przycinek.usa
21.06.04, 06:15
Maly ruch tu panuje, stali bywalcy i tak doskonale wiedza, co kto mysli i jak
mysli, dyskusji pewnie to nie wywola, nudne to jest jak flaki z olejem, ale
warto miec jeden taki tekst pod reka, na wszelki wypadek. Postanowilem wiec,
przypomniec swoje, toczone tutaj wczesniej, argumenty n/t Konstytucji
Europejskiej i zawarlem to w jednym dlugim poscie. Oto on:
"Europa – Państwo Federacyjne? Nigdy!
Gwarantem zachowania pokoju jest zawsze równowaga sił. Wszędzie gdzie mamy
stabilny pokój - mamy do czynienia z równowagą sił i odstraszaniem.
Zastanawia mnie łatwość do budowania opinii na kruchym szkle obecnej
równowagi politycznej. Nie można odejść od państw narodowych. Państwo
narodowe jest jedyną stabilną i sprawdzoną przez stulecia formą współżycia
społecznego. Dopóki istnieją narody i odmienne języki, dopóty będą istnieć
mechanizmy odśrodkowe powodujące rozpadanie się wszelkich unii i stowarzyszeń
ponadnarodowych. Jest tak, dlatego, ponieważ na poziomie stosunków
międzyludzkich panuje rasizm. Nie da się wyplenić rasizmu. Nienawiść zarówno
rasowa, jak i językowo-kulturowa, jest wszędzie. NIE MOŻNA W ŻADEN SPOSÓB
ZAPOBIEC TAKIM KONFLIKTOM. Można jedynie odgradzać sąsiadujące ze sobą narody
płotem! Rozumiał to świetnie Stalin i stosował rozbudowany aparat represji w
celu wymieszania grup społecznych i ich osłabienia wskutek etnicznego
rozbicia. Przesiedlał przymusowo miliony osób i dzięki temu udawało mu się
osiągać względny spokój na olbrzymim terytorium Sowietów.
Zastosowanie Państwa Federacyjnego na żywym i mającym swoje odrębne wartości
organizmie europejskim doprowadzi w perspektywie dwóch pokoleń do ogromnych
tarć. Państwo federacyjne jest według mojej oceny najpewniejszą metoda na
rozbicie Unii Europejskiej. Uważam, ze jedynie trwały układ polityczny, układ
stabilny i spójny, mógłby istnieć za sprawą organizmów narodowych,
kontrolujących się szczegółowo na poziomie regionów, z wykorzystaniem
własnych praw oraz z zachowaniem zasady odrębności.
Bądźmy przynajmniej raz w życiu obiektywni wobec historii i faktów i osądźmy
te sprawę trzeźwo. Pakując się do Unii podjęliśmy pewne ryzyko jej rozpadu.
Jednak jest to ryzyko wyważone, związane z pewnymi prawnymi ograniczeniami,
ale i furtkami, które dają jakąś szanse bezkonfliktowego zakańczania sporów.
Jednak w przypadku podporządkowania się Europejskiej Konstytucji, a w
perspektywie jednemu, obcemu, ośrodkowi władzy, podejmujemy dodatkowe ryzyka:
dysproporcji i dyskryminacji wobec sąsiadów, wewnątrz tego jednego wielkiego
i niedoskonałego państwa o zróżnicowanym potencjale etnicznym i językowym.
Spowoduje to powstanie sytuacji, w wyniku której nie będzie można
bezkonfliktowo rozwiązywać sporów - nie mając równocześnie za plecami
możliwości ucieczki we własną państwowość. Po prostu takiej państwowości nie
będzie. Będzie jedna waluta, jedna gospodarka, jeden bank centralny i jeden
rząd, nawet siły zbrojne będą jedne. I co wtedy? Interwencje! Wewnątrz
organizmu!
Państwo Federacyjne, złożone z rożnych nacji, będzie faworyzowało jednych
ponad drugich. Nie ma możliwości zachowania równości pomiędzy regionami. Tak
jest w USA. Są bogate dzielnice i biedne. Jest Alabama i NY. Nie da się
uniknąć segregacji bogactwa i biedy. Ale w USA jest jeden język i jedna siła
spajająca Stany w całość. Ta siłą jest świadomość obywateli rozumiejących się
nawzajem i zamieszkujących cały ten wielki obszar. Dodatkowo mała gęstość
zaludnienia powoduje, ze nie występują konflikty lokalne o własność ziemska.
Właśnie zaludnienie USA jest śmieszne. Jak się obywatelowi nie podoba w
mieście, to może wziąć plecak i pojechać w góry i w zasięgu strzału z
artylerii wielkiego kalibru nie będzie miał ani jednego sąsiada do oglądania.
W USA nie ma zadawnionych i nierozwiązanych sporów granicznych! W Europie
jest i będzie zupełnie inaczej. Europa jest zatłoczona, wymieszana etnicznie
i niestabilna społecznie.
Dlatego narody, będące w gorszej sytuacji ekonomicznej, będą miały ciągłe
postawy roszczeniowa wobec sąsiadów. Z takimi objawami spotykamy się już
teraz. Wystarczy przypomnieć hasła przedwyborcze „wejść do tej Unii i
traktować ją jak dojna krowę”. Takie postawy roszczeniowe będą tym większe,
im większe będzie panować niezadowolenie społeczne a to będzie wprost
proporcjonalne do bezrobocia i biedy.
Jeżeli takie Państwo Federacyjne znajdzie się nagle pod wpływem jakiegoś
kryzysu ekonomicznego to wtedy konflikty wybuchną ze zdwojona siła.
Pamiętajmy zawsze o tym, ze bogactwo nie jest wieczne. Jesteśmy obecnie w
samym szczycie pozytywnego ramienia cyklu Kondratieva. Mamy oszałamiające
bogactwo i przepych. Rozwój gospodarczy nienotowany nigdy w historii. Już
teraz jednak pojawiają się opinie, ze ten rozwój nie będzie wieczny. Być może
za kilka lat wystąpi załamanie gospodarcze. Piszą o tym znani ekonomiści i
instytuty badawcze. Jeżeli pojawią się jakiekolwiek konflikty na tle
regulowanego centralnie systemu prawno-finansowo-podatkowego, to będą
narastać, przekształcając się w nienawiść, poczucie krzywdy, burza taka
będzie się rozprzestrzeniać, będąc równocześnie tłumioną przez siły spójności
takiego państwa, co doprowadzi do jeszcze większej reakcji na te siły a to z
kolei spowoduje w konsekwencji wielki społeczny niepokój rozpad i kto wie,
czy nie wojnę. Kolejna wojnę. Jeżeli wpadniemy w negatywne ramie cyklu
Kondratieva - to właśnie w takim okresie biedy, znajdą się osoby wierzące w
powrót państw narodowych i nastąpi krwawy rozpad Unii.
PODSTAWOWYM ŹRÓDŁEM KONFLIKTÓW NARODOWYCH I WOJEN jest niestabilność
ekonomiczna państw. Okresy wojen nakładają się na długie cykle ekonomiczne w
ten sposób, ze na okres zimy Kondratieva przypadają potężne ruchy społeczne i
konflikty zbrojne. Cykl wzrostu i skurczu gospodarki układał się ZAWSZE w ten
sposób.
Bieda i desperacja narodów powoduje wzrosty znaczenia ideologii szukania
winnych. Hitler zwalił to na Żydów. Zaatakował sąsiadów w imię Faterlandu i
zwiększania niemieckiej przestrzeni życiowej. Ale geneza jest i było ZAWSZE
bezrobocie. Bogaci i najedzeni ludzie nie maja ochoty leźć na wojnę. Tylko
bieda + agresja daje wojnę. Agresję wywołują demagodzy, a bieda wywołuje
desperacka wiarę.
Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, co do tego, to odsyłam do historycznych
wydarzeń. Starożytna Grecja, Cesarstwo Rzymskie. Polska-Litwa, ZSRR,
Jugosławia, Austro-Wegry, a teraz Unia Europejska. Zresztą przykładów jest
dużo więcej, a ja jedynie wskazałem te najbardziej widoczne. Ja wiem, ze z
punktu widzenia jednego człowieka i jego życia temat wydaje się być mało
znaczący. Ale popatrzmy na to przez pryzmat zmian, które dopiero maja się
dokonać. Takie środowisko może się okazać nie do zaakceptowania już dla
przyszłego pokolenia. To nie chodzi bynajmniej o spokój na terenie Śląska,
ani innej części Polski. TO CHODZI O POKÓJ W EUROPIE. I dlatego pokój w
Europie będzie zachowany JEDYNIE WTEDY, kiedy NIE POWSTANIE PAŃSTWO
FEDERACYJNE.
Stabilność Jugosławii była gwarantowana jedynie za życia TITO, który trzymał
cały ten układ za MORDĘ. Po śmierci Tito cały układ padł. Tutaj mamy do
czynienia z tandemem Niemiec i Francji. Tylko te dwie potęgi obecnie
stabilizują Unie. Rozpad tego sojuszu GWARANTUJE WOJNĘ W EUROPIE. Pokój w
Europie NIE ZALEŻY od Polaków, Polski i wydumanych idei o Państwie
Federacyjnym. Akceptując Konstytucje Europejska tracimy kontrole nad
przyszłymi wydarzeniami i bezpowrotnie tracimy wpływ na naszą Historię.
Obecna sytuacja ekonomiczna świata jest szalenie niepewna. Występuje wyraźna
tendencja do koncentracji produkcji przemysłowej w jednych częściach świata i
wzrost bezrobocia w innych. Mało tego, globalny wskaźnik zatrudnienia od
kilku lat wykazuje stałą tendencje spadkową. Zadłużenie niektórych państw w
tym USA osiągnęło poziom zatrważający a wynikająca z tego m