Pachnie/smierdzi mi to wszystko euro w Polsce ...

02.12.11, 15:53

Wydaje sie oczywistym, ze nie ma takiej sily, ktora podtrzyma zlotowke w Polsce.

Jeszcze bardziej oczywistym wydaje sie BUM !!! efekt niepodtrzymania zlotowki w Polsce ...

W takim momencie wlasnie Sikorski, nagle i bez zadnych uzgodnien deklaruje bezwarunkowe (?) podporzadkowanie Niemcom.

Niemcy na to odpowiadaja:
..."W swoim wystąpieniu Angela Merkel wspomniała także o Polsce.
Podkreśliła zaangażowanie rządu Tuska w sprawy unijne.
Niemiecka kanclerz przypomniała, że Polska zawsze jasno stawiała członkostwo w eurogrupie jako swój cel.
- My też bardzo chcemy, aby Polska była w strefie euro - zapewniła"...

I dodaja:
..."Angela Merkel zapowiedziała też, że konkretne propozycje zmian w traktatach poznamy w poniedziałek, po spotkaniu przywódców Francji i Niemiec"...
Jak widac, jezeli bedzie trzeba to sie traktat dopasuje/zmieni jezeli kraj nie wypelnia jego postanowien aby tylko wciagnac go do eurotygla.

Rownoczesnie nastepuje nagly zwrot rozowych "reform" Tuska, ktore nie reformuja nic innego jak tylko jeszcze wieksze docisniecie sruby aby w kazdy mozliwy sposob wycisnac/wyciagnac ostatnie pieniadze Polakow (zamiast je wrzucic na rynek...).

Tak wiec dzialania Tuska dokladnie wypelniaja zadania Niemiec:

..."Zdecydowany sprzeciw wyraziła kanclerz wobec koncepcji euroobligacji, co spotkało się z aplauzem parlamentarzystów. - Euroobligacje nie wchodzą w grę. Nie można ich użyć do rozwiązania problemów Europy. Nie ma też możliwości, by je stworzyć w ramach przyjętych zasad unijnych - mówiła"...

..."Merkel odżegnała się też od koncepcji ratowania strefy euro poprzez zwiększoną aktywność Europejskiego Banku Centralnego.
Jakie będą więc propozycje Francji i Niemiec dla Unii Europejskiej? Przede wszystkim zacieśnienie unii fiskalnej. Angela Merkel podkreśliła też, że powinien istnieć mechanizm, który zmuszałby kraje do utrzymywania w ryzach polityki fiskalnej"...

Zdanie samych Polakow oczywiscie jest absolutnie ignorowane = propaganda zrobie swoje = nagla medialna eksplozja zastraszania wojna, kryzysem, wrecz apokalipsa przy jednoczesnym wmawianiu, ze: "euro wieczne zywe", "przynaleznosc do strefy euro to przynaleznosc do elitarnego klubu", "tylko euro gwarantuje stabilnosc", "kredyty w euro sa tansze, wiec wszyscy zyskamy" itp.

Moje pytania jest proste:
Wprowadza euro w Polsce ? Kiedy?
Po ile?
(czy Tusk sie zgodzi na niski kurs czy Merkel pomoze mu go podbic przed przyjeciem euro?)
    • lastboyscout ... czy trzeba cos jeszcze dodac ? ;) 02.12.11, 16:04

      "Lepiej siedziec przy stole niz byc w menu !"
      Leszek Miller
      • lastboyscout Co za jednomyslnosc ! 02.12.11, 22:30

        "Szczególnie jeśli chodzi o władzę nad pieniędzmi i nad gospodarką.
        Tutaj to rozproszenie władzy okazało się zbyt duże" - podkreślił Tusk"....

        wiadomosci.onet.pl/kraj/kwasniewski-o-powaznym-kryzysie-w-ue-albo-nam-sie-,1,4945769,wiadomosc.html

        ..."Musimy pogłębić integrację - stwierdził Kwasniewski.
        - Albo nam się powiedzie razem, albo nas diabli wezmą razem.
        Szansa jest tylko jedna: iść do przodu - ocenił.
        Jak przyznał, jest też zwolennikiem dalszej integracji europejskiej"...

        biznes.onet.pl/reuters-do-konca-2015-polska-spelni-kryteria-stref,18493,4945842,3030296,43,1,news-detal
        I muzyczka wink
        www.youtube.com/watch?v=pKaZL3SeVH8&feature=related
        • leny20-4-7 wczoraj Moskwa dzis Bruxela 03.12.11, 11:47
          Ty zapewne wiesz kto te slowa wypowiedzial, dlatego tez mysle ze to bedzie moj cały komentarz do informacji, ktore podrzuciles...

          ps. smutnym jest fakt, ze niektorym latwiej jest sie "zaprzedac" czy tez godniej przehandlowac niz pozytywistycznie budowac swoja sile.

    • herr7 moim zdaniem... 02.12.11, 16:11
      strach polskiej elity bierze się z obawy o utratę unijnych pieniędzy, gdy kryzys się zaostrzy i bogate kraje Unii pozostaną nieugięte w sprawie wspierania państw biedniejszych. Przynależność do Unii i wynikające z tego korzyści w postaci napływu dotacji są w istocie jedynym argumentem, który polska elita może skierować pod adresem Polaków, a przynajmniej tych młodszych wiekiem. Gdyby tego nie było to pozostaje czarna rozpacz, gdyż za parę lat państwo stanie przed wyborem czy przeznaczyć pieniądze na służbę zdrowia, czy na emerytury, gdyż na jedno i drugie ich zabraknie. Jak sądzę widmo utraty unijnych dotacji powoduje panikę w Warszawie, stąd całkowita spolegliwość z Berlinem i deklaracje w rodzaju "róbcie z nami wszystko, co chcecie..."
      Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, jak Unia ma kontrolować rządy jak te mają wydawać pieniądze swoich podatników? Te zapowiedzi Merkel wydają mi się całkowicie nierealistyczne i być może mają jedynie na celu zyskanie na czasie. Istotą rzeczy jest jednak to, że Merkel zamierza postąpić dokładnie odwrotnie jak ją do tego nawoływał minister Sikorski, Obama czy tzw. rynki...
      • lastboyscout Re: moim zdaniem... 02.12.11, 16:24

        Zgodzilbym sie z toba gdyby Polsce po 2012 Polsce przyslugiwaly dotacje unijne.
        Z tego co wiem to od przyszlego roku Polska staje sie platnikiem netto (moge sie mylic, jezeli tak to prosze o sprostowanie mnie).
        Poza tym jak sie wydaje, plan Merkel bedzie praktycznie polegal na tym, ze za przywilej posiadania euro (nizszego kosztu kredytu, stabilnej /?!/ waluty) wszyscy beda platnikami netto (przynajmniej do zakonczenia kryzysu a Merkel mowi o dlugich latach) ...
        = socjalizm nazywany europejskim liberalizmem

        Najkrocej mowiac:
        euro/tani kredyt/stabilnosc waluty ZA "róbcie z nami wszystko, co chcecie..."
        • herr7 Re: moim zdaniem... 02.12.11, 17:00
          Gdyby Polska miałaby być od 2012 płatnikiem netto to nie byłoby o co kopii kruszyć. Ale chodzi o obiecane 300 mld złotych, które ma do nas napłynąć w ciągu kolejnych sześciu czy siedmiu lat. To pozwoli dokończyć inwestycje a ich brak oznaczałby ich wstrzymanie, gdyż państwo nie ma żadnych wolnych środków.

          Sama przynależność do strefy euro wiąże się nie tylko z zaletami, ale narzuca też ograniczenia. Czy dla takiego kraju jak Polska przystąpienie jest korzystne - to trudno powiedzieć. W Europie są kraje, które chyba nie myślą o tym i nikt ich nie spisuje na straty.

          • leny20-4-7 programowanie 03.12.11, 11:43
            Kolego piszesz: "Gdyby Polska miałaby być od 2012 płatnikiem netto to nie byłoby o co kopii krus zyć. Ale chodzi o obiecane 300 mld złotych, które ma do nas napłynąć w ciągu kolejnych sześciu czy siedmiu lat."

            proszę abyś podał zródło, na które sie powołujesz, które potwierdza - fakt zagwarantowania/obiecania 300mld dla RP w nowym okresie budzetowania. piszę bez zadnych podtextow ani checi rozpoczecia obrzucania sie flejmami.

            w tej chwili zakladam, ze PROPAGANDE przedwyborcza partii wladzy, wziales za pewnik. prosze o zrodla "przecieku" bo tak nalezaloby tę "obietnice" nazwac. walka o podzial tortu z tego co wiem - WRZE - a w Polsce juz skore naniedzwiedzu...
            • herr7 polskie apetyty... 04.12.11, 09:16
              Polska elita miała nadzieję, że w przyszłym budżecie Unii będziemy mieli zagwarantowaną kwotę nie niższą od tej co wywalczył Kaziu Marcinkiewicz, a dzięki której ruszyła w Polsce budowa autostrad i innej infrastruktury. To jest w sumie kwota zbliżona do 300 mld złotych, zakładając że wartość złotego utrzyma się w relacji 1 euro =4 złote. Gdyby tych pieniędzy zabrakło to bezrobocie w Polsce osiągnie poziom bezrobocia w Hiszpanii. Mam takie wrażenie, że ten fakt dotarł do świadomości zarządzających "zieloną wyspą" stosunkowo niedawno, gdy w Warszawie zrozumiano że poświęcenie Grecji to jest dopiero początek, i że Polska może być następna w kolejce.

              Te 300 mld to była kwota całkiem realna do uzyskania, gdyby nie kryzys.
              • jack79 Re: polskie apetyty... 04.12.11, 18:32
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10753310,Polityk_PO_szczerze_o_300_mld_z_UE___Bralem_udzial.html
                • leny20-4-7 gdyby babcia miala wasy - herr 04.12.11, 19:29
                  zgadzajac sie z Toba co do impulsu rozwojowego, ktory bylby mozliwy dzieki tym 300mld wyrazam swoje zadziwienie Twoja konkluzja, a mianowicie: "Te 300 mld to była kwota całkiem realna do uzyskania, gdyby nie kryzys."

                  jestes osoba wystaczajaco łębską aby wiedziec, ze kryzys byl, jest i jeszcze jakis czas bedzie.

                  na tym Forum od 2005-7 opisywane bylo jego nadejscie na tyle dokladnie, ze starotestamentowi prorocy mogliby poczuc sie dumni ze swoich nasladowcow.

                  ekonomisci, politycy takze mieli swiadomosc tego co sie zbliza o czym swiadczy np ten watek: forum.gazeta.pl/forum/w,17007,119821869,119821869,swiat_ucieka_my_korzystamy_z_dryftu_rozwojowego_.html , w ktorym jak widac brales aktywny udzial.

                  jakze wiec mozesz w tak nieuczciwy sposob stawiac swoja alternatywe?
                  • herr7 może wyjaśnię.... 04.12.11, 19:56
                    Pisząc o obiecanych 300 mld miałem na myśli sytuację, jaka była kilka lat temu gdy premier Marcinkiewicz negocjował wysokość unijnej pomocy. To tyle. Jest rzeczą oczywistą, że od tego czasu sytuacja bardzo się zmieniła, ale tu jest moje przypuszczenie, wszystkie tego nieprzyjemne konsekwencje rządząca Polską elita uzmysłowiła sobie dopiero niedawno - stawiam na okres ostatnich paru tygodni, nie miesięcy. Jak zwykle okazuje się, że nie mamy żadnego planu awaryjnego...
                    • leny20-4-7 "obiecane" 300mld 04.12.11, 20:19
                      zwarta w tytule kwota byla zgrabnym zagraniem w czasie kampanii wyborczej i z zalozenia miala dorzucic kilka glosow wiecej rzadzacej partii wladzy. nawet wtenczas podnoszone byly glosy, takze tutaj na Forum, ze jest to kwota nierealna oparta na mysleniu zyczeniowym "polskiej" strony negocjacyjnej. jest co najwyzej wysokim otwarciem aby ostateczny kompromis byl mozliwie jak najkorzystniejszy dla RP.

                      piszac - "wszystkie tego nieprzyjemne konsekwencje rządząca Polską elita uzmysłowiła sobie dopiero niedawno" - wpisujesz sie do zbioru FRUSTRATOW! opanuj sie, zloz samokrytyke i nakryj na glowe chociazby chuste...

                      przypomne 2010 - omawiana takze przez Ciebie takze w dyskusji ze mna - prezentacja prof. Rybinskiego. jesli on to przedstawial w lsitopadzie badz grudniu ( nie pamietam dokaldnej daty) tzn ze wiedza dotyczaca budzetu ue na kolejny okres nie byla na tyle hermetyczna ani tym bardziej zmonopolizowana przez nasze Forum.


                      ps. za nieuprawione uwazam alternatywy nie oparte na realnych zalozeniach. nadal zadziwia mnie fakt, podnoszenia przez Ciebie tego "gdyby czasy sie nie zmienily", "gdyby nie bylo kryzysu".
                      • lastboyscout Re: "obiecane" 300mld 04.12.11, 20:53


                        >>piszac - "wszystkie tego nieprzyjemne konsekwencje rządząca Polską elita uzmysłowiła >>sobie dopiero niedawno" - wpisujesz sie do zbioru FRUSTRATOW!

                        Twoja powyzsza wypowiedz swiadczy o tym, ze

                        1) uwazasz rzadzacych w Polsce za elite
                        2) uwazasz, ze rzadzacy w Polsce byli swiadomi konsekwencji swoich dzialan od poczatku

                        Czy moglbys mi wyjasnic swoje wlasciwe poglady i prognozy?
                        FLUSTRAT
                        • leny20-4-7 Re: "obiecane" 300mld 05.12.11, 08:29
                          LBSie,

                          pojawiaja sie, takze tutaj na Forum, glosy/ataki na osoby krytykujace w jakikolwiek i w jakiejkolwiek formie rzad oraz tworzace go partie wladzy, ktore podsumowac mozna jednym slowem - per FRUSTRAT. furda tresc i zasadnosc krytyki, ktora w przewazajacej czesc nalezy sie w/w strukturą bo najwieksza wada osoby podnoszacej indolencje badz ingorancje rzadzacych jest to, ze albo ma paranoje ( co rowniez slyszalem juz) albo frustracje i "jad" wylewa sie z jego ust...

                          nie bede definiowal pojecia frustracji bo poza jej slownikowa/zdroworozsadkowa definicja podana przeze mnie w watku "frustracja 1000lecie" innej nie znam...a stosujac sie do niej albo wszyscy sa frustratami albo malo kto.

                          poniewaz herr7 sporadycznie odnosil sie dotychczas do "niedorobek" obozu wladzy to jego niepochlebna, a realna ocena rzeczywistosci mogla byc oceniona tylko w jeden sposob...ironicznie, a adresatem jej bynajmniej nie byl herr, ktory mysle, ze wychwycil aluzje skierowana do pewnego czytelnika naszego Forum.

                          • lastboyscout cud niepamieci 2 05.12.11, 14:46

                            Jak zwykle nic nie zrozumialem z tego co piszesz.
                            Nie mogac sie do tego odniesc przytocze tylko troche lektury.

                            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,129200164,129340333,pokora_niewolnika.html
                            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,129200164,129411370,Re_pokora_niewolnika.html
                            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,84252974,84311331,Re_Troche_pozno_na_pakowanie_walizek_.html
                            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,118647813,118650264,Do_Vice_Versy.html
                            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,84252974,84267691,1_USD_5_piec_PLN_2_dwa_EURO_.html
                            www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=JfpaQpGJ-8M
                      • herr7 Re: "obiecane" 300mld 04.12.11, 20:55
                        300 mld złotych to była suma, która pozwalała rządzącej partii na twierdzenie, że uzyskała więcej niż kilka lat temu przeciwnik z PIS. A tak naprawdę wszystko zależy od relacji złoty-euro, gdyż pomoc liczona jest w euro i 70 mld euro to może być 280 mld złotych gdy euro kosztuje 4 złote, lub 350 gdy kosztuje 5.

                        Nie przypominam sobie tej dyskusji z ubiegłego roku i tego co wówczas twierdził Rybiński. Ponieważ nie dajesz do tego linku nie widzę powodu do posypywania sobie głowy popiołem, choćby też z tego powodu, że nie pisuję tu swoich opinii z pozycji wielkiego analityka. Pamiętam jednak dyskusję w Polsce, gdy ważył się los Grecji i to co mnie wówczas uderzyło to gotowość naszej elity do poświecenia Greków i brak refleksji nad tym, że taka postawa bogatych państw rykoszetem może uderzyć w Polskę. O skali desperacji świadczy też dzisiejsza wypowiedź Ryszarda Bugaja w Faktach po Faktach, który będąc w opozycji do tego co robi Sikorski (i Tusk) miał nadzieję, że polska elita wywalczy przynajmniej jakieś pieniądze z Unii, już nie "obiecane 300 mld".
                        • leny20-4-7 Re: "obiecane" 300mld 05.12.11, 08:37
                          podsumuje to moze tak: jesli beda jakiekolwiek podzialu warte podzialu to polska strona jakas ich czesc wywalczy. w tej chwili jestesmy swiadkami sytuacji, w ktorej czesc panstw czlonkowskich operuja na dyzych deficytach budzetowych, koszty obslugu dlugu rosna, a nie wszystkie aukcje koncza sie uplynnieniem pelnej puli...jesli poszczegolne kraje beda mialy problemy z "domknieciem" swoich wlasnych budzetow to skad pewnosc, ze beda w stanie wygospodarowac kilka, kilknascie, kilkadziesiat mld euro na dodatkowy budzet wspolnoty? stad moja teza, jesli nie bedzie kreacji pieniadza to nie bedzie czym dzielic...a polskie mrzonki o 300mld to nic ponad typowe "nam sie nalezy".

                          pozdro herr,

                          ps. tutaj link do zeszlorocznej dyskusji, spojrz na watek ponizej odnajdziesz w nim kilka swoich wypowiedzi : forum.gazeta.pl/forum/w,17007,119821869,119821869,swiat_ucieka_my_korzystamy_z_dryftu_rozwojowego_.html
                          • leny20-4-7 "obiecane" 300mld znika z jutuba 05.12.11, 16:50
                            info za: blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/12/04/ucz-sie-mlodziezy/

                            ps. nie weryfikowalem tej informacji.
        • viper39 Re: moim zdaniem... 02.12.11, 17:51
          moim zdaniem radek jest przerazony wizja nie wstapienia do strefy euro szybko
          zaczal nawet wszystkich straszyc trzecia rzesza i sowiecka rosja
          ktos chyba rozpalil mu ognisko w majtkach bo cos ostatnio radka jest duzo w mediach

          nasze elity boja sie czegos innego niz rosji czy niemiec
          hmm... smiem watpic aby niemcy poszly na wojne z Polska
          oni by na tym stracili a nie zyskali...

          pytanie pozostaje jedno czy jest juz tak zle czy tez interesy chlopakom z po-papranej grupy sie kielbasza bo odkladali w euro a tu euro moze sie skonczyc...
          wiadomo ze chodzi o kase, tylko kto ich tak bardzo naciska na takie posuniecia?
          rosjanom nie robi roznicy czy Polacy sa w euro czy nie
          niemcom przestaje to robic roznice jesli oni mysla aby wyjsc z euro
          a wiec kto? komu? za co? z kim? gdzie? i kiedy?
          • byly-kadi hehe. 02.12.11, 18:58
            viper39 napisał:


            > pytanie pozostaje jedno czy jest juz tak zle czy tez interesy chlopakom z po-pa
            > pranej grupy sie kielbasza bo odkladali w euro

            OdkRadali w euro ....

            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,129325710,131118204,A_dlaczego_Siko_sie_trzesie_.html
            a tu euro moze sie skonczyc...
            > wiadomo ze chodzi o kase, tylko kto ich tak bardzo naciska na takie posuniecia?
            > rosjanom nie robi roznicy czy Polacy sa w euro czy nie
            > niemcom przestaje to robic roznice jesli oni mysla aby wyjsc z euro
            > a wiec kto? komu? za co? z kim? gdzie? i kiedy?
            >
          • klip-klap Re: moim zdaniem... 03.12.11, 19:04
            > pranej grupy sie kielbasza bo odkladali w euro a tu euro moze sie skonczyc...

            No ale te wspaniale banki z domniemanymi lokatami w euro to nie moga wymienic na inna walute? Nie wierze.

            Moze chodzi tylko oto, ze jak Francja i Niemcy beda miec wazniejsze sprawy niz przesylanie pieniazkow do Polski, a jeszcze zabraknie chetnych na obligacje i budzet sie sypnie? A potem to juz wisiec beda... To chyba lepiej zaryzykowac zdrade i odsunac w czasie taka niemila perspektywe ogladania swiata z wysokosci galezi.
    • szczurek.polny Pociąg odjeżdża 03.12.11, 23:51
      > Moje pytania jest proste:
      > Wprowadza euro w Polsce ? Kiedy?

      Nie, nie wprowadzą. Nigdy.

      I właśnie dlatego jest panika. Tusk i Sikorski próbują za wszelką cenę wsiąść do pociągu, w którym nie ma dla nich miejsca. Zostaną na lodzie i będą musieli sobie radzić sami.

      W piątek (a może dopiero w przyszłą niedzielę) ogłoszony zostanie "nowy traktat o Unii Europejskiej". W przypadku blokowania traktatu przez Brytyjczyków i/lub Szwedów (tak, tak - Szwedzi postrzegani są przez unijną administrację jako przeciwnicy nowego traktatu, zupełnie odwrotnie niż to usiłuje przedstawiać polska prasa) - Niemcy zdecydowane są narzucić nowy traktat wszystkim krajom strefy euro w formie umowy międzynarodowej pomiędzy zainteresowanymi krajami, a więc niejako "poza Unią".

      Polska nie jest tu do niczego potrzebna. PKB Polski to ledwie nieco ponad 4% PKB strefy euro. Ile Polska mogłaby dorzucić do ratowania Grecji? 250 mln euro? 400 mln euro? Nawet 1 mld euro teraz nie jest wart ryzyka, że za pół roku trzeba będzie Polskę ratować sumą 20 albo 50 mld EUR. Niemcy zdecydowały się zaprzestać (na jakiś czas) budowy imperium i skupić się na utrzymaniu już zajętych pozycji.

      Tak więc "Europa dwóch prędkości" stanie się faktem. Powstanie nowa "właściwa Unia Europejska", w skład której wejdą kraje strefy euro i najprawdopodobniej Dania (która jest w ERM2 i duńska korona jest praktycznie zapegowana do euro). Brytyjczycy stwierdzą, że nie wchodzą i jakoś dadzą sobie radę. Szwedzi stwierdzą, ze nie wchodzą i jakoś dadzą sobie radę. Nie wiem, co z Litwą i Łotwą - formalnie są w ERM2, ale póki co "brak wyraźnej woli politycznej". Pozostałym krajom uprzejmie się podziękuje, że jeszcze nie teraz, ale w przyszłości, po wypełnieniu warunków...

      Tak więc Polska może zostać w praktyce zdegradowana do pozycji kraju kandydującego do Unii, tak jak na przykład Turcja, Macedonia czy Czarnogóra. Oczywiście pociągnie to za sobą ograniczenie finansowania z Unii, ale to nie jest najgorsze. Najgorsze konsekwencje pociągnie za sobą utrata pewnego image'u kraju, którego długi mogą w przyszłości stać się długami Unii denominowanymi w euro. Inwestorzy nie będą mieli podstaw, aby mieć nadzieję, że Polska wejdzie do strefy euro jeszcze za ich życia. No to kto pożyczy bankrutowi, który właśnie wyleciał z Unii?

      Na szczęście drukować będzie można bez ograniczeń, bo nowy traktat o "właściwej Unii Europejskiej" nie będzie Polsce narzucał żadnych ograniczeń budżetowych.
      • lastboyscout Zimbabwe 2? =rok 2008 ponad 2 miliony % inflacji?! 04.12.11, 02:26


        Mozna zgodzic sie z toba co do takiego konca polskiego bufoniarstwa.

        Dziwi twoj optymizm, ktory kontrastuje nawet z polskimi prezydentami, premierami, ekonomistami.

        Niezrozumialym jednak jest twoja opinia o mozliwosci ignorowania Unii i ograniczen budzetowych.

        Zupelnie niepojeta jest metoda: jak sobie wyobrazasz zadrukowanie tego wszystkiego (konsekwencje)?
        • szczurek.polny Re: Zimbabwe 2? =rok 2008 ponad 2 miliony % infla 04.12.11, 23:21
          > Dziwi twoj optymizm,
          To nie optymizm. To ironia. Gorzka ironia.

          > Niezrozumialym jednak jest twoja opinia o mozliwosci ignorowania Unii i ogranic
          > zen budzetowych.

          Jako kraj SPOZA UNII, Polska nie będzie podlegać ograniczeniom budżetowym zapisanym w NOWYM TRAKTACIE UNIJNYM. To chyba oczywiste.

          > Zupelnie niepojeta jest metoda: jak sobie wyobrazasz zadrukowanie tego wszystki
          > ego (konsekwencje)?

          Ja sobie tego nie wyobrażam. Ale co zrobi rząd Tuska, jeśli jednocześnie wystąpią trzy zjawiska:
          1) Kasy nie ma
          2) Kasy z Unii nie ma i nie będzie
          3) Kasy nie można pożyczyć nawet na 20% rocznie
          Poda się do dymisji, czy mimo wszystko "jakoś będzie usiłował sobie poradzić w tej trudnej, choć przejściowej sytuacji"?

          Konsekwencje? A kogo W EUROPIE będą obchodzić konsekwencje tego, co tam u siebie wyprawia jakiś tam rząd na wschodzie...

          I tu jest ból. Nawet jeśli Tusk chciałby "zdradzić" Polskę na rzecz Niemiec, to Niemcy (przynajmniej obecnie) takiej przysługi od niego nie oczekują, a nawet całkiem przeciwnie.
          • lastboyscout Okrutne ... 04.12.11, 23:37

            Nie dziw sie mi, ze nie dowierzalem ale to co piszesz jest rownie racjonalne co ... okrutne.

            Przyznam, ze wciaz nie moge sobie wyobrazic nie tylko skali ale glownie rodzaju konsekwencji. Tymbardziej, ze jak mam prawo sadzic bedzie to dotyczylo wiekszej ilosci spoleczenstw.

            > I tu jest ból. Nawet jeśli Tusk chciałby "zdradzić" Polskę na rzecz Niemiec, to
            > Niemcy (przynajmniej obecnie) takiej przysługi od niego nie oczekują, a nawet
            > całkiem przeciwnie.

            Uniwersalnie kombinuje chyba niezle ale wydaje mi sie , ze Niemiec i Europy dopiero sie ucze.
            Przeciez z tego co piszesz na wprost wynika, ze trzeba wyskakiwac ze wszystkiego co polskie (i jemu podobne) JUZ !!! sad
            • szczurek.polny Re: Okrutne ... 04.12.11, 23:56
              > Przeciez z tego co piszesz na wprost wynika, ze trzeba wyskakiwac ze wszystkieg
              > o co polskie (i jemu podobne) JUZ !!! sad

              My tu sobie tylko tak na Forum wymieniamy prywatne poglądy na różne sprawy i te nasze prywatne poglądy nie mogą być w żaden sposób interpretowane jako porada inwestycyjna zachęcająca do dokonania lub powstrzymania się od jakichkolwiek działań. Połowa piszących tutaj to pewnie mitomani (tylko nie wiadomo, która połowa smile ), a każdy podejmuje decyzje inwestycyjne samodzielnie wyłącznie na własny rachunek i na własne ryzyko.
              (To nie do ciebie, LBS - być może ktoś jeszcze czyta tę naszą gadułę, a może to być kompletny (tu brzydkie słowo). ).
              • lastboyscout Sprzedam zlote, taniooooooo! 05.12.11, 00:39

                Alez oczywiscie, ze to tylko wymiana pogladow (plus troche picu, ktory nie zaszkodzi jak mawial klasyk poniewaz akademickie dyskusje za nudne dla przyswajania wiedzy bez tej szczypty prowokacji) .

                Za porady inwestycyjne to nalezalyby sie nam naprawde solidne pieniadze a niektorym to nawet nalezaloby postawic ...pomnik wink (za niezlomnosc idei i walke z dywersantami, znaczy sie).
                Ja z tego wszystkiego wynosze jednak olbrzymia wiedze, rozrywke i zwykla ludzka sympatie do niektorych.
                Ale czy forum wlasnie po to nie jest?

                Hmmm ... Zazwyczaj maja racje ci, ktorzy mowia, ze materia zmienia sie opornie i na pewno nie po zapowiedziach w gazetach.
                Jednak maja racje inni, ktorzy mowia, ze jak juz sie naprawde zmienia to zmienia sie lawinowo.

                Tak wiec mowisz, ze wyskakujemy ze zlotego ...
                OK, wiec sprzedam zlotego prosze o oferty z cena kupna na adres: zazeLLL@yahoo.com
                • szczurek.polny Minister potwierdza 05.12.11, 23:13
                  Niezmiernie lubiany na tym Forum minister Radosław Sikorski oficjalnie potwierdza, że sprawa wylotu Polski i innych krajów CEE z Unii Europejskiej była przedmiotem rozmów:

                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10764330,Sikorski__Merkel_uzgadniala_propozycje_reform_UE_z.html
                  "Mam nadzieję, że pani i inni widzą, o co się toczyła i toczy nadal debata. To był jeden z celów mojego przemówienia. Mianowicie są tacy, którzy by chcieli od początku te reformy wprowadzać tylko w gronie 17 i stworzyć przedpokój, w którym my byśmy się znaleźli. I są kraje, politycy, którzy chcieliby robić to w gronie 27, a więc także z nami, chyba że ktoś nie może. Zasadnicza różnica."

                  Trudno mi w tej chwili oceniać na ile desperacka szarża Tuska i Sikorskiego była skuteczna. Za 7 dni, w poniedziałek okaże się, czy Polska jest IN, czy jednak mimo tej próby OUT.

                  Na pewno odpada wariant aby "robić to w gronie 27". Na to nie pójdzie Wielka Brytania, tak więc zostaje już 26. Brytyjczycy dostaną zaproszenie, ale nie będą chcieli przyjść. Nie bardzo widzę też chęć Niemiec, żeby w takiej imprezie brały udział np. Węgry czy Rumunia. Będą więc i tacy, co nie zostaną zaproszeni (bez względu na to, czy chcieliby przyjść).

                  Najbardziej prawdopodobna formuła to: "17 wchodzi obowiązkowo + pozostali chętni, którzy spełnią warunki". Pytanie o to, jakie warunki. Bo jeśli warunkiem jest "trzeba uchwalić budżet na 2012 z zapisanym deficytem poniżej 3%", to Polska jest IN. A jeśli warunkiem będzie "trzeba zakończyć co najmniej jeden rok z deficytem poniżej 3%", to Polska jest OUT.

                  Zresztą sam minister pod koniec zdaje się sugerować, że jednak OUT: "Sikorski uspokaja jednocześnie wszystkich, których niepokoi ewentualność nakładania kar na nasz kraj. - Sankcje są dla krajów ze strefy euro, które łamią zasady. My nie jesteśmy w strefie euro i nie łamiemy zasad - mówił."

                  Skoro ma nie być sankcji dla Polski, to znaczy, że nie będzie również wobec niej ograniczeń, czyli że nie będą się do niej stosowały zapisy traktatu, a więc OUT. Oczywiście będzie to jakiś wariant "miękkiego OUT" - etykietka pozostanie bez zmian, zmieni się jedynie treść.

                  PS.
                  Przecież to i tak nie będzie działać. Zapisy o nieprzekraczaniu 3% deficytu już były. Jakaś forma sankcji za to też była, a brakowało nawet woli ujawniania takich przekroczeń. To teraz będzie tak, że jak jakiś kraj zakończy rok z deficytem 3,5%, to mu szkopy dowalą karę 1% PKB i razem będzie miał deficyt 4,5%. A jeśli budżety krajów członkowskich mają być zatwierdzane w Berlinie, to kiedyś gdzieś kasy na coś zabraknie i Berlin dokona cięcia socjalu w Grecji, Włoszech czy Hiszpanii. I wtedy będzie dym.

      • herr7 Unia poniosła porażkę.... 04.12.11, 10:33
        Najważniejszą lekcją z obecnego kryzysu jest uświadomienie sobie, że unijny projekt polegający na tym, że bogatsze państwa wpierają ubogie kraje poniósł porażkę. Inaczej mówiąc, ubogie kraje żeby jakoś funkcjonować wymagają stałej transfuzji. To dotyczy również Polski, w której środki unijne inwestuje się w rzeczy, które jedynie w minimalnym stopniu wzmacniają naszą gospodarkę, a które trzeba będzie jeszcze potem utrzymać, co będzie bardzo kosztowne.

        Unia fiskalna oznacza identyczną skalę podatkową. Pytanie, czy premier Tusk zgodzi się na podniesienie podatków osobom najbogatszym, czego do tej pory jak ognia wolał unikać? Z drugiej strony, czy zachodni Europejczycy zgodzą się na pozostawienie polskiej skali podatkowej bez zmian?
        • klip-klap to jest wegetacja 04.12.11, 13:29
          B. Franklin - They who can give up essential liberty to obtain a little temporary safety, deserve neither liberty nor safety.

          > kę. Inaczej mówiąc, ubogie kraje żeby jakoś funkcjonować wymagają stałej transf
          > uzji.

          W zamysle to mialo byc wprowadzenie stabilnosci i wzrostu gospodarczego na minimalnym poziomie poprzez oslabienie konkurencji w ujednoliconej sferze unijnej. Taka mieszanka, tolerancji dla wolnego handlu, ale tez traktowania gospodarki jako sfery, ktora mozna latwo sterowac by potem realizowac swoje ideologiczne pomysly. Przy okazji okazalo sie, ze z tej ideologii nic wartosciowego nie wynika, jest ona pusta, taka wydmuszka.
          Zeby to osiagnac UE jakis czas temu w imie bezpieczenstwa przelaczyla wajche z wolnego rynku na stabilnosc i oczywiscie nie osiagnela ani wolnego rynku ani stabilnosci. Co wlasnie widzimy. Osiagnela wegetacje.

          Poniewaz propozycje Niemiec tego paradygmatu nie zmieniaja to tkwia w tym samym blednym scenariuszu - poswiecic wolnosc za bezpieczenstwo. I skutek bedzie taki sam.
          Zmiana paradygmatu na wlasciwy oznaczalaby wysadzenie z siodla obecnie rzadzacej kasty i powrot silnych panstw narodowych i UE na ksztalt Szwajcarii. Stad ten strach przed wyborcami i olewanie demokracji, stad panika teraz i stad holdy Sikorskiego.

          > Unia fiskalna oznacza identyczną skalę podatkową. Pytanie, czy premier Tusk zgo
          > dzi się na podniesienie podatków osobom najbogatszym, czego do tej pory jak ogn
          > ia wolał unikać? Z drugiej strony, czy zachodni Europejczycy zgodzą się na pozo
          > stawienie polskiej skali podatkowej bez zmian?

          Dla wladzy zgodzi sie na wszystko. Jego rzady pokazaly, ze to sa wlasnie priorytety premiera - wladza i wizerunek.
      • szczurek.polny Donald Tusk wyprowadził Polskę z UE 11.01.12, 20:12
        9 grudnia 2011 roku premier Donald Tusk wyprowadził Polskę z UE.
        Serdecznie dziękuję Panie Premierze!

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10944035,Szczyty_euro_nadal_tylko_dla_strefy_euro__Nowa_umowa.html
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10947042,_Nie_wszystko_mozna_wygrac__Czasem_przegrywamy__nie.html
        P.S.
        Jest jakaś szydercza przekora w wyrokach Historii. Komuchy wprowadzili Polskę do NATO, Tusk wyprowadził Polskę z UE. Ciekawe, czym nas jeszcze w przyszłości zaskoczy.
        • lastboyscout Re: Donald Tusk wyprowadził Polskę z UE 11.01.12, 20:29

          Jako, ze warto bylo temu poswiecic osobny watek, zalozylem go.:
          forum.gazeta.pl/forum/w,17007,132285386,132285386,Premier_Zrobilem_z_POlski_wasala_Europy_Brawo_.html
          Swoja droga, ktos ma jeszcze watpliwosci, ze glupio byloby aby liberalowie tego forum
          wciaz nazywali sie zwolennikami Unii Europejskiej skoro Unia Europejska nie jest juz zwolennikiem liberalnej POlski??
    • jack79 Re: Pachnie/smierdzi mi to wszystko euro w Polsce 04.12.11, 17:06
      tak w ogóle dlaczego to euro się wywraca a nie dolar?
      czy my na pewno wiemy co się dzieje?
      może to wcale nie błędy w strefie euro a po prostu atak na nią?

      doradca banku centralnego chin:
      "Podkreślił, że finanse USA są w znacznie gorszym stanie niż Europy. Nie chciał jednak rozwinąć tej myśli."
      www.pb.pl/2513716,65755,li-najpierw-plan-potem-pieniadze
      więc czemu nie dolar upada?

      kuczyński:
      "Od dłuższego czasu obserwujemy otwartą walkę dolara z euro. Walczą ze sobą grupy finansowe Ameryki i Europy. Niewykluczone, że wspierane są przez rządy państw tych kontynentów."
      "Nie mam dowodu na wojnę dolara z euro, nie siedziałem pod stołem w Nowym Jorku i nie podsłuchiwałem. Jednak kiedy obserwuję działanie agencji ratingowych – a wszystkie trzy są amerykańskie – mam mocne podejrzenia. I jeszcze gdy patrzę na atak na Włochy, wszystko to pachnie mi walką waluty rezerwowej świata dolara z euro, które jest pretendentem do bycia taką walutą. Przecież dług Włochów pochodzi z lat 70.–80. ubiegłego wieku i utrzymuje się do dzisiaj mniej więcej na tym samym poziomie. Oni sobie tego długu nagle nie wymyślili! Gdyby odjąć koszty obsługi długu, to Włochy mają nadwyżkę budżetową! "

      "Wróćmy do wojny dolara z euro. Dlaczego media jej nie zauważają?
      Bo to brzmi jak spiskowa teoria dziejów. Żaden z ekonomistów głównego nurtu o czymś takim nie powie. Uważam siebie za boczny nurt. Ale z przyjemnością zauważam, że wiele osób z głównego nurtu przybliża się do bocznego. Rozsądni ludzie widzą, co się dzieje. Mogę rzucić nawet nazwisko: prof. Witold Orłowski. W swoich tekstach ewoluuje we właściwym kierunku.

      A czy europejscy przywódcy dostrzegają atak dolara na euro?

      Oni tego oficjalnie nie mogą powiedzieć. To byłoby niepoprawne politycznie. Ale już mówią, że amerykańskie agencje ratingowe są niewiarygodne. Czyli w podtekście twierdzą: Amerykanie nam szkodzą!

      Jak euro może się bronić?

      Pomysł powołania wiarygodnej europejskiej agencji ratingowej byłby słuszny. Agencje amerykańskie obniżają rating państw wtedy, kiedy to zaczyna być gwoździem do ich trumny. Nie powiem, że czynią tak świadomie, ale to dziwnie wygląda."

      weekend.pb.pl/2526215,72134,nie-jestem-doktorem-zaglada
      no i artykuł Tarpleya:
      freeamericatoday.pl/pl/archiwum/newsy-w-archiwum/europa-musi-podj%C4%85%C4%87-walk%C4%99-przeciwko-atakowi-spekulacyjnemu-usa-i-wielkiej-brytanii.-2.html
      • lastboyscout Wygra ten, ktory straci najmniej 04.12.11, 17:31

        > "Od dłuższego czasu obserwujemy otwartą walkę dolara z euro. Walczą ze sobą gru
        > py finansowe Ameryki i Europy. Niewykluczone, że wspierane są przez rządy państ
        > w tych kontynentów."

        Oczywiscie, ze jest wojna.
        Wojna zawsze byla, zawsze bedzie. Zmieniaja sie jedynie aktorzy i koalicje.

        Nalezy pamietac, ze wojny zazwyczaj nie tocza sie o to kto w nich wygra ale o to kto w nich MNIEJ STRACI.

        forum.gazeta.pl/forum/w,17007,64281603,116827019,Chris_forget_about_it_there_is_no_Poland_anymore.html

        > tak w ogóle dlaczego to euro się wywraca a nie dolar?

        Bo NA TEN MOMENT dolar jawi sie mocniejszy.
        Tymgorzej dla dolara...
        To i tak eksploduje.
        Pytanie JAK?

        Aha! Wazne jest tylko to, ze dobr nie mierzy sie w walutach.
        • viper39 Re: Wygra ten, ktory straci najmniej 05.12.11, 16:54
          lastboyscout napisał(a):

          >
          > > "Od dłuższego czasu obserwujemy otwartą walkę dolara z euro. Walczą ze so
          > bą gru
          > > py finansowe Ameryki i Europy. Niewykluczone, że wspierane są przez rządy
          > państ
          > > w tych kontynentów."
          >
          > Oczywiscie, ze jest wojna.
          > Wojna zawsze byla, zawsze bedzie. Zmieniaja sie jedynie aktorzy i koalicje.

          moze nie do konca zmieniaja sie aktorzy, to potomkowie tych co maja $$$ / zloto / fabryki / itd... czyli tzw kapital

          > Nalezy pamietac, ze wojny zazwyczaj nie tocza sie o to kto w nich wygra ale o t
          > o kto w nich MNIEJ STRACI.

          hmm... nie do konca, wojna to inwestycja, ktos w nia inwestuje aby osiagnac okreslony cel,
          zawsze jednak chodzi o zysk, a to czy zginie w tym np milion czy 10 miionow ludzi to dla rzadzacych (tych realnych nie pajacow politykow) nie ma znaczenia, oni zyja w innym swiecie niz my... oni wiedza co ma byc osiagniete...

          > forum.gazeta.pl/forum/w,17007,64281603,116827019,Chris_forget_about_it_there_is_no_Poland_anymore.html
          >

          szczerze mowiac to byl moment w ktorym wierzylem w semi-wolna Polske, to zaprzepascili nasi politycy
          a wiec od zaboru sowieckiego weszlismy pod zabor eu
          nie ma sie co oklamywac to jest zabor...
          pare srebrnikow wpadlo do kieszeni judaszy (bo jest ich wielu w Polsce) i Polski jako takiej juz nie ma....
          pytanie czy mozna ja odzyskac (te Polske),
          nastepne pytanie to czy oplaca sie ja odzyskiwac?
          nastepne pytanie to czy ludzie chca ja wogole odzyskac?

          > > tak w ogóle dlaczego to euro się wywraca a nie dolar?
          >
          > Bo NA TEN MOMENT dolar jawi sie mocniejszy.
          > Tymgorzej dla dolara...
          > To i tak eksploduje.
          > Pytanie JAK?

          ja mam watpliwosci co do bajek o slabosci $$$
          podam pare powodow:
          1. bajka o slabej USA: aby wykreowac wizerunek biednej Ameryki i aby zawisc i zazdrosc w biednych narodach byla mniejsza, mniejsza nienawisc, wiecej spokoju dookola USA
          2. bajka o slabym dolarze: jesli $$ jest waluta do ktorej sie porownuje inne waluty tzn to $$ jest mocny a nie slaby, przetrwal $$ juz wiele i nadal jest tam gdzie jest
          3. bajka o wielkim kryzysie w USA: kryzys moze i jest ale jaki? to ze konsument mniej konsumuje dobr? no bo przeciez ile mozna kupowac lodowek, pralek, samochodow, itd... co trzeba kupowac to zarcie, troche ubran, i paliwo...
          4. przy zmniejszajacej sie konsumpcji ropy w USA - dlaczego ropa jest nadal droga? - pewnie dlatego ze szykuje sie cos co jest oczywiste - kop w tylek panstw - ropniakow, tzn kopanie juz jest, tylko moze szykuje sie wieksze
          5. zupelny brak produkcji w USA... nie do konca, i tak sobie pomyslcie ile rzeczy jest produkowane

          >
          > Aha! Wazne jest tylko to, ze dobr nie mierzy sie w walutach.

          tak, ale waluty sa waznym "nosnikiem/przekaznikiem?" (oczywiscie umownym) tego ile sie posiada tych dobr...
          100 hektarow w Ugandzie nie ma takiej samej wartosci jak 100 hektarow ziemi w USA
          jakos nie widze zmiany system w bliskiej przyszlosci

          aaa i jeszcze raz, ci co rzadza nie traca, oni zarabiaja, to my mozemy stracic, ale my to znaczy "puch/pyl marny" nikt sie nie liczy z takimi jak my...
          • lastboyscout Re: Wygra ten, ktory straci najmniej 05.12.11, 17:31

            > hmm... nie do konca, wojna to inwestycja, ktos w nia inwestuje aby osiagnac okreslony cel,

            Mialem na mysli interes z punktu widzenia takich jak my, ktorzy gina i splacaja powojenne deficyty


            > pytanie czy mozna ja odzyskac (te Polske),
            > nastepne pytanie to czy oplaca sie ja odzyskiwac?
            > nastepne pytanie to czy ludzie chca ja wogole odzyskac?

            Mozna wlaczyc sie jako strona do wojny, np. jako Polonia.
            Problem w tym, ze nie znajdziemy koalicjanta bo pewnie naszym najwiekszym wrogiem beda ... rodacy ...


            > ja mam watpliwosci co do bajek o slabosci $$$

            Slabosc czegokolwiek bierze sie pozornosci sily tego czegokolwiek.
            Jezeli chcemy miec silnego dolara (realne pokrycie naszego majatku) to musimy nadazyc z produkcja lub kradzieza dobr albo naszych zobowiazan kredytowych od naszych wierzycieli, ktore dadza nam pokrycie na wydrukowany pieniadz.
            Z produkcja u nas coraz marniej.
            Troche lepiej idzie nam z kradzieza dobr = lupy wojenne.
            Bezkonkurencyjni jestesmy w zaprzeganiu calych narodow do pracy i niezwracaniu pozyczek.
            Ale to bardzo sliska sprawa ...

            > 100 hektarow w Ugandzie nie ma takiej samej wartosci jak 100 hektarow ziemi

            Nie.
            Wartosc ziemi jest wszedzie taka sama tylko jej cena jest inna poniewaz cene dyktuje popyt, WYLACZNIE.
            Tak wiec jezeli chcemy utrzymac popyt na NASZ towar to musimy potrafic skierowac na niego popyt innych (a dokladnie to ich ograniczone na swiecie srodki kapitalowe).


            > aaa i jeszcze raz, ci co rzadza nie traca, oni zarabiaja, to my mozemy stracic,
            > ale my to znaczy "puch/pyl marny" nikt sie nie liczy z takimi jak my...

            No wlasnie ... zwroc uwage na eksplodujace koszty rzadowe jakie ponosimy.

            • viper39 Re: Wygra ten, ktory straci najmniej 05.12.11, 18:28
              lastboyscout napisał(a):

              >
              >
              > > pytanie czy mozna ja odzyskac (te Polske),
              > > nastepne pytanie to czy oplaca sie ja odzyskiwac?
              > > nastepne pytanie to czy ludzie chca ja wogole odzyskac?
              >
              > Mozna wlaczyc sie jako strona do wojny, np. jako Polonia.
              > Problem w tym, ze nie znajdziemy koalicjanta bo pewnie naszym najwiekszym wrogi
              > em beda ... rodacy ...

              hmm.. tylko nasuwa sie pytanie, czy nasza walka to nie bylaby czasami bardziej z sentymentu niz z rozsadku, przeciez my juz wroslismy w tutejsza ziemie... jak juz jestes tutaj ponad 20 lat, to Ciebie tam nawet drzewa nie pamietaja nie mowic o ludziach... heheheh

              ale powazniej, masz racje - najwiekszym wrogiem bylby rodak, ten wszystko wiedzacy, eh szkoda gadac
              przyslowie: madry Polak po szkodzie... raczej wyglada glupi przed i po szkodzie bo sie nic nie nauczyl... (ale to juz ktos kiedy powiedzial prawda?)


              > > ja mam watpliwosci co do bajek o slabosci $$$
              >
              > Slabosc czegokolwiek bierze sie pozornosci sily tego czegokolwiek.
              > Jezeli chcemy miec silnego dolara (realne pokrycie naszego majatku) to musimy
              > nadazyc z produkcja lub kradzieza dobr albo naszych zobowiazan kredytowych od n
              > aszych wierzycieli, ktore dadza nam pokrycie na wydrukowany pieniadz.
              > Z produkcja u nas coraz marniej.
              > Troche lepiej idzie nam z kradzieza dobr = lupy wojenne.
              > Bezkonkurencyjni jestesmy w zaprzeganiu calych narodow do pracy i niezwracaniu
              > pozyczek.
              > Ale to bardzo sliska sprawa ...

              dopuki swiat jest zalany "ameryka" doputy $$ bedzie silny... i mozna dywagowac w rozne strony ale nie zmieni to nic...


              > > 100 hektarow w Ugandzie nie ma takiej samej wartosci jak 100 hektarow zie
              > mi
              >
              > Nie.
              > Wartosc ziemi jest wszedzie taka sama tylko jej cena jest inna poniewaz cene dy
              > ktuje popyt, WYLACZNIE.
              > Tak wiec jezeli chcemy utrzymac popyt na NASZ towar to musimy potrafic skierowa
              > c na niego popyt innych (a dokladnie to ich ograniczone na swiecie srodki kapit
              > alowe).

              tzn zgodziles sie ze mna, ale ja podszedlem do tematu na skroty, wiec i mniej slow uzylem...
              a wiec taki sam poglad


              > > aaa i jeszcze raz, ci co rzadza nie traca, oni zarabiaja, to my mozemy st
              > racic,
              > > ale my to znaczy "puch/pyl marny" nikt sie nie liczy z takimi jak my...
              >
              > No wlasnie ... zwroc uwage na eksplodujace koszty rzadowe jakie ponosimy.

              a kto Ci powiedzial ze nie bedziesz okradany przez swoj rzad?
              byla danina, byla dzisiecina, teraz to nazywa sie tax/podatki/oplaty skarbowe/itd.....
              politycy zamiast upraszczac i ulatwiac nam zycie codziennie notorycznie nam je komplikuja... po to abys Ty nie czul sie komfortowo z TOBIE znanym otoczeniu
              to dlatego jadac autostrada od czasu do czasu masz ograniczenie predkosci aby policjant wlepil TOBIE mandat, to po to co roku sa jakies zmiany w podatkach aby TY popelnil blad... itd...

              dodam cos nowego do tematu
              wyborcza.biz/biznes/1,100896,10762472.html
              pytanie: dlaczego oni tak walcza o euro????
              czyzby dlatego?:
              "Niemcy i Francja zgodnie zapowiadają, że nie chcą euroobligacji, czyli papierów emitowanych i gwarantowanych przez całą strefę euro. Zapowiadają też "automatyczne sankcje" dla krajów unijnych, gdy ich deficyt budżetowy przekraczałby 3 proc. PKB."

              i co by to oznaczalo np dla takie Grecji? zabranie dwoch wysp? rozstrzelanie 500 ludzi? (wiem wiem ze to ostre przejaskrawienie)
              czyzby kryzys byl zrobiony po to aby byly te sankcje? latwiej krasc / zabierac?
              no ale jesli zjednoczona europa to i bez granic wiec po co niemcom wyspy, chyba ze to nie niemcy dostana wyspy ale konkretna osoba/firma PRYWATNA?

              ehhh... nic trzeba wraca do lopaty... bo czlowiek sobie zlamie kark nad tymi lamiglowkami...hehe
              • lastboyscout Unfuck the world! 05.12.11, 18:52

                >>a kto Ci powiedzial ze nie bedziesz okradany przez swoj rzad?
                > politycy zamiast upraszczac i ulatwiac nam zycie codziennie notorycznie nam je
                > komplikuja...

                Oczywiscie, ze rzad zawsze bedzie nas okradal poniewaz to jedyna instytucja na swiecie (obok kosciola) , ktorej pozwolilismy pomieszac pojecia kto w tym ukladzie jest pracodawca (my) a kto pracobiorca (urzedasy).
                Z tym, ze to poszlo jeszcze dalej, za daleko.
                Rzad dotychczas tak doil swoje owieczki aby dac im pozyc a teraz juz o to nie dba = koszt utrzymania rzadow siega kosmosu.
                Dlatego przyszla pora aby UNFUCK THIS WORLD.

                >Zapowiadają też "automatyczne sankcje" dla krajów unijnych, gdy ich deficyt budżetowy >przekraczałby 3 proc. PKB."

                Po pierwsze: TO JUZ BYLO = ci sami politycy wprowadzili juz takie prawo ale kazdy to olal, lacznie z tworcami takiego prawa.
                Po drugie: jak to zgrabnie wyjasnil SzczurekPolny - niezdyscyplinowanych takie gadanie to wali a wysp nie zabiora bo musieli by na nie wkroczyc a Herr zapewnia, ze Niemcy to bardzo pokojowy narod.
                Praktycznie, to w ten czy inny piatek oglosza, ze beda dotowali samych siebie ... do samego konca wink
        • jack79 Różne cele 14.12.11, 12:43
          > Oczywiscie, ze jest wojna.

          myślałem nad tą wojną, bo wydawało mi się dziwne że uero daje się atakować amerykanom i angolom i w zasadzie europa nie próbuje przeciwdziałac na poważnie
          tak jakby europa nie wiedziała że chodzi o walkę euro z dolarem
          tylko że niemcy to europa no może niemcy i francja
          a co im się opłaca?
          opłaca im się euro ale euro słabe po to by mogli eksportować
          dobrze by przy tym słabym euro wystąpiły również zjawiska deflacyjne na peryferiach bo to pozwala na bezkrawy podbój
          tak więc atak spekulacyjny na strefe euro jest niemcom na rękę, ale tylko atak i szorowanie na dnie a nie rozpad
          więc te wszystkie spotkania i gadki jak zaradzić strefie euro to troche ściema, działania są podejmowane tylko takie by do rozpadu strefy euro nie dopuścić, natomiast jej kłopoty sa niemcom jak najbardziej na rękę
          przez te kłopoty olejną zdobyczą mogą okazać się kraje które nawet w euro nie są, takie jak np. Polska
          • lastboyscout Re: Różne cele 14.12.11, 14:14

            > opłaca im się euro ale euro słabe po to by mogli eksportować

            Mozesz mi wytlumaczyc dlaczego wedlug ciebie slaba waluta poprawia sytuacje kraju poprzez nominalny wzrost eksportu?
            • viper39 Re: Różne cele 14.12.11, 14:35
              lastboyscout napisał(a):

              >
              > > opłaca im się euro ale euro słabe po to by mogli eksportować
              >
              > Mozesz mi wytlumaczyc dlaczego wedlug ciebie slaba waluta poprawia sytuacje kr
              > aju poprzez nominalny wzrost eksportu?

              w sumie to ja bym sie zgodzil z Jack79 gdyby to chodzilo o DM a nie o euro
              gdyby niemcy byly oddzielone od eu to mozna by sie zgodzic z calym wywodem, tak funkcjonowaly wlochy dawno temu, tak finkcjonuja chiny, obnizajac kurs swojej waluty
              hmm... tak dzialaja USA teraz, niski kurs dolara pozwala byc konkurencyjnym na rynkach

              jakos nie umiem sobie tego wyobrazic z euro, to nie to samo co narodowa waluta jednego kraju...
              • jack79 Re: Różne cele 14.12.11, 14:41
                gdyby niemcy wyszły z euro i wróciły do DM ich gospodarka by się załamała bo kurs DM sięgnąłby stratosfery
                stałoby się to co sie dzieje w szwajcarii obecnie tylko na dużo większa skalę, całkowite załamanie produkcji, deflacja, bezrobocie
            • jack79 Re: Różne cele 14.12.11, 14:37
              no rozumiem że jest teoria mówiąca że najważniejsza jest siła nabywcza waluty i wtedy nie trzeba eksportować, na to jednak mogą pozwolić sobie tylko USA a to i tylko dlatego że ich towarem eksportowym jest dolar
              inni muszą eksportować inne towary

              przykład
              jest kraj w którym produkuje się koszulki, 1$ za sztukę to kosztuje
              pozostaje ta cena w równowadze z cenami na swiecie więc nie ma ani importu ani eksportu
              załóżmy ze produkuje się milion koszulek miesięcznie i tyle sprzedaje a ludzie by kupić te koszulki wydaja dla uproszczenia całe swoje wypłaty
              nagle jednak waluta kraju zostaje "zeszmacona" okazuje się że koszt produkcji koszulki spada do zaledwie 0,1$ a tym samym zarobki ludzi spadają w taki sam sposób
              jednak rusza eksport, niech będzie więc że koszulek produkuje się teraz 5 razy więcej i tyle też ich sprzedaje
              niby wartość PKB wyrażona w dolarach spadła o połowę(5 x 0,1 = 0,5), ale ponieważ produkcja wzrosła 5-krotnie a "spożycie koszulek" dalej jest na takim samym poziomie to mimo spadku siły nabywczej oni kupują jak dawniej ten milion koszulek, a kasa którą zarobili produkując pozostałe 4mln koszulek zostaje im w kieszeni
              tak oto mimo spadku ich zarobków w porównaniu z resztą świata stać ich w rzeczywistości na dużo więcej, a dokładniej na 5 razy więcej niż kiedyś
              oczywiście nie dotyczy to towarów które musza importować bo te podrożały, jednak jeśli w obszarze ich waluty są wszystkie potrzebne towary produkowane lub ich większość to w żaden sposób oni tego spadku siły nabywczej nie odczuwają

              w strefie euro produkuje się praktycznie wszystko czego potrzeba (z wyjątkiem surowców) więc nie ma znaczenia dla niemców że drożeje import a ma znaczenie że rosnie eksport

              dlatego grecja która ma silną walutę w stosunku do ich gospodarki ma kolaps
              dlatego chiny które mają słabą walutę w stosunku do siły ich gospodarki mają ekspansję
              • jack79 Re: Różne cele 14.12.11, 14:53
                dodam jeszcze że wprowadzenie euro to to samo co powiązanie pegiem 1:1 marki niemieckiej z grecką drachmą, w normalnym układzie drachma traci do marki co powstrzymuje zalew niemieckimi towarami grecji bo greckie stają się tańsze, ustala się równowaga, teraz jednak greckie ciągle są drogie bo waluta grecji jest powiazana pegiem 1:1

                prawdziwa wspólna waluta byłaby wtedy gdyby cała strefa euro miała jeden budżet i jedne rząd, ponieważ jednak każdy kraj ma swój budżet to euro jest w rzeczywistości powiazaniem wszystkim walut pegiem 1:1 - I NICZYM WIECEJ
                to zapewni najsilniejszej gospodarce możliwośc eksportu bez możliwości umocnienia się ich waluty co powstrzymałoby ich eksportową ekspansję, powstała nierównowaga która skutkuje zapaścią peryferiów i rozwojem niemiec dzieki pegowi 1:1
              • lastboyscout Jaruzelski juz to wymyslil ale mu nie wyszlo 14.12.11, 15:11

                Dziekuje za wyjasnienie.

                Nie wiem skad przyjales zalozenie, ze wraz ze deprecjacja wlasnej waluty (jak rozumiem 10-cio krotnej) koszt produkcji produktu spada 10-ciokrotnie ?!

                Nawet koszt pracy robotnika nie spadnie w tej relacji poniewaz koszt zycia tego robotnika znacznie odpowiednio do tego jak duza czesc tego co on kupuje pochodzi z importu a to wzrosnie 10-krotnie.

                Duzo, duuuuzo gorzej sytuacja bedzie sie miala z zakupem zagranica technologii i maszyn do produkcji danego produktu (rodzima technologia i baza techniczna nie bedzie w stanie konkurowac z podobnymi produktami z zagranicy).

                Z kolei koszt sprzedazy tego produktu zagranica (transport, magazynowanie, marketing itd.) wzrosnie dokladnie tyle ile zdeprecjonowala sie wlasna waluta poniewaz produkt sprzedaje sie zagranica a tam placi sie w walucie obcej.

                Nieadekwatnie bierzesz tez pod uwage, ze wzrost kosztu obcych surowcow (np. bawelny do bawelnianych koszulek) do rodzimej produkcji podraza ja odpowiednio do procentu tego surowca zawartego w produkcie finalnym.

                Ale to nie jest najgorsze.

                Najgorsze jest to, ze mozesz sobie chciec sprzedawac swoje koszulki 10 razy taniej ale przy pewnym poziomie kosztu importowanego surowca oraz ilosci jego zuzycia w tymze produkcie doplacisz do wlasnej produkcji !!! Tak wiec takie "obnizanie cen" zakonczysz juz na wstepie wlasnym bankructwem.
                (i to od dawna dzieje sie z produkcja z Chin, patrz na ich deficyt handlowy!)

                Zapomniales tez o najwazniejszym.
                Eksportuje sie po to aby cos importowac bo wiecej wlasnej waluy na wlasnym rynku owocuje wylacznie inflacja.
                A koszt importu, wraz z 10-krotnym oslabieniem wlasnej waluty, wzrosnie ... 10-krotnie.

                Gdzie wiec ten zysk z deprecjacji wlasnej waluty?

                Jaki jest twoj komentarz do moich argumentow?
                • jack79 Re: Jaruzelski juz to wymyslil ale mu nie wyszlo 14.12.11, 15:33
                  > Nie wiem skad przyjales zalozenie, ze wraz ze deprecjacja wlasnej waluty (jak r
                  > ozumiem 10-cio krotnej) koszt produkcji produktu spada 10-ciokrotnie ?!

                  to tylko przybliżenie, może wyjdzie trochę mniej ze względu na różne czynniki, np. 8 czy 9 razy
                  ale uszczegółowiając
                  do produkcji koszulek niech niemcy kupują barwniki we francji, bawełnę w hiszpanii a maszyny u siebie
                  zauważ że wszedzie jest euro, więc cena wszystkich surowców spadła 10-krotnie, oczywiście w odniesieniu do reszty świata bo w euro nikt tego spadku waluty nie zauwazył

                  > Nawet koszt pracy robotnika nie spadnie w tej relacji poniewaz koszt zycia tego
                  > robotnika znacznie odpowiednio do tego jak duza czesc tego co on kupuje pochod
                  > zi z importu a to wzrosnie 10-krotnie.

                  koszulki miały obrazowac wszystke produkty, a tylko dla uproszczenia rozpatrujemy koszulki a nie również chleb, mieso, samochody, TV, komputery
                  wszystko co może wyprodukowac europa (a za wyjątkiem surowców energetycznych jest to chyba wszystko) jest na rynku wewnętrznym więc ceny importu nie maja znaczenia, bo natychmiast wszyscy dostawcy z poza euro zostają wyparci przez rodzimych konkurentów

                  natomiast koszt surowców energetycznych (których importu zastąpić sie ie da) powoduje że w istocie koszt produkcji nie spadnie 10 krotnie (czyli o tyle o ile zdewaluowano walutę) ale np. 9-krotnie

                  > Z kolei koszt sprzedazy tego produktu zagranica (transport, magazynowanie, mark
                  > eting itd.) wzrosnie dokladnie tyle ile zdeprecjonowala sie wlasna waluta ponie
                  > waz produkt sprzedaje sie zagranica a tam placi sie w walucie obcej.

                  to kolejny wzrost rzeczywistych kosztów czyli okaże sie że w rzeczywistości koszt produkcji spadł 8-krotnie
                  pewnie można doliczyć jeszcze jakies koszty które nie spadną i zostaną na poprzednim poziomie, jednak koszt pracy, zakupu maszyn i surowców które sa kupowane w strefie euro zapewnią i tak kilkukrotną przewagę kosztów, w moim teoretycznym przykładzie 10-krotną, w praktycznym może o 7,87 raza...

                  > Najgorsze jest to, ze mozesz sobie chciec sprzedawac swoje koszulki 10 razy tan
                  > iej ale przy pewnym poziomie kosztu importowanego surowca oraz ilosci jego zuzy
                  > cia w tymze produkcie doplacisz do wlasnej produkcji !!! Tak wiec takie "obniza
                  > nie cen" zakonczysz juz na wstepie wlasnym bankructwem.

                  ciągle zakładasz import z zewnątrz, to dotyczy małych rynków
                  jednak europa jest ogromnym rynkiem który ma prawie wszystko i ten import półproduktów, ludzi, maszyn i technologii odbywa się głównie właśnie w strefie euro tak więc nie podraża kosztów
                  taki problem miałaby np. polska bo musiałaby kupić maszyny z niemiec i barwniki z USA, co podnosi mocno końcową cenę produktu
                  ale strefa euro jest tak duża że jest w stanie dostarczyć każdego surowca lub tańszego substytutu jesli dany surowiec ie występuje a substytut właśnie stał się 10-krotnie tańszy w porównaniu z oryginałem

                  > Zapomniales tez o najwazniejszym.
                  > Eksportuje sie po to aby cos importowac bo wiecej wlasnej waluy na wlasnym rynk
                  > u owocuje wylacznie inflacja.
                  > A koszt importu, wraz z 10-krotnym oslabieniem wlasnej waluty, wzrosnie ... 10-
                  > krotnie.

                  niekoniecznie
                  można eksportować po to by mieć spadek bezrobocia, wzrost PKB, nadwyżkę budżetową dzięki większej ilości podatków, bo produkcja większa a bezrobocie mniejsze - i to już wystarczy, to właśnie się przekłada na sukces gospodarczy
                  pomijam wzrost rezerw w innych walutach bo na co one komu skoro wszystko sami sobie możemy wyprodukowac na naszym rynku
                  • jack79 Re: Jaruzelski juz to wymyslil ale mu nie wyszlo 14.12.11, 15:57
                    > wszystko co może wyprodukowac europa (a za wyjątkiem surowców energetycznych je
                    > st to chyba wszystko)

                    no i doszliśmy do tego czemu niemcy tak chętnie gadają z rosjanami, to ostatnie czego im brakuje to rosyjskie surowce
                    wtedy niemiecka europa ma już wszystko, staje się w pełni samowystarczalna
                    ale zdewaluować euro 10 razy mogliby dopiero gdyby rosja również przyjeła euro smile
                  • lastboyscout Ach ci unio/euro entuzjasci! ;) 14.12.11, 16:36


                    > do produkcji koszulek niech niemcy kupują barwniki we francji, bawełnę w hiszpa
                    > nii a maszyny u siebie
                    > zauważ że wszedzie jest euro, więc cena wszystkich surowców spadła 10-krotnie,

                    Nie.
                    Cena surowcow w euro pozostalaBY dokladnie taka sama dla odbiorcow unijnych zarabiajacych w euro i wzroslaBY 10-krotnie dla odbiorcow unijnych zarabiajacych waluty obce.

                    PRAKTYCZNIE wraz z 10-krotna deprecjacaja euro, unijne surowce podrozalyby
                    (dla odbiorcow unijnych) 10-KROTNIE poniewaz inaczej unijne surowce bylyby natychmiast
                    i w calosci wyeksportowane zagranice poniewaz tam zaplacono by za nie 10 RAZY WIECEJ
                    niz w Unii (w euro).


                    > jednak europa jest ogromnym rynkiem który ma prawie wszystko i ten import półpr
                    > oduktów, ludzi, maszyn i technologii odbywa się głównie właśnie w strefie euro
                    > tak więc nie podraża kosztów

                    > można eksportować po to by mieć spadek bezrobocia, wzrost PKB, nadwyżkę budżeto
                    > wą dzięki większej ilości podatków, bo produkcja większa a bezrobocie mniejsze
                    > - i to już wystarczy, to właśnie się przekłada na sukces gospodarczy

                    To fajnie.
                    Rozumiem z tego, ze przyczyne upadku Unii widzisz w zbyt silnym euro i sadzisz, ze kiedy sie oslabi euro to Unia rozkwitnie poniewaz bedzie ZARABIALA na eksporcie sama nie bedac zmuszona importowac poniewaz jest samowystarczalna.

                    Nie sadze...
                    • viper39 Re: Ach ci unio/euro entuzjasci! ;) 14.12.11, 16:58
                      chyba coraz ich mniej....

                      demotywatory.pl/3599946/Ludzie-sa-gotowi-uwierzyc-we-wszystko
                      polecam ten link

                      hmmm... eu czyli socjalistyczny balagan powoli chyba zaczyna sobie zdawac sprawe ze jest zle
                      znaczy ludzie to wiedza od dawna ale politycy zaczynaja o tym juz mowic glosniej niz zwykle...
                      moze cos sie tanie pozytywnego? a moze ja tylko mam zbytnio optymistyczne nadzieje
                      • lastboyscout Niektorzy, chca czy nie chca pozostana liberalami 14.12.11, 18:03

                        Zdawac sobie sprawe z tego, ze bylo sie w bledzie nie musi oznaczac MOZLIWOSCI wyrwania sie w wiezienia liberalizmu jaki sie samemu stworzylo, przede wszystkim w swoim wlasnym zyciu.
                        Siedzimy na tym forum od lat.
                        W miedzyczasie to forum he, he niezauwazalnie wink nawet przemianowalo sie z forum zwolennikow unii europejskiej i euro na forum ... no wlasnie na jakie?

                        Podobnie niezauwazalnie "ewoluowali" jego uczestnicy.
                        Robi jako prawdziwy beton wciaz jest za ale dla "bezpieczenstwa" unika forum i weryfikacji swoich pogladow.
                        Vice_Versa nie jest juz unijnym bolszewikiem ale nie na pewno. Ale przynajmniej mysli i chyba ewoluuje.
                        Bush_ zamknal sie sam, Trolce-Behemotce pomoglismy sie zamknac.
                        Klip byl bardzo za a teraz jest nawet bardzo przeciw.
                        Podobnie jak wielu innych tutejszych euroentuzjastow/eurokrytykantow.
                        Wiekszosc zmienia poglady jak powieje wiatr.
                        Niewielu (uklony!) niemilo zaplacilo tu za konsekwencje pogladow lub ich zdrowa, logiczna ewolucjei pozytywna weryfikacje tego co od poczatku sadzilo.

                        Wszyscy jednak jestesmy umoczeni w konkretnej sytuacji zyciowej i jezeli zalozymy, ze jest ona zgodna z naszymi pogladami i wynikajacych z naszych decyzji to u niektorych nastala wlasnie ... sroga zima sad.

                        Zauwaz, ze wbrew pozorom jezeli sytuacja bedzie nadal rozwijala w tym kierunku) to niektore sprawy staly sie nieodwracalne (np. jezeli ktos jest umoczony w jakis kredyt walutowy, nieruchomosc, terminowa lokate zlotowkowa itp.)
                        Ci beda liberalami do konca.
                        Ich albo mojego wink


                        P.S. Jak tam cora?
                        Co za czasy! Nie jest latwo z praca dla naszych dzieciakow a dokladnie to z taka praca/zyciem, ktore beda dobra inwestycja na przyszlosc.
                        Mam w zwiazku z tym troche do myslenia. Ty pewnie tez.
                        Milego dnia.
                        • viper39 Re: Niektorzy, chca czy nie chca pozostana libera 14.12.11, 19:42
                          lastboyscout napisał(a):

                          > Zdawac sobie sprawe z tego, ze bylo sie w bledzie nie musi oznaczac MOZLIWOSCI
                          > wyrwania sie w wiezienia liberalizmu jaki sie samemu stworzylo, przede wszystki
                          > m w swoim wlasnym zyciu.

                          ja jednak chce wierzyc ze to moze sie zmienic, bo jak dlugo mozna siebie oszukiwac?
                          patrzysz w lustro i co masz sobie do powiedzenia?
                          chcialbym wierzyc ze to sie zmieni

                          > Siedzimy na tym forum od lat.
                          > W miedzyczasie to forum he, he niezauwazalnie wink nawet przemianowalo sie z foru
                          > m zwolennikow unii europejskiej i euro na forum ... no wlasnie na jakie?

                          zmienilo sie bo ludzie zaczeli rozgladac sie dookola, i okazalo sie ze tacy jak np Ty i ja mieli racje (Boze co za czasy!!!!)
                          ludzie zmienili poglady bo zrozumieli ze mimo ze moze jest teraz dla nich OK, to moze to sie szybko zmienic, a to daje duzo do myslenia, bo wtedy zaczyna to kolidowac z planami i planowaniem, i co zrobic? kupic nie kupic? a co jak kase szlag trafi? tu zaczyna sie dylemat, isc za "europejskoscia" czy za zdrowym rozsadkiem, tym ktory mowi ze nie wszystko co europejskie jest OK, wiele rzeczy poprostu jest totalnym idiotyzmem...
                          popatrz, ludzie w eu zaczynaja sie ksztalcic na "buirokratow"(!!!!!) oni chca pracowac w "biurach", przeciez to jest totalny idiotyzm, nikt juz nie chce byc w konkretnym zawodzie, on chce byc w "buirze"!!!
                          ludzie (na tym forum np... podobni do nas...) zaczynaja przecierac oczy i rozumiec to co bylo od dawna oczywiste... (no moze nie dla wszystkich)

                          >
                          > Podobnie niezauwazalnie "ewoluowali" jego uczestnicy.
                          > Robi jako prawdziwy beton wciaz jest za ale dla "bezpieczenstwa" unika forum i
                          > weryfikacji swoich pogladow.
                          > Vice_Versa nie jest juz unijnym bolszewikiem ale nie na pewno. Ale przynajmniej
                          > mysli i chyba ewoluuje.
                          > Bush_ zamknal sie sam, Trolce-Behemotce pomoglismy sie zamknac.
                          > Klip byl bardzo za a teraz jest nawet bardzo przeciw.
                          > Podobnie jak wielu innych tutejszych euroentuzjastow/eurokrytykantow.
                          > Wiekszosc zmienia poglady jak powieje wiatr.

                          ewolucja w pogladach nie jest zla wazne jest aby jesli sie popelnilo bledy przyznac sie do nich
                          mnie coraz mniej sie chce pisac, tlumaczyc... bo to jest bez sensu... i co potem, satysfakcja z powiedzenia "a nie mowilem?"... nic to nie zmieni...

                          > Niewielu (uklony!) niemilo zaplacilo tu za konsekwencje pogladow lub ich zdrowa
                          > , logiczna ewolucjei pozytywna weryfikacje tego co od poczatku sadzilo.
                          >

                          eee nie jest tak zle, wazne ze byla fajna i ciekawa dyskusja...

                          > Wszyscy jednak jestesmy umoczeni w konkretnej sytuacji zyciowej i jezeli zalozy
                          > my, ze jest ona zgodna z naszymi pogladami i wynikajacych z naszych decyzji to
                          > u niektorych nastala wlasnie ... sroga zima sad.

                          tu masz niestety racje, wszyscy ponosimy konsekwencje blednych decyzji tych "demokratycznie" wybranych "idiotow"... bo to oni nam nakreslaja kierunek, czy chcemy tego czy nie
                          ostatnio usmialem sie z takiej zartu
                          w USA mamy trzy ikony
                          1. Steve Jobs
                          2. Blow Jobs (Clinton)
                          3. No Jobs (obama)
                          choc nie wiem czy z tego sie powinno smiac czy plakac

                          > Zauwaz, ze wbrew pozorom jezeli sytuacja bedzie nadal rozwijala w tym kierunku)
                          > to niektore sprawy staly sie nieodwracalne (np. jezeli ktos jest umoczony w
                          > jakis kredyt walutowy, nieruchomosc, terminowa lokate zlotowkowa itp.)
                          > Ci beda liberalami do konca.
                          > Ich albo mojego wink

                          no tak ale widzisz umoczony w kredyt, jesli go nie bedzie splacal to zabiora mu to co kupil, jak nie ma pracy to nie splaci.... czyli tzw terminowa krotkowzrocznosc moze kosztowac tego czlowieka bardzo duzo, a wiec moze lepiej zmadrzec?

                          >
                          > P.S. Jak tam cora?
                          > Co za czasy! Nie jest latwo z praca dla naszych dzieciakow a dokladnie to z tak
                          > a praca/zyciem, ktore beda dobra inwestycja na przyszlosc.
                          > Mam w zwiazku z tym troche do myslenia. Ty pewnie tez.
                          > Milego dnia.

                          dzieki Bogu! cora pracuje, zdala bar za pierwszym razem, poskladala juz wszystkie kwity i teraz czeka na oficjalny papier
                          wiesz cieszy mnie to ze ona lubi to co robi... a ja sie ciesze ze ona tez dostala prace
                          ostatnio nawet dostala dwie nowe propozycje pracy, co mnie troche zaskoczylo bo na rynku prawniczym straszna bieda... z jej klasy na chyba 200 osob, prace do niedawna mialo tylko 7 osob!!!
                          ciesze sie tez z tego ze w sumie cale jej studia kosztowaly mnie tylko 70K (tyle ma do splacenia, no ale wiadomo kto to placi) a przeciez samo St. John's byloby 100k+ gdyby nie to ze miala scholarship... nawet na prawie miala scholarship wiec nie bylo tak zle, a przeciez prawo to 40k+ rocznie
                          tak jest duzo do myslenia, ja juz jestem zmeczony NYC, ale jak jest tutaj dziecko to gdzie ja mam byc?
                          szczerze powiedziawszy to przeraza mnie to co sie dzieje na scenie politycznej tutaj, populizm, obiecanki cacanki, durnota jest poprostu zastraszajaca.....
                          pytanie gdzie uciekac???? hehehhe
                          milego dnia
                    • jack79 Re: Ach ci unio/euro entuzjasci! ;) 14.12.11, 17:00
                      > PRAKTYCZNIE wraz z 10-krotna deprecjacaja euro, unijne surowce podrozalyby
                      > (dla odbiorcow unijnych) 10-KROTNIE poniewaz inaczej unijne surowce bylyby naty
                      > chmiast
                      > i w calosci wyeksportowane zagranice poniewaz tam zaplacono by za nie 10 RAZY
                      > WIECEJ
                      > niz w Unii (w euro).

                      no to zalezy jkich surowców
                      woda mineralna myślisz by podrożała? smile
                      "ograniczoność" surowców to oczywiście jest to jeden z czynników który powoduje odchylenie od idealnego teoretycznego modelu, zauważ jednak że naprawde istenieją takie gospodarki jak chińska gdzie te koszulki naprawdę kosztują grosze i jakoś wszystkie nie zostają wyeksportowane i chińczycy mają je naprawde tanio - to dowód że ten teoretyczny przykład ma przełożenie na praktykę choć nie w tak idealny sposób

                      dlatego chiński PKB to chyba jakieś 30-40% PKB USA, ale według parytetu siły nabywczej to jest 100% PKB USA, właśnie dzięki efektowi o którym mówię

                      > Rozumiem z tego, ze przyczyne upadku Unii widzisz w zbyt silnym euro i sadzisz,
                      > ze kiedy sie oslabi euro to Unia rozkwitnie poniewaz bedzie ZARABIALA na eksp
                      > orcie sama nie bedac zmuszona importowac poniewaz jest samowystarczalna.

                      nie... ja nie widze upadku Unii
                      ja widze obecną porażke peryferiów strefy euro i w przyszłości Niemcy jako zwycięzcę - Hegemona który odnosi właśnie niebywały sukces pod płaszczykiem kłopotów, dzięki temu pegowi ich marki z pozostałymi walutami pegowi nazwanemu dla niepoznaki euro smile

                      dlatego nie może być zadnych euroobligacji i dlatego EBC nie skupi wszystkiego jak leci
                      bo peryferia mają mieć kłopoty by euro było słabe, bo peryferia mają się walić by niemcy mogli co lepsze kaski kupić
                      to tylko wygląda na klęskę
                      to jest sukces, ale tylko niemiec
                      • jack79 Re: Ach ci unio/euro entuzjasci! ;) 24.05.12, 20:44
                        www.pb.pl/2611342,27808,niemcy-chca-podbic-gospodarczo-swiat
                        • jack79 Re: Ach ci unio/euro entuzjasci! ;) 25.06.12, 20:45
                          forsal.pl/artykuly/627640,soros_europa_przeksztalca_sie_w_niemieckie_imperium.html
                          • szczurek.polny Re: Ach ci unio/euro entuzjasci! ;) 25.06.12, 20:59
                            Zamiast czytać głupoty, poczytaj sobie mądrego gościa: www.adamduda.pl/2012/06/23/niemiecki-zysk/ , który prawie na pewno nie ma 10 mln EUR umoczonych w obligacjach któregokolwiek kraju eurozony i przez to może sobie pozwolić na luksus obiektywności smile
                            • jack79 Re: Ach ci unio/euro entuzjasci! ;) 25.06.12, 21:13
                              tego też czytam smile
                              niemcy stają się stolica Europy a do stolicy płynie kasa z perferiów
                              chodzi o scentralizowanie władzy a nie zyski "niemieckiego podatnika"
                              "niemieccy podatnicy" obchodzą niemieckie elity tak samo jak podatnicy francuscy czy hiszpańscy, "niemieccy podatnicy" są tylko narzędziem do przejęcia władzy w Europie i do tego narzędziem nieświadomym
                              co do zysków niemiec, Adam zapomniał chyba o rentownościach niemieckich obligacji które nie byłyby tak niskie gdyby nie Euro i kłopoty peryferiów
          • szczurek.polny Co to jest wojna? 14.12.11, 21:43
            > > Oczywiscie, ze jest wojna.
            >
            > myślałem nad tą wojną, bo wydawało mi się dziwne

            Co to jest wojna? Czy Stany Zjednoczone prowadziły kiedykolwiek wojnę przeciwko Związkowi Radzieckiemu?
            Jeśli zdefiniujemy wojnę jako "odpalanie z lotniskowca Tomahawków w kierunku stolicy wroga", to Stany Zjednoczone nigdy nie prowadziły bezpośrednio wojny przeciw Związkowi Radzieckiemu. Bezpośredniej militarnej konfrontacji nie było.

            Jeśli jednak będziemy pojmować wojnę jako "podejmowanie zorganizowanego wysiłku mającego na celu zniszczenie lub wyeliminowanie wrogiego państwa, bez specjalnego przebierania w środkach i bez wyrzutów sumienia z powodu ofiar i strat po stronie wroga" to Stany Zjednoczone toczyły wojnę ze Związkiem Radzieckim przez dziesięciolecia. I Związek Radziecki tę wojnę przegrał. I nie istnieje już dziś Związek Radziecki jaki znaliśmy. A nie istnieje, bo Stany Zjednoczone prowadziły z nim wojnę i on tę wojnę przegrał.

            Możesz znaleźć wiele analogii między upadkiem Związku Radzieckiego a upadkiem Unii Europejskiej. Choćby i taką ciekawostkę, że wtedy "rozsądni" różowi tłumaczyli nam, że mamy wspomagać Związek Radziecki, bo jeśli o przegra, zostanie zagoniony do rogu i nie będzie miał innego wyjścia, to na odchodne urządzi nam taką klasyczną wojnę z czołgami i rakietami, że to koniec świata będzie. I dziś też różowi tłumaczą, że jak Unia upadnie, to wojna będzie i dlatego nic tam te 12 mld EUR.

            A żeby było ciekawiej, to nic nie jest takie proste. Świat nie jest jednowymiarowy, jednopłaszczyznowy. Nie ma jednej, jedynej i pełnej wersji wyjaśniającej to co się dzieje. Są tacy, co grają na najwyższym poziomie i dla nich to starcie mocarstw. Są i tacy, dla których jest to okazja do napchania kieszeni i korzystają póki mogą. Dla innych to kataklizm naturalny. Inni wreszcie po prostu walczą o życie.

            Kto ma rację? Wszyscy po trochu i nikt do końca.

            W każdym bądź razie pogląd, że to jest wojna nie jest pozbawiony całkiem solidnych podstaw.

            > i w zasadzie europa nie próbuje przeciwdziałac na poważnie
            > tak jakby europa nie wiedziała że chodzi o walkę euro z dolarem

            Jeśli jesteś przywódcą państwa i wróg bombarduje ci stolicę, to trzeba wziąć swoje bombowce i zbombardować stolicę wroga.

            Tylko do tego trzeba mieć bombowce.
            • jack79 Re: Co to jest wojna? 14.12.11, 23:57
              > Jeśli jednak będziemy pojmować wojnę jako "podejmowanie zorganizowanego wysiłku
              > mającego na celu zniszczenie lub wyeliminowanie wrogiego państwa, bez specjaln
              > ego przebierania w środkach i bez wyrzutów sumienia z powodu ofiar i strat po s
              > tronie wroga" to Stany Zjednoczone toczyły wojnę ze Związkiem Radzieckim przez
              > dziesięciolecia. I Związek Radziecki tę wojnę przegrał.

              to wszystko prawda, to była normalna wojna tylko na poziomie gospodarki i zwiększania swoich możliwości bojowych
              normalna wojna tyle że bez strat w ludziach

              obecna wojna opiera się znów na gospodarce a możliwości bojowe liczą się o wiele mniej niż w czasie wojny USA - ZSRR


              > Możesz znaleźć wiele analogii między upadkiem Związku Radzieckiego a upadkiem U
              > nii Europejskiej.

              no ja zrozumiałem (a przynajmniej tak mi się wydaje) że nie upada Unia, lecz ten upadek jest w istocie jej powstaniem
              to będzie Unia w której niemcy dominują niepodzielnie, gospodarczy podbój dzieki kłopotom innych krajów
              więc upada Unia jako federacja niezależnych krajów ale wyłoni się z tego Unia z Niemcami Hegemonem i prowincjami

              > > i w zasadzie europa nie próbuje przeciwdziałac na poważnie
              > > tak jakby europa nie wiedziała że chodzi o walkę euro z dolarem
              >
              > Jeśli jesteś przywódcą państwa i wróg bombarduje ci stolicę, to trzeba wziąć sw
              > oje bombowce i zbombardować stolicę wroga.

              zależy
              wróg bombarduje naszych przyjació w grecji i włoszech, i dobrze, bo jak będa zniszczeni łatwiej będzie ich przejąc i ustanowić tam swoją władzę
              z punktu widzenia niemiec - niech wróg bombarduje ile wlezie, o to nam właśnie chodzi
              bo euro ma przetrwać, ale ma mieć kłopoty jak najdłużej po to byśmy przez te kłopoty przejeli kraje peryferyjne a jednocześnie korzystali na konkurencyjności naszej gospodarki dzieki słabości euro
Inne wątki na temat:
Pełna wersja