Czarnoksiężnik z krainy Oz

27.12.12, 23:00
Jestem świeżo po lekturze książki "Wojny walutowe" J.Rickards-a.
Pozycja z pewnością warta przeczytania. Oprócz delikatnej sugestii
złej woli i niekompetencji FED i departamentu skarbu, autor prezentuje
możliwe scenariusze rozwoju wypadków.
Mnie uderzyły nowe teorie ekonomiczne oparte o koncepcje systemów złożonych. To jest to!
Przynajmniej dla mnie, bardzo przekonywujące.
Przy tych koncepcjach, teoria rynków efektywnych wygląda jak jakiś żart.
Jedyne czego mi brakowało, to podkreślenia wagi i roli mechanizmów samoregulacji
systemów złożonych. Same mechanizmy zostały tylko wspomniane. I niestety przy innej okazji.
Konkluzje autora:
1.Los dolara jest przesądzony. Koniec, najprawdopodobniej nastąpi w sposób gwałtowny. Niedługo.
Zapalnik jest zupełnie nieważny.
2.Złoto wraca prawie na 100%, jako przynajmniej jedna z podstaw, przyszłego systemu finansowego, w każdym możliwym scenariuszu.
Wzrost wartości przesądzony.

Od czasu napisania książki (2011 r), procesy opisane w książce, tylko się pogłębiły.
Czyli sprawa jasna. Nie jest to kwestia niewiedzy czy głupoty elit.
Zła wola jest zaś widoczna jak na dłoni. Podobnie jak, absolutnie niczym nieuzasadnione,
wrażenie kompetencji w jaką ta elita stara się przystroić.

Co było do przewidzenia. Pozycja FED słabnie i coraz częściej jest kwestionowana.
Bez szybkiego przekucia jakiejś swojej porażki w wielki sukces, upadek FED, to tylko kwestia czasu. Na faktyczne sukcesy nie ma prawie żadnych szans.
Czekam kiedy zaczną się półoficjalnie nabijać z FED. Już teraz BB wygląda w czasie wystąpień tak żałośnie jak ten tytułowy czarnoksiężnik.
    • forall4a w Ameryce Fed to mafia 28.12.12, 16:00
      wszyscy komunisci uwazaja Fed za organizacje przestepcza, założona ponoć dla nowojorskiej finansjery, ewentualnie establishmentu, jak to podresla komunistka Nancy Pelosi.

      O niekompetensji najlepiej dowiedziec sie na miejscu - w Ameryce - , gdzie jedni uczestnicy rynku maja zle, a drudzy dobrze, czyli banki.
      • jancio_szuwarek Re: w Ameryce Fed to mafia 28.12.12, 19:37
        forall4a napisała:

        > wszyscy komunisci uwazaja Fed za organizacje przestepcza, założona ponoć dla no
        > wojorskiej finansjery, ewentualnie establishmentu,

        tylko.... "nie ponoć"
        FED to superkartel założony przez kilka dużych prywatnych banków, po to żeby zdobyć przewagę nad innymi bankami. Sztuczkami oszukali kongres przy powołaniu. Nazwa to jedno wielkie oszustwo: bo żaden system, żadnych rezerw i tym bardziej federalnych.
        Cały czas istnieje głównie po to żeby chronić interesy tych banków - udziuałowców.
        Z federalnym rządem USA ma niewiele wspólnego. Cele wpisane mu jako misja są tylko pretekstem do realizacji prawdziwej misji ochrony banków matek.
        To oszuści którzy powstali na przekręcie prawnym i których jedynym celem jest przekręcać innych (cały świat) dla zysku swoich udziałowców. Tyle w temacie.
        • forall4a przekręt prawny 28.12.12, 20:23
          czy myslisz ze jakikolwiek sedzia dal sie pczukac? mysle ze nie, ale jesli maja oni jakies argumenty albo siegaja po argumenty, to jest przekret w bialy dzien i trzeba z tym jak najszybciej skończyć.

          nie wiem nic o prawie, bo nie studiowalem doglebnie prawa i mysle ze nie jakiekolwiek chochliku w tym prawie, tez dotyczącym banku centralnego w USA.
        • bagracz Re: w Ameryce Fed to mafia 28.12.12, 20:57
          Niestety, ludzie dają się łatwo robić w konia, więc FED jest kreowany, a raczej był, na genialną instytucję, ratującą raz za razem, tyłki Amerykanom i całemu światu. Jest to oczywiście piramidalna bzdura. Jeszcze większa niż te płaczące w Korei, po śmierci umiłowanego przywódcy, ptaki. I wcale nie żartuję, że większa.
          Oszustwa tych ludzi mają tak duże skutki, że Kim przy nich to harcerzyk, pomagający biednym staruszkom. Założę się, że nawet na tym szanownym forum są ludzie, którzy traktują FED z nabożną czcią. A oszukańcze mity przez nich rozpowszechniane są uważane powszechnie za oczywiste prawdy.
          Ale cóż, zawsze tak było, że ludziom same zginały się kolana przed byle kupą gówna.
          Byleby była wystarczająco wielka i przytłaczająca.
    • szutnik Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 28.12.12, 20:37
      > 1.Los dolara jest przesądzony. Koniec, najprawdopodobniej nastąpi w sposób gwał
      > towny. Niedługo.

      Zbyt daleko idące wnioski. USD to ciągle "najmniej brzydka panna" w konkursie marnych piękności. Stanie się tak, jeśli Amerykanie zrobią coś naprawdę głupiego. Ale jak to powiedział kiedyś o nich Churchill "Nasi kuzyni mają wielką zdolność do podjęcia właściwych działań...po wyczerpaniu wszystkich innych opcji" smile
      Nic jeszcze nie jest przesądzone.

      > 2.Złoto wraca prawie na 100%, jako przynajmniej jedna z podstaw, przyszłego sys
      > temu finansowego, w każdym możliwym scenariuszu.

      Niekoniecznie. Poza tym najpierw trzeba zmniejszyć zadłużenie, inaczej przejście na złoto to katastrofa. Jeśli dalej nie rozumiesz dlaczego, przemyśl problem, dlaczego UK odeszło od standardu złota w 1931.
      Chyba, ze mówimy o jakiejś dwuwalutowości czyli zloto i papier równolegle, tak jak złotówka i zloty dewizowy za PRL.

      > Zła wola jest zaś widoczna jak na dłoni.
      Jest to raczej brak łatwej opcji. Wybór jest jedynie między "ciąć rękę czy nogę", bez bólu się nie obejdzie, dlatego nie dziwi mnie brak woli u polityków.


      > Czekam kiedy zaczną się półoficjalnie nabijać z FED.
      Alez robią to od dawna. Co nie znaczy, że mają rację. Nabijając się z FED nabijają się bowiem z całej współczesnej ekonomii

      upadek FED, to
      > tylko kwestia czasu.
      Wiara, ze bez FED będzie zdecydowanie lepiej jest typowa dla naiwniaków z Tea Party. Tak, jakby wcześniej nie było kryzysów inflacyjnych/deflacyjnych, baniek spekulacyjnych itd...
      FED tylko rozhuśtał mocniej to, co i tak tkwiło w głowach mas.


      > Wzrost wartości[złota] przesądzony.
      Takze nie przesądzony. Jeśli skutkiem wojen walutowych, które na dużą skalę obecnie zaczynamy (patrz Japonia, Korea Płd, Izrael + wahania Australii w sprawie sterowania kursem AUD) okaże się nowy globalny protekcjonizm handlowy, to dojdzie nie do wzrostu, a do spadku wartości złota względem głównych walut po etapie wzrostu, związanym z samymi wojnami.

      > Czyli sprawa jasna.
      Na szczęście, albo i nie, nic nie jest jasne oprócz tego, że ten Kryzys musi mieć inny przebieg od poprzedniego kryzysu zadłużeniowego (lat 1929-49), pomimo pewnych wyraźnych podobieństw.
      • bagracz Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 28.12.12, 21:38
        Proponuję przeczytać tą książkę. Zupełnie inna perspektywa. Z której widać dużo więcej, zarówno w całości jak i w szczegółach.
        My nie zaczynamy wojny walutowej tylko tkwimy w niej po uszy od dawna.
        Wszyscy starają się na wyścigi szmacić swoje waluty. Na tym właśnie polega ta wojna.
        USA się już nawet nie bawi w jakieś listki figowe. Otwartym tekstem jadą z informacjami, że jeśli nie będą mogli drukować to rząd nie będzie miał na bieżące wydatki. I to natychmiast.
        To również element tej wojny. Trzeba innych przekonać, że dodruk jest duży i będzie jeszcze większy. A co najważniejsze nieuchronny. Bardziej otwarcie się tego powiedzieć nie da.
        W tych warunkach, nie da się, nie szmacić własnej waluty, bo zostanie się z ręką w nocniku.
        Tak jak w latach 30 XX wieku zostały kraje, które ostatnie zrezygnowały z ówczesnego quasi standardu złota. UK odeszło od standardu złota z powodu zbyt niskiego parytetu wobec ówczesnych walut jaki ustalono po I wojnie światowej. Nieuwzględniającego dodruku w czasie wojny. To był błąd bankierów a nie jakaś wada złota.
        Amerykanie nie muszą robić nic głupiego by dolar odszedł w niebyt w kolapsie hiperinflacyjnym. Wystarczą zupełnie zwyczajne, codzienne, zdarzenia. Takie jak np. upadek płatka śniegu na stok pokryty śniegiem w stanie przedlawinowym. Czyli krytycznym. Jeden dodatkowy płatek wystarczy by uruchomić lawinę. Dolar jest w stanie krytycznym. Dlatego może to nastąpić w każdej chwili. Ile jeszcze musi spaść "śniegu", tego nikt nie wie. Ale on ciągle pada i będzie padał coraz intensywniej. Jak ktoś chce sobie tam teraz pojeździć na nartach to nie ma sprawy. Ja tam wolę inne formy rozrywki niż głupią brawurę.

        Zadłużenie zmniejsza się wraz ze wzrostem długu. Czyli z drukowaniem. Bo następuje inflacja zobowiązań. Po kolapsie dolara, załamie się cały system finansowy. Krytyczne zadłużenie praktycznie zniknie. Złoto nie będzie miało, żadnych przeszkód by stać się, jedynym godnym zaufania medium wymiany.

        Oczywiście, że są wyjścia z sytuacji. Może niezbyt liczne i super przyjemne, bo wymagające porozumień i dzielenia się częścią władzy. Ale żadne z nich nie wymaga cięcia nogi lub ręki społeczeństwa. To co teraz robią to właśnie zarzynanie społeczeństwa i gospodarek w imię doraźnych korzyści, arogancji władzy. Traktowanie ich jak troskliwych ojców, nie chcących sprawiać bólu jest równie błędne co naiwne.
        Oczywiście, że bez FED będzie lepiej. Tak samo jak zawsze będzie lepiej bez wszelkich zbędnych komplikacji w systemach złożonych. Biurokracja jest dobra tylko w szczątkowych ilościach. W dużych jest zabójcza. Dla każdego organizmu złożonego. Nawet wielkości małej korporacji. Koszty rosną a nie przynosi żadnych korzyści ale poważne szkody netto.
        Każdy kto obserwował wzrost przedsiębiorstwa wie o czym mówię.
        Wszystko to zresztą jest świetnie wyjaśnione w tej książce, którą szczerze polecam.
        I na koniec. To nie jest kolejny kryzys. To jest końcowy kryzys. Jeśli chodzi o obecny kształt systemu finansowego.
        • szutnik Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 29.12.12, 21:06
          > Proponuję przeczytać tą książkę. Zupełnie inna perspektywa. Z której widać dużo
          > więcej, zarówno w całości jak i w szczegółach.

          Czytałem kilka róznych pozycji, w tym po części części "this time is different" reinhart/rogoff, więc co nieco o różnych kryzysach wiem.

          > My nie zaczynamy wojny walutowej tylko tkwimy w niej po uszy od dawna.
          Nie na taką skalę, jak piszesz. Teraz do gry wchodzi Japonia, są w niej już Chiny, Korea Płd, Izrael, a mocno się zastanawia m.in Australia.

          > W tych warunkach, nie da się, nie szmacić własnej waluty, bo zostanie się z ręk
          > ą w nocniku.
          Polska np. nie może tego robić- taki jest zapis w Konstytucji....

          > Amerykanie nie muszą robić nic głupiego by dolar odszedł w niebyt w kolapsie hi
          > perinflacyjnym. Wystarczą zupełnie zwyczajne, codzienne, zdarzenia.

          Już raz Ci to tłumaczyłem - nie ma i nie będzie hiperinflacji tam, gdzie jest góra długu, wysokie bezrobocie i otwarte na obce towary granice z luźną i słabą polityką celną.

          >Dolar jest w stanie krytycznym.

          Bzdura, i rynek obligacji w USA Ci to mówi wyraźnie! Do stanu krytycznego jest jeszcze daleko.

          > Zadłużenie zmniejsza się wraz ze wzrostem długu. Czyli z drukowaniem.

          Kolejna BZDURA, tym razem już poważna. FED nie drukuje papierowego pieniądza, tylko KREDYT ( z minimalnym oprocentowaniem). Nie dostrzegasz różnicy, a jest ona zasadnicza!

          Ten kredyt (a ściślej elektroniczną "obligację" FED) banki primary dealers biorą jako aktywa własne i dzięki temu udzielają komuś NOWEGO KREDYTU ( z mnożnikiem, dopuszczonym prawnie; kiedyś było to 12,5 raza, bo wymagano 8% kapitałów własnych) z wyższym już oprocentowaniem albo bankom detalicznym, które posyłają go jeszcze dalej, albo innym klientom. Jakby nie patrzeć ten Kredyt po stronie banków = NOWY DŁUG po stronie go biorącego. Wypuszczenie nowego elektronicznego kredytu NIE MOŻE zmniejszać zadłużenia, bo dla kogoś ten nowy kredyt staje się nowym długiem. Prosta zasada księgowa. Ktoś musi się lewarować.

          > I na koniec. To nie jest kolejny kryzys. To jest końcowy kryzys. Jeśli chodzi o
          > obecny kształt systemu finansowego.

          To nie jest końcowy kryzys Ameryki i mówią to kształty indeksów giełdowych w USA, które odzwierciedlają masową psychologię. Mówiąc nieco jaśniej - od 2000 roku indeks SP500 porusza się w "elliottowskich trójkach typu 3-3-3", co sygnalizuje, ze w tym kryzysie będziemy mieli długotrwały ruch boczny pomiędzy powiedzmy 500 a max. 1700-1800 pkt dla SP500.

          Ruchy boczne nie towarzyszą "oberwaniu się nieba na głowy". Z tym związane jest rysowanie się struktur zygzakowych typu 5-3-5 (np. struktura Djia z lat 1929-32 jest właśnie zygzakiem 5-3-5 z wydłużoną falą C) a nie typu 3-3-3.

          O ile miło z pewnością nie będzie a im dalej w czasie, tym gorsze będą nastroje tłumu i tym trudniejsze wyzwania, to jednak twierdzenie, ze dojdzie do totalnego załamania światowego systemu finansowego jest grubą przesadą. To się nie zdarzy, bo NIE IDZIEMY W DÓŁ ZYGZAKIEM TYPU 5-3-5. Takze w Europie na największych indeksach mamy strutury typowe dla długich ruchów bocznych.

          Jeśli czegoś się obawiam, to tego, że pod koniec kryzysu może niestety dojść do większego konfliktu militarnego, bo kryzysom, rysującym na indeksach trendy boczne, tego typu rzeczy się niestety zdarzają (przykładem I wojna światowa i trend boczny na DJIA, albo kryzys lat 40-tych XIX wieku i ówczesna "Wiosna Ludów").

          DYGRESJA: Tak nawiasem mowiąc, to kryzys lat 40-tych XIX wieku w USA był deflacyjnym kryzysem typu zadłużeniowego po pęknięciu pierwszej bańki nieruchomościowej w tym kraju i to bez FEDu. Nie jest więc prawdą, że brak FEDu zapobiegnie kryzysom, albo ich rozmiary ograniczy.
          USA wyszły z tego kryzysu dzięki...odkryciu nowych złoż złota w Kalifornii, co dało....impuls inflacyjny, przełamujący utrzymującą się deflację. Koniec DYGRESJI.

          Na razie nastroje zbiorowości są w większości patriotyczne a nie nacjonalistyczne. Nie ma jeszcze powszechnego myślenia typu "Nasz naród jest lepszy niż Wasz", albo "Oni nas wykorzystują i oszukują, na co nie pozwolimy" ( choć to drugie już się pojawia w zbiorowym sentymencie np. Greków względem Niemców, jednak to jeszcze za mało), ale ten sentyment może się w skali globalnej łatwo pojawić, jesli przejdziemy z wojen walutowych w powszechny, ogólnoświatowy protekcjonizm.

          I to jest mój najczarniejszy sen, związany z tym kryzysem. Mam nadzieję, ze tylko sen.

          Co do kwestii gospodarczych, zbiorowy sentyment rysowany na indeksach giełdowych mówi jedno: nie będzie żadnej totalnej zapaści całego Systemu.
          • bagracz Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 30.12.12, 01:28
            szutnik napisał:

            > Nie na taką skalę, jak piszesz. Teraz do gry wchodzi Japonia, są w niej już Chi
            > ny, Korea Płd, Izrael, a mocno się zastanawia m.in Australia.

            Nie wiem jaka skala jest wystarczająco duża. Żaden przeciek w tamie nie jest wystarczająco duży by objąć całą jej długość. Bo wtedy tamy już nie ma. W zupełności wystarczy jeden w newralgicznym miejscu. A kilka, kilkanaście to już pewna katastrofa.

            > Polska np. nie może tego robić- taki jest zapis w Konstytucji....

            Może. Choćby dlatego, że wraz ze szmaceniem zagranicznych walut, dług ulega zmniejszeniu w stosunku do złotówki. Czyli można się dalej zadłużać. A to tylko jedna z możliwości.

            > Już raz Ci to tłumaczyłem - nie ma i nie będzie hiperinflacji tam, gdzie jest g
            > óra długu, wysokie bezrobocie i otwarte na obce towary granice z luźną i słabą
            > polityką celną.

            Ok. To może wytłumacz jeszcze raz ten mechanizm, który zabrania w takich warunkach hiperinflacji? Zapewnienia mnie nie przekonują. Drukowanie to właśnie zmniejszanie góry długu, bezrobocie w warunkach hiperinflacji rośnie dramatycznie i jakoś to jej nie powstrzymuje, a co mają do tego obce towary bez zapór celnych to ja nie wiem.
            Jeśli kraj może eksportować infalcję to równie dobrze ktoś może eksportować inflację do tego kraju. Brak protekcjonizmu tylko pozwala się inflacji swobodnie przemieszczać. W żadnym razie jej nie blokuje.

            > >Dolar jest w stanie krytycznym.
            >
            > Bzdura, i rynek obligacji w USA Ci to mówi wyraźnie! Do stanu krytycznego jest
            > jeszcze daleko.

            A co takiego mówi rynek obligacji i w jaki sposób?

            > > Zadłużenie zmniejsza się wraz ze wzrostem długu. Czyli z drukowaniem.
            >
            > Kolejna BZDURA, tym razem już poważna. FED nie drukuje papierowego pieniądza, t
            > ylko KREDYT ( z minimalnym oprocentowaniem). Nie dostrzegasz różnicy, a jest on
            > a zasadnicza!

            Wydaje mi się, że to Ty nie dostrzegasz różnicy między kredytem, który można spłacić i kredytem, którego nie ma nawet zamiaru się spłacać. Różnią się zasadniczo.
            Drukowanie nie zwiększa sumy zobowiązań tylko ją zmniejsza. W granicy do zera. A dlug sobie może nominalnie i osiągać astronomiczne poziomy. Te poziomy nie mają żadnego znaczenia w momencie zmniejszenia do zera jednostki w jakiej jest on liczony.


            > To nie jest końcowy kryzys Ameryki i mówią to kształty indeksów giełdowych w US
            > A, które odzwierciedlają masową psychologię. Mówiąc nieco jaśniej - od 2000 rok

            Ja się na analizie wykresów nie znam. I jeśli mają one jakąkolwiek wartość, to nie mają żadnej w momentach ekstremalnych. Bo opierają się na powtarzalności zjawisk.

            > Co do kwestii gospodarczych, zbiorowy sentyment rysowany na indeksach giełdowyc
            > h mówi jedno: nie będzie żadnej totalnej zapaści całego Systemu.

            Jak wyżej. Do głowy by mi nie przyszło, by możliwośc załamania systemu finansowego, oceniać na podstawie czegoś takiego jak zbiorowy sentyment. Może ma to jakiś sens, ale dla mnie jest to jakieś magiczne myślenie. Gdybyś napisał, dlaczego niby zbiorowy sentyment może w ogóle mówić coś takiego, to byłbym wdzięczny.
            • szutnik Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 31.12.12, 10:16
              >Ok. To może wytłumacz jeszcze raz ten mechanizm, który zabrania w takich warunk
              > ach hiperinflacji? Zapewnienia mnie nie przekonują.

              Poczytaj sobie więcej ( i nie tylko Goldbugs, bo ci do znudzenia walą temat na jedno kopyto od 10 lat, zapowiadając stale, ze "już za rok hiperinflacja") na temat dawnych warunków pojawiania się hiperinflacji, a sporo Ci się rozjaśni. Reinhart i Rogoff "This time is different" na pewno pomoże.
              Chyba, że twardo jesteś zdania, ze "tym razem jest inaczej". Ale uprzedzam Cię - to bardzo kosztowne słowa. Na giełdzie wymiernie, bo w pieniądzach, a w dyskusjach ich ceną jest reputacja, może dla niektórych niezbyt dużo warta. Dla mnie osobiście, dość dużo.

              > A co takiego mówi rynek obligacji i w jaki sposób?
              Gdybyś umiał czytać wykresy, to byś wiedział. Ale jak sam mówisz, skoro się na tym nie znasz, to dyskusja ta nie ma sensu. Wszystko widać na wykresach.

              >Do głowy by mi nie przyszło, by możliwośc załamania systemu finansow
              > ego, oceniać na podstawie czegoś takiego jak zbiorowy sentyment.

              Wiele rzeczy Ci do głowy nie przychodzi, a tymczasem to one miewają decydujące znaczenie. Sentyment zbiorowy jest szalenie istotny. Nie od dziś wiadomo, ze problemy pojawiają się wtedy, gdy sentyment zbiorowości jest...super, a kończą się wtedy, gdy jest podły.
              Gdy analitycy mówili o "see-over" albo "goldielocks economy" trzeba się bylo bać - nadchodziła jesień 2008. Ci sami analitycy widzieli superdepresję w styczniu-lutym 2009, gdy pierwszy epizod kryzysu właśnie się kończył. Także na to forum, (zawsze lekko przechylone ku czarnej stronie) na początku 2009 zaglądała rekordowa ilość czytelników, a niemal każdy snuł coraz czarniejsze wizje. To wszystko były pochodne zbiorowego sentymentu...

              Twoja wizja "szybkiego końca świata już za rogiem" nie zrealizuje się m.in. dlatego, że zbyt wielu myśli ostatnio podobnie do Ciebie smile, a za mało tych, którzy uważają, że Świat właśnie wchodzi we wspaniały, różowy okres.
              Z Twoją wizją problemów zaczekaj na moment, gdy gazety będą pisać, że tak właściwie to Kryzys już się skończył smile


              > Wydaje mi się, że to Ty nie dostrzegasz różnicy między kredytem, który można sp
              > łacić i kredytem, którego nie ma nawet zamiaru się spłacać. Różnią się zasadnic
              > zo.

              Pokazałem Ci, że nie można zmniejszać całkowitego zadłużenia w Systemie poprzez emisję nowego kredytu , to żeby jakoś z tego wybrnąć, wymyśliłeś sobie "kredyt z zamiarem spłacenia i bez takowego zamiaru" smile. To teraz mi powiedz, ile jest którego i jak on jest księgowany ? smile
              • bagracz Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 03.01.13, 22:38
                szutnik napisał:

                > Poczytaj sobie więcej

                Czyli nic nie rozjaśniłeś. Odsyłanie do lektur jest cenne, ale nie jako wymówka.
                Mechanizm powstawania hiperinflacji jest dość prosty. Warunki, które wykluczają jej powstanie powinny byc zatem proste i łatwe do wyjaśnienia. Do wyjaśnienia a nie do wyliczenia na wiarę. Ja bardzo wątpię by były jakiekolwiek warunki, które wykluczają powstanie hiperinflacji przy intensywnym drukowaniu. Gdyby tak było, można by było drukować w nieskończoność, czyli żerować na innych bez żadnych konsekwencji.
                Jest to, w granicy, dość idiotyczny pomysł. Owszem, może działać w pewnych warunkach, ograniczonym czasie i ograniczonym drukowaniu. Ale nie w ten sposób, że wystarczy trzymać się tego co wymmieniłeś by hiperinflacja nie wystąpiła. Nie widzę absolutnie żadnych powodów, dla których miało by to tak działać. Ty również o żadnych powodach nie piszesz. Zamiast tego o warunkach. To jednak bardzo duża różnica.

                > Gdybyś umiał czytać wykresy, to byś wiedział. Ale jak sam mówisz, skoro się na
                > tym nie znasz, to dyskusja ta nie ma sensu. Wszystko widać na wykresach.

                I znowu nic nie wyjaśniasz, twierdząc, że dyskusja nie ma sensu. Zupełnie tak jak znachor, który nie potrafi wyjaśnić powodów skuteczności swojego leczenia, osobie która nie wierzy w tą skuteczność. Jeśli nie wierzę w tą skuteczność, czyli "nie umiem czytać", to dyskusja nie ma sensu. Jak dla mnie, zwykła wymówka.

                > Wiele rzeczy Ci do głowy nie przychodzi, a tymczasem to one miewają decydujące
                > znaczenie. Sentyment zbiorowy jest szalenie istotny. Nie od dziś wiadomo, ze pr
                > oblemy pojawiają się wtedy, gdy sentyment zbiorowości jest...super, a kończą si
                > ę wtedy, gdy jest podły.
                > Gdy analitycy mówili o "see-over" albo "goldielocks economy" trzeba się bylo ba
                > ć - nadchodziła jesień 2008. Ci sami analitycy widzieli superdepresję w styczni
                > u-lutym 2009, gdy pierwszy epizod kryzysu właśnie się kończył. Także na to foru
                > m, (zawsze lekko przechylone ku czarnej stronie) na początku 2009 zaglądała rek
                > ordowa ilość czytelników, a niemal każdy snuł coraz czarniejsze wizje. To wszys
                > tko były pochodne zbiorowego sentymentu...

                No dobrze. Analitycy się mylą. Ale przecież oni umieją czytać wykresy chyba. Prawda? Co mi da zatem ta umiejętność czytania wykresów? Będę się zawsze mylił? Czy też przestanę. Bo raz sugerujesz to a raz tamto. I podobno dopiero wtedy jest sens ze mną dyskutować.

                > Twoja wizja "szybkiego końca świata już za rogiem" nie zrealizuje się m.in. dla
                > tego, że zbyt wielu myśli ostatnio podobnie do Ciebie smile, a za mało tych, któr
                > zy uważają, że Świat właśnie wchodzi we wspaniały, różowy okres.
                > Z Twoją wizją problemów zaczekaj na moment, gdy gazety będą pisać, że tak właśc
                > iwie to Kryzys już się skończył smile

                A dlaczego ci analitycy się mylą tak idiotycznie? I to raz za razem?
                Może to nie jest sentyment zbiorowowości zatem, ale np. efekt manipulacji tą zbiorowością?
                W efekcie, to co Ty bierzesz za ogólne prawidła rządzące pieniądzem, są tylko krótkotrwałym efektem istnienia ośrodków manipulacji, które starają się napędzić jak największe stado owiec.
                I wlaśnie wtedy odwracać trendy, by złapać w pułapkę jak największą kasę. Wtedy na placu zostawałyby tylko niedobitki wyznające właśnie taką kontrariańską strategię.
                Ale ta strategia jest dalej idiotyczna w innych warunkach. Niezależnie od jej chwilowej obecnej skuteczności. Ty zakładasz zatem chyba, niezmienność tych specyficznych warunków w czasie. A to założenie, nie jest już najmądrzejsze moim zdaniem. Szczególnie w takich warunkach jak obecne.

                > Pokazałem Ci, że nie można zmniejszać całkowitego zadłużenia w Systemie poprzez
                > emisję nowego kredytu , to żeby jakoś z tego wybrnąć, wymyśliłeś sobie "kredyt
                > z zamiarem spłacenia i bez takowego zamiaru" smile. To teraz mi powiedz, ile jes
                > t którego i jak on jest księgowany ? smile

                Jak by nie było, jest dowód, że nie było mi to potrzebne by wybrnąć z czegoś. Wisi jeszcze na pierwszej stronie mój wątek "Inflacja zobowiązań" gdzie pisałem o tym samym.
                I to nie ja wymyślam taki kredyt. Całkiem sporo go było, poukrywanego zręcznie, w papierach, które wywołały kryzys w 2008 r. Ja nie wierzę by te długi które cągle narastają miały być kiedyś pospłacane. Będzie reset, bo wszyscy znaczący gracze do niego dążą, traktując, jako jedyne możliwe i nieuchronne wyjście.
          • martinsam1 Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 30.12.12, 09:39
            ciekawe kiedy rząd grecji i hiszpanii i italli wprowadzi swoja walute krajową z powrotem,wysokie cła importowe oraz rozda bron obywatelom

            W orgii nakladania na siebie ceł przewagę ma kraj ktory produkuje produkty jedyne w swoim rodzaju czasem jest on jedynym producentem tego na swiecie i moze sobie wybierac kraj gdzie kupi zboze pomarancze wini i gdzie jego obywatele pojadą na wczasy czyli
            znowu Niemcy na gorze
            Europa Poludniowa na dole chyba że "antyniemiecki"sojusz krajow europy poludniowej oparty na poludniowej romanskiej solidarnosci tym bardziej że slowo honoru na poludniu jeszcze sie liczy
    • bieda_inwestor Szczerze mowiac juz dawno temu przestalem sie 28.12.12, 23:36
      przejmowac tym co u innych. Los dolara ani mnie grzeje ani ziebi. Moja ekspozycja na USD to jakies 20 dolarow, ktore mi pozostaly z wojazy. To juz wieksza ekspozycje mam na brazylijskiego reala czy chinskiego yuana. W ogole mam wrazenie ze w Polsce jest zbyt duzo spogladania na USA - dlaczego informacje o tym ze w swieta Obama 2 razy zagral w golfa przed powrotem do Washingtonu, slysze w wiadomosciach czy innych faktach a nie w pudelku, pomponiku, czy rownie adekwatnym miejscu dla tego typu wiadomosci? Ja rozumiem ze swieta, nic sie nie dzieje i juz i tak ponad polowa materialow, to jakies pitolenie nagrane jeszcze przed swietami, ale w takim razie skoro wiadomo ze tak bedzie nie prosciej skrocic czas tych wiadomosci zamiast puszczac tego typu wstawki? Sorry odbieglem troche od tematu. A wiec USD - jak to mowia - jak na swietego Hieronima jest dyszcz albo go nima, to pod koniec listopada pada albo nie pada. I z USD bedzie to samo. Co upadek USD oznacza dla Polski - a bo ja wiem?
      Jesli juz USD mialby upadac, to nasz eksport dostanie bardziej rykoszetem niz bezposrednio, bo USA nie jest nawet w pierwszej 10 najwazniejszych partnerow - taka korona czeska ma wiekszy wplyw na nas niz jakis dolar. Ok jak spadnie, to nam spadnie troche zadluzenie, ale tez nie wiele, bo tylko jakies 18% jest nominowane w dolarach (69% w EUR, 7,2% w CHF y 5,7% w JPY). Mozemy wiec oberwac na rezerwach walutowych - po cholere ten Belka trzyma az 32% rezerw walutowych w USD jesli widac na powyzszym obrazku, ze nie potrzeba nam az tyle tego smiecia ani do handlu ani do regulowania dlugow (nasze rezerwy walutowe to jakies 75mld EUR, a dlug w obcej walucie to jakies 65mld EUR. 32% z 75 to ok 25. 18% z 65 to jakies 12. Te 13 mld euro roznicy pokrywa nam spokojnie 3-4 lata importu z USA, nawet jesli nasz eksport do USA spadlby do zera). No chyba, ze trzyma tego USD do handlu ze wschodem, bo za bugiem ludzie jakos nadal maja glupi sentyment do dolara. Swoja droga musze poszukac danych na temat obrotow waluta w kantorach, zeby dowiedziec sie jaka jest ekspozycja ludnosci w Polsce, ale obstawiam, ze w ostatnich latach funt i euro maja wieksze znaczenie.
      • bagracz Re: Szczerze mowiac juz dawno temu przestalem sie 29.12.12, 10:35
        Twoja postawa jest częścią tej gry. Nie tykasz dolara obojętnie z jakich powodów., liczy się sam fakt. Twój post może skłonić innych do odstawienia dolara, lub tylko obniżyć im próg tolerancji od jakiego go odstawią. Takie zdarzenia i poglądy powodują w systemie złożonym, pogłębianie się stanu krytycznego.
        Jeśli nie nastąpi jakaś intencjonalna próba rozładowania kryzysowych napięć, system złożony zrobi to sam. W sposób gwałtowny, nieuporządkowany i nieuchronny.
        Najwyraźniej elity chcą doprowadzić do przesilenia mając w zanadrzu przygotowane posunięcia, które w teorii opłacają im się bardziej niż szukanie rozwiązania i porozumienia z innymi.
        Co może im się bardziej opłacać? Więcej władzy oczywiście. Czyli eliminacja konkurencji.
        Obecnie na dolarze oparty jest cały system finansowy świata. Jeśli dolar zniknie, w sposób nagły, załamie się prawie wszystko.
        Jeśli dolar będzie eliminowany stopniowo, tak jak teraz, to konsekwencje będą dużo mniejsze.
        Stąd wniosek, że elity finansowe związane z dolarem nie mają chyba zbyt dużo czasu by go zniszczyć w sposób nagły, i zastąpić czymś co zapewni im panowanie na następne długie lata.
        Chyba, że nie ma go czym zastąpić. Wtedy orkiestra będzie grała do końca. A elity będą kraść srebra, starając się wydusić z upadającego systemu jak najwięcej. Co wymusza podtrzymywanie go przy życiu jak najdłużej. Czyli będą robić dokładnie to co robią teraz.
        Aż do końca.
        W obu przypadkach zatem. Zarówno gdy elity mają czym zastąpić dolara, jak i nie mają.
        Wypadki będą się toczyły podobnie, czyli tak jak teraz. Jeśli natomiast wzrośnie agresywność
        drukowania w USA, to będzie znak chęci sprowokowania przesilenia w dogodnym momencie.
        Czyli nowa waluta rozliczeniowa będzie gotowa. Moim zdaniem musi być oparta na złocie
        bo nic innego nie zapewni niezbędnej stabilności. Chyba, że jedynym wyjściem będzie rozwiązanie tymczasowe. Wtedy mogą to być SDR-y. Ilość niewiadomych jest duża, więc powyższe dywagacje mają sen tylko o tyle, o ile pokazują możliwości rozwoju wypadków.
        Jak będzie naprawdę tego nie wie prawdopodobnie nikt. Nawet ci, którzy pociągają za sznurki.
      • forall4a Re: Szczerze mowiac juz dawno temu przestalem sie 29.12.12, 17:10
        moze prof.Belka chce od razu kupic cale USA, za te smieszne USD jak piszesz, co gorsza trzymanie rezerwy waluciowej w UST wydaje sie nieoplacalne, bo nie wiadomo jak dlugo potrwa rally na UST. Teraz dobrze jest sprzedac USD i dokupic euro.
        • el_matador9 Re: Szczerze mowiac juz dawno temu przestalem sie 31.12.12, 01:31
          [b]UZUPEŁNIENIE
          M0 - dewizy
          M1 - M0 + czeki zagraniczne w depozycie na żadanie i rachunki splat odsetek >
          M2 - M1 + WKLADY OSZCZEDNOŚCIOWE powyżej 100 tys> złotych + DEPOZYTY BANKOWE + obligacje obce + fundusze grające na giełdach zagranicznych i na "FOREX ' SIE".

          ponadto zapomniałem wymienić kwotę polskich rezerw dewizowych na koniec 2012 roku
          wynoszacą 103.59 MLD usd.
      • el_matador9 Re: Szczerze mowiac juz dawno temu przestalem sie 30.12.12, 22:23
        Polska nie ma problemu ze sterylizacją rezerw dewizowych jak Chiny.
        Ich rezerwy pod koniec 2012 to 3.300 mld USD.Bank Centralny wykupuje tam dolary>
        chodzi o chińską konkurencyjność.
        Nadmierne rezerwy dewizowe wzmagają presję inflacyjną i mogą doprowadzić do"monetary overhang"[nawisu monetarnego] ale to nie jest przypadek PL.

        Rezerwy innych krajów podobnych do PL czyli "na dorobku":[na koniec 2012]:

        Brazylia 380 mld USD
        Argentyna 50 mld USD
        Meksyk 150 mld USD
        Indie 300 mld USD
        Turcja 92 mld USD
        Japonia 1.320 mld USD
        Płd.Korea 320 mld USD
        Rosja 597 mld USD
        nadmierne rezerwy należy rozpatrywać w kontekście ruchów podaży pieniądza czyli:
        MO - zasób polskich dewiz i złota
        M1 - zasób M1 plus zagra.plus czeki w depozycie na żądanie plus r-ki spłaty odsetek
        M2 - zasób M1 plus wkłądy oszczednościowe pow.100 tys.zl plus depozyty bankowe plus fundusze kraju i jego banków grające ETF-ami na giełdach i forex/sie plus u siebie trzymane obligacje i akcje obce'zagran.\
        czyli najważniejszy jest tutaj agregat podazy pieniadza M2
        Gdy znamy przepływy powyższych M... to możemy coś powiedzieć o naszych rezerwach,
        wiem tylko iż są problemy kryzysowe z funduszami rynku monet.USA, które nie chcą łatwej emisji USD dla Europy i Uni Europejskiej i dlatego tak duzo USD w naszych rezerwach ,oczywiscie dobrze także z uwagi na nasz handel ze Wschodem.Ponadto ja nie znam tych polskich wielkości od MO poprzez M1 do M2 ani ich składników.
        Wiem o żałosci i niskiej konkutrencyjnosci i najniższej w Europie innowacyjności naszej ekonomii
        Wiem o nawisie zobowiązań zagranicznych całego system[w tym polskich przedsiębiorstw] systemowych z uwagi na niską konkurencyjnośc wobec zagranicy:
        Proporcje są nastepujące:
        Pl winien zagranicy[liabilities] 2 .Pl ma u zagranicy,która musi nam zapłacić 1
        Rosja winna zagranicy 1 .Rosja ma u zagranicy do jej zapłaty dla niej 3[MA]
        Chiny mają należności[liabilities]i w/s do zagranicy 1 , 21, zagranica winna jest Chinom 1 [claims].
        Korea Południowa w systemie ich finansów winna zagranicy 1 .Zagranica winna Korei Południowej czyli Korea "MA": 2.
        Indonezja : winna zagranicy[WINIEN] 1 zaś zagranica winna Indonezji [MA] 5.
        Ponadto w PL występuje fatalnie niska skłonność obywateli do korzystania z banków i oszczędzania po cześci wynikajaca z powszechnej nędzy i niskiej stopy życiowej.
        Przeciętny Niemiec regularnie oszczedza 11 procent swojego dochodu. Czech 8%, Włoch12%, Francuz 14%, POLAK 5%

        Z CZEGO I Z TEGO CO POPRZEDNIO WYNIKA, IŻ PROPORCJE I UKŁĄD REZERW SĄ WYSMIENITE JAK NA PODŁE [katastrofalne] WARUNKI WEWNETRZNE NASZEJ GOSPODARKI [ W TYM POLITYZACJE PRZEZ KOLESI , BANDZIORÓW I ZŁODZIEI WSZYSTKICH POLSKICH SPÓŁEK SKARBU PAŃSTWA I ROLNICTWA I BRAK WYDZIAŁÓW "BADANIA" PLUS :{ROZWÓJ}' W NICH CZYLI ICH STRUKTURACH].
    • martinsam1 Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 29.12.12, 20:25
      a ja czytam" grzech monetarny zachodu"reuffa
      • bagracz Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 30.12.12, 00:56
        Dzięki za namiar. Też przeczytam, bo z recenzji wynika, że warto
    • bagracz Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 03.01.13, 22:07
      Z całą pewnością FED zna się na jednym. Na wydawaniu wieloznacznych komunikatów, których jedynym zadaniem jest, mam takie nieodparte wrażenie, zrobienie w konia jak największej liczby ludzi. No bo bądzmy poważni. Przecież nie służą one informowaniu społeczeństwa o czymkolwiek. Gdyby tak było, wyglądałyby one zupełnie inaczej.
      Wygląda na to, że będą drukować jeszcze więcej strasząc jednocześnie, że w każdej chwili mogą przestać. Czysta komedia.
    • bagracz Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 14.01.13, 22:59
      Bernanke właśnie ćwierka. Zdaje się, że nie wychodzi mu lepiej niż werbalnie.
      Czy ktoś jeszcze bierze poważnie tego gościa?
    • bagracz Re: Czarnoksiężnik z krainy Oz 31.01.13, 23:10
      Pozycja FED zaczyna już być coraz częściej, na razie nieśmiało,
      podważana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja