przycinek.usa
15.08.04, 19:59
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2230023.html
Ekonomiczna Rada Czterech "Gazety": Uwaga na równowagę!
Efektem wysokiego tempa wzrostu popytu finalnego w obecnych realiach
gospodarczych może być wzrost inflacji i wzrost zadłużenia, tak
zagranicznego, jak i krajowego. W takiej sytuacji polityka gospodarcza
powinna być skierowana na działania prowadzące do przywracania równowagi
makroekonomicznej
W pierwszym półroczu 2004 roku gospodarka weszła stosunkowo szybko na ścieżkę
wysokiego tempa wzrostu. Rada ocenia, że wzrost PKB w tym okresie był bliski
6,5 procent. Mimo tak wysokiego wzrostu produkcji, stopa inwestycji była
nadal niska, a wzrost inwestycji, po ich spadku o kilkanaście procent w
latach 2002-2003, był najprawdopodobniej umiarkowany. Sytuacja taka oznacza,
że przyrost produkcji (wzrost gospodarczy) dokonywał się głównie w wyniku
zwiększania stopnia wykorzystania istniejących mocy produkcyjnych
przedsiębiorstw i nie pochodził z ich zwiększania w drodze inwestowania.
Przedsiębiorcy donoszą o osiągnięciu bardzo wysokiego stopnia wykorzystywania
mocy produkcyjnych. Inaczej mówiąc, nie wykorzystywano dostatecznie
podstawowych czynników wzrostu gospodarczego, jakimi są postęp metod
produkcji i w wzrost zatrudnienia.
Brak ożywienia w inwestycjach prowadzi do spowolnienia procesu
unowocześniania produkcji, a w dłuższym horyzoncie również ogranicza
konkurencyjność międzynarodową polskiej gospodarki. Brak decyzji
przedsiębiorców o wchodzeniu w nowe projekty inwestycyjne spowodowany był
czynnikiem niepewności politycznej (siła oddziaływania tego czynnika powoli
słabnie), a nie wysokością stóp oprocentowania kredytów. Inwestycje w Polsce
finansowane są bowiem obecnie aż w 80 procentach ze środków własnych
przedsiębiorstw. Przy wyraźnym wzroście zyskowności, przedsiębiorstwa będą w
stanie przeznaczyć więcej środków własnych na inwestycje. Kolejnym powodem
niskiego poziomu inwestowania jest utrzymujące się od kilku lat spowolnienie
procesu prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych (po sześciu miesiącach
zrealizowano 22 proc. przychodów z prywatyzacji zakładanych na rok 2004).
Wyraźny wzrost gospodarczy nie przyniósł odczuwalnego wzrostu zatrudnienia w
sektorze przedsiębiorstw, o których możemy się dowiedzieć z komunikatów GUS.
Nieznaczny wzrost zatrudnienia w tych przedsiębiorstwach da się wytłumaczyć
czynnikiem sezonowym. W okresie ostanich pięciu lat przedsiębiorstwa te
zmniejszyły stan zatrudnienia o blisko 922 tys. osób (to stanowi 16 proc.). O
tyle samo wzrosło bezrobocie. Oznacza to, że mniejsze przedsiębiorstwa oraz
sfera samozatrudnienia być może były w stanie wchłonąć znaczną część
przyrostu demograficznego, który wszedł na rynek pracy. Jeżeli utrzyma się
wzrost gospodarczy na wysokim (co nie oznacza aktualnym) poziomie, powinniśmy
w najbliższych miesiącach odczuć wzrost zatrudnienia także w grupie większych
przedsiębiorstw.
Po dwuletnim okresie utrzymywania się inflacji poniżej 2 procent, od końca
pierwszego kwartału 2004 roku obserwuje się wzrost inflacji. Roczna stopa
inflacji w marcu wynosiła 1,7 proc., a w lipcu już 4,4 proc. Wzrost inflacji
spowodowany został dwoma czynnikami:
• szybszym niż oczekiwało wiele ośrodków decyzyjnych wzrostem cen w związku
z wejściem Polski do Unii Europejskiej,
• wzrostem światowych cen surowców, w szczególności cen ropy naftowej.
O ile inflacyjny efekt unijny będzie wygasał, to prawdopodobny dalszy wzrost
cen surowców i ew. osłabienie złotego stwarzają potencjalne niebezpieczeństwo
aktywizacji oczekiwań inflacyjnych i w efekcie pojawienia się spirali
inflacyjnej wywołanej naciskami pracowników na podwyżki wynagrodzeń. Naciski
mogą być uzasadniane niższym wzrostem wynagrodzeń niż wydajności pracy.
Czynnikiem hamującym tę presję jest wysoki poziom bezrobocia.
W pierwszym półroczu wystąpił wysoki wzrost popytu finalnego i sytuacja taka
utrzyma się najprawdopodobniej także w drugim półroczu oraz w roku 2005.
Byłoby to spowodowane wysokim tempem wzrostu eksportu, wzrostem inwestycji,
którego można się spodziewać, napływem środków z Unii Europejskiej, a także
wzrostem dochodów ludności. Rada zauważa, że wysoki wzrost popytu może
przekroczyć aktualne możliwości produkcyjne gospodarki. Obawa ta wynika z
faktu, że najwyższe dziś możliwe tempo wzrostu PKB jest zapewne bliskie 5
procentom, a w każdym razie nie przekracza ono 5,5 proc.
Efektem wysokiego tempa wzrostu popytu finalnego w obecnych realiach
gospodarczych może być wzrost inflacji i wzrost zadłużenia, tak
zagranicznego, jak i krajowego. Rada jest zdania, że w takiej sytuacji
polityka gospodarcza powinna być skierowana na działania prowadzące do
przywracania równowagi makroekonomicznej i uniknięcia destabilizacji
gospodarczej. Poziom stóp procentowych banku centralnego nie powinien być tu,
podobnie jak w przeszłości, jedynym narzędziem polityki gospodarczej.
Doraźna poprawa sytuacji budżetu państwa spowodowana szybszym niż zakładano
wzrostem gospodarczym i wyższymi niż w roku ubiegłym dochodami z CIT - przy
obniżeniu do 19 proc. stawki podatku - nie oznacza, że zażegnane zostało
niebezpieczeństwo nadmiernego deficytu finansów publicznych i wzrostu długu
publicznego, który przekroczyć może 55 proc. PKB, czyli drugi próg
ostrożności wynikający z ustawy o finansach publicznych.
Wręcz przeciwnie, jest to odpowiedni moment do podjęcia przez rząd i
parlament zdecydowanych działań naprawczych prowadzących do poprawy w
finansach publicznych. Sprawą o podstawowym znaczeniu jest ograniczenie
ogromnego marnotrawstwa środków publicznych i kierowanie pomocy socjalnej
tylko do tych gospodarstw domowych, które są w szczególnie trudnej sytuacji.
Stan wiedzy na podstawie dostępnych informacji statystycznych nie pozwala na
pełne wyrobienie sobie zdania o naturze i rozmiarach niektórych ważnych
procesów gospodarczych:
• Wysoki przyrost zapasów w I kwartale mógł wynikać z gromadzenia przez
przedsiębiorstwa zapasów surowców i materiałów przed wejściem Polski do UE,
ale skala tego przyrostu jest zaskakująco wysoka i nie do końca
wytłumaczalna. Około jednej trzeciej przyrostu popytu krajowego spowodowane
zostało przyrostem stanu środków obrotowych. Bez informacji o stanie i
charakterze zapasów trudno ocenić wpływ zmian poziomu zapasów na popyt w
kolejnych kwartałach, a wpływ ten może być istotny.
• W pierwszym półroczu produkcja budowlano montażowa obniżyła się o 3,2
proc. W tym samym czasie produkcja podstawowego materiału budowlanego o
krótkim okresie magazynowania - cementu wzrosła aż o 22,2 procent. Rażąca
rozbieżność tych wskaźników, które powinny wykazywać ten sam kierunek
wzrostu, świadczyć może o rozkwicie szarej strefy gospodarczej, która nie
jest w adekwatny sposób objęta statystyką.
• Informacje o procesach inwestycyjnych są skąpe i opóźnione. Stwarza to
pole do spekulacji i zubaża możliwości oceny procesów rozwoju gospodarczego.
Ekonomiczną Radę Czterech "Gazety" tworzą: Janusz Beksiak - profesor
warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej, Andrzej Topiński - były prezes Związku
Banków Polskich, NBP i PKO BP, Bohdan Wyżnikiewicz - wiceprezes Instytutu
Badań nad Gospodarką Rynkową, Leszek Zienkowski - profesor PAN, pracownik
naukowy GUS