Niezamierzone konsekwencje

05.04.13, 19:01
Ostatnio, równie popularny, co mylący zwrot.
Jeśli ktoś oducza konia jeść, zwiększając stopniowo przerwy między posiłkami, tak długo, aż koń zdechnie, to czy można mówić o niezamierzonej konsekwencji?
Oczywiście można. Ale tylko wtedy gdy właściciel konia był idiotą.
A my przecież nie możemy zakładać, że FED, rząd USA i inne rządy do sami idioci. Choć trochę takich się tam zapewne znajdzie. Ale bez przesady. W końcu to wybrańcy. Już bardziej prawdopodobne, że chcą zrobić z nas idiotów. Co wielokrotnie czynili. Zwykle z dużymi sukcesami. A trudne to przecież nie było. Takie rzeczy, elicie udają się zwykle świetnie. Taka mała wstydliwa tajemnica, w końcu na tym, przede wszystkim, polega sprawowanie władzy.


"But right now the government is manipulating so many markets it’s hard to understand how they can keep it all straight. Almost every major market in the world is being controlled in one way or another by one government group or another. It’s like a dam that’s about to fall apart and there are 1,000 fingers in every possible hole.
It will be like magic if in fact this type of strategy can be successfully employed for any significant length of time."
Sinclair - This Will Create The Mother Of All Financial Crises

Jak można zakładać, że ręczne sterowanie układem złożonym, przyniesie pozytywne skutki? Że, arbitralne ustalanie cen, manipulowanie rynkami, blokowanie mechanizmów samoregulujących, nie spowoduje katastrofy? Mało tego, że przyniesie stabilizację,
wzrost, podniesie zatrudnienie i zamożność? Jak można myśleć, że złudzenie posiadania kontroli na systemem złożonym w momencie jego doskonałej kondycji, gdy wszystko wybacza,
nie jest tylko złudzeniem na użytek mamionych tym mas? Jak można brać to na poważnie?
Czy zatem Bernanke albo Draghi to idioci? Czy tylko takich udają?
Obstawiam oczywiście to drugie. Ale pewności nie mam.

Mam natomiast pewność, że tzw. niezamierzone konsekwencje to najzwyklejsze w świecie nieuniknione konsekwencje. Dokładnie takie same jak zdechnięcie konia z powodu braku pokarmu. I dlatego, trzeba się już przygotowywać na następne rozdanie, jakie jest nam szykowane. Bo nie cała elita to idioci. I ci doskonale wiedzą co jest nieuniknione.
I dlatego mogę się założyć, że w następnym rozdaniu, na czele ruchów kontestujących stare porządki staną właśnie oni. W końcu rewolucję musi ktoś finansować.
    • przycinek.usa Re: Niezamierzone konsekwencje 06.04.13, 08:27
      "W końcu rewolucję musi ktoś finansować."


      Wojne. Idzie wojna. Rzady bardziej lubia odwracac uwage spoleczna od problemow, ktore rzady spowodowaly. I wtedy zwykle atakuja sasiadow, albo inne kraje dla odwrocenia uwagi.
      Problem polega na tym, ze podobne klopoty maja wszystkie kraje - zatem w kazdym z nich mysli sie kogo by tu zaatakowac. Jak juz wczesniej wspomnialem w innym watku - ten konkretny konflikt najprawdopodobniej zaczna Chiny rekami Koreanczykow.

      • bagracz Re: Niezamierzone konsekwencje 06.04.13, 09:05
        Oczywiście, że wojna to jedno z rozwiązań. I oczywiście rozumiem Twoje uwarunkowania związane z miejscem zamieszkania. Ale ja nie widzę interesu jaki miałyby Chiny albo Korea Północna w atakowaniu USA. Widzę natomiast bardzo dużo powodów by tego nie robiły.
        Tak się jakoś zawsze składa na tym świecie, że zwykle słabszy i niezainteresowany konfliktem, atakuje silniejszego. Zupełnie tak jakby chciał popełnić samobójstwo.
        Oczywiście rzeczywistość jest troszkę, delikatnie pisząc, inna. To silniejszemu jest potrzebna i wojna i wymówka dla tzw. opinii publicznej jednocześnie. Tworzy się więc rzeczywistość medialną, w której to silniejszy jest bestialsko napadany albo nie bacząc na koszty, z pełnym poświęceniem, broni bezpieczeństwa świata. Tak było w Iraku, Wietnamie, Gliwicach ... itp. To oczywiście bzdury są. Jeśli będzie wojna między Chinami i USA to tylko dlatego, że będzie jej bardzo chciało USA. Chiny nie mają w niej żadnego interesu. Wygrają bez niej w cuglach.
        W wyniku wojny bardzo możliwe, że przegrają wszystko. Więc bądźmy poważni przynajmniej tutaj.
        • nannek Re: Niezamierzone konsekwencje 06.04.13, 10:58
          Masz Bagracz całkowitą rację tyle że Przecinek nie napisał że to Korea z Chinami chce atakować USA i wątpię aby tak myślał.

          Takie skarby znaleziono czas temu w Korei.
          wyborcza.biz/biznes/1,100896,12282104,Korea_Polnocna_ma_zloza_metali_ziem_rzadkich_warte.html
        • krak15 Scenariusz uzgodniony pomiędzy USA i Chinami. 06.04.13, 11:13
          Korea Płn rozpoczyna wojnę, piechota wkracza do Korei płd. Amerykanie niszczą lotnictwo, stanowiska rakiet i artylerii dalekiego zasięgu oraz wojska pancerne. Bezbronna piechota zostaje okrążona i unieruchomiona na terenie Korei Płd. Do Korei Płn. wkraczają Chińczycy i nie napotykając oporu dochodzą do linii demarkacyjnej. Reżim Kima zostaje zlikwidowany przez Chińczyków, którzy dostają od ONZ statut wojsk stabilizacyjnych. Rozbrojona piechota wraca do Korei Płn. Chińczycy przejmują kontrolę nad Koreą Płn i wprowadzają tam gospodarkę wolnorynkową wspierając ekonomicznie rozwój gospodarki. Po 20 - 50 latach na terytorium Korei Płn przeprowadza się referendum, czy ludność woli zostać w Chinach, czy przyłączyć się do Korei Płd.

          Scenariusz uzgodniony pomiędzy USA i Chinami.
          • bagracz Re: Scenariusz uzgodniony pomiędzy USA i Chinami. 06.04.13, 12:13
            Ty to wiesz. A Koreanczycy nie wiedza i grzecznie zrobia wszystko w/g scenriusza? A moze wiedza i dlatego grzecznie zrobia wszystko w/g scenriusza? Tylko po co by wtedy była ta cała maskarada? I po co USA miało by wzmacnać Chiny? Bo się boją Korei Płn? Coś się to kupy nie trzyma.
            • krak15 Re: Scenariusz uzgodniony pomiędzy USA i Chinami. 06.04.13, 12:34
              Po upadku reżimu Kima trzeba wziąć na utrzymanie Koreę Płn. i utrzymywać tam kontrolę nad ludnością. Korea Płd. ani USA nie chcą się tego podjąć. Korea Płn. będzie dla Chin tym samym co Irak dla Amerykanów.
        • herr7 Amerykanie nie napdają na silnych 07.04.13, 13:11
          W całej swojej historii Stany nigdy nie decydowały się na wojny, w których narażone byłyby na wielkie straty. Do Ententy przyłączyły się w chwili, gdy Niemcy były już wykrwawione i Ameryka mogła zebrać owoce zwycięstwa nie ponosząc wielkich strat. W czasie drugiej wojny światowej wojnę z Niemcami wygrali za nich Rosjanie, a Japonię jankesi pokonali na morzu oraz z pomocą bomby atomowej. Te w sumie łatwe zwycięstwa, a raczej największa z nich korzyść po wojnie zrodziły w amerykańskiej klasie politycznej przekonanie, że wojna, pod warunkiem że nie dotyczy samych Stanów to doskonały biznes. Ale wojna otwarta z Chinami, czy tak jak wcześniej z ZSRR nie jest brana pod uwagę, gdyż straty z pewnością przewyższą zyski. ZSRR udało się zniszczyć korumpując jej klasę polityczną czego przykładem jest "kariera" Gorbaczowa. Z Chinami będzie chyba trudniej, gdyż Chińczycy mają w pamięci okres słabości państwa a i sama cywilizacja chińska jest dla nich opoką.
    • gambit_smolenski4 prowokacyjna teza - USA jest na rękę konflikt na.. 06.04.13, 19:26
      ...Półwyspie Koreańskim.

      Nie będę się powtarzał i po raz n-ty rozpisywał; przejrzyjcie oba te moje wątki na dwóch innych forach (Świat & Militaria):
      forum.gazeta.pl/forum/w,50,143674879,143674879,prowokacyjna_teza_USA_jest_na_reke_konflikt_na.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,539,143674802,143674802,prowokacyjna_teza_USA_jest_na_reke_konflikt_na_.html
      • gambit_smolenski4 post scriptum... 06.04.13, 19:30
        PS. Znany i z forum PiG El_Matador rozwinął mój "spiskowy" scenariuszwink Proszę:
        forum.gazeta.pl/forum/w,50,143674879,143716635,Re_prowokacyjna_teza_USA_jest_na_reke_konflikt.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja