Jak walczyć z pisowską ciemnotą?

18.01.17, 20:18
"„A kiedy przed wieczorem Bóg mi się objawił, pokłoniłem się i rzekłem: 'Rzeknij, Panie', a On rzekł: 'Andrzeju, Andrzeju, zaprawdę powiadam ci, milsza mi jest twoja truskawka in vitro bez smaku, co ją masz w domu od dziewiętnastu lat, niźli jakiś pisowski ch** z Krakowa, co go, gdy do bram niebieskich ośmieli się zapukać, najsilniejszemu z serafinów w dupę kopnąć rozkażę, a potem strącę w anus tak czarny, że nawet najbardziej kostropaty diabeł szczać tam nie chodzi”

Już wyjaśniam: to wpis Andrzeja Saramonowicza na Facebooku. W ten sposób skomentował haniebne zachowanie krakowskich radnych z PiSu - poniżali dzieci urodzone dzięki procedurze in vitro nazywając je "modyfikowanym truskawkami. Takimi bez smaku".
www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/finansowania-zabiegow-in-vitro-z-miejskiego-budzetu,artykuly,403750,1.html

I dzięki postawie PiS finansowania procedury in vitro ze środków samorządowych w Krakowie nie będzie. Poznań natomiast właśnie to wprowadza.

Może to kwestia różnic kulturowych: była Galicja ciągle pozostaje zacofana cywilizacyjnie, bamberski Poznań był zawsze o lata świetlne do przodu.

Odpowiadając na pytanie z tytułu wątku: z pisowską ciemnotą walczyć należy poczuciem humoru i nieustępliwością. Szczególnie podoba mi się wysłanie "pisowskich ch..." z Krakowa w anus tak czarny, że...

Nie odpuszczać, cholera, bo nas ci łajdacy skażą na katolicki taliban, pełen nienawiści do wszystkiego, co choć trochę odmienne.
    • zwolennik_twardej_reki Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 18.01.17, 22:06
      dorota_333 napisała:

      > Może to kwestia różnic kulturowych: była Galicja ciągle pozostaje zacofana cywi
      > lizacyjnie, bamberski Poznań był zawsze o lata świetlne do przodu.


      Poznan raczej ma bardziej niemieckie nalecialosci, mysle ze to jest tu wazniejsze niz bamberskosc.
      • dorota_333 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 19.01.17, 10:54
        > Poznan raczej ma bardziej niemieckie nalecialosci, mysle ze to jest tu wazniejsze niz bamberskosc.

        Jak najbardziej. Mówię to jako Ślązaczka: jest wyraźna różnica cywilizacyjna między dawnymi zaborami i to widać także w tej dyskusji o in vitro (zresztą w każdej dyskusji).

        Niestety, w kraju rządzi (i nadaje ton) galicyjsko-kongresowy kołtun. Dokładnie rzecz biorąc kołtun obudzony przez łajdackiego cynika z Żoliborza. W samorządach zachodniej części kraju jeszcze nie rządzi i dlatego samorządy to jest najbliższy cel PiS.
    • szczurek.polny Czy stać na na in vitro? 18.01.17, 22:49
      Pomijając już całe to ideologiczne nabuzowanie i oczywiste chamstwo Andrzeja Saramonowicza, który zrobił z siebie tym wpisem tępego prostaka w rodzaju Macieja Stuhra, chciałem postawić fundamentalne pytanie: czy in vitro powinno być w ogóle finansowane ze wspólnych pieniędzy?

      Porozmawiajmy spokojnie o pieniądzach.

      Koszt procedury in vitro w wersji podstawowej to jakieś 10 tys. PLN, z mrożeniem zarodków to 15 tys. PLN, "full opcja" potrafi kosztować nawet 25 tys. PLN. Szansa na to, że w wyniku procedury urodzi się dziecko to około 30%. Trzeba więc szacować, że średnio państwo musiałoby wyłożyć około 50 tys. PLN, żeby zrealizować marzenie jednej pary o posiadaniu jednego dziecka.

      Otóż ja, jako płatnik składek i podatków, nie życzę sobie, żeby moje pieniądze były marnowane w ten sposób.

      Poznań wyłoży na zabiegi in vitro 2,5 mln PLN rocznie. Ja się pytam, na co Poznań nie wyłoży tych 2,5 mln PLN rocznie? Być może zabraknie pieniędzy na dożywianie najuboższych dzieci w szkołach, być może okrojone zostaną dotacje do wycieczek szkolnych lub wyjazdów wakacyjnych. Może w paru większych szkołach warto byłoby znów zatrudnić higienistki na pełny etat. Zamiast się troszczyć o dzieci jeszcze niepoczęte, być może warto byłoby zatroszczyć się lepiej o dzieci już urodzone.

      I teraz tak: na program samorządu poznańskiego załapie się rocznie jakieś 50 par. A jest tam pewnie ze 3000 par, które z takiego programu chciałyby skorzystać. Kto będzie decydował? Czy jeśli pani będzie pracowała w urzędzie miejskim, to nie będzie przypadkiem tak, że będzie miała odrobinę większe szanse? A co jeśli pan będzie zastępcą szefa dzielnicy .Nowoczesna - czy jego żona też będzie miała trochę większe szanse? Przecież to jest czyste rozdawnictwo pieniędzy. Ktoś postanawia kupić sobie popularność wśród wyborców za pieniądze podatników, a wszystko motywowane bardzo ideologicznie.

      Żeby było jasne: ja nie mam nic przeciwko in vitro. Ja po prostu uważam, że z budżetu powinno się finansować jak najmniej służby zdrowia. W zasadzie finansowanie ze środków wspólnych powinno być ograniczone do procedur ratujących życie lub zdrowie w przypadkach nagłych, pewnych wybranych procedur onkologicznych oraz zapobiegania i zwalczania epidemii, czyli spraw zdrowia publicznego. Bo ja mam interes w tym, że jak się przewrócę na ulicy, to najpierw mnie zwiozą do szpitala a dopiero potem zapytają o kartę ubezpieczenia i chcę płacić składkę na taką usługę, jak pogotowie ratunkowe. Bo ja mam interes, żeby się w tramwaju nie zarazić gruźlicą czy czerwonką czy czym tam i chcę płacić składkę na instytut zdrowia publicznego i powszechne szczepienia.

      Ale nie chcę płacić, bo ktoś tam anonimowy za moje pieniądze będzie sobie marzenie o dziecku realizował. Jak ma takie marzenie, to proszę bardzo - niech zarobi pieniądze i idzie do prywatnej kliniki.

      Zauważ proszę, że moje argumenty nie są natury religijnej czy ideologicznej. Mi chodzi tylko o moją kasę. Chciałbym mieć nad nią odrobinę większą kontrolę.

      Natomiast jest to świetne pole do działania dla organizacji pozarządowych (przy czym przez pozarządowe mam na myśli tylko te pozarządowe, co od rządu żadnej kasy nie biorą). Jeśli jakiś Jurek Owsiak chciałby sobie swoją "In vitro Orkiestrę" organizować, to niech robi nawet i cztery razy do roku. Ja swoich 5 złotych mu nie dam, zaniosę je do Caritasu lub do proboszcza w parafii, bo to w końcu moje 5 złotych i mogę je wrzucić gdzie chcę. Ale nie mam problemu, jeśli inni posiadacze podobnych monet uznają, że najlepiej wrzucić je do puszki "In vitro Orkiestry". Żaden Pan Bóg mi się wtedy w nocy nie objawi i tych innych w żaden anus ciemny nie strąci.
      • poszi Fundowanie in vitro a 500+ 19.01.17, 00:16
        > szacować, że średnio państwo musiałoby wyłożyć około 50 tys. PLN, żeby zrealizo
        > wać marzenie jednej pary o posiadaniu jednego dziecka.

        Bardzo jestem ciekaw, jak to się dzieję, że w przypadku dość niewielkiego programu, który kosztuje 50 tys na dziecko to szczurek.polny "nie życz[y] sobie, żeby [jego] pieniądze były marnowane w ten sposób", a na 500+, który kosztuje w 2017 roku ponad 22 mld zł rocznie, to nie szkoda? Wg rządu, dzięki 500+ urodzi się 276 tys dzieci więcej przez 10 lat, czyli 800 tys. zł/dziecko (jasne dzięki temu polepszy się też dola tych dzieci, które i tak by się urodziły, a też jest mnóstwo czynników negatywnych, jak np. spadek aktywności zawodowej). Znając rząd, szacunki te są mocno optymistyczne (nie wierzę, że w 2017 roku urodzi się 27 tys dzieci więcej niż w 2015, a efekt 500+ na początku powinien być największy, bo jest największy kontrast w porównaniu z latami przed 500+). A nawet jeśli to nie jest przesadzone, to niemała część tych ekstra dzieci urodzi się wśród patologii i będzie do końca życia klientami pomocy społecznej, na które będziemy jeszcze dziesiątki lat wykładać dodatkowe dziesiątki tysięcy. Biznes życia dla podatnika. I to jeszcze wszystko na kredyt.
        • szczurek.polny Re: Fundowanie in vitro a 500+ 19.01.17, 10:10
          Słusznie zauważyłeś pewne podobieństwa między państwowym programem in vitro a państwowym programem 500+. Szkoda tylko, że nie napisałeś, czy twoim zdaniem finansowanie in vitro to dobry pomysł i dlaczego, czy też równie zły jak 500+. Zakładam, że nie we wszystkim musisz się zgadzać z dorota_333, a chciałbym poznać także i twój punkt widzenia.

          A więc po pierwsze celem 500+ nie jest żadne mnożenie dzieci, a zapewnienie PiS wygranej w następnych wyborach parlamentarnych. Jesteśmy tu na Forum dorośli i czasem sobie możemy napisać prawdę. Z tego powodu na przykład 500+ ma formę bardziej kosztownych w obsłudze dopłat bezpośrednich, a nie ulgi w podatkach. I w tym zakresie program ten działa znakomicie. Już sobie wyobrażam te 6 mln wyborców idących do urn z hasłem "Rysiu zabierz nam pićset!". I opozycja doskonale sobie zdaje sprawę, że o powrocie do władzy na drodze demokratycznej decyzji Suwerena nie może nawet marzyć.

          Druga różnica to taka, że mimo wszystko państwo polskie na 500+ stać, a Poznania na wywalanie kasy nie stać. Państwo polskie ma relatywnie niski dług publiczny, w stosunku do PKB dużo niższy niż Niemcy, Francja czy Belgia, a budżet z deficytem 2,9% PKB nie jest w Unii Europejskiej czymś wyjątkowym. Poznań natomiast jest tak zadłużony, że jeśli kaczyści będą chcieli, to mogą tam już jutro wprowadzić zarząd komisaryczny. Na 2017 rok, przy dochodach 3,28 mld PLN zaplanowano deficyt 234 mln PLN bip.poznan.pl/public/bip/attachments.html?co=show&instance=1003&parent=79370&lang=pl&id=226071 . Dług miasta dwa lata temu przekroczył 60% dochodów określone w ustawie.

          Trzecia to taka, że 500+ jest programem o charakterze powszechnym, a program poznański trafi do tych, co "sobie załatwią". Na 500+ wystarczy się zapisać, a in vitro w Poznaniu prawdopodobnie "przyzna komisja". Moim zdaniem to jest patologia.

          Czwarta różnica to skuteczność. Program 500+ w znacznym stopniu ograniczył problem biedy w rodzinach wielodzietnych, poznański program in vitro w żaden znaczący sposób nie rozwiąże problemu leczenia niepłodności w Poznaniu. Wprost przeciwnie - wywoła tylko frustrację i gniew u tych, którzy nie byli wystarczająco "obrotni i przedsiębiorczy" i się "nie załapali".

          Jakaś forma "familly benefit" jest standardem w systemach pomocy społecznej krajów EFTA. W tym sensie 500+, choć niedoskonałe, zbliża nas do Europy, czyni nas krajem, którego rozwiązania przypominają te dostępne w innych krajach. Finansowanie in vitro jest różnie rozwiązane w różnych krajach, nie ma tu spójności i nie musimy brać na siebie tego obowiązku.

          Wreszcie 500+ nie jest kontrowersyjny ideologicznie czy tam wyznaniowo. Natomiast program in vitro dzieli społeczeństwo na jego zwolenników i przeciwników, służy do tego, żeby siać zamęt i do wykazywania tego, która strona ideologicznego sporu jest aktualnie górą.

          Ja generalnie opowiadam się za rozwiązaniem szwajcarskim - in vitro dopuszczalne, ale jak chcesz to za nie płać, bo państwo tego nie finansuje.

          W sprawie 500+ też jestem za rozwiązaniem szwajcarskim: 200 na każde dziecko do 14 roku życia, po 14 roku życia 250 do ukończenia 26 lat lub do zakończenia nauki, cokolwiek pierwsze nastąpi. Lepsze to niż obecna wersja 500+, mam nadzieję że po następnych wyborach PiS to zmieni.

          I w sprawie ubezpieczenia zdrowotnego też jestem za rozwiązaniem szwajcarskim. Każdy ma obowiązek wykupić ubezpieczenie zdrowotne. Każde oferowane na rynku ubezpieczenie zdrowotne musi obejmować "pakiet świadczeń gwarantowanych". Reszta jest do uzgodnienia między firmą ubezpieczeniową a ubezpieczonym. Chcesz w ramach ubezpieczenia mieć gwarancję jednoosobowego pokoju w szpitalu i możliwość repatriacji samolotem w ciągu 72 godzin z dowolnego miejsca na Ziemi do szpitala w Szwajcarii? Proszę bardzo, ale składka wynosi 2000 CHF na miesiąc. Chcesz tylko "pakiet podstawowy" z maksymalnym dopuszczonym przez prawo udziałem własnym? Ok, składka niecałe 200 CHF na miesiąc. Pewnie jakiś pakiet z in vitro też jest dostępny na rynku.

          Generalniej, rozwiązania szwajcarskie bardziej mi się podobają niż unijne. Nic tylko brać i kopiować.
          • dorota_333 Długoterminowe cele 500+ 19.01.17, 10:49
            > celem 500+ nie jest żadne mnożenie dzieci, a zapewnienie PiS wygranej w następnych
            > wyborach parlamentarnych

            To na początek. Inżynieria społeczna Kaczyńskiego sięga planami dalej.
            Chodzi o gruntowne przebudowanie społeczeństwa. Obecną klasę średnią stłamsi się i zastraszy (jeśli będzie protestować). "Wykształciuchy" (nieprzypadkowo już wcześniej atakowani werbalnie) mają się podporządkować i usunąć w cień. Dostarczać podatków mogą, ale przy stulonym pysku.

            Kaczyński oprze swoją tysiącletnią IV RP na nowej klasie zbudowanej dzięki 500+, przebudowanej gruntownie oświacie, nowej polityce historycznej (żadne tam AK, teraz wyklęci) a nawet kulturalnej (dama z łasiczką wreszcie własnością ludu, disco polo w TVP). Oczywiście kk będzie miał w tym duży udział.

            To 500+ jest podstawowym fundamentem: chodzi o stworzenie klasy beneficjentów, całkowicie zależnych od władzy. Już teraz przy okazji protestów w Sejmie cały Komitet Centralny PiS miał jeden przekaz: opozycja chce obalić nasze rządy, żeby odebrać wam 500+. To będzie główny straszak przeciw warchołom.

            Długofalowe skutki (jeśli takie wystąpią, prawdopodobnie budżet zawali się szybciej) byłyby katastrofalne. Państwo całkowicie klientelistyczne, szczujące jedne grupy na drugie.

            Ale powracając do głównej idei wątku: mnie chodziło o inną sprawę. Kiedy krakowski radny PiS mówi, że współczuje dzieciom, które będą bawić się z tym z in vitro, to jestem po prostu przerażona. Takiej bydlęcej szczujni, w jaką zmienił się PiS nie było w Polsce nigdy. Rozpętają najgorsze instynkty, ucierpią na tym niewinni.
          • poszi Re: Fundowanie in vitro a 500+ 19.01.17, 13:02
            > ansowanie in vitro to dobry pomysł i dlaczego, czy też równie zły jak 500+

            Zalety finansowania in vitro:
            1. To są z punktu widzenia państwa drobniaki (z punktu widzenia samorządów już niekoniecznie).
            2. Jest to leczenie, a nie socjał.
            3. Finansujemy chciane dzieci

            Wady:
            1. To środki na niekoniecznie najważniejszy program leczenia.
            2. To program, który nie podoba się tej części społeczeństwa, która nie uznaje in vitro. Z drugiej strony niekatolicy muszą finansować m.in. Fundusz Kościelny i lekcje religii. Może skasujmy jedno i drugie?

            Zalety 500+
            1. To jeden z nielicznych programów socjalnych, który faktycznie trafia średnio do uboższej części społeczeństwa. Większość transferów państwowych w Polsce wędruje od "kasjerki w Biedronce" do zamożnych rolników, górników, mundurowych, emerytów.

            Wady:
            1. Kwintesencja socjału, który uzależnia.
            2. Już przed 500+ pewna część ludzi z socjału na dzieci zrobiła sposób na życie. 500+ to jak przejście z papierosów do heroiny.
            3. Zmniejszenie aktywności zawodowej.
            4. Program to transfer netto od klasy średniej do lumpenproletariatu (oczywiście nie wyłącznie).
            5. Nie stać nas na ten program (patrz niżej).
            6. Nie potrzebujemy dzieci na siłę (uważam, ze w ciągu 20-30 lat nastąpi taka eksplozja automatyzacji, że ludzie staną się balastem, a nie siłą gospodarki; do tej pory ludzie z rolnictwa wędrowali do przemysłu, z przemysłu do usług, ale co będzie, jak roboty zawładną usługami?). A jeśli już, to nie potrzebujemy przyszłych klientów pomocy społecznej. Gadanie, że nam się to opłaca, to takie same bzdury, jak gadanie lewicy, że Niemcom opłacają się uchodźcy.

            > A więc po pierwsze celem 500+ nie jest żadne mnożenie dzieci, a zapewnienie PiS
            > wygranej w następnych wyborach parlamentarnych.

            Hm, czyli cel uświęca środki. Ale o ile 500+ w jakiejś mierze przyczynił się do wygranej PiSu w ostatnich wyborach, następne wybory PiS ma szanse wygrać tylko na 2 sposoby: przez marną i podzieloną opozycję lub przez oszustwo (albo zmianę ordynacji na propisową [mam kilka pomysłów, które w bezczelny sposób zagwarantowałyby PiSowi zwycięstwo, nawet przy mniejszym poparciu niż zjednoczonej opozycji, ale nie chcę się nimi publicznie chwalić], albo jakieś bardziej brutalne metody z aresztowaniem opozycji i bojówkami włącznie). Ale 500+ to jest "new normal". Narkotyk, który już jest w organizmie. Żadna siła go nie skasuje i nie obieca jego skasowania (może można najwyżej liczyć na Korwina). Co zatem 1000+?

            > Druga różnica to taka, że mimo wszystko państwo polskie na 500+ stać, a Poznania na wywalanie kasy nie stać. Państwo polskie
            ma relatywnie niski dług publiczny, w stosunku do PKB dużo niższy niż Niemcy, Francja czy Belgia, a budżet z deficytem 2,9% PKB

            Nie, nie stać nas na ten program. Nie w tej skali. Nie możemy się porównywać do Niemiec (które nota bene ma od kilku lat zrównoważony budżet i redukuje dług), ale do innych krajów Europy Środkowej. Czechy, Słowacja, kraje bałtyckie mają niższy dług (Słowacja to prawie remis) i niższy deficyt (Czechy w 2016 miały niewielką nadwyżkę). Jedynie Węgry mają gorszą sytuację (ale kto nimi rządzi?). 2,9% do tylko ciut mniej niż granica procedury nadmiernego deficytu w latach, kiedy inne kraje ościenne mają niższe deficyty, kiedy jest najniższe bezrobocie w III RP. Co będzie, jak koniunktura się pogorszy? MFW ratuj, czy 500+ do kosza?

            Najgorsza cecha tego programu jest taka, że on jest politycznie niekasowalny. Skasować go może kompletne bankructwo państwa lub hiperinflacja. Ten program nawet nie jest za bardzo modyfikowalny (ja bym np. nie dawał za żadne skarby na żadne dziecko powyżej trzeciego i uzależnił pomoc od pracy), bo w mediach będzie na okrągło płacz rodzin, którym mają zabrać.

            A 500+ to dopiero początek walca. Obniżenie emerytur to w długim terminie jeszcze bardziej kosztowny program.

            Co do Poznania, nie orientuje się, całkiem możliwe, że wydawanie milionów na in vitro to dla nich głupi pomysł.
            • corgan1 Re: Fundowanie in vitro a 500+ 21.01.17, 21:14
              > 4. Program to transfer netto od klasy średniej do lumpenproletariatu

              Cbodzi o to, że "lumpenproletariat" ma dzieci a klasa średnia nie ma dzieci? Gdyby klasa średnia miała dzieci też by dostała 500+, a że nie chce.... cóż trudno.
              • poszi Re: Fundowanie in vitro a 500+ 21.01.17, 21:56
                > Cbodzi o to, że "lumpenproletariat" ma dzieci a klasa średnia nie ma dzieci? Gd
                > yby klasa średnia miała dzieci też by dostała 500+, a że nie chce.... cóż trudn
                > o.

                Różnica między klasa średnią a lumpenproletariatem jest taka, że klasa średnia płaci netto podatki.
                • corgan1 Re: Fundowanie in vitro a 500+ 21.01.17, 22:11
                  > że klasa średnia płaci netto podatki.

                  No i co w związku z tym? skoro płacą podatki to czemu nie chcą się rozmnażać?

                  w ogóle to hahahahah zaś skoro lumpenproletariat nie płaci podatków albo płaci malutkie proporcjonalne do swoich dochodów to cała liberalna trzódka oferuje jej w swojej nieskończonej mądrości.... ulgi podatkowe, nawet naprawdę wysokie. hahahah OD CZEGO TE ULGI mają być? od podatków, które "nie płacą"?
            • corgan1 Re: Fundowanie in vitro a 500+ 21.01.17, 21:46
              > Nie, nie stać nas na ten program.

              Jeszcze jedno - chodzi o to, że ma nie być nas NIGDY stać na program 500+ czy nie stać nas TERAZ ale może za jakiś czas np. w 2020 jak coś tam się zmieni to i owszem? Może nie 500+ czyli 200+? Albo 1000+ dla mazowieckiego który ma PKB na poziomie 90-100% średniej unijnej a dla lubelskiego który ma nisko poziom średniego PKB tylko 150+? W Czechach tych bez deficytu jest jakiś program 500+? W ogóle chyba we wszystkich krajach w UE i nie tylko UE jest jakiś program 500+? więc

              > Nie potrzebujemy dzieci na siłę (uważam, ze w ciągu 20-30 lat nastąpi taka eksplozja
              > automatyzacji, że ludzie staną się balastem,

              wiem, wiem... liberalizm to tylko jeszcze jedna odmiana socjalizmu po tym jak komunizm i faszyzm się wyprztykały i mają krew na łapach. A rasowy socjalizm wręcz kocha generalnie w genitaliach i decydowanie kto się może urodzić a kto nie. Nuda panie nuda.

              Ludzie staną się balastem w Ameryce, w krajach europejskich i ogólnie wysoko rozwiniętych? wśród - no niech zgadnę - wśród białych chrześcijan? niebiałych i niechrześcijan takie problemy jakoś nigdy nie dotyczą? smile
      • chywomod Re: Czy stać na na in vitro? 21.01.17, 10:00
        szczurek.polny napisał:

        > czy in vitro powinno być w og
        > óle finansowane ze wspólnych pieniędzy?

        Oczywiście, ze tak. Ale kościół nie powinien być.
    • zimna-wodka Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 19.01.17, 18:29
      Doszedłem do wniosku , że się nie da skutecznie walczyć. A skłoniło mnie do tego "Ucho prezesa" a raczej reakcja pisdzielstwa na ten kabaret.
      Otóż po krótkim namyśle pisdzielstwo stwierdziło, że ten kabaret jest do Du*y. Nieprawdziwe, nieśmieszne i w ogóle paskudne. Opinię pisdzielstwa wyraziła dobitnie p. Pawłowicz. (Ja ją nawet rozumiem - niepokazanie przez Górskiego wzwiedzionego fallusa musiało ją rozczarować , w przeciwieństwie do produkcji Wolskiego. Stare panny ponoć tak mają.)
      I jak już było wszystko jasne Wielki Kurdupel powiedział, że widział i jemu się podoba.
      Szok.
      Pisdzielstwo natychmiast zmieniło gusta i docenia ten kabaret. Nawet Kur(ew)ska TV zaprasza Górskiego do współpracy tak ochoczo jak go niedawno wywaliła.

      Sprawa jest oczywiście błaha ale dobitnie pokazuje mechanizm. Całe pisdzielstwo oparte jest na włazidupstwie. spełnianie zachcianek Wielkiego Kurdupla jest absolutnie niewystarczające. Bo to zbyt oczywiste. Rywalacja pomiędzy sługusami doszła do etapu, w którym konieczne jest zgadywanie woli Najwyższego. Kurdupel ma dostać to czego chce zanim jeszcze o tym pomyśli.
      Gorączkowe szukane ukrytych pragnień Kurdupla, bezsenne noce spędzone na zastanawianiu się co by tu jeszcze podarować Kurduplowi i jak przepchnąć się w kolejce do czyszczenia kuwety nie pozwalają zająć się czymkolwiek innym. Jakakolwiek dyskusja nie ma sensu, bo to z czym przyjdziesz NIC ICH NIE OBCHODZI. Spławią się komunałami wymyślonymi przez propagandystów i pobiegną do jedynych zajęć dla nich ważnych - rywalizacji o względy Kurdupla.
      Ta rywalizacja przekroczyła już granice absurdu ale się rozkręca. Ktoś wymyśli truskawki ktoś inny jakiś podobny idiotyzm i tak dalej. Łepetyny pracują aż się dymi...
      • dorota_333 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 20.01.17, 10:13
        Mówisz o otoczeniu prezesa. Wyselekcjonowanym właśnie pod kątem serwilizmu (każdy inteligentny i w miarę choćby niezależny człowiek już odszedł, ostatnio Ujazdowski).

        Ale to Twoje "pisdzielstwo" to niestety także milionowe rzesze ludków kupionych przez 500+ i retorykę "wstawania z kolan". Ich żadne "ucho" nie zniechęci. Póki w żłobie pełno, póty prezes rules.
        • zimna-wodka Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 20.01.17, 13:10
          Mam taką znajomą która tęskni za czasami PRL. Żadne UB czy KGB - szeregowy ludź. Kiedyś spytałem DLACZEGO? I dostałem taką odpowiedź:
          "Kiedyś to ja miałam faktycznie gorzej ale wszyscy mieli tak samo"

          Są w Polsce obszart biedy. Nikt nie wie jak rozległo bo ze statystykami różnie bywa. Raz przglądałem efekty jakiegoś programu UE, jakieś dofinansowanie do dojazdów biednych dzieci do szkoły. Zwróciłem uwagę na dzieci pochodzące z rodzin gdzie miesięczny dochód na łeb nie przekraczał 10 zł/mieś. Dowiedziałem się, że najbardziej biedny, z rodziny w której dochód na osobę wynosił 1 zł (słownie jeden zł) miesięcznie dojeżdża do szkoły własnym samochodem. Dobrym samochodem. Ale 100 zł z dofinansowania bierze (pewnie na benzynę).

          Statystyki statystykami ale ta bieda na pewno jest. Bieda jest frustrująca sama w sobie ale jeszcze bardziej frustrujące jest to, że inni biedni nie są.
          I tym biednym powiedziano: TO NIE WASZA WINA. Nie jesteście biedni dlatego, że szkoła wam nie pasowała, przechlaliście całą młodość, jesteście życiowymi nieudacznikami, leniami itd. Jesteście biedni dlatego, że jesteście uczciwi i pracowici. Bogaci są ubecy, złodzieje i bandyci, których III RP tuczyła waszym kosztem. My to zmienimy - zabierzemy bogatym kanaliom i damy biednym uczciwym Polakom.
          I to się musi podobać. Działają dwa bardzo silne bodźce:
          - wam damy - bez żadnej waszej pracy, jakiegokolwiek waszego wysiłku czy zmiany zachowań.
          Róbta co chceta a jak ma wam być dobrze
          - tamtym - złym, plugawym bogatym zabierzemy w imię sprawiedliwości dziejowej

          Czy to sie może nie podobać? Nieodzowny w kapitalizmie bodziec - "ucz się, pracuj, staraj to będziesz miał" został zastąpiony bodźcem "nic nie musisz robić a my i tak ci damy - tylko nas popieraj". A jakby ktoś miał wątpliwości, to ci co pracują i się starają to "komuniści i zlodzieje".
          A w sumie to sam nie wiem co jest bardziej atrakcyjne - to że dadzą czy to że innym zabiorą. Bo zawiść to nasza narodowa specjalność, wysysana z mlekiem matki podobnie jak antysemityzm.

          A kalkulacja jest prosta- co jest wygodniejsze :
          -czy uczyć się kilkanaście lat, zapierdalać na stażach za pół darmo a potem znosić fanaberie szefa, albo pójść na swoje i zapierdalać cały czas
          - czy pospać do południa, obalić dwa winka i spokojnie czekać na kasę od Wielkiego Kurdupla. A w zamian za to raz na 4 lata pójść do punktu wyborczego i zagłosować jak każą.

          Pisdzielstwo gra na najniższych instynktach i dlatego to działa. Weź takiego pepe. Umysłowe zero, pisać po polsku nie umie. Czy jemu nie jest miło jak go stawiają na piedestał a profesorów prawa mieszają z błotem? Cieszy się sukinsyn jak cholera bo jego głupota doczekała się wreszcie pomnika a co ważniejsze mądrość innych została wgnieciona w glebę.
          I tyle.
          • cojestdoktorku 41% biedy 20.01.17, 15:40
            > Są w Polsce obszart biedy.

            obszary biedy to chyba mało powiedziane
            samorzad.pap.pl/depesze/statystyka/170974/Bilans-500-plus--41-proc--wyplat-na-pierwsze-lub-jedyne-dziecko-w-rodzinie-
            czyli aż 41 % polskich rodzin ma mniej niż 800pln na osobę

            w rzeczywistości pewnie sporo rodzin ma dochody z jakiejs pracy na czarno, ale
            bezrobocie jest obecnie na tyle niskie że nie da się tego wyniku jakoś mocno zmienić

            > Czy to sie może nie podobać? Nieodzowny w kapitalizmie bodziec - "ucz się, prac
            > uj, staraj to będziesz miał"

            to się nie sprawdziło
            uczyli się pracowali, znają jezyki i czesto siedzą na kasie
            bo ilości stanowisk które wymagaj wysokiego wykształcenia jest w naszej obecnej gospodarce o wiele niższa od ilosci magistrów
            podaż magistrów jest wieksza niz popyt na nich

            > Bo zawiść to nasza narodowa specjalność, wysysana z mlekiem matki
            > podobnie jak antysemityzm.

            to dlatego denerwuje nas rozdawnictwo , bo inni mają lepiej, jak widać to dziąła w dwie strony

            a co do antysemityzmu zdania są podzielone
            forsal.pl/artykuly/1012144,mikolejko-zachod-powinien-rozliczyc-sie-ze-strasznego-antysemityzmu.html
            • cojestdoktorku 500+ a bieda dzieci 20.01.17, 15:58
              www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/500-biedni-polacy-zwolnienia-ubostwo,174,0,2216878.html
          • dorota_333 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 20.01.17, 15:58
            Generalnie zgadzam się z Tobą. Tylko, że to jest widzenie świata z Warszawy. Nie kontestuję tego, że jesteś wykształcony, pracujesz ciężko, etc. Ale uwierz mi: są ogromne obszary kraju, gdzie to nie wystarcza.

            Ja mieszkam na prowincji i mam sporo rodziny na prowincji. I mam takich krewnych (ściana wschodnia), gdzie dwoje ludzi wykształconych i pracowitych dostaje 500+ na oboje dzieci, bo nie "wyrabiają" średniej 800zł na osobę.
            Czy to możliwe, żeby dwoje rodziców z wyższym wykształceniem (mój kuzyn - prawnik i jego żona) nie zarabiało razem 3200? Możliwe. Małe miasteczko we wschodniej Polsce.

            Wiesz, tych ludzi - a jest ich miliony - poprzednie władze nie chciały zauważyć. Jestem całym sercem przeciw PiS, ale nie mogę pominąć platformianej arogancji wobec niektórych problemów.
            Może z Warszawy to wygląda tak, że jak cały kraj się wzbogaci (po latach), to i ci ludzie się wzbogacą. Ale PiS dostrzegło realną frustrację. Co gorsza: uzasadnioną frustrację.

            Nie twierdzę, że 500+ jest optymalnym remedium na biedę. Dużo lepsze byłyby wysokie ulgi podatkowe (naprawdę wysokie). Tylko, że nawet tego PO nie zrobiła. Płacimy za to wszyscy.
            • zimna-wodka Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 20.01.17, 23:36
              Wybacz ale tym razem mnie zirytowałaś. Słyszałaś o mechanizmie zwanym "dziedziczeniem biedy"?
              Żadnego rozdawictwa. Szkolnictwo - przede wszystkim wyższe. Przysłowiowy już "marketing i zarządzanie" załatwią uczelnie prywatne. Ale politechnik prywatnych tak szybko nie zobaczymy.
              A więc szkolnictwo wyższe - politechniki, szkoły medyczne. Stypendia!!! Darmowe akademiki dla naprawdę potrzebujących. Powrót do szkolnictwa zawodowego - czyli techników.
              Większa mobilność ludzi. Ponoć przeciętny amerykanim przeprowadza się kilkanaście razy w życiu. Polak - raz albo dwa. A nie stworzysz w każdej pipidówie silnego ośrodka przemysłowego.
              Tu jakimś ruchem mogłoby być mieszkanie+. Gdyby było robione z sensem i gdyby w ogóle było realne.
              W ten sposób dajesz REALNE szanse przerwanie błędnego koła - bieda rodziców = brak wykształcenia dzieci = bieda dzieci. Po kiego wała mamy walczyć o miliony Polaków bez szkoły, bez pomysłu na życie, bez perspektyw a tylko z wyciągniętą łapą? Co kto z tego będzie miał? Całe pokolenia czekające na socjal, uzależnione od tego socjalu?

              Najstarsza prawda świata - wędka a nie ryba. Inwestycje ale w JAKOŚĆ, nie w ILOŚĆ.

              Pomoc doraźna też jest potrzebna. Ale dedykowana, szczególnie tam gdzie może przynieść efekty na przyszłość.

              Może w takim modelu studiowanie filozofii starożytnych Azteków będzie luksusem. Ale "wszystkim według potrzeb" to jeszcze dłuuuuugo nie będzie możliwe.
              • dorota_333 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 10:40
                Ze wszystkim tym się zgadzam, nie ma różnicy zdań między nami.

                Ja Ci tylko zwracam uwagę na rzeczywistość. Bo faktycznie - mój kuzyn powinien po prostu wyprowadzić się z rodziną gdzieś, gdzie oboje z żoną dostaną lepszą pracę. Cała reszta rodziny zresztą już dawno to zrobiła. No, ale on nawet o tym nie myśli. Własny dom (gdzie indziej nie byłoby go stać), dziadkowie, przyjaciele z dzieciństwa, polowania etc. Przyjemne życie, tak naprawdę, tylko kasa się nie zgadza...

                No i masz w każdym społeczeństwie masę ludzi, którzy NIE podejmą trudu i ryzyka. Z różnych powodów - czasem nawet obiektywnych. Np. wysokie koszty wynajmu mieszkań ograniczają mobilność. A żyć by chcieli tak, jakby trud i ryzyko podejmowali. I właśnie ich potrzeby zaadresował PiS tak genialnie.

                To jest oczywiście pułapka. Tak naprawdę biedne dzieci ze ściany wschodniej dostaną 500+, ale zapłacą za to swoją przyszłością. Rozwój tej biedniejszej Polski właśnie się skończył; żeby przeżyć, one naprawdę będą musiały wyjechać.

                Tylko że w tej chwili nikt tego nie wie i nikt o tym nie myśli. W tej chwili jest duży (jak na tych ludzi) dopływ gotówki, konkret. Posługując się Twoją retoryką: jesteśmy w momencie, w którym ktoś zaczął dostarczać im ryb - a wędki i tak nie chcieli. Zapłacą za to straszliwie, ale jeszcze nie teraz.
                • cojestdoktorku Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 12:16
                  wtrącam się nie proszony ale racji nie macie bo Ci o których mowa nie zapłacą w przyszłosci tylko płacili TERAZ, i wcześniej przez 28 lat IIIRP
                  jak pokazują statystyki jest ich ponad 40% i skoro nie mają 800 zeta na łebka to żyje im się gorzej niż w PRL, bo w PRL-u było biednie, ale nikt się nie bał że wyląduje pod mostem
                  jeśli nie masz 800 zeta na łebka to żyjesz w strachu że wylądujesz i czasem tak to się właśnie kończy
                  właśnie tak, gorzej niż w PRL
                  ale ich na tym forum nie spotkamy bo oni nie mają czasu na pisanie po próżnicy
                  tu piszą Ci którzy maja zabezpieczony byt, nie boją się o przyszłosc i mają nadmiar wolnego czasu
                  dzieci, ryby i BIEDNI głosu nie mają

                • zimna-wodka Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 12:47
                  dorota_333 napisała:

                  Zapłacą za to straszliwie, ale jeszcze nie teraz.

                  Z ust mi to wyjęłaś.
                • zimna-wodka Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 13:11
                  Wpadło mi do głowy pewne porównanie. Te 500+ działa jak środek przeciwbólowy. Nic nie leczy tylko zmniejsza dolegliwości. Idealne rozwiązanie dla osób, którym NIE MOŻNA pomóc. Pułapka na tych, którym pomóc można - bo zmniejszenie dolegliwości oznacza , że można już nie szukać rozwiązań. Do czasu.

                  A ten twój kuzyn to chyba taki biedny nie jest. Polowania to droga rozrywka. Bardzo droga.
                  • cojestdoktorku Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 14:00
                    ależ leczy
                    500+ napedza konsumpcję a konsumpcja to również praca, zyski i podatki

                    wyborcza.biz/biznes/1,147752,21265647,zimowe-wyprzedaze-i-500-zl-na-dziecko-napedzaja-sprzedaz-detaliczna.html#BoxBizLinkZ20

                    wyborcza.biz/biznes/1,147752,21265647,zimowe-wyprzedaze-i-500-zl-na-dziecko-napedzaja-sprzedaz-detaliczna.html#BoxBizLinkZ20
                    • cojestdoktorku Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 14:00
                      wyborcza.biz/biznes/1,147752,21265647,zimowe-wyprzedaze-i-500-zl-na-dziecko-napedzaja-sprzedaz-detaliczna.html#BoxBizLinkZ20
              • cojestdoktorku Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 12:22
                przeciez dziś mamy nadmiar szkolnictwa wyższego
                uczelnie biją się o studentów a do dziś naprodukowały ich nadmiar
                i co z tego wielu wykształconych trafia na zmywaki do anglii

                od tego ze wszyscy będziemy wykształceni bieda się nie zmniejszy
                po prostu sprzątaczki i ochroniarze będa zarabiac tak samo ale będą miały tytuły magistrów - to będzie jedyna zmiana

                czepiać się mobilności Polaków tez nie ma co przeciez tak wielu wyjechało do obcych krajów
                my jestesmy bardzo mobilni tylko mobilność ma sens jak jedziesz po zachodnią pensję, a nie ma sensu jak jedziesz po 3tys złotych

                >Najstarsza prawda świata - wędka a nie ryba. Inwestycje ale w JAKOŚĆ, nie w ILOŚĆ.

                jak wychodujesz światową jakośc to ona ucieknie do niemiec czy do USA
                i bieda zostanie jak była, a nawet większa bo poniosłes koszty wychowania tej światowej jakosci a żadnych zysków nie przyniosła
                • zimna-wodka Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 12:53
                  cojestdoktorku napisał:

                  > przeciez dziś mamy nadmiar szkolnictwa wyższego
                  > uczelnie biją się o studentów a do dziś naprodukowały ich nadmiar
                  > i co z tego wielu wykształconych trafia na zmywaki do anglii

                  Bo namnożyło się uczelni prywatnych. Te prywatne uczelnie dysponują tylko lokalami ze stolikami i tablicą oraz byle jaką kadrą. W tych warunkach można kształcić humanistów, od biedy informatyków (jak się zainwestuje w komputery). I tego towaru mamy pod dostatkiem. Brakuje ludzi z przyzwoitym wykształceniem technicznym czy medycznym.

                  Żadna forma nauki nie jest zła - każda daje jakiś rozwój człowieka. Ale nie każda daje możliwość pracy. Napisałem, że studiowanie rzeczy niepotrzebnych będzie/jest zarezerwowane dla bogatych i nawiedzonych.
                  • cojestdoktorku mit wykształcenia 21.01.17, 13:26
                    mam wykształcenie techniczne i wiem dokładnie jak to wygląda
                    nie brakuje ludzi, brakuje stanowisk z płaca od 5tys wzwyż
                    wielu ludzi z takim wykształceniem wyjechało za granicę
                    wielu ludzi zajęło się organizowaniem jakiegos handelku, albo lokalem gastronomicznym/pubem
                    a i tak w Polsce jest takich nadmiar i to widąc po płacach
                    czemu informatycy dostają lepsze pensje? bo ich brakuje, popyt na nich przewyższa podaż
                    jacyś konstruktorzy, technolodzy, dostają często znacznie niższe pensje właśnie dlatego że ich wciąż jest nadmiar mimo ze wielu wyjechało
                    jesli ich zabraknie ich pensje pójda w górę tak jak informatyków
                    to rynek pracy pokazuje kogo brakuje a kogo jest nadmiar
                    skoro pensje sa niskie to brakuje miejsc pracy a wykształconych ludzi do roboty jest za dużo wbrew temu co gadają pracodawcy

                    co do wykształcenia, kolegę takiego miałem z biednej rodziny, inteligentny facet ale średnio mu szło na studiach, w końcu zrezygnował bo dostał pracę w jakimś sklepie ze śrubkami jako zastepca kierownika, zarabiał jakies tam grosze ale dla niego to była wtedy dobra kasa i nawet większej nie potrzebował
                    z czasem wyszedł w firmie dym bo im własciciel nie chciał zapłacić za weekendową inwentaryzacje od rana do wieczora i kolegę zwolniono
                    przez rok pisałem mu listy motywacyjne i CV, setki sztuk
                    udało mu sie dostać na może 4 rozmowy kwalifikacyjne
                    i w końcu bez studiów dostał posadę kierownika w Castoramie
                    po kilku latach dostał stanowisko wicedyrektora a później dyrektora całego sklepu ale z północy Polski musiał pojechał na południe
                    pojechał i jest tym szefem do dziś, fajny dom, fajna rodzina
                    powiodło mu się lepiej niz innym z jego rocznika, o wiele lepiej mimo że oni studia skończyli a on nie
                    powiodło mu się też dlatego że ze go wywalono ze sklepu ze śrubkami gdyby do tego nie doszło to pewnie dalej pracował by tam za jakieś marne pieniadze do dziś
                    wiec moja opinia jest taka ze najwięcej zależy od szczęscia i od tego jaka sytuacja jest w danym kraju, ile gospodarka tego kraju oferuje wysokopłatnych stanowisk, jak jetesmy w USA to tam jest dużo stanowisk i nawet z niskim wykształceniem mozemy dobrą prace mieć
                    jak się urodziliśmy w korei północnej to możmy byc geniuszem który zrobi doktorat a wysokopłatnej pracy dla nas nie bedzie
                    wykształcenie więc nie ma prawie nic do rzeczy, służy jedynie do ustalenia hierarchii między ludźmi w ich walce o poszczególne stanowiska
                    jeśli będziemy mieli w kraju ludzi tylko po zawodówce i po technikum to Ci z technikum dostaną lepsze stanowiska a Ci po zawodówce gorsze
                    jeśli będziemy mieli w kraju ludzi po magisterce i po doktoracie to lepsza prace dostaną doktorzy a słabszą magistrzy
                    ilość stanowisk w się nie zmieni
                    walka o lepsze wykształcenie to wiec tylko wyścig szczurów, ale ilośc pokarmu (dobrych stanowisk pracy) jaką szczury mają do rozdrpana się nie zmienia
                    ilość dobrych stanowisk zależy głównie od władzy i jej decyzji
                    dlatego w chinach za Mao Tse tunga było takich stanowisk niewiele, a po Mao nastał Deng Xiaoping którego decyzje spowodowały że dziś w chinach jest bardzo wiele takich stanowisk i będzie ich jeszcze wiecej
                    nie spowodowało tej poprawy lepsze wykształcenie chińczyków
                    spowodowały je decyzje rządzacych

                    • cojestdoktorku ciekawostka 23.01.17, 11:45
                      uniwersytet w szczecinie gosci 60-letniego profesora z USA z jakiejś dobrej uczelni, nie pamiętam jakiej, przyjechał na 8 miesięcy, minęła połowa pobytu
                      na dziś dzień facet twierdzi że poziom nauczania przedmiotów ścisłych na uniwerku w szczecinie jest wyższy niż poziom nauczania na przeciętnej amerykańskiej uczelni, szczególnie jeśli chodzi o matematykę, a przecież ta szczecińska uczelnia jest uważana za słaba i w rankingach słabo wypada
                      to na na co narzekamy my, czyli wyższe szkoły "gotowania na parze" jest według profesora straszną plagą w USA nieporównywalną w swej skali do Polski, ilość małych uczelni nie uczących niczego a tylko kasujących dolce za wręczenie papieru poświadczającego wysokie kwalifikacje jest olbrzymia i chyba wciąż rośnie
            • corgan1 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 22:07
              > Jestem całym sercem przeciw PiS, ale nie mogę pominąć platformianej arogancji wobec
              > niektórych problemów.

              Ignorancja "niektórych" problemów to organiczna przypadłość PO i w ogóle tej odmiany socjalizmu zwanej "liberalizmem". Ja to zrozumiałem dawno w 2008 i wtedy przestałem na nich głosować.

              > Może z Warszawy to wygląda tak, że jak cały kraj się wzbogaci (po latach), to i ci ludzie się
              > wzbogacą.

              Po 27 (słownie dwudziestu siedmiu) latach nieustającego wzrostu gospodarczego nadal ludziom chcieliście oferować wyrzeczenia, dalszą ciężką pracę i obietnicę że jak się podwyższy poziom PKB to reszcie "lumpenproletariatu" też coś skapnie i może nawet przestaną być lumpenproletariatem?

              > Dużo lepsze byłyby wysokie ulgi podatkowe (naprawdę wysokie).

              Obawiam się że to się kłóci z powszechnym przekonaniem, że to bogaci "utrzymują to wszystko" płacąc podatki a tym samym biedni hn.... nie płacą podatków? No ale skoro biedni jednak płacą to przekaz, że bogaci "utrzymują to wszystko" nie jest prawdziwy. Sęk w tym, że 6000 zł (12x500) w uldze podatkowej na 2 dziecko to dość sporo zaś średnio zarabiająca rodzina np. 3-4 dzieci nie byłaby w stanie zgromadzić tyle kasy w postaci ulg podatkowych. Dlatego to jest błędne myślenie.
          • corgan1 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 23:59
            > Nieodzowny w kapitalizmie bodziec - "ucz się, pracuj, staraj to będziesz miał"

            A to nadal działa? Bo na niskim poziomie dochodów nie wydaje mi się... jaka jest skala zjawiska tzw. pracujących biednych? Ludzi którzy dochodami ze swojej pracy nie są w stanie pokryć podstawowych potrzeb. Nie tylko w Polsce zresztą.

            > A kalkulacja jest prosta- co jest wygodniejsze :
            > - czy uczyć się kilkanaście lat, zapierdalać na stażach za pół darmo a potem znosić fanaberie
            > szefa, albo pójść na swoje i zapierdalać cały czas

            Rozumiem, czyli to już nie o to chodzi, żeby sąsiadowi także zdechła krowa (jak to w typowej polskiej zawiści) tylko chodzi teraz o to, żeby twój sąsiad także pozapierdalał na stażach za darmo a potem miał znosić fanaberie szefa. Przecież sąsiadowi nie może być dobrze tak żeby np. mógł "sobie pospać" do 12 i dostać kasę bez "jakiegokolwiek waszego wysiłku czy zmiany zachowań. " smile))

            > Umysłowe zero, pisać po polsku nie umie. Czy jemu nie jest miło jak go stawiają na piedestał
            > a profesorów prawa mieszają z błotem?

            Jerzy Stępień nie jest profesorem, podobnie jak prof. nie był nieżyjący Władysław Bartoszewski.

            Wyjaśnisz zatem dlaczego "umysłowe zero" wybrało sobie na prezydenta doktora prawa znającego języki obce, a w wyborach w 2005 profesora? zaś "niepisdzielce" te europejskie i przebojowe wybrały na prezydenta magistra-ćwierćanalfabetę, który bez kartki czy innej Jowity Kacik nie potrafił się wysłowić, po prostu kretyna zasypiającego publicznie, który na dodatek nie zna żadnych obcych języków? smile)) albo byłą premierzycę - co w niej widziało 200tys. ludzi, że na nią oddało głos?
    • wodnik_jancio Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 20.01.17, 02:14
      Ciebie tez Dorotka Pan Jezus kocha i pragnie, żebyś zaczęła kochać jego inne jego dzieci - nawet te ciemne z plemienia PiS.
      Dostałaś od niego tyle darów, spójrz na swoje życie, czy czegoś Ci brakuje, Masz wszystko!
      Czy to wypada zatem tak dla sportu "napadać" na inne jego dzieci?
      Opamiętaj się.
      nara
      • dorota_333 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 20.01.17, 10:15
        Właśnie dlatego zwolennikom PiS życzę uzdrowienia z ich przerażającej głupoty, że ich po chrześcijańsku kocham smile
    • przycinek.usa Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 04:57
      czesto jest tak, ze ciemnocie obserwujacej ciemnote wydaje sie, ze inna ciemnota jest mniejsza lub wieksza, w zaleznosci od kata patrzenia, podczas gdy obie ciemnoty wygladaja przecietnie w perspektywie. Mowiac inaczej ciemnota bywa czasem tak ciemna, ze sama tego nie widzi i wtedy krytyka trafia kula w plot.
      Obustronnie.

      A gwoli obrony jednej ciemnoty nad druga - musze przyznac, ze finansowanie invitro z budzetu jest wielka pomylka. Wydaje mi sie, ze nie powinno sie tego robic. To sa jednak ciezkie dyskusje. Ciezki kaliber argumentacji i ciemnota moze nie rozpoznac sedna spraw. Szlachetnosc intencji niestety nie wystarcza do uzasadnienia takiego celu finansowego. Ale przyczyna takiego myslenia nie jest ani jednoznaczna ani latwa do wytlumaczenia i nie ma nic wspolnego z religia. Po prostu kolejna sprawa, ktora nalezy do kategorii niedyskutowalnych.

      Pojawia sie tez pytanie - czy warto z ciemnota gadac?
      Czy gadac z ciemnota - zwlaszcza majac swiadomosc jej glebokosci?

      Czy mozna dokonywac wyborow swiatopogladowych na podstawie wpisow jednych idiotow lub innych idiotow?

      Ktorzy idioci maja wiecej racji?

      Albo inaczej - jesli jeden idiota mysli, ze sie nie myli - to czy jest lepszy od idioty, ktory watpi?

      Czy watpiacy idiota ma wieksza glebie mysli, od idioty pewnego siebie? I kiedy idiota przestaje byc idiota? I w ktorym momecie zasluguje na to, zeby to zrozumiec? I wtedy w konsekwencji - czy swiadomosc tego, ze sie przestaje byc idiota - jest nagroda, czy przeklenstwem?

      A moze po prostu wszyscy idioci sa z zasady przeznaczeni do eliminacji intelektualnej i uzasadniaja ocene w stylu kadilaka - zeby do jednego wora z nimi i za burte? Inaczej mowiac wszyscy idioci sa kretynami i sama lokalizacja idiotow kwalifikuje ich do intelektualnego zapomnienia....

      Ja mam jednak ciagle nadzieje, ze ci wszyscy idioci sie opamietaja i zrozumieja, ze tak naprawde chodzi o cos zupelnie innego. Moze musi minac kolejne dziesiec lat, albo dwadziescia, zeby idiotom przybylo refleksji i rozumienia sytuacji. Licze, ze nastapi taki moment na osi czasu, ze wszystkim tym kretynom przyjdzie wreszcie do glowy to, ze zycie nie polega na pyskowkach, atakach, ublizaniu, zlosliwosci i nienawisci.

      Oczekuje, ze debilizm sie zmniejszy i wszechpanujaca glupota opamieta sie samodzielnie i wreszcie zrozumie sytuacje i jej wydzwiek calosciowy. Ciezko sie jest porozumiec z kims mowiacym tym samym jezykiem, ale dysponujacym tylko jednym zestawem pojec i abstrakcji.

      Jesli ktos celowo zamyka sie w klatce tych samych pogladow, tych samych skojarzen i tych samych jednostronnych epitetow - to w zyciu nie zrozumie innej osoby, majacej inne cele, inne skojarzenia, inna filozofie i inne wartosci w zyciu. Jedni do tego dochodza wczesniej, a inni pozniej.

      A w tym caly jest ambaras, by oboje chcialo naraz....
      • dorota_333 Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 10:17
        Uważasz się za oświeconego obserwującego zmagania idiotów? Jakieś obiektywne przesłanki, czy tylko własne głębokie przekonanie?
        • wodnik_jancio Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 11:22
          Dorotko
          co chcesz osiągnąć z ciemnotą lub przy jej pomocy ?
          - satysfakcję, że się na nich powyżywasz dając upust palącej od środka nienawiści ?
          - a co jeśli jedynym sposobem walki z ciemnotą jest jej przekonanie ?
          Usiądź koło takiego wujka czy stryjka czy kogo tam i mu przekonaj go - powiedz jak mówisz na forum:
          - wiesz pisdzielcu jesteś skończonym kretynem, guzik wiesz o życiu - ja Drotoka to już 4 wagony kaszy zjadłam to ja to wiem dużo o życiu społecznym i politycznym, a tobie tak na dodatek krzywo z ryja patrzy... w związku z tym nie powinieneś popierać pis i wielkiego kurdupla i to ci mówię ja Dorotka która już rozpoczęła 5 wagon kaszy
          Mniej więcej tak brzmi większość Twoich wypowiedzi.
          Nie ma żadnej szansy żebyś dotarła do kogokolwiek prezentując najpierw swoją arogancję, chamstwo, brak szacunku dla wiary innych ludzi - to przecież fundament kultury.
          Możesz tak się z wódką - poklepywać po plecach... ale chleba z tego nie będzie
          co najwyżej wzrośniecie w pielęgnowanej starannie nienawiści do "pisdzielstwa" czyli na samym końcu do ludzi.
          A tego to Pan Jezus nie lubi smile
          Ludzi trzeba kochać a nie tępić, kochanie ludzi jest dużo ważniejsze niż manie racji z wydumanych powodów, ponieważ twój przeciwnik ma swoje wydumane powody.
          Na końcu tej ścieżki - bez kochania ludzi - jest zawsze konflikt i wojna.
          Jesteś zatem jak pies gończy spuszczony ze smyczy prowadzący swoją nagonką ludzi wojny.
          I zgadnij kto Ciebie spuścił ze smyczy ?
          Dlatego, przypomnę Ci po raz kolejny Pan Jezus Cię kocha i chce żebyś kochała tutaj innych ludzi.
          nara smile
          • dorota_333 Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 12:39
            Powiedz to tym ludziom, którzy chcą "ogolić na łyso" posłankę Pomaskę. A nie chrzań o tym tutaj.
            Koniec rozmowy.
            • wodnik_jancio Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 14:07
              Masz rację im też trzeba to powiedzieć.
              Ale kto ma być mądrzejszy: ciemny lud PiSowski czy najmądrzejsza pożeraczka już 5 wagonu kaszy?
              - kto ma pierwszy wyciągać rękę do pojednania i zgody i szukać ludzkich dobrych dla obu stron rozwiązań, żeby się dało w tym kraju żyć: szlachetna humanistka jak mniemasz zapewne o sobie czy banda starych katolskich zgredów i tępych pisowskich nacjonalistów?

              Jeśli przewagę swojego umysłu wykorzystujesz do tępienia ludzi, to postępuje analogicznie jak Niemcy którzy przewagę siły wykorzystali do eksterminacji żydów.

              Jesteś już zupełnie odjechana od ludzkiego świata... wracaj do nas do ludzi, kochać nas,
              póki co "koszmarna babo" wink

              Przycinek ma zupełną rację...
              • dorota_333 Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 15:42
                Żałuję, że rozmawiam z Tobą. Ale ten błąd da się naprawić.
                • wodnik_jancio Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 18:30
                  Jak zaciśniesz poślady to wiele rzeczy możesz naprawić...
                  - np. zauważyć, że w pisowskim plemieniu to rodacy, bracia z krwi i kości godni szacunku LUDZIE równi Tobie przed BOGIEM, ... nie wyzywać ich ... nie obrażać
                  - to na początek siostrzyczko... smile na piąty wagon kaszy jak w sam raz.
        • przycinek.usa Re: Jak walczyć z ciemnotą? 20.01.17, 22:26
          jedno i drugie. Ale z tym oswieceniem to wcale nie czuje sie tak wybitnie, zwlaszcza po dzisiejszym locie z Cincinnati, w ktorym siedzialem obok jednej mlodej dziewczyny, ktora byla executive w jakiejs firmie consultingowej zajmujacej sie korporacyjnym doradztwem personalnym. I tak mnie ta mala zaszokowala, ze doszedlem do wniosku, ze zazdroszcze jej zdolnosci i podzielnosci uwagi. To bylo niewiarygodne - Ona byla zajeta przez caly lot - z przodu gdzies siedzial jej szef, a ona miala jeden laptop na kolanach, drugi w torebce, caly czas cos na nich robila, tylko przekladala je na kolanach tam i z powrotem. A obok dwa telefony komorkowe - i prowadzila skomplikowana korespondencje przez outlook na tematy zwiazane z ewaluacja psychologiczna jakis managerow z firmy w cincinnati oraz wysylala caly czas texty do kogos na tych dwoch komorkach. Cale to wydarzenie gleboko mnie poruszylo, poniewaz ta panienka byla lepsza od kogokolwiek, kogo kiedykolwiek w zyciu widzialem, albo ogladalemw TV. To po prostu bylo niemozliwe! Dodatkowo - jak tylko sie poruszylem na dupie, to ona od razu podskoczyla i zapytala czy chce wyjsc - i zaczela to wszystko skladac, w czasie, kiedy ja sie jeszcze zastanawialem nad odpowiedzia. Po prostu czytala mi w myslach.

          Nie wyobrazam sobie prowadzenie rownoczesne kilku konwersacji emailowych, telefonicznych i rownoczesne ogladanie dokumentow, laczenie sie z internetem i rozwiazywanie problemow komunikacyjnych z serverem. To byla jakas genialna babka, ktora potrafila prowadzic ze mna rozmowe, reagowac na pop-upy z programu ktory obslugiwala i na dodatek jeszcze pisac do kogos emaila w ktorym odpowiedz szla do jakiejs grupy decyzyjnej i lista cc byla na przynajmiej 10 osob, albo wiecej. Ona miala tych emaili ze 60 - i prawde mowiac nie mam pojecia jak ona sie w tym wszystkim orientowala.

          Wiec nauka jest z tego taka, ze chocby nie wiem jaki czlowiek byl do przodu, to zawsze znajdzie sie ktos z przodu.
          I to jest sprawa calkowiecie nie do unikniecia - dlatego nie powinno sie w sposob arbitralny skreslac dyskutantow przez kolor wlosow, skory, przyporzadkowanie narodowe - albo polityczne. Krzywosc geby jeszcze nikogo debilem nie zdefiniowala - wrecz odwrotnie. Dlatego ja sie nie identyfikuje z zadna ze stron i gadanie o tym, ze jestem jakims pisowcem jest dla mnie dowodem braku elementarnej logiki osob, ktore tak twierdza.
          • zimna-wodka Re: Jak walczyć z ciemnotą? 21.01.17, 01:30
            Nie wiem czy jesteś pisowcem. Wiele razy wypowiadaleś się jak pisowiec. A ja parę razy próbowałem ci tłumaczyć o co mi biega (dorota też próbowała - w zasadzie pisząc to samo co ja) i NIC. Zero zrozumienia. Albo czasem komunały na miarę faktycznego idioty - pepego. A że o głupotę ci nigdy nie posądzałem to świadczyło o pewnej orientacji ideologicznej.

            A wiesz czemu piszę o pepem debil albo jeszcze gorzej? nie dlatego, że ma inne poglądy ani nawet nie dlatego, że z uporem godnym lepszej sprawy znęca się nad ortografią. Piszę tak tylko dlatego, że ten przygłup absolutnie bezmyślnie i bezrefleksyjnie powtarza największe idiotyzmy pisdzielskiej propagandy. Nie ma własnych przemyśleń - tylko bezmyślne kopiowanie najgłupszych pisdzielskich pomysłów. A jak się już go przyciśnie do muru i wykaże te durnoty przemieszane z kłamstwami - ma tylko jedno do powiedzenia: pelo było gorsze...

            I tyle w temacie. To, że w każdej dziedzinie jest ktoś lepszy ode mnie to doskonale wiem. Mogę rozmawiać z kimś kto myśli i kto ma cokolwiek do powiedzenia. A nawet jancio miewa przebłyski myślenia (o ile nie jest zajety ewangelizowaniem). Pepemu takie przebłyski się nie zdarzają.

            PS. Wygląda na to , że macie swojego Wielkiego Prezesa. Owszem, w lepszym wydaniu - nie ciamka, nie ma zepsutych zębów i brudnych butów a nawet zna angielski. Ale chyba zafunduje wam ostrą jazdę bez trzymanki podobnie jak nasz Wielki Kurdupel. A wtedy ja się pośmieję.
          • dorota_333 Re: Jak walczyć z ciemnotą? 21.01.17, 10:22
            > nie powinno sie w sposob arbitralny skreslac dyskutantow przez kolor wlosow, skory,
            > przyporzadkowanie narodowe - albo polityczne.

            Nie skreślam dyskutantów, tylko walczę z pisowskim zbydlęceniem. Walczę z konkretnymi poglądami. Niezależnie od tego, kto je prezentuje - i nie z tym, kto prezentuje (niektórych dyskutantów nawet nie odróżniam smile ).

            Walczę z tym schamieniem i nihilizmem, które PiS przejawia na każdym poziomie.

            PS, tak na marginesie. Co do tego imponującego przykładu podzielności uwagi, jaki opisałeś - podzielność uwagi tak naprawdę nie istnieje!

            Bardzo, bardzo mocno polecam książkę Nicholasa Carra "Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg". W Stanach pewnie łatwo ją dostać w oryginale, była nominowana do Pulitzera. Genialnie opisuje pułapkę "wielozadaniowości".
            • przycinek.usa Re: Jak walczyć z ciemnotą? 21.01.17, 17:44
              czy nie zastanowilo cie nigdy pytanie, czy wspolczesna wladza powinna byc madra czy glupia?

              " polecam książkę Nicholasa Carra"
              zerkne, dzieki
              • przycinek.usa Re: Jak walczyć z ciemnotą? 21.01.17, 17:59
                przeladowanie pamieci.

                www.theatlantic.com/magazine/archive/2008/07/is-google-making-us-stupid/306868/
            • corgan1 Re: Jak walczyć z ciemnotą? 21.01.17, 23:11
              > Nie skreślam dyskutantów, tylko walczę z pisowskim zbydlęceniem.

              O ile zrozumiałem - dostrzega Pani "zbydlęcenie" wyłącznie po stronie PiSu ale zbydlęnie po stronie PO, KODziarstwa czy konkretnych ludzi jak np. Wałęsa albo Palikot niespecjalnie Pani przeszkadza?
    • zbychu51 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 20.01.17, 06:06
      Do PIS-owskoiej ciemnoty nie przemówisz. Oni są tak zapatrzeni w prezesa. Tylko prezes ma rację.
    • chywomod Gdansk: pary chcące in vitro - DO PSYCHIATRY!!! 21.01.17, 10:06
      dorota_333 napisała:

      > I dzięki postawie PiS finansowania procedury in vitro ze środków samorządowych
      > w Krakowie nie będzie. Poznań natomiast właśnie to wprowadza.
      > Może to kwestia różnic kulturowych: była Galicja ciągle pozostaje zacofana cywi
      > lizacyjnie, bamberski Poznań był zawsze o lata świetlne do przodu.
      > Odpowiadając na pytanie z tytułu wątku: z pisowską ciemnotą walczyć należy pocz
      > uciem humoru i nieustępliwością. Szczególnie podoba mi się wysłanie "pisowskich
      > ch..." z Krakowa w anus tak czarny, że...
      > Nie odpuszczać, cholera, bo nas ci łajdacy skażą na katolicki taliban, pełen ni
      > enawiści do wszystkiego, co choć trochę odmienne.

      A w Gdańsku wysyłają pary chcące in vitro do psychiatry smile
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21271495,pary-decydujace-sie-na-in-vitro-powinny-sie-zbadac-u-psychiatry.html#BoxNewsLinkZ21
      • fajnydamm Re: Gdansk: pary chcące in vitro - DO PSYCHIATRY! 21.01.17, 22:07
        to akurat madre trzeba uswiadomic ludziom co tzn miec dzieci i dać im na 3 mce tzw dzieci lalki ale akurat obowiązek wiązania sie w pary i naturalnego rodzenia dzieci powinien byc wprowadzony do podtrzymania demografii narodu
    • fajnydamm Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 21.01.17, 21:55
      jeżeli wyrokiem boskim jakaś para nie moze miec dzieci to nie powinno sie kombinować sztucznie bo potem bedzie eutanazja 80 latkow ktorym skonczy sie limit emerytalny ,inwalidów długotrwale bezrobotnych itp
    • akhaters Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 22.01.17, 20:58
      Problemem jest to, że wysokie poparcie dla PiSu to już nie tylko pro-katole, mohery i rodziny z 500+...
      papug.pl/duma-z-polski-czesc-1-na-7/
    • zbychu51 Re: Jak walczyć z pisowską ciemnotą? 29.01.17, 19:50
      Nie tylko. Dopóki nie ma kryzysu finansowego i gospodarczego, dopóty wyborcy PO, SLD, PSL, Nowoczesnej będą w większości obojętni na łamanie konstytucji i prawa przez PIS.
      wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/541258,pis-opozycja-po-nowoczesna.html
    • zwolennik_twardej_reki PiS ucalowal pierscien 03.02.17, 15:59
      Na palcu naszego Kapo Di Tutti Kapi.
      www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/szczerski-zaprosil-trumpa-do-polski
      Dobra roboota, polklony zostaly przyjete.
Pełna wersja