dorota_333
08.01.17, 12:25
...czyli przyganiał kocioł.
Znalazłam ciekawy komentarz nt Polonii amerykańskiej - czegoś takiego właśnie brakowało mi w dyskusji o fobii kadiego, każącej mu rzucać się na każdą niekorzystną dla Polski informację gazetową z uczuciem tryumfu.
"W USA ja się trzymam od Polonii daleko, a nawet jeszcze dalej. Mam kilku znajomych mieszkających tam Polaków, ale nie mam ani jednego znajomego Polonusa. Uważam, ze „typowy Polak” (czyli Polonus) w USA wygląda jak foka na pustyni. Kuriozum. Omijać z daleka.
.
W Rochester działa The Skalny Center for Polish and Central European Studies. Ja ich bardzo szanuje i nawet kiedyś uczęszczałem na rożne wykłady i spotkania. Ale całkowicie mi odeszło. Jeśli chce Polski, to bywam w Polsce. Natomiast studiować Polski nie zamierzam. Polskość to jest rodzaj choroby psychicznej polegającej na tańczeniu chocholego tańca na placyku imienia Lecha K. pomiędzy cmentarzem żołnierzy wyklętych a kościołem. Takie zachowanie pasuje do Polski, podobnie jak chodzenie nago pasuje do Afryki, zaś chodzenie w futrach pasuje do Arktyki. Natomiast chocholi taniec w USA jest jałowy i kompletnie nieinteresujący. Doszedłem do tego wniosku po obejrzeniu Dekalogu Kieślowskiego podczas festiwalu filmów polskich w Rochester. Dekalog oglądany w Polsce był dla mnie wstrząsający. Tenże sam Dekalog oglądany w USA odebrałem jak wyznania paranoika.
(...)
Amerykańska Polonia to jest galeria osobliwości. Podobnie zresztą jak polski PiS. Omijać szerokim lukiem, jak lajno na trawniku. Z tych samych powodów."
studioopinii.pl/stefan-m-marcinkiewicz-polakometria-kaczynskiego/
Jest to dosyć drastyczne, ale może trzeba Kadim trochę potrząsnąć.