pepe49
03.10.16, 10:29
Nutka optymizmu w trudnych czasach.
P. Mateusz Morawiecki:
Do tej pory nie byliśmy liczącym się producentem autobusów elektrycznych, a to się dziś zmienia, przede wszystkim dzięki przedsiębiorcom, ale również dzięki wsparciu państwa. W Polsce jeździ kilkanaście tysięcy autobusów – co roku wymieniane jest ok. 10 procent floty autobusowej. Chcemy stworzyć taki system zachęt, by po kraju jeździło więcej autobusów elektrycznych.
W ostatnią środę, ...uratowaliśmy kolejowe Przewozy Regionalne od bankructwa. Bo nasi poprzednicy, tego największego przewoźnika pasażerów w Polsce, rozłożyli na łopatki. Utworzony przez nas Polski Fundusz Rozwoju zorganizował nowoczesny sposób wsparcia dla Przewozów Regionalnych, do których trafi 630 mln złotych na remont starszych wagonów i zakup nowych pociągów. ... skorzysta na tym polska gospodarka, bo remonty i zakupy taboru będą robione w naszym kraju, w polskich firmach.
... kilka miesięcy temu zaproponowaliśmy wiele konkretnych rzeczy, takich jak program Start in Poland czy nowy model wsparcia eksportu. W tym roku wsparliśmy też inwestycje w każdym polskim województwie, które będą miały pozytywny wpływ na rozwój lokalny. One mają za zadanie pobudzić polską przedsiębiorczość.
To także sprawa projektów ustaw dla przedsiębiorców – w tym kontekście moja nowa rola (ministra finansów) będzie pomocna, bowiem Ministerstwo Finansów pełni ważną funkcję z punktu widzenia oceny skutków danej regulacji i jej wpływu na budżet [państwa].
Każdy chciałby przychylić nieba przedsiębiorcom, ale ocena skutków regulacji leży w kompetencjach ministerstwa finansów – dziś będziemy w stanie szybko to skorelować i zaproponować jak najlepsze rozwiązania dla przedsiębiorców, oczywiście nie zapominając o rygorach budżetowych.
...
z jednej strony będziemy proponowali rozwiązania, z drugiej oceniali ich faktyczne skutki. Nie chcemy przekroczyć poziomu 3% deficytu budżetowego, a z drugiej wypełnić obietnice wyborcze i dać impuls inwestycyjny.
...
rok temu opozycja i sceptycy wątpili, czy uda się spiąć budżet i wprowadzić program 500+ w pierwszym roku urzędowania. Udało się. Niedawno wątpili, czy uda się nam złożyć budżet na 2017 rok. Też się udało. Nie martwmy się więc rokiem 2018 i 2019, gdy rok po roku udowadniamy, że da się spełniać obietnice społeczne, a przy tym utrzymać deficyt w ryzach.
Aczkolwiek jest godne podkreślenia, że przesunęliśmy 30 mld złotych na potrzeby społeczne. To 23 mld z programu 500+, 2 mld na dodatkowe wydatki polityki prorodzinnej, 1 miliard – polityka senioralna i kilka mld związanych z reformą emerytalną. To wielki wysiłek, który musimy skompensować lepszym ściąganiem podatków i lepszej jakości wzrostem gospodarczym. Lepszej jakości to znaczy np. z większym udziałem polskich firm w eksporcie, i produkcji dóbr o wyższej wartości dodanej.
- A jak ocenia Pan dotychczasowy wzrost ściągalności podatków? Do tej pory patrzył Pan na to nieco z boku, dziś przejął Pan stery i bezpośrednią odpowiedzialność za to wyzwanie.
- Zdecydowanie chcemy mieć w tej sprawie jak najwięcej sukcesów – od tego bowiem - w dłuższej perspektywie - zależy nasza zdolność do finansowania inwestycji i działań społecznych. Trzeba powiedzieć, że jest to proces, który musi być konsekwentnie realizowany i przez te 10 miesięcy udało się przygotować pewne ramy legislacyjne, pakiet paliwowy – to wszystko pomaga w lepszy sposób odzyskiwać podatki.
- Wyznaczy Pan jakiś horyzont czasowy, który pozwoli ocenić, zauważyć skok w dziedzinie ściągalności podatków?
- W połowie przyszłego roku powinniśmy widzieć znaczący postęp w tym obszarze.
- Dużo mówi Pan o inwestycjach, ale te – rok do roku – spadły o kilka punktów procentowych. Przerzuci Pan odpowiedzialność na poprzedników czy uderzy się we własne piersi?
- To zdecydowanie jest spowodowane zaległościami poprzedniej ekipy – przypomnę, że pracę zaczęliśmy od konieczności ratowania 40 mld zł funduszy unijnych z poprzedniej perspektywy finansowej. Na szczęście, udało się. Proszę też pamiętać, że wzrost inwestycji to nie jest proces tak łatwy i szybki jak podgrzanie obiadu w mikrofalówce.
Ale zdecydowanie jesteśmy na wznoszącej i październik będzie pozytywnym zaskoczeniem pod względem wiadomości o nowych inwestycjach. Rozpędzamy się zatem, choć łatwo nie jest - nie należy bowiem zapominać o niezbyt dobrym klimacie inwestycyjnym wokół Polski. Proszę pamiętać: spowolnienie strefy euro, spowolnienie gospodarcze Chin, spadek cen surowców, wojna na Ukrainie, kryzys Południa…
- W Pana ocenie Polska dostała tutaj rykoszetem.
- Dokładnie tak.
- Na ile jesteśmy przełamać te obiektywne, zewnętrzne czynniki?
- Tych zewnętrznych nie jesteśmy w stanie przełamać, ale istnieją też wewnętrzne – będziemy starali się coraz mocniej rozruszać inwestycje. One zależą od atmosfery w kraju, a ta z kolei zależy od nastrojów przedsiębiorców. Te z kolei zależą od tego, na ile im ulżymy…
Ale nie myślę tu zasadniczo o ulgach podatkowych – to rozwiązanie najprostsze, ale kosztowne dla budżetu [państwa]. Chcemy zlikwidować biurokratyczne przeszkody, uprościć pewne procesy – jak na przykład likwidacja wszystkich pieczątek albo zniesienie obowiązku archiwizowania akt pracowniczych przez 50 lat. Takich propozycji mamy setki.
- I znów zapytam o konkrety. Kiedy będą zaprezentowane, wprowadzone w życie?
- Duża część do końca roku. Jeden pakiet już leży w Sejmie, właśnie tych znanych już 100 uproszczeń dla firm. Przygotowujemy już drugi, a w listopadzie ogłosimy Konstytucję Biznesu, która otworzy nową erę polskiej przedsiębiorczości.
- Na koniec pytanie o wątpliwości organizacyjne. Nie ma Pan dużego doświadczenia w administracji publicznej, a dziś jako podwójny minister ma Pan nie tylko tekę wicepremiera, ale także kieruje Pan kilkudziesięcioma departamentami, urzędników trzeba liczyć chyba w tysiącach…
- Ktoś nawet zażartował, że gdybym organizował wyjazd integracyjny podległych mi ludzi, to Ci z Ministerstwa Rozwoju spaliby w Bieszczadach, a Ci z Ministerstwa Finansów w Karkonoszach. Powiem tak: w zarządzaniu wielkimi organizacjami pomaga praktyka i doświadczenie. Przez blisko 10 lat byłem prezesem dużego banku, który miał 15 tys. pracowników i mnóstwo departamentów. Dzisiejsze zadanie to, co prawda kompletnie inna materia – nieporównywalnie ważniejsza niż to, czym zajmowałem się wcześniej – ale zarządzanie, monitorowanie, motywowanie, czy inspirowanie – wszystko to dziedziny, w których mogę czerpać ze swoich wcześniejszych doświadczeń.
wpolityce.pl/polityka/310533-nasz-wywiad-mateusz-morawiecki-nasza-ofensywa-ruszyla-z-kopyta-konkurenci-polityczni-sa-mistrzami-pustoslowia?strona=2
*
.
.