herr7
13.10.12, 14:38
We wczorajszym "expose" premier Tusk zapowiedział proinwestycyjną politykę państwa, co jest odejściem od oficjalnie obowiązującej po 89 r doktryny, wg. której państwo nie powinno się mieszać do spraw gospodarczych i pozostawić je w gestii prywatnych inwestorów. Wg. Tuska państwo ma przeznaczyć 300 mld złotych na różnorakie projekty inwestycyjne m.in. na wydobycie gazu z łupków, którego podobno w Polsce nie ma, a to wszystko ma być realizowane za pośrednictwem superbanku, który ma niezbędne środki w cudowny sposób rozmnożyć i to wielokrotnie. Słuchając wystąpienia naszego premiera miałem wrażenie, że doradza mu niejaki Nikodem Dyzma, który sam też czerpie swoje pomysły z pewnego biznesowego źródła o niejasnych powiązaniach. Rozglądając się po sali obrad (na ile na to pozwalała kamera w telewizji) próbowałem wypatrzeć osobnika podobnego do Dyzmy i rzeczywiście takiego znalazłem. Siedział za premierem, ale w bezpiecznej od niego odległości, tak żeby za bardzo nie rzucać się w oczy.