Polscy agitatorzy za niemieckie pieniadze

17.09.04, 20:26
Piotr Buras* 15-09-2004, ostatnia aktualizacja 15-09-2004 19:01

Żądając od Niemiec reparacji wojennych, posłowie lewicy i PO skapitulowali pod
naciskiem demagogów z LPR i PiS, choć przecież zdawali sobie sprawę, że to
bezsensowne żądanie. Skoro jednak populizm panoszy się w naszej polityce
wewnętrznej, czemu miałby nie wtargnąć do polityki zagranicznej?
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2286948.html

A teraz smaczki z komentarzy

Buras? Współpracownik CSM. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Gość: klerofaszysta smile 15.09.2004 22:25 cytując

Pan Buras jest współpracownikiem Centrum Stosunków Międzynarodowych. Wybiórcza
zapomniała wspomnieć o tym w notce o autorze smile A CSM jest finansowane m.in.
przez Fundację Adenauera, która z kolei jest finansowana przez niemiecki rząd.
I wystarczy.

www.csm.org.pl/pl/pracownicy/pracownicy.htm

Re: Buras? Współpracownik CSM. IP: *.internetdsl.tpnet.pl
Gość: qwerty 16.09.2004 11:04

GŁÓWNI SPONSORZY CENTRUM

· Fundacja Forda

· Fundacja im. Stefana Batorego

· Fundacja Konrada Adenauera w Polsce

· German Marshall Fund of the United States

· Robert Bosch Stiftung

· Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej

· Haniel Stiftung

· PAUCI

· Bank Przemysłowo-Handlowy PBK S.A.

· West LB Polska S.A.
    • klip-klap i jeszcze dwa w tym jeden krytyczny 17.09.04, 20:30

      Re: Abdykacja elit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: klerofaszysta smile 17.09.2004 01:03
      Gość portalu: fakty panowie napisał(a):

      > A dlaczego modrale nie zadacie sobie trudu zeby sprawdzic czy wasze
      pomowienia
      > maja odbicie w rzeczywistosci - to nie takie trudne:
      >
      > 1) Jak wynika z podpisu pod artykulem Buras pracuje w PAN a nie w Centum
      > stosunkow miedzynarodowych.
      > 2)z strony www centrum stosunkow miedzynarodowych ewidentnie wynika, ze
      > fundacja Adenaura jest jednym z mniej istotnych sponsorow tej instytucji a
      > glownie pieniadze pochodza ze zrodel amerykanskich
      > 3) Fundacja Adenuara nie jest agenda rzadu Niemiec - jest zwiazana z
      opozycyjna
      >
      > CDU i jest finansowana przez Parlamant

      1. Rozumiem, że on tam współpracuje dla idei. Spójrz na listę publikacji
      wydanych przez CSM, facet pisze za kromkę chleba smile Poza tym informacja na
      stronie CSM nie jest wiarygodna, bo w wybiórczej napisali tylko o PAN smile
      2. Na jakiej podstawie wnioskujesz, że fundacja Adenauera jest mniej istotnym
      sponsorem, skoro została wymieniona na 3 miejscu (to nie jest porządek
      alfabetyczny)? Na jakiej podstawie wnioskujesz, że pieniądze pochodzą głównie
      ze źródeł amerykańskich skoro z 10 wyróżnionych podmiotów 4 mają korzenie
      niemieckie a dodatkowo dwa wymienione banki mają niemieckich właścicieli?????
      3. www.kas.pl/finanse.php

      Działalność Fundacji Adenauera - jak innych niemieckich fundacji politycznych -
      finansowana jest z dotacji z budżetu państwa (ponad 95%), darów, dobrowolnych
      składek, zwrotów za udział w seminariach i kursach oraz z przychodów
      pochodzących ze sprzedaży publikacji.

      He, he. Wiadomo przecież, że niemiecki parlament jak i CDU ma radykalnie inną
      wizję polityki zagranicznej od rządzącej lewicy smile

      FAKTY, PANOWIE!!!


      • Re: Abdykacja elit IP: *.aston.ac.uk
      Gość: fakty panowie 17.09.2004 11:58

      Ok, widze, ze przynajmniej zadales sobie troche trudu - radze czynic to dalej -
      i byc moze twoje personalne pomowienia zamienia sie bardziej rzeczowa polemike.
      A teraz odnoszac sie do twoich punktow:
      1) wspolpracownik w odroznieniu od pracownika CSM, nie pobiera pensji z tej
      instytucji. Kazdy kto kiedys pracowal dla CSM jest automatycznie wpisany na
      liste wspolpracownikow bez zadnych finansowych konsekwencji-jest to znan
      praktyka istytucji badawczych.
      2) O tym ze pieniadze dla csm pochodza glownie ze zrodel amerykanski swidczy
      lista programow prowadzonych przez centrum - rowniez dostepna na stronie www
      3) Twoj trzeci argument jest odejsciem od tematu - pisales pirwotnie,ze Fundacja
      Adenaura jest finasowana przez rzad niemiecki - otoz nawet z twojej odpowiedzi
      wynika ze to nieprawda.
    • robisc Re: Polscy agitatorzy za niemieckie pieniadze 17.09.04, 20:45
      Nie myślałeś chyba, że wszyscy będą zadowoleni z postawy Sejmu. To jasne, że
      zaskoczyliśmy Nimców i ich polskich popleczników. Ciężko im się podnieść po
      zadanym ciosie. Szkoda tylko, że nasz rząd tak się pospieszył z cuceniem.

      Po raz pierwszy chylę czoła przed naszym Parlamentem.
      • klip-klap Re: Polscy agitatorzy za niemieckie pieniadze 17.09.04, 20:52
        Wystarczy wejsc na forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=521
        Takich artykulow tam od groma.
    • yossarian18 Re: Polscy agitatorzy za niemieckie pieniadze 17.09.04, 22:02
      Szkolenia dla kandydatów na europosłów z PO również były finansowane przez
      Fundację Adenauera, a jakieś tam Centra Rozwoju Demokracji, które zakładał B.
      Klich przez Fundację Adenauera, Eberta, Schumanna-finansowane głównie z
      niemieckiego budżetu. I co tu się dziwić, że Platforma jest proniemiecka.
      • klip-klap przegapilem to 18.09.04, 00:20
        "Połowa polityków, z którymi pracuje na co dzień, startuje w wyborach do
        Parlamentu Europejskiego. Od końca marca PO organizuje serię szkoleń dla swoich
        kandydatów - koszty za całość (kilkaset tys. zł) ponosi fundacja Konrada Adenauera."
        newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=9661
    • klip-klap Tusk bez zenady lata za niemiecka kase 18.09.04, 19:38
      Z rejestru korzysci D.Tuska


      # Wyjazdy krajowe i zagraniczne nie związane z pełnioną funkcją publiczną,
      jeżeli ich koszt nie został pokryty przez zgłaszającego lub jego małżonka albo
      instytucje ich zatrudniające bądź partie polityczne, zrzeszania lub fundacje,
      których są członkami:


      16/01/2004
      bilet lotniczy /26.11.03/ Warszawa-Mediolan-Warszawa opłacony przez
      Fundację Adenauera w związku ze spotkaniem liderów polskiej centroprawicy /PO i
      PSL/ z liderami Europejskiej Partii Ludowej /EPP/.
      01/04/2004
      bilet lotniczy Warszawa-Berlin-Warszawa opłacony przez Fundację Adenauera
      w związku ze spotkaniem z liderami CDU w dniu 23.03.2004 r.
      orka.sejm.gov.pl/RejIVk.nsf/web/409
    • klip-klap Re: Polscy agitatorzy za niemieckie pieniadze 29.09.04, 19:26
      Nie myslalem,ze tyle informacji bedzie. Cos sie ruszylo z tymi lobbystami
      niemieckimi.Fragment z Tygodnika Solidarnosc:

      Niemieckie lobby w Polsce
      Reakcje Niemców, a nawet rządu polskiego, dystansującego się od deklaracji
      Sejmu, nie zaskakują jednak tak, jak zajadłość, z jaką występują przeciw
      rezolucji Sejmu niektórzy polscy publicyści, politycy i historycy. Ci działający
      zawodowo w sprawach niemieckich. Z nieprawdopodobną wściekłością rzuciła się w
      mediach na parlamentarzystów, którzy zainicjowali stanowisko Sejmu, prof. Anna
      Wolff-Powęska. Wielbiąc poglądy i działania niemieckich polityków, piętnuje, nie
      szczędząc epitetów, polskich posłów, broniących racji polskiej. Oni po prostu -
      zdaniem pani profesor - "cierpią na psychozę maniakalno-depresyjną. W innych
      zawodach taki stan kwalifikowałby się do leczenia i renty chorobowej"; "Dali
      histeryczny spektakl" dla pozyskania głosów wyborczych.
      Zaciekłość pewnych osób w obronie racji niemieckich dziwi jednak tylko tych,
      którzy nie wiedzą, że najsilniej przejawia się ona tam, gdzie działają za
      pieniądze niemieckie. Rzecz jest wstydliwa dla środowisk intelektualnych i
      czołowych mediów, więc utajana. Podniósł ją ostro w Sejmie Jarosław Kaczyński, i
      za to właśnie najmocniej jemu się przykłada. Robi to m.in. prof. Anna
      Wolff-Powęska z Instytutu Zachodniego (który też czerpie z niemieckiej kasy),
      która piętnuje też ostro posła Janusza Dobrosza, bo zarzucił stronniczość na
      rzecz Niemiec Adamowi Krzemińskiemu, publicyście Polityki, pozostającemu na
      stałej pensji niemieckiego MSW. To prawda, pobierając tę pensję od kilkunastu
      lat, konsekwentnie broni w polskich mediach racji niemieckich. Podobnie jak
      ulubiony przez media komentator spraw polsko-niemieckich Janusz Reiter, który
      uznał uchwałę Sejmu za "kartę w wewnętrznej grze politycznej".

      www.tygodniksolidarnosc.com/2004/40/5_ten.htm


      Krzeminski sie broni:
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2307451.html
      • przycinek.usa a wkleje to. 29.09.04, 19:30
        Jak zostałem agentem niemieckim
        Adam Krzemiński 27-09-2004, ostatnia aktualizacja 27-09-2004 18:12

        Prof. Anna Wolff-Powęska w swym obrachunku z prawym skrzydłem naszych
        parlamentarzystów wspomniała sensacyjne pomówienie powtarzane od lat przez
        Janusza Dobrosza, niegdyś z PSL, obecnie z LPR, jakobym był agentem
        niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych. Zarzut absurdalny, a oto jego
        podtekst. W roku 1987, a więc na długo przed upadkiem muru berlińskiego, w
        gronie przyjaciół z Towarzystwa Niemiecko-Polskiego byłem jednym z
        pomysłodawców stworzenia niemiecko-polskiego magazynu o programowym
        tytule "Dialog". Miał się on zajmować pracą towarzystw niemiecko-polskich (a
        potem także polsko-niemieckich) i rodzącą już się oddolnie współpracą
        regionalną, na przykład w oparciu o istniejące już partnerstwa miast.

        Pismo - nad którym opiekę sprawowali, i nadal sprawują, działacze Towarzystw
        Niemiecko-Polskich będący zarówno członkami SPD, jak i CDU, FDP czy Zielonych -
        wychodziło i wychodzi nieregularnie w zależności od gromadzonych funduszy.
        Początkowo raz-dwa razy do roku, potem nieco - ale niewiele - częściej.
        Najpierw tylko po niemiecku, następnie w starannie przygotowywanej wersji
        dwujęzycznej.

        Jako jeden z pomysłodawców i ojców-założycieli pisma od pierwszego
        numeru "Dialogu" - kierowanego przez wytrawnego socjaldemokratycznego
        dziennikarza Güntera Filtera - byłem jego polskim współpracownikiem, otrzymując
        jak każdy autor w zależności od stanu funduszy honorarium za opublikowane
        teksty. "Dialog" - jak wiele publikacji organizacji pozarządowych - nie miał i
        nie ma stałych źródeł finansowania. Poszczególne wydania finansowały niektóre
        landy, ale także fundacje i również Federalna Centrala Kształcenia
        Politycznego, politycznie podlegająca parlamentowi, a administracyjnie
        federalnemu ministerstwu spraw wewnętrznych. Po roku 1990 "Dialog" był i jest
        współfinansowany przez mieszczącą się w Warszawie Fundację Współpracy Polsko-
        Niemieckiej (a nie przeznaczoną do finansowania odszkodowań fundację
        Pojednanie).

        Gdy "Dialog" przechodził na wersję dwujęzyczną, zostałem formalnie jego polskim
        współredaktorem naczelnym. Nasza redakcja istniała w formie wirtualnej, to
        znaczy - a były to dla nas jeszcze czasy przedinternetowe - telefonicznej. I
        otóż redakcja zwracała mi dość wysokie (1200-1800 zł), zwłaszcza w końcowej
        fazie przygotowywania numeru, koszty rozmów telefonicznych i niezliczonych
        faksów korektorskich. Zresztą o ile wiem, zwracała mi je z funduszów
        złotówkowych, a więc FWPN, w zarządzie której w czasach koalicji SLD-PSL (1993-
        97) zasiadał również Janusz Dobrosz. Poza tym nie otrzymywałem już honorariów
        za publikowane teksty, lecz ogólny zwrot kosztów za dojazdy i na utrzymanie w
        czasie ostatecznego łamania kolejnych zeszytów w Düsseldorfie. Źródeł
        finansowania "Dialog" nigdy nie ukrywał i nie ukrywa. W każdym numerze redakcja
        dziękuje wszystkim fundatorom. "Dialog" od roku 1999 pod kierownictwem Basila
        Kerskiego jest wciąż stałym i cenionym elementem polsko-niemieckiego pejzażu
        wydawniczego.

        Istota pomówienia powtarzanego od lat z uporem maniaka przez Janusza Dobrosza
        i "Tygodnik Solidarność" jest perfidna. W polskiej podświadomości każde
        ministerstwo spraw wewnętrznych to cień Rakowieckiej i UB, a niemieckie MSW
        jest zawsze w sąsiedztwie Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy.


        Adam Krzemiński

    • yossarian18 Re: Polscy agitatorzy za niemieckie pieniadze 18.01.05, 15:54
      W związku z woltą PO w sprawie eurokonstytucji podbijam ten wątek do góry.
      Macie tu namacalne dowody, że platfusy bez żenady biorą kasę z niemieckiego
      budżetu.
    • klip-klap cytat 18.01.05, 17:13
      Zacytuje taki ciekawy fragmencik z "General Kiszczak mowi prawie wszystko...".
      Ocene wiarygodnosci tych informacji pozostawiam czytajacym.

      " - Co nalezy do zadan agenta wplywow?

      - Urabianie opinii publicznej lub okreslonych srodowisk w danym kraju. Urabianie
      w roznym kierunku. Najczesciej chodzi o pozyskanie sympatii dla panstwa, dla
      ktorego pracuje, czasami dla sluzb, dla ktorych sie pracuje. Moga byc tez
      bardziej zawile kombinacje, na przyklad tworzenie atmosfery niecheci wobec kogos
      czy czegos.
      Rozpoznanie i rozpracowanie agentow wplywow jest trudne chocby dlatego, ze
      granica miedzy procederem, z ktorym wiaza sie srodki lacznasci
      (tajnopisy,szyfry,radio) i wyplacana przez wywiad gaza, a agenturalnoscia
      nieswiadoma, oplacana przez fundacje i dziwne organizacje charytatywne lub nie
      oplacana w ogole - jest plynna. Nie mowiac juz o dzialalnosci z wewenetrznego
      przekonania."

      gen.Kiszczak
      • yossarian18 Kiszczak 18.01.05, 17:24
        Cytat interesujący. Przy okazji-czy ktoś z Was czytał może książkę prof.
        Zybertowicza "W ucisku tajnych służb"? Bo ja, niestety, nie miałem okazji.
        Zachęcam do lektury "zapomnianej biografii Cz. Kiszczaka" z Gapola:
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1211543&KAT=237
      • przycinek.usa Re: cytat 01.12.05, 23:21
        w swietle tej definicji wszyscy jestesmy jakimis agentami. Wedlug Kiszczaka.
        • klip-klap Re: cytat 02.12.05, 00:07
          Definicja Kiszczaka jest zbyt szeroka. Nieco ja modyfikujac agentami wplywu
          bylyby osoby z pierwszej czesci definicji plus nastepujace po lacznym spelnieniu
          2 warunkow:
          1 sa nieoplacane lub nieswiadome lub dzialajace z wewnetrznego przekonania
          2 dzialaja na rzecz obcego mocarstwa.
          To przy zalozeniu, ze definicja ma charakter negatywny.

          Przy zalozeniu, ze "agent wplywu" moze miec charakter pozytywny lub negatywny
          definicja Kiszczaka pasuje, ale jak zauwazyles nie mowi nic, bo obejmuje
          wszystkich. Mozna ja wtedy tylko zawezac, np. agent wplywu rosji czy agent
          wplywu abw.
    • klip-klap ofensywa wdzieku i zrozumienia 01.12.05, 21:17
      Watek juz jest, wiec nie bede zakladal nowego, wyszukalem go po lekturze tego
      artykulu. Nizej subiektywnie wybrane fragmenty:

      "Szkodliwa jest PIS-owska polityka egoizmu narodowego i przypominania
      zamierzchłych konfliktów polsko-niemieckich. W interesie Polski leży
      zacieśnianie, a nie rozluźnianie współpracy z Niemcami. To nasz najbliższy
      sojusznik w Unii Europejskiej"

      "Oto przykłady. W czasie kampanii wyborczej dziennikarka pyta Lecha
      Kaczyńskiego, z którym z niemieckich polityków utrzymuje bliskie kontakty. - Z
      żadnym i jestem z tego dumny - odpalił kandydat na prezydenta. Już po
      zwycięstwie w wywiadzie dla "Bild-Zeitung" przyznał z rozbrajającą szczerością,
      że co prawda jest przyjacielem Niemców, ale jakoś nigdy nie był za zachodnią
      granicą, a jego ulubioną niemiecką powieścią jest "Czarodziejska góra" Tomasza
      Manna. I dalej nic - żadnych dzieł niemieckich pisarzy i filozofów, którzy
      rozpatrywali kwestie niemieckiej winy za nazizm i zbrodnie II wojny światowej.
      Tak jakby Kaczyński w ogóle nie dostrzegł ogromnej debaty, jaka toczyła się w
      Niemczech w minionym półwieczu."

      Ten niedobry Kaczynski, nie czytal uzalan Niemcow, hehe.

      "- Nie - odpowiedział. - Leszek wczoraj dzwonił, znów czegoś nie doczytał w
      sprawie dopłat na mleko, będziemy jutro o tym rozmawiać. Przy okazji: czy
      musieliście akurat teraz ogłaszać, że bierzecie te F-16 od Amerykanów?
      Czekaliście trzy lata, mogliście poczekać jeszcze trzy miesiące. Rozumiem, że
      Polska ze swoją tragiczną historią musi się trzymać Ameryki. Na waszym miejscu
      zrobiłbym tak samo. Ale po co drażnicie Francuzów bez potrzeby? To wygląda tak,
      jakbyście wyciągnęli im w Kopenhadze miliard euro z kieszeni i szybko zanieśli
      je Amerykanom..."

      "Gdy Fischer powiedział Schröderowi o "liście ośmiu", kanclerz zapytał: "Czy
      Leszek także podpisał?". Po czym zmienił się na twarzy i warknął: "To nie mógł
      mi o tym wczoraj powiedzieć?!"."

      "Tym bardziej że i strona niemiecka - na zewnątrz lepiej zachowująca formy niż
      np. Chirac - też zacięła się w sobie. Kanclerz zaczął rozbudowywać kontakty z
      Rosją, nie zastanawiając się już nad ich polskim kontekstem. Jak gdyby
      rzeczywiście zapatrzył się w portret Bismarcka, który - jak to zauważyłem na
      spotkaniu w Zinnowitz - czasem woził ze sobą."

      No, tak winna zaciesnienia kontaktow Niemiec i Rosji jest Polska i Miller,hehe.

      "Nasza prawica nie spieszy się z odpowiedzią na ten apel. Nie spieszy się z
      wyjaśnieniem, jak sobie wyobraża wspólne, europejskie pielęgnowanie pamięci o
      deportacjach, wysiedleniach i wypędzeniach w XX wieku. Jeden z polityków PiS
      natychmiast odrzucił pomysł Partii Demokratycznej, by utworzyć we Wrocławiu
      Muzeum Pojednania. Czyżby chrześcijańskie pojednanie nie mieściło się w
      katechizmie politycznym naszej prawicy?"

      "Paradoksalnie, to właśnie rząd PiS, może przerwać tę emocjonalną wojnę i
      zaproponować wspólne, europejskie upamiętnienie tragedii deportacji, wysiedleń i
      wypędzeń w Europie XX wieku. A także naszkicować wspólną, unijną politykę
      energetyczną wobec Rosji, która przyciągałaby Rosję do Europy. To w końcu jest w
      naszym wspólnym interesie."

      Autor: *Adam Krzemiński - publicysta tygodnika „Polityka”, specjalizuje się w
      problematyce niemieckiej
      Calosc serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,3041559.html?as=3&ias=3


      Autor sugeruje tu pewna wymiane, ktora brzmi dosc zabawnie. Mam uwierzyc, ze
      praktyczni Niemcy oleja Rosje, bo Polska usmiechnie sie do ich wypedzonych ?
      Taki znawca(?) polityki miedzynarodowej powinien wiedziec, ze w polityce nie ma
      miejsca na sentymenty a nie sprzedawac bajki o altruistycznej Europie.
      • szutnik Re: ofensywa wdzieku i zrozumienia 01.12.05, 22:53
        Autor sugeruje tu pewna wymiane, ktora brzmi dosc zabawnie. Mam uwierzyc, ze
        > praktyczni Niemcy oleja Rosje, bo Polska usmiechnie sie do ich wypedzonych ?
        > Taki znawca(?) polityki miedzynarodowej powinien wiedziec, ze w polityce nie
        ma
        > miejsca na sentymenty a nie sprzedawac bajki o altruistycznej Europie.

        Miedzy politykami niemieckimi są jednak pewne różnice, które Polacy muszą
        rozgrywać na swoją korzyść. Politycy CDU z zasady są bardziej wobec Rosjan
        nieufni (lub może lepiej - mniej ufni) SPD-cy łatwo lapią kontakty bezpośrednie
        i mniej się wzdragają np. na hasło "prawa człowieka w Rosji", nad którym zwykli
        przechodzić do porządku dziennego. Ale w zasadzie jest to raczej kwestia
        róznicy odcienia, a nie koloru.
        W sumie to ja trochę tych Niemców nie rozumiem - część z nich ewidentnie
        przekracza granicę pragmatyzmu i brnie w zafascynowanie Rosją (np. Alexander
        Rahn, główny doradca byłego już Schroedera ds. wschodnich), co jak uczą ich
        politolodzy jest na dłuższą metę szkodliwe politycznie.Nie biorą nauk z
        własnych fachowców???
        Mają jedną potężną broń - pieniądze, które odpowiednio użyte wobec Rosji,
        ciągle ich potrzebującej, wskorałyby naprawdę sporo - tak jak Niemcy potrzebują
        surowców, tak Rosja ich pieniędzy i inwestycji...więc to lizanie rosyjskiego
        tyłka czasem jest przesadą.
        Co do Polski - nigdy nie będziemy dla nich równoprawnym partnerem i zawsze
        Rosja bedzie ważniejsza, ale słowo ważniejsza ma rózne odcienie i o te odcienie
        można powalczyć.
        Inna rzecz, że przydałby się w rządzie ktoś, kto miałby naturalny dar
        zjednywania sobie sympatii Niemców tak, jak Meller Francuzów - w gruncie rzeczy
        dziś samo z siebie, tylko wskutek jego nominacji następuje ocieplenie polsko -
        francuskie.
        I tu Krzemiński ma trochę racji, nie zależnie od śmiesznawej wymowy reszty
        tekstu - Niemcy są zbyt ważnym dla Polski sąsiadem, by polityka wobec tego
        państwa opierała się na amatorszczyźnie. Nikogo takiego niestety w PiS nie
        widać..., brakuje w tym rządzie "fachowca od Niemiec". Samo istnienie takiego
        kogoś podkreslaloby rangę, jaką Polska przykłada do kontaktów z Niemcami.
        Szkoda...
        • wislok1 No, ale skoro sami Niemcy nie wiedzą, czy... 01.12.05, 22:56
          ..kochać się z Putinem czy pamiętać jak krasnoarmiejcy gwałicili i mordowali w
          1945, to na nikt z PiS nie poradzi
      • wislok1 Kreminsky, gut, sehr gut 01.12.05, 22:54
        Zasłużył na kość
        • wislok1 Polityka = SLD = SPD = Putin 01.12.05, 22:56

Pełna wersja