morawieckie inwestycje

03.10.16, 10:29
Nutka optymizmu w trudnych czasach.

P. Mateusz Morawiecki:
Do tej pory nie byliśmy liczącym się producentem autobusów elektrycznych, a to się dziś zmienia, przede wszystkim dzięki przedsiębiorcom, ale również dzięki wsparciu państwa. W Polsce jeździ kilkanaście tysięcy autobusów – co roku wymieniane jest ok. 10 procent floty autobusowej. Chcemy stworzyć taki system zachęt, by po kraju jeździło więcej autobusów elektrycznych.

W ostatnią środę, ...uratowaliśmy kolejowe Przewozy Regionalne od bankructwa. Bo nasi poprzednicy, tego największego przewoźnika pasażerów w Polsce, rozłożyli na łopatki. Utworzony przez nas Polski Fundusz Rozwoju zorganizował nowoczesny sposób wsparcia dla Przewozów Regionalnych, do których trafi 630 mln złotych na remont starszych wagonów i zakup nowych pociągów. ... skorzysta na tym polska gospodarka, bo remonty i zakupy taboru będą robione w naszym kraju, w polskich firmach.

... kilka miesięcy temu zaproponowaliśmy wiele konkretnych rzeczy, takich jak program Start in Poland czy nowy model wsparcia eksportu. W tym roku wsparliśmy też inwestycje w każdym polskim województwie, które będą miały pozytywny wpływ na rozwój lokalny. One mają za zadanie pobudzić polską przedsiębiorczość.
To także sprawa projektów ustaw dla przedsiębiorców – w tym kontekście moja nowa rola (ministra finansów) będzie pomocna, bowiem Ministerstwo Finansów pełni ważną funkcję z punktu widzenia oceny skutków danej regulacji i jej wpływu na budżet [państwa].

Każdy chciałby przychylić nieba przedsiębiorcom, ale ocena skutków regulacji leży w kompetencjach ministerstwa finansów – dziś będziemy w stanie szybko to skorelować i zaproponować jak najlepsze rozwiązania dla przedsiębiorców, oczywiście nie zapominając o rygorach budżetowych.
...
z jednej strony będziemy proponowali rozwiązania, z drugiej oceniali ich faktyczne skutki. Nie chcemy przekroczyć poziomu 3% deficytu budżetowego, a z drugiej wypełnić obietnice wyborcze i dać impuls inwestycyjny.
...
rok temu opozycja i sceptycy wątpili, czy uda się spiąć budżet i wprowadzić program 500+ w pierwszym roku urzędowania. Udało się. Niedawno wątpili, czy uda się nam złożyć budżet na 2017 rok. Też się udało. Nie martwmy się więc rokiem 2018 i 2019, gdy rok po roku udowadniamy, że da się spełniać obietnice społeczne, a przy tym utrzymać deficyt w ryzach.

Aczkolwiek jest godne podkreślenia, że przesunęliśmy 30 mld złotych na potrzeby społeczne. To 23 mld z programu 500+, 2 mld na dodatkowe wydatki polityki prorodzinnej, 1 miliard – polityka senioralna i kilka mld związanych z reformą emerytalną. To wielki wysiłek, który musimy skompensować lepszym ściąganiem podatków i lepszej jakości wzrostem gospodarczym. Lepszej jakości to znaczy np. z większym udziałem polskich firm w eksporcie, i produkcji dóbr o wyższej wartości dodanej.

- A jak ocenia Pan dotychczasowy wzrost ściągalności podatków? Do tej pory patrzył Pan na to nieco z boku, dziś przejął Pan stery i bezpośrednią odpowiedzialność za to wyzwanie.

- Zdecydowanie chcemy mieć w tej sprawie jak najwięcej sukcesów – od tego bowiem - w dłuższej perspektywie - zależy nasza zdolność do finansowania inwestycji i działań społecznych. Trzeba powiedzieć, że jest to proces, który musi być konsekwentnie realizowany i przez te 10 miesięcy udało się przygotować pewne ramy legislacyjne, pakiet paliwowy – to wszystko pomaga w lepszy sposób odzyskiwać podatki.

- Wyznaczy Pan jakiś horyzont czasowy, który pozwoli ocenić, zauważyć skok w dziedzinie ściągalności podatków?

- W połowie przyszłego roku powinniśmy widzieć znaczący postęp w tym obszarze.

- Dużo mówi Pan o inwestycjach, ale te – rok do roku – spadły o kilka punktów procentowych. Przerzuci Pan odpowiedzialność na poprzedników czy uderzy się we własne piersi?

- To zdecydowanie jest spowodowane zaległościami poprzedniej ekipy – przypomnę, że pracę zaczęliśmy od konieczności ratowania 40 mld zł funduszy unijnych z poprzedniej perspektywy finansowej. Na szczęście, udało się. Proszę też pamiętać, że wzrost inwestycji to nie jest proces tak łatwy i szybki jak podgrzanie obiadu w mikrofalówce.

Ale zdecydowanie jesteśmy na wznoszącej i październik będzie pozytywnym zaskoczeniem pod względem wiadomości o nowych inwestycjach. Rozpędzamy się zatem, choć łatwo nie jest - nie należy bowiem zapominać o niezbyt dobrym klimacie inwestycyjnym wokół Polski. Proszę pamiętać: spowolnienie strefy euro, spowolnienie gospodarcze Chin, spadek cen surowców, wojna na Ukrainie, kryzys Południa…

- W Pana ocenie Polska dostała tutaj rykoszetem.

- Dokładnie tak.

- Na ile jesteśmy przełamać te obiektywne, zewnętrzne czynniki?

- Tych zewnętrznych nie jesteśmy w stanie przełamać, ale istnieją też wewnętrzne – będziemy starali się coraz mocniej rozruszać inwestycje. One zależą od atmosfery w kraju, a ta z kolei zależy od nastrojów przedsiębiorców. Te z kolei zależą od tego, na ile im ulżymy…

Ale nie myślę tu zasadniczo o ulgach podatkowych – to rozwiązanie najprostsze, ale kosztowne dla budżetu [państwa]. Chcemy zlikwidować biurokratyczne przeszkody, uprościć pewne procesy – jak na przykład likwidacja wszystkich pieczątek albo zniesienie obowiązku archiwizowania akt pracowniczych przez 50 lat. Takich propozycji mamy setki.

- I znów zapytam o konkrety. Kiedy będą zaprezentowane, wprowadzone w życie?

- Duża część do końca roku. Jeden pakiet już leży w Sejmie, właśnie tych znanych już 100 uproszczeń dla firm. Przygotowujemy już drugi, a w listopadzie ogłosimy Konstytucję Biznesu, która otworzy nową erę polskiej przedsiębiorczości.

- Na koniec pytanie o wątpliwości organizacyjne. Nie ma Pan dużego doświadczenia w administracji publicznej, a dziś jako podwójny minister ma Pan nie tylko tekę wicepremiera, ale także kieruje Pan kilkudziesięcioma departamentami, urzędników trzeba liczyć chyba w tysiącach…

- Ktoś nawet zażartował, że gdybym organizował wyjazd integracyjny podległych mi ludzi, to Ci z Ministerstwa Rozwoju spaliby w Bieszczadach, a Ci z Ministerstwa Finansów w Karkonoszach. Powiem tak: w zarządzaniu wielkimi organizacjami pomaga praktyka i doświadczenie. Przez blisko 10 lat byłem prezesem dużego banku, który miał 15 tys. pracowników i mnóstwo departamentów. Dzisiejsze zadanie to, co prawda kompletnie inna materia – nieporównywalnie ważniejsza niż to, czym zajmowałem się wcześniej – ale zarządzanie, monitorowanie, motywowanie, czy inspirowanie – wszystko to dziedziny, w których mogę czerpać ze swoich wcześniejszych doświadczeń.

wpolityce.pl/polityka/310533-nasz-wywiad-mateusz-morawiecki-nasza-ofensywa-ruszyla-z-kopyta-konkurenci-polityczni-sa-mistrzami-pustoslowia?strona=2
*

.
.
    • klip-klap pesymistyczny optymista 03.10.16, 14:25
      > na rozwój lokalny. One mają za zadanie pobudzić polską przedsiębiorczość.

      Nic nie pobudza przedsiebiorczosci lepiej od zlikwidowania dziesiatek ustaw i urzedow, obnizenia podatkow oraz PEWNOSCI, ze ten czy inny urzad nie zmieni swojej interpretacji za rok czy dwa doprowadzajac firme do bankructwa. Plus oczywiscie sprawne sady.

      To wszystko dziala o wiele lepiej niz jakies tam punktowe interwencje urzednikow odgrywajacych 'dobrych szeryfow' i przerzucajacych nie swoje pineiadze z jednej kieszeni do drugiej. Jezeli jaks branza wymaga takiego wsparcia, to z definicji powinna zbankrutowac w normalnych warunkach.

      Ech, oczywiscie pierwsza opcja jest niedoceniania, bo sie nic nie 'stworzylo'. Druga jest faworyzowana, bo ten czy inny szeryf moze sie wykazac (z reguly robiac balagan).

      A poza tym duzo deklaracji, jak zwykle ze strony ministrow. A pozniej powiedza, ze przeciez budzet musza dopiac i sie nie da.
    • oka_blysk "Samochwała w kącie stała" 03.10.16, 18:10
      W tym wywiadzie premier Morawiecki jednocześnie pochwalił sam siebie i swój plan.
      Ale czego by innego oczekiwać od polityka?

      Posłuchaj lepiej, co o tym co opowiada premier Morawiecki uważają inne osoby, np.:
      Maciej Bukowski, Andrzej Rzońca (na początek można zajrzeć na ich konta na tt).
      • oka_blysk Dla wytrwałych - analiza Planu Morawieckiego 06.10.16, 17:56
        Pierwsza analiza dotycząca programu Morawieckiego:
        tep.org.pl/wp-content/uploads/Strategia-na-rzecz-Odp.-Rozwoju_o-pinia-ekspert%C3%B3w-TEP_30-09-2016.pdf
        (zaczyna się na stronie 6, a podsumowanie jest na 26, ale przeczytanie samego podsumowania nic nie da)

        Warto pamiętać, że jeszcze skończonego programu Morawieckiego nie ma, jest tylko wstępny zarys i ten wstępny zarys był w ww. opracowaniu oceniony. Końcowy dokument premiera Morawieckiego ma być opublikowany pod koniec roku.
    • pepe49 Pan Morawiecki w USA 06.04.17, 12:04
      wpolityce.pl/gospodarka/334556-mateusz-morawiecki-mozliwy-wzrost-eksportu-do-usa-nawet-o-10-proc

      „Dzisiaj odbyłem dwadzieścia kilka rozmów z różnymi inwestorami. Te rozmowy, które są najbardziej zaawansowane, są objęte klauzulą poufności, której oczywiście nie mogę i nie chcę złamać ze względu na naszych partnerów, ale mogę powiedzieć, że przebiegły one bardzo dobrze”

      — powiedział Morawiecki.

      Według niego amerykańskie firmy widzą postęp w polityce gospodarczej Polski. „Widzą chociażby inwestycje infrastrukturalne, które są przed nami. W kontekście Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju rozmawiałem z firmami przemysłowymi, które myślą o ulokowaniu swoich fabryk w Polsce” - powiedział Morawiecki.

      Podkreślił, że „rekordowo niska stopa bezrobocia, ale również bardzo mocny wzrost PKB Polski, jeden z najmocniejszych w Europie, to są bardzo dobre wiadomości dla inwestorów”.

      „Dzisiaj rozmawiałem z kilkoma (inwestorami-PAP) , którzy chcą lokować swoją produkcję, chcą rozwijać skrzydła w Polsce”

      — zaznaczył.

      Jak dodał, rozmawiał również z podmiotami, które inwestują w obligacje Skarbu Państwa. „Polska po tych 27 latach corocznego zadłużania się, w tym - zadłużania się zagranicznego, potrzebuje inwestorów zagranicznych. Nie da się odejść od tego modelu z roku na rok. Te rozmowy również przebiegły bardzo dobrze. Nasze obligacje trzymają się mocno” - powiedział.

      Wyraził przekonanie, że jego rozmowy w Nowym Jorku

      „przyczynią się do powstania w Polsce nowych, dobrych miejsc pracy; miejsc pracy wyżej płatnych: dla inżynierów informatycznych, ale również przemysłowych”.

      Morawiecki podkreślił, że wymiana handlowa między Polską a USA jest zrównoważona, „ale oczywiście chcemy z Polski eksportować jak najwięcej towarów”.

      „Eksport z Polski do Stanów Zjednoczonych, myślę, będzie mocno rósł w tym roku i już pod koniec roku sprawdzimy to bardzo dokładnie, bo w liczbach. Myślę, że jest możliwy nawet dwucyfrowy wzrost, powyżej 10 proc.”

      — powiedział Morawiecki.

      „Z sekretarzem handlu Wilburem Rossem rozmawialiśmy o tym, żeby teraz już na poziomie roboczym zawiązać kilka zespołów dotyczących negocjacji w poszczególnych obszarach, na przykład bardzo konkretnie mówiąc - eksportu drobiu, jabłek albo towarów wyżej przetworzonych” - powiedział Morawiecki. Jak zaznaczył, „tutaj jest bardzo duża szansa dla Polski, żeby bilans handlowy jeszcze poprawić”.

      Dopytywany, jakie „towary wyżej przetworzone” ma na myśli, powiedział, że chodzi o silniki i części do silników samolotowych, a również części samochodowe.

      „Dobrem narodowym Polski są nasze talenty informatyczne, nasi inżynierowie software’owi, nasze zdolności nie tylko do prostego kodowania, ale do tworzenia rozwiązań zaawansowanych w obszarze internetu, uczenia się maszyn czy sztucznej inteligencji”

      — dodał wicepremier.

      Przypomniał, że we wtorek w Bostonie rozmawiał z młodymi polskimi naukowcami z MIT i Harvarda, „którzy widzą przestrzeń do współpracy na tym polu z Polską”. Według niego „to oznacza, że za pięć lat będziemy mieć polskie firmy software’owe o bardzo wysoko zaawansowanych produktach i usługach, które będą mogły być świadczone nie tylko w Dolinie Krzemowej w Kalifornii, ale we wszystkich zaawanasowanych centrach technologicznych świata”.

      Pytany, czy nie obawia się, że hasło nowej administracji w Białym Domu - „America first” może zaszkodzić tym planom, Morawiecki podkreślił, że nie ma takich obaw.

      „Dzisiaj w bardzo mocno zglobalizowanym świecie, gdzie jest tak wielu producentów i globalne łańcuchy dostaw są tak mocno splecione, byłoby bardzo trudne dla wielu amerykańskich korporacji, żeby nagle powstrzymać się przed importem pewnych części”



      naszdziennik.pl/ekonomia-gospodarka/179429,polska-kupi-amerykanski-gaz.html

      – Czy będzie podpisany kontrakt, to dzisiaj wolałbym nie mówić, ponieważ to jest duża sprawa. Natomiast chcemy rzeczywiście rozmawiać o możliwości zakupu LNG. Rozmawialiśmy o tym z ministrem Justerem. Było wręcz duże zainteresowanie, zadowolenie, co myślę, że dobrze dwie strony do siebie przybliża – powiedział.

      Podkreślił, że Polska chce dywersyfikować źródła dostaw gazu i uniezależniać się od dostaw z Rosji. Jak mówił, podczas spotkania z Justerem wskazał, że terminal w Świnoujściu ma możliwość regazyfikacji 5 mld metrów sześciennych rocznie. – Może będzie 7,5, a nawet 10 mld, to już jest bardzo poważna ilość. Minister Juster na pewno przekaże to prezydentowi – powiedział wicepremier.

      – Rozmawialiśmy też o kontraktach w obszarze zbrojeniówki, a także o perspektywach rozwoju handlu między Polską a Stanami Zjednoczonymi – powiedział wicepremier.

      Jak zaznaczył, „minister Juster powiedział, że Polska jest normalną gospodarką rynkową, świetnie się rozwijającą w przeciwieństwie do niektórych innych państw”. – Nie chciałbym wymieniać tutaj tych państw, bo to byłoby nieeleganckie z mojej strony, natomiast wyraźnie jest różnica w podejściu do niektórych państw, które utrzymują permanentne nadwyżki handlowe w relacjach z USA, a krajami takimi jak Polska, które mają bardziej zrównoważone podejście – powiedział Morawiecki.

      Poinformował, że tematem rozmowy była też przyszłość negocjacji umowy o wolnym handlu UE – Stany Zjednoczone (TTIP). – Nie było takiego sformułowania, że TTIP to jest temat zamrożony, wręcz przeciwnie, raczej minister Juster zasugerował, że jest to temat do dyskusji między Stanami Zjednoczonymi a UE. Podkreśliłem, że kompetencje handlowe należą do Komisji Europejskiej – powiedział Morawiecki. Jak zaznaczył, Polska ma do tego porozumienia „stosunek dość ambiwalentny”. – Nie chcemy, żeby duże korporacje międzynarodowe zdominowały jeszcze bardziej życie gospodarcze w Polsce, a w sytuacji sporów, żeby były one rozstrzygane na zasadzie arbitrażu – zaznaczył wicepremier.

      Morawiecki był też pytany o to, jak – w związku z tym, że Trump chce próbować wspierać rozwój gospodarczy USA poprzez luzowanie w zakresie polityki fiskalnej – będzie się kształtować polityka monetarna USA, zwłaszcza w perspektywie wygasających już niedługo mandatów większości członków Komitetu ds. Operacji Otwartego rynku (FOMC; odpowiednik polskiej Rady Polityki Pieniężnej). – USA zareagowały na ostatni kryzys finansowy w odmienny sposób niż Europa – bardzo szybkim luzowaniem monetarnym i fiskalnym, a także dopuszczeniem do bankructwa niektórych instytucji przy jednoczesnym utrzymaniu tych, które stanowiły „substancję” przemysłową, jak GM i Ford – zaznaczył Morawiecki.

      Jak dodał, Europa zareagowała z opóźnieniem i w sytuacji, gdy Fed decyduje się na zacieśnianie polityki pieniężnej, Europejski Bank Centralny wciąż utrzymuje rekordowo niskie stopy procentowe. – Jesteśmy teraz w drugiej fazie cyklu luzowania monetarnego – powiedział.

      Przypomniał, że przed wyborami Trump mówił, że polityka monetarna jest „zbyt luźna”, a obecnie widać, że „staje się ona coraz bardziej restrykcyjna”. – Kilka podwyżek w najbliższym czasie jest przewidywane. Niektórzy przedstawiciele FOMC mówią nawet o sześciu podwyżkach w ciągu dwóch lat. Rynek wycenia mniej, tj. 3-4 do 2018 r. – dodał Morawiecki.

      Wicepremier spotka się także w USA z inwestorami. Morawiecki mówił, że chodzi zarówno o zakup polskich obligacji skarbowych przez USA, jak i o inwestycje bezpośrednie przez amerykańskie firmy.

      *

      U. E. musi być zakończona.
      Wcześniej warto aby Polska z tego wyszła.
    • pepe49 krytyka planu 21.04.17, 11:32
      Ponieważ rzadko kiedy można spotkać krytykę "planu Morawieckiego" sporządzoną nie przez peowskie oszołomy reprezentujące zagraniczne rządy i firmy, pokażę toto.
      Czy jest przekonywujące? W pewien sposób tak. Ale jak można krytykować coś, co jest rozwijaną na bieżąco koncepcją? Trzeba przyjąć jakieś założenia. Jakie?

      Poniżej fragmenty:

      W „Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju” nie ma ani śladu analizy rachunku narodowego, w tym czynników wzrostu gospodarczego. Brakuje przede wszystkim podstawowych narzędzi do pomiaru dynamiki gospodarczej. Zamiast poświęcić czas staraniom, aby z analizy wyprowadzić odpowiednie oceny, marnuje się czas na to, by do własnych ocen dopasować dane ekonomiczne.

      dla celów propagandowych wprowadzono w obieg „uproszczoną wersję” pomiaru dynamiki gospodarczej, polegającą na eksponowaniu dwóch mierników: wskaźnika wzrostu Produktu Krajowego Brutto oraz stopy bezrobocia. Problem polega na tym, że obydwa wskaźniki pod wieloma względami są niezadowalające.

      Wzrost PKB może występować równolegle ze spadkiem dochodów ludności

      Jeżeli używa się pojęcia „dochody mieszkańców”, to trzeba uwzględniać dwa rodzaje owych dochodów, a mianowicie dochody z pracy oraz dochody z kapitału. Neoliberalny system działa w ten sposób, że minimalizuje dochody z pracy („koszty pracy”) i maksymalizuje dochody z kapitału (zyski, procenty, czynsze).

      dochód na jednego mieszkańca w Polsce „powinien” zrównać się ze średnim dochodem na jednego mieszkańca Unii Europejskiej. w 2014 roku jest to zaledwie 68,4% średniego dochodu na jednego mieszkańca UE
      Według Eurostatu, spośród 28 krajów UE mniejszy dochód na jednego mieszkańca miały tylko Rumunia, Węgry, Łotwa i Estonia.

      Sytuacja dochodowa mieszkańców Polski jest szczególna. Po pierwsze, mają oni znikome dochody z kapitału (kilkukrotnie niższe niż w innych krajach europejskich), a niestety również dochody z pracy należą do najniższych. O żadnej redystrybucji dochodów między kapitałem zagranicznym i kapitałem polskim nie ma mowy.

      Po drugie, dochody mieszkańców Polski są obciążone wysokimi kosztami usług socjalnych i komunalnych (przerzuconych z budżetu państwa na mieszkańców) oraz wysokimi kosztami bezrobocia (80 % tych kosztów ponoszą rodziny, 20% pomoc publiczna). Również w tym zakresie nie widać zainteresowania strategów „tworzeniem warunków do wzrostu dochodów mieszkańców Polski”. Problem jest poważny, gdyż instytucje publiczne, w tym administracja rządowa oraz długi szereg jednostek samorządowych przeistoczyło się w bezwzględnych zdzierców, którzy polują na dochody mieszkańców.
      Wystarczy sięgnąć do Rocznika Statystycznego, aby stwierdzić, że sektor publiczny w Polsce jest ukrytą formą biznesu, a nie wytwórcą usług publicznych.

      Po trzecie, nadzieje na wzrost dochodów ludności, a dalej – na wzrost oszczędności i kapitału polskiego - są ostatecznie pogrzebane wskutek istnienia… ujemnych oszczędności. Chodzi o zadłużenie gospodarstw domowych, które w naszym kraju jest kolosalne. Dopóki będzie ono wzrastać, dopóty koszty obsługi zadłużenia oraz postępowań komorniczych będą pomniejszały dochody ludności.

      Zamiast analizować realne procesy gospodarcze oraz ich uwarunkowania instytucjonalne, nasi stratedzy pasjonują się wątpliwej jakości koncepcją „pułapki średniego dochodu”. Wadą tej koncepcji jest pomijanie instytucjonalnych i politycznych uwarunkowań rozwoju gospodarczego.
      Ale największą wadą jest fakt, że w Polsce „pułapka średniego dochodu” nie istnieje z tego prostego powodu, że są to niskie dochody (o 32,6 % niższe od średnich W UE wedle danych przytoczonych w „Strategii…”). Zalecana w literaturze ekonomicznej imitacja strategii wzrostu opartego na innowacjach w krajach o niskich dochodach nie prowadzi do rozwoju, lecz sankcjonuje „pozostawanie w tyle”.

      Więc raczej należało się zająć obiektywnym wyjaśnieniem przyczyn istniejącego w Polsce ubóstwa, a nie sięgać po nierealne koncepcje.


      www.polishclub.org/2017/04/09/plan-mateusza-morawieckiego-cz-iii/
      za

      www.monitor-ekonomiczny.pl/s17/Artyku%C5%82y/a452/_Plan_Mateusza_Morawieckiego_cz_III_.html
      *

      UE
      ..
    • pepe49 Polska w Hanowerze 27.04.17, 23:03
      Innowacje, specjalizacja, uprzemysłowienie, to są dziś trendy światowe. Kiedyś przemysł to były kominy, kotły, wielkie fabryki, a dziś przemysł to nanoroboty i mikroprocesory.
      Nasi poprzednicy myśleli, że rozwiążą wszystkie problemy „pendolinizacją”, a więc spektakularnymi zakupami. My wiemy, że konieczna jest praca u podstaw. Nie da się z Polski zrobić nagle, z dnia na dzień, potęgi przemysłowej, ale trzeba w tym kierunku iść.

      Co rozumie pan pod pojęciem „pendolinizacji” polskiej gospodarki?

      Chodzi o skupianie się na atrakcyjnych medialnie zakupach za granicą, a nie na wspieraniu krajowej polskiej produkcji i myśli technicznej. ...
      W zeszłym roku krajem partnerskim Targów były Stany Zjednoczone, a dwa lata temu Indie. Fakt, że znaleźliśmy się w jednym rzędzie z tymi potęgami, to nie jest przypadek.

      - Targi, obserwowane z bliska, pokazały też, gdzie leżą klucze do niemieckiego sukcesu. Pani kanclerz rozmawiała z niemieckim przemysłem w tonie wzajemnego zrozumienia i życzliwości. To strategia zaplanowana na dekady. Jeśli w Polsce chcemy iść tą drogą, musimy zmienić sporo naszych nawyków i sposobów działania, na każdym szczeblu.

      - Rzeczywiście, czasem mówimy o „Deutschland AG”, czyli o jednej wielkiej spółce akcyjnej o nazwie „Niemcy”. Rozwój przemysłu wymaga przemyślanego wsparcia ze strony państwa w dłuższej perspektywie. My przez ostatnie 25 lat nie inwestowaliśmy w długofalowy rozwój. A przemysł niemiecki jest w stanie pozytywnego sprzężenia zwrotnego z niemieckimi władzami. W Polsce trzeba się tym inspirować, choć rzecz jasna jesteśmy na różnych poziomach, i nie jest to łatwe.

      - Podczas swojego wystąpienia w Hanowerze Angela Merkel powiedziała, że sukces niemieckiej gospodarki to sukces innych gospodarek, ponieważ w finalnych produktach niemieckiego przemysłu są podzespoły z innych krajów. Ale chyba zwycięzcą jest ten kraj, który eksportuje finalny produkt, czyli w tym wypadku Niemcy?

      - Dziś na Polskę nie patrzy się jak na wyłącznie podwykonawcę, czy też na jedną wielką montownię. Jest parę takich krajów, które rzeczywiście są tylko montowniami, na szczęście my nie. Nasze podzespoły to już są podzespoły bardzo zaawansowane. Czasem lepiej mieć podzespół, w którym ukryta jest najwyższa marża, niż jakąś obudowę. W Hanowerze odwiedziłem prawie wszystkie polskie stanowiska, w tym stanowisko z naszymi robotami. Co ciekawe, były to roboty z napisem „Kuka”, czyli logo niemieckiego potentata. I usłyszałem, że wysięgnik, czyli ramię robota, to jest rzecz już standardowa, warta 30-40 proc. ceny.
      Z kolei software, który dostarcza polska firma, to już 60 proc. wartości. Nie bałbym się tego, że jesteśmy wyspecjalizowanym dostawcą awioniki dla Lockheed Martina czy napędów do silników Rolls Royce’a. To są rzeczy kluczowe. Martwiłbym się, gdybyśmy robili tylko blachy.
      Inteligentne specjalizacje to najlepsza przyszłość. Nie ma innego sposobu na wzrost gospodarczy niż rok po roku rwać pazurami ziemię i podnosić się wyżej na tej drabinie wartości dodanej, czyli wielkości marży poszczególnych produktów, zespołów i podzespołów.

      Czy zaproszenie Polski na Targi w Hanowerze to, pana zdaniem, poważna oferta partnerstwa gospodarczego ze strony Niemiec?

      Niemcy niezwykle konsekwentnie, zdecydowanie, bezwzględnie, realizują swoje interesy gospodarcze i przemysłowe. Nasza względna siła gospodarcza, to, że mają oni duże interesy w Polsce, sprawia, że liczą się z nami coraz bardziej. Eksport niemiecki do Polski dwa i pół raza przekracza eksport niemiecki do Rosji. Również dwa i pół raza przekracza eksport niemiecki do Turcji. Turcja, Ukraina, Rosja i Białoruś razem wzięte stanowią mniejszy procent eksportu niemieckiego niż Polska. Z takim krajem trzeba się coraz bardziej liczyć, trzeba się dogadywać.

      Ministerstwo Finansów opublikowało informacje o wykonaniu budżetu za pierwszy kwartał. Wzrost wpływów z tytułu podatku VAT wynosi 40 proc., z tytułu CIT 15 proc. Czy taka dynamika utrzyma się w kolejnych miesiącach?

      Nie, to nie jest do utrzymania. Ze względu na zmianę trybu rozliczeń dla dużych firm, z kwartalnych na miesięczne, to, co w zeszłym roku wpłynęło w kwietniu, teraz wpłynęło w lutym i marcu. Dlatego pierwszy kwartał jest przeszacowany. Ale i tak wyniki są bardzo dobre. Jesteśmy nie tylko na dobrej ścieżce, by zrealizować plan podatkowy, ale także mamy szansę go przekroczyć. Robimy to głównie poprzez analizę danych podatkowych, skarbowych i płatnościowych. Naszym głównym instrumentem jest analiza danych, a nie ściganie. Ze zwiększenia intensywności kontroli skarbowych mamy miliard więcej. A z lepszego wykorzystania danych, z uszczelnienia systemu poprzez odwrócony VAT, mamy kilkukrotnie więcej. Liczymy, że wzrost wpływów z VAT przekroczy w całym roku 11 proc. Eliminujemy także stopniowo schematy optymalizacji podatkowej i cen transferowych po stronie dużych korporacji, zagranicznych i także polskich. Chodzi o różne wehikuły pozwalające na unikanie podatków. Dzięki temu po raz pierwszy od 10 lat rosną nam wpływy z CIT.


      wpolityce.pl/gospodarka/337322-tylko-u-nas-wiecepremier-morawiecki-podsumowuje-targi-w-hanowerze-nasi-poprzednicy-stawiali-na-pendolinizacje-my-stawiamy-na-polski-przemysl

      *

      pepe tyle doda, że Kuka to już firma chińska. Wielka awantura w niemczech była z powodu sprzedaży Kuki. Nie wolno sprzedawać za granicę takich firm. Wiedzą to. Ale sprzedali. My też wiemy. Ale nasze oszołomy nie chcą tego wiedzieć. Czyli - połowa nas to wie.

      *

      Przy okazji wystawy pepe przeczytał, że medja peowskie imprezę zbojkotowały. Pepe sprawdził. Prawie - prawie. TVNGWPOLSATSPRINGER źle się z tym czują. Polskie firmy korzystają ze wsparcia rządu polskiego od PiS? Rozwijają się? Nie powinny tego robić. Nie teraz. To niesmaczne.
      Pokręceni ludzie.

      *

      U. E.
      .?
    • pepe49 Gdy został premjerem 10.12.17, 15:38
      napisał:

      "... Polska wielka modernizacja może udać się wtedy i tylko wtedy, gdy będzie wierna polskiej tradycji, kontynuując to, co w niej najlepsze. A zarazem wtedy, gdy będzie skoncentrowana na tworzeniu nowych, dostosowanych do XXI w. reguł życia społecznego i gospodarczego.

      Patriotyzm dziś to przede wszystkim budowa nowoczesnej, innowacyjnej gospodarki, która nie będzie w służbie nielicznych, lecz w służbie dobrobytu dla wszystkich. Gospodarki, w której sukcesy właścicieli firm będą sukcesami ich pracowników i lokalnych społeczności. Gospodarki, w której silne instytucje będą traktowały słabszych z wyrozumiałością, a silniejszych ze stanowczością.

      To ekonomiczna siła państwa jest kluczowym elementem soft power w dzisiejszym zglobalizowanym świecie. To ona pomaga budować dumę narodową, ale też, co najważniejsze, zapewnić lepsze jutro społeczeństwu.

      Trzeba mieć świadomość, że żyjemy w czasach kryzysu demokratycznego kapitalizmu. Anglosaski kapitalizm nie radzi sobie z nierównościami społecznymi, a francuski model społeczny stracił konkurencyjność. Czy jest możliwe znalezienie modelu kapitalizmu, który potrafi równocześnie być innowacyjny, konkurencyjny, a także solidarny? Odpowiedź jest twierdząca. Polską odpowiedzią na te wyzwania jest Plan Odpowiedzialnego Rozwoju.

      Gdy Jean Monnet po II wojnie przygotowywał plan modernizacji francuskiej gospodarki na polecenie generała de Gaulle’a, jego zadanie było dużo prostsze niż to, które stoi dziś przed Polską. IV Republika Francuska miała strukturę gospodarki, w której kluczowe gałęzie były we francuskich rękach, strategiczne decyzje co do kierunków jej rozwoju zapadały nad Sekwaną. Skok w nowoczesność był francuskim wyborem.

      Polska jako kraj postkomunistyczny ma zdeformowaną strukturę własnościową. Centra decyzyjne w kluczowych sektorach takich jak bankowość, przemysł, a nawet media i handel – leżą poza granicami Polski. Skutkuje to tym, że centra badawczo-rozwojowe nie były lokowane w Polsce w kluczowych gałęziach przemysłu, a podczas ostatniego kryzysu finansowego zagraniczne banki w Polsce ograniczyły akcję kredytową w wyniku decyzji swoich central. Skutkowało to też wielkim drenażem mózgów przy wtórze kosmopolitycznych werbli i pedagogiki wstydu, które osłabiały ducha i duchowość wśród obywateli w Polsce.

      By skok w nowoczesność był polskim wyborem, musimy pomnażać polski kapitał w gospodarce – organicznie, pozwalając rosnąć polskim firmom, ale i skokowo, repolonizując własność, kiedy nadarzy się rynkowa okazja.

      Jaka jest droga do bogactwa narodów? Industrializacja nastawiona na eksport. By tak się mogło stać w Polsce, powołany został Polski Fundusz Rozwoju, odpowiednik niemieckiego KfW – polski wehikuł inwestycyjny – oraz rozpoczęta została reforma dyplomacji ekonomicznej – zmiana Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w nowoczesną korporację. Co więcej, powołane zostały programy flagowe dotyczące branż przyszłości, takich jak samochody elektryczne, drony i pojazdy autonomiczne, ale też meble w nowej odsłonie internetu rzeczy – Polska ma tutaj szansę być jednym ze światowych liderów.

      Zmieniono filozofię przyciągania inwestycji zagranicznych – wyprzedaż polskich firm i majątku zastąpią projekty „greenfield”, zwłaszcza w dziedzinie high-tech.

      Efekty uzyskane w ciągu dwóch lat są widoczne, 2/3 miejsc pracy w przemyśle w pierwszej części 2017 r. w Unii Europejskiej zostało utworzonych w Polsce, a inwestycje największych koncernów motoryzacyjnych świata przekształcają Polskę w europejskie zagłębie motoryzacyjne. Polska powołała do życia Start in Poland, największy program wsparcia dla startupów w Europie Środkowo-Wschodniej, co po raz pierwszy pozwoli spolonizować nowoczesne technologie.

      Równocześnie udało się zredukować skrajne ubóstwo wśród dzieci o 94% w zaledwie rok, bijąc światowe rekordy zmniejszania nierówności społecznych. A to wszystko sfinansowano dzięki odbudowie ściągalności podatków i walce z mafią VAT-owską.
      Zastosowanie nowoczesnych mechanizmów analizy danych oraz powołanie Krajowej Administracji Skarbowej dało znakomite rezultaty w obszarze VAT, CIT i akcyzy.

      Polska gospodarka staje się światowym liderem w rozwiązywaniu problemów nierównowag gospodarczych i nierówności społecznych. To prawdziwa europejska nieopisana jeszcze rewolucja. Jak najbardziej pozytywna i jak najbardziej polska."


      wszystkoconajwazniejsze.pl/mateusz-morawiecki-czas-pozytywistow/

      *


      U. E. musi być zakończona.
      Wcześniej opłaca się i warto, żeby Polska z tego wyszła.
      • dorota_333 Idjotyzmy 11.12.17, 12:15
        Brednie, hasełka, niedopowiedzenia, pobożne życzenia. Rzeczywistość zweryfikuje to brutalnie.
        • zimna-wodka Re: Idjotyzmy 11.12.17, 23:03
          dorota_333 napisała:

          > Brednie, hasełka, niedopowiedzenia, pobożne życzenia. Rzeczywistość zweryfikuje
          > to brutalnie.

          Marudzisz. Hasła są w przemówieniach a potem są konkrety. I te konkrety prawie się zgadzają z hasłami. Prawie...
          Np: milion samochodów elektrycznych to hasło. A konkret to 6 tysięcy punktów ładowania. Czyli podłączenie do sieci + prostownik + kabelek. Prawda, że różnica nieznaczna?

          Tylko i z tym może być problem bo jakoś nikt się do robienia tych punktów nie kwapi. Wzystkim wychodzi, że dopłacą do takiego interesu. Co prawda państwo obiecuje, że jak stracą to im wyrówna ale jakoś polski biznes nie kwapi się do dokładania nawet jak Morawiecki obiecuje że wyrówna. Dziwne....

          I tak można dalej. Hasło - podbój kosmosu. Konkret - droga do Zakopanego. Prawie to samo bo i kosmos i Zakopane są gdzieś w górze. I może się udać - choćby teoretycznie.

          Produkcja hi-tech. Możemy robić polskie telewizory i będzie wspaniale. A to wcale nie jest trudne. Współczesny telewizor składa się z kilku elementów które można kupić w krajach mniej ambitnych od naszego, złożyć do kupy i nakleić znaczek "Teraz Polska".
          Nawet już jest taka firma, nazywa się Manta i telewizory robi. Tylko ma problem ze zbytem, bo ludek nie bardzo chce je kupować choć tanie. Nie wiem czemu bo każdy telewizor ma w sobie mniej wiecej to samo.
          Wiec można będzie zrobić polskiemu tv reklamę w polskiej tv i temat hi-tech bedzie odfajkowany a sukces odtrąbiony.

          A póki co niech ludek się epatuje zminą premiera na vicepremiera i zmianą vicepremiera na premiera. Takie roszady można robić kilka razy w miesiącu i nikt nie bedzie pamietał o obietnicach.
          P.S. A takie odwołanie/powołanie rządu też na swój urok bo każdy minister przy odwołaniu/powołaniu dostaje ponoć 40 koła odprawy.
      • deluc Re: Gdy został premjerem 11.12.17, 16:50
        Interesuję się odrobinę tematem innowacyjności i startup'ów. Generalnie byłem dość sceptyczny... widziałem jak pieniądze w poprzednich latach płynęły na "delikatnie mówiąc" na niemądre pomysły co to z innowacyjnością miały niewiele wspólnego ot takie wydmuszki do wyciągania kasy, gdzie dodajmy niekompetentni urzędnicy pisali te programy pod siebie i swoje widzimisię. Teraz wygląda to o wiele lepiej - akceleratory kojarzą startupy z firmami z branży której dotyczy projekt.
        • pepe49 Niesprawiedliwości na horyzoncie - nadzieje 12.12.17, 15:12
          Że p. Morawiecki w jakiś sposób zechce imitować drogę rozwoju Korei Pd. Może to oznaczać wsparcie państwowe dla paru dużych firm.

          Inne nic nie dostaną. Niesprawiedliwość. Wszyscy będziemy mieli lepiej.
          Powstaną nowe grupy interesów. Co mądrzejsi peowscy trutnie powklejają się do tych grup, zamiast smęcić, żałując dawnych dochodów.
          Będzie nam łyso widząc te trutnie znowu syte.
          Trudno. Opłaci się.

          A za 23 lata wygra wybory UPR.

          *

          U. E. musi być zakończona.
          Wcześniej opłaca się i warto, żeby Polska z tego wyszła.
    • czizus Re: morawieckie inwestycje 11.12.17, 11:39
      Jak na razie tzw. Plan Morawieckiego to wyświetlane slajdy, przemówienia i przechwałki. I tylko to. Rozwój gospodarki zależy raczej od dobrych warunków dla przedsiębiorczości, dobrego stabilnego prawa, dużej liczby osób pracujących i wzrostu inwestycji. A wszystkie te w/w elementy uległy po 2015 r. znaczącemu pogorszeniu i to nie rokuje dobrze dla wzrostu polskiej gospodarki.
Pełna wersja