przycinek.usa
29.08.16, 08:00
Wszyscy wiemy jak jest - to nie jest nic nowego - wiadomo nie od dzisiaj, ze "ktos" monitoruje wszystkie polaczenia telefoniczne i jest dosyc oczywiste, ze skoro mowia i pisza, ze rejestruja, to rejestruja.
Co innego jednak, jesli cos takiego dotknie czlowieka osobiscie. I mnie cos takiego sie stalo dzisiaj i postanowilem Wam opowiedziec. Otoz zadzwonilem do Polski do rodziny i po okolo moze 20 minutach w sluchawce uslyszalem mojego rozmowce powtarzajacego caly fragment rozmowy. Zdziwilem sie i mowie - dlaczego to powtarzasz, ale rozmowca dalej powtarza, jakby nie reagowal, no to ja mowie znowu, i tak dalej 4 razy. Jeden i ten sam fragment rozmowy powtorzony 4 razy. Odlozylem sluchawke. Ponownie zadzwonilem, mowie i slysze halo, wiec mowie co i jak i okazalo sie, ze rozmowca slyszal cisze i z tamtej strony bylo to po prostu rozlaczenie rozmowy "juz od jakiegos czasu".
I zastanawiam sie - jakim cudem uslyszalem w sluchawce nagranie fragmentu tego, co do mnie mowiono? Nie do wiary prawda?
I teraz zastanawiam sie komu nawalil sprzet - i dochodze do wniosku, ze w Polsce.
Oczywiscie nie mam pewnosci - ale mam pewne uzasadnione podejrzenia - tzn. na podstawie podejrzen mysle, ze to w Polsce jakies urzadzenie do nagrywania zepsulo sie - i puscilo mi nagranie zamiast rozlaczyc rozmowe.
I co wy na to?
Ladne kwiatki, nie?