć) przy której kokpit praktycznie zniknał.
        6 Pierwsza katastrofa Tu-154 w której zniknał całkowicie wlot silnika środkowego
        ( ogromna i mocna cześc o długosci kilku metrów)
        ( ta cześć zachowała się nawet w katastrofie Tu-154 nad Niemcami gdy Tu spadał z 10 km
        itd.
        itd
    • profesor_bydloszewski Re: Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA 10.11.11, 16:15
      Witam,

      Warto oglądnąc konferencje Zespołu d/s wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. W konferencji Macierewicz sugeruje ze przyczyna katastrofy był wybuch.
      Nie wnikając w dyskusję czy Zespoł sie myli w swoich ocenach czy nie dla zwolennikow "zwyklego wypadku" powinno byc zastanawiające jesli nikt nie bedzie sie chciał odnieśc do ustaleń do jakich Zespól doszedł.

      vod.gazetapolska.pl/666-tu-154m-zostal-rozerwany
      pozdrawiam

        • profesor_bydloszewski Re: Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA 11.11.11, 22:34
          Sorry za zamieszanie ... nie moglem wtedy kiedy pisalem odpalic linka ktory zalaczyles.

          Nie zmienia to o tyle istoty sprawy ze jak na razie nikt (mainstream) nie komentuje tego co tam zostało przedstawione. Jesli bylyby tam bzdury łatwe do obalenia pewnie juz by sie nad nimi pastwiono....

          Dla mnie ciekawa postacia jest Macierewicz (On generalnie wzbudza antypatie (przynamniej takie sa moje doswiadczenia z rozmow ze znajomymi, ja osobiscie uwazam ze to jest jedna z tych nielicznych osob ktore nie zeszmacily sie po 90tym roku), probowano go przeciez pare razy juz udupic ale jakos nie przegrywal spraw sadowych i generalnie tez nikt niespecjalnie z Nim chcial sie sadzic. To tez powinno dac do myslenia. Pozdr
          • przycinek.usa Re: Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA 13.11.11, 10:16
            Wszyscy moi znajomi niecierpia zarowno Kaczynskiego jak i Macierewicza. Popelnilem kiedys blad i zapytalem znajoma, dlaczego konkretnie nie cierpi Macierewicza i otrzymalem zupelnie emocjonalna i pozbawiona jakiegokolwiek sensu odpowiedz po ktorej kontakt sie urwal. Mysle, ze to sa sprawy psychologii - osoby za granica, ktore tych ludzi nie ogladaja - maja zupelnie inne oceny, od osob, ktore maja to widowisko polityczne przed oczami. Przestalem o tym rozmawiac ze znajomymi. To nie ma sensu. PiS popelnia typowy blad - polegajacy na tym, ze nie promuje ludzi medialnie akceptowalnych.
    • robisc Re: Tu 154M został rozerwany a teoria brzozy PADA 10.11.11, 21:17
      przycinek.usa napisał:



      > Acha, osobom spoza towarzystwa wzajemnej adoracji forumowej - zwlaszcza tym wyb
      > orcom PO, ktorzy pracuja w bankach - gratuluje serdecznie wyboru nowego marszal
      > ka sejmu.

      a dziekuje, chociaz prawde mowiac ledwie zauwazylem; teraz wszyscy w Polsce zyja orzelkiem na koszulkach, a wlasciwie jego brakiem; co kogo obchodzi Smolensk i Kopacz;

      do zobaczenia we Wroclawiu dla wszystkich, ktorzy sie wybieraja; moze i bez orzelka, ale bedzie komplet i atmosfera szykuje sie goraca smile
      • leny20-4-7 Robi pytanie sportowe 12.11.11, 23:42
        ja z pewnych wzgledow ( nie jest to bynajmniej zakaz stadionowy) ostatnio nie biore udzialu w meczach reprezentacji, dlatego szukam opinii osob, ktorzy nadal w nich uczestnicza.

        co sadzisz o tym: "Problem w tym, że dla tych czterdziestu tysięcy ludzi na stadionie, mecz z wielkim przeciwnikiem stał się kompletnie obojetnym widowiskiem. To straszne, niewytłumaczalne zboczenie, lub dziwny rodzaj miłości, by wydawać fortunę na bilety i przez 90 minut dochodzić do wniosku, że właściwie mało nas ten cały mecz obchodzi. Tak było wczoraj we Wrocławiu, tak było wcześniej w Warszawie i w Gdańsku, tak samo będzie w środę w Poznaniu. Chociaż pan Szpakowski wraz ze świtą ekspertów wciąż bredzą o "fantastycznej atmosferze na trybunach", no ale za to im płacą. Kibice, jako jedyni dostrzegają problemy polskiej piłki, któych nigdy nie mieliśmy tak wiele. Usuniecie orzełka z koszulek, symbolizuje to, co dzieje się w naszej piłce od miesięcy, pod rządami panów z PZPN. Targowisko nieudaczników, handel paszportami, drwienie z kilkudziesięcioletniej tradycji, trener, który nie potrafi określić, czy swoją pracę wykonuje legalnie, do tego tolerowanie korupcji, a wszystko to na oczach sponsorujących całą zabawę kibiców, którzy muszą zapłacić 30 złotych, by móc zapłacić kolejne kilkadziesiąt za bilet na mecz. Tak wygląda polska piłka na rok przed najwazniejszym wydarzeniej w swojej historii. "


        calosc w reprezentant.sportifo24.pl/605,krew-miedzy-udami-reprezentacji
        • robisc Re: Robi pytanie sportowe 13.11.11, 11:03
          off topic, ale moze Przecinek nie wytnie smile

          "Problem w tym, że dla tych czterdziestu tysięcy ludzi na stadionie, mecz z wielkim przeciwnikiem stał się kompletnie obojetnym widowiskiem."

          bzdura kompletna; w ogole nie lubie tego typu ugolnien, a bynajmniej nie czulem sie jedynym zainteresowanym ogladaniem meczu; bylem i w Warszawie na meczu z Francja i w piatek we Wroclawiu, z rodzina jak wielu innych; ludzie przyszli ogladac mecz, nowy, piekny stadion i gwiazdy europejskiego futbolu oraz milo spedzic wolny czas i to dostali; to, ze byl pelny stadion mowi samo za siebie, a bilety nie byly przeciez tanie;

          PZPN niepotrzebnie sprowokowal kibicow zmiana logo na koszulkach, wiec za wyzwiska pod swoim adresem sam sobie jest winien; a propos sportowego wymiaru, to tylko ktos zupelnie naiwny moze oczekiwac, ze z przecietnymi zawodnikami dorownamy czolowym druzynom Europy; jezeli Polacy zacza masowo grac w Barcelonie czy MU, wowczas selekcjoner nie bedzie musial siegac po Polanskiego czy Obraniaka; na razie nasi ligowi rzemieslnicy puchna po 30 minutach gry z klasowym rywalem;

          nie wiem, kto napisal ten zacytowany komentarz , ale wyglada na podobnego frustrata do czubka Tomaszewskiego.

          http://images40.fotosik.pl/1197/2ab722ec255fe8c3m.jpg
          • leny20-4-7 Re: Robi pytanie sportowe 14.11.11, 11:01
            uffff ten straszliwy przycinek na szczescie okazal łaskę i nie ocenzurowalsmile szacun, za inteligentna prowokacjesmile

            a teraz powazniej, dzieki za wypowiedz.

            ps. jak piszesz frustrat to mam wrazenie ze pejoratywnie. dlatego tez pytanie czy tytulujesz tak kazdego zawiedzionego, ktory glosno informuje o tym co widzi? specjalnie dla Ciebie postawilem watek, w ktorym opisuje sytuacje jaką obserwuję, jaka jest, a w domysle majac obietnice, ktore rozbudzic mogly nadzieje na zmiany. nazwiesz mnie frustratem?
    • vice_versa Ostatnie zdjęcie Lecha Kaczyńskiego. 15.11.11, 01:35
      Zupełny odjazd czyli jak za jednym nomen omen- zamachem - upokorzyć JarKacza i zgasić pamięć o Lechu? Jarosław Kaczyński nie może dostać ostatniego zdjęcia brata... Może być jeszcze coś bardziej upokarzającego niż składanie wniosków dowodowych o prawo do uzyskania zdjęcia brata?

      wpolityce.pl/wydarzenia/18081-rmf-prokuratura-dysponuje-ostatnim-zdjeciem-prezydenta-lecha-kaczynskiego-zrobionym-tuz-przed-katastrofa
        • godziogodzio Re: Koniec z Mrożkiem, czas na Kafkę 27.11.11, 15:03
          Poniżej link do nowej prezentacji prof. Bieniendy i prof. Nowaczyka przed zespołem Macierewicza. Z prezentacji wynika, że samolot leciał ponad drzewami, w związku z czym nie było kolizji ucinającej skrzydło, że do zniszczenia samolotu doszło 26 m nad ziemią, 70 m za "pancerną brzozą".

          Ponadto, żeby zadowolić niedowiarków przeprowadzono również symulację ścinania hipotetycznej brzozy grubszej niż w rzeczywistości, maksymalnie mokrej i pod maksymalnym kątem wznoszenia jaki był możliwy w sytuacji wyimaginowanej przez Anodinę. O zgrozo za każdym razem skrzydło odcina brzozę a nie na odwrót. Ponadto policzono w jakiej odległości taka wyimaginowana odcięta końcówka skrzydła by upadła gdyby to jednak była tytanowa brzoza. Okazuje się, że byłoby to 12 m a nie jak przekonuje Anodina, a za nią Miller, 111 m.

          www.youtube.com/watch?v=LnH4I97Qojc&feature=player_embedded
          www.youtube.com/watch?v=lci9oF6evps
          www.youtube.com/watch?v=e_1j7otqoqY
          www.youtube.com/watch?v=GzeISgld_TE
          www.youtube.com/watch?v=6nTujVu-JoY
          www.youtube.com/watch?v=VJJuuNRluHo
          www.youtube.com/watch?v=lZZa4fKx8zY
          • przycinek.usa Re: Koniec z Mrożkiem, czas na Kafkę 28.11.11, 07:35
            To jest nie do ogladania. przebrnalem przez 1-sza czesc i mam dosc. wole ten czas spedzic na ogladaniu TV i notowan.

            Uwazam, ze lepszym dokumentem jest to:
            home.comcast.net/~fotoszop/ks/Smolensk%20Crash%20Status%20Report.pdf
            ndb2010.files.wordpress.com/2011/11/smolensk-crash-status-report-25-11-11.pdf

            to jest to samo, tylko dwa osobne linki. Warto poslac znajomym w USA.

    • klip-klap czlowiek BOR 28.11.11, 19:01
      Ktos, kto twierdzi, ze pracuje w BOR udzielil wywiadu dla ND. Lektura jest, hmm szokujaca. Ale trzeba oddzielic sprawy operacyjne od opinii politycznych i plotek. Np. Gras wytknal, ze nie zgadza sie fragment o willi Schetyny (choc to akurat nic nie wnosi do glownych watkow). Sprawy operacyjne weryfikuja zolnierze na nfow.

      www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111125&typ=po&id=po27.txt
      www.nfow.pl/viewtopic.php?t=37508
      • leny20-4-7 Dr Joseph Paul Goebbels byłby dumny!!! 13.12.11, 21:31
        jeden z moich znajomych jest wlasnie na konferencji, zlocie banksterówsmile i pisze do mnie tej tresci list:

        "Miałem dzisiaj okazję pogadać sobie z obywatelem Angoli (biały, korzenie portugalskie), który przyjechał do... z żona na seminarium, w którym uczestniczę. I cóż ja od niego słyszę, kiedy facet zaczyna szukać w pamięci informacji na temat Polski - otóż kojarzy "straszliwy wypadek lotniczy, w którym zginął Prezydent i Prezes banku centralnego - straszna historia". Zaimponowało mi, więc pozwalam mu mówić dalej a koleś sypie takie rzeczy: "Na Euronews widziałem póxniej materiał, z którego wynikało, że to właśnie Prezydent kazał pilotowi lądować mimo mgły i mimo zastrzeżeń wieży"

        (...) trzeba było widzieć jego minę kiedy dowiedział się, że Rosjanie wciąż nie oddali wraku: "Jak to?!". A potem dodał: "No może za 20 lat dowiecie się co się wydarzyło naprawdę...."

        coz wiecej dodac? chyba tyle, ze ten mój znajomy jest stosunkowo "antyspiskowy" i raczej malo-zainteresowny sama Katastrofa. a rozmawial, z synem jednej z najwazniejszych postaci Angoli. wyksztalconym i ambitnym mlodym czlowiekiem.


        ps. Angola to bardzo dobra lokalizacja do ewentualnej emigracji!!! tak na marginesie zaznaczam bo od lat sledze tamte tereny.




    • przycinek.usa kapitalny artykul dla sceptykow - urwane skrzydlo 17.12.11, 20:27
      lubczasopismo.salon24.pl/nieuczesane/post/374098,fizyka-smolenska-eksperymentalna
      W tej notce autor pokazuje zdjecia dowodzace, ze urwane skrzydlo spadlo na ziemie pionowo z gory. To oczywiste. Uszkodzenia galezi pokazuja wyraznie, ze skrzydlo nie mialo skladowej predkosci poziomej w momencie uderzenia w ziemie.

      Ale przeciez podobno samolot urwal skrzydlo na brzozie na wysokosci 5 metrow - zatem skladowa pozioma musiala byc, nie? -)

      Jesli skrzydlo spadlo sto kilkanascie metrow dalej od brzozy a urwalo sie na wysokosci 5 metrow - to musialo leciec lotem koszacym - )
      No, ale dowody wskazuja, ze nie bylo zadnego lotu koszacego.
      Czyli skrzydlo nie urwalo sie na brzozie, zatem urwalo sie pozniej.
      A poniewaz samolot lecial w gore, zatem to co go rozwalilo odbylo sie powyzej poziomu brzozy. A jesli samolot dolecial wyzej - to znaczy, ze nie bylo beczki.
      Czyli Macierewicz ma racje. I oczywiscie teoria brzozy znowu pada.

      Z ktorejkolwiek strony na to nie popatrzec, to zawsze teoria brzozy pada.

      Zeby sie nie okazalo, ze tupolev spadl w wyniku niezwyklego zbiegu okolicznosci - zlej pogodny, uderzenia w brzoze, wybuchu bomby i uderzenia rakieta. -)

    • przycinek.usa wazne informacje - prokuratura dostala prezentacje 17.12.11, 21:01
      (...) "Dwa wstrząsy, najpierw góra-dół, a potem wahnięcie skrzydeł zostały odnotowane zarówno w polskiej jak i rosyjskiej skrzynce parametrów lotu. Więc one były bezspornie. Na tyle, na ile znam dokumentację sprawy smoleńskiej to cechuje się ona tym, że w niewielkim stopniu faktografia jest fałszowana, ale w gigantycznym stopniu fałszowana jest interpretacja."

      (....)

      "Czy prokuratura wojskowa otrzymała efekty badań prof. Biniendy? Pytamy, bo prokurator Rzepa twierdzi, że czterokrotnie zwracał się do zespołu o materiały. Pan z kolei twierdzi, że pod koniec września przesłał pierwszą część, a na początku grudnia kolejną.

      Na wszelki wypadek, w związku z tą - także medialną - nazwijmy to niejasnością mogę przedstawić, jeśli to będzie oczywiście konieczne tzw. recepis. Potwierdza on, że kilkanaście dni temu dwie prezentacje ekspertów zespołu parlamentarnego zostały nagrane na dyski i przekazane do premiera, prokuratora generalnego, a także do prokuratora Pakulskiego (w tym ta z września została nagrana i wysłana powtórnie, bo za pierwszym razem uczyniliśmy to we wrześniu).

      W wypowiedzi płk. Rzepy mamy do czynienia z tzw. grą słowną. Jeśli przyjrzycie się Panowie bliżej tej wypowiedzi, to dostrzeżecie, że pozornie prokurator odpowiada na pytanie o materiały prof. Biniendy, ale dokładnie mówi "czterokrotnie zwracaliśmy się do zespołu o materiały". O czym innym mówi płk. Rzepa, a o co innego jest pytany.

      Poza tym materiały zostały przekazane nie "do wiadomości" prokuratury, ale zostały złożone w formie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. I do dziś nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Prokuratura lekceważy nie tylko te osoby, czy grupy, które w formę zawiadomienia do prokuratury ubierają swoje emocje. Tak się dzieje i jest to zrozumiałe. I trzeba cieszyć się z tego, że jest społeczna reakcja na to co się dzieje. Ale jest grupa osób, między innymi Zespół, którego pracami kieruję, która dysponuje możliwościami zebrana materiału dowodowego. Niestety również te działania są ignorowane."

      rebelya.pl/post/487/macierewicz-polskie-wadze-ukryy-jednoznaczne-do

      Kolejny wazny fragment:
      "Chciałbym zwrócić uwagę, że w słowach i zachowaniu Krasnokutskiego, ale także Plusnina widać bardzo wyraźnie, że mamy tam do czynienia z dwoma albo trzema ośrodkami decyzyjnymi. Na obszarze lotniska znajdują się różne formacje, a niektóre z nich nie są podporządkowane ani Krasnokuckiemu ani Plusninowi. W pewnym momencie, któryś z nich, zaczynając oczywiście od przekleństwa, mówi "ale co oni robią na tym pasie, weźcie ich z tego pasa"."

      Przypomnijmy, że jest bardzo wcześnie rano, sobota. Kontrolerzy opowiadali w zeznaniach, że było dość pusto, że byli zaspani, że wokół było spokojniej niż w zwykły roboczy dzień o tej porze, pustki itd.

      Tak, a tu nagle jakieś uzbrojone formacje biegają po pasie tego lotniska. W wymiarze służb mundurowych działo się tam tego dnia coś niezwykłego, a czego mechanizmu do dziś nie znamy.

      Możemy powiedzieć, że w momencie katastrofy na terenie lotniska, na pasie były jednostki, które według prawa, procedur nie powinny się tam znajdować, być może niektóre z nich w ogóle nie były związane z rejonem smoleńskim?

      Z całą pewnością tak możemy powiedzieć. I w ogóle nie były związane z funkcjami lotniczymi, jakie ten obszar spełniał.

      Z tego co Pan mówi wynika, że tam się spodziewano jakiegoś wydarzenia.

      Tak. Jest dalece uprawdopodobnione, że tak właśnie było. Tam spodziewano się jakiegoś wydarzenia.

      A jakie jest źródło informacji, że pierwszą jednostką na miejscu katastrofy był specnaz?

      To bardzo ważna informacja, niezwykle intrygująca. Wiemy to z zeznań świadków, którzy 10 kwietnia byli na miejscu katastrofy. Wydaje mi się, że pierwszym źródłem tej informacji byli miejscowi chłopcy, którzy byli w pobliżu lotniska i którzy zostali przepędzeni stamtąd przez żołnierzy specnazu. Jest taka ich wypowiedź zanotowana bodajże przez angielskiego dziennikarza. Słowa kilkunastoletnich chłopców można próbować podważać. Jest jednak i druga relacja świadcząca o tym, że jako pierwsi na miejscu byli żołnierze specnazu i jest już bardzo wiarygodna. Pochodzi od funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu."


      (...)

      Kilka dni przed naszą rozmową w Indiach znaleziono martwego Dariusza Szpinetę, eksperta lotniczego, który wypowiadał się na temat Smoleńska. Jak określił to jeden z blogerów "seryjny samobójca znów w akcji", przypominając śmierci chorążego Zielonki i szefa tajnej kancelarii w gabinecie premiera, Grzegorza Michniewicza. Czy Pana zdaniem te zgony można łączyć ze sprawą smoleńską?

      Nie ukrywam, że chciałbym wypowiadać się bardzo ostrożnie na temat prawomocności łączenia śmierci chorążego Zielonki, śmierci pana Michniewicza i śmierci byłego wiceministra infrastruktury pana Wróbla ze sprawą Smoleńska. Chociaż podejrzliwie patrzę na te zgony, to nie wydaje mi się, aby śmierć chorążego Zielonki i pana Michniewicza miały bezpośredni związek ze Smoleńskiem.

      Inaczej natomiast wygląda ostania kwestia, czyli śmierć pana Szpinety. Ten człowiek naprawdę był zaangażowany w sprawę Smoleńska i co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Śledztwo powinno być prowadzone bardzo uważnie, ale niestety nie jest. W moim odczuciu jest to pierwsza ze spraw, które skłaniają do postawienia znaku zapytania odnośnie związku tej śmierci z tragedią smoleńską. Oczywiście poza śmiercią 96 ludzi na pokładzie.
    • przycinek.usa 2 artykuly o skrzydle slotach i brzozie 02.01.12, 02:31
      Na S24 pojawily sie dwa interesujace teksty - ktore bardzo prawidlowo rozwijaja kwestie oderwanego skrzydla i w interesujacy sposob wykazuja bzdurnosc tez komisji Millera.
      Osobiscie na miejscu 'ekspertow" millera zaczalbym sie powaznie obawiac o konsekewncje karne podpisania sie pod tym gniotem zwanym raportem millera.

      W pierwszym artykule Dabrowski mowi o slotach, urwanych - a wlasciwie odcietych dalej od miejsca, gdzie skrzydlo rzekomo "uderzylo" w brzoze:
      lubczasopismo.salon24.pl/nieuczesane/post/377564,slot-2
      Drugi artykul dotyczy dystansu na jaki przelecialo oderwane skrzydlo:
      fotoszop.salon24.pl/377420,symulacje-czyli-skrzydla-fruwajace-po-salonie
      Szkoda, ze nie ma na ten temat szerszej dyskusji - przypuszczam jednak, ze ona sie pojawi.
      To jest zawsze kwestia czasu. Minie troche lat i zacznie sie dyskusja spoleczna i wtedy bedzie szansa, by autorzy raportu millera staneli przed sadem. Jaruzelskiego tez nikt nie mogl postawic przed sadem przez 30 lat. I co? Nie udalo sie? Udalo sie. Jest proces.
      Malo tego - wyszla cala prawda na jaw - wszystko wiemy - bo najwazniejsza jest prawda.
      Jestem pewny, ze wszyscy ci magistrowie i doktorzy z wojska stana przed sadem w odpowiednim czasie. Minie moze 10 lat, a moze 20, ale to sie stanie na pewno. Tak samo jak z Jaruzelskim. To samo stanie sie z Parulskim i spolka z prokuratury. Kto wie, moze czolowi politycy platformy tez beda w jakis spoosb powiazani?

      Dla przypomnienia lista osob z komisji millera:

      Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, powołana decyzją Ministra Obrony Narodowej na podstawie art. 140 ust. 1 ustawy z dnia 3 lipca 2002 r. Prawo lotnicze, w składzie:

      Przewodniczący 1. mgr inż. Jerzy Miller
      Zastępca 2. płk pil. mgr inż. Mirosław Grochowski
      Sekretarz 3. mgr Agata Kaczyńska
      Członkowie:
      4. ppłk pil. mgr inż. Robert Benedict
      5. ppłk lek. med. Bogusław Biernat
      6. mjr mgr inż. Dariusz Dawidziak
      7. mjr mgr inż. Leszek Filipczyk
      8. mgr inż. Bogdan Fydrych
      9. mgr Wiesław Jedynak
      10. prof. dr hab. inż. Ryszard Krystek
      11. mjr mgr inż. Artur Kułaszka
      12. dr Agnieszka Kunert-Diallo
      13. dr inż. Maciej Lasek
      14. mgr inż. Krzysztof Lenartowicz
      15. mgr inż. Piotr Lipiec
      16. mgr inż. Edward Łojek
      17. kmdr rez. pil. mgr inż. Dariusz Majewski
      18. ppłk mgr inż. Dariusz Majewski
      19. mgr inż. Władysław Metelski
      20. ppłk dr inż. Sławomir Michalak
      21. ppłk rez. mgr inż. Mirosław Milanowski
      22. ppłk mgr inż. Cezary Musiał
      23. ppłk mgr inż. Janusz Niczyj
      24. ppłk rez. mgr inż. Maciej Ostrowski
      25. płk rez. mgr inż. Jacek Przybysz
      26. mjr rez. mgr inż. Jerzy Skrzypek
      27. mgr inż. Kazimierz Szostak
      28. mgr inż. Waldemar Targalski
      29. płk dr n. med. Olaf Truszczyński
      30. płk mgr inż. Mirosław Wierzbicki
      31. płk pil. rez. mgr inż. Andrzej Winiewski
      32. mgr inż. Wiesław Wypych
      33. dr inż. Stanisław Żurkowski
      34. dr hab. Marek Żylicz
      • leny20-4-7 publicystyczne podsumowanie 07.01.12, 14:08
        (...) Rządowy tupolew z dwoma prezydentami RP − aktualnym i byłym prezydentem na wychodźstwie − bohaterską Anną Walentynowicz i kilkudziesięcioma innymi wybitnymi obywatelami spadł pono wypadkiem, bo we mgle podczas próby lądowania zahaczył skrzydłem o drzewo. Zahaczył, bo rosyjski kontroler upewniał pilotów, że są „na kursie i na ścieżce", ale nauczyliśmy się już nie wypominać tego Rosjanom, w końcu wiadomo, jacy są drażliwi, i jak bardzo naszym zachodnim sojusznikom zależy na tym, żeby polskie fobie nie komplikowały im stosunków z tak ważnym graczem światowej polityki.

        Kilka miesięcy po Tragedii Smoleńskiej inny tupolew, pod względem konstrukcji kadłuba identyczny jak ten nasz, podczas przymusowego lądowania zahaczył o lasek i skosił kilkadziesiąt drzewek, żłobiąc w nim sporą przecinkę − a skrzydła mu nie odpadły. Można zobaczyć zdjęcia z tego zdarzenia w Internecie.

        Można też znaleźć w sieci zdjęcia wraków różnych porównywalnych z tupolewem samolotów, które ulegały rozmaitym katastrofom. Spadały z wielkiej wysokości, zahaczały o maszty i domy, rozbijały się o zbocza gór. Przeważnie są one poharatane, ale w całości. A tupolew, który − załóżmy − stracił skrzydło wskutek zahaczenia o brzózkę, został dosłownie rozpylony, jakby ktoś jego szczątkami psiknął na lasek z jakiegoś gargantuicznego dezodorantu. Te zdjęcia także można zobaczyć.

        Może to wszystko ma swoje niezapalne wyjaśnienie. Może z jakiegoś powodu rzeczywiście skrzydło się urwało, może w tym akurat momencie uderzenie ciągu przestawianych przez pilota na maksymalną moc silników naprawdę mogło spowodować przewrócenie okaleczonego samolotu do góry nogami i anihilację kokpitu. A może, nawet jeśli oficjalna wersja jest tak monstrualnym kłamstwem, na jakie zakrawa, da się jednak znaleźć wyjaśnienie nie tak straszne, jak zbrodnia. Może Rosjanie coś sknocili podczas gwarancyjnego przeglądu tuż przed katastrofą, może wskutek tego coś pękło w chwili, gdy pilot chcąc ratować maszynę dał pełną moc...

        Nie wiem, nie jestem fachowcem. Wiem, że takie rzeczy się bada. Kiedy kapitan Wrona wylądował na Okęciu bez podwozia − w końcu głupstwo w porównaniu z katastrofą w Smoleńsku − lotnisko było przez półtora dnia zablokowane, niczego było wolno tknąć, zanim wszystkie okoliczności wypadku nie zostaną zbadane, a ślady zabezpieczone. Taki jest światowy standard postępowania.

        Gdyby polski rządowy tupolew rozbił się gdziekolwiek na obszarach cywilizowanych, każdy okruch zostałby najpierw starannie obfotografowany, sporządzono by szczegółową mapę, potem nakarmiono by tymi danymi wielkie komputery, które by odtworzyły proces rozpadania się maszyny co do ułamka sekundy i co do milimetra.

        Ale jak wiemy, niszczenie śladów zaczęło się już w pierwszej godzinie po tragedii. Nie przekopywano ziemi na metr w głąb, jak kłamała z sejmowej trybuny pani Kopacz (jeszcze wiele dni potem szczątki walały się po lesie i może walają się tam nadal) ale starannie wszystko wymieszano, zaorano, i metodycznie zniszczono resztki wraku. Wszystko przy pełnym współudziale polskich władz, które gorliwie wyrzekały się chęci jakiegokolwiek partycypowania w śledztwie, badaniu śladów i zapisów czy sekcjach zwłok, jakiejkolwiek ciekawości co do zdarzenia. Tak gorliwie, że posunęły się nawet do kuriozalnego ogłoszenia post factum maszyny wojskowego specpułku w locie specjalnym rejsowym samolotem cywilnym.

        Historia się nie powtarza, i proszę nie iść za daleko tropem dziejowych analogii. Generał Sikorski czy inni emigracyjni przywódcy nie spiskowali bezpośrednio przed zbrodnią ze Stalinem, żeby wyeliminować część kadry oficerskiej polskiego wojska, ani nic podobnego − nie byli więc żywotnie współzainteresowani, żeby zagadce zniknięcia kilkunastu tysięcy rodaków ukręcić jak najszybciej łeb. Nie mówiąc o tym, że bez wątpienia byli polskimi patriotami, oddanymi swej Ojczyźnie i jej interesy traktującymi jako nadrzędne, a nie drobnymi cwaniaczkami, którym udało się zrobić wielki skok na kasę państwa i rządowe stołki.
        Profesorowie, którzy dokonali obliczeń przedstawionych przez Macierewicza są uznanymi fachowcami, ale oczywiście mogli się mylić. Tylko nikt nie przedstawia żadnych innych obliczeń, nikt z nimi nie polemizuje na argumenty i fachową wiedzę. Jedynym powodem, dla którego mamy im nie wierzyć, jest chóralny rechot jaśnie oświeconych i fakt, że wyliczenia te przedstawił Macierewicz. Jedynym powodem, dla którego mamy nie myśleć o tragicznej zagadce, jest fakt, że „z oficjalnych materiałów śledztwa nie wynika". Nie wiem, czy widzieli Państwo ten żenujący spektakl, jakim był wywiad Moniki Olejnik z prokuratorem Seremetem: Panie prokuratorze, a Macierewicz mówi, że tupolew się rozpadł? Z oficjalnych materiałów śledztwa to nie wynika, odpowiada prokurator. A Macierewicz mówi też... Z oficjalnych materiałów śledztwa to nie wynika... A co może, kurwa mać, wynikać z oficjalnych materiałów śledztwa, jak w nich gówno w ogóle jest?! Zero najważniejszych dowodów, zero danych, nic − co w tej samej rozmowie, kilka minut później, pan prokurator generalny sam przyznał oględnymi słowy, że „czekamy na udostępnienie przez stronę rosyjską..." Jak by niby mogło cokolwiek wynikać, skoro „oficjalne materiały" i całe „śledztwo" było tylko udowadnianiem z góry założonej tezy winy pilota, niszczeniem i ukrywaniem wszystkiego, co do niej nie pasowało, oraz fabrykowaniem różnych świństw mających sugerować „naciski"?!

        Proszę wybaczyć, że się unoszę. Jak się nie unosić? Przecież wszystkie te „śledztwa", o którym nam może opowiadać pan Seremet, to jak w tej anegdocie Suworowa: skąd pan bierze pieniądze? Z kasetki. A skąd się biorą pieniądze w kasetce? Żona wkłada. A żona skąd ma pieniądze? Ja jej daję. A pan skąd bierze pieniądze? Wyjmuję z kasetki. Kasetka nazywa się MAK, względnie generał Anodina. A wszystko, co z tej kasetki wychodzi, jest równie wiarygodne, jak tamto wyjaśnienie Stalina: „rozbiegli się. Może uciekli do Mandżurii"...

        Nie, to przecież niemożliwe, żeby Putin i jego czekiści mogli robić takie rzeczy. No, otruć Litwinienkę, wysadzić parę domów w Moskwie, żeby był pretekst do zaorania Czeczenii, to jeszcze, ale nie TO. Nie można w to uwierzyć. Trzeba myśleć rozsądnie. Jasne, wszyscy chcemy myśleć rozsądnie, wszyscy chcemy wierzyć, że to niemożliwe. No, prawie wszyscy − poza smoleńskimi wdowami i poza tymi, których rozmiar tego kłamstwa tak poraził i przeszył, że, jak Ewę Stankiewicz czy Joasię Lichocką zamienił w mickiewiczowskie upiory, próbujące kąsać rodaków i zarażać ich tym, co wszak najnormalniejsze, najoczywistsze, najbardziej ludzkie, ale właśnie dlatego − nie do przyjęcia, bo burzy cały porządek świata. A przecież trzeba żyć normalnie.

        Żeby nie zburzyć tego porządku, żeby żyć normalnie, staliśmy się − Polacy − świniami, gremialnie lejącymi od miesięcy na groby naszych wielkich rodaków, porozrywanych w rozbitym samolocie, i na zagadkę ich śmierci. Przecież oni już nie żyją − więc czego jeszcze chcą? Pochowaliśmy ich, pokazując, że państwo polskie jest dość sprawne, by rozdystrybuować po cmentarzach i kryptach 96 trumien, wykonaliśmy egzaltowane gesty żałoby, i już, wystarczy, i won z naszej pamięci! − wojny przecież ruskim nie wypowiemy...

        Próbujemy żyć normalnie. Być realistami. Prowadzić politykę. Nie wierzyć w złe, a tym bardziej w najgorsze, zracjonalizować jakoś kłamstwa, niszczenie dowodów, zacieranie śladów i kolaborację w tym haniebnym dziele demokratycznie wybranego polskiego rządu. Przynajmniej do momentu, kiedy któraś ze światowych potęg nie uzna, że zauważenie tego, co się stało, jest w jej interesie. Że teraz się akurat Zachodowi opłaci odpalić Polskę jak podłożony pod ruskie siedzenie kapiszon, bez oczywiście cienia troski o to, jak się to skończy dla tego kapiszona − wtedy nagle trafią na stół zdjęcia satelitarne, ekspertyzy i stwierdzenia tego, co oczywiste.

        frag
        • sevenseas Cos z FT. 07.01.12, 15:59

          www.ft.com/cms/s/2/b4b5a2aa-26cb-11e1-9ed3-00144feabdc0.html#axzz1idAIB19K

          Zostawiam to bez komentarza. Jesli ktos jest zainteresowany tematem, polecam poczytac Jurgena Rotha.
          • leny20-4-7 Re: Cos z FT. 07.01.12, 16:45
            dobrze, ze podlinkowales ten text z ft. wielu ludziom na swiecie, wliczajac mase Polakow, wydaje sie, ze Rosja to Moskwa ewentualnie Pitra, a rzadzi nia Car Putin zamiennie z malym Miskiem. waluta to rubel, ropa badz gaz...a to tyle ma wspolnego z prawda co Prawda albo Gazeta z rzeczywistoscia. jednak taka ignorancja stawia mur w dyskusji gdyz kazda watpliwosc np. w kontekscie Katastrofy Smolenskiej 2010 konczy sie zarzutem "przeciez Putin ich nie zabil", etc. malo kto wie ile osrodkow wladzy, jakie tarcia i o jakie wplywy sa toczone na obszarze tylu mln km, przez tyle glow wychowywanych przez tyle lat knutem*. traktowanie Rosji, jej przywodcow czy w jakis mierze nawet mieszkancow nasza zachodnio-europejska miara bywa zwodnicze.

            w kazdym razie przeslanie jest takie, ze jak nasi "sojusznicy z zachodu" uznaja ze dla nich to sie "oplaci" to bedziemy wiedziec wiecej. przyklad komisji kongresu, opisany w podlinkowanej publicystyce powyzej, jest znamienny.

            * pl.wikipedia.org/wiki/Knut_(bat) to dla tych, ktorzy znowu cos opacznie odczytaja.
      • viper39 Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 12.01.12, 14:17
        przycinek.usa napisał:

        > Istnieja dodatkowe i NIEODCZYTANE informacje w TAWS i FMS. I Macierewicz o tym
        > mowi tutaj:
        >
        > rel="nofollow">zascianek.salon24.pl/380513,wystarczy-tych-klamstw-i-dezinformacji
        > Istnieja i mozna je odzyskac!

        no dobra, wielu z nas ma juz opinie wyrobiona, niezalezni experci twierdza ze to nie byl wypadek ani wina pilotow, wiadomo ze raport millera to stek bzdur i moglby on zrobic wrazenie tylko na 1-wszo klasistach szkol podstawowych ....
        i co dalej? i co z tego? czy cos dalej sie wydarzy? rozpocznie sie nowe sledztwo? a moze ktos za te przekrety zostanie ukarany?????
        no jakos nie wierze.... rzadzi w Polsce banda zlodzieji i bandytow, robi z ludzi balwanow ale jak widac ludziom to ODPOWIADA!!.... bo inaczej bylo by ... no wlasnie inaczej...
        • przycinek.usa Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 12.01.12, 16:21
          No czy ja wiem? W jednej dziedzinie zycia - pytanie co dalej jest istotne - w biznesie.
          Ale sprawa katastrofy to nie jest biznes - a raczej kwestia poznawcza i moze nawet honorowa.
          Ja nie przewiduje zadnych konsekwencji - chce znac prawde. Chce wiedziec kto to zrobil - bo dalej nie wiadomo. Chce wiedziec konkretnie, czy zrobil to Parulski z kolegami, czy Miller z Arabskim byli prowadzacymi, czy Rosjanie dostarczyli C4 i jak to sie konkretnie odbylo.
          Chce wiedziec, czy to byla rakieta z Miga - a moze wszystko razem do kupy. A co dalej to mnie nie obchodzi.
          • viper39 Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 12.01.12, 16:40
            przycinek.usa napisał:

            > No czy ja wiem? W jednej dziedzinie zycia - pytanie co dalej jest istotne - w b
            > iznesie.
            > Ale sprawa katastrofy to nie jest biznes - a raczej kwestia poznawcza i moze na
            > wet honorowa.
            > Ja nie przewiduje zadnych konsekwencji - chce znac prawde. Chce wiedziec kto to
            > zrobil - bo dalej nie wiadomo. Chce wiedziec konkretnie, czy zrobil to Parulsk
            > i z kolegami, czy Miller z Arabskim byli prowadzacymi, czy Rosjanie dostarczyli
            > C4 i jak to sie konkretnie odbylo.
            > Chce wiedziec, czy to byla rakieta z Miga - a moze wszystko razem do kupy. A co
            > dalej to mnie nie obchodzi.

            hmm... nie wiem jak Ty ale dla mnie to sprawa oczywista kto za tym stoi, a to czy jakis mniejszy gosc ktoremu kazano pociagnac za przyslowiowy "spust" dokonal ostatecznego aktu to juz nie ma znaczenia
            jesli oni maja nie poniesc zadnych konsekwencji to po co wogole zajmowac sie jakas sprawa?
            po co wogle dochodzic czegokolwiek?
            wyraznie trzeba bedzie czekac na nastepnych ktorym spadnie samolot czy inne niespodziewane samobuje beda sie dziac....(jak sie ktos wychyli)

            pytanie czy opozycja w Polsce jest tak slaba? czy tez byla komuna (stare uklady ktore dopuscily do wladzy po-paprancow i innych tam...) nadal bardzo mocna?
            czy wogole wybory w Polsce sa wyborami czy z gory ustalony jest wynik?

            no i ostatnie pytanie... czy juz czas "obstalowac kosy na sztorc"?
            (i czy ktokolwiek tam jeszcze sie zostal kto by wogole chcial walczyc... czy juz Polska jest stracona...)
            • przycinek.usa Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 13.01.12, 06:44
              > hmm... nie wiem jak Ty ale dla mnie to sprawa oczywista kto za tym stoi, a to c
              > zy jakis mniejszy gosc ktoremu kazano pociagnac za przyslowiowy "spust" dokonal
              > ostatecznego aktu to juz nie ma znaczenia


              Dla mnie to nie jest takie oczywiste.
              Wcale nie jestem pewien, czy to byla akcja Ruskich, czy tez zainicjowal to Tusk.
              Tusk musial o tym wiedziec. Polska strona musiala o tym wiedziec, bo zdjeli ochrone.
              Ja nie wierze w to, zeby premier panstwa nie wiedzial o takiej akcji. Musial wiedziec. Pytanie tylko - kto kim manipulowal i jak wygladaly decyzje. Czy to bylo tak, ze Putin zaproponowal Tuskowi i Tusk sie momentalnie zgodzil a Putin zaraz go nagral. Czy tez moze to bylo tak, ze Tusk zaproponowal a Putin wykorzystal okazje? I kto ostatecznie samolot rozwalil - bomba zamontowana w specpulku, czy bomba zamontowana w Rosji? Jest jeszcze teoria rakiety paliwowej za ktora swiadczy wykres przyspieszenia pionowego. Ciekawe...
              • viper39 Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 13.01.12, 14:04
                przycinek.usa napisał:

                > > hmm... nie wiem jak Ty ale dla mnie to sprawa oczywista kto za tym stoi,
                > a to c
                > > zy jakis mniejszy gosc ktoremu kazano pociagnac za przyslowiowy "spust" d
                > okonal
                > > ostatecznego aktu to juz nie ma znaczenia
                >
                >
                > Dla mnie to nie jest takie oczywiste.
                > Wcale nie jestem pewien, czy to byla akcja Ruskich, czy tez zainicjowal to Tusk
                > .

                moze niezbyt jasno sie wyrazilem...
                dla mnie oczywiste jest to ze to byla kolaboracja miedzy ruskimi i polakami... kto osobiscie kolaborowal to nie istotne, napewno byli to ludzie z rzadu tuska, byc moze i tusk miedzy nimi
                to bylo przygotowywane przez kilka miesiecy
                wyglada na to ze bylo to przygotowane dobrze, i operacja sie udala... malo tego nikt do tej pory nie puscil pary z geby
                ot widac ze w po-mafia jest niezla

                > Tusk musial o tym wiedziec. Polska strona musiala o tym wiedziec, bo zdjeli och
                > rone.
                > Ja nie wierze w to, zeby premier panstwa nie wiedzial o takiej akcji. Musial wi
                > edziec.

                tu sie zgadzamy...

                > Pytanie tylko - kto kim manipulowal i jak wygladaly decyzje. Czy to byl
                > o tak, ze Putin zaproponowal Tuskowi i Tusk sie momentalnie zgodzil a Putin zar
                > az go nagral. Czy tez moze to bylo tak, ze Tusk zaproponowal a Putin wykorzysta
                > l okazje?

                czy to ma jakies znaczenie? ja mysle ze oboje wykorzystali okazje, zrobiono to z premedytacja, a wiec to bylo morderstwo...

                > I kto ostatecznie samolot rozwalil - bomba zamontowana w specpulku, c
                > zy bomba zamontowana w Rosji?

                hmm... wiesz to tez bym chcial wiedziec... to jest ten szczegolik ktory byloby fajnie znac...

                > Jest jeszcze teoria rakiety paliwowej za ktora sw
                > iadczy wykres przyspieszenia pionowego. Ciekawe...

                w tej chwili to wszystko jest tak ladnie rozwalone, wrak rozwalony i zardzewialy... lezal sobie pod golym niebem... manipulowano czarnymi skrzynkami... manipulowano mediami...
                no i nadal nie chca informacji od Amerykanow... czyzby to byla wieksza BOMBA niz nam sie wdaje?
        • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 12.01.12, 23:09
          Przepraszam, ale eksperci niezależni są chyba jedynie od praw fizyki - słynny hamerykański profesor niestety dołączył do grona ufologów twierdząc, że odłamana końcówka skrzydła wykonała skręt w miejscu o 45 stopni. Ale na potrzeby oświecania ludu po remizach podczas objazdówek Macierewicza ten poziom analizy wystarczy... Z przykrością muszę stwierdzić, że wystarczy również by robić za prawdę na tym forum.
          • glupi_jasio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 14.01.12, 15:28
            notsofast napisał:

            > Przepraszam, ale eksperci niezależni są chyba jedynie od praw fizyki - słynny h
            > amerykański profesor niestety dołączył do grona ufologów twierdząc, że odłamana
            > końcówka skrzydła wykonała skręt w miejscu o 45 stopni. Ale na potrzeby oświec
            > ania ludu po remizach podczas objazdówek Macierewicza ten poziom analizy
            > wystarczy... Z przykrością muszę stwierdzić, że wystarczy również by robić za
            > prawdę na tym forum.


            Notsofast,

            Powiem tak: nie mam pojęcia, jak oni dostali te 12 metrów, to odległość bardzo trudna do wytłumaczenia. Znacznie istotniejsze jest to, że do tego, żeby dostać 110 metrów z raportu MAK trzeba elastyczności Artymowicza (i nie jest to komplement, skoro facet udowodnił we wrześniu, całkiem na serio, że brzoza jako wielokrotnie wytrzymalsza od skrzydła (wg niego) - musiałaby przetrwać zderzenie... - cóż, przedobrzył ciut w swojej elastyczności wink ). Te 110 metrów to tym ciekawszy wynik, że by tyle przelecieć, skrzydło musiałoby lotem koszącym przenikać przez korony drzew, czego całkiem nie było widać w śladach. No i lecieć jak kamień, a nie jak kawał blachy, z tendencją do ustawiania się poprzecznie do kierunku lotu.

            Przechodząc od tej detalicznej kwestii, do kwestii ogólnej: jeśli chcesz rzetelnie oceniać wyniki Zespołu, to porównaj je z tym, co jest z drugiej strony, Putino- MAKowskiej / Tuskowsko-Millerowskiej-Parulskiej.

            A z tej drugiej strony jest taka sytuacja:

            1. Analiza losu brzozy: "jak walnęło, to urwało".

            2. Kluczowa sprawa: sekcja zwłok: kłamstwo Kopacz o wspólnych sekcjach- ruski zakaz otwierania trumien, utrwalany przez Parulskiego - sekcja Z. Wassermana po półtora roku, pokazująca fałsz ruskich dokumentów sekcyjnych. Czyli - fałsz dowodu.

            3. Zapisy CVR: wszystko wskazuje na to, że podstawowe tezy oficjalnej "wersji naciskowej", zakładające obecność G. Błasika w kokpicie - właśnie rozsypują się w pył po ekspertyzie z IES im. Sehna w Krakowie.

            To nie wszystko, ale nie chcę się rozpisywać nad miarę. Już z tych 3 punktów widać, że o ile Zespół Macierewicza może się gdzieś mylić, to strona, którą reprezentujesz - zwyczajnie łże. A druga różnica jest taka, że ta oficjalna strona reprezentuje Polskę i ma zobowiązania prawne dbania o rzetelność, jakość, bezpieczeństwo, praworządność i interes publiczny, a Zespół opiera się na spontanicznej aktywności obywatelskiej.

            Podsumowując, jeśli wg Ciebie Zespół ma wyniki do remizy (swoją drogą, co masz przeciw remizom?) to MAK, Parulski, J. Miller, E. Klich - mają wyniki dobre dla politruków w kołchozach. Pasuje Ci ten język dialogu?


            • godziogodzio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 14.01.12, 16:38
              > Powiem tak: nie mam pojęcia, jak oni dostali te 12 metrów,

              Tutaj jest to dość obrazowo opisane.
              fotoszop.salon24.pl/377420,symulacje-czyli-skrzydla-fruwajace-po-salonie
              Istotą sił, które powodują błyskawiczne opadnięcie skrzydła w tej hipotetycznej sytuacji (samolot przeleciał nad brzozą, bez żadnego z nią kontaktu, w związku z czym nie mógł stracić końcówki skrzydła w tym miejscu) jest załamanie przepływu laminarnego powietrza wokół skrzydła i wywołanie turbulencji, które zaczynają z ogromną siłą hamować skrzydło co powoduje jego szybki upadek.

              Dyskusja pod wątkiem rozwiewa potencjalne wątpliwości, kto posługuje się aparatem naukowym a kto usiłuje wprowadzić zamieszanie i ruską propagandę.
              • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 14.01.12, 19:15
                W dyskusji pod wątkiem autor wątku unika jak może odpowiedzi na pytanie dlaczego w najbardziej znanym podobnym przypadku(crash test DC7) "załamanie przepływu laminarnego powietrza wokół skrzydła i wywołanie turbulencji" nie sprowadziło końcówki skrzydła do parteru i leci jak na złość dość wysoko(odpada argument o konieczności przenikania koron drzew) i daleko. Jak ktoś chciałby poczytać więcej o tym jak kuriozalną i w sumie nieudolną próba manipulacji są "symulacje" zespołu to polecam: ford.salon24.pl
              • glupi_jasio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 14.01.12, 22:17
                godziogodzio napisał:

                > > Powiem tak: nie mam pojęcia, jak oni dostali te 12 metrów,
                >
                > Tutaj jest to dość obrazowo opisane.
                > fotoszop.salon24.pl/377420,symulacje-czyli-skrzydla-fruwajace-po-salonie
                > Istotą sił, które powodują błyskawiczne opadnięcie skrzydła w tej hipotetycznej
                > sytuacji (samolot przeleciał nad brzozą, bez żadnego z nią kontaktu, w związku
                > z czym nie mógł stracić końcówki skrzydła w tym miejscu) jest załamanie przepł
                > ywu laminarnego powietrza wokół skrzydła i wywołanie turbulencji, które zaczyna
                > ją z ogromną siłą hamować skrzydło co powoduje jego szybki upadek.
                >
                > Dyskusja pod wątkiem rozwiewa potencjalne wątpliwości, kto posługuje się aparat
                > em naukowym a kto usiłuje wprowadzić zamieszanie i ruską propagandę.

                Dzięki za info; zaznaczam tylko, że 12 metrów to niezwykły wynik, za który bym sobie nie dał ręki uciąć, nie widzę zresztą takiej potrzeby, bo istotne (nie)prawdopodobieństwo spadku końcówki skrzydła 110 metrów za brzozą.

                Nota bene, doradzam pewną wstrzemięźliwość z konstruktywnymi scenariuszami zamachu, bo można się łatwo wpuścić, natomiast proponowałbym teraz skupienie się na podejściu od drugiej strony, to znaczy kłamstw i oszustw w śledztwie i znalezieniu ich przyczyn. Ludzie odpowiedzialni za złamanie procedur i niedopełnienia obowiązków od Tuska przez Klicha do Parulskiego dobrze wiedzą dlaczego się tak, a nie inaczej zachowali.



                • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 00:24
                  > Nota bene, doradzam pewną wstrzemięźliwość z konstruktywnymi scenariuszami zamachu.

                  Oczywiście rozumiem, że co bardziej trzeźwo myślący "spiskowcy" chcieliby czym prędzej zapomnieć o i teorii od "10 do 12m", ale obawiam się, że nie będzie tak łatwo. Wygląda bowiem na to, że "zespół" zamierza na tym idiotycznym założeniu oprzeć swoje dalsze analizy. Śmiechu będzie co niemiara. smile

                  > Atakujesz i usiłujesz poniżyć, wręcz zgnoić wyłącznie obywatelski zespół badający katastrofę.
                  Zapomniałeś dodać jeszcze "apolityczny i niezależny". smile Ten zespół niczego nie bada, tylko tworzy fikcję na polityczne zamówienie. A co do oficjalnego śledztwa i raportu, to na pewno nie wszystko było/jest takie jakie bym sobie wyobrażał. Jasna sprawa - przy kwestii tej wagi każdy próbuje ugrać coś w swoją stronę. Jednak nie są to nadużycia/zaniedbania na tyle istotne żeby z ich powodu rozdzierać szaty albo snuć niestworzone historię o zamachu.
                  • glupi_jasio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 00:30
                    notsofast napisał:

                    > > Nota bene, doradzam pewną wstrzemięźliwość z konstruktywnymi scenariuszam
                    > i zamachu.
                    >
                    > Oczywiście rozumiem, że co bardziej trzeźwo myślący "spiskowcy" chcieliby czym
                    > prędzej zapomnieć o i teorii od "10 do 12m", ale obawiam się, że nie będzie tak
                    > łatwo. Wygląda bowiem na to, że "zespół" zamierza na tym idiotycznym założeniu
                    > oprzeć swoje dalsze analizy. Śmiechu będzie co niemiara. smile


                    Facet, nie do Ciebie pisałem, zaczynasz mnie nużyć swoją nachalnością i ogólnym prostactwem. Ostrzegam lojalnie: za dalsze kpiny ze sprawy tej katastrofy i śledztw wywalę Cię bez litości.

            • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 14.01.12, 19:26
              > . - cóż, przedobrzył ciut w swojej elastyczności wink
              Jakieś argumenty? Bo to że końcówka skrzydła mogła zyskać nawet parę metrów wysokości bezpośrednio po oderwaniu tłumaczy paraboliczną trajektorię.

              > kamień, a nie jak kawał blachy, z tendencją do ustawiania się poprzecznie do kierunku lotu.
              Raczej do obracania się wokół środka ciężkości.

              > Przechodząc od tej detalicznej kwestii, do kwestii ogólnej: jeśli chcesz rzetel
              > nie oceniać wyniki Zespołu, to porównaj je z tym, co jest z drugiej strony, Put
              > ino- MAKowskiej / Tuskowsko-Millerowskiej-Parulskie

              Niby dlaczego? Jeśli założymy że komisje mogą kłamać, to czy wynika z tego że mamy wierzyć w konfabulacje okołomaciewiczowskie?

              Zespół Macierewicza może się gdzieś mylić, to strona, którą repre
              > zentujesz - zwyczajnie łże.

              Niestety w mojej opinii wygląda na to, że sprawy mają się odwrotnie(zakładając że reprezentuje kogoś poza samym sobą).
              • glupi_jasio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 14.01.12, 22:07

                Notsofast - jak mi odpowiadasz, to wpierw przeczytaj co Ci napisałem, konieczność tłuczenia tego samego tekstu po kilkakroć niszczy sens dyskusji i irytuje.

                notsofast napisał:

                > > . - cóż, przedobrzył ciut w swojej elastyczności wink

                > Jakieś argumenty?

                Powtarzam, co napisałem: Artymowicz wywiódł uczenie, analizując gięcie belki belką (he he he), że brzoza jest kilkakrotnie mocniejsza, niż skrzydło. Trywialnego wniosku, że oznacza to, że brzoza musiałaby przetrwać zderzenie nie zauważył.

                Taki to pseudo-ekspert od wszystkiego, bardzo, bardzo giętki.



                > Bo to że końcówka skrzydła mogła zyskać nawet parę metrów wysokości bezpośrednio po oderwaniu tłumaczy paraboliczną trajektorię.
                >


                Że co? Jaką paraboliczną? Co Ty za bzdury opowiadasz?




                > > kamień, a nie jak kawał blachy, z tendencją do ustawiania się poprzecznie
                > do kierunku lotu.


                > Raczej do obracania się wokół środka ciężkości.

                Bo? wink

                Jak to wyjaśnisz? Tylko mi nie linkuj, wytłumacz jak Ty to rozumiesz, jeśli rozumiesz.


                > > Przechodząc od tej detalicznej kwestii, do kwestii ogólnej: jeśli chcesz
                > rzetel
                > > nie oceniać wyniki Zespołu, to porównaj je z tym, co jest z drugiej stron
                > y, Put
                > > ino- MAKowskiej / Tuskowsko-Millerowskiej-Parulskie
                >
                > Niby dlaczego? Jeśli założymy że komisje mogą kłamać,

                To nie jest założenie, to jest fakt.

                > to czy wynika z tego że mamy wierzyć w konfabulacje okołomaciewiczowskie?

                W nic wierzyć nie musisz, natomiast jeśli chcesz być brany poważnie, to zmierz różne wersje i raporty porównywalną miarą. Atakujesz i usiłujesz poniżyć, wręcz zgnoić wyłącznie obywatelski zespół badający katastrofę. Wobec otwartych kłamstw ludzi którzy mają do dyspozycji aparat państwa i związane z tym zobowiązania - zachowujesz obojętność. Takie zakłamanie wag czyni z Ciebie żołnierza putinowskiego interesu na tym forum. Tak to wygląda, nieciekawie dość dla Ciebie.



                > Zespół Macierewicza może się gdzieś mylić, to strona, którą repre
                > > zentujesz - zwyczajnie łże.
                >
                > Niestety w mojej opinii wygląda na to, że sprawy mają się odwrotnie(zakładając
                > że reprezentuje kogoś poza samym sobą).

                Masz pecha, bo kłamstwa (nie błędy) strony putinowsko-tuskowej są już dowiedzione i te ustalenia mają już status faktów.

                Ostatnia sprawa: za dużo ważnego się teraz dzieje w tej sprawie, bym miał tracić czas na jałowe przegadywanie; więc możesz liczyć na moją odpowiedź jedynie wtedy, jeśli napiszesz coś sensownego.

                • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 14.01.12, 23:59
                  Trywialnego wniosku, że oznacza to, że brzoza musiałaby przetrwać zderzenie nie zauważył.

                  Oczywiście że zauważył. I to właśnie w swoich najwcześniejszych wpisach.
                  fizyka-smolenska.salon24.pl/342232,6-bajka-o-brzozie-patyczku-i-niezlomnym-skrzydle

                  > Taki to pseudo-ekspert od wszystkiego, bardzo, bardzo giętki.
                  Masz coś jeszcze na poparcie tej tezy czy też zmieniłem wyobrażenie o giętkości A.?
                  • glupi_jasio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 00:34
                    notsofast napisał:

                    > Trywialnego wniosku, że oznacza to, że brzoza musiałaby przetrwać zderzenie nie
                    > zauważył.
                    >


                    > Oczywiście że zauważył. I to właśnie w swoich najwcześniejszych wpisach.
                    > fizyka-smolenska.salon24.pl/342232,6-bajka-o-brzozie-patyczku-i-niezlomnym-skrzydle

                    No właśnie, on udowodnił, że brzoza przetrwała, a ona leży przecięta; tym samym Artymowicz udowodnił chyba że Rosjanie ją ścieli potem, albo że nie rozumie, co pisze. Miał udowodnić, że skrzydło padło, ale przegiął i udowodnił, że brzoza ustała.

                    A Ty udowodniłeś, że niczego, ani w ząb z tej sprawy nie rozumiesz. Więc lepiej waż wpisy i słowa.

                    • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 01:48
                      > No właśnie, on udowodnił, że brzoza przetrwała, a ona leży przecięta;
                      No jak leży, skoro stoi/stała? 0.s.dziennik.pl/pliki/1746000/1746910-brzoza.jpg Nieszczególnie czyste cięcie, nieprawdaż? Przecięcie to nie to samo co złamanie. A skoro złamanie, to niekoniecznie miało miejsce w momencie kontaktu ze skrzydłem. To wszystko bardzo ładnie A. opisał i opatrzył linkiem do hamerykańskiego crash-testu w którym w dość zbliżonych warunkach słup telefoniczny najpierw urywa kawałek skrzydła a potem dopiero się łamie.

                      > A Ty udowodniłeś, że niczego, ani w ząb z tej sprawy nie rozumiesz.
                      Zanim zaczniesz formułować takie osądy najpierw racz przeczytać tektsty, które chcesz krytykować. Inaczej krytyka może wypaść tak jak na załączonym obrazku.


                      • llukiz Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 09:48
                        > No jak leży, skoro stoi

                        Przecież o tym dyskusja już była.

                        forum.gazeta.pl/forum/w,17007,130548140,130662841,Re_NIE_No_jak_mozesz_tak_mowic_.html
                        Zresztą nie możliwe z powodu praw fizyki było złamanie bez przecięcia. Tu masz zdjęcia tej samej brzozy wykonane bez udziwnionego konta, które klarownie pokazują jak ta brzoza wyglądała.
                        smolensk.ws/blog/189.html
                        Co do treści tam zamieszczonych to nie wnikam, bo dla mnie to nie do sprawdzenia.
                        • glupi_jasio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 14:34
                          Oczywiście - całkowity brak ciągłości pnia mówi o tym, że brzoza została przecięta.

                          Przełom z drzazgami jest normalnym scenariuszem przy udarowym ścinaniu drewna.

                          Notsofast odjechał z krainy pancernych brzóz w krainę pancernych drzazg, w której skrzydłu dużego odrzutowca oparła się drzazga grubości kilku cm, która potem uległą ciężarowi korony brzozy. To jest tak zwana pancerna drzazga Artymowicza, który, przypomnijmy, udowodnił z całą powagą stanowiska, że brzoza jest 4,4 razy wytrzymalsza od skrzydła, więc go odcięła. Tylko "zapomniał", że w tym scenariuszu - gięcia belki belką, który uznał za naukowy, ścisły, słuszny - brzoza musiałaby przetrwać zderzenie i stać nieprzecięta. "Ekspert", zwyczajnie, nie ma żadnego głębszego pojęcia o zagadnieniach wytrzymałości i nie wiedział, że w sytuacji zderzenia decydującą rolę gra wytrzymałość drewna na ścinanie, a nie na zgniatanie / rozciąganie. Ot, kopał dołek pod Biniendą, a sam w niego wpadł.


                          • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 17:01
                            > sytuacji zderzenia decydującą rolę gra wytrzymałość drewna na ścinanie, a nie na zgniatanie / rozciąganie.

                            Potrafisz jakoś uzasadnić ten pogląd czy też po prostu powtarzasz po różnych niegraczach, którym uwidziało się mylić skrzydło Tupolewa z siekierą? Dowiedz się może jaka była szerokość pierwszej podłużnicy w skrzydle a sam zobaczysz jak głupie jest to założenie - z równym powodzeniem mógłbyś próbować ściąć drzewo własnym czołem. Co do wiarygodności wyliczeń YKW, to pochwalił je niezależny od sprawyt ekspert od modelowania takiech właśnie zdarzeń fizycznych. Ktoś wyraził jakiś pogląd w sprawie jakości obliczeń Binendy? Ba... Czy ktoś je w ogóle widział? Ostatnio Kano dał się przyłapać na tym, że jeden z wykresów niby pochodzacych z symylacji został najzwyczajniej na świecie... narysowany. Całkiem więc niewykluczone, że zespół używa tego swojego DYNA3D wyłącznie jako programu do animacji smile
                            • llukiz Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 21:15
                              > iał? Ostatnio Kano dał się przyłapać na tym, że jeden z wykresów niby pochodzac
                              > ych z symylacji został najzwyczajniej na świecie...

                              nie znam sprawy, ale od razu mi się przypomina historia z upublicznionymi nagraniami z kokpitu, w których jako dźwięk silników nałożono powtarzającą się sentencję szumu. Czyli ktoś wyizolował głosy, a następnie nałożył na nie powtarzający się szum, by wyglądało to na nagranie z kokpitu. I to wszystko w oficjalnej ścieżce dźwiękowej która jest na youtube. I nikogo to nie dziwi, to jest najlepsze. Cały czas ten sam dźwięk nie zależnie od zwiększenia ciągu.
                              www.youtube.com/watch?vshockfVePVH7Jxk&feature=related
                              I to jest też ładne. Zrobili symulacje jak nic się nie dzieje ściętemu w realu drzewu
                              www.youtube.com/watch?v=8CBC92-3blI
                            • glupi_jasio Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 22:05
                              notsofast napisał:

                              > > sytuacji zderzenia decydującą rolę gra wytrzymałość drewna na ścinanie, a
                              > nie na zgniatanie / rozciąganie.
                              >
                              > Potrafisz jakoś uzasadnić ten pogląd czy też po prostu powtarzasz po różnych ni
                              > egraczach, którym uwidziało się mylić skrzydło Tupolewa z siekierą?

                              Punkt pierwszy: Takie pytania w taki sposób to sobie możesz stawiać koleżkom przy piwie, a nie mnie w dyskusji na istotny temat.

                              Jeśli nie wiesz dlaczego dominującym mechanizmem niszczenia materiału w przypadku takiej kolizji jest ścinanie, to grzecznie mnie poproś o wyjaśnienia. Tylko nie wiem, czy Ty wiesz co to jest ścinanie.




                              Dowiedz się
                              > może jaka była szerokość pierwszej podłużnicy w skrzydle a sam zobaczysz jak g
                              > łupie jest to założenie - z równym powodzeniem mógłbyś próbować ściąć drzewo własnym czołem.

                              Punkt drugi: jeśli będziesz próbował stosować tak idiotyczne analogie, to lepiej weź się za wbijanie gwoździ. Głową, akurat się nada.

                              Punkt trzeci: uświadom sobie wreszcie, że prymitywnych prostaczków w necie są setki tysięcy, ja sam spotkałem takich setki, a PiG jest zupełnie wyjątkowym forum na tym dużym portalu. Wobec powyższego - jak chcesz tu pisać i jesteś uczciwy, ale świeży, to się chłopie wreszcie postaraj, ogarnij się, czy coś, bo jadąc na Artymowiczu przytaczanym bez wglądu i zrozumienia, okraszanym prymitywnymi złośliwościami, zasłużysz sobie tutaj jedynie na śmieszności.

                              > Co do wiarygodności wyliczeń YKW, to pochwalił je niezależny od sprawy t ekspert od modelowania takiech właśnie zdarzeń fizycznych.

                              Jaki ekspert ręczy za rachunek Artymowicza w sprawie brzozy? Chyba jakiś były ekspert, skoro miałby chwalić taki szajs.

                              > Ostatnio Kano dał się przyłapać na tym, że jeden z wykresów niby pochodzac
                              > ych z symylacji został najzwyczajniej na świecie... narysowany.

                              Kłamiesz.

                              Nic takiego nie miało miejsce, to przypuszczenie jakiegoś anonimowego blogera, Ford Prefect, którego pisanie przypomina, jako żywo, pisanie Artymowicza i którego pojawienie się dziwnie zbiegło się z wycofaniem się You_know_who (pewnie YKW się uaktywni po lekturze tego postu).



                              Przypominam: nie odniosłeś się do następujących istotnych kwestii:

                              -jakości oficjalnego śledztwa, wykazanego zafałszowania lub braku podstaw do wniosków MAK i komisji Millera

                              -kwestii "drzazgi Artymowicza", która miałaby oprzeć się skrzydłu

                              Może, w ramach ogarniania się, spróbuj od tego zacząć.

                              • notsofast Czyli co? 16.01.12, 00:38
                                "Wiem, ale nie powiem dlaczego ścinanie a nie rozciąganie". To jest ów legendarny poziom tego forum? Póki co czuję się raczej jak podczas czytania wynurzeń FYM-a, czyli... dość radośnie.
                                • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 00:42
                                  notsofast napisał:

                                  > "Wiem, ale nie powiem dlaczego ścinanie a nie rozciąganie". To jest ów legendar
                                  > ny poziom tego forum? Póki co czuję się raczej jak podczas czytania wynurzeń F
                                  > YM-a, czyli... dość radośnie.

                                  Nie gościu (tego forum), wiem i powiem, jeśli o to stosownie poprosisz i przekonasz mnie, że zrozumiesz odpowiedź.

                                  Na razie mam wrażenie, że tracę czas na nierozgarniętego trolla, przekonaj mnie jakoś, że nim nie jesteś.


                                  • notsofast Re: Czyli co? 16.01.12, 01:20
                                    Udowodniłbyś tym samym, że posiadasz wiedzę niedostępną dla "Zespołowych" profesorów fizyki, którzy do tej pory nie byli w stanie obronić tej absurdalnej tezy, która urodziła się w głowie Kaczejzupy podczas przeglądania tabek w parametrami wytrzymałościowymi różnych materiałów. IMO to powinno stanowić wystarczającą zachętę, Ale jeśli nie starcza, to śmiem twierdzić, że waćpan blefujesz.

                                    Cięcie mogło nastąpić ewentualnie w miescach styku końcówek podłużnic z drzewem - to jedyne miejsca w których mogło powtać tzw. naprężenie tnące. A jako że podłużnice wedle wszelkiego prawdopodobieństwa uderzały płazem, to i tego naprężenia było co kot napłakał. Ot i cała zagadka - wpływ cięcia na mechanizm destrukcji razem z (również oddziaływującym!) wpływem fazy księżycia i 1000 innych pominiętych czynników jest... pomijalny, choć pominięty nie został - YKW "z automatu"
                                    uwzględnił go poprzez zastosowanie modułu Younga który ścinanie jak najbardziej uwględnia.

                                    Ps: Co sądzisz o teoriach prof. Dakowskiego?
                                    • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 02:10
                                      Not so fast.

                                      Przed dalszą rozmową, poproszę o:

                                      1) Twoje rozwiązanie problemu brzozy Artymowicza 4.4 razy wytrzymalszej (wg Artymowicza) od skrzydła, która została przecięta, mimo że miała być mocniejszą belką.

                                      2) Twoje rozwiązanie dla problemu "drzazgi Artymowicza" - czyli cieniutkiego kikuta drewnianego, który wg Twoich postów miał przetrwać zderzenie ze skrzydłem.

                                      a) Jak to się stało, że, jak utrzymujesz, pozostała część pnia brzozy nie zadziałała jak pełna, sztywna belka i została przecięta?

                                      b) jak to się stało, że, jak utrzymujesz, cieniutka drzazga przetrwała uderzenie ze skrzydłem odrzutowca o masie startowej około 100 ton, a miałaby pęknąć pod ciężarem drzewa?

                                      3. Jak rozumiesz pojęcia: wytrzymałość na gięcie, zgniatanie, ścinanie?

                                      4. Napisałeś:

                                      > "A jako że podłużnice wedle wszelkiego prawdopodobieństwa uderzały płazem, to
                                      > i tego naprężenia było co kot napłakał. "

                                      Co ma kąt uderzenia do naprężeń ścinających? (pytanie na które możesz odpowiedzieć dopiero po tym, jak podasz prawidłową definicję ścinania).

                                      5. Jeśli zdołasz odpowiedzieć na pytania 1-4, to pytanie dodatkowe. Dlaczego ten tekst:

                                      > Ot i cała zagadka - wpływ cięcia na mechanizm destrukcji razem z (również oddziaływującym!) wpływem fazy księżycia i 1000 innych pom
                                      > iniętych czynników jest... pomijalny, choć pominięty nie został - YKW "z automa
                                      > tu"
                                      > uwzględnił go poprzez zastosowanie modułu Younga który ścinanie jak najbardziej
                                      > uwględnia.

                                      to są brednie ignoranta?

                                      • notsofast Re: Czyli co? 16.01.12, 03:09
                                        Nie przesadzasz trochę? Chyba właśnie trochę nadużyłeś swojej pozycji moderatora. Teksty typu: "Możesz odpowiedzieć na pytanie, jeśli..." to w kontekście netykiety zwyczajne chamstwo. BTW, na część Twoich pytań już udzieliłem odpowiedzi w tym wątku, Ty natomiast nie dostarczyłeś nawet grama metytorycznej treści. Więc wybacz, ale nie zagram w Twoją grę w 20 pytań, bo ślepy nie dostrzedłby że to tylko dalsza część blefu rozwlekanego w nieskończoność byleby tylko nie musieć nic pisać o tym nieszczęsnym ścinaniu... Stosując logikę Macierewiczowską możesz powiedzieć, że tym samym dowiodłeś wyższości ścinania nad zgniataniem w przypadku brzozy. sad

                                        • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 09:35

                                          Sprawy porządkowe:

                                          1. Notsofast, miałem wrażenie, że lubisz ostro pogrywać, namawiać polemistów do atakowania czołem podłużnic, odsyłać do ufologów itp., a tu zabolało, jak ta maniera wróciła do Ciebie?... tooo bad, wyciągnij wnioski.

                                          2. Niestety, po lekturze Twoich wypowiedzi jestem przekonany, co do Twojej ignorancji. Przycisnąłem Cię do muru, wypłynęła sama woda. A tak prosiłem, żebyś się jakoś ogarnął.

                                          3.

                                          > notsofast napisał:

                                          > BTW, na część Twoich pytań już udzieliłem odpowiedzi w tym wątku,

                                          To skopiuj te odpowiedzi i uzupełnij odpowiedzi na pozostałe.

                                          > Ty natomiast nie dostarczyłeś nawet grama metytorycznej treści.

                                          Zwyczajnie kłamiesz.

                                          • notsofast Re: Czyli co? 16.01.12, 10:49
                                            Ok, jak zdecydujesz się wyjawić dlaczego ścianie > zgniatanie to zrób to proszę na blogu YKW. Bo jakoś tak wszyscy po opłotkach obnoszą się z takimi buńczucznymi tezami. A jak przychodzi do konfrontacji to jakoś domorośli znawcy mechaniki/fizyki czmychają gdzie pieprz rośnie.... No chyba że są niegraczem lub kaczązupą, ale to już zupełnie inna historia...
                                            • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 12:49
                                              notsofast napisał:

                                              > Ok, jak zdecydujesz się wyjawić dlaczego ścianie > zgniatanie to zrób to pr
                                              > oszę na blogu YKW. Bo jakoś tak wszyscy po opłotkach obnoszą się z takimi buńcz
                                              > ucznymi tezami. A jak przychodzi do konfrontacji to jakoś domorośli znawcy mech
                                              > aniki/fizyki czmychają gdzie pieprz rośnie.... No chyba że są niegraczem lub ka
                                              > czązupą, ale to już zupełnie inna historia...

                                              Uważam, że PiG to poważniejsze i bardziej właściwe forum do rzeczowej dyskusji tych problemów, niż blog Artymowicza, w każdym razie, mnie na PiG bardziej zależy niż na biciu piany u tego pana. Generalnie unikam podbijania kiepskich tekstów autorów, których nie szanuję.

                                              • notsofast Re: Czyli co? 16.01.12, 13:49
                                                No pewnie. Co z tego, że pisze tam co najmniej 3 profesorów fizyki ze znacznym dorobkiem akademickim. Co tam oni mogą wiedzieć w zakresie fizyki z programu szkoły średniej smile
                                                • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 14:09
                                                  notsofast napisał:

                                                  > No pewnie. Co z tego, że pisze tam co najmniej 3 profesorów fizyki ze znacznym
                                                  > dorobkiem akademickim. Co tam oni mogą wiedzieć w zakresie fizyki z programu sz
                                                  > koły średniej smile

                                                  Znam dużo lepszych, to są przeciętniaki.

                                                  Ale nie o tym ten wątek.
                                                  • notsofast Re: Czyli co? 16.01.12, 14:26
                                                    To może poproś ich o wytłumaczenie jak oceniają studentów lub kolegów po fachu, który twierdzą, że wymyślili/obliczyli niewiadomoco, ale nie chcą poddać za cholery podać danych wyjściowych do obliczeń. Prawdopodobnie dowiesz się przy okazji czym różni się naukowiec od szarlatana.

                                                    Ps: Antoni z zespołem spodziewali się, że prokuratura uwierzy im w to, że skrzydło nie odpadło, to tak mieli narysowane na slajdzie? Nie sądzę. Acha! Przy okazji M. Dąbrowski ponownie wyszedł na łgarza, bo uparcie twierdził, że prokuratura otrzymała komplet informacji. Lub... wcale nie wyszedł, bo tych obliczeń naprawdę nie ma.
                                                  • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 17:28
                                                    notsofast napisał:

                                                    > To może poproś ich o wytłumaczenie jak oceniają studentów lub kolegów po fachu,
                                                    > który twierdzą, że wymyślili/obliczyli niewiadomoco, ale nie chcą poddać za ch
                                                    > olery podać danych wyjściowych do obliczeń. Prawdopodobnie dowiesz się przy okazji czym różni się naukowiec od szarlatana

                                                    Też się boję o opinię w sprawie wyczynów Artymowicza.

                                                    Pa złotko, skonsumowałeś za dużo mojego czasu.

                                      • jack79 Re: Czyli co? 16.01.12, 11:02
                                        a wy tu dalej walczycie

                                        > 1) Twoje rozwiązanie problemu brzozy Artymowicza 4.4 razy wytrzymalszej (wg Art
                                        > ymowicza) od skrzydła, która została przecięta, mimo że miała być mocniejszą be
                                        > lką.

                                        jeśli wbijamy gwoździa młotkiem to mimo że młotek ma ogromną przewagę to jednak ślad po uderzeniu pozostaje i na łebku gwoździa i na młotku
                                        to ważne by zdac sobie sprawę że nigdy nie jest tak że to co słabsze jest niszczone a to odporniejsze nie jest, zawsze niszczeniu ulegają oba przedmioty poddane zderzeniu tylko że jeden z nich w większym stopniu

                                        gdyby odporniejsze było skrzydło całkowitemu zniszczeniu uległoby drzewo a tylko częsciowemu (niepełnemu?) przecięciu skrzydło

                                        > b) jak to się stało, że, jak utrzymujesz, cieniutka drzazga przetrwała uderzeni
                                        > e ze skrzydłem odrzutowca o masie startowej około 100 ton, a miałaby pęknąć po
                                        > d ciężarem drzewa?

                                        nie ma znaczenia czy masa samolotu wynosi 100 ton czy 1000 ton wazna jest wytrzymałośc skrzydła

                                        nie można mówić że drzazga przetrwała, drzazga jest tym co pozostało z drzewa, w momencie gdy rozpoczął się kontakt drzewa z skrzydłem rozpoczeło się ich niszczenie, wraz z upływem czasu coraz bardziej zniszczone jest skrzydło i coraz bardziej drzewo, skrzydło niejako coraz głębiej struga drzewo samo będąc strugane, aż w końcu skrzydło się "kończy" (przechodzi całym obrysem przez drzewo) i okazuje się że w tym momencie pozostała w drzewie jeszcze "drzazga" gdyby skrzydło miało jeszcze z pół metra szerokości, to pewnie przecieło by i tą drzazgę i ono wygrało by starcie
                                        z tym że na koniec samo by odpadło bo te dodatkowe pół metra nie zniosłoby oporów jakim całe skrzydło byłoby poddawane

                                        w tym momencie można odwrócić sytuacje i zadac pytanie, jakim cudem odpadło skrzydło od oporów powietrza skoro wcześniej przecieło tak grubą brzozę?

                                        jeszcze przez analogię:
                                        gdyby gołota walczył z tysonem, wytrzymał strasznie poobijany 12 rund, po tych 12 rundach z połamanym nosem i złamaną szczęką siedział półprzytomny bez sił w narożniku, a wtedy głupi_jasio założyłby rękawice wszedł do ringu i kilkunastoma ciosami przed którymi nie miałby się siły gołota bronić zupełnie odebrał mu przytomność to przecież byśmy się nie pytali jak to się stało że tyson nie dał rady znokautować gołoty przez 12 rund a głupi_jasio dał

                                        p.s. oczywście to wszystko pod warunkiem że drzewo faktycznie było trafione przez skrzydło a nie zostało podpiłowane przez ruskich a samolot załatwiony inaczej.....


                                        • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 12:05
                                          jack79 napisał:

                                          > a wy tu dalej walczycie
                                          >
                                          > > 1) Twoje rozwiązanie problemu brzozy Artymowicza 4.4 razy wytrzymalszej (
                                          > wg Art
                                          > > ymowicza) od skrzydła, która została przecięta, mimo że miała być mocniej
                                          > szą be
                                          > > lką.
                                          >
                                          > jeśli wbijamy gwoździa młotkiem to mimo że młotek ma ogromną przewagę to jednak
                                          > ślad po uderzeniu pozostaje i na łebku gwoździa i na młotku
                                          > to ważne by zdac sobie sprawę że nigdy nie jest tak że to co słabsze jest niszc
                                          > zone a to odporniejsze nie jest, zawsze niszczeniu ulegają oba przedmioty poddane zderzeniu tylko że jeden z nich w większym stopniu
                                          >

                                          To prawda, ale ten podwątek ma źródło w dyskusji podejścia Artymowicza: statycznego gięcia belki belką. W takim wypadku, oczywiście, jedna belka się złamie, a druga przetrwa.

                                          Tyle, myślę, że sam widzisz po swoim opisie, że to jest podejście od czapy...



                                          > gdyby odporniejsze było skrzydło całkowitemu zniszczeniu uległoby drzewo a
                                          > tylko częsciowemu (niepełnemu?) przecięciu skrzydło

                                          A priori tego wykluczyć nie mogę. Z tym, że mając do wyboru symulację inżyniera, speca od wytrzymałości i od czapy scenariusz astrofizyka, przyuczonego naprędce i niedbale do zagadnienia, poważnie traktuję wyniki obliczeń inżyniera.


                                          > > b) jak to się stało, że, jak utrzymujesz, cieniutka drzazga przetrwała ud
                                          > erzenie ze skrzydłem odrzutowca o masie startowej około 100 ton, a miałaby pękn
                                          > ąć po
                                          > > d ciężarem drzewa?
                                          >
                                          > nie ma znaczenia czy masa samolotu wynosi 100 ton czy 1000 ton wazna jest
                                          >wytrzymałośc skrzydła

                                          To się jakoś wiąże, nie sądzisz? wink

                                          >
                                          > nie można mówić że drzazga przetrwała, drzazga jest tym co pozostało z drzewa,
                                          > w momencie gdy rozpoczął się kontakt drzewa z skrzydłem rozpoczeło się ich nisz
                                          > czenie, wraz z upływem czasu coraz bardziej zniszczone jest skrzydło i coraz ba
                                          > rdziej drzewo, skrzydło niejako coraz głębiej struga drzewo samo będąc strugane
                                          > , aż w końcu skrzydło się "kończy" (przechodzi całym obrysem przez drzewo) i ok
                                          > azuje się że w tym momencie pozostała w drzewie jeszcze "drzazga" gdyby skrzydł
                                          > o miało jeszcze z pół metra szerokości, to pewnie przecięło by i tą drzazgę i o
                                          > no wygrało by starcie
                                          > z tym że na koniec samo by odpadło bo te dodatkowe pół metra nie zniosłoby opor
                                          > ów jakim całe skrzydło byłoby poddawane
                                          >

                                          Scenariusz fragmentarycznego niszczenia obydwu obiektów jest, oczywiście, wręcz pewny (znów - w przeciwieństwie do od czapy scenariusza Artymowicza - gięcia belki belką).

                                          Tyle, że to na pewno nie jest tak, jak to z grubsza piszesz, że skrzydło i drzewo miałyby się wcinać w siebie w miejscu kontaktu, pozostawiając pozostałe części drzewa i skrzydła wolne od naprężeń. Stąd - scenariusz, wg którego drzewo wychodzi zwycięsko ze zderzenia pod postacią drzazgi docinającej końcówkę skrzydła jest praktycznie niepodobieństwem. Znacznie bardziej prawdopodobny jest najzwyklejszy, w przypadku drewna, przełom włóknisty, czy strzępiasty. Typowe przełamanie belki drewnianej, zwłaszcza w płaszczyźnie prostopadłej do włókien, prowadzi do drzazg, bo drewno się dość łatwo odspaja wzdłuż włókien.

                                          Moim zdaniem, scenariusz cięcia / łamania brzozy, który by prowadził do wyniku ze zdjęć brzozy, miałby dwie fazy. W pierwszej, materiały skrzydła i drzewa cięły się wzajemnie. Podłużnice skrzydła zagłębiały się w brzozę dzięki małej wytrzymałości drewna na naprężenia ścinające: z grubsza chodzi o to, że w sytuacji dynamicznej, zderzenia zachodzącego z dużą prędkością, fragment pnia uderzony skrzydłem podlegał bardzo dużemu ciśnieniu w kierunku prostopadłym do pnia. Gdyby nie górna i dolna część pnia, byłby gwałtownie przyśpieszany. Ale były te inne części, które stabilizowały położenie uderzonej części pnia. W jaki sposób? Ano przez naprężenia. Przez jakie naprężenia? Działające wzdłuż kierunku ruchu skrzydła, w więc w płaszczyźnie stycznej do granicy warstw. To są właśnie naprężenie ścinające, a tak się składa, że drewno ma bardzo małą wytrzymałość na ścinanie, chyba rząd, czy dwa razy mniejszą, niż wytrzymałość na ściskanie, czy rozciąganie, istotne przy zginaniu belki belką w od-czapy-scenariuszu Artymowicza.

                                          Ten właśnie mechanizm, ścinanie, byłby przyczyną dla której skrzydło by się zagłębiało w drzewo. Jednocześnie jednak energia (czy może pęd) była przekazywana do górnej i dolnej części pnia. Dolna część była "zamocowana", górna swobodna, dlatego pod koniec zderzenia (zanim skrzydło "docięłoby się" do końca) górna część pnia miałaby już pewien pęd w kierunku kolizji, który doprowadziłby do odspojenia się tej górnej części, razem z tą drzazgą.

                                          Nota bene, trzeba podkreślić, że drzazga została odspojona od pnia, brzoza nie przetrwała zderzenia w całości.

                                          Nie da się raczej prosto oszacować skutków takiego zderzenia dla skrzydła, dość trudno wykluczyć arbitralnie, bez szczegółowych obliczeń, takie jego uszkodzenia, że siły aerodynamiczne go "dokańczają", odłamują już po zderzeniu. Tyle, że to całkiem co innego, niż wypuścił pseudoekspert od wytrzymałości (i od wszystkiego) o nazwisku Artymowicz.

                                          Skoro już wiadomo, że sprawa wymaga dość złożonych, dynamicznych obliczeń, że gięcie belki belką Artymowicza to humbug, to pozostaje zapytać, czy mamy tu jakieś istotne wyniki. Na dziś, wciąż jedyne specjalistyczne obliczenia wytrzymałościowe, w sytuacji dynamicznej, potwierdzone poważną firmą - to obliczenia Biniendy. To rezultaty poważnego człowieka, tyle, że na razie to wciąż jedynie jedno źródło; bardzo przydałyby się niezależne obliczenia tego problemu o tej samej jakości.


                                          • jack79 Re: Czyli co? 16.01.12, 17:32
                                            > > nie ma znaczenia czy masa samolotu wynosi 100 ton czy 1000 ton wazna jest
                                            >
                                            > >wytrzymałośc skrzydła
                                            >
                                            > To się jakoś wiąże, nie sądzisz? wink

                                            gdyby samolot miał mase 1 grama przy zachowaniu jego wytrzymałości to po prostu opierając się o brzozę skręciłby w miejscu i spadł nie uszkadzając ani skrzydła ani brzozy
                                            przy rosnącej masie zniszczenia widoczne na brzozie i na skrzydle będą rosły a ich rozkład bedzie proporcjonalny do odporności skrzydła i brzozy
                                            dlatego skoro już doszło do zniszczenia skrzydła i brzozy możemy rozważać odpornośc skrzydła i brzozy, a zaniedbać masę
                                            gdyby samolot ważył milion ton a odpornośc na zniszczenie skrzydła była taka sama to i tak ani zniszczenia na skrzydle ani na brzozie nie byłyby ani większe ani mniejsze

                                            > Nota bene, trzeba podkreślić, że drzazga została odspojona od pnia, brzoza nie
                                            > przetrwała zderzenia w całości.

                                            ok, więc może po prostu skrzydło zostało przecięte w 3/4 a brzoza ścięta w całości
                                            następnie skrzydło oderwały siły areodynamiczne np. 50 metrów dalej - tak też mogło być
                                            mogło też być tak że i skrzydło i brzoza zostały zniszczone równocześnie (niektórym wydaje się że tylko albo pierwsze przecina drugie albo odwrotnie) w rzeczywistości takie zderzenie niewiele różni się od wybuchu, wydziela się energia która zamieniana w falę uderzeniową w ciepło, energia która "pracuje" nawet przez jakiś czas po kontakcie, ona nie znika natychmiast
                                            i trzecia ewentualność, czyli taka ewentualność że drzewo przecięło całe skrzydło a później pozostałości energii ze zderzenia spowodowały jego złamanie też byłaby możliwa, przecież drzewo musiało się choć trochę zgiąc pod naporem skrzydła, gdy ta siła znikła drzewo sprężyście się wyprostowało a raczej wpadło w drgania z malejącą amplituda które to drgania mogły złamać tą drzazgę

                                            > Nie da się raczej prosto oszacować skutków takiego zderzenia dla skrzydła, dość
                                            > trudno wykluczyć arbitralnie, bez szczegółowych obliczeń, takie jego uszkodzen
                                            > ia, że siły aerodynamiczne go "dokańczają", odłamują już po zderzeniu.

                                            mam wrażenie że łatwiej zaprojektować w kompie przebieg wybuchu atomowego niż oszacować taki przypadek który omawiamy, tam jest chyba mniej zmiennych niewiadomych
                                            a tutaj mogą być dane o których nie mamy pojęcia np. nie najlepszy stan któregoś z elementów skrzydła

                                            co do tych wszelkich obliczeń to mam wrażenie że i jedni (Ci co udowadniają że brzoza nie mogła przeciąc skrzydła) i drudzy (Ci co udowadniają ze na pewno przecieła) robią symulacje pod z góry założony wynik
                                            symulację robią Ci co sie interesuja polityką, więc z założenia nie mogą być obiektywni ponieważ kierują nimi również sympatie polityczne
                                            najlepsze wyniki dałby zespół który robił taką symulację nigdy wcześniej nie słysząc o Polsce i Lechu Kaczyńskim
                                            • glupi_jasio Re: Czyli co? 16.01.12, 18:03
                                              Powiem tak: jakościowo, to sobie można wymyślić pięć scenariuszy tej kolizji, a każdy w wersjach alfa, beta i gamma. Ale ważne są wnioski ilościowe - i nie przekonuje mnie, że się nie da. Oczywiście, że się da zrobić bardzo kompetentne, szczegółowe badania. Tylko nikomu z oficjalnego nurtu się nie chciało... a może raczej bali się sprawdzać. W ogóle, poczynając od Tuska, a kończąc na prokuratorach wojskowych - wszyscy wydają się bać jak ognia jakichkolwiek solidniejszych, głębszych analiz prowadzonych przez polskich, nie mówiąc już o natowskich, ekspertów.

                                              Dlaczego? Pewnie dlatego, że gdzie nie podrapać (np. ekshumacja ś.p. Z. Wassermana, czy ekspertyza fonograficzna) wyłażą oszustwa; tak putinowego MAKu, jak raportu Millera. Wrak zniszczony, ABW gubi zdjęcia satelitarne z USA, zapis CVR zaszumiony i kopiowany kilka razy ... ileż można?

                                              Dlatego, IMHO, problem brzozy, acz bardzo interesujący, nie jest problemem centralnym. Problemem centralnym jest to, że wszystko już krzyczy, że to śledztwo i informowanie o nim to była seria zamierzonych oszustw, dość solidarnie promowanych przez ludzi Putina, Tuska i Komorowskiego.

                          • llukiz Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 15.01.12, 21:02
                            > Których konkretnie praw?

                            Siódmych i piątych.

                            Górna część drzewa, ta powyżej złamania musiałaby w setnych częściach sekundy uzyskać prędkość kilkakrotnie większą od prędkości samolotu. Takiego czegoś żaden materiał by nie wytrzymał, dlatego następuje zamiast tego łamanie. Z tego samego powodu kosa kosi trawę a nie łamie, znaczy nawet tempa kosa.

                            > Czy film z crach testu DC7 również obrazuje przypadek
                            > złamania praw fizyki?

                            nie. wyburzenia budynków nie łamią praw fizyki
                          • przycinek.usa Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 17.01.12, 06:51
                            znowu sie zaczyna.

                            DC7 to smiglowiec - ze skrzydlami o kilka rzedow wielkosci slabszymi od odrzutowego tupolewa, na co ty liczysz, ze ktos tu zmieni zdanie? Byl juz jeden forumowicz, ktory przytoczyl film na youtube pokazujacy jak ktos przecina pien za pomoca miecza samurajskiego. Ten pien nawet nie ruszyl sie z miejsca - tutaj moglo byc podobnie - np. te brzoze rozwali sam slot. W ogole mam wrazenie, ze jest mozliwe, ze nawet jesli ten samolot byl tak nisko i zawadzil o te brzoze - to nawet slotu nie skrzywil. Ale ja mam watpliwosci, ze ten samolot zawadzil o te brzoze. Prawde mowiac mam powazne watpliwosci, czy ten samolot w ogole byl 5 m nad ziemia w okolicy tej brzozy.

                            Jesli tej samej klasy samolot, przy podobnej predkosci wycina las o szerokosci 50x350 - czyli przy sredniej gestosci drzew co 2 metry - czyli ponad 4000 drzew - to jak ja mam uwierzyc, ze tutaj skrzydlo peklo od jednej brzozy?

                            To jest po prostu niemozliwe.

                            Pokazane zostaly modele na podstawie czesci - jest jasno i prosto dowiedzione, ze to skrzydlo nie zostalo rozerwane przez brzoze - a wy ciagle wracacie do tego DC7 i slupow telegraficznych. To smieszne. Po prostu wrecz zenujace.

                            Co do tego typa produkujacego teorie fizyczne dotyczace brzozy - to ja uwazam, ze on sie kompromituje. Przeciez on nawet nie wie z czego samolot jest zrobiony, nawet nie chce mi sie na ten temat pisac. Do konferencji w Pasadenie zostalo 3 miesiace, pozyjemy i zobaczymy jak srodowisko na to zareaguje. Nie ma obaw - ekspertow tutaj nie brakuje. I z cala pewnoscia nie przestrasza sie wzorow zawierajacych rachunek calkowy.

                            U was w Polsce nawet konferencji fizykow nie potraficie zorganizowac, wiec najwyrazniej sprawe bedziemy musieli za was wyjasniac w USA. Tak to juz wyglada ta wasza nauka.
                            • notsofast Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 17.01.12, 07:37
                              DC7 to smiglowiec - ze skrzydlami o kilka rzedow wielkosci slabszymi od odrzutowego tupolewa, na co ty liczysz, ze ktos tu zmieni zdanie?

                              Masz jakieś źródlo potwierdzające to że skrzydła obciążone potężnymi silnikami są o "kilka rzędów wielkości" słabsze od skrzydeł pozbawionych takiego balastu?

                              > ktos przecina pien za pom oca miecza samurajskiego.
                              Acha, testy zderzeniowe za miliony dolarów można sobie wsadzić w buty, a powoływać się na nie to "żenada", bo lepiej obejrzeć filmik na youtube z mieczem samurajskim. ROTFL smile
                              Ale skoro już jesteśmy w temacie tej pięknej broni to spróbuj się może dowiedzieć jakie byłyby skutki uderzenia tymże samym mieczem, ale pod nieodpowiednim kątem i nieco bliżej środka ciężkości. Wyszczerbiłby się? Wygiął? A może przełamałby się na dwie części, a ułamana część poleciałaby hen daleko? Czy efekt byłby znacząco inny gdyby ten sam miecz przed chwilą wyciął las o szerokości las "o wymiarach 50x350 - czyli przy sredniej gestosci drzew co 2 metry". Jeśli szczerze odpowiesz sobie na te pytania, to zrozumiesz jakie głupstwa. przed chwilą powypisywałeś.
                              • niegracz Re: ALE BOMBA! - i co dalej??? 17.01.12, 22:27
                                notsofast napisał:

                                >
                                > Masz jakieś źródlo potwierdzające to że skrzydła obciążone potężnymi silnikami
                                > są o "kilka rzędów wielkości" słabsze od skrzydeł pozbawionych takiego balastu?
                                > . Jeśli szczer
                                > ze odpowiesz sobie na te pytania, to zrozumiesz jakie głupstwa. przed chwilą po
                                > wypisywałeś.
                                .
                                sam glupstwa wypisujesz
                                nie wiesz czegoś ? grzecznie zapytaj

                                W tym przypadku
                                stosunkowo nieduży AN-24
                                masa własna 13 300kg

                                a nakosił sporo lasu
                                brzóz o średnicy do 30cm

                                raport MAK
                                str 44
                                www.mak.ru/russian/investigations/2010/report_ra-46524.pdf


                                -
    • dirloff przeciek w GPCodziennej... 16.01.12, 04:08
      Przedstawiamy najważniejsze wnioski biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna z badań głosów w kokpicie Tu-154M, do których dotarła "Gazeta Polska Codziennie". Wynika z nich jednoznacznie, że na nagraniach z czarnych skrzynek nie ma głosu gen. Andrzeja Błasika.

      „Wyniki przeprowadzonych badań upoważniają do sformułowania następujących wniosków: (…wink

      - na podstawie porównawczych badań identyfikacyjnych wypowiedzi utrwalonych w dowodowym nagraniu względem przekazanego materiału porównawczego stwierdzono, że wypowiedzi oznaczone jako:

      D - z wysokim prawdopodobieństwem zostały wypowiedziane przez Arkadiusza Protasiuka,
      2P - z wysokim prawdopodobieństwem zostały wypowiedziane przez Roberta Grzywnę,
      N - z wysokim prawdopodobieństwem zostały wypowiedziane przez Artura Ziętka,
      T - z wysokim prawdopodobieństwem zostały wypowiedziane przez Andrzeja Michalaka,
      B - prawdopodobnie zostały wypowiedziane przez Barbarę Maciejczyk,
      Z - prawdopodobnie zostały wypowiedziane przez Mariusza Kazanę,
      J1 - z wysokim prawdopodobieństwem zostały wypowiedziane przez Rafała Kowaleczkę,
      J2 - z najwyższym prawdopodobieństwem zostały wypowiedziane przez Artura Wosztyla,
      J3 - z najwyższym prawdopodobieństwem zostały wypowiedziane przez Remigiusza Musia;

      Poza dziewięcioma zidentyfikowanymi w badaniach porównawczych mówcami oraz ośmioma zidentyfikowanymi w obrębie nagrania kontrolerami ruchu lotniczego (Mińsk: WM1, WM2, WM3, Moskwa: WM0, Smoleńsk: WS1, WS2, WS3 i WS4) i wskazaniem wypowiedzi załóg sześciu samolotów (A141, A285, B1958, DC MHS, GC 516, T331) nie zdołano wyodrębnić w nagraniu dalszych grup wypowiedzi, które konstytuowałyby kolejne osoby; poszczególne wypowiedzi niezidentyfikowane w obrębie dowodowego nagrania nie stanowią wystarczającej podstawy do podjęcia względem ich mówców badań identyfikacyjnych; (…wink”.

      ---

      Komentarz posła PiS Antoniego Macierewicza:

      Ta ekspertyza oznacza, że fałszywe są dwie zasadnicze tezy z raportów MAK-u oraz komisji ministra Jerzego Millera: o presji wywieranej przez gen. Andrzeja Błasika na pilotów Tu-154M, po drugie o błędzie pilotów. Chodzi o rzekome odczytywanie z radiowysokościomierza, co bezpośrednio doprowadziło do katastrofy. Tymczasem - jak ustalili eksperci instytutu Sehna - kluczowe słowa, po których wydano komendę „odchodzimy”, zostały odczytane z wysokościomierza barycznego, który precyzyjnie podaje odległość od pasa lotniska, a nie od aktualnej rzeźby terenu. Oznacza to, że manewr odejścia został podjęty we właściwym momencie, a nie - jak czytamy w raporcie komisji Millera - dużo za późno.

      niezalezna.pl/21860-%E2%80%9Ecodzienna%E2%80%9D-ujawnia-najnowsza-ekspertyza
      • przycinek.usa Re: przeciek w GPCodziennej... 16.01.12, 04:45
        "Tymczasem - jak ustalili eksperci instytutu Sehna - kluczowe słowa, po których wydano komendę „odchodzimy”, zostały odczytane z wysokościomierza barycznego, który precyzyjnie podaje odległość od pasa lotniska, a nie od aktualnej rzeźby terenu. Oznacza to, że manewr odejścia został podjęty we właściwym momencie, a nie - jak czytamy w raporcie komisji Millera - dużo za późno."

        Nareszcie.
      • glupi_jasio Re: przeciek w GPCodziennej... 16.01.12, 10:11
        dirloff napisał:

        > Przedstawiamy najważniejsze wnioski biegłych Instytutu Ekspertyz Sądowych im. p
        > rof. Jana Sehna z badań głosów w kokpicie Tu-154M, do których dotarła "Gazeta P
        > olska Codziennie". Wynika z nich jednoznacznie, że na nagraniach z czarnych skrzynek nie ma głosu gen. Andrzeja Błasika.
        >

        To byłaby znakomita wiadomość, z co najmniej dwu przyczyn:

        1) Prawie wszystko wskazywało na to, że MAK i jakieś tryby w rządowej komisji Millera chcieli wrobić generała Błasika, by znaleźć proste wyjaśnienie katastrofy, jednocześnie umoczyć w odpowiedzialność za nią Lecha Kaczyńskiego (co, jak się zdaje, udało im się - jeśli idzie o znaczącą część opinii publicznej - na prawie dwa lata, i trzy kolejne elekcje). Oczyszczenie honoru generała jest, samo w sobie, rzeczą po ludzku ogromnie istotną.

        2) Ta konkluzja oznacza, że raport MAK w centralnej kwestii - ustalenia przyczyn katastrofy - opiera się na fałszu. To dyskredytuje ten dokument.



        Z komentarza A. Macierewicza:

        > Tymcz asem - jak ustalili eksperci instytutu Sehna - kluczowe słowa, po których wydan
        > o komendę „odchodzimy”, zostały odczytane z wysokościomierza barycz
        > nego, który precyzyjnie podaje odległość od pasa lotniska, a nie od aktualnej r
        > zeźby terenu. Oznacza to, że manewr odejścia został podjęty we właściwym momencie, a nie - jak czytamy w raporcie komisji Millera - dużo za późno.

        To byłaby naprawdę sensacja, ponieważ to by oznaczało brak spójności czasowej zapisu dźwiękowego (CVR) i parametrów lotu (QAR). A stąd byłby już tylko kroczek do stwierdzenia jakiegoś fałszerstwa zapisów lub jakiejś ingerencji w wysokościomierz baro lub podania fałszywego ciśnienia.


          • leny20-4-7 kilka kwestii w ramach dyspensy 16.01.12, 11:51
            bo jak czytam to co tutaj produkujesz to watpie abys byl/a mentalnie gotów/a na przetrawienie informacji, w ktorej nie bedzie miejsca dla wykladnika zaprzeczenia w Twoim pytaniu? zastanow sie nad tym co piszesz, bo z dazeniem do prawdy ma to malo wspolnego. z gardlowaniem za to i owszem.

            a pozostalych.

            dzis sluchalem rozmawy Girzynskiego(PiS) i Halickiego(PO), w ktorej w pewnym momencie Halicki probowal nowej narracji ( mysle, ze taki bedzie dalszy ciag klmastwa smolenskiego) - "to ze general akurat czegos tam nie powiedzial o niczym nie swiadczy" - na co od razu poszla konta od Girzynskiego - "albo Pan KŁAMIE albo...( nie pamietam dalszej czesci dokladnie).

            dlaczego, chociaz "różowa c." o tym pisze? ano dlatego, ze cynizm obozu(czesci) rzadzacego zaczyna mnie powaznie irytowac. wrecz frustarcje we mnie wzbudza! wedlug mnie testowane sa wlasnie dwie narracje dla "ciemnego ludu" - albo "ze nieobecnosc S.P Blasika o niczym nie swiadczy" albo " i tak zycia im nie wroci". i sam nie wiem, ktora z prob mnie bardziej boli. obie traktuja mnie-odbiore przekazu - za idote. tego nie lubie.

            polecam wszystkim ktorzy nie utozsamiaja sie z tym prostakiem i kretaczem ministrem Grasiem: wpolityce.pl/wydarzenia/21475-poruszajaca-rozmowand-z-wl-protasiukiem-ojcem-mjr-protasiuka-zycia-im-to-nie-wroci-ale-zszargany-honor-tak

            a tym, dla ktorych obecnosc badz nie obecnosc S.P gen. Blasika nie ma wiekszego znaczenia niech sie dwa razy zastanowia.

            wszystkim zycze - spokoju ducha i cierpliwosci. wszystko sie wyjasni.

            ps. tak jak kiedys radzilem motsofastowi aby poszperal po rosyjskich osrodkach badawczych to by znalazl analizy i wyjasnienia ktorych ptrzebuje. bo one juz istnieja. caly algorytm odszukania podalem we wczesniejszym watku dotyczacym Katastrofy Smolenskiej.
              • glupi_jasio Re: kilka kwestii w ramach dyspensy 16.01.12, 17:12
                notsofast napisał:

                > Obecność Błasika może mieć znaczenie dla zwolenników teorii nacisków i... tylko
                > tyle.

                Nieprawda i to po wielokroć:

                1) to główny element oficjalnego scenariusza przebiegu zdarzeń, który wyraźnie słabnie - pojawia się pytanie: jeśli nie gen. Błasik to kto skłonił pilotów do podejścia wbrew procedurom. Czyżby ktoś z Warszawy?

                2) jeśli raport MAK oparł się (bo się oparł) na sfałszowaniu wersji z Błasikiem, to jak można wierzyć w jego rzetelność w innych punktach?

                3) Sprawa ma wymiar moralny i polityczny: rząd, który dla swojego interesu politycznego pozwala spotwarzyć zmarłego dowódcę, jest rządem szubrawców.

                > W niczym nie zmienia to faktu, że przyczyną katastrofy był CFIT. I tyle.

                Bo MAK tak oświadczył na podstawie swoich dowodów, ... które jeden po drugim okazują się być sfałszowane?

                Nie tak szybko, to jeszcze nie koniec otwierania tej sprawy, to dopiero początek.

                • frusto Re: kilka kwestii w ramach dyspensy 17.01.12, 10:06
                  glupi_jasio napisał:

                  > Nieprawda i to po wielokroć:
                  >
                  > 1) to główny element oficjalnego scenariusza przebiegu zdarzeń, który wyraźnie
                  > słabnie - pojawia się pytanie: jeśli nie gen. Błasik to kto skłonił pilotów do
                  > podejścia wbrew procedurom. Czyżby ktoś z Warszawy?

                  Bez przesady. Takie insynuacje powtarzane co i rusz, że to niby Jarosław z Warszawy wywierał naciski przez telefon, to naprawdę zaniżają poziom tego forum. A już tym bardziej nie spodziewałem się tak niskich sugestii po Panu.
                  • glupi_jasio Re: kilka kwestii w ramach dyspensy 17.01.12, 12:36
                    frusto napisał:

                    > glupi_jasio napisał:
                    >
                    > > Nieprawda i to po wielokroć:
                    > >
                    > > 1) to główny element oficjalnego scenariusza przebiegu zdarzeń, który wyr
                    > aźnie
                    > > słabnie - pojawia się pytanie: jeśli nie gen. Błasik to kto skłonił pilot
                    > ów do
                    > > podejścia wbrew procedurom. Czyżby ktoś z Warszawy?
                    >
                    > Bez przesady. Takie insynuacje powtarzane co i rusz, że to niby Jarosław z Wars
                    > zawy wywierał naciski przez telefon, to naprawdę zaniżają poziom tego forum. A
                    > już tym bardziej nie spodziewałem się tak niskich sugestii po Panu.


                    Cóż, proszę wybaczyć niedomówienie, z którego wyciągnął Pan całkiem błędne wnioski. Gdzie ja pisałem coś o Jarosławie?

                    Chodzi mi o całkiem co innego, mianowicie o to, że w problematycznej sytuacji pogodowej należałoby oczekiwać porozumienia dowódcy samolotu z COP w Warszawie (nie wierzę w to, by ten lot nie był nadzorowany z Warszawy).

                    Z drugiej strony, polscy dyplomaci twierdzą, że po nieudanym lądowaniu IŁa w Smoleńsku trwały jakieś konsultacje, oni twierdzą, że zaczęli już szykować lądowanie w Mińsku. Znów, wydaje mi się, że musieli, a przynajmniej powinni byli zawiadomić MSZ.

                    Byłoby bardzo dziwne, gdyby w takiej sytuacji pogodowej polskie służby państwowe pozostały całkowicie pasywne i gdyby kpt. Protasiuk próbował podejścia bez żadnych uzgodnień. Możliwe, ale dziwne.

                    Z podrowieniami
                    • frusto Re: kilka kwestii w ramach dyspensy 17.01.12, 13:08
                      glupi_jasio napisał:
                      > Byłoby bardzo dziwne, gdyby w takiej sytuacji pogodowej polskie służby państwow
                      > e pozostały całkowicie pasywne i gdyby kpt. Protasiuk próbował podejścia bez ża
                      > dnych uzgodnień. Możliwe, ale dziwne.

                      W stenogramie nie ma śladu po jakichkolwiek uzgodnieniach poza powiadomieniem Kazany, że będzie próbne podejście, ale raczej się nie uda. Gdyby ktoś - ktokolwiek, czy to Putin, premier Tusk, czy też ś.p. prezydent Kaczyński wywierał nacisk na złamanie procedur i lądowanie, to musiał to robić chyba telepatycznie, bo w stenogramach nie ma po tym śladu.
                        • bagracz Re: kilka kwestii w ramach dyspensy 17.01.12, 13:33
                          notsofast napisał:

                          > Oczywiście że tak. Ale wytłumacz to ludziom dla których brak nacisków = zamach.
                          > smile

                          Może kolega przestał by już komukolwiek coś tłumaczyć? Już mniejsza o komedię i tragedię z brakiem zrozumienia i pokładami złej woli i/lub niewielkiej inteligencji. Szacunek dla inteligencji innych na tym szanownym forum wymaga by pisać z sensem albo zamilknąć.
                          Wymądrzanie się w ten sposób, więcej mówi o wymądrzającym się niż o temacie.
                      • leny20-4-7 Re: kilka kwestii w ramach dyspensy 17.01.12, 13:37
                        Frustro,

                        1. pomimo tylu miesiecy analiz w stenogramach nadal jest bardzo wiele tzw bialych plam. kierujac sie logika niektorych ekspertow "to ze brak jest dowod na uzgadnienia z warszawa to nei znaczy ze mglo ich nie byc"...celowo wykrzywam tresc.

                        2. to co obserwujemy w tej chwili to zachwianie narracji Rosjan i usluznych ekepertow, ktorzy cala odpowiedzialnosc za Katatsrofe juz od pierwszych chwil chcieli przerzucic na zaloge i/lub pasazerow. cale Klamstwo opiera sie m.in. na rozsiewaniu "prawdy" o pijanym polskim generale niemal pilotujacycm statek powietrzny i najwazniejszym pasazerze, ktorzy ze swojej salonki robil Gruzje 2008r...tu nie chodzi o telepatie, a o fakty, ktore mowia, ze najprawdopodobniej wiele z dotychczas "sprzedawanych" publice tak krajowej jak i miedzynarodowej opwoiesci bardzo malo mialo wspolnego z rzeczywistoscia. dopominanie sie prawdy nie oznacza, przynjamniej w moim jednostkowym przykladzie, dowodzenia zamachu. to zwykla uczciwosc poznawcza, ktorej bardzo wielu osobom zabraklo.niektorzy, nawet jednen przypadek mamy tutaj na Forum, nie potrafia tego do dzis dnia zrozumiec i ogarnac swoim rozumem. ich problem. nei moj.

                        3. zdaje sie, ze w 2010 vice versa sugerowal ze "Warszawa" musiala sledzic i na zywo rejestrowac odczyty z samolotu dzieki pewnym urzadzeniom ( musialbym przeszukac watek o zamachu) i dziwil sie, ze tyle trwalo "ostateczne" ustalenie samej godizny zdarzenia. wedlug niego wszystkie paramtery lotu byly i sa znane. mysle, ze musimy troche poczekac i bedziemy wiedziec jeszcze wiecej.

                        4. nawet dzis, "eksperci" powielaja Klamstwa w stylu "zaloga nie znala rosyjskiego", "nie bylo rozpoznania terenu lotniska"...w dwa lata po zdarzeniu z jakiegos powodu POWIELANE sa KLAMSTWA z peirwszych chwil po Katastrofie...nei zastanawia Ciebie ten fakt? mnie bardzo!

                        pozdro,
                          • leny20-4-7 rosyjski - Klamstwo nr jeden badz dwa 17.01.12, 17:17
                            probojesz mącic i jak widze chciales byc arcy-madry, a wyszlo jak zwykle w Twoim wykonaniu....zatem mowie sprawdzam.

                            A. o ktory ze stenogramow Ci chodzi? sa 4 wersje. sprawdz to sie zdziwisz.

                            B. "poprawny rosyjski"

                            1. lepiej sprawdz czy Akredytowany plk. Klich zna rosyjski i w jakim stopniu. troche sie mozesz znowu zdziwic!
                            2. wojskowym pilotom nie wydaje sie certyfikatow znajomosci rosyjskiego poniewaz jezykiem urzedowym jest angielski. w lotach nad/do terytorum Federacji Rosyjskiej korzystano z tego powodu z obecnosci "łacznika" aka "lidera". tymaczasem ani w locie 7 kwietnia 2010 ( Premiera Tuska), ani tragicznym z 10 kwietnia 2010 ( Prezydenta Kaczynskiego) strona polska nie potrzebowala Lidera poniewaz zaloga znala rosyjski!

                            "Kpt. K. skontaktował się telefonicznie z ppłk. B. S. i zapytał czy na loty 07.04.2010 zamówic liderów, czy też jest on w stanie wystawid załogę posługującą się językiem rosyjskim. Ppłk. S. przekazał kpt. K, iż jest w stanie wystawic na 7.04.2010 takie załogi.
                            Wtedy też zapytałem: a co z lotem 10.04.2010?
                            Ppłk S. za pośrednictwem kpt. K. przekazał mi, iż też poleci załoga posługująca się językiem rosyjskim.
                            Następnie zadzwoniłem do C. i przekazałem w/w ustalenia odnośnie liderów."

                            oraz
                            Załącznik nr 36
                            Miejsce zdarzenia: Warszawa
                            Czas zdarzenia: 31 marca 2010
                            Pismo mjr. P. O., Szefa Sekcji Planowania i Ewidencji Pionu Szkolenia JW 2139 do Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego RP z dn. 31 marca 2010 r.26 dot. przelotów JW. 2139 w dniu 07.04.2010 r. oraz 10.04.2010 r. po trasie Warszawa – Smoleosk – Warszawa

                            "W związku z zapewnieniem przez d-cę eskadry o zaplanowanie *tak w tekście! – red.+ załóg posługujących się językiem rosyjskim na w/w przeloty samolotów, proszę o anulowanie zamówienia „liderów” po w/w trasie. Jednocześnie podtrzymujemy prośbę o przesłanie aktualnych danych dotyczących lotniska SMOLEOSK. (…wink".

                            3. Protasiuk za zycia wykonac mial 30 lotów do Rosji i na Ukrainę, mjr Grzywna 13. zreszta 3 dni wczesniej wlasnie on porozumiewal sie z ta sama "wieza" w Smolensku i "jakos" szczesliwie wyladowal. kwestia, ktora podnosza trolle smolenskie to fakt nieznajomosci jezyka przez nawigatora TU. nie odnosze sie do tego bo na szczescie sprawe tę roguluja rosyjskie procedury mianowicie - ИНСТРУКЦИЯ ПО ВЗАИМОДЕЙСТВИЮ И ТЕХНОЛОГИЯ РАБОТЫ ЧЛЕНОВ ЭКИПАЖА САМОЛЕТА Ту-154, МОСКВА "ВОЗДУШНЫЙ ТРАНСПОРТ" 1986
                            КВС В зоне подхода ведите радиосвязь или поручите ее второму пилоту.

                            4. i wrescie krem de la krem!

                            "(...)w swoich zeznaniach nawet szef smoleńskiej wieży ppłk Paweł Plusnin. Jak mówił, na podstawie obcowania z załogą samolotu Tu-154 w dniu 10 kwietnia doszedł do wniosku, że załoga samolotu włada wystarczająco językiem rosyjskim i że stopień ten jest wystarczający do poprawnego rozumienia komend wydawanych przez dyspozytora lotów w trakcie prowadzenia komunikacji radiowej w celu zapewnienia bezpieczeństwa lotu.".

                            pamietasz kim jest pplk Plusin? czy jego rekomendacja co do poprawnosci jezyka jest wystarczajaca czy tez bedziesz dalej pretendowal do miana...powiedzmy certyfikatora z Panstowego Instytutu Puszkina.





                            • notsofast Re: rosyjski - Klamstwo nr jeden badz dwa 17.01.12, 18:25
                              > pamietasz kim jest pplk Plusin? czy jego rekomendacja co do poprawnosci jezyka jest wystarczajaca?

                              Pamiętam. A czy Ty pamiętasz skąd wyszła informacja o kłopotach załogi z językiem rosyjskim?

                              W dniu katastrofy rosyjski kontroler lotów udzielił jedynego wywiadu rosyjskiemu portalowi internetowemu Life News. Powiedział wówczas m.in., że proponował załodze prezydenckiego TU-154 lądowanie na zapasowym lotnisku, ale załoga miała odmówić. Powiedział również, że wśród załogi wprawdzie były osoby znające język rosyjski, ale generalnie znajomość ta była słaba, trudność sprawiało załodze podawanie liczb w języku rosyjskim.

                              Fragment rozmowy Plusnina z dziennikarką Live News:
                              Pyt: No, a dlaczego nie podali tego KWITU?
                              Kont: A skąd mam wiedzieć? Dlatego, że słabo znają język rosyjski.
                              Pyt: A co? Wśród załogi nie było znających rosyjski?
                              Kont: Byli, ale dla nich liczby (po rosyjsku przyp. tłum.) to jednak trudność.

                              superwizjer.tvn.pl/36952,kontroler-lotow-ze-smolenska_-czy-kogos-sie-boi_,archiwum-detal.html
                              Wiec do kogo masz w sumie pretensje o to "kłamstwo w sprawie języka"? Do dziennikarzy, którzy powtórzyli tylko słowa świadka?
                              • leny20-4-7 Re: rosyjski - Klamstwo nr jeden badz dwa 17.01.12, 18:52
                                celowo udajesz, ze nie dostrzegasz roznicy czy naprawde masz takie trudnosci z...bo jak to mozliwe aby jedna i ta sama osoba przedstawiala dwie ROZNE wersje wydarzen?!!!

                                zauwaz, ze pierwsza wersja Rosjan bylo zepchnac co sie da na zaloge...to, ze 4 razy podchodzili bo trafic nie mogli, to ze jezyka nie znali, ect...stad tez ten wywiad - taki a nie inny w tresci- pplk Plusina.

                                dopiero jak przyszla kontra od Polakow ( spojrz na texty chociazby z gazety z 12 kwietnia 2010ją o "oszolomstwo" juz tak latwo nie oskarzysz) i "wydalo sie", ze nie da rady dluzej tego ciagnac to zaczelo sie poszukiwanie innego sprawcy. trafilo na s.p. Blasika chcoiaz bardzo dlugo probowano ubabrac przede wszystkim Prezydenta Kaczynskiego. ale przyszedl moment prawdy czyli ZEZNANIA przed prokuratorem w obecnosci oddelegowanych Polakow. jak wiesz za skladnie falszywych zeznan jest taka badz inna kara przypisana tym badz innym kodeksem...i wtenczas pojawia sie jasna i klarowna ifnromacja - z pilotami mozna bylo sie porozumiec! - zatem nie kuguluj jak nei masz kart na rece, a co dopiero jak wszystko juz lezy na stole bo sie po porstu osmieszasz. grzecznie przepros i na przyszlosc nie pchaj sie na afisz jak nie potrafisz.